PDA

Zobacz pełną wersję : Islandia - miejsca nieoczywiste



pysson
15-04-2023, 12:40
Zapraszam wszystkich do podzielenia się swoimi "islandzikimi perełkami".
Typowa pierwsza wizyta na Islandii to objazd wyspy dookoła drogą nr 1.
Nawet na tej trasie znajdą się piękne miejsca, o których jeszcze wszyscy nie wiedzą.

Większość odwiedza Lodową Lagunę, ale mało kto zapuszcza się w sąsiednie "laguny", które są mniejsze i zazwyczaj bardzxiej malownicze.
https://goo.gl/maps/GFWB6XU8sQiEnAtq6

71245

poste
15-04-2023, 18:49
Temat potencjalnie ciekawy, ale przede wszystkim dałeś w martwym dziale, do którego zagląda niewiele osób. Plus zdjęcia nie wyświetlają się na górze strony, więc raczej mała szansa żeby zajrzało więcej osób ;)

Miejsce i zdjęcie pokazałeś fajne, nie kojarzę, żebym tam zajrzał. Z tym że w tym roku wszystkie laguny pozamarzały, na Diamond Beach nie było kawałka lodu, bo nie miało co spływać z Jokulsarlon. Islandia jest pełna niespodzianek, teoretycznie objazd wyspy to klasyka, a w połowie marca br. parę osób nie dotarło na samolot do Polski, bo przez dwa dni zamknięte było południe (m.in. okolica Vik i Jokulsalron) ze względu na śnieżyce ;)

tomeh
05-10-2023, 13:21
Jedno czego nie cierpię to jak jest przeszywająco zimno. Na Islandii byłem z 5 lat temu, to było fajnie ale nie tak strasznie jak tutaj na fotce. Gdzie aż z fotki wyziera w moim wyobrażeniu chłód. Jeszcze chyba 12 lat temu pamiętam jak po Bajkale się jechało basem po lodzie i też w środku było mocno nieprzyjemnie. Od tamtego czasu po prostu zimno kojarzy mi się z cierpieniem. Jak nigdy wcześniej.

A kajaki zawsze pozytywne, choć tutaj to od dna pewnie ciągło mocno zimnem. Jesienią nieraz pływam kajakiem to na górze ciepło a od dna ciągnie już nieprzyjemnie. Trzeba dodatkową izolację robić aby sobie nie złapać paskudy z zimna.

pysson
06-10-2023, 12:31
Byłem swego czasu instruktorem żeglarstwa w Harcerskiej Drużynie Wodnej.
Tradycją były kadrowe spływy Dunajcem kajakami w połowie grudnia. Islandia przy tym to tropiki. :)
A poważnie, ciagle nie mogę narzekać na islandzką pogodę - dobre elfy czuwają.

akustyk
06-10-2023, 15:07
na splywie Dunajcem nie ma deszczu antygrawitacyjnego - takiego padajacego* pod gore jak na Islandii.

to nawet dla osob mieszkajacych nad Morzem Polnocnym jest szokiem, jak na Islandii potrafi rypnac mokrym wiatrem nawet z kierunkow, z ktorych Holender czy Anglik myslal, ze juz sie zabezpieczyl ;)

taki mocny wiatr potrafi obnizyc odczuwalna temperature o solidne pare stopni. tam w srodku lata mozna jednego dnia czuc sie bardzo cieplo albo bardzo zimno. nie ma tego jak porownywac z bezwietrzna Polska (gdzie nawet nad Baltykiem wiatr o sile 3 czy 4 to jest wydarzenie)

* - nie wiem, czy wtedy powinno sie mowic padajacego. bo jest wznoszacy :)

krzysztofz24
06-10-2023, 23:29
Bardzo fajne foto. Ta faktura "gór" i ksztalty. Troche jak szkic wyglada.

- - - - kolejny post - - - - - -


Jedno czego nie cierpię to jak jest przeszywająco zimno.(...) po prostu zimno kojarzy mi się z cierpieniem..

