Zobacz pełną wersję : Olewcze podejście firmy fotografującej do PM
spiritus
23-04-2023, 00:30
Jakiś czas temu zwrócił się do mnie jeden gość czy bym mu ślubu nie odratował. Zaszokowała mnie taka wiadomość ale ok niech będzie. Podesłał kilkadziesiąt zdjęć i dumam co tam zrobione.
Ogólnie firma z jaką mieli podpisaną umowę w głównej mierze zatrudnia podwykonawców na wesela. Akurat w tamtym terminie i rejonie nie mieli nikogo więc zatrudnili jakąś dziewczynę co w ogóle nie zna się na fotografii.
Zdjęcia robiła jakimś starym canonem z kitem 18-55 bez żadnej lampy. Kościół i sala weselna to istna sztampa ISO 800, f/3.5 czas 1/100. Kościół naświetlony w miarę... sala niekoniecznie.
Próbowali polubownie z firmą coś tam ugrać za stracone wesele ale tamci się na nich wypieli, że w umowie było zawarte dostarczyć 500 zdjęć i tyle dostarczyli. Gdzie generalnie zdjęcia do wyrzucenia (obróbka też tragiczna). Dostali od nich z łaski rawy gdyby chcieli to komuś innemu zlecić.
Zacząłem to rzeźbić, klnąć pod siebie ale generalnie się udało. Sam nawet (nie chwaląc się) z efektu jestem zadowolony... młodzi tym bardziej.
Czy jest szansa (i jaka) aby wytoczyć pozew januszom fotografii i tę sprawę wygrać w sądzie?
Jak tak to o co się opierać?
w umowie było zawarte dostarczyć 500 zdjęć i tyle dostarczyli[..]
Czy jest szansa (i jaka) aby wytoczyć pozew januszom fotografii i tę sprawę wygrać w sądzie?
Jak tak to o co się opierać?
Sam sobie odpowiedziałeś. Nie ma podstaw. Znaczy, pozew wytoczyć zawsze można, wygrać już nie bardzo.
Zgodnie z umową firma się wywiązała i dostarczyła 500 zdjęć.
Na drugi raz trzeba bardziej myśleć i sporządzić bardziej szczegółową umowę, która będzie zawierała takie "drobne" detale jak to kto konkretnie będzie robił zdjęcia, jakim sprzętem, i tak dalej.
W końcu wybierając fotografa na ślub robi się to ze względu na jego portfolio (no tak dyktuje zdrowy rozsądek w każdym razie) i jego doświadczenie.
Jeżeli "ten twój gość"to olał i podpisał umowę z dyskontem fotograficznym i zwisało mu kto będzie zdjęcia robił, to o czym tu dyskutować...
PS. Dla mnie z Twojego opisu (wybacz jeżeli źle to odczytałem) "Januszem fotografii" jest klient który pewnie chciał "po taniości", a nie nie firma która dostarczyła zakontraktowaną usługę.
Nie zgodzę się z przedmówcą, Para Młoda nie musi się znać na sprzęcie, fotografii, wymaganiach... Podpisuje umowę na ilość ale w domyśle jest też zawarta jakość na pracę wykonaną zgodnie ze sztuką, poprawnie, zgodnie z zasadami panującymi w danej dziedzinie. Chcesz mi powiedzieć, że dostarczenie 500 zdjęć zrobionych z założonym deklem też by spełniało warunki umowy?
Wygranie w sądzie będzie na pewno trudne, ale być może powołanie rzeczoznawcy by pomogło. Pytanie tylko co tu ugrać? Temat jest już stracony, ślubu się nie powtórzy. Prędzej wyjść do firmy o zwrot pieniędzy i zostawić opinie w Internecie dla przestrogi.
spiritus
23-04-2023, 09:14
Widziałem pf tej firmy i jest na wysokim poziomie i dziwne, że taka sytuacja wyniknela. Opinię w google wystawił ale po tym zmienili nazwę firmy czy coś takiego, że ta opinia nijak się do nich ma
Bo na portfolio wystawia się tylko śmietankę.
Jeśli to jest firma współpracująca z podwykonawcami to odpowiada za wynik ich pracy. Stanowisko "to nie my, to oni" nie ma racji bytu.
Kolekcjoner
23-04-2023, 14:39
Wygranie w sądzie będzie na pewno trudne, ale być może powołanie rzeczoznawcy by pomogło.
Ale rzeczoznawcę od czego?
Moim zdaniem sądzenie się w tej sprawie to strata czasu, pieniędzy i nerwów.
spiritus
23-04-2023, 14:48
Ale rzeczoznawcę od czego?
Moim zdaniem sądzenie się w tej sprawie to strata czasu, pieniędzy i nerwów.
Czyli generalnie można założyć sobie DG, zrobić dobre pf, łapać zlecenia i zatrudniać powiedzmy podwykonawcę za 10% stawki i psuć ludziom wesela? Ważne aby się nie wysypać w umowie i łowić frajerów.
Kurde w pytę!
Nie zgodzę się z przedmówcą, Para Młoda nie musi się znać na sprzęcie, fotografii, wymaganiach... Podpisuje umowę na ilość ale w domyśle jest też zawarta jakość na pracę wykonaną zgodnie ze sztuką, poprawnie, zgodnie z zasadami panującymi w danej dziedzinie. Chcesz mi powiedzieć, że dostarczenie 500 zdjęć zrobionych z założonym deklem też by spełniało warunki umowy?
Wygranie w sądzie będzie na pewno trudne, ale być może powołanie rzeczoznawcy by pomogło. Pytanie tylko co tu ugrać? Temat jest już stracony, ślubu się nie powtórzy. Prędzej wyjść do firmy o zwrot pieniędzy i zostawić opinie w Internecie dla przestrogi.
Fotografia to nie jest nauka, tylko za przeproszeniem "sztuka".
Gwarancji że coś nam się będzie podobało nie ma żadnych, nigdy.
Nie, panna młoda nie musi znać się na sprzęcie, ale musi poświęcić trochę czasu na wybór fotografa którego zdjęcia jej odpowiadają, i mieć zagwarantowane w umowie że to ten jegomość będzie wykonywał zdjęcia na jej ślubie.
Tylko tyle i aż tyle.
A tak... wyobraź sobie że podobają Ci się prace Michała Anioła, to kogo zatrudniasz aby Ci namalował freski na suficie? Michała Anioła czy firmę która ma w portfolio fajne prace, ale nie wiadomo kogo wyśle na zlecenie?
