PDA

Zobacz pełną wersję : Fotografia makro/zbliżeniowa na Nikonach Z



zbyk
04-08-2025, 15:09
Ostatnio udało mi się zrobić kilka nawet ciekawych zdjęć owadów (m.in. motyle, zgłębiec) i doszedłem do problemu braku GO, a była to tylko fotografia zbliżeniowa. Używałem Nikkora 24-200 i Arta 135mm z pierścieniami pośrednimi. Niestety po domknięciu szkłą do f/11 ISO szybuje mi kosmos, a GO i tak jest niedostateczna. Żeby było jasne - moja zdjęcia jak zwykle są przejawem czysto amatorskiej zabawy w ciągu dnia/wieczora. Nie umiem jeszcze wstać rano, żeby robić to bożemu. Ale pytania już mam, może ktoś mi pomoże:

1. Focus shift. Dość dawno temu razy próbowałem z tej opcji skorzystać z tragicznymi efektami (poznawałem się z tą opcją). Za pierwszym pokonała mnie intuicyjność, dziwne, jest, że to nie działą jak np. bracketing, gdzie włączam funckję, ustawiam aparat i zaczynam focić. Tu jest odwrotnie, o ile dobrze rozumiem. Tzn. ustawiam ostrość, ekspozycję, paramery przesunięcia i daję start. Ale m.in. o te parametry chcę dopytać:
a) jak rozumieć krok przesunięcia? Co to znaczy mało, a co dużo? Rozumiem, że mało to makro, dużo to pewnie krajobraz. Ale macie jakieś wskazówki, kiedy używać 1, 2, a kiedy 3? I jak oszacować ilu klatek potrzebuję?
b) czy dobrze podejrzewam, że ta opcja ma sens wyłącznie na statywie? Z ręki nie lepiej używać zwykłej serii?
c) czy jeśli ustawię zerowe opóźnienie pomiędzy kolejnymi zdjeciami, a lampie braknie pary (zwłaszcza, że pewnei będzie pracować w HSS), to aparat zrobi przerwę na jej ładowanie, czy tu nie ma żadnej komunikacji?
d) czy LR umie łączyć fotki i automatycznie je wymaskować, czy takie cuda to PS? Ewentualne jakiś zewnętrzny soft?

2. Czy dużo tracę używając zwykłych obiektywów z pierścieniami w stosunku do typowych makrówek? O ile dobrze się orientuję, to nawet Nikkor Z 105/2.8 przy zbliżeniach "ciemnieje" (może nie aż tak, jak przy pierścieniach), ale prawdę mówiąc myślę, że wchodzenie powyżej f/8 i tak nie ma sensu przy takich fotkach. Chodzi mi oczywiście o pieniądze i uniwersalność sprzętu. Pierścienie są tanie i lekkie, a obietywy po ich zdjęciu są w pełni funkcjonalne (zwłaszcza szybkość AF). Może bym jakąś lustrzankową makrówkę kupił za ~1500zł, tylko nie wiem, czy będę ją mieć przy sobie przy mojej fotogarfii ad-hoc, czy akurat zostanie w domu kiedy będzie potrzebna. Skala 1:1 jest dość trudna do uzyskania przy obiektywach, które wymieniłem, ale nie wiem czy poradziłbym sobie póki co z takimi poiwększeniami, może bym dokupił jeszcze jeden zestaw pierścieni (teraz mam Meike 11 + 18mm, czy jakoś tak). Pozostanie kwestia światła i pytanie 3.

3. Czy lepiej bawić się w specjalistyczne lampy pierścieniowe, czy na moją amatorszczyznę wystarczą jakieś nakładki na tradycyjną lampę? Znalazłem coś takiego za do kupienia za parę stówek (https://www.optyczne.pl/1296-nowo%C5%9B%C4%87-Sigma_EM-140_DG_-_nowa_lampa_pier%C5%9Bcieniowa_dla_Pentaxa_i_Sony. html). Warto? Zadziała z Z5?

