PDA

Zobacz pełną wersję : Pęd ku mniejszym aparatom



RMC
27-01-2023, 16:29
Z nudów mnie naszło takie pytanie :)

Czytam forum i od dłuższego czasu (mam wrażenie) panuje narracja, że większy aparat to straszna tragedia obecnie. Przeszkadza większości te parę cm czy gram więcej. A to ciężko nosić cały dzień na wyprawach, a to wiek już nie pozwala (naprawdę? facet nawet starszy nie ma siły aparatu podnieść do oka?).

Najczęściej te kwestie podnoszono chyba w kontekście lustrzanek ale wydaje mi się, że mała waga i rozmiar bezluster odeszły już w przeszłość :) Czyli i tu zaczyna się źle :) I co robić, jak żyć? Faktycznie to taki problem dla Was? Czy to bardziej racjonalizacja chęci wymiany urządzenia na coś innego, nowego. Albo fakt, że zdjęć się nie chce robić i wtedy faktycznie - jak ma się nosić bez sensu coś dużego to lepiej nosić małe. Skoro się i tak nie użyje :)

Ciekawią mnie motywy bez oczywiście chęci krytykowanie kogokolwiek. Każdy może robić co chce, co mu pasuje mi to nie przeszkadza.

Ja osobiście jestem neutralny w tym zakresie :) Problem wagowy jak już to zawsze miałem tylko ze szkłami. Pasowało by mieć i to i tamto ze sobą. To robi faktycznie dyskomfort, pełna torba już wygodna nie jest. Temu kupiłem sobie starszego, zaawansowanego kompakta i byłem zadowolony w większości przypadków. Kupiłem też bezlustro bo wygodniej podłączać i bawić się starymi obiektywami (ale absolutnie nie dlatego, że lżejsze i mniejsze). Nie czuję jednak żadnej trudności by np. zabrać większy aparat wtedy gdy zależałoby mi na jakości, pewności, że zdjęcia będą dobre. Albo z innych przyczyn. Chociażby - ze 2-3 lata temu kupiłem sobie D1 :) wielkie bydle, niedzisiejsze a go zabrałem na wakacje bo chciałem się nim nacieszyć :) Trzeba to biorę i jest ok.

Finalnie - po zastanowieniu, faktycznie ostatnimi laty nie biorę zbyt często "większego kalibru" (D600, D700) bo.... najbardziej szkoda mi ich "obijać" przy przewożeniu, łażeniu czy na rowerze. Nie planuję wydawać kasy na nowy sprzęt więc lepiej by moje posłużyły jak najdłużej. Nie robię też "ważnych" zdjęć i mogę poświęcić fakt, że będzie słabsza jakość albo coś nie wyjdzie ze słabszego sprzętu jaki zabieram ostatnimi czasy.

No a jak Wy?

kipcior
27-01-2023, 17:29
Mam tylko jedno body D610 więc nie mam dylematu jakie zabierać ;)
Jeżdżąc na rowerze czy chodząc po górach jednak waga ma znaczenia i zwykle zabieram Nikkora 50 f1.4. bo jest mały i lekki. Całość waży jakiś kilogram i z tym da się żyć. Choć czasem fantazja mnie poniesie...
Coś koło 100km, jakieś 1,5k przewyższenia i Sigma 100-400 na plecach to fotograficznie było fajne ale wygoda mocno średnia i nie pamiętam, żebym to powtórzył. Bardzo lubię to szkło i w góry też go czasem targam, ale ma to ewidentