PDA

Zobacz pełną wersję : Turystyka fotograficzna - zestaw marzeń.



m_a_g
25-03-2025, 17:34
Od razu na wstępnie zaznaczam że to jest temat o sprzęcie do turystyki fotograficznej a nie do fotografii turystycznej ;-)
Niby nic, a duża różnica, a widzę że na forum ostatnio o nerwowe dyskusje nietrudno, a chciałbym żeby obyło się bez burzliwych przeżyć.
Tak więc, dla wyjaśnienia, chodzi mi o to że:

- fotografia turystyczna - robienie zdjęć na wakacjach przy okazji do wyjazdu turystycznego w celu ogólnie wypoczynku. Do tego typu wyjazdów wystarcza mi Fuji z T 18-300 ;-)
- turystyka fotograficzna - zorganizowany wyjazd specjalnie pod kątem robienia zdjęć, z przewodnikiem / fotografem doświadczeniem, gdzie cały wyjazd jest podporządkowany pod robienie zdjęć (np. safari, wielki kanion, itp), i zależy nam na jak najlepszych zdjęciach.

Ten temat traktuje o tej drugiej opcji - niedawno znalazłem bardzo ciekawe biuro podróży które organizuje właśnie tego typu wyjazdy w ciekawe lokacje na całym świecie w grupach 5-8 osobowych, i mam zamiar skorzystać z ich oferty w wolnej chwili. Ponieważ nie są to tanie wyjazdy - koszt waha się od kilku do kilkunastu tysięcy USD + przelot na własną rękę - chciałbym jak najlepiej dobrać sobie sprzęt który ze sobą zabiorę aby było uniwersalnie i dobrze jakościowo aby później móc cieszyć się zdjęciami.


Po dłuższych przemyśleniach doszedłem poniższych wniosków:

Opcja Nikon

1. Zestaw podstawowy: 2 x Nikon Z8 + 24-70 f2.8 S + Tamron 50-400;
Dlaczego tak? Bo taki zestaw daje mi zakres od 24mm do 400mm, oba obiektywy są bardzo dobre w dodatku jeden jest całkiem jasny i uniwersalny. Oba aparaty wraz z obiektywami bez problemu do transportu pieszego w małym plecaku foto, noszenia statywu nie przewiduję bo zwyczajnie nie używam od lat, stabilizacja w aparatach mi wystarcza.

2. Opcjonalnie jako dodatek do w/w sprzętu:
- Nikon Z7 z Nikkorem 14-30 f4 S - to w razie potrzeby używania UWA, chociaż patrząc po moich zdjęciach większość wszelkich krajobrazów fotografuję na ogniskowych od 40mm w górę.
- Nikon Z9 z teleobiektywem, np. 800 f6.3 PF - to w razie wyjazdów na których z góry wiadomo że fotografuje się głównie zwierzęta z dalszych odległości.

Opcja mieszana Sony / Nikon

1. Zestaw podstawowy: Sony A7RV + Tamron 17-50 f4 + Sony A1 + Tamron 50-400. W tym momencie mam pokryte wszystko od 17 do 400mm, kosztem świata f2.8 na krótszym końcu zakresu, za to mam szerszy zakres ogniskowych.

2. Opcjonalnie, jako dodatek do w/w sprzętu:
- Nikon Z9 z teleobiektywem, np. 800 f6.3 PF - to w razie wyjazdów na których z góry wiadomo że fotografuje się głównie zwierzęta z dalszych odległości.


Wydaje mi się że temat dobrze przemyślałem, i obydwie opcje są zwyczajnie dobre. Ale chętnie poznam Wasze opinie.

zdyboo
25-03-2025, 18:16
Ja mam temat obczajony od dawna, testowany przez lata, nic lepszego nie ma na rynku*.

Sony RX100.

(*) Ostatnio pojawił sie jakiś jednocalowy kompakt Sony, niby dla videoblogerów, ale zdjęcia też robi. Za to ma szerzej niż ekwiwalent 24 mm.
Jak spadnie cena i mój RX100 też spadnie to sobie kupię.

m_a_g
25-03-2025, 18:25
Ja mam temat obczajony od dawna, testowany przez lata, nic lepszego nie ma na rynku*.

Sony RX100.

(*) Ostatnio pojawił sie jakiś jednocalowy kompakt Sony, niby dla videoblogerów, ale zdjęcia też robi. Za to ma szerzej niż ekwiwalent 24 mm.
Jak spadnie cena i mój RX100 też spadnie to sobie kupię.

Chyba jednak nie zrozumiałeś tematu a specjalnie pisałem łopatologicznie o co mi chodzi... na plenery fotograficzne jeździsz z RX100? Hmmm....

KadryZpodróży
25-03-2025, 19:12
Opcja nr 1 jak dla mnie lepsza ale ja bym zmienił tego Tamrona na Z 100-400 jeśli budżet to nie problem. W takiej fotografii równie dobrze sprawdzi się też 24-120 zamiast 24-70 ale tutaj drastycznej różnicy nie będzie.

grissley
25-03-2025, 19:22
Zestaw podstawowyJa się nie znam, ale się pomądrzę ;)
1. Nie wiem ile to wszystko razem waży i czy waga nie będzie na takim wypadzie problemem. Z drugiej strony jeśli to jest parę klocków za głowę to może faktycznie nie ma sensu chodzić na kompromisy
2. Statyw - mi statyw pomaga w myśleniu bardziej niż w stabilizacji. Do Soniaka brałem na wypady jakieś mikro g*no, na którym zasadniczo i tak zazwyczaj trzymałem aparat "na wszelki wypadek", żeby nie fiknął. Ale był malutki i pozwalał pomyśleć nad kadrem albo raz go ustawić i na coś poczekać.
Nie wiem, czy do opisanego zestawu cośkolwiek w mikrorozmiarze by się nadało, ale może.
3. Zamiast trzeciego aparatu z UWA można po prostu wrzucić małe UWA do plecaka jako coś awaryjnego. Tym bardziej, jeśli prawdopodobieństwo korzystania jest nieduże.
4. Przyszedł mi do głowy jeszcze SEL200600G. Nie wiem jak wypada jakościowo przy Tamronie, ale Tamron jednak funkcjonalnie wygrywa zakresem. Sony w parze z 24-120 na Nikonie może miałby sens (?)

zbyk
25-03-2025, 19:23
rozważałeś podmianę 50-400 na 100-400? za dodatkowe 300g masy dostaniesz o klasę lepsze tele, a stracony zakres podgonisz 24-70 :) Zwłaszcza, że jak to było omawiane w wątku dedykowanym 50-400, nikkor na brzegu kadru daje ostrość tamrona w centrum: https://photographylife.com/reviews/tamron-50-400mm-f-4-5-6-3/3 (w ustępie sharpness są zestawione ze sobą te obiektywy)

morzon
25-03-2025, 19:26
Chyba ciężko tak z góry założyć, który zestaw będzie ten najlepszy, bo... to zależy. Od tego jaki charakter wyjazdu (wiem, fotograficzny), jakie krajobrazy, jaki masz styl fotografowania. Inaczej bym się pakował na fototripa, który polega głównie na jeżdżeniu autem na miejscówki z ewentualnym krótkim podejściem, a inaczej na taki gdzie jednak taszczysz po parę godzin wszystko na plecach żeby wyjść na jakąś górę, czy mniej dostępny spot.

