Zobacz pełną wersję : Nikon Z5 nie rejestruje kolorów małych światełek
Hej, pomóżcie proszę. Nie da się fotografować kolorowo oświetlonych choinek Nikonem Z5, bo lampek na zdjęciach nie ma. Dziś był pokaz świecących bardzo kolorowo dronów. Tylko zdjęcia nie ostre mają właściwe kolory, takie jak widziało się oczami. Jeśli to jakiś filtr czy błąd oprogramowania to jak to dziadostwo wyłączyć, zmienić, aby aparat rejestrował kolory?81056
Fotograf źle ustawił aparat. Te światełka nie mają koloru bo są przepalone.
Kojocisko
30-06-2024, 10:47
Nie wiem, czy to kwestia przepaleń, raczej nie, skoro czas był pewnie krótszy niż na drugiem zdjęciu. To raczej kwestia prostej fizyki.
To ledy - migają i to pewnie nie w jednolitym kolorze. Dopiero dłuższa ekspozycja pozwala zebrać całe spektrum. Ale wtedy zdjęcie jest już poruszone.
A jakie miałeś czasy na tych zdjęciach? Czy próbowałeś serii?
Anyway - aparat raczej niewinny. Nie wiem czy jakiś wpływ ma funckja antyflickeringu, choć niby ledy migają o rząd wielkości szybciej niż zakres stosowania tej funkcji.
Nie da się fotografować kolorowo oświetlonych choinek Nikonem Z5 - da się
Fotograf źle ustawił aparat. Te światełka nie mają koloru bo są przepalone.
Dzięki, ale Ekspozycja ustawiona po kilku próbach znacznie niżej niż proponował aparat. 1/60, F2,8, ISO4000 Nie pomogło.
Tani telefon Samsung na znacznie silniejszej ekspozycji, co widać po jasności tła, niczego nie przepalił i dał sobie radę.
81076
- - - - kolejny post - - - - - -
Nie wiem, czy to kwestia przepaleń, raczej nie, skoro czas był pewnie krótszy niż na drugiem zdjęciu. To raczej kwestia prostej fizyki.
To ledy - migają i to pewnie nie w jednolitym kolorze. Dopiero dłuższa ekspozycja pozwala zebrać całe spektrum. Ale wtedy zdjęcie jest już poruszone.
A jakie miałeś czasy na tych zdjęciach? Czy próbowałeś serii?
Anyway - aparat raczej niewinny. Nie wiem czy jakiś wpływ ma funckja antyflickeringu, choć niby ledy migają o rząd wielkości szybciej niż zakres stosowania tej funkcji.
Dzięki za rady, ale raczej obalam również tą teorię, ponieważ zdjęcia nieostre, oraz odbicia w wodzie, były za każdym razem intensywnie kolorowe. Zrobiłem też film, gdzie każda klatka pokazuje równe światło bez migotania, tyle że ostre światełka są bez koloru, a rozmyte mają piękne kolory. Próbowałem czasy 1/60 - 1/100. F2,8, a ISO zmniejszałem tak że prawie nie było obrazu, a lampki nadal białe bez kolorów. Co takiego ma oko ludzkie czy telefon, że widzi kolory, a Z5 nie widzi? TO samo miałem fotografując kiedyś choinę na pl. Zamkowym. Przepiękne kolorowe lampki których zupełnie nie ma na zdjęciach. Miałem różne aparaty i lamki na choinkach były widoczne.
- - - - kolejny post - - - - - -
Nie da się fotografować kolorowo oświetlonych choinek Nikonem Z5 - da się
Jakaś rada? To była cholernie kolorowa wielka choinka świecąca tysiącem małych lampek. Zrobiłem sporo zdjęć na różnych ustawieniach i niestety smutne jakby ktoś prąd wyłączył na wszystkich ujęciach z różnych stron. Tylko gwiazda świeci.
81077
Jeszcze ten sam przykład z choinką. Nieostra świeci jak w rzeczywistości, jak na smartfonie. Natomiast ostra - jeszcze powiększę, jest kompletnie zgaszona. Światełka nie mają ani mocy ani koloru. Co gorsze żadna ekspozycja nie pokazuje ich mocy, więc nie da się złożyć nawet z dwóch zdjęć. Tylko nieostre zdjęcia są w porządku pod względem koloru i jasności.
81078
jurkarol
30-06-2024, 17:35
To typowe dosyć. Kiedy robisz zdjęcia świateł sygnalizacji ulicznej to samo źródło jest białe a otoczka świeci, trzeba kompensowac. Też zależy od rodzaju źródła światła.
Choinka na zdjęciu z Nikona ma tło zobacz jak jasne, a telefon zrobił mądrzej.
A użyj jakiegoś trybu głupiego pstrykacza w z5 i zobacz
To typowe dosyć. Kiedy robisz zdjęcia świateł sygnalizacji ulicznej to samo źródło jest białe a otoczka świeci, trzeba kompensowac. Też zależy od rodzaju źródła światła.
Choinka na zdjęciu z Nikona ma tło zobacz jak jasne, a telefon zrobił mądrzej.
A użyj jakiegoś trybu głupiego pstrykacza w z5 i zobacz
Jednak w przypadku dronów tło było całkiem ciemne. Ale widzę że zawodowcy tworzący teledysk mieli te same problemy co ja. https://www.youtube.com/watch?v=2d0tII8WxPw Na żywo te światełka były cały czas niezwykle intensywnie kolorowe, a na 0:51 wyszły im białe i dopiero w rozmyciu 0:53 widać prawdziwy kolor. Dużo kombinowali na filmie aby je jakkolwiek podkolorować. Ciekawy problem. Może należało użyć filtr zmiękczający, albo gorszy, nie tak ostry obiektyw. Może w elektronice i oprogramowaniu aparatu jest coś zaszyte, aby małych punktów świecących nie podbarwić przypadkowo na niewłaściwy kolor. Wolą je wybielić. Albo może to efekt jakiegoś filtra przed matrycą.
Wind Mill
30-06-2024, 19:46
Jest jeszcze jeden aspekt - właśnie ogniskowanie.
Gdy ogniskujesz, więcej światła trafia na mały obszar matrycy, i ów obszar jest po prostu wypalony.
Gdy światełka są całkiem poza płaszczyzną ostrości, ta sama ilość światła trafia na całkiem spory w porównaniu z wcześniejszym obszar matrycy. Stąd ładne kolorowe krążki.
Jest jeszcze jeden aspekt - właśnie ogniskowanie.
Gdy ogniskujesz, więcej światła trafia na mały obszar matrycy, i ów obszar jest po prostu wypalony.
Gdy światełka są całkiem poza płaszczyzną ostrości, ta sama ilość światła trafia na całkiem spory w porównaniu z wcześniejszym obszar matrycy. Stąd ładne kolorowe krążki.
Dokładnie tak jest. Ekspozycja swoje dokłada.
Dzięki, ale Ekspozycja ustawiona po kilku próbach znacznie niżej niż proponował aparat. 1/60, F2,8, ISO4000 Nie pomogło.
Zdania nie zmieniam i nadal twierdzę że punkty świetlne są przepalone. Rozumiem że ekspozycja ustawiona znacznie poniżej tego co proponował aparat ale jednak dalej za wysoko.
Tani telefon Samsung na znacznie silniejszej ekspozycji, co widać po jasności tła, niczego nie przepalił i dał sobie radę.
Dlatego że telefon wykrył sytuację zdjęciową, zastosował mniejszą ekspozycję a potem mocno wyciągnął cienie albo wręcz niezauważalnie wykonał kilka ujęć z różną ekspozycją i z tego HDR-a. Tak robią dzisiaj telefony.
Jest jeszcze jeden aspekt - właśnie ogniskowanie.
Gdy ogniskujesz, więcej światła trafia na mały obszar matrycy, i ów obszar jest po prostu wypalony.
Gdy światełka są całkiem poza płaszczyzną ostrości, ta sama ilość światła trafia na całkiem spory w porównaniu z wcześniejszym obszar matrycy. Stąd ładne kolorowe krążki.
