Zobacz pełną wersję : Weryfikacja filtra UV
Witajcie.
Miałem trochę "dziurę" w fotografowaniu lustrzanką, bo jakieś 10 lat temu zaczęły się kończyć materiały analogowe, a lustrzanki były bardzo drogie.
Przesiadłem się na niezłego kompakta.
Ale teraz udało mi się kupić D5500 z kitem 18-105.
W komplecie jest też chiński filtr UV.
Pytanie:
Jak zweryfikować, czy to jest tylko chińskie szkiełko, czy też rzeczywiście działający (= skuteczny) filtr UV?
Swoich starych filtrów nie zapnę, bo 18-105 na gwint 67, a moje stare obiektywy są mniejsze.
Stare obiektywy działają z D5500, ale bez ostrości - F70 miał "śrubokręt".
Przy okazji zauważyłem też, że mam jeden rozpoczęty film w F70 - pewnie trzeba go będzie dokończyć i wywołać.
--
Pozdrawiam.
Adam
generalnie tak - jesli nie focisz albo w warunkach duzej wilgotnosci (deszcz, gesta mgla, wzburzone morze albo potok gorski) albo kurzu, albo tez w bliskim sasiedztwie malych tlustych paluszkow - to zdejmij ten filtr. nic dobrego z niego nie wyniknie, a moze duzo zlego.
weryfikacja UV akurat jest dosc prosta. w dzien kiedy jest wysokie promieniowanie UV (np. Accuweather podaje taka informacje) zrobic zdjecie z lub bez filtra. jesli matryca jest wrazliwa na swiatlo UV a filtr je odcina, to powinienes zobaczyc jakas tam roznice...
Filtr UV miał sens w analogach, na cyfrze większego sensu poza ochroną przedniej soczewki nie ma.
Ok, dzięki, czyli zostaje jako zabezpieczenie.
O tyle dobry w tej roli, że slim - jak przykręcę dodatkowo (za nim) polara, to oba razem mają taką grubość, jak mój stary polar do któregoś z obiektywów do F70.
andystar
29-01-2024, 20:49
W fotografii cyfrowej nie jest problemem zablokowanie UV. "Hot mirror" odcina IR i UV. Problem jest przy odwrotnej zachciance. Odciąć wszystko prócz UV.
Ok, dzięki, czyli zostaje jako zabezpieczenie.
O tyle dobry w tej roli, że slim - jak przykręcę dodatkowo (za nim) polara, to oba razem mają taką grubość, jak mój stary polar do któregoś z obiektywów do F70.
zrób sobie tylko jeden prosty test: zdjęcie z filtrem i bez niego. Jeśli nie pogarsza istotnie jakości zdjęcia, to zostaw, jak piszesz - dla ochrony. W przeciwnym wypadku szkoda psuć fotek, zwłaszcza, że sam obiektyw ceną nie zabija :)
zrób sobie tylko jeden prosty test: zdjęcie z filtrem i bez niego. Jeśli nie pogarsza istotnie jakości zdjęcia, to zostaw, jak piszesz - dla ochrony. W przeciwnym wypadku szkoda psuć fotek, zwłaszcza, że sam obiektyw ceną nie zabija :)
Sprawdzę, zobaczę. Kwestia tylko czasu, wydrukowania kart testowych (albo kilku drzewek) i statywu.
Filtr do którego żadna firma nie przyznaje się, ale wygląda na pierwszy rzut oka dość dobrze. Może to np. z linii Marumi bez brandu?
brzezior
30-01-2024, 09:01
Test nie będzie wcale taki prosty. Jeżeli filtr nie ma powłok, może łapać bliki, powodować spadek kontrastu, zależnie od kąta padania światła, ustawionej ogniskowej. Szkoda na całkiem niezły obiektyw zakładać byle co. I nie ma się co łudzić, że filtr bezmarkowy będzie przyzwoity - nie będzie. Za kilkadziesiąt PLN można kupić właśnie przyzwoity - tańsze modele Marumi lub Hoya. Więc moim zdaniem - albo nie zakładaj nic, albo kup coś z powłokami, uznanej marki.
gdy kupiłem nikkora 50/1.4 to dostałem w gratisie podobny cud: "filtr no-name, ale nie pogarsza jakości zdjęć, założony od nowości". Cóż, ja nie narzekałem, bo dzięki niemu obiekty soczewki ma w stanie idealnym, ale otworzyłem okno, oparłem aparat o ramę okna i zrobiłem zdjęcie iglaków. Na ekranie aparatu w powiększeniu już było widać jak wiele detalu zjadł filtr. Poszedł w kosz, bo wstyd byłoby mi to komuś sprzedać :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.