Tak samo w kwestii tematyki - czy jedziesz na w góry, do dżungli, na safari, na płaskie wybrzeże. Ja pewnie na każdy wyjazd bym zabrał co innego (albo inaczej - co innego jako przewidywane główne szkło i co ew jako uzupełnienie/dodatek). Kwestia też stylu Twojego fotografowania - ja np nie skupiam się prawie nigdy na samym krajobrazie tylko często robię w większości coś "lifestylowego" - czyli jakichś ludzi z którymi jestem (jakoś wpisanych w ten krajobraz czy miejsca gdzie jesteśmy), bardziej fotografia przygodowa (jeśli tak to można nazwać), czasem jakieś portrety w danych miejscach jako uzupełnienie do widoczków, albo szukam sobie jakichś fajnych, nietypowych motywów. Dlatego poza jakimś standardowym zoomem najczęściej mam jako główne szkło ze sobą 35 1.4, ew zdarza się 85 1.8 (do lekkiego spłaszczenia perspektywy, z małą głębią ostrości), bo lubię mieć bardziej przestrzenny obrazek (nie napiszę plastyczny, bo zaraz przyleci ktoś nawiedzony i będzie pytał co to ta "plastyka"), no ale to właśnie kwestia preferencji i planów co do zdjęć :D Z ostatniego wypadu na Islandię, w większej grupce (9os) przywiozłem więcej właśnie taki portretowych zdjęć, czy połapanych momentów niż krajobrazów (ale byłem też tam już 3ci raz, więc może po prostu nie miałem parcia żeby znowu focić to co widziałem w jakimś tam stopniu).

Nauczyłem się też już nie zabierać UWA, bo jakoś przestałem lubić takie zdjęcia i po kilku wyjazdach gdzie nawet go nie wyciągnąłem z plecaka przestałem się oszukiwać, że "a może się przyda", więc pewnie na Twoim miejscu - skoro piszesz, że też mało używasz - olałbym.

poste
25-03-2025, 19:54
O, kolega morzon mnie ubiegł :) Dobór narzędzi zależy od konkretnego wyjazdu, wiadomo, powinno być uniwersalnie ale jednak trzeba doprecyzować cel. Tak najkrócej można odpowiedzieć ;)

Może od początku, bo sporo kwestii m_a_g poruszyłeś. Po pierwsze, pozwolę sobie pomądrzyć się w temacie, bo od zawsze lubię podróżować a w ostatnich latach parę tripów mocno fotograficznych przydarzyło się. Kiedyś już podawałem swoją stronę, na którą wrzucam bardziej interesujące mnie tematy, w każdym razie przypomnę www.portalpodroze.pl (https://portalpodroze.pl/) zapraszam.

Druga rzecz, raczej mniej istotna. Ja nie dzielę wyjazdów na typowo fotograficzne i wypoczynkowe. Tzn. są takie i takie, ale nawet kiedy nie planuję jakichś super ciekawych tematów, zabieram nieduże (stosunkowo) tele. Okazuje się, że nawet w hotelu czy raczej w ogrodach można "upolować" fajnego ptaka, w ten sposób zrobiłem parę fajnych zdjęć kolibrów. Do aps-c też warto dorzucić np. jakiś przyzwoity 70-300. Ale to na marginesie.

Kolejna kwestia, to o jakie wyjazdy chodzi. Czy krajobrazy, czy przyroda. Sądzę, że bardziej chodzi Ci o przyrodę, w każdym razie wspomniałeś o safari. Tylko co, ptaki czy większe zwierzęta? Gdzie konkretnie się wybierasz? Są parki, gdzie wystarczy 400 mm, są takie, gdzie są otwarte przestrzenie... w jednych można poruszać się tylko drogami, gdzie indziej podjedziesz (kierowca podjedzie) do zwierzaka, itd.

Przechodząc do konkretnego sprzętu, który wymieniłeś, choć jeszcze raz napiszę, że to zależy od rodzaju wyprawy a nawet konkretnego miejsca. Aparatów masz aż nadto, spokojnie dobierzesz :) Moim zdaniem dwa systemy na jednym wyjeździe to słaby pomysł, wiem można dyskutować ale sam to przerabiałem. Da się, ale to nie jest wygodne pod kątem optymalizacji szkiełek i tego co zabierasz.

Tamrona 50-400 mam i bardzo chętnie zabieram, można powiedzieć że od roku to mój podstawowy obiektyw do zwierząt/przyrody. Przerabiałem też Sigmę 100-400, ale jednak czasem dołu brakuje, ale to znowu zależy. Wciąż dla mnie niezastąpiony jest Tamron 28-200/2.8-5.6, ze względu na mega użyteczny zakres. 24-70 do przyrody tego nie zastąpi, do krajobrazów zwykle z 80% zdjęć będzie w tym zakresie, ale to znowu zależy od miejsca i generalnie krajobraz bym pominął. Przymkniesz lepszego kita i też wystarczy.

Ps. zdyboo też widziałem ten kompakt, i przyszła myśl... jakby sprzedać wszystko i wyjechać w Bieszczady, znaczy zostać tylko z takim kompaktem i dronem, w końcu podobna matryca :) A jak lekko by się zrobiło!

Krzysztofh
25-03-2025, 20:03
Moja turystyka fotograficzna jak na razie to wyjazdy wakacyjne ukierunkowane na fotografię, ale jednak to wakacje. Ciągle pracuję i mam urlopu tyle co ustawa przewiduje i tyle, więc jakoś to trzeba godzić. Może na emeryturze będzie inaczej jak zdrowie pozwoli.
Sorry za taki mały offtop.
Ktoś zauważył ile waży taki sprzęt pod kątem noszenia ale trzeba to jeszcze zabrać na pokład, bo najczęściej takie wyjazdy wiążą się z lataniem. Ja na moje wakacje pakuję Z7, Z 70-180 mm f/2.8, Z 28-75 mm f/2.8, Z 17-28 mm f/2.8. Do tego kilka akumulatorów i ładowarkę i parę innych dupereli, czasem ipada. Do bagażu rejestrowanego, pakuję jeszcze statyw.
Ten ostatni przydaje się na wieczorne zdjęcia, np w ubiegłym roku Rzymu i Sycylia. Torba którą zabieram na pokład waży prawie 5kg, a czasem chciało by się jeszcze dołożyć Z 14-30 mm f/4 S i zawsze mam dylemat czy ja zabiorę dodatkowy plecak to nie będzie problemu. Nie bardzo sobie wyobrażam jak pomieścić dwa body i tyle innej szklarni. W bagażu podręcznym wiele się nie zmieści nawet jak się wykupi droższy bilet, a jak się leci na tydzień lub dłużej trochę rzeczy trzeba zabrać.

m_a_g
25-03-2025, 20:40
Opcja nr 1 jak dla mnie lepsza ale ja bym zmienił tego Tamrona na Z 100-400 jeśli budżet to nie problem. W takiej fotografii równie dobrze sprawdzi się też 24-120 zamiast 24-70 ale tutaj drastycznej różnicy nie będzie.