To co piszesz o rzeczoznawcy jest moim zdaniem chybione - o czym takowy miałby poinformować sąd - że zdjęcia mu się nie podobają? Komu innemu mogą się podobać, można argumentować że o gustach się nie dyskutuje, zwłaszcza że obrońca zatrudni swojego rzeczoznawcę i bez problemu pokaże jakie okropne zdjęcia potrafią się sprzedawać w galeriach za miliony jako dzieła sztuki.
- - - - kolejny post - - - - - -
Czyli generalnie można założyć sobie DG, zrobić dobre pf, łapać zlecenia i zatrudniać powiedzmy podwykonawcę za 10% stawki i psuć ludziom wesela? Ważne aby się nie wysypać w umowie i łowić frajerów.
Kurde w pytę!
To nic nowego, ale dokładnie tak jest. No klient zawsze musi trochę zdrowego rozsądku wykazać.
Firma która współpracuje tylko z podwykonawcami to co zasady nigdy nie jest solidna firma tylko pośrednik, w każdym biznesie unikam firm tego typu.
Sam widzisz jak sobie poradzili - zła opinia w Google - a co mi tam - to tylko opinia dla firmy A, zakładamy firmę B, te same portfolio, podwykonawcy, i brak złych opini.
Nikt nie jest za nic odpowiedzialny i nikt nie firmuje swoim nazwiskiem i opinią jakości prac.
Dla mnie klient który zatrudnia firmę a nie fotografa strzela sobie w stopę i tyle. W końcu to fotograf robi zdjęcia a nie firma.
Panowie, przecież nie chodzi o gust, kompozycję i elementy sztuki. Kolega wyżej wyraźnie napisał, że zdjęcia są niepoprawnie naświetlone (zgaduję, że nie skromne 1ev) , czyli jest podstawowy błąd w sztuce wykonania zlecenia. Tu rzeczoznawca być może by pomogło. Jak ktoś położy kafelki na ścianie i przyklei je na klej do tapet to jest błąd w sztuce czy nie?
Ale zgadzam się, że szkoda czasu i nerwów. Lepiej zapomnieć o incydencie i cieszyć się nową drogą życia, bo taki spór w sądzie może ciągnąć się latami. Zgodzę się, że na tak ważne reportaże warto poświęcić czas na selekcję wykonawcy, ale jednak nie jest musi się znać i jeśli widzi ok fotki na portfolio to podobnej jakości ma prawo oczekiwać.
Tylko problem w tym że nie ma definicji "poprawnie naświetlone". Raz, zależy od lokalizacji. Dwa, od światła. Trzy, od preferencji. Cztery, ktoś może powiedzieć że przecież było poprawnie bo aparat na AUTO ustawił zgodnie ze wskazaniem wbudowanego światłomierza i pretensje do producenta sprzętu możemy mieć a nie do niego. Pięć, ktoś może być zupełnie bezczelny i powiedzieć że tak to w wyglądało bo było ciemno, i trzeba było się postarać o jaśniejszą salę / kościół.
Ba, nawet jeżeli przyjąć wskazania światłomierza za jakiś wyznacznik poprawności, to i tak nic to nie daje bo teraz pytanie: w jakim trybie? Pomiar matrycowy, puntkowy, czy średnio - ważony? I tak dalej, i tak dalej.
Z kafelkami jest łatwiej, bo istnieją obiektywne kryteria: albo jest na ścianie i się trzyma, albo odpadł. Dlatego takie firmy "fotograficzne" mają się dobrze i nic im nie można zrobić, za wyjątkiem jednego: nie korzystać z ich usług. Ale ludzie są leniwi niestety.
Zgadzam się z Tobą że klient ma prawo oczekiwać fotek podobnej jakości jak te z portfolio, tylko cały czas wracamy do meritum - taka firma nie ma swojego portfolio, tylko jakieś zbiorcze. Więc jest to kupowanie kota w worku skoro nie wie się kto przyjdzie robić zdjęcia.
Dlatego takie ważne jest aby zakontraktować sobie konkretnego fotografia po obejrzeniu portfolio tej konkretnej osoby. Wtedy mniej więcej wiadomo czego możemy oczekiwać, warto też przed ceremonią porozmawiać z fotografem, powiedzieć mu jakie zdjęcia nam się podobają, czego oczekujemy, co nam się nie podoba albo w jakich pozach siebie nie lubimy i tak dalej.
No nie.
Generalnie pojęcie poprawnej ekspozycji jest problematyczne ale gdy podejdziemy do tego na zasadzie zarejestruj maximum świateł i cieni to sprawa zaczyna już inaczej wyglądać.
Kolejny element to to, że jeżeli oglądam portfolio firmy to oczekuje produktu na podobnym poziomie. To firma jest odpowiedzialna że dobór pracownika. Kropka
https://www.canon.com.au/get-inspired/glossary/correct-exposure
Nadal uważam, że twierdzenie: "leniwa para młoda jest sobie winna" jest nie fair. Nam tu na tym forum jest łatwiej, bo jesteśmy w temacie. Jestem jednak marzycielem i naiwniakiem - po zawarciu umowy oczekuje efektów zgodnych z ogólnie przyjętym standardem w danej dziedzinie. Jeśli będę chciał czegoś ponad standard to poświęcę czas na analizę i wybór. Ale pierwsze z brzegu nie powinno być oszustwem.
Schwefel
23-04-2023, 18:23
Wklej treść umowy, może coś się ugra na jej zapisach.
Nie zgodzę się, że w fotografii nie ma obiektywnych możliwość oceny. Przecież młoda para ma być poprawnie naświetlona a nie wymagać wyciągania z cieni czy prześwietleń. Zdjęcia mają podobać się młodej parze i nie ma większego znaczenia jakim sprzętem zostały zrobione bo jak dasz amatorowi D850 to i tak spieprzy zdjęcia.
Wind Mill
23-04-2023, 18:40
...Zdjęcia mają podobać się młodej parze...
Z całym współczuciem dla PM, ale to dość słaby argument w sądzie? :)
Gdyby ktoś wątpił, iż owe współczucie posiadam - kiedyś koleżanka z tyrlandii się na mnie obraziła, bo nie chciałem robić fot na jej ślubie / weselu.
Albo coś się robi dobrze, szczególnie w takiej chwili, albo wcale - mówię.
Moja argumentacja średnio docierała. ;)
LeonardZelig
23-04-2023, 18:47
Z ciekawości zapytam - czy istnieje rzeczoznawca, który jest ekspertem w tego typu sprawach sądowych?
https://znajdzbieglego.com/pl/blog/116/cz-24-specjalizacje-biegly-sadowy-w-zakresie-fotografii
"zasady fotografii"
spiritus
23-04-2023, 18:58
Ale ludzie są leniwi niestety
Nie zgodzę się z tym. Zwyczajnie są nieświadomi i niespodziewają się takich kwiatków.