Niby tak może być, ale takie światło diody zielonej czy niebieskiej w zasadzie nie ma składowych innych kolorów. Mogłoby się to wypalać na żarówiastą zieleń lub żarówiastą niebieskość, bo tylko ten element jest pobudzony. Czemu więc bieleje, niezgodnie z tym co obserwuje oko? To jakiś szacher-macher oprogramowania aparatu więc pytanie jak obejść taki problem? Jeszcze kwestia tego że obniżając czułość tracę cały obraz wokoło, a punkty świecące i tak nie nabierają właściwego koloru ani jasności.
Robią. Spojrzałem na exif zdjęcia nocnego zorzy polarnej. ISO 3200, f 1.8 ale czas ... 1/3 s. Tylko że to absolutnie nie było zrobione w 1/3 s. Smartfon wyświetlił komunikat, że mam trzymac telefon nieruchomo, pojawiła się żółta tarcza odliczająca wstecznie od 5 s do zera. Byłem w szoku, pierwszy razu w życiu użyłem trybu nocnego, byłem pewien że zdjęcie będzie poruszone. Nie było. Skąd się wzięło w exif 1/3 s?
Zdjęcie bez trybu nocnego skasowałem, zorzy na tym zdjęciu nie było widać. Nie wiem co pokazywał exif, szkoda że skasowałem.
- - - - kolejny post - - - - - -
Niby tak może być, ale takie światło diody zielonej czy niebieskiej w zasadzie nie ma składowych innych kolorów. Mogłoby się to wypalać na żarówiastą zieleń lub żarówiastą niebieskość, bo tylko ten element jest pobudzony. Czemu więc bieleje, niezgodnie z tym co obserwuje oko? To jakiś szacher-macher oprogramowania aparatu więc pytanie jak obejść taki problem? Jeszcze kwestia tego że obniżając czułość tracę cały obraz wokoło, a punkty świecące i tak nie nabierają właściwego koloru ani jasności.
Bieleje bo jest przepał. Obniżając ISO masz coraz lepiej, ale bez sztuczek programistycznych nie spodziewaj się szczegółów w cieniach i zarazem kolorów w światłach.
Niebo było totalnie czarne. jak robisz zdjęcie ulicy to tło zdjęcia nie jest tak czarne jak niebo, kontrast między tłem a żarówkami masz mniejszy, dlatego światełka nie są przepalone.
Niby tak może być, ale takie światło diody zielonej czy niebieskiej w zasadzie nie ma składowych innych kolorów. Mogłoby się to wypalać na żarówiastą zieleń lub żarówiastą niebieskość, bo tylko ten element jest pobudzony. Czemu więc bieleje, niezgodnie z tym co obserwuje oko? To jakiś szacher-macher oprogramowania aparatu więc pytanie jak obejść taki problem? Jeszcze kwestia tego że obniżając czułość tracę cały obraz wokoło, a punkty świecące i tak nie nabierają właściwego koloru ani jasności.
Dody LED są różne, a te dużej mocy i o kolorach białych lub niebieskich zazwyczaj są zbudowane na zasadzie diody UV i luminoforu. Taki luminofor nie jest idealnie monochromatyczny. Ale to prawdopodobnie i tak ma małe znaczenie, ponieważ tutaj problemem będzie filtr Bayera. Taki filtr zawsze przepuszcza trochę światła w innych kolorach.
Matryca rejestruje obraz za pomogą trzech barw podstawowych. Łatwo przepalić białym światłem lub niebem. Ale jeżeli świeci coś zielonego, to aparat ma sygnał przepalony najpierw wyłącznie na zielonym subpixelu, czy też elemencie światłoczułym odpowiadającym za zieleń. Sąsiednie pixele wokół odbierają zieloną poświatę już bez przepalenia. Dlaczego więc aparat uznaje że to co świeci jest białe, a nie zielone? To chyba zależy od oprogramowania matrycy. Jak wytłumaczyć to, że tani smartfon pokazuje i kolory w światłach i szczegóły w cieniach, tak jak człowiek to widzi, a Nikon nie ma takiego trybu? Pytam bo moja żona robi bardziej podobne do rzeczywistości zdjęcia smartfonem za 700 zł. Ja nawet kombinując nie mogę uzyskać choćby zbliżonego efektu. I ona pyta po co tyle wydałeś? No tak, w dobrych warunkach nie ma startu do mnie z tym telefonem, jestem górą, ale tu porażka.
Nawiasem mówiąc słabo też wypadam w sztucznym świetle żarowym, bo odcienie są brązowe, taka sepia wychodzi. Mój 20-letni Canon G6 lepiej balansuje biel w sztucznym świetle żarowym. Tu w Z5 muszę kombinować z ręcznymi ustawieniami temperatur, żaden tryb auto nie jest dobry, albo najpierw zrobić foto białej kartki, żeby aparat ogarnął kolory. Canon w automacie robi to idealnie. Ale to inny temat.
jurkarol
30-06-2024, 22:01
Czy ktoś z Was ma zdjęcie sygnalizacji ulicznej ze świecącym ludkiem? Czy on ma kolor czy też tylko poświata ma kolor? A neony?
Matryca ccd tak nie robiła, wydaje mi się.
Jeszcze zobaczcie co dzieje się podczas rozmywania ostrości cały czas na tej samej ekspozycji. Nawet jeśli zakładać jak sugerujecie, że pierwsze (jedyne ostre) zdjęcie jest przepalone, to jak ktoś tu wspomniał, ostrzenie powinno skupiać tą porcję światła i wzmacniać punktowo. Podczas ostrzenia do momentu ewentualnego przepalenia światła powinny być coraz jaśniejsze i bardziej kolorowe/intensywne. Tymczasem im bardziej ostrzę, tym to światło coraz bardziej blednie zamiast się wzmacniać. Podkreślam - ta sama ekspozycja co widać w tle. Ten aparat coś kombinuje, bo efekty są odwrotne niż zdrowy rozsądek podpowiada.
81083
Policz powierzchnie białej kropki i porównaj ja z powierzchnią kolorowej plamki. Plamka ma wielokrotnie większą powierzchnię, czyli natężenie światła jest tam tylokrotnie mniejsze niż w białej plamce. Zobacz, że czym większa plama tym ciemniejsza. Natężenie światła przypadające na jeden piksel spada.
Prześwietlenie nie zwiększa intensywności koloru, wręcz przeciwnie. Przepal sobie jakiś jasny kolor o kilka EV i dostaniesz biel.
Wyostrzanie zmniejsza powierzchnię, czyli zwiększa natężenie światła padającego na pojedynczy piksel.
Policz powierzchnie białej kropki i porównaj ja z powierzchnią kolorowej plamki.
OK, policzyłem. Pierwsze zdjęcie odrzucam, bo zakładam, że przepalone, ale porównam drugie z czwartym. Powierzchnia razy 4,3, a na zdjęciu mała kropka nie jest 4 razy jaśniejsza, może tylko odrobinę. Patrząc oczami, kropki były małe, ale kolor miały intensywny jak te duże ze zdjęcia nieostrego.
Czyli sugerujesz dalsze zmniejszanie czułości, żeby pokazać kolor ostrych kropek. OK, ale wtedy tło będzie kompletnie czarne. Jak u licha poradził sobie z tym tani smartfon, że kropki pokazuje małe i intensywne w kolorze, a jednocześnie w ciemnym tle widać szczegóły. Czyli mimo silniejszej ekspozycji nie przepalił kolorów lampek i pokazał to co widzi człowiek łącznie z tłem. Czyżby jego matryca miała większy zakres dynamiki? Ja na Z5 już tło całkiem zgubiłem w czerni, a lampki jednocześnie przepaliłem do białego. Oczywiście smartfon ma gorszą ostrość, ale porównałbym ją do rozmycia Z5 na drugim zdjęciu. Przy takim rozmyciu smartfon daje jednak lepsze kolory, intensywniejsze, bardziej prawdziwe, nie gubiąc jednocześnie szczegółów ciemnego tła. Jak to zrobił?
Powiedzmy że mamy diagnozę problemu, ale jak to naprawić?