rozważałeś podmianę 50-400 na 100-400? za dodatkowe 300g masy dostaniesz o klasę lepsze tele, a stracony zakres podgonisz 24-70 :) Zwłaszcza, że jak to było omawiane w wątku dedykowanym 50-400, nikkor na brzegu kadru daje ostrość tamrona w centrum: https://photographylife.com/reviews/tamron-50-400mm-f-4-5-6-3/3 (w ustępie sharpness są zestawione ze sobą te obiektywy)



Tamron 50-400 z powodu rozmiarów, wagi, i zakresu. Wiem że Nikkor 100-400 jest optycznie lepszy, ale na f8 przy krajobrazach te różnice są zwyczajnie za małe moim zdaniem żeby sobie nimi zawracać głowę. No i zakres od 50mm jest jednak MZ dużo bardziej uniwersalny, jakby ktoś się uparł do nawet tylko tym jednym obiektywem mógłby prawie wszystko ogarnąć. Oglądałem wideo Dustina Abbotta z tym obiektywem i jestem pod wrażeniem osiągów na podstawie zdjęć przykładowych. Wiem że ten obiektyw nie ma MFT takich jak jasne stałki ale daje dobry punkt wyjściowy do dalszej obróbki.



Ja się nie znam, ale się pomądrzę ;)
1. Nie wiem ile to wszystko razem waży i czy waga nie będzie na takim wypadzie problemem. Z drugiej strony jeśli to jest parę klocków za głowę to może faktycznie nie ma sensu chodzić na kompromisy
2. Statyw - mi statyw pomaga w myśleniu bardziej niż w stabilizacji. Do Soniaka brałem na wypady jakieś mikro g*no, na którym zasadniczo i tak zazwyczaj trzymałem aparat "na wszelki wypadek", żeby nie fiknął. Ale był malutki i pozwalał pomyśleć nad kadrem albo raz go ustawić i na coś poczekać.
Nie wiem, czy do opisanego zestawu cośkolwiek w mikrorozmiarze by się nadało, ale może.
3. Zamiast trzeciego aparatu z UWA można po prostu wrzucić małe UWA do plecaka jako coś awaryjnego. Tym bardziej, jeśli prawdopodobieństwo korzystania jest nieduże.
4. Przyszedł mi do głowy jeszcze SEL200600G. Nie wiem jak wypada jakościowo przy Tamronie, ale Tamron jednak funkcjonalnie wygrywa zakresem. Sony w parze z 24-120 na Nikonie może miałby sens (?)

Nie, Sony 200-600 to wielkie szkło, jako obiektyw do widoczków trochę dużo do noszenia przy sobie.



Chyba ciężko tak z góry założyć, który zestaw będzie ten najlepszy, bo... to zależy. Od tego jaki charakter wyjazdu (wiem, fotograficzny), jakie krajobrazy, jaki masz styl fotografowania. Inaczej bym się pakował na fototripa, który polega głównie na jeżdżeniu autem na miejscówki z ewentualnym krótkim podejściem, a inaczej na taki gdzie jednak taszczysz po parę godzin wszystko na plecach żeby wyjść na jakąś górę, czy mniej dostępny spot.

Jedno nie wyklucza drugiego. Z tego co czytam i widzę to niektóre wyjazdy to podjechanie autem gdzieś na wschód słońca i przejście na miejscówkę, czasami krótszym czaszami dłuższym.
Wiadomo, safari - jesteś w aucie i focisz telefoto do wszystkiego co się rusza, więc tu teleobiektyw potrzebny i to pewnie im dłuższy tym lepszy, stąd pomysł na Nikkora 800mm.
Z tym że nie wszystkie wyjazdy są typu "safari", większość lokacji (Alaska, Hawaje, kaniony w Kolorado czy inne znane miejsca typu Death Valley) to są typowe wyjazdy z nastawieniem na pejzaże.
Co do UWA, widzę mamy podobne podejście, jakoś mnie nie podchodzą takie zdjęcia i w bardzo niewielu lokacjach takie szkło naprawdę się przydaje w mojej fotografii, więc rozważam odpuszczenie sobie zupełnie.


O, kolega morzon mnie ubiegł :) Dobór narzędzi zależy od konkretnego wyjazdu, wiadomo, powinno być uniwersalnie ale jednak trzeba doprecyzować cel. Tak najkrócej można odpowiedzieć ;)

Może od początku, bo sporo kwestii m_a_g poruszyłeś. Po pierwsze, pozwolę sobie pomądrzyć się w temacie, bo od zawsze lubię podróżować a w ostatnich latach parę tripów mocno fotograficznych przydarzyło się. Kiedyś już podawałem swoją stronę, na którą wrzucam bardziej interesujące mnie tematy, w każdym razie przypomnę www.portalpodroze.pl (https://portalpodroze.pl/) zapraszam.

Druga rzecz, raczej mniej istotna. Ja nie dzielę wyjazdów na typowo fotograficzne i wypoczynkowe. Tzn. są takie i takie, ale nawet kiedy nie planuję jakichś super ciekawych tematów, zabieram nieduże (stosunkowo) tele. Okazuje się, że nawet w hotelu czy raczej w ogrodach można "upolować" fajnego ptaka, w ten sposób zrobiłem parę fajnych zdjęć kolibrów. Do aps-c też warto dorzucić np. jakiś przyzwoity 70-300. Ale to na marginesie.

Kolejna kwestia, to o jakie wyjazdy chodzi. Czy krajobrazy, czy przyroda. Sądzę, że bardziej chodzi Ci o przyrodę, w każdym razie wspomniałeś o safari. Tylko co, ptaki czy większe zwierzęta? Gdzie konkretnie się wybierasz? Są parki, gdzie wystarczy 400 mm, są takie, gdzie są otwarte przestrzenie... w jednych można poruszać się tylko drogami, gdzie indziej podjedziesz (kierowca podjedzie) do zwierzaka, itd.

Przechodząc do konkretnego sprzętu, który wymieniłeś, choć jeszcze raz napiszę, że to zależy od rodzaju wyprawy a nawet konkretnego miejsca. Aparatów masz aż nadto, spokojnie dobierzesz :) Moim zdaniem dwa systemy na jednym wyjeździe to słaby pomysł, wiem można dyskutować ale sam to przerabiałem. Da się, ale to nie jest wygodne pod kątem optymalizacji szkiełek i tego co zabierasz.

Tamrona 50-400 mam i bardzo chętnie zabieram, można powiedzieć że od roku to mój podstawowy obiektyw do zwierząt/przyrody. Przerabiałem też Sigmę 100-400, ale jednak czasem dołu brakuje, ale to znowu zależy. Wciąż dla mnie niezastąpiony jest Tamron 28-200/2.8-5.6, ze względu na mega użyteczny zakres. 24-70 do przyrody tego nie zastąpi, do krajobrazów zwykle z 80% zdjęć będzie w tym zakresie, ale to znowu zależy od miejsca i generalnie krajobraz bym pominął. Przymkniesz lepszego kita i też wystarczy.

Ps. zdyboo też widziałem ten kompakt, i przyszła myśl... jakby sprzedać wszystko i wyjechać w Bieszczady, znaczy zostać tylko z takim kompaktem i dronem, w końcu podobna matryca :) A jak lekko by się zrobiło!