Troche zrobie lekki OT;-). Ale akurat mam diametralnei rozne odczucia. Na mnie zimno dziala pobudzajaco. Lepiej sie oddycha niz latem, inna przejrzystosc powietrza w foto krajobrazowej, najpiekniejsze kolory wschodu i zachodu na niebie.
A juz taki siarczysty mroz ze sniegiem skrzypiacym pod nogami, to bajka:-)

Caly dzien na dworzu w gorach, ostatnie foty zachodu slonca nad Giewontem. Ekran aparatu smuzy niemal skokowo na zimnie. -27 stopni i zaczyna mi sztywniec/zamarzac kurtka, bo membrana nie wyrabia z odprowadzeniem pary przy takiej roznicy temperatur cialo-powietrze.
Mam jakies 1,5-2 godziny na dol, pierwsza polowa o zmierzchu a druga juz po nocy. Jak kogos schodzacego przypadkiem nie zlapie do towarzystwa, to trzeba sie skoncentrowac, bo glupie skrecenie nogi moze byc zagrozeniem w takich warunkach. Trzeba sie ruszac zeby nie zamarznac.
To jedno z moich najlepszych wspomnien z gor i fotografi krajobrazowej:-)

Podsumowujac filozoficznie troche;-) Zimno to nie cierpienie, to troche czasem walka o przezycie. Ale czy wtedy wlasnie nie doswiadczamy zycia najintensywniej...?

poste
07-10-2023, 10:27
Byłem swego czasu instruktorem żeglarstwa w Harcerskiej Drużynie Wodnej.
Tradycją były kadrowe spływy Dunajcem kajakami w połowie grudnia. Islandia przy tym to tropiki. :)
A poważnie, ciagle nie mogę narzekać na islandzką pogodę - dobre elfy czuwają.

Farciarz :) Musiałeś bywać w tej lepszej, cieplejszej porze roku. Pojedź zimą, zmienisz zdanie. Zobaczysz, że przyroda, natura czy jak to zwać, chce cię czasem zwyczajnie zabić. :mad:

Problemem jest rzecz jasna wiatr. W okolicach wybrzeża mrozów wybitnych nie ma, ale wystarczy -5, żeby przy wietrze ok.70 km/h (plus porywy) odczuwalna temperatura dobijała do -30. Ale często, nawet 2-3 godziny drogi dalej będzie już bardzo sympatycznie i przyjemnie.

Taka pogoda jak na Islandii trafia się i u nas. Każdy z nas chyba 2, 3 razy w życiu doświadczył śnieżycy, zamieci, nieprzejezdnych dróg. Tylko że to, co u nas zdarza się raz na 10-15 lat, na Islandii zdarza się 10-15 razy w roku ;)

pysson
08-10-2023, 09:11
Skoro wątęk trochę odżył to kolejna propozycja ciekawego miejsca : Asbyrgi i Botnstjorn.
https://maps.app.goo.gl/w2Fi3d2nADNpmgak7

Asbyrgi (https://www.vatnajokulsthjodgardur.is/en/areas/jokulsargljufur/asbyrgi) to wąwóz położony ok. 35 km na północ od Dettifoss, do wąwozu wjeżdza sie z drogi nr 85.
No końcu jest parking i staw - Botnstjorn (https://www.vatnajokulsthjodgardur.is/en/areas/jokulsargljufur/a1-botnstjorn)

Jeśli ktoś ma więcej czasu, polecam spacer wzdłuż wschodniej krawędzi wąwozu, szlak zaczyna się przy stacji benzynowej.
Na stronie islandzkich parków narodowych jest ten szlak opisany jako "challenging", ale jedyna trudność pojawia się, gdy chce się go skrócić , w kilku miejscach są drabiny, które to umożliwiają.
Miejsce szczególnie piękne jesienią.


76201


76202

pysson
08-10-2023, 11:50
Farciarz :) Zobaczysz, że przyroda, natura czy jak to zwać, chce cię czasem zwyczajnie zabić. :mad:

Przestałem jeździć na Islandię w lipcu/sierpniu 10 lat temu.
Rozbijałem namiot na śniegu.
Jeden raz jeżdziliśmy pełnowymiarowym wozem kampingowym (z przysznicem i toaletą - przydały się na Latrabjarbu :) ).
Na Zchodnich Fiordach musieliśmy się przekopać przez zwały sniegu - pług przed nami zawrócił, a mam zostało poszerzenie drogi przy pomocy plastikowej szufelki do sprzątania. :D

"Pełne gacie" miałem raz. W grudniu wracaliśmy z Seydisfjordur. Ciemno, deszcz, chumry, widoczniośc na 10 metrów.
Nie widziałem, czy jeszcze jestem na drodze, czy może już niekoniecznie. :)

pysson
21-02-2025, 11:36
Sezon wyjazdów na Islandię się zbliża, postanowiłem dodać trochę miejsc wartych odwiedzenia.
Na "Złotym Kręgu", przy drodze numer 37, pomiędzy Thingvetllir a gejzerami znacznie poprawił się dojazd do Bruararfossu.
Charakterystyczny punkt, wskazujący na to, że trzeba zjechać to "islandzki parowóz"


86222


Bruararfoss pojawiał się w polecanych miejscówkach od zawsze, problemem było dotarcie do niego.
Do wyboru był godzinny spacer wzdłuż rzeki, najczęściej po kolana w błocie lub dwa razy dłuższy przez osiedle domków letniskowych.
Teraz jest nowa droga, dojazd jest łatwy, na końcu płatny parking (w zeszłym roku 750 ISK)
Fotograficznie jest to właściwie miejscówka jednego kadru, ale zawsze można zrobić spacer wzdłuż rzeki i znaleźć coś ciekawego.