Mógłbym spróbować w Z5 trybu HDR, ale ten tryb robi dwa zdjęcia, a obiekty były ruchome. Choinka by wyszła, ale nie drony. Może jakiś filtr zmiękczający, który rozmyje światła i zrobi małe halo. Albo po prostu trzeba było robić trochę nieostre zdjęcia, bo ten obiektyw jest za dobry do tego celu. Popatrzyłem jeszcze na zdjęcia sztucznych ogni i też widzę nienaturalne dla oka wybielenia soczystych kolorów jeśli są za jasne. Oczami nawet super intensywny laser zielony widzimy jako zieleń, w smartfonie też, a w dobrym aparacie to jednak blednie i bieleje :-/
...Czyli sugerujesz dalsze zmniejszanie czułości, żeby pokazać kolor ostrych kropek. OK, ale wtedy tło będzie kompletnie czarne.
Tak. Nic nie porazisz na czarne tło. Jedynie RAW 14 bitów i wyciąganie detali w czerniach.
Jak u licha poradził sobie z tym tani smartfon, że kropki pokazuje małe i intensywne w kolorze, a jednocześnie w ciemnym tle widać szczegóły.
Tak jak sobie poradził mój smartfon, który normalnie nie chciał pokazać zorzy polarnej, a w innym trybie nagle doskonale ją pokazał. To tzw "fotografia obliczeniowa".
81099
Nie przekładaj tego co robi smartfon na to co robi aparat.
Jeszcze zobaczcie co dzieje się podczas rozmywania ostrości cały czas na tej samej ekspozycji. Nawet jeśli zakładać jak sugerujecie, że pierwsze (jedyne ostre) zdjęcie jest przepalone, to jak ktoś tu wspomniał, ostrzenie powinno skupiać tą porcję światła i wzmacniać punktowo. Podczas ostrzenia do momentu ewentualnego przepalenia światła powinny być coraz jaśniejsze i bardziej kolorowe/intensywne. Tymczasem im bardziej ostrzę, tym to światło coraz bardziej blednie zamiast się wzmacniać. Podkreślam - ta sama ekspozycja co widać w tle. Ten aparat coś kombinuje, bo efekty są odwrotne niż zdrowy rozsądek podpowiada.
81083
A czy wszystkie zdjęcia były wywołane z jednakowymi ustawieniami? Najlepiej wrzuć te 4 NEF. Bo nie robisz chyba w JPG?
A czy wszystkie zdjęcia były wywołane z jednakowymi ustawieniami? Najlepiej wrzuć te 4 NEF. Bo nie robisz chyba w JPG?
Spodziewałem się, że aparat za te pieniądze ma odrobinę inteligencji, aby zrobić zdjęcie w JPG przynajmniej trochę podobne do widzianej rzeczywistości. Teraz wiem, że muszę poświęcić kwadrans dodatkowej roboty na zdjęcia wykonane w warunkach innych niż typowe, bo tryby Auto nie podołają, ani nawet ręczne ustawienia ekspozycji nie pomogą w stu procentach.
Jest wielu profesjonalnych fotografów posługujących się wyłącznie JPG wprost z aparatu, ale może nie z takiego aparatu i nie w tych warunkach. Z drugiej strony każdy aparat powinien być odrobinę uniwersalny, zwłaszcza że to nie nie jest pełna profeska, tylko taki pośredni model. Jeśli ktoś lubi przerabiać zdjęcia, wycisnąć co się da, to robi sobie RAWy. Ale jeśli akurat nie jest w pracy, tylko u rodziny na Świętach i cyknie choinkę z zapalonymi lampkami do JPG, to powinna wyjść choinka z zapalonymi lampkami, a nie ze zgaszonymi. Przecież on ma te kreatywne tryby robiące JPG tzw. Picture Control. Co by szkodziło umieścić tam tryb umożliwiający pokazanie kolorowych światełek?
OK, należy przyjąć, że mam auto F1 do jazdy po torze, bez klimy, radia, i bez przycisku "miękkie zawieszenie" do jazdy miejskiej. Faktem jest że to co on robi w warunkach typowych wynagradza wszelkie kaprysy w warunkach trudnych. Za dnia co drugi JPG wygląda jakby wykonał go prawdziwy artysta fotograf, i to bez żadnej obróbki.
Zapytałem na grupie, bo sądziłem że podpowiecie jakiś magiczny sposób: Ustaw to tak i tak, a wyskoczy JPG z kolorowymi lampkami. A tu widać nie ma drogi na skróty. Obawiam się że nawet RAW nie całkiem pomoże, bo zabójcza dla tych światełek jest nie tylko sama ekspozycja, przepalenie, ale także nadmierna ostrość obiektywu. Dzięki za podpowiedzi.
Spodziewałem się, że aparat za te pieniądze ma odrobinę inteligencji, aby zrobić zdjęcie w JPG przynajmniej trochę podobne do widzianej rzeczywistości. Teraz wiem, że muszę poświęcić kwadrans dodatkowej roboty na zdjęcia wykonane w warunkach innych niż typowe, bo tryby Auto nie podołają, ani nawet ręczne ustawienia ekspozycji nie pomogą w stu procentach.
Jest wielu profesjonalnych fotografów posługujących się wyłącznie JPG wprost z aparatu, ale może nie z takiego aparatu i nie w tych warunkach. Z drugiej strony każdy aparat powinien być odrobinę uniwersalny, zwłaszcza że to nie nie jest pełna profeska, tylko taki pośredni model. Jeśli ktoś lubi przerabiać zdjęcia, wycisnąć co się da, to robi sobie RAWy. Ale jeśli akurat nie jest w pracy, tylko u rodziny na Świętach i cyknie choinkę z zapalonymi lampkami do JPG, to powinna wyjść choinka z zapalonymi lampkami, a nie ze zgaszonymi. Przecież on ma te kreatywne tryby robiące JPG tzw. Picture Control. Co by szkodziło umieścić tam tryb umożliwiający pokazanie kolorowych światełek?
Zapytałem na grupie, bo sądziłem że podpowiecie jakiś magiczny sposób: Ustaw to tak i tak, a wyskoczy JPG z kolorowymi lampkami. A tu widać nie ma drogi na skróty. Obawiam się że nawet RAW nie całkiem pomoże, bo zabójcza dla tych światełek jest nie tylko sama ekspozycja, przepalenie, ale także nadmierna ostrość obiektywu.
Nie ma drogi na skróty. Trzeba posiadać wiedzę. Nadmierna ostrość obiektywu - dziwne określenie - niczemu nie szkodzi. Używaj prawidłowego słownictwa, zapewne ci chodziło o to, że prawidłowe zogniskowanie szkodzi. Samo w sobie nie szkodzi, natomiast chyba przyznasz, że duże kółka sa atrakcyjniejsze niż maciupkie kropki.
Tryb pokaż światełka nazywa się użyj RAW 14 bitów. Jpg to kolor 8 - bitowy, co w uproszczeniu oznacza, że nie potrafi pokazać olbrzymiej rozpiętości tonalnej.
Choinka w mieszkaniu różni sie od świateł na tle czarnego nieba tym, że stoi w pokoju albo na miejskim placu, gdzie za nią nie jest czarno, co oznacza że rozpiętość tonalna sceny nie jest aż tak ogromna (ale profesjonalnie to i tak powinno sie zrobić to w RAW, wyjdzie to lepiej).
Jeżeli temat jest trudny to stwierdzenie "niech aparat zrobi dobrze, bo ja nie mam czasu" to takie myślenie życzeniowe. Wiesz ile jest sytuacji zdjęciowych sprawiających kłopot automatyce? Multum. Na każdą chcesz mieć picture control? W dodatku zmiana tego nic nie da, to nie w tym problem.
Aparat jest głupi. Tylko użytkownik musi sobie zdawać sprawę jak bardzo. Zrobisz ćwiczenie, by sie przekonac jak bardzo aparat jest głupi gdy sie polega na standardowych automatykach?