Dzięki za ciekawy wpis. Postarałem się doprecyzować kilka rzeczy powyżej. Te dwa aparaty z "zestawu podstawowego" są w założeniu do widoczków i EWENTUALNIE zwierząt o ile takie będą, i będą odpowiednio duże i blisko żeby je na 400mm ogarnąć. Wszystko inne to długie tele z samochodu ;-)

U mnie w rodzinie jest podział na wyjazdy turystyczne i fotograficzne, na turystycznych jestem z rodziną i mam im d.... nie zawracać tylko robić jakieś pamiątkowe zdjęcia. Do tego mi spokojnie wystarcza APS-C z 18-300. Na wyjazdach fotograficznych jestem bez rodziny, tyko z grupą innych hobbystów i nikt raczej nie narzeka że ma dużo ciężkiego sprzętu do noszenia przez kilka kilometrów.

W każdym razie na chwilę obecną skłaniam się do pierwszego wariantu, czyli 2 x Nikon Z8 z 24-70 i T50-400; zwłaszcza że Z8 to mega uniwersalne body i jest to zaleta nie do przecenienia. No i jedyna rzecz którą musiałbym kupić to obiektyw T 50-400, wszystko inne już mam.

cz4rnuch
25-03-2025, 21:08
Turystyka fotograficzna, fotografia turystyczna to takie trochę jedno i to samo, mimo twojego rozróżnienia. U nas się na to mówi fotoekspedycja, albo w nowomowie optycznych fotomisja :) Wtedy nikt się nie pomyli. Chciałem się wyżyć, ale morzon i poste ubiegli. Podsumowując nie ma sensu zakładać odgórnie zestawu, warto go dobierać pod konkretną wyprawę. Skoro to nie są tanie sprawy, a wiadomo że nie, to jest też czas by zastanowić się co się chce wynieść z takich wojaży i pod to precyzyjnie dobrać szpeje. Nigdy nie byłem na takim stricte wypadzie foto, bo dla mnie to zbyt uwierające dostosowywać się pod innych, ale nie raz obczajałem tematy o których piszesz z grupami zorganizowanymi. I powiem szczerze, że żaden z twoich zestawów nie jest na tyle uniwersalny, żeby obskoczyć wszystko. Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego, jak mawiała babcia z reklamy wybielacza. Ale ty możesz mieć bardziej zawężone zainteresowania więc tym bardziej warto zawierzyć swojemu osądowi. Dla przykładu sam krajobraz to może być taki rozstrzał obiektywów, że głowa mała. Niby UWA samo się nasuwa, ale np. będąc blisko miesiąc w Chile i Boliwii gdzie fociłem, oczywiście amatorsko, same widoczki, ku swojemu zdziwieniu cykałem niemal wyłącznie 85mm. A jeśli już to brakło mi dłuższych ogniskowych. Na safari jak wspomniał poste, zależnie od miejscówki 800mm to może być jednocześnie w sam raz, np. do tego co płochliwe, a jednocześnie stanowczo za dużo do sporych zwierząt, które fotografuje się generalnie z bliska. Będąc na Borneo w puszczy, kiedy jeszcze fociłem apsc, to odpowiednik 400mm to było stanowczo za mało i duży zoom typu 50-400 w "przeliczeniu" na ff za bardzo się nie przydawał. Szczególnie, krótki koniec. Byłem tam kilka razy z grupą fotograficzną, tak na doczepkę, bo taniej i wszyscy tam mieli długie i jasne lufy, bo w dżungli ciemno nawet za dnia. Reasumując, powtórzę za innymi, nie ma sensu układać zestawu do wszystkiego, lepiej szykować się pod konkretny wyjazd. A wybierać masz z czego więc trudno nie będzie.

m_a_g
25-03-2025, 21:13
A, jak fotomisja to przepraszam... ja rocznik 77 jestem, jedyna misja jaką znam to seksmisja ;-)

poste
25-03-2025, 21:17
Ja mam zwyczaj, że wstaję rano i mam ze 2 godziny na swobodne fotografowanie, mogę gdzieś podjechać albo powłóczyć się po okolicy. Robię tak systematycznie od dawna i w sumie codziennie na wyjeździe, o ile okoliczności pozwalają.

Czyli raczej piszesz o krajobrazach i celujesz w taki sprzęt. Jak dla mnie duże body z8, oczywiście świetne i w 100% sprawdzi się, jednak byłoby przesadą. Po drugie, T50-100 do krajobrazu to też przesada, tzn. jest to świetny obiektyw, ale jeśli chcę zrobić krajobraz przy okazji czy zwierzę środowiskowo, stadko, itd. Natomiast brałem go np. w Alpy i w sumie praktycznie nie używałem. Do 200 mm masz zwykle ostro i można cropować, powyżej trzeba polować na warunki, bo termika, mgiełki, itd. Krajobraz w Nikonie jak sądzę ogarniesz 24-200, dłuższa ogniskowa to raczej sporadyczna kwestia, plus jest z czego cropować (matryca). Na jedno body coś szerokiego, na drugie 70-200 czy jeśli rozmiar nie przeszkadza 35-150 i ogniskowej nie powinno zabraknąć. Przyroda- zwierzęta, ptaki, safari, itp. to zdecydowanie większe wyzwanie dla sprzętu.

Ps. Długie tele z samochodu nie wszędzie i nie zawsze się sprawdzi, zwłaszcza jeśli chodzi o stałkę. Może nawet przeszkadzać. W Afryce zwierzęta za bardzo się nie boją, lew często położy się obok samochodu. Takim 800 mm możesz ptaki ewentualnie fotografować i to też te mniejsze. Ponadto przewodnicy (z tego co widziałem, jak akurat sam jeździłem w różnych miejscach i ustawiałem się jak chciałem) starają się podjechać jak najbliżej, bo... większość ich klientów fotografuje telefonem:-o

m_a_g
25-03-2025, 21:26
No tak, ale w kwestii tej Afryki i długiego tele z samochodu, to przypominam że to długie tele będzie dodatkiem do (w założeniu) T50-400, które też miałbym w takim samochodzie. Stąd właśnie taki komplet. Czego nie ogarnę na 400mm z ewentualnym cropem, to ogarnę na 800mm. Bo zakładam że takiego lwa, słonia czy żyrafę spokojnie dam radę zrobić zoomem który kończy się na 400mm ;-)
Nawet tu na forum (albo na forum MFT, nie jestem pewny) widziałem wątek ze zdjęciami z safari kolegi który robił je jakimś Sony z 100-400GM.

- - - - kolejny post - - - - - -

PS. Dla zainteresowanych - to nie jest reklama, jakby co niech moderacja skasuje - https://backcountryjourneys.com/

poste
25-03-2025, 22:31
Sądziłem, że bardziej celujesz w coś takiego ;)
https://wildencountersafaris.com/

KadryZpodróży
26-03-2025, 00:20
No tak, ale w kwestii tej Afryki i długiego tele z samochodu, to przypominam że to długie tele będzie dodatkiem do (w założeniu) T50-400, które też miałbym w takim samochodzie. Stąd właśnie taki komplet. Czego nie ogarnę na 400mm z ewentualnym cropem, to ogarnę na 800mm. Bo zakładam że takiego lwa, słonia czy żyrafę spokojnie dam radę zrobić zoomem który kończy się na 400mm ;-)
Nawet tu na forum (albo na forum MFT, nie jestem pewny) widziałem wątek ze zdjęciami z safari kolegi który robił je jakimś Sony z 100-400GM.