markB
04-08-2025, 16:39
W Nikkorze 24-200 masz maksymalną skalę 0.28. Na siłę starczy do większych owadów jak motyle czy ważki. Oczywiście, dedykowany obiektyw makro to lepsza opcja niż zwykły + pierścienie pośrednie. Głębia ostrości to niestety problem przy makro. Dużo zależy od ustawienia aparatu względem owada. Akurat nigdy nie korzystałem z funkcji focus shift, zdjęcia z przesunięciem ostrości robię zwykle w warunkach domowo-studyjnych z specjalna szyną. Niektórzy robią serie zdjęć zmieniając ostrożnie odległość od obiektu: https://www.youtube.com/watch?v=2hpyzmi6MbU&t=776s. W tym video jest też nieco o stackowaniu w Lightroom (od 12:57), ale zwykle i tak przechodzi się z warstwami z Lightrooma do Photoshopa. Jednakże lepsze rezultaty zapewnia specjalistyczne oprogramowanie jak Helicon Focus.
IMO, ta lampa Sigmy nie jest warta tych pieniędzy (nowa była sprzedawana w cenie ok. 2000 zł). Lepsze i tańsze od tej lampy pierścieniowej są lampki podwójne, takie jak Godox MF-12 K2: https://www.cyfrowe.pl/lampa-pierscieniowa-godox-mf12-k2-makro-zestaw-p.html?_gl=1*5itbpm*_up*MQ..*_ga*MTg4MDg3NDk1NS4xN zU0MzE2NzIz*_ga_9J437J06GT*czE3NTQzMTY3MjIkbzEkZzE kdDE3NTQzMTY5MzkkajYwJGwwJGg0Njg4NzE5NzI.
Możesz też wykorzystać normalną lampę na stopce z dyfuzorem, np. od Pope Shield Słowaków: https://popeshield.com/?product_cat=magnetic-diffuser&v=288404204e3d (czas oczekiwania to ok. 1 miesiąc), ocena tego wynalazku tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=dh_zKR0tkc0, a tutaj porównanie dyfuzorów: https://www.youtube.com/watch?v=864ZOCtUWJU&t=28s.

zbyk
05-08-2025, 10:21
dziękuję za odpowiedź :) tę lampkę znalazłem używaną za 300zł, wydała mi się spoko, ale nie wiem jak by się miała sprawować, ale faktycznie, bardziej uniwersalnym rozwiązaniem będzie flesz z dyfuzorem. Przeglądnę dokładniej te filmy, dzięki raz jeszcze!

TOP67
05-08-2025, 19:16
1. Focus shift. Dość dawno temu razy próbowałem z tej opcji skorzystać z tragicznymi efektami (poznawałem się z tą opcją). Za pierwszym pokonała mnie intuicyjność, dziwne, jest, że to nie działą jak np. bracketing, gdzie włączam funckję, ustawiam aparat i zaczynam focić. Tu jest odwrotnie, o ile dobrze rozumiem. Tzn. ustawiam ostrość, ekspozycję, paramery przesunięcia i daję start. Ale m.in. o te parametry chcę dopytać:
a) jak rozumieć krok przesunięcia? Co to znaczy mało, a co dużo? Rozumiem, że mało to makro, dużo to pewnie krajobraz. Ale macie jakieś wskazówki, kiedy używać 1, 2, a kiedy 3? I jak oszacować ilu klatek potrzebuję?
b) czy dobrze podejrzewam, że ta opcja ma sens wyłącznie na statywie? Z ręki nie lepiej używać zwykłej serii?
c) czy jeśli ustawię zerowe opóźnienie pomiędzy kolejnymi zdjeciami, a lampie braknie pary (zwłaszcza, że pewnei będzie pracować w HSS), to aparat zrobi przerwę na jej ładowanie, czy tu nie ma żadnej komunikacji?
d) czy LR umie łączyć fotki i automatycznie je wymaskować, czy takie cuda to PS? Ewentualne jakiś zewnętrzny soft?


a) Jednostką kroku jest GO. Im większą dasz przysłonę, tym większe przesunięcie. Używaj środkowych wartości. Ilość kroków zależy od wielkości obiektu.
b) tylko statyw
c) body nie zaczeka
d) nie