Generalnie firma świadczy usługi fotowideo i z filmu z wesela PM są naprawdę zadowoleni... gorzej z "fotografem" co zapewne dostał aparat i miał robić zdjęcia... niekoniecznie miały wyjść.
To tak jakbyś zlecił jakiejś firmie naprawę czegoś i oni skorzystaliby z praktykanta który Ci to naprawi na zasadach "gwarancja do bramy i dalej się nie znamy". Wykonali usługę? Wykonali... więc nie oczekuj rekompensaty nawet jak przez jego niedbalstwo zepsuło się coś jeszcze.
Ogólnie niedoświetlone średnio o ok 2EV. Na ich szczęście ostatnimi czasy soft sobie świetnie radzi z odszumianiem.
Wybrali sobie 50 zdjęć (z 900), które im obrobiłem i są naprawdę zadowoleni, że udało się odzyskać pamiątkę.
Jeszcze jeden link
https://fotoprawo.nikon.pl/2020/01/zadoscuczynienie-od-fotografa-za-nieudana-sesje-slubna/
Kojocisko
23-04-2023, 19:00
Myślę, że bijecie pianę nad jednostkowym zdarzeniem. Obstawiam, że rynek ślubnego foto polega w 90% na poleceniach od znajomych i kontakcie z fotografem.
I choć obstawiam, że da się wygrać sprawę o zdjęcia niepoprawne technicznie (ostrość, naświetlenie, kompozycja, kolorystyka), to pewnie raczej nie warto.
Podobnie jak się da wygrać sprawę o zawalenie zlecenia (nieprzyjście na imprezę, niedostarczenie zdjęć, etc.)
Dobrze, że coś się dało odratować.
I jeszcze jeden
https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/903278,fotografie-slubne-umowa-na-wykonanie-zdjec.html
Tak sobie myślę, że schrzanienie zdjęć, to i tak nie najgorsze, co może taki fotograf zepsuć na ślubie. Gorsze są wg mnie przypadki, gdy ów staje się głównym aktorem tej imprezy (a to się zdarza). A w tej sprawie, pewnie coś można próbować ugrać, tylko... czy warto. Latanie po sądach będzie największą pamiątką ślubu? Przy całym szacunku do branży, ale doniosłość i znaczenie fotografii ślubnej jest przesadzona. Ile razy oglądaliście zdjęcia (tudzież kasety VHS ;-) ) ze swoich ślubów? Coś tam czasem się może postawi albo powiesi na ścianie, ale... Moi rodzice mają słownie DWA zdjęcia ze ślubu - bo obstawili dwóch wujków (takie czasy). Jeden założył źle film do aparatu, a drugi nie ogarnął synchronizacji z lampą. I co? I nic. Podobnie teściowie mają może z 5 zdjęć. I też żyją po ślubie już 50 lat. Oczywiście jest to jawna fuszerka, ale stało się nie odstanie. Innych można ostrzec.
No nie.
Kolejny element to to, że jeżeli oglądam portfolio firmy to oczekuje produktu na podobnym poziomie. To firma jest odpowiedzialna że dobór pracownika. Kropka
To miałoby sens gdyby w umowie był zapis o że zdjęcia będą na poziomie takim jak w portfolio, a gwarantuję Ci że tak nie było, skoro nawet nie było mowy KTO będzie te zdjęcia robił.
Jasne, gdyby ktoś zatrudnił Ciebie jako fotografa na podstawie Twojego portfolio, to co innego. I tak w sumie powinno być.
Wklej treść umowy, może coś się ugra na jej zapisach.
Nie zgodzę się, że w fotografii nie ma obiektywnych możliwość oceny. Przecież młoda para ma być poprawnie naświetlona a nie wymagać wyciągania z cieni czy prześwietleń. Zdjęcia mają podobać się młodej parze i nie ma większego znaczenia jakim sprzętem zostały zrobione bo jak dasz amatorowi D850 to i tak spieprzy zdjęcia.
Cała fotografia jest wyłącznie subiektywna, a wyciąganie z cienia czy korekta prześwietleń to standard w obróbce w fotografii cyfrowej i 100% zdjęć jest tak w mniejszym czy większym stopniu korygowanych - jak nie przy obróbce w RAW, to nawet przez silnik JPG aparatu.
Czujesz się na siłach zdefiniować dla sądu ile obróbki jest OK a ile już za dużo? Zwłaszcza że liczy się efekt, że nie wspomnę że fotografia typu ETTR czy ETTL to normalna praktyka.
https://en.wikipedia.org/wiki/Exposing_to_the_right#:~:text=In%20digital%20photo graphy%2C%20exposing%20to,of%20the%20digital%20ima ge%20sensor.
https://www.slrlounge.com/expose-to-the-left/#:~:text=Again%2C%20the%20best%20general%20rule,as %20possible%20without%20clipping%20shadows.
A gdyby argument "zdjęcia mają się podobać młodej parze" miał jakąkolwiek wagę prawną to na rynku nie utrzymałby się żaden zawodowy fotograf bo po ślubie każdy by twierdził że zdjęcia mu się nie podobają i chce zwrotu pieniędzy :-)
(...) doniosłość i znaczenie fotografii ślubnej jest przesadzona.
Nareszcie ktoś to głośno powiedział ;)
Co nie zmienia faktu, że jest umowa i trzeba się z niej należycie wywiązać.
Reportaż ślubny, szczególnie naturalny z dobrymi momentami jest po prostu bardzo trudny. A że to sztuka dla sztuki bardzo wysoko wyceniona przez rynek to inna sprawa.
spiritus
23-04-2023, 19:16
Tak sobie myślę, że schrzanienie zdjęć, to i tak nie najgorsze, co może taki fotograf zepsuć na ślubie. Gorsze są wg mnie przypadki, gdy ów staje się głównym aktorem tej imprezy (a to się zdarza). A w tej sprawie, pewnie coś można próbować ugrać, tylko... czy warto. Latanie po sądach będzie największą pamiątką ślubu? Przy całym szacunku do branży, ale doniosłość i znaczenie fotografii ślubnej jest przesadzona. Ile razy oglądaliście zdjęcia (tudzież kasety VHS ;-) ) ze swoich ślubów? Coś tam czasem się może postawi albo powiesi na ścianie, ale... Moi rodzice mają słownie DWA zdjęcia ze ślubu - bo obstawili dwóch wujków (takie czasy). Jeden założył źle film do aparatu, a drugi nie ogarnął synchronizacji z lampą. I co? I nic. Podobnie teściowie mają może z 5 zdjęć. I też żyją po ślubie już 50 lat. Oczywiście jest to jawna fuszerka, ale stało się nie odstanie. Innych można ostrzec.