- - - - kolejny post - - - - - -

PS. Dla zainteresowanych - to nie jest reklama, jakby co niech moderacja skasuje - https://backcountryjourneys.com/

Jeśli mogę się wtrącić apropo safari. Nie wiem jak Ty uważasz ale Tamron 50-400 jako główne szkło to średni wybór. Brałbym Z 100-400 lub jeśli możesz sobie pozwolić to Z 400/2.8 TC. 800PF bym w ogóle nie brał no chyba, że nastawiasz się typowo na mniejsze ptaki.

cz4rnuch
26-03-2025, 00:48
...PS. Dla zainteresowanych - to nie jest reklama, jakby co niech moderacja skasuje - https://backcountryjourneys.com/Jak rozumiem, z pierwszego postu, jeszcze nie korzystałeś z ich oferty? Na twoim miejscu bym się jednak zastanowił czy to dobrze wydane pieniądze. Oczywiście rozumiem, że dla niektórych czas to priorytet i za tę oszczędność są w stanie zapłacić ekstra. Tylko, że tak sobie rzuciłem okiem na tę ofertę (dla przykładu Chile i Borneo o których wspomniałem wyżej) i ja tu nie widzę niczego ekstra. Tzn ekstra może być ogólnie obsługa, ale to co jest w programie tych "wypraw" to jest bardzo standardowa, turystyczna marszruta. Torres del Paine, jak sam napisałeś bez lotów, te we własnym zakresie. Czyli płacisz kilkanaście tysięcy (niestety zielonych a nie pln) za przejazd z Punta Arenas do Puerto Natales i za wstęp do parku (przy kasie kosztuje od 100 do kilkuset pln w zależności od tego ile dni cię interesuje) oraz lokalnego przewodnika, którego za ułamek tej kwoty załatwisz na miejscu w Natales. Zdjęcia jak widzę z wydeptanych miejsc, klasyczne. Cała przyjemność z przebywania w TdP to trekking na własnych nogach i epickie krajobrazy po drodze. Na pumy, mimo, że na stronie o tym zachwalają, bym nie liczył. Jest ich tam bardzo mało. Ludzie po kilka razy tam jeżdżą by jakąś wypatrzyć. Raczej nastawiłbym się na lisy i wikunie, ale to nie jest jakiś spektakularny łup :) Z resztą przewodnika śladem pum też ogarniesz na miejscu. A Borneo. Tu niestety jest jeszcze gorzej. w programie Bako National Park. Fajne miejsce, za grosze się tam dostaniesz z Kuching, gdzie lądują samoloty. A na miejscu opłacasz wjazdowe (tanio) i spanko (tanio, jakość taka basic) oraz ewentualnie przewodników, choć to kolejne miejsce stworzone na samotne wycieczki, bo trasy są wytyczone. Reszta planu to tzw sanctuary, czyli zoo bez krat: Sepilok i Sun Bear Centre, leżą obok siebie rzut beretem. Tam po prostu czekasz pod platformą na karmienie. Semenggoh to to samo, ale po drugiej stronie wyspy, nieco bardziej kameralnie, ale nadal będziecie walczyć łokciami o miejsce przy balustradach ze zwykłymi turystami. Labuk Bay to miejsce takie samo jak inne, choć dla Polaków ważne, bo to tam się ogląda naszych Januszów czyli nosacze, ale też i kontrowersyjne, bo stworzone przez plantatorów, którzy wykosili całą malezyjską część Borneo pod uprawy palm oleistych. Z tego wszystkiego takie prawdziwe Borneo, oprócz Bako, to jeden dzień (?) na rzece Kinabatangan. To stanowczo za mało. Rozebrałem tylko te dwa tripy, ale sądzę, że cała oferta może wyglądać podobnie. I tylko powtórzę, że rozumiem, że czas to pieniądz, ale po takich stricte fotograficznych wyprawach za garść talarów spodziewałbym się jednak czegoś ekstra. A tu nie widzę nic co by wykraczało poza to co można ogarnąć na miejscu za ułamek ceny. I oczywiście nie byłoby to aż tak proste, bo coś tam jednak trzeba poczytać i się dowiedzieć, ale ja jestem zdania, że jak się gdzieś wybywa to i tak warto się czegoś więcej dowiedzieć o miejscu w które się jedzie. Takie moje zdanie o tego typu ofertach. Wcześniej przytoczyłem, trochę prześmiewczo, że np optyczne organizują tego typu tripy. I jednak jak się człowiek w nie wczyta, to są one nieco bardziej skrojone pod fotografa. Nie mówię, że tam na nowo koło wynaleźli, ale jednak. Może zamiast takich ofert lepiej poszukać czegoś bardziej lokalnego lub kameralnego, od pasjonatów. Wydaje mi się, że to byłyby lepiej wydane pieniądze i prawdziwa przygoda zamiast oklepanych samograjów.

morzon
26-03-2025, 01:51
Też tak szybko spojrzałem na te tripy i nie wygląda to jakoś super zachęcająco, a zwłaszcza biorąc pod uwagę ceny. Szkocja za 8-9k $ to hoho. Byliśmy w 4 osobowym składzie na tydzień i nie wiem czy tyle w sumie za naszą całą ekipe wyszło, wliczając loty, noclegi (super klimatyczny domek w małym miasteczku na Skye tylko dla nas), samochód, paliwo, jedzenie, jakieś wejściówki etc, no generalnie bez biedowania.

Do tego z moich osobistych doświadczeń - najfajniejsze zdjęcia robiłem w jakichś randomowych miejscach gdzieś po drodze, bo trafił się jakiś super warun, albo coś ciekawego udało się znaleźć po prostu snując się po okolicach, niekoniecznie z tych top miejscówek gdzie zawsze jest tłum fotograferów, obstawiających jedno miejsce z którego jest najbardziej pocztówkowo-instagramowy kadr. Obawiałbym się (może niesłusznie, nie wiem), że taki trip to będzie przewózka po takich golden spotach żeby zaliczyć identyczne zdjęcie, które wszyscy już mają. Na iluś wyjazdach w różnych krajach widziałem taki busiki podrzucające tłumek fotografów w te "most scenic spot", naparzanie fot i jazda dalej, a często najciekawsze rzeczy znajduje się w drodze pomiędzy tymi top miejscówkami z przewodnika ;) Wiem, że to kwestia mocno indywidualna, ale mocno polecam wyjazd w takie miejsca w paczce jakichś znajomych fotografów i robienie wszystkiego po swojemu, bez potrzeby wpisywania się w jakiś harmonogram czy odhaczania rzeczy które organizator zagwarantował. Wiem również, że nie jest to łatwe logistycznie, żeby zebrać kilka osób na jeden termin, bo każdy coś tam ma, zobowiązania, rodzinę etc, ale pewnie przy jakimś samozaparciu zawsze da się coś wymyślić ;) Ale no - kwestia indywidualna.

pysson
26-03-2025, 04:40
długie tele będzie dodatkiem do (w założeniu) T50-400, które też miałbym w takim samochodzie. Stąd właśnie taki komplet. Czego nie ogarnę na 400mm z ewentualnym cropem, to ogarnę na 800mm.