86223

Dwie restauracje, które warto odwiedzić objeżdżając te okolice: Fridheimar (https://fridheimar.is/en/) w Reykholt przy drodze nr 35 (mapy Google'a mogą zaprowadzić do innego Reykholt), druga restauracja to Farmers Bistro (https://www.farmersbistro.is/en) we Fludirze.
Pierwsza z nich mieści się w szklarniach zajmujących się uprawą pomidorów, więc menu jest pomidorowe, są nawet lody pomidorowe.
To restauracja nastawiona na turystów, otwarta dość długo, warto zrobić rezerwację.
Oprócz dań z karty jest opcja "bufet", czyli kremowa zupa plus chleb bez ograniczeń.
Druga restauracja jest częścią farmy hodującej grzyby, więc dania grzybowe, genialne lody :D
Tutaj też działa bufet - smażone grzyby kilku rodzajów i pieczywo czosnkowe.
Ta restauracja jest zamykana dość wcześnie, nie ma problemów z miejscem, odwiedzana głównie przez Islandczyków.



Najprostsza droga z Reykjaviku na północ, na Zachodnie Fiordy lub do Akureyri to oczywiście jedynka.
Gorąco chciałbym polecić alternatywę w postaci drogi nr 35 biegnącej między Langjokull a Hofsjokull.
To oczywiście szutrówka, widywałem na niej swifty i yarisy, ale może niekoniecznie. Duster daje radę.


86224

Jadąc na północ należy obowiązkowo skręcić w prawo w F347 i dojechać do Kerlingarfoll.
Droga kończy się na parkingu przy którym jest tylko toaleta.
3-4 kilometry wcześniej mijamy hotel (jest to obecnie część Błekitnej Laguny) i pole namiotowe.
Kiedyś w tym miejscu stało schronisko, zburzono je i postawiono luksusowy hotel (najtańszy pokój 350 EUR).
Ciągle działa pole namiotowe i jest kilka starych domków kampingowych (175 euro za noc dla dwóch osób).
Przed hotelem jest płatny "hot spot" dla chcących wymoczyć się w ciepłej wodzie, półgodzinny spacer w górę rzeczki prowadzi do darmowego.
Przejazd z okolic Fludir/Reykholt zajmuje ok. 2,5 godziny, więc można zrobić jednodniową wycieczkę i wrócić na noc w miejsce, gdzie ceny noclegów są bardziej przystępne.
Największą atrakcją jest oczywiście masyw Kerligarfjoll, gdzie można łazić godzinami - trochę moich zdjęć tutaj (https://forum.nikoniarze.pl/threads/319553-Kerlingarfjoll-Islandia-krainą-schodów-%29?p=4327868&viewfull=1#post4327868).
Fajnie wybrać się też pieszą trasą z hotelu pod Snaekollur.
Chyba jedynym plusem tego, że powstał hotel jest wyremontowana droga, m.in. naprawiono most przy Gygjarfoss.
Problemem może być ostatni odcinek drogi, już za hotelem. Jest tam bardzo wredny, niedługi odcinek w małym wąwozie, w którym w czerwcu i wrześniu może zalegać śnieg, skutecznie blokując wjazd bez dobrych, terenowych opon.
Zaprzyjaźniony Islandczyk twierdzi, że Kerlingarfjoll jest najpiękniejszym miejscem na wyspie. Nie do końca się z nim zgadzam, bo on jest ze Wschodnich Fiordów i nigdy nie był na Zachodnich. :)

Polecana tutaj droga nr 35 przez lata była dla mnie szlakiem naleśnikowo-gofrowym.
W nieistniejącym już schronisku serwowano naleśniki, kawałek dalej w Hveravellir gofry.
Mogę powiedzieć, że były to najlepsze naleśniki i gofry na Islandii - nigdzie indziej nie jadłem. :)

Gofry nadal są, na Hveravellir na razie nic się nie zmieniło.
Kolejne fajne miejsce do odwiedzenia.
Pole geotermalne obok schroniska przypomina trochę to, co można zobaczyć przy Gejzerze, tylko w miniaturze.
Według Edyty jest to przedszkole dla gejzerów. :D
Dalszy spacer to gwarantowane spotkanie z górskimi pardwami.


86225


Nadal serdecznie zapraszam do dzielenia się innymi fajnymi miejscami.