Czyli wychodzi na to, że walić jakość usługi za którą płacisz a fotograf jest na weselu "bo wypada". Dziwne rozumowanie xD
I też nie ma co porównywać czasów gdzie jednak fotografia nie była aż tak popularna jak w czasach obecnych. Kiedyś trzeba było mieć wiedzę, teraz wystarczy sprzęt, jak widać niekoniecznie dobry.
Dwa zdjęcia ze ślubu... na ile, 48 możliwych klatek gdzie efekt można było zobaczyć jakiś czas później?
Teraz jest 50/900 gdzie efekt +/- widzisz na ekranie po ułamku sekundy
Nie zgodzę się z tym. Zwyczajnie są nieświadomi i niespodziewają się takich kwiatków.
Generalnie firma świadczy usługi fotowideo i z filmu z wesela PM są naprawdę zadowoleni... gorzej z "fotografem" co zapewne dostał aparat i miał robić zdjęcia... niekoniecznie miały wyjść.
To tak jakbyś zlecił jakiejś firmie naprawę czegoś i oni skorzystaliby z praktykanta który Ci to naprawi na zasadach "gwarancja do bramy i dalej się nie znamy". Wykonali usługę? Wykonali... więc nie oczekuj rekompensaty nawet jak przez jego niedbalstwo zepsuło się coś jeszcze.
Ogólnie niedoświetlone średnio o ok 2EV. Na ich szczęście ostatnimi czasy soft sobie świetnie radzi z odszumianiem.
Wybrali sobie 50 zdjęć (z 900), które im obrobiłem i są naprawdę zadowoleni, że udało się odzyskać pamiątkę.
Fajnie że się udało im pomóc. Czyli to jest firma AV, co wiele wyjaśnia.
Najważniejsza w tym wszystkim jest umowa. Niestety, jej treści nie znamy. Gdyby było tam cokolwiek o jakości zdjęć, a nie tylko ilości, to wiesz...
Mnie ciągle nie mieści się w głowie jak można nie wiedzieć jaki konkretny fotograf będzie robił zdjęcia na swoim ślubie, nie obejrzeć jego portfolio, a potem narzekać.
To jak kupić sobie od dilera samochodowego "jakiś" samochód - bo mieli na placu wiele - i oczekiwać BMW, i narzekać że dostaliśmy Fiata.
No, ale fajnie że pomogłeś. Może emocje młodych ostygną, bo moim zdaniem nie warto marnować życia na sądzenie się, w mojej ocenie się nie zyska a tylko straci czas.
spiritus
23-04-2023, 19:21
Na umowę generalnie sam czekam bo bym przeczytał. Jak ja dostanę to wrzucę (albo jakiś komentarz napiszę).
Umowę podpisywali jakoś 3. lata przed weselem z tą firmą. Nawet jakbyś wiedział jaki fotograf ma Ci robić zdjęcia na weselu to nie jesteś pewny, że to właśnie on będzie robił. Może się wydarzyć pełno wypadków losowych gdzie ten akurat fotograf co miał być pewniakiem nie będzie robił zdjęć.
Jednak firmie jeżeli zależy na klientach i swoim wizerunku zrobi wszystko aby jakość usługi była na najwyższym poziomie.
Noo dobra. Nie ma fotografa, nie ma komu robić zdjęć... podstawiamy amatora ale za wszelką cenę próbowałbym te zdjęcia odratować a nie się wypiąć.
Masz tu 500 zdjęć dostarczonych, dawaj hajs... my się nie znamy.
Czyli wychodzi na to, że walić jakość usługi za którą płacisz a fotograf jest na weselu "bo wypada". Dziwne rozumowanie xD
No spartolili... ale przecież nie naprawią.
Można się spierać sądownie, tylko czy jest to warte zachodu?
BTW na weselu nie miałem fotografa, na sam ślub tylko. W sumie zrobił co powinien poprawnie i tyle.
spiritus
23-04-2023, 19:39
No spartolili... ale przecież nie naprawią.
Można się spierać sądownie, tylko czy jest to warte zachodu?
BTW na weselu nie miałem fotografa, na sam ślub tylko. W sumie zrobił co powinien poprawnie i tyle.
1. i nawet nie próbują tego w jakikolwiek sposób naprawić/zadośćuczynić
2. to już od młodych zależy, pytam z ciekawości jak się można w danej sytuacji argumentować aby sprawę wygrać (z punktu widzenia PM)
3. Zapłaciłeś za coś czego oczekiwałeś i to otrzymałeś. Oni też zapłacili za coś czego oczekiwali... i dostali zupełnie coś innego.
andystar
23-04-2023, 19:46
Taniej i fajniej jest zrobić wesele i zdjęcia z niego jeszcze raz. Mniej nerwów.
Oczywiście w porównaniu z batalią sądową.
Rzygam systemem cytowania na tym forum. m_a_g
Kwestia zawarcia umowy gdzie jest napisane że zdjęcia mają być na poziomie tego co mają w portfolio jest dla mnie absurdalna. Jeżeli wybieram firmę na podstawie ich dotychczasowej działalności, oni zamieszczają przykłady zdjęć to jasne jest że oczekuje podobnych efektów. Kupując auto w salonie i dobierając kolor auta odnosisz się do egzemplarzy które widzisz i oczekujesz że twoje auto będzie miało lakier identyczny jak to co widzisz. A jak dostaniesz auto gdzie odcienie się różnią na każdym elemencie to raczej nie uznasz że to twoja wina że nie zawarłeś umowy ze lakier na być identyczny?
Rzygam systemem cytowania na tym forum. m_a_g
Kwestia zawarcia umowy gdzie jest napisane że zdjęcia mają być na poziomie tego co mają w portfolio jest dla mnie absurdalna. Jeżeli wybieram firmę na podstawie ich dotychczasowej działalności, oni zamieszczają przykłady zdjęć to jasne jest że oczekuje podobnych efektów. Kupując auto w salonie i dobierając kolor auta odnosisz się do egzemplarzy które widzisz i oczekujesz że twoje auto będzie miało lakier identyczny jak to co widzisz. A jak dostaniesz auto gdzie odcienie się różnią na każdym elemencie to raczej nie uznasz że to twoja wina że nie zawarłeś umowy ze lakier na być identyczny?