Sprawdź tego Tamron pod kątem pracy w nieco trudniejszych warunkach: wschód/zachód słońca, praca pod światło.

Dla mnie najbardziej uniwersalnym zestawem jest 24-120 +100-400.
Na "przyrodnicze" wyjazdy dokładam lustrankową 500 PF.
Na landszaftowo-miejskie Laowa 20 shift.

ToTom
26-03-2025, 09:31
Przerabiam temat "fotowypraw" od jakiegoś czasu (również jestem rocznik 77) i coraz bardziej mnie odrzuca. Zawiozą z miejsca A do miejsca B na typowe instaspoty, gdzie wszyscy będą stać ze statywami metr od siebie. A na koniec okaże się, że pogoda nie zagra. I jeszcze trzeba się dostosować z pobudkami, jedzeniem itp. itd.
Wiele takich grup fotowyjazdowych spotykam w Dolomitach. Zwykle o poranku lub o zachodzie. Przyjeżdżają, oddalają się na 10 minut od aut, ustawiają las statywów. Może to jest dobre? Nie wiem. Rozważę na emeryturze jak już nie będę ogarniał świata.
Jedyny plus widzę taki, że będziesz w grupie ludzi, których łączy ta sama pasja. A to oznacza wiele potencjalnych ciekawych rozmów i być może kontakty na przyszłość. No i motywacja do fotografowania rośnie, kiedy jest się w grupie.
Ale, tak jak przedmówcy napisali - wiele niecodziennych i dobrych zdjęć powstaje w czasie włóczenia się po okolicy.
A co do zestawu, to ja sobie wypracowałem taki:
1. Dwa body - A73 i A7R3 - identyczne, małe, lekkie, z takim samym sterowaniem i konfiguracją, to samo zasilanie.
2. Zawsze: 12mm Voigtlandera + Sigmy 45/2.8 oraz 90/2.8 a do tego Sony 20-70/4.
3. Jeśli jest to wyjazd "samochodowy" i planuje poranne/wieczorowe zdjęcia, to zabieram Tamrony 17-28-200.

Zestaw z punktów 1 i 2 w małym plecaku Tenby, waży tyle co nic a i tak zawsze jeden aparat jest w ręce. Czasem drugi wisi na szelce.
A7R3+12mm pozwala na swobodne kadrowanie w postprodukcji, tak samo jak A7R3+90mm.
Mocno czekam na nowego Samyanga 14-24/2.8. Mógłby u mnie zamienić Voigtlandera 12mm i Tamrona 17-28.

cz4rnuch
26-03-2025, 10:19
...Wiele takich grup fotowyjazdowych spotykam w Dolomitach. Zwykle o poranku lub o zachodzie. Przyjeżdżają, oddalają się na 10 minut od aut, ustawiają las statywów. Może to jest dobre? Nie wiem...Przypomniałeś mi, że nie raz wydziałem podobne widoki. W "ulotkach" obietnica unikalnych kadrów a w rzeczywistości bieganie od miejscówki do miejscówki, wszystko w pośpiechu, nawet chwili na refleksję. Już kilkanaście lat temu, kiedy zupełnie nie umił żem zdjęć robić (nadal nie za bardzo), ale sam już jeździłem po świecie, takie widoki jak ten poniżej mnie bawiły. Tłum rozgorączkowanych ludzi koczujących od rana jak po nowego iphona, próbujących wycisnąć ze średnich warunków jakieś niesamowite kadry, które i tak już popełniono setki (tysięcy) razy.

https://i1372.photobucket.com/albums/ag344/cz4rnuch/sigmy2-4_zps36054957.jpg

Sam oczywiście też ustawiłem się do fotki. Trudno się oprzeć :)

poste
26-03-2025, 11:24
Tutaj to luzik ;) Dla mnie największy f*&^#p to było Bromo. Tam był (jest?) jeden tarasik, z którego można zrobić kultowy kadr, inne miejsca zasłaniały drzewa. Mnie udało się coś pstryknąć tylko dlatego, że miałem monopod i wężyk, więc uniosłem aparat nad głowami tłumu. Wschód słońca jest krótki, a w ogóle to dwa podejścia robiliśmy, żeby było coś widać. Zasadniczo to tam chyba widać najgorsze oblicze turystyki.

Trudno mi coś powiedzieć o sensie takich zorganizowanych fototripów (piękne polskie słowo :) ) bo generalnie na zorganizowanych wczasach to byłem ostatnio gdzieś na przełomie lat 90. i 2000. Gdybym chciał wydać kasę, żeby coś podpatrzeć i nauczyć się, chyba wybrałbym fotografa, którego prace bardzo mi się podobają i zapłacił za warsztaty. W kwotach typu 10k USD to można poznać bliżej najsłynniejsze nazwiska fotografii krajobrazowej nawet w Stanach, przy okazji indywidualnych warsztatów czy kameralnych wypraw.

ToTom
26-03-2025, 11:24
Na poniższym obrazku fotowyprawa.
Nic to, że akurat w tym momencie na stawie obok było gładkie lustro, bo było osłonięte od wiatru.
Oni chcieli tu, a co drugi miał wzorcową fotę otwartą na komórce.
No i wjechali sobie tutaj samochodami. I zaparkowali tak, że zepsuły cały kadr.
A czary na niebie zaczęły się dziać, jak odjechali łapać kolejną miejscówkę.

https://live.staticflickr.com/65535/53136409075_9fa51f4b47_b.jpg (https://flic.kr/p/2oXtZb4)

m_a_g
26-03-2025, 17:29
Panowie, dyskusje o sensie wydawania pieniędzy może sobie odpuśćmy. Sam wiem jak wygląda turystyka fotograficzna i zdaję sobie sprawę że cudów nie należy oczekiwać.
Z drugiej strony jak ktoś napisał - przebywanie w towarzystwie takich samych pasjonatów ma jakąś tam wartość. Można kogoś poznać, porozmawiać.
No i chyba wszystko lepsze niż siedzenie w domu na tyłku i nie robienie niczego. A mnie, szczerze mówiąc, zainspirował ostatnio fafniak który sugerował żeby nie marnować kasy na sprzęt, tylko wydać właśnie na jakieś plenery ;-)
Poza tym widzę że zasugerowaliście się Bornego, Szkocją, Chile... Te wyjazdy są może ciekawe dla Amerykanów z Ameryki ;-) Mnie bardziej interesuje zwiedzanie lokalnych - z mojego punktu widzenia - atrakcji typu Rocky Mountains, Yellowstone, itp: https://backcountryjourneys.com/destinations/Rocky-Mountains i tutaj ceny są przystępne a i przelot niedrogi.
No i moim zdaniem, wygodnie jest wybrać się gdzieś po raz pierwszy z przewodnikiem który zna wszystkie fajne miejscówki i pory dnia o których warto się tam pojawić.
Czy jest to jakaś gwarancja udanych zdjęć? Jasne że nie. Ale zawsze jakaś przygoda ;-)