Bez odrobiny wiedzy, korzystając z podstawowych automatyk nie da się wykonac zdjęcia białej kartki tak by wyszła ona biała. Napotkasz na dwa problemy. Ustaw aparat następująco. Jeden, centralny punkt AF, tryb pracy AF - AF-S. Naświetlanie - jakiś z automatów czyli coś z P, S, A. Bierzesz czystą białą kartkę z drukarki, taką A4. Niech ci ona wypełni calutki kadr. Calutki, 100%. Naciśnij spust, zrób zdjęcie. I co sie stanie? Nic. Pierwszy problem - jak nie ma kontrastu (cała kartka jest gładka, biała) to AF nie ma w co trafić. Domyślnie tryb AF-S ma priorytet ustawienia ostrości, a skoro aparat nie potrafi nastawić odległości to nie pozwoli wyzwolić migawki. Rozwiązanie problemu? Przełącz AF na manualny. Da się wyzwolić migawkę. Nie trudź się z ustawieniem ostrości, bo i tak gładka kartka ostra i nieostra jest taka sama ;). No to teraz druga sprawa, robisz zdjęcie i jak wygląda białe kartka na tym zdjęciu? Popatrz na histogram i gdzie jest pik? Na 255, 255, 255 czyli max z prawej?
Aparat jest głupi. Aha - zdjęcie czarnej kartki będzie dokładnie takie samo jak białej.
Rozwiązanie problemu jest bajecznie proste, ale wymaga podstawowej wiedzy. Dopóki nie zrobisz zdjęcia to nie powiem co jak się ustawia.
"Nadmierna ostrość" mam na myśli w porównaniu do ludzkiego oka. Zastanowiłem się dlaczego człowiek to widzi dobrze, smartfon to widzi w miarę dobrze (prawie tak jak człowiek), a Nikon to widzi źle. Właśnie dlatego, że jest za ostry akurat do tego celu. Zarówno oko jak i smartfon rozmywa światełka i dzięki temu nie wypala i jest to ładne. Dla Nikona taka dioda widziana z 80 metrów to kilka przepalonych pixeli, bo światło zbyt skoncentrowane. Idealnym rozwiązaniem byłoby rozmycie lampek, ale pozostawienie reszty zdjęcia na ostro. Wydaje mi się że na matrycy światłoczułej oka takie ostre punkowe światełka pobudzają także sąsiednie neurony i dlatego widzimy je jakby były większe niż w rzeczywistości i przez to ładniejsze. Aparat nie może tego odwzorować. Nawet gdyby pokazał punkciki w dobrym kolorze, to i tak cała magia światełek znika, bo są za małe w porównaniu do tego co my widzimy. Nie pomoże 14 bitów, chyba że programowo rozmażemy potem światełka do większego rozmiaru, tak jak widzimy je oczami, a nie aparatem. Być może w przyszłości mądrzejszy aparat, świadomie rozumiejący na co patrzy, będzie potrafił skorygować taki obraz, wiedząc jak my to widzimy oczami. Albo może wynajdzie ktoś matrycę, która zbliżając się do punktowego przepalenia odda trochę energii sąsiednim pixelom.
Spodziewałem się, że aparat za te pieniądze ma odrobinę inteligencji, aby zrobić zdjęcie w JPG przynajmniej trochę podobne do widzianej rzeczywistości.
Ludzkie oko ma rozpiętość ok 10^12 czyli 40 bitów. Matryca na najniższym ISO niecałe 14 bitów. Różnica kolosalna, wręcz przepaść.
oko - 1000000000000
matryca = 16000
oko jest lepsze 62 miliony razy
Ludzkie oko ma rozpiętość ok 10^12 czyli 40 bitów. Matryca na najniższym ISO niecałe 14 bitów. Różnica kolosalna, wręcz przepaść.
oko - 1000000000000
matryca = 16000
oko jest lepsze 62 miliony razy
Szokujące, ale patrzmy na aparat jako całość, całe urządzenie, a nie na samą matrycę, bo wzrok to nie wyłącznie czopki światłoczułe, ale też neuro procesor, optyka, źrenica. Ta rozpiętość oka 10^12 jest liczona wraz ze zwężaniem źrenicy i co ważniejsze z akomodacją chemiczną pigmentów, co trwa nawet godzinę. W tym czasie właściciel aparatu leci do sklepu i zakłada filtr ND1000, albo szkło to obserwacji słońca. Tak wyposażony aparat może mieć 10^13 rozpiętości. Aparat z uwzględnieniem filtrów (mój stary Canon G6 ma wbudowany filtr ND) ma podobną rozpiętość jak oko. Także w przypadku nocnych warunków +światełka i rozpatrywania jednej konkretnej chwili, jednej klatki, jednego mrugnięcia oka, ta rozpiętość oka nie różni się znacznie od aparatu. Źrenica przymyka się od 2 do 6 mm, co jest odpowiednikiem przysłony, a zmiany chemiczne w oku można porównać do filtrów ND. Oczywiście człowiek także może założyć jeszcze okulary spawalnicze, ale to już nie jest sam wzrok. Za to aparat może mieć też aktywne podświetlenie.
Wind Mill
05-07-2024, 13:07
Szokujące, ale patrzmy na aparat jako całość, całe urządzenie, a nie na samą matrycę, bo wzrok to nie wyłącznie czopki światłoczułe, ale też neuro procesor, optyka, źrenica....
Patrzenie, widzenie, to w jakichś 80% (liczba z pamięci, nie pamiętam ile badacze wzroku podawali, 75 czy 85) praca mózgu - pamięć + rozpoznawanie obrazów. Mała część to wzrok sam w sobie (oczy).
...W tym czasie właściciel aparatu leci do sklepu i zakłada filtr ND1000, albo szkło to obserwacji słońca. Tak wyposażony aparat może mieć 10^13 rozpiętości.....
Jeśli robisz DWA zdjęcia, z filtrem i bez, a potem je składasz w sofcie to tak - ale to nie jest rozpiętość o odległość pomiędzy ciemnym a jasnym.
W rozpiętości dysponujesz wszystkimi stanami pośrednimi, w dwóch zdjęciach z ND1000 (x) i bez filtra masz tylko jakieś dwa zakresy na skrajach.
:)
... właściciel aparatu leci do sklepu i zakłada filtr ND1000, albo szkło to obserwacji słońca. Tak wyposażony aparat może mieć 10^13 rozpiętości. Aparat z uwzględnieniem filtrów (mój stary Canon G6 ma wbudowany filtr ND) ma podobną rozpiętość jak oko. Także w przypadku nocnych warunków +światełka i rozpatrywania jednej konkretnej chwili, jednej klatki, jednego mrugnięcia oka, ta rozpiętość oka nie różni się znacznie od aparatu. Źrenica przymyka się od 2 do 6 mm, co jest odpowiednikiem przysłony, a zmiany chemiczne w oku można porównać do filtrów ND. Oczywiście człowiek także może założyć jeszcze okulary spawalnicze, ale to już nie jest sam wzrok. Za to aparat może mieć też aktywne podświetlenie.
Co Ty piszesz? Jakie 10^13 ??? To, że możesz zrobić zdjęcie słońca stosując mocny filtr nie świadczy, że aparat zyskał możliwość rejestracji dużej rozpiętości tonalnej!!! Rozpiętość to różnica pomiędzy najjaśniejszym a najciemniejszym miejscem. No to powiedz co masz na zdjęciu gdy założysz taki filtr fotografując słońce? Masz cokolwiek innego na zdjęciu? Jakieś domy, drzewa? Słońce stanie się czytelne, ale z jakimi konsekwencjami dla pozostałej części zdjęcia? Filtr ND w Canonie nie zmienia DR, tylko zmienia ekspozycje. Możesz aparat zamontować na statywie, zrobić zdjęcie z filtrem i bez filtra i otrzymasz świetny HDR, czyli po zmontowaniu dwóch (lub więcej) zdjęć uzyskasz szczegóły w światłach i w cieniach. Ale jeżeli chcesz uzyskać to aparatem fotograficznym, nie smartfonem, na pojedynczym zdjęciu to niestety, nie dasz rady gdy przekroczysz DR matrycy.