kazzi
13-08-2025, 12:30
Funkcja focus shift w Nikonach jest mocno ułomna, a firma też się nie postarała o jej dokładne opisanie. Krok przesunięcia ostrości w dużej
mierze zależny jest od ustawionej przysłony. Inny będzie np. przy 5,6, a inny przy 11. Niby logiczne, ale użytkownik nigdzie nie jest o tynm
informowany i by obliczyć ile potrzeba zrobić zdjęć by jakiś obiekt zmieścił się w sumarycznej strefie odtrości, to trzeba polegać na własnym
doświadczeniu. Wystarczyło by zrobić jakąś tabelkę z podanym zakresem dla paru przysłon i skali odwzorowania. W poprzednich latach dosyć dużo
robiłem makro z użyciem tej funkcji i najczęściej krok ustawiałem na 2 przy skali ok, 1:1 i przysłonie 8/11. Wolę mieć więcej zdjęż do seri z większymi
zakładkami. Jak chcesz osiądnąć dobre wyniki w sklejaniu takiego stosu, to tylko w specjalizowanych programach. W tej chwili są tylko dwa godne
polecenia i oba płatne, ale można popróbować na wersjach próbnych. Nie ma co liczyć też, program wszystko zrobi sam. W przaktyce prawie zawsze
trzeba coś poprawiać i czasami trzeba poświęcić na to wiele czasu.

zbyk
10-04-2026, 12:48
Chciałem odpowiedzieć w innym wątku, gdzie poruszaliśmy temat pierścieni pośrednich i soczewek od Raynoxa. Niestety, nie umiem go odgrzebać. Więc podzielę się doświadczeniami tutaj. Moim problemem było to, że nie chciałem kupować dedykowanego obiektywu do makro*, ponieważ może 5 razy zdarzyło mi się podjąć decyzję "jutro się nie cykam pobudki i idę cykać cykady". Natomiast w czasie spacerów bardzo często zdarzały się sytuacje, w których brakowało mi powiększenia. Kupiłem więc pierścienie, które sprawują się naprawdę fajnie. Podpinam pod nie 24-200 lub Art 135/1.8 i owady już ładnie zapełniają kadr. Ale kłopot jest z tym, że przy dłuższych ogniskowych pierścienie już tak nie skracają MFD. No, a wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc za niewielkie pieniądze kupiłem rzeczonego Raynoxa DCR-250. Od samego początku wątpiłem w jakość optyczną (za czasów Olka kupiłem nawet soczewki +X dioptrii, ale wylądowały w szafie i na ogłoszeniu po kilku użyciach). Chciałem kupić użykwę, żeby po spodziewanym rozczarowaniu sprzedać z niewielką stratą. Ale trudno było dorwać używkę w cenie, która rozsądnie odbiegała od nówki, więc zamówiłem nowy i jestem zaskoczony, jak dobrze to działa.

* Z105/2.8 i tak kupiłem, ale przypadkiem. Byłem pewny, że zostanę przebity na licytacji, a siadło…

Czy lepiej niż 105 MC? Oczywiście nie, ale jak pisałem — potrzebowałem zbliżeń do sporadycznych, nieplanowanych zastosowań. I tu działa lepiej, bo 24-200 mam przy sobie prawie zawsze, a powyżej 130mm soczewka przestaje fizycznie winietować. Kłopotliwe bywa jej powiększenie, bo przy kwiatkach i robaczkach, czasem jest za blisko. Rozważam też zakup wersji 150. Poniżej zamieszczam kilka próbek z morza nieudanych fotek (ale to już wynika z mojego braku wprawy; nie umiałem trafić z ostrością). Wszystko robione z ręki


1. 110mm f/11 - nie jest to makro, ale tu było moje pierwsze zaskoczenie ilością szczegółów, które daje taki zestaw:
94981

2. 110 mm f/11 - stack z ręki, z pewnymi wadami, niestety, ale tu próbowałem położyć się na ziemi i użyć mechanizmu focus shift w korpusie. I gdzieś parę kroków zjechało z serii:
94982

3. 130mm f/11 - stack z ręki bez focus shift. Tu niestety zaprłem się tak mocno, że nie dojechałem do końca kwiatka. Co się nauczyłem to moje ;)
94983

4. 200mm f/13 - w końcu rzeczywiście makro. To było popołudnie, więc mucha była aktywna, a jednak udało się trafić w oko.
94984

5. 200mm f/11 - tu już ostrość nie siadła, niestety. Co ciekawe, wśród znajomych zostało najcieplej przyjęte. Chybienie AF nie stanowiło problemu, bo się okazuje, że na telefonach oglądali kolorki kwiatka i sylwetkę owada, a nie liczyli fasetki na oku, świrusy! :D
94985

Może te kilka sampli pomoże komuś w rozterkach, jak w moim przypadku. A przy okazji ten wpis można podpiąć jako kolejny argument za zaj******ą superzoomów. Mały dodatek, który można wrzucić do kieszeni, jest w stanie zamienić 24–200 w amatorską makrówkę. Dla mnie bomba :)