Heh.... dzisiaj się obudziłeś po 100 latach hibernacji? O marketingu nie słyszałeś? Tak działa całą komercja współczesnego świata. Oczekiwania klienta i reklama (portfolio) a odpowiedzialność prawna do dwie różne rzeczy. Oczekiwać sobie możesz co Ci się żywnie podoba. Do czego zobowiązany jest wykonawca - to inna sprawa regulowana przez kodeks prawa cywilnego i treść umowy. Jeżeli kupowałem auto w salonie i oglądałem ciemno zielone a dostałem jasno zielone, bo przy zakupie nie określiłem koloru tylko sobie założyłem że będzie takie jak w salonie (każde auto ma numer koloru który podaje się na fakturze przy modelu) to moja wina. Albo inaczej - nie tyle moja wina, bo uważam coś takiego za nieetyczne, ale faktem jest że diler nie ponosi odpowiedzialności prawnej za moje oczekiwania i wyobrażenia, tyko za to co w umowie. W końcu marketing to wciskanie kitu i granie na emocjach tak długo, jak tylko można, bez narażania się na prawne konsekwencje.
Ja nie bronię takiego stanu rzeczy, ale taka jest rzeczywistość i tyle. Uważam że to co się stało to po prostu świństwo. Ale jako realista cokolwiek obeznany w temacie (nie jestem prawnikiem, korzystam z usług wielu w podobnych kwestiach) zwyczajnie wiem że na drodze prawnej szanse na uzyskanie czegokolwiek są żadne.
Schwefel
24-04-2023, 01:13
No właśnie nie jesteś prawnikiem, nie widziałeś umowy, ale już wiesz, że proces jest przegrany...
Martwi takie przyzwolenie na miernotę i oszustwo, zwłaszcza na tym forum gdzie pewnie połowa zajmuje się lub zajmowała fotografią ślubną.
No właśnie nie jesteś prawnikiem, nie widziałeś umowy, ale już wiesz, że proces jest przegrany...
Martwi takie przyzwolenie na miernotę i oszustwo, zwłaszcza na tym forum gdzie pewnie połowa zajmuje się lub zajmowała fotografią ślubną.
Nie jestem prawnikiem, zatrudniam takowych dla ich ekspertyz, więc zwyczajnie mogę wyciągnąć wnioski, bo miałem nieprzyjemność kilka razy pojawić się w sądzie w podobnych kwestiach. Gdyby w umowie było cokolwiek w tej sprawie, reakcja firmy byłaby inna, i nie byłoby tematu na forum.
I nie, nie uważam aby tu na forum było przyzwolenie na miernotę i oszustwo - raczej chodzi o to aby uświadamiać klientów że takie warto czytać umowy, oglądać portfolio, żądać zapisania swoich oczekiwań w tychże umowach, i przede wszystkim - aby zainteresować się kto będzie te zdjęcia robił i wpisać to do umowy.
To co się tutaj dzieje przypomina mi sytuację z "frankowiczami" - przez lata jak kurs wymiany był korzystny to było OK bo płacili mniej niż reszta która miała kredyty w złotówkach i pukali się w czoło jak można być takim debilem żeby przepłacać za kredyty, a jak się zmienił kurs i trzeba było płacić więcej to nagle "nie wiedzieli i zostali oszukani". Umowy trzeba czytać, negocjować, i podpisywać ze świadomością i zrozumieniem. Tyle. Bo nie ukrywajmy, cała ta sytuacja ma miejsce tylko dlatego, że wspomniana firma AV dorzuciła w pakiecie fotografa "za grosze", który to odwalił fuszerkę i nawet nie wiadomo było kto przyjdzie na zlecenie. A można było za więcej zatrudnić fachowca firmującego zdjęcia swoim nazwiskiem, ale po co, może się uda. No nie udało się, a potem płacz i szukanie winnych.
PS. Dla jasności - nie jestem zawodowym fotografem i nigdy nawet złotówki nie zarobiłem na fotografi, to tylko hobby. A i tak uważam że za dobre zdjęcia trzeba płacić. Jak za wszystko w życiu.
spiritus
24-04-2023, 07:07
Pierwsze piszesz, że bywalec w sądzie w podobnych przypadkach, później piszesz, że nie zarabiasz na foto nic bo to tylko hobby... coś mi tu kręcisz panie Tuk Tuk.
Heh.... dzisiaj się obudziłeś po 100 latach hibernacji? O marketingu nie słyszałeś? Tak działa całą komercja współczesnego świata. Oczekiwania klienta i reklama (portfolio) a odpowiedzialność prawna do dwie różne rzeczy. Oczekiwać sobie możesz co Ci się żywnie podoba. Do czego zobowiązany jest wykonawca - to inna sprawa regulowana przez kodeks prawa cywilnego i treść umowy. Jeżeli kupowałem auto w salonie i oglądałem ciemno zielone a dostałem jasno zielone, bo przy zakupie nie określiłem koloru tylko sobie założyłem że będzie takie jak w salonie (każde auto ma numer koloru który podaje się na fakturze przy modelu) to moja wina. Albo inaczej - nie tyle moja wina, bo uważam coś takiego za nieetyczne, ale faktem jest że diler nie ponosi odpowiedzialności prawnej za moje oczekiwania i wyobrażenia, tyko za to co w umowie. W końcu marketing to wciskanie kitu i granie na emocjach tak długo, jak tylko można, bez narażania się na prawne konsekwencje.
Ja nie bronię takiego stanu rzeczy, ale taka jest rzeczywistość i tyle. Uważam że to co się stało to po prostu świństwo. Ale jako realista cokolwiek obeznany w temacie (nie jestem prawnikiem, korzystam z usług wielu w podobnych kwestiach) zwyczajnie wiem że na drodze prawnej szanse na uzyskanie czegokolwiek są żadne.
Nie zrozumieliśmy się. Ale już nie brnę dalej, bo to nie ma sensu.
Według mnie prawnik może udowodnić, że klient miał prawo oczekiwać podobnych efektów do tych, które widział w portfolio i na podstawie którego wybrał firmę.
Natomiast jeżeli w portfolio jest zaznaczone, że są to przykładowe zdjęcia i te zamawiane mogą się różnić, to sprawa jest przegrana. Jeżeli w umowie jest zaznaczone, że firma wysyła "kogokolwiek ze sprzętem jakimkolwiek", sprawa też jest przegrana.
