Zobacz pełną wersję : 35/F2D czy 50/F1.8D...? Co wybrać, który lepszy?
Moi drodzy, przyszedł czas żeby pożegnać sie z marnym kitem i kupić stałkę, która do moich skromnych celów wystarczy. Obiektyw 1.8D/50 już znam, przetestowałem od znajomego. Połączenie ceny i jakości jest dla mnie idealne. Oczywiście znajdą się malkontenci, którzy coś znajdą na minus (podobno słaby bokeh), ale mnie to nie przeszkadza, ważne, że pozwala na dobrą jakość zdjęć w sensie rozdzielczości tak w centrum jak na brzegach kadru, koloru, winietowania, dystorsji beczkowatej. Mam jedno zasadnicze zastrzeżenie, które wynika z posiadania małego studia- pracowni (5,38 x 3,87m), a nie obiektywu. Małe obiekty (rzeżby, obrazy) swobodnie obejmuję do 100 x 70 . Nadmienię że do wieszania obrazów używam tej dłuzszej częsci ściany, aby w miarę równo oświelić rozproszonym światłem, przy jednoczesnym pozbyciu się blikowania na malaturze olejnej obrazu. Niestety większe formaty 150 x 150 juz nie "chwytam" i muszę używać węższej ściany, co w poprawnym oświetleniu jest problematyczne. Zastanawiam sie w tej sytuacji nad 35/F2, ale obawiam się dystorsji beczkowatej, a chciałbym nie ingerować w przedmiot fotografowany. Na stronie http://www.photozone.de/8Reviews/lenses/nikkor_35_2/index.htm przeczytałem o dystorsji w granicach -636%. Czy jest to zauważalne zniekształcenie do 50'ki, które wynosi -265%? 35/F2D jest droższą stałką, ale czy jest ona lepsza od tej za 500zł?
Póki co zdecydowałem już na zakup nowej 50'ki w imfoto.pl, a pracownia została lekko przebudowana pod ten obiektyw :-) Potwornie wielkie płótna będę realizował na dwa razy...
tomhagen
25-07-2007, 22:13
cudownie
robin102
26-07-2007, 22:55
To jako następne szkło bez pospiech ukup jednak 35mm f2 to zupełnie inne szkiełko . Inaczej rysuje z inną plastyką, szersze.
Na pewno tak sie stanie, ale trzeba troche pieniedzy uzbierac. W zasadzie wolałbym jeden uniwersalny obiektyw, bo mam małą paranoje przy zmienianiu obiektywów, że coś sie dostanie do środka, choć używam sprzętu tylko w pracowni :-) ale tylko stałki, chyba, dostarczają największych wrażeń na brzegu kadru w dziedzinie rozdzielczości.
Na pewno tak sie stanie, ale trzeba troche pieniedzy uzbierac. W zasadzie wolałbym jeden uniwersalny obiektyw, bo mam małą paranoje przy zmienianiu obiektywów, że coś sie dostanie do środka, choć używam sprzętu tylko w pracowni :-) ale tylko stałki, chyba, dostarczają największych wrażeń na brzegu kadru w dziedzinie rozdzielczości.
Nie martw sie paprochami, sam wymieniam bardzo czesto obiektywy (wlasnie 35/2.0 i 50/1.8 + Tamron 2.8/90) i nie mam problemow z zasyfiona matryca, a nie robie zdjec tylko w sterylnych pomieszczeniach. Najgorsze sa zoomy, ktore zasysaja duze ilosci powietrza przy zmianie ogniskowej i dmuchaja w kierunku matrycy ;-).
A obiektywy? Jesli mielbym wybierac pomiedzy 35 a 50 wzialbym ten pierwszy. Jakos tak bardziej plastycznie rysuje, nie jest ostrzejszy od 50-tki, ale oddanie rzeczywistosci i uniwersalnosc bardziej do mnie przemawiaja. W tej chwili praktycznie mam 35-tke na stale w D80 a 50-tke w F80. Wiec 35 mm polecam jako najblizszy zakup.
50 juz znieksztalca, nie chodzi tez o dystorsje a spadanie jakosci obrazu w rogach. Do reproducki to szkla makro, one sa liczone do obrazania plaszczyzny a nie sfery, np. 60/2.8 micro. Lecz ta ogniskowa Ciebie nie zadowoli, wiec moze sigma 50/2.8 makro. Wszystkie szerokie szkla obarczone sa dystorsja i tego nie unikniesz. Im krotsza bedzie ogniskowa tym trudniejsza do skorygowania. Im lepiej skorygowany obiektyw tym drozszy, ma wiecej soczewek w swojej konstrukcji, wiec i wiecej problemow z bikami, ostroscia, aberacja chromatyczna, koma, kontrastem.
Moze posrednim rozwiazaniem bedzie Nikkor 45/2.8 Ai-P albo starszy GN.
Jako że testowałem wcześniej wspomnianą 50' kę, wiedziałem że jak kupię to się nie zawiodę. Ale rzeczywiście mniejsza ogniskowa byłaby lepsza. W tej chwili zdemontowałem szafę w ścianie i jakoś sobie radzę. Jedna rzecz która mnie zastanawia, bo nie wiem czy to uroda obiektywu czy aparatu "matryca", to to, że winietowanie, które i tak jest małe w porównaniem z kitem 18-55, np. na F1.8 czy F2,8 jest nierównomierne, tzn. większe po prawej stronie:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/07/e60dfc126563614b-1.jpg
źródło (http://images26.fotosik.pl/39/e60dfc126563614b.jpg)
Po pierwsze to naswietl poprawnie to zdjecie, bo swiatlomierz zrobil Cie na "szaro".
Przmyknij do 5.6 i bedzie po winietowaniu.
Zdjęcie wyszło ok, tylko na potrzebę uwypuklenia tematu nie doświetliłem plik, bo lepiej widać zjwisko. Ale rzeczywiście w prawidłowym naświetleniu jest naprawdę mało widoczne. Ale nie odniosłeś się do mojego zapytania, czy winietowanie może być nierówne?
Jezeli szko i matryca ma poprawnie zgrane os optyczna obiektywu i "prostopadla do srodka matrycy" to powinno byc takie same. No nie ma wyjscia. Chyba. ze plaszczyzna ktora fotografowales byla jasniejsza z jednej strony. Moze na oko wyglada tak samo ale juz dla matrycy nie bardzo.
Wiesz, zdziwiło mnie to zjawisko, bo zmierzyłem "punktowo" dokładnie kartkę papieru i wszędzie był ten sam odczyt. Ale czy idealnie aparat był ustawiony do kartki, to nie mierzyłem, na "oko" było ok.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.