grissley
25-12-2024, 20:58
Pomóżcie proszę odjąć decyzję, bo gdyby nie 3 opcje to rzucałbym monetą...
Zanabyłem ostatnio Z6III z 24-120/4 oraz z Vitkiem 20/2.8, ale zostaje ze mną dotychczasowe Sony A6600 z Sigmą 18-50/2.8. Soniak jest duuużo mniejszy od Nikona i będzie zabierany np w góry albo wszędzie tam, gdzie nie chce mi się tachać niczego dużego. Ponieważ nie lubię też zbytnio wachlować obiektywami, to wymyśliłem sobie, że na jakieś wyjścia landszaftowe będę zabierał Nikona z zapiętym Vitkiem i Soniaka z Sigmą.
Aaale - dotychczas niespecjalnie rozumiem się z krótkimi ogniskowymi więc obawiam się, że (przynajmniej póki się nie naumiem szerokiego kąta) będę ciągle korzystał z Soniaka. A jak już będę miał pod ręką Nikona, to wolałbym focić nim :)
No więc najprościej kupić szeroki kąt do Sony i chodzić z odwrotnym układem - szeroki kąt na Sony, a 24-120 na Nikonie.
Problemy są dwa:
Po pierwsze. Na jaki szeroki kąt patrzyć? Widzę trzy sensowne opcje (cena/zakres/jasność/rozmiar):
1. Samyang 12/2
2. Sony PZ 10-20/4
3. Sigma DC DN 10-18/2.8
Drugi problem to to, że każdy jeden obiektyw ma inną średnicę, co mocno komplikuje sprawę np porządnej szarej połówki. No ale, odnośnie wyboru, co będzie najsensowniejszym wyborem? Sigma jest największa, ma mniejszy zakres od Sony 10-20 i jest najdroższa. Jestem też wprawdzie najjaśniejsza, ale nie wiem, czy to jest istotne przy tej ogniskowej.
Sony wydaje się ideałem - mały, lekki i zoom. Ale będzie mnie wnerwiał PZ (nie jakoś bardzo, ale jednak), a rzede wszystkim nie jestem też pewien, czy jest sens dopłacać do Samiego. Może styknie stałka Samiego? I tak zazwyczaj coś się kropuje, wykropuje się i tutaj.Używkę mogę mieć za 950zł, Sonego za 2200 nieotwierany bez faktury. Są jakieś argumenty za jednym albo drugim wyborem, które nie przychodzą mi do głowy? A może szeroki kąt do Sony nie ma sensu i zostać z tym co mam? Muszę niestety podjąć decyzję do piątku i nie mam tematu dobrze przemyślanego...
Zanabyłem ostatnio Z6III z 24-120/4 oraz z Vitkiem 20/2.8, ale zostaje ze mną dotychczasowe Sony A6600 z Sigmą 18-50/2.8. Soniak jest duuużo mniejszy od Nikona i będzie zabierany np w góry albo wszędzie tam, gdzie nie chce mi się tachać niczego dużego. Ponieważ nie lubię też zbytnio wachlować obiektywami, to wymyśliłem sobie, że na jakieś wyjścia landszaftowe będę zabierał Nikona z zapiętym Vitkiem i Soniaka z Sigmą.
Aaale - dotychczas niespecjalnie rozumiem się z krótkimi ogniskowymi więc obawiam się, że (przynajmniej póki się nie naumiem szerokiego kąta) będę ciągle korzystał z Soniaka. A jak już będę miał pod ręką Nikona, to wolałbym focić nim :)
No więc najprościej kupić szeroki kąt do Sony i chodzić z odwrotnym układem - szeroki kąt na Sony, a 24-120 na Nikonie.
Problemy są dwa:
Po pierwsze. Na jaki szeroki kąt patrzyć? Widzę trzy sensowne opcje (cena/zakres/jasność/rozmiar):
1. Samyang 12/2
2. Sony PZ 10-20/4
3. Sigma DC DN 10-18/2.8
Drugi problem to to, że każdy jeden obiektyw ma inną średnicę, co mocno komplikuje sprawę np porządnej szarej połówki. No ale, odnośnie wyboru, co będzie najsensowniejszym wyborem? Sigma jest największa, ma mniejszy zakres od Sony 10-20 i jest najdroższa. Jestem też wprawdzie najjaśniejsza, ale nie wiem, czy to jest istotne przy tej ogniskowej.
Sony wydaje się ideałem - mały, lekki i zoom. Ale będzie mnie wnerwiał PZ (nie jakoś bardzo, ale jednak), a rzede wszystkim nie jestem też pewien, czy jest sens dopłacać do Samiego. Może styknie stałka Samiego? I tak zazwyczaj coś się kropuje, wykropuje się i tutaj.Używkę mogę mieć za 950zł, Sonego za 2200 nieotwierany bez faktury. Są jakieś argumenty za jednym albo drugim wyborem, które nie przychodzą mi do głowy? A może szeroki kąt do Sony nie ma sensu i zostać z tym co mam? Muszę niestety podjąć decyzję do piątku i nie mam tematu dobrze przemyślanego...