Według mnie da radę udowodnić, że fotograf/firma nie dochowali należytej staranności, dobierając taki sprzęt. Oprzeć się można na zbyt ciemnych zdjęciach ( to piszę w ciemno, bo nie mamy tutaj przykładów i od tych przykładów uzależniałbym możliwość"przyczepienia się"))
Zupełnie inną sprawą jest to czy jest sens w to się bawić.
Wszystko według mnie rozbija się o zapisy w portfolio.
- - - - kolejny post - - - - - -
No właśnie nie jesteś prawnikiem, nie widziałeś umowy, ale już wiesz, że proces jest przegrany...
Martwi takie przyzwolenie na miernotę i oszustwo, zwłaszcza na tym forum gdzie pewnie połowa zajmuje się lub zajmowała fotografią ślubną.
NIKT nie przyzwala tutaj na takie sprawy. Czytaj uwazniej :)
Wind Mill
24-04-2023, 09:01
Pierwsze piszesz, że bywalec w sądzie w podobnych przypadkach, później piszesz, że nie zarabiasz na foto nic bo to tylko hobby... coś mi tu kręcisz panie Tuk Tuk.
A może zatrudnia takowych jako niezadowolony klient? Tylko w foto zleceniobiorcy oszukują?
pioterkow
24-04-2023, 09:51
Czy jest szansa (i jaka) aby wytoczyć pozew januszom fotografii i tę sprawę wygrać w sądzie?
Jak tak to o co się opierać?
Odpuść.
Zapłacisz koszty sądowe, sprawa będzie się ciągnąć kilka lat, w międzyczasie będą zawracać Ci d... proponując tzw "mediacje", tzw" rzeczoznawca" przytuli swoją kasę, Twój prawnik też przytuli kasę a na koniec okażę się że firrma niewypłacalna... :lol:
Zarobią wszyscy dookoła a Ty stracisz kasę, czas i nerwy.
Z doświadczenia wiem że bardziej na takie "firmy" działa negatywny opis. w internecie niż groźby sądu. Zwłaszcza w Polsce...
Pozdrawiam.
Piotr
Czasem dobrze działa profesjonalnie sporządzone wezwanie przedsądowe. Na grubszych cwaniaków nie, ale druga strona też kalkuluje co się bardziej opłaca. Ważne, żeby roszczenie było jakoś udokumentowane i sensowne.
spiritus
24-04-2023, 10:20
Odpuść.
Zapłacisz koszty sądowe, sprawa będzie się ciągnąć kilka lat, w międzyczasie będą zawracać Ci d... proponując tzw "mediacje", tzw" rzeczoznawca" przytuli swoją kasę, Twój prawnik też przytuli kasę a na koniec okażę się że firrma niewypłacalna... :lol:
Zarobią wszyscy dookoła a Ty stracisz kasę, czas i nerwy.
Z doświadczenia wiem że bardziej na takie "firmy" działa negatywny opis. w internecie niż groźby sądu. Zwłaszcza w Polsce...
Pozdrawiam.
Piotr
Czytaj dokładnie co opisałem xD
To nie mój przypadek, nie ja zostałem zrobiony w wała.
Odnośnie komentarza też napisałem wyżej, nie działa.
Martwi mnie podejście paru osób by odpuścić bo nie warto walczyć o swoje. Rozumiem, że sytuacja u nas jest jaka jest (ciężko szybko coś wywalczyć w sądach itp.) ale jednak tym sposobem kolejne osoby mogą naciąć się na bylejakość tej firmy. Co finalnie w pewien sposób psuje ogólną opinię o branży - po co płacić za zdjęcia jak dostaje się i tak chłam.
Jak nie w sposób sformalizowany to ja bym jednak nie odpuścił tak całkiem. Jest dużo grup (choćby na FB) gdzie ludzie reklamują swoje biznesy foto co szkodzi napisać "ładną" recenzję usługi, dać parę zdjęć. Niech ludzi widzą co u tego przedsiębiorcy mogą dostać.
Jak zaczniesz ich "ładnie" opisywać w sieci to oni mogą użyć środków prawnych, żebyś zaprzestał takiej działalności. Poważnie.
Wszystko zależy co i jak napiszesz :) Nie każe pisać wprost, że to ku... i złodzieje ;)
Martwi mnie podejście paru osób by odpuścić bo nie warto walczyć o swoje. Rozumiem, że sytuacja u nas jest jaka jest (ciężko szybko coś wywalczyć w sądach itp.) ale jednak tym sposobem kolejne osoby mogą naciąć się na bylejakość tej firmy. Co finalnie w pewien sposób psuje ogólną opinię o branży - po co płacić za zdjęcia jak dostaje się i tak chłam.
Podejście tych paru osób jest bardzo racjonalne - warto walczyć o swoje, ale nie warto przegrywać i ponosić koszty. Sprawa jest raczej przegrana. Autor napisał, że umowę podpisali 3 lata przed ślubem - czy zarchiwizowali oglądane portfolio, mają zrzuty strony internetowej poświadczone notarialnie? Na pewno nie! Jak teraz udowodnią, że pokazano im świetne zdjęcia? Do tego delikatna materia sporu - ładne czy nie ładne... W przypadku przegranej można pokrywać koszty własne , sądowe ale również obrony...
Jak nie w sposób sformalizowany to ja bym jednak nie odpuścił tak całkiem. Jest dużo grup (choćby na FB) gdzie ludzie reklamują swoje biznesy foto co szkodzi napisać "ładną" recenzję usługi, dać parę zdjęć. Niech ludzi widzą co u tego przedsiębiorcy mogą dostać. Za taką antyreklamę można mieć duże problemy prawne ja i finansowe. Zalecam ostrożność.
Wklejasz surowe nieobrobione zdjęcia i swoją historię. Tylko fakty, bez ocen
Dokładnie.
Każdy ma prawo do wyrażania oceny i krytyki. Rozumiem, że firmą jest ona nie w smak ale jeżeli jest ona napisana rzetelnie, "właściwym" językiem i poparta faktami nie ma się co bać. Mogą straszyć ale nic w sądach nie ugrają.
Jeśli zdjęcia zostały wykonane poniżej poziomu wymaganego od rzetelnego (przeciętnego) profesjonalisty, to umowa nie została wykonana należycie. Wykazanie tego przed sądem będzie wymagało powołania specjalisty w tej dziedzinie (biegłego). Proces będzie wiązał się z kosztami (opłata od pozwu, ewentualne koszty pełnomocnika, wynagrodzenie biegłego). Przy wygranej procesu większość tych kosztów można - teoretycznie przynajmniej - odzyskać. Proces - o czym pisali przedmówcy - może wiązać się także z negatywnymi przeżyciami (zwłaszcza irytacją), ale to kwestia indywidualna. Jeśli zatem młodzi mają przekonanie, że wykonane zdjęcia to pełna amatorka, posiadają pieniądze na proces, dystans do sytuacji konfliktowych oraz misję dania po nosie partaczom, niech idą do sądu.