BeatX
26-03-2025, 18:05
U mnie to chyba Fuji GFX 100 II i do tego Fujinon GF 20-35/4 + Fujinon GF 55/1.7 + Fujinon GF 100-200/5.6 :roll:

Ivy Mike
26-03-2025, 21:49
Ciekawy temat. Jakby nie on, nawet nie wiedziałbym że istnieje grupa osób odtwarzających znane kadry :D

KadryZpodróży
26-03-2025, 21:52
Ciekawy temat. Jakby nie on, nawet nie wiedziałbym że istnieje grupa osób odtwarzających znane kadry :D

Haha, dobre, i później tacy oglądają swoje zdjęcia i każdy ma takie samo :D

swiatlocieniz9
26-03-2025, 21:53
Ciekawy temat. Jakby nie on, nawet nie wiedziałbym że istnieje grupa osób odtwarzających znane kadry :D
Jakby nie patrzeć to wszystko już zostało sfotografowane :D

poste
26-03-2025, 22:06
Jasne, aspekt towarzyski takich może być istotny. Natomiast bardziej popularne wśród fotografów miejsca zostały dokładnie opisane. Pal diabli net, blogi, itp. choć nie raz korzystałem, ale trochę czasu trzeba poświęcić na szukanie. Zwrócę uwagę na przewodniki, które niemal prowadzą fotografa za rękę, np.
https://sklep.karolnienartowicz.com/

Kupiłem niedawno przewodnik po Dolomitach i mocno skorzystałem, mimo że wcześniej byłem tam kilka razy i wydawało mi się, że mocno objechałem ten rejon. Mogę polecić, choć obejmuje część regionu. To tylko przykład, co można znaleźć jeśli chodzi o popularne miejsca. Zorganizowanie wyprawy na własną rękę pewnie wymaga trochę wysiłku i godzin przed kompem, ale zwykle podróżujący lubią etap planowania i nakręcania się na wyjazd :)

m_a_g
26-03-2025, 22:10
A ktoś jeszcze się łudził że jest inaczej? Pewnie że wszystko już zostało sfotografowane. Ba, to już dawno. A przez ostatnie kilka lat zostało sfotografowane jeszcze razy tysiąc i do tego poprawione przez AI ;-)
Ale moim zdaniem ten oczywisty fakt nie znaczy że należy koniecznie porzucić fotografię jako hobby, no bo niby dlaczego? To jak z wędkarstwem. Często wędkuję w miejscach w których bardziej doświadczeni albo znający teren wędkarze odnosii sukcesy.
I jakoś nie cieszę mniej jak samemu coś złowię i nikt też nie używa argumentów w stylu "po co wędkować dalej jak inne osoby już w tym jeziorze taką rybę złowiły".

Ivy Mike
26-03-2025, 22:12
Ja to mam całą mapę Polski w pinezkach na mapach Google, z których większość to albo miejsca które ktoś polecił na obiad, albo właśnie jakieś fajne miejscówki do sfotografowania.

poste
26-03-2025, 22:15
Kiedyś pewien Islandczyk, widząc jak fotografuję góry rzucił coś w stylu, po co fotografujesz, jutro też będą stały:)
Miałem od razu dwie odpopwiedzi
-to jest Islandia, kto wie co zdarzy się jutro;
-góry te same, ale światło nigdy nie będzie identyczne ;)

m_a_g
26-03-2025, 22:17
Jasne, aspekt towarzyski takich może być istotny. Natomiast bardziej popularne wśród fotografów miejsca zostały dokładnie opisane. Pal diabli net, blogi, itp. choć nie raz korzystałem, ale trochę czasu trzeba poświęcić na szukanie. Zwrócę uwagę na przewodniki, które niemal prowadzą fotografa za rękę, np.
https://sklep.karolnienartowicz.com/

Kupiłem niedawno przewodnik po Dolomitach i mocno skorzystałem, mimo że wcześniej byłem tam kilka razy i wydawało mi się, że mocno objechałem ten rejon. Mogę polecić, choć obejmuje część regionu. To tylko przykład, co można znaleźć jeśli chodzi o popularne miejsca. Zorganizowanie wyprawy na własną rękę pewnie wymaga trochę wysiłku i godzin przed kompem, ale zwykle podróżujący lubią etap planowania i nakręcania się na wyjazd :)

Masz pewnie rację że wiele osób lubi etap planowania i nakręcania się na wyjazd, ja na wyjazdach jestem ciągle, nawet ten wpis piszę z hotelu w Las Vegas bo jestem tu na konferencji i praktycznie nie opuszczam kasyna od 3 dni, a na widoczki pięknych gór skalistych mogłem sobie popatrzeć wyłącznie z samolotu...

KadryZpodróży
26-03-2025, 22:25
Jasne, aspekt towarzyski takich może być istotny. Natomiast bardziej popularne wśród fotografów miejsca zostały dokładnie opisane. Pal diabli net, blogi, itp. choć nie raz korzystałem, ale trochę czasu trzeba poświęcić na szukanie. Zwrócę uwagę na przewodniki, które niemal prowadzą fotografa za rękę, np.
https://sklep.karolnienartowicz.com/

Kupiłem niedawno przewodnik po Dolomitach i mocno skorzystałem, mimo że wcześniej byłem tam kilka razy i wydawało mi się, że mocno objechałem ten rejon. Mogę polecić, choć obejmuje część regionu. To tylko przykład, co można znaleźć jeśli chodzi o popularne miejsca. Zorganizowanie wyprawy na własną rękę pewnie wymaga trochę wysiłku i godzin przed kompem, ale zwykle podróżujący lubią etap planowania i nakręcania się na wyjazd :)

Akurat Karol N. robi świetne foty i podejrzewam, że jego przewodnik jest równie dobry co zdjęcia.

- - - - kolejny post - - - - - -


A ktoś jeszcze się łudził że jest inaczej? Pewnie że wszystko już zostało sfotografowane. Ba, to już dawno. A przez ostatnie kilka lat zostało sfotografowane jeszcze razy tysiąc i do tego poprawione przez AI ;-)
Ale moim zdaniem ten oczywisty fakt nie znaczy że należy koniecznie porzucić fotografię jako hobby, no bo niby dlaczego? To jak z wędkarstwem. Często wędkuję w miejscach w których bardziej doświadczeni albo znający teren wędkarze odnosii sukcesy.
I jakoś nie cieszę mniej jak samemu coś złowię i nikt też nie używa argumentów w stylu "po co wędkować dalej jak inne osoby już w tym jeziorze taką rybę złowiły".