Działanie oka - ok, ale nie bardzo wiem co zmienia przysłona (średnica źrenicy) do tego jak się zmienia rozpiętość tonalna. To tak jak zmiana przysłony w aparacie. Jak zmienisz przysłonę to zmienia się jasność wszystkiego. miejsc jasnych i ciemnych, każde traci o 1EV przy przymykaniu o 1f.
Telefony robią kilka zdjęć, z każdego ze zdjęć mogą wziąć to co chcą, skleić, otrzymuje sie w efekcie inną ekspozycje każdego z fragmentów zdjęcia. Fotografia obliczeniowa. Dziwię się, że producenci aparatów na razie w to nie wchodzą. Kiedys to zrobią, a ten co zrobi to pierwszy zyska przewagę rynkową, o ile inni tego nie zrobią równolegle.
To, że możesz zrobić zdjęcie słońca stosując mocny filtr nie świadczy, że aparat zyskał możliwość rejestracji dużej rozpiętości tonalnej!!! Użyłem celowo słowa rozpiętość, bo Ktoś tu napisał że oko ma "rozpiętość" 10^12 czyli 40 bitów. Wyjaśniałem, że w danej chwili, na danej scenie wcale nie ma takiej rozpiętości, bo musi się przezbroić chemicznie, co trwa długo. Jeśli tego nie zrobi i z ciemności wyjdzie na słońce lub spojrzy wprost w lampę, to też wypali pixele jak aparat. Oko nie jest więc lepsze 62 miliony razy od aparatu. W danej chwili jest to różnica taka jak z normalnych zdjęć do trybu HDR. Nieprawdą jest, że producenci w to nie wchodzą. Nikon Z5 ma tryb HDR i wykonuje w nim dwa szybkie zdjęcia do złożenia w całość. Ustawia się różnicę ekspozycji i stopień wygładzania granic. Nada się ta technika pewnie do lampek choinkowych, ale już nie do ruchomych dronów. https://onlinemanual.nikonimglib.com/z5/pl/psm_hdr_high_dynamic_range_85.html
.. Nieprawdą jest, że producenci w to nie wchodzą. Nikon Z5 ma tryb HDR i wykonuje w nim dwa szybkie zdjęcia do złożenia w całość. Ustawia się różnicę ekspozycji i stopień wygładzania granic. Nada się ta technika pewnie do lampek choinkowych, ale już nie do ruchomych dronów.
HDR jest od wieków a w dodatku nie trzeba do jego zrobienia mieć trybu HDR w aparacie, wystarczy bracketing ekspozycji.
Przyznam, że skoro orientujesz sie w DR i HDR to skąd twoje zdziwienie, że aparat zrobił przepalone lampki?
Dodam, że Picture Style nic tu nie zmienią, one nie mogą zwiększyć DR.
Coś mi się wydaje, że wiem z kim rozmawiam.
Wydaje mi się, że chcesz przekazać to co ja starałem się w wątku Wizjer optyczny czy EVF? Który lepszy? Wady i zalety obu rozwiązań (https://forum.nikoniarze.pl/threads/317022-Wizjer-optyczny-czy-EVF-Kt%C3%B3ry-lepszy-Wady-i-zalety-obu-rozwi%C4%85za%C5%84)
Ja odwrócę trochę rozmowę - jakie DR ma nieruchome oko, otwarte na taki sam czas w jakim jest robione zdjęcie? Może już nie koniecznie bezpieczne 1/160s , ale powiedzmy przy tym nocnym 1/3s?
Telefony robią kilka zdjęć, z każdego ze zdjęć mogą wziąć to co chcą, skleić, otrzymuje sie w efekcie inną ekspozycje każdego z fragmentów zdjęcia. Fotografia obliczeniowa. Dziwię się, że producenci aparatów na razie w to nie wchodzą. Kiedys to zrobią, a ten co zrobi to pierwszy zyska przewagę rynkową, o ile inni tego nie zrobią równolegle.
Telefon jednak ma inny hardware.
Nie wiem czy to będzie jakiś "game changer". Samemu też można przecież zrobić bracketing choćby z 5 zdjęć co nawet 3EV, ręcznie można dowolną ilość. Jasne, to trwa i trzeba później połączyć w jakimś programie. W telefonie to też trwa i na tym poruszonym zdjęciu w pierwszego postu obstawiam, że telefon właśnie zrobił sklejkę, ale jedno ze zdjęć miało już za długi czas i było poruszone, co w efekcie dało poruszoną całą sklejkę.
Przyznam, że skoro orientujesz sie w DR i HDR to skąd twoje zdziwienie, że aparat zrobił przepalone lampki? Dodam, że Picture Style nic tu nie zmienią, one nie mogą zwiększyć DR. Coś mi się wydaje, że wiem z kim rozmawiam.
He, he, nie, nie jestem tym, którym wydaje Ci się że jestem. Na prawdę piszę tu pierwszy raz. Po prostu rozkminiam różne możliwości. Zdziwienie jest, bo na żadnym wcześniejszym aparacie, czy na smartfonach nie spotkałem się ze znikaniem lampek w aż tak ekstremalny sposób. Tu mi szczęka opadła jak widzę w pełni rozświetloną choinkę, robię zwykłą fotkę na Auto, a tu wszystko na zdjęciu jest przepięknie, tylko że wyłączyli prąd. Gwiazda świeci, lampek nie ma. Myślałem że to na ekraniku tylko, ale niestety światełek nie było wcale na zdjęciach ostrych. A żona mi cały czas wykuwa oczy swoim Samsungiem A22, który dał radę i mówi po co to kupiłeś za tyle pieniędzy? Oczywiście i tak to ja wygrywam ze miażdżącą przewagą w plenerach, portretach i 90% zastosowań. Ale jak jej coś wyjdzie lepiej telefonem to jest gadanie.
Myślałem, że jest jakiś hak w samym aparacie, żeby wypluł w miarę to co widać. Rozmawiając Wami lepiej sobie to poukładałem w głowie, prześledziłem wszystkie możliwe opcje. Wnioski mam takie, że trzeba połączyć jakiś rodzaj fizycznego rozmycia lub niepełnej ostrości oraz jednak łączenie dwóch różnych naświetleń. Jednym pstrykiem przy tak ostrym obiektywie to się nie uda. Pokazałem 4 etapy od ostrego do całkiem nieostrego. Po wielkości punktów można poznać, że najostrzejszy obraz ze smartfona odpowiada już całkiem sporemu zgubieniu ostrości na Nikonie i już się pojawiają kolorki. Przy kolejnej okazji wykorzystam to. Może wystarczy lekko zgubić ostrość i spróbować ten HDR. Nie podają z jakim odstępem czasowym są łączone te fotki. Musze sprawdzić.
Zamieszam jeszcze w dyskusji. Jeśli obraz diody na matrycy jest mniejszy niż pojedynczy sensel, to trafia w losowy filtr bayera. Podejrzewam, że algorytm uznaje go wtedy za biały, bo nie ma informacji do poprawnej interpretacji koloru.
No co ty. Gdyby zajmował 1 piksel to nikl nawet by nie zauważył, że zrobił mu zdjęcie. :)
Światełka są ładne gdy są nieostre (bokeh), ostre tracą na romantyźmie ;)
Plików nie dostalismy, nie znamy exifów, jeżeli to naświetlano według automatyki to mocno mi sie nie zgadza to co widzimy. Tyle czerni? Aparat by to rozjaśnił. Choinka z niebem i wieżą w tle - ekspozycja (jasność nieba) i oświetlenie tyłu jest różne, ciężko wyciagać wnioski.
Ja sie poddaję, bo dyskutujemy z czyimiś wyobrażeniami, a nie o faktach.
Wy naprawdę wierzycie w prawdziwość tego tematu/problemu?
andystar
05-07-2024, 20:24
Jak wyżej. Wg mnie problem jest sztucznie wywołany.
Pawel Pawlak
05-07-2024, 20:43
Nie mając RAWow możemy tylko teoretyzować , ale w jpg nawet całkowite wyłączenie wyostrzenia mogłoby pomóc w rejestracji koloru. Oczywiście tak jak wszystko w tej dyskusji - teoretycznie ;)
Wyostrzenie, odszumianie - wszystko mogło wpłynąć
jurkarol
05-07-2024, 22:02
Wy naprawdę wierzycie w prawdziwość tego tematu/problemu?