Niestety to częsta praktyka. W portfolio wymuskane pojedyncze zdjęcia, a w rzeczywistości przychodzi osoba dopiero zaczynająca przygodę z zawodem. Mi również zdarzało się poprawiać zdjęcia po kimś, choć tego nie lubię i najczęściej odmawiam.
Ja tak jak m_a_g omijam szerokim łukiem firmy, które biorą podwykonawców.
Czy da coś się ugrać w tej sprawie? Chyba trzeba by było wykazać zasadniczą różnicę pomiędzy portfolio a otrzymanymi zdjęciami. Czy ktoś słyszał o takiej sprawie i jak ona się potoczyła?
Czasem warto odpuścić, bo szkoda nerwów, straconego czasu i często też pieniędzy. To nauczka na przyszłość, aby mądrzej wybierać osoby z nami współpracujące.
Kolekcjoner
25-04-2023, 17:49
Czyli generalnie można założyć sobie DG, zrobić dobre pf, łapać zlecenia i zatrudniać powiedzmy podwykonawcę za 10% stawki i psuć ludziom wesela? Ważne aby się nie wysypać w umowie i łowić frajerów.
Kurde w pytę!
Słowo "generalnie" jest tu słowem kluczowym. Generalnie można wszystko i nie można nic ;)....
Dokładnie.
Każdy ma prawo do wyrażania oceny i krytyki. Rozumiem, że firmą jest ona nie w smak ale jeżeli jest ona napisana rzetelnie, "właściwym" językiem i poparta faktami nie ma się co bać. Mogą straszyć ale nic w sądach nie ugrają.
Ależ oczywiście - każdy ma też prawo do obrony. Publiczne obsmarowywanie kogoś musi być poparte bardzo rzetelnymi faktami żeby się nie skończyło procesem z solidnym odszkodowaniem. I zdarzają się takie procesy. Ostatnio coraz więcej, bo ludzie myślą że w necie można pisać wszystko i pozostać całkowicie anonimowym.
cybulski
25-04-2023, 21:21
Jakiś czas temu zwrócił się do mnie jeden gość czy bym mu ślubu nie odratował. Zaszokowała mnie taka wiadomość ale ok niech będzie. Podesłał kilkadziesiąt zdjęć i dumam co tam zrobione.
Ogólnie firma z jaką mieli podpisaną umowę w głównej mierze zatrudnia podwykonawców na wesela. Akurat w tamtym terminie i rejonie nie mieli nikogo więc zatrudnili jakąś dziewczynę co w ogóle nie zna się na fotografii.
Zdjęcia robiła jakimś starym canonem z kitem 18-55 bez żadnej lampy. Kościół i sala weselna to istna sztampa ISO 800, f/3.5 czas 1/100. Kościół naświetlony w miarę... sala niekoniecznie.
Próbowali polubownie z firmą coś tam ugrać za stracone wesele ale tamci się na nich wypieli, że w umowie było zawarte dostarczyć 500 zdjęć i tyle dostarczyli. Gdzie generalnie zdjęcia do wyrzucenia (obróbka też tragiczna). Dostali od nich z łaski rawy gdyby chcieli to komuś innemu zlecić.
Zacząłem to rzeźbić, klnąć pod siebie ale generalnie się udało. Sam nawet (nie chwaląc się) z efektu jestem zadowolony... młodzi tym bardziej.
Czy jest szansa (i jaka) aby wytoczyć pozew januszom fotografii i tę sprawę wygrać w sądzie?
Jak tak to o co się opierać?
Ogólnie w Kościele nie można używać lamp błyskowych, Księża się na to nie godzą.
Dobrze żę udało się edytować właściwie materiał. Już sam użyty sprzęt świadczy o tym że to jakaś zielona amatorka.
spiritus
25-04-2023, 21:56
Z kościoła to jeszcze względnie były naświetlone. Gorzej na sali.
Jednak 90% zdjęć to ogniskowa 18mm
Mam nadzieję, że nie urażę :)
71531
spiritus
26-04-2023, 08:57
Tak to wygląda niestety xD
https://res.cloudinary.com/practicaldev/image/fetch/s--3dSScf7x--/c_limit%2Cf_auto%2Cfl_progressive%2Cq_auto%2Cw_880/https://dev-to-uploads.s3.amazonaws.com/i/lufecrp2t4lc6k9mqq7f.jpg
Sprawa jest raczej przegrana.
nie zgodze sie z takim stweirdzeniem
Autor napisał, że umowę podpisali 3 lata przed ślubem - czy zarchiwizowali oglądane portfolio, mają zrzuty strony internetowej poświadczone notarialnie? Na pewno nie! Jak teraz udowodnią, że pokazano im świetne zdjęcia? Do tego delikatna materia sporu - ładne czy nie ładne... W przypadku przegranej można pokrywać koszty własne , sądowe ale również obrony...
nie trzeba miec potwierdzenia notarialnego ani archiwum o ile jakies portfolio firmy istnieje. duzo zalezy od tego co jest zapisane w umowie.
Za taką antyreklamę można mieć duże problemy prawne ja i finansowe. Zalecam ostrożność.
opisanie stanu faktycznego nie jest antyreklama i zadnych problemow prawnych miec nie bedziesz jesli masz material ktory dowodzi ze firma nie wykonala swej pracy nalezycie.
bylem w odwrotnej sytuacji - gdy klient nie chcial zaplacic bowiem gdy uswiadomil sobie, ze nie moze dalej odsprzedac zdjec to nagle przestalo mu sie wszystko podobac i odmowil zaplaty bo mu sie zdjecia nei podobaja. Skonczylo sie w sadzie. Sad powolal rzeczoznawce. I teraz odnosnie Twojej wypowiedzi o to czy ladne czy nieladne - rzeczoznawca tego nie ocenia. Rzeczoznawca ocenia jakosc techniczna wykonanej pracy, zasadnosc zaplaconej kwoty za taka usluge wg warunkow rynkowych oraz wydaje opinie czy wykonana praca spelnia warunki umowy oraz czy zostala wykonana z nalezyta starannoscia.
w moim przypadku klient przegral z kretesem w pierwszej instancji, zlozyl reklamacje i przegral ponownie z jeszcze wiekszym przytupem.