O to to to. W fotografii trzeba znaleźć radość i spełniać swoje wizje a nie sugerować się tym czy coś już zostało sfotografowane czy nie.

poste
26-03-2025, 22:27
No to pozostaje tylko żebyś skonfrontował swoje pomysły i oczekiwania z jednej strony z naszymi wpisami, z drugiej strony z własnym doświadczeniem. Sprzęt to sprawa drugorzędna, na pewno coś dobierzesz bez kolejnych zakupów ;)

Ps. Gdybyś jednak koniecznie, ale to koniecznie chciał coś kupić pod kątem powiedzmy fotoekspedycji, to do A7RV polecałbym popatrzeć na a7CR, mniejszy a z tą samą matrycą. Do widoczków aż nadto.

m_a_g
26-03-2025, 22:42
Co do widoczków i do tego że przewodnik jednak czasami się przydaje, to takie szybkie demo - ponoć Las Vegas to popularne miejsce do wszelkich fajnych zdjęć.
Niby pełna zgoda, sam ich trochę zrobiłem. Ale to w nocy i nie z każdego miejsca.
Jakby ktoś natomiast chciał zobaczyć jak wygląda LV w ciągu dnia, i to w samym centrum, na Las Vegas Strip, z 60 piętra Mandalay Bay, to proszę bardzo.
Porażka, prawda? Bo w nocy to wygląda zupełnie, ale to zupełnie inaczej...

86905
86906
86907

KadryZpodróży
26-03-2025, 22:49
Nigdy nie byłem w Stanach ale powyższe nie zachęca...Jakoś już bardziej mnie ciągnie do Kanady lub najlepiej jeszcze bardziej na północ.

poste
26-03-2025, 22:58
Moje podejście. Tak na szybko, 5 minut rozejrzenia się po okolicy. 15 minut jazdy od hotelu masz Red Rock Canyon National Conservation Area, wygląda zachęcająco. Wschód słońca ok. 6.30, pobudka o 6, o 8 jesteś z powrotem w hotelu z paroma widoczkami na karcie pamięci. O ile grafik pozwoli rzecz jasna.

......
Ok. pół godziny jazdy.

morzon
26-03-2025, 23:16
Godzinkę od Twojego hotelu jest Valley of Fire State Park - polecam jeśli masz czas wyskoczyć, byle o wschodzie albo zachodzie ;)
Samo Vegas jest faktycznie dość straszne, chociaż dałoby się tam sporo fajnych klatek pewnie znaleźć, chodząc nawet po tych obrzeżach miasta (choć faktycznie niekoniecznie krajobrazowych). Ja się tam jednak nie czułem zbyt bezpiecznie i nie zdecydowałem sie na to, raczej uciekałem stamtąd czym prędzej w naturkę ;)

cz4rnuch
26-03-2025, 23:25
...Jakby ktoś natomiast chciał zobaczyć jak wygląda LV w ciągu dnia, i to w samym centrum, na Las Vegas Strip, z 60 piętra Mandalay Bay, to proszę bardzo...Koronny dowód na to, że w fotografii najważniejsze jest światło :) Można zamknąć wszystkie wątki sprzętowe i się rozejść.

PS Wczoraj spędziłem ze 2 godziny na oglądaniu klipów wspinaczkowych z Red Rock z Alexem Honnoldem. Nie miałem pojęcia, że to piekielne Vegas leży aż tak blisko niebiańskich okoliczności przyrody :)

poste
26-03-2025, 23:32
A wypuścić tam drona na pół godzinki o wschodzie... ech.

m_a_g
26-03-2025, 23:44
Moje podejście. Tak na szybko, 5 minut rozejrzenia się po okolicy. 15 minut jazdy od hotelu masz Red Rock Canyon National Conservation Area, wygląda zachęcająco. Wschód słońca ok. 6.30, pobudka o 6, o 8 jesteś z powrotem w hotelu z paroma widoczkami na karcie pamięci. O ile grafik pozwoli rzecz jasna.

......
Ok. pół godziny jazdy.


Godzinkę od Twojego hotelu jest Valley of Fire State Park - polecam jeśli masz czas wyskoczyć, byle o wschodzie albo zachodzie ;)
Samo Vegas jest faktycznie dość straszne, chociaż dałoby się tam sporo fajnych klatek pewnie znaleźć, chodząc nawet po tych obrzeżach miasta (choć faktycznie niekoniecznie krajobrazowych). Ja się tam jednak nie czułem zbyt bezpiecznie i nie zdecydowałem sie na to, raczej uciekałem stamtąd czym prędzej w naturkę ;)

Tak, wiem, pół godziny jazdy, co za problem, no nie? ;-)
A na poważnie - proza życia na to nie pozwala. Nawet nie chodzi o grafik, bo w stosunku do lokalnego czasu jestem 3 godziny do przodu, więc budzę się przed świtem i bez problemu bym sobie pojechał gdzieś o tej 4 rano.
Jest tylko jedno "ale"... ale czym? ;-)
Przyleciałem z NY samolotem. Z lotniska do hotelu - tuż przy lotnisku bo na tym polega całe LV, że wszystko jest tuż przy lotnisku - miałem 5 minut taksówką.
Czy mogłem wypożyczyć samochód? Jasne, na lotnisku są wypożyczalnie. Tylko bez sensu wypożyczać samochód na 5 dni (tyle tu jestem), za około $200 na dobę, plus jescze parking w kasynie kolejne $100 za dobę, żeby być może raz gdzieś wyskoczyć na zdjęcia.
Z kolei wypożyczenie samochodu tylko na jeden dzień jest bez sesnu, bo zajmuje dużo czasu - trzeba by się udać na lotnisko, procedury w wypożyczalni zajmują powiedzmy godinę, i tak dalej, i tak dalej.
Innymi słowy - praktyka jest cokolwiek trudniejsza niż planowanie z palcem na mapie ;-)
Jestem w Vegas już chyba 20ty raz, znam lokalne warunki więc nawet aparatu nie brałem na ten wyjazd bo wiedziałem dobrze jak będzie :wink:

- - - - kolejny post - - - - - -


A wypuścić tam drona na pół godzinki o wschodzie... ech.

Weź mi nie mów.... odkąd kupiłem pierwszego drona o tym marzę, ale nic z tego.
LV to jedyne miejsce jakie znam w USA (empirycznie) gdzie bardzo tego pilnują i nie ma opcji polatać dronem. Zaraz to "zestrzelą" odpowiednie służby i wręczą mandacik.
Całkowity zakaz lotów dronami w LV i okolicach. Chyba że komercyjnie, ale to nie tak że wystarczy mieć licencję (chociaż trzeba mieć), trzeba jeszcze mieć specjalne pozwolenie na datę / godzinę takiego lotu, no i zapłacić grube tysiące / dziesiątki tysięcy za taką przyjemność. Korzysta z tego Hollywood przy kręceniu filmów których akcja dzieje się w LV albo lokalne kasyna kiedy zamawiają sobie filmy / zdjęcia reklamowe w agencjach. Zwykły śmiertelnik nie ma szans.

poste
27-03-2025, 00:17
Praktyka nie jest trudna, trzeba po prostu trochę zaplanować. Ja widzę na szybko auto typu RAV4 za 500-600 polskich złotych za 3 dni ;) Ale mniejsza o to, nie masz czasu, rozumiem.

U mnie działało to tak, że kiedy żona wyjeżdżała służbowo w jakieś fajne miejsce gdzieś daleko, brała sobie parę dni czy tydzień wolnego. Ja dolatywałem i mieliśmy czas pozwiedzać. Ale co kto lubi i może.

Co do drona to nie myślałem o mieście, tylko górkach. Po pustkowiach chyba można polatać?