To nie jest problem ale fakt.
Jak robisz zdjęcie ludka sygnalizacji to udaje się zawsze mięć go w kolorze czy tylko poświata? Nie zauważyłeś tego?
mocno mi sie nie zgadza to co widzimy. Tyle czerni? Aparat by to rozjaśnił. Masz rację. Zdjęcia z czarnym niebem, to próba ratowania sytuacji na ISO 4000. Automat proponował ISO 51200. Przysłona F 2,8, czas 1/80. Mimo mocnego niedoświetlenia nie ma kolorów na ostrym zdjęciu, ani na ostrych filmach. Na YT znajdziecie oficjalne filmy z wydarzenia, oraz filmy z komórek pod hasłem "Pokaz dronów Warszawa". 2 lata temu oficjalny film miał ten sam problem z kolorami co ja, a w tym roku ktoś poradził sobie taką dziwną poświatą. Nie wiem jak ją uzyskał. Nie dokładnie tak to widzieliśmy na żywo, ale kolory są. I oczywiście wszystkie filmy z komórek są kolorowe, a z profesjonalnych sprzętów straciły cały urok. Maleńkie białe punkciki. Tomasze co nie wierzą w prawdziwość problemu niech zerkną na YT jak różnie to wygląda. Dodam tylko, że oczami widzieliśmy bardzo intensywne kolory, tak jak na materiałach z komórek. Tylko samo lądowanie było takie bladoniebieskie, białe. Nie podaję linków bo to są reklamy, ale łatwo to wyszukać, nawet te same kadry co ja robiłem.
Jedynym faktem jest konieczność dostosowania ekspozycji do zaplanowanego efektu.
Reszta to pitolenie w oparciu o żadne informacje/dane
Jedynym faktem jest konieczność dostosowania ekspozycji do zaplanowanego efektu.
Reszta to pitolenie w oparciu o żadne informacje/dane
Efekt zaplanowany to coś co widzieliśmy na żywo. Ma wyjść jak najbardziej podobnie. Sama ekspozycja nie pomoże, bo ten ładny efekt widoczny w realu polega na jakimś rodzaju rozmycia lub poświacie. Może w oku się to dzieje, że światełka na czarnym tle dostają efekt halo. Z aparatu (ogniskowa 50) wychodzą strasznie maleńkie punkciki. Znalazłem dosłownie jedną fotkę na jeszcze niższej ekspozycji, gdzie kolory zachowały się, nie przepaliły. Chwilę eksperymentując zorientowałem się co robią smartfony, że te punkciki nie są takie małe, tylko podobne do widoku rzeczywistego (oprócz nieostrości obiektywu). To niestety brutalny zabieg, ale to jest jakieś rozwiązanie w przypadku dronów (z choinką niestety tak nie można, ale choince można pomóc składając różne ekspozycje, bo ona nie rusza się):
81193
. I oczywiście wszystkie filmy z komórek są kolorowe, a z profesjonalnych sprzętów straciły cały urok.
Nic do ciebie nie trafia. Poświata to wynik bokehu. Odległość była ustawiona wiele bliżej niż źródła światła i dlatego krążki są rozmyte, większe a zarazem dają słabsze światło. Cała tajemnica, tłumaczymy coi to n-ty raz.
Tak samo wiele razy ci piszę, że zdjęcia robione aparatem i telefonem są robione w inny sposób, czego tez nie przyjmujesz do wiadomości ciągle sie spodziewając takich samych efektów.
Nic do ciebie nie trafia. Poświata to wynik bokehu. Odległość była ustawiona wiele bliżej niż źródła światła i dlatego krążki są rozmyte, większe a zarazem dają słabsze światło. Cała tajemnica, tłumaczymy coi to n-ty raz.
Tak samo wiele razy ci piszę, że zdjęcia robione aparatem i telefonem są robione w inny sposób, czego tez nie przyjmujesz do wiadomości ciągle sie spodziewając takich samych efektów.
Właśnie coraz więcej do mnie trafia, ale nie zadowalam się zrozumieniem tajemnicy, tylko szukam rozwiązania. Owszem, poświata na moim przykładzie czterech różnych ostrości jest to bokeh. Bardzo ładny. Ale nie tylko tak zobaczymy poświatę. Właśnie pokazałem drugi sposób na pokazanie poświaty na całkiem ostrym zdjęciu i postawiłem tezę dlaczego w smartfonach wygląda to lepiej. Przyjąłem to do wiadomości, że smartfon ma mniej ostry obiektyw, trudniej go przepalić, a do tego zapewne manipuluje poziomami jak na załączonym przykładzie, dzięki czemu odsłania naturalną kolorową poświatę, która istnieje wokół tych lampek, ale nie widać jej bo jest dość bliska czerni w porównaniu do ostrego źródła światła punkowego. Jakoś nikt tego nie podpowiedział. Zgadzam się że smartfon kombinuje i robi to w inny sposób, ale skoro w tym przypadku efekt daje lepszy, bliższy rzeczywistości, to trzeba zadać sobie pytanie jak osiągnąć coś takiego z dobrego aparatu pracującego inaczej. Nie jest to proste, bo ostry obraz łatwiej przepali kolor, a jeżeli będziemy zmniejszać ekspozycję to wyczernimy całe tło, choć i tak jest marne. Trzeba więc chyba leciutko odostrzyć, może jakoś zmiękczyć filtrem i pokombinować z poziomami, żeby wyłowić i wzmocnić tą naturalną kolorową poświatę. Po tym zabiegu zaczyna to być podobne do obserwowanej rzeczywistości.
Jedynym faktem jest konieczność dostosowania ekspozycji do zaplanowanego efektu.
Reszta to pitolenie w oparciu o żadne informacje/dane
To pitolenie wynika tylko z tego że autor wątku nie chce tego faktu przyjąć do wiadomości.
To pitolenie wynika tylko z tego że autor wątku nie chce tego faktu przyjąć do wiadomości.
Dlatego ta dyskusja nie ma sensu.
Nie ma zdjęć ale jest opowieść 🤣
Nie ważne co gadają, ważne że gadają. :p
Dlatego ta dyskusja nie ma sensu. Nie ma zdjęć ale jest opowieść 🤣 Nie zrobię Wam teraz RAWów, bo choinka rozebrana, a drony nie latają stadami. Przyjmuję do wiadomości, że ekspozycja jest kluczowa, żeby w ogóle zobaczyć kolor. A teraz Wy przyjmijcie do wiadomości, że sama korekcja ekspozycji nie pokaże nawet zbliżonego efektu do tego co było widać gołym okiem i na smartfonach. Panowie są zapewne artystami, którzy kreują obrazy ciekawsze niż to co widzi oko. A ja w tym przypadku właśnie chcę jak najdokładniej pokazać rzeczywistość widzianą przez obserwatorów na miejscu. Skoro jesteście fachowcami, znacie całą teorię, to nawet bez RAWa powinniście zrozumieć o co chodzi, przewidzieć efekty, wymyślić sposób korekty, bo scena jest do bólu prosta i przewidywalna dla specjalisty. Może po prostu nie chcecie dzielić się taką wiedzą. To nie pytania są jałowe tylko odpowiedzi. Fizyk nie potrzebuje jabłka do ręki, żeby wyjaśnić jak zachowa się grawitacja. Ale OK, jak będzie kiedyś okazja, to zrobię dla Państwa RAWy na kilku ekspozycjach, choć mam wrażenie, że to nic nie da, jeśli zdjęcia będą w pełni ostre. Na ten moment faktycznie możemy zamknąć wątek i zaczekajmy do Bożego Narodzenia. Dzięki za dyskusję :-)
Wind Mill
06-07-2024, 12:56
Nie muszą być rawy - wystarczą jpgi z nieusuniętymi danymi EXIF - wtedy jest o czym dyskutować i można coś doradzić. :)
Tak jak kolega napisał mogą być jpg-i z danymi exif
Ja nauczyłem się tylko jednego, sytuacji ekspozycyjnych jest cała masa i podawanie jednego przepisu "na sukces" jest bez sensu.