W przypadku z tego watku rzeczoznawca oceni jakiej jakosci sa zdjecia, czy jest to profesjonalnie wykonana praca oraz czy firma wywiazala sie jego zdaneim z umowy wg obowiazujacych standardow.
Pozniejsza decyzja nalezy do sadu. Te niestety wielokrotnie wydaja dziwne i niczym nieuzasadnione wyroki, a czasami staja na wysokosci zadania. Wszystko zalezy od prawnika i sedziego.
Jest tez inna opcja - mozna sie zwrocic do rzecznika finansowego o zajecie sie sprawa, jest szansa ze to poskutkuje, choc jak widac z opisu to firma raczej krzak i nalezaloby ja ladnie zrecensowac w internecie by osrtzec ludzi
cybulski
27-04-2023, 05:59
Bardzo cenna odpowiedź.
nie zgodze sie z takim stweirdzeniem
Ja też się z nim nie do końca zgadam ;-)
nie trzeba miec potwierdzenia notarialnego ani archiwum o ile jakies portfolio firmy istnieje. duzo zalezy od tego co jest zapisane w umowie.
oczywiście, że nie trzeba. Ale jakoś trzeba udowodnić, że umawialiśmy się na jakiś standard. Trzeba sądowi pokazać, że umawialiśmy się na A, a dostaliśmy B.
opisanie stanu faktycznego nie jest antyreklama i zadnych problemow prawnych miec nie bedziesz jesli masz material ktory dowodzi ze firma nie wykonala swej pracy nalezycie.
To jest naiwne myślenie, że jak piszę czy mówię prawdę, to nic mi nie grozi. Jeśli masz sąsiada, który został skazany za kradzież, to nie znaczy, że możesz pisać wszędzie, że sąsiad jest złodziejem. Sąsiad pójdzie do sądu, udowodni że np. stracił przez to pracę, że ktoś pobił jego dziecko w szkole z tego powodu itd, itd... i jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz skazany za naruszenie prywatności, za zniesławienie, za sprowadzenie niebezpieczeństwa na sąsiada i jego rodzinę, za spowodowanie utraty dochodów, za straty moralne.... Podobnie może być z firmą. Wielu ludzi dostało wyroki i musiało płacić za pisanie prawdy.
W przypadku z tego watku rzeczoznawca oceni jakiej jakosci sa zdjecia, czy jest to profesjonalnie wykonana praca oraz czy firma wywiazala sie jego zdaneim z umowy wg obowiazujacych standardow.
Jakich standardów? Czy kupując Dacię mogę, mogę pozwać sprzedawcę, że samochód nie spełnia standardów BMW? Jakie standardy obowiązują? Tu bym wrócił do punktu pierwszego dotyczącego archiwizacji portfolio, które było podstawą zawarcia umowy.
Pozniejsza decyzja nalezy do sadu. Te niestety wielokrotnie wydaja dziwne i niczym nieuzasadnione wyroki, a czasami staja na wysokosci zadania. Wszystko zalezy od prawnika i sedziego.
Jest takie powiedzenie o polskich sądach: "Do sądu idziesz po wyrok, a nie sprawiedliwość"
Jest tez inna opcja - mozna sie zwrocic do rzecznika finansowego o zajecie sie sprawa, jest szansa ze to poskutkuje
To może być dobra rada - Rzecznik Praw Konsumenta. Mają siedzibę w każdym urzędzie miejskim lub powiatowym. Ich "usługi" są bezpłatne.
nalezaloby ja ladnie zrecensowac w internecie by osrtzec ludziNie twierdzę, że nie należy tego robić, ale jeszcze raz zalecam dużą ostrożność.
Pozdrawiam
oczywiście, że nie trzeba. Ale jakoś trzeba udowodnić, że umawialiśmy się na jakiś standard. Trzeba sądowi pokazać, że umawialiśmy się na A, a dostaliśmy B.
to oczywiste
To jest naiwne myślenie, że jak piszę czy mówię prawdę, to nic mi nie grozi. Jeśli masz sąsiada, który został skazany za kradzież, to nie znaczy, że możesz pisać wszędzie, że sąsiad jest złodziejem. Sąsiad pójdzie do sądu, udowodni że np. stracił przez to pracę, że ktoś pobił jego dziecko w szkole z tego powodu itd, itd... i jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz skazany za naruszenie prywatności, za zniesławienie, za sprowadzenie niebezpieczeństwa na sąsiada i jego rodzinę, za spowodowanie utraty dochodów, za straty moralne.... Podobnie może być z firmą. Wielu ludzi dostało wyroki i musiało płacić za pisanie prawdy.
to zalezy jak to opisujesz. jak nazwiesz sasiada zlodziejem to faktycznie moze ci podac do sadu jak wyzej. ale mozesz pisac wszedzie ze zostal skazany za kradziez i nic ci nie zrobi bowiem wyrok jest oficjalny, publiczny i mozesz udzielac o nim informacji.
dlatego trzeba pisac o faktach i konkretach.
Jakich standardów? Czy kupując Dacię mogę, mogę pozwać sprzedawcę, że samochód nie spełnia standardów BMW? Jakie standardy obowiązują? Tu bym wrócił do punktu pierwszego dotyczącego archiwizacji portfolio, które było podstawą zawarcia umowy.
jest cos takiego jak nazwijmy to standard rzemieslniczy. oddana praca musi spelniac warunki pracy wykonanej z nalezyta starannoscia i jakoscia. Jak ci podczsa remontu krzywo poloza plytki to masz prawo ich o to oskarzyc. Jak twoja Dacia kupiona w salonie bedzie miala porysowany lakier, urwane kolo i dziure w dachu to nie spelnia standardow jakosciowych pelnowartosciowego produktu. Na poczatku watku jest wyraznie napisane ze zdjecia sa bardzo zlej jakosci i na tym nalezy sie skupic.
Jest takie powiedzenie o polskich sądach: "Do sądu idziesz po wyrok, a nie sprawiedliwość"
roznie bywa ale niestety czesto to racja.
przede wszystkim problem jest w tym ze to trwa. Zadna ze spraw ktore mialem w sadzie o rozmaite naruszenia nie trwala krocej niz 2 lata. tak wiec to jest zabawa dla wytrwalych i upartych.
Nie twierdzę, że nie należy tego robić, ale jeszcze raz zalecam dużą ostrożność.
Pozdrawiam
tak jak napisalem - skupiajac sie na faktach i nie dajac mozliwosci nadinterpretacji.
https://fotoprawo.nikon.pl/2020/01/zadoscuczynienie-od-fotografa-za-nieudana-sesje-slubna/
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.