Daj zdjęcia - coś pokombinujemy, może uda się podpowiedzieć jakieś rozwiązanie. Ale pamiętaj że czasem nie ma dobrego rozwiązania :)
Nie do końca. Body produkując JPG potrafi sam z siebie wyciągać NEF nawet o 2 EV. A jak było włączone wyciąganie cieni, to nawet więcej.
Zdjęcia są bardzo mocno prześwietlone i tyle.
Tak jak kolega napisał mogą być jpg-i z danymi exif
Przepalone już skasowałem, ale mam to jedno zdjęcie z latawcem z dronów, gdzie ekspozycja zachowała lampki (choć zgubiła tło). Dla porównania trochę fotek ze smartfonów, żeby wiedzieć jak to wyglądało w realu (mniej więcej). Możecie wygooglać "Pokaz dronów Warszawa 2024".
Pokażę też dwa zdjęcia choinki. Na ostrym czar prysł, bo tylko gwiazda świeci. Na nieostrym (drugi plan) jest to bardzo zbliżone do rzeczywistości pod względem kolorów i wielkości światełek wraz z halo. Też załączam wersje smartfonowe i też można wygooglać "Choinka plac Zamkowy 2023/2024" jak to ludzie widzieli. I jeszcze zdjęcie DSC_0112.JPG (tak, to moje pierwsze 100 zdjęć). Tu coś wyszło, pewnie dlatego że lekko nieostre/poruszone, ale wygląda nienaturalnie, jak wklejone w programie. Ostre DSC_0106.JPG mnie rozwala, bo lampki intensywnie świeciły, a na zdjęciu jakby zgaszone. To znaczy na powiększeniu świecą, ale efekt żaden.
http://biuro.siedziba.pl/.common/z5/
LeonardZelig
07-07-2024, 09:16
Ta choinka zmieniała kolory - wiem bo sam mam ją na kilku zdjęciach - więc trzeba się było wstrzelić żeby oddać to co się chciało pokazać. Plus korekta ekspozycji na minus (u mnie bodajże na -2,0 EV).
81209
Przepalone już skasowałem, ale mam to jedno zdjęcie z latawcem z dronów, gdzie ekspozycja zachowała lampki (choć zgubiła tło). Dla porównania trochę fotek ze smartfonów, żeby wiedzieć jak to wyglądało w realu (mniej więcej). Możecie wygooglać "Pokaz dronów Warszawa 2024".
Pokażę też dwa zdjęcia choinki. Na ostrym czar prysł, bo tylko gwiazda świeci. Na nieostrym (drugi plan) jest to bardzo zbliżone do rzeczywistości pod względem kolorów i wielkości światełek wraz z halo. Też załączam wersje smartfonowe i też można wygooglać "Choinka plac Zamkowy 2023/2024" jak to ludzie widzieli. I jeszcze zdjęcie DSC_0112.JPG (tak, to moje pierwsze 100 zdjęć). Tu coś wyszło, pewnie dlatego że lekko nieostre/poruszone, ale wygląda nienaturalnie, jak wklejone w programie. Ostre DSC_0106.JPG mnie rozwala, bo lampki intensywnie świeciły, a na zdjęciu jakby zgaszone. To znaczy na powiększeniu świecą, ale efekt żaden.
http://biuro.siedziba.pl/.common/z5/
Cały czas nie rozumiesz problemu. Załóżmy, że fotografujesz matrycą 9x9 pikseli 24 bit (3x8). Ostry punkt zajmuje dokładnie jeden piksel. Dioda ma powiedzmy kolor żółty. Jeśli naświetlisz idealnie, otrzymasz wartości 255, 255, 0 i żółty punkt. Jeśli rozostrzysz obraz tak, żeby zająć 9 punktów, to do każdego z nich dotrze 1/9 światła i kolor ciemno brązowy. Aby uzyskać ładny żółty, musisz podnieść ekspozycję powiedzmy o 3EV. A teraz znowu wyostrasz. Do centralnego piksela dociera 8 razy więcej światła. Ale kanały R i G nie mogą przyjąć wartości 2048 i pozostają na 255, za to kanał B dostaje silny sygnał i w efekcie masz np. 255, 255,200, co daje jasnożółty, prawie biały.
krzysztofz24
07-07-2024, 12:26
Ta choinka zmieniała kolory - wiem bo sam mam ją na kilku zdjęciach - więc trzeba się było wstrzelić żeby oddać to co się chciało pokazać. Plus korekta ekspozycji na minus (u mnie bodajże na -2,0 EV).
81209
I to zamyka temat.
Jednak zrobienie zdjęcia aparatem tej choince, jest możliwe:-)
Cały czas nie rozumiesz problemu. Rozumiem, że ludzkie oko nie ostrzy tak dokładnie, a dodatkowo człowiek widzi poświaty wokół bardzo małych silnych punktów świetlnych, przez co wydają się większe i nie wypalają. Szczególnie fioletowe lampki tworzą w moim oku sporą poświatę. Taka scena dla nas wygląda ładnie, świątecznie, kolorowo. Natomiast aparat z bardzo ostrym obiektywem tak skupia światło na pojedynczych pixelach, łatwo przepala, że nie ma szans na oddanie tego co widzi oko.
Cały czas podajecie trafne diagnozy, dzięki, ale mnie interesuje bardziej to jak obejść ten problem. Nasuwa się oczywiste rozwiązanie - rozmywać światła, gorzej ostrzyć już na etapie fotografowania, bo obróbka niewiele pomoże. Bardzo złym wyborem do światełek jest ostra stałka. Czy znacie jakąś metodę, filtr, który by nieco rozmywał punkty ostrego światła, a nie szkodził mocno całej reszcie kadru? Chyba nie ma czegoś takiego. Czyli pozostaje ciut słabiej ostrzyć, a w obróbce poszukać wzmocnienia naturalnej aureoli wokół świateł, tak? Dla obiektów nieruchomych można wspomagać się składaniem dwóch ekspozycji. Takie mam wnioski. Nie wiem czy coś jeszcze może pomóc.
Wszelkiego typu filtry zmiękczające (duty), a w szczególności gwiazdkowe powinny tu pomóc
https://www.photo4b.pl/p3661,filtr-zmiekczajacy-hoya-pro1d-softon-a-62mm.html
I to zamyka temat.
Jednak zrobienie zdjęcia aparatem tej choince, jest możliwe:-)
Jest lepiej, być może dzięki mniejszej ostrości, ale jednak czepiałbym się odwzorowania rzeczywistości. Zielone lampki były w realu intensywnie zielone, a tu środek lampek zmienia się na taki żółtawy. Włączcie sobie jakiekolwiek zielone ledy. Widzimy je całe intensywnie zielone, bez białego czy żółtawego środka. Kolorystycznie to znacznie ładniej wyglądało, coś jak tu (pomijając nieostrość):
81241
Twoje zdjęcie ma klimat i jako wizja artystyczna jest super! Jednak na żywo te światełka widzieliśmy całkiem inaczej, na pewno soczyściej. Nie wiem czy to zamyka temat, że choinka może jakkolwiek świecić na zdjęciu. Z pewnością to krok w dobrą stronę.
Jest lepiej, być może dzięki mniejszej ostrości, ale jednak czepiałbym się odwzorowania rzeczywistości. Zielone lampki były w realu intensywnie zielone, a tu środek lampek zmienia się na taki żółtawy.
Bo środek jest przepalony w jednym kanale i zmienia barwę. Mózg sobie wyobraża co ma widzieć, aparat pokazuje to co jest naprawdę.
Bo środek jest przepalony w jednym kanale i zmienia barwę. Mózg sobie wyobraża co ma widzieć, aparat pokazuje to co jest naprawdę.
No nie zgadzam się. Mózg zmienia po swojemu, a aparat zmienia po swojemu i to jeszcze bardziej. Cały czas szukamy sposobu, żeby aparat oszukiwał tak jak mózg. Czyli patrzymy na zdjęcie, patrzymy na choinkę i wow! Jakie to podobne! To jest cel.
Niestety aparat pokazuje zmienioną rzeczywistość z uwagi na swoje ograniczenia, bo naprawdę to zielona dioda świeci tak:
81242
A ten dalej swoje. Przecież pisałem Ci już że charakterystyka źródła światła to nie wszystko.
Ważna jest też charakterystyka filtra na matrycy, poniżej masz przykładową:
81243
Jak widzisz Twój "zielony kolor z LEDa" na pikselach niebieskich i czerwonych też wytworzy napięcie.
A jak odpowiednio mocno przepalisz zielony to na czerwonych i niebieskich też może być przepalenie.
A ten dalej swoje. Przecież pisałem Ci już że charakterystyka źródła światła to nie wszystko. Rozumiem ten efekt, ale ktoś napisał że cytuję: "aparat pokazuje to co jest naprawdę.". No nie. Ani człowiek nie widzi dokładnie tego co jest naprawdę, ani aparat. W większości scen daje się bez trudu przybliżyć wizję aparatu do wizji człowieka. W przypadku lampek udaje się to bardziej tanimi aparatami niż drogimi i też już wiem dlaczego. Z powodu słabej ostrości i programowej manipulacji poziomami na smartfonach.
Ktoś wstawił fajne klimatyczne zdjęcie, gdzie lampki świecą i to jest połowa sukcesu, bo świecą inaczej. I też wiemy dlaczego. Teraz pytanie jakich sztuczek użyć, żeby także na porządnym aparacie mogło to być zbliżone do tego jak widzieli to ludzie w realu.
Podoba mi się podpowiedź z filtrem zmiękczającym, tylko ten przykładowy chyba za mocny. Wydaje mi się, że najbardziej zbliżony obraz do tego co widzi człowiek można by uzyskać wyciągając same światełka ze zdjęcia lekko nieostrego i nałożyć to na zdjęcie ostre. Natomiast z dronami na czarnym niebie nie bardzo, bo się ruszają w różne strony. Chyba najlepiej wyciągnąć programowo naturalne poświaty wokół punktów świecących, bo ludzie widzieli te punkty znacznie większe niż widzi je aparat i do tego w żywych kolorach.
Wind Mill
07-07-2024, 19:04
Słowo klucz: EKSPOZYCJA.
I to zamyka temat.
Jednak zrobienie zdjęcia aparatem tej choince, jest możliwe:-)
Czy ta choinka jest na tle czarnego nieba? Nie. Tło ma swoją jasność. DR sceny jest zupełnie inny niz diody z absolutną czernią w tle. Korekta ekspozycji w takiej sytuacji jest zupełnie inna. W ogóle powinno sie odpuścic jakąkolwiek automatykę, bo to w takiej sytuacji zdjęciowej jest absolutnie bez sensu, bo zmiana kadru da zupełnie inny wynik pomiaru.
krzysztofz24
08-07-2024, 00:10
Czy ta choinka jest na tle czarnego nieba? Nie. Tło ma swoją jasność. DR sceny jest zupełnie inny niz diody z absolutną czernią w tle. Korekta ekspozycji w takiej sytuacji jest zupełnie inna. W ogóle powinno sie odpuścic jakąkolwiek automatykę, bo to w takiej sytuacji zdjęciowej jest absolutnie bez sensu, bo zmiana kadru da zupełnie inny wynik pomiaru.
Eee, ale ja umiem robić zdjęcia nocne i uwielbiam także foty krajobrazowe ze słońcem w kadrze., gdzie norma jest bardzo duża rozpiętość sceny.
Także chyba nie jestem adresatem wyjaśnień w tym temacie:-);-).
Eee, ale ja umiem robić zdjęcia nocne i uwielbiam także foty krajobrazowe ze słońcem w kadrze., gdzie norma jest bardzo duża rozpiętość sceny.
Także chyba nie jestem adresatem wyjaśnień w tym temacie:-);-).
To raczej nie o ciebie chodziło. Podejrzewam że chodziło o te załączone obrazki, które wklejał autor tego tematu. Na czarnym tle nieba.
Obawiam sie że nie przekonacie go "że da się" :) zrobić zdjęcie które dobrze będzie wyglądać.
Obawiam sie że nie przekonacie go "że da się" :) zrobić zdjęcie które dobrze będzie wyglądać.
Jestem przekonany, że da się zrobić zdjęcie, które będzie dobrze wyglądać. To już ktoś pokazał i pochwaliłem efekt artystyczny, więc czemu uważasz, że nie jestem przekonany? Jak najbardziej jestem!
Natomiast jest inna kwestia, bo ładne nie znaczy podobne. Nie zadowala mnie połowa sukcesu, że coś na zdjęciu świeci. Znacznie więcej wysiłku trzeba włożyć, aby zrobić zdjęcie w warunkach przekraczających możliwości aparatu tak, aby wyglądało jak rzeczywistość w danej chwili. I znowu napiszesz, że nie rozumiem. A tu niespodzianka: rozumiem, że nawet nośnik zdjęcia (wydruk, ekran) może nie dysponować możliwościami oddania takiego zakresu dynamiki.
Konkurs polega więc na tym, aby jak najbardziej oszukać zmysły. Tak, żeby obserwator powiedział, że widzi na tym zdjęciu to co zobaczył w rzeczywistości i że kolory lampek też mu się zgadzają. Jak dla mnie najbardziej zbliżone do obserwowanej rzeczywistości są zdjęcia pochodzące z tanich smartfonów, które tak ogólnie są marne jakościowo, więc to wcale nie cieszy. Jednak w kategorii podobieństwa efektu przyznaję im więcej punktów.
Nie twierdzę że wykonanie tego dobrym aparatem jest niemożliwe, tylko jest o dwa rzędy wielkości trudniejsze i wymaga specjalnych sztuczek, których poszukuję. W przeciwieństwie do normalnych zdjęć dziennych, gdzie sytuacja diametralnie odwraca się i smartfon nie ma szans. Ot, takie ciekawe spostrzeżenie. Zaskoczyło mnie to, ale pięknie wyjaśniliście dlaczego tak jest. Wielkie dzięki :-)
Teraz czekamy tylko na Święta. Tak, wiem, słowo klucz - ekspozycja. Nawet wypróbowałem w Z5 ten specjalny tryb, który ma wyjątkowo dobrze chronić przed punktowymi przepaleniami, jednak zielona dioda w środku nadal cała biała wyszła, więc potwierdzam i rozumiem - tylko manual. Może tym razem Profesorowie pochwalą jak dobrze przyswajam rady ;-) Mało tego, zaczynam na podstawie tych odpowiedzi rozumieć coś znacznie więcej, że Panowie artyści prawdopodobnie mało interesują się wiernym pokazaniem tego co człowiek widzi. Wykorzystując aparat malujecie swój obraz, który celowo ma być inny, lepszy i piękniejszy niż rzeczywistość. Dlatego zwyczajnie nie potrzebujecie, aby te zielone diody świeciły akurat na zielono. Na załączonym zdjęciu zapewne intensywnie zielone czy niebieskie diody zaburzyłyby klimatyczną kolorystykę tej ciepłej sceny Starego Miasta i Zamku. Ja jestem na innym etapie. Jeśli chcesz malować abstrakcje, najpierw naucz się malować konia, więc upieram się, żeby mimo trudności pokazać konia tak jak go widziałem, łącznie z umaszczeniem.
Wind Mill
08-07-2024, 11:48
Jeśli warunki są trudne, obiekt i tło się nie ruszają (na tyle, by zmienić kompozycję), nie masz "w oku" światłomierza by robić w M (czyli tak naprawdę doświadczenia z podobnymi scenami, po xxx zrobionym zdjęciu po prostu wiesz czego się spodziewać) - ja osobiście stosuję bracketing ekspozycji.
Nawet niekoniecznie po to, by zdjęcia składać w jeden plik (HDR czy blending), ale po to by z 3, 5 czy 7-u móc wybrać najlepiej naświetlone. Do tego (robiąc w A, priorytecie przysłony) czasami zadaję korektę ekspozycji - i cały zestaw różnych naświetleń odnosi się do tej skorygowanej nastawy.
Jak już kol. fafniak wspomniał - nie ma jednej złotej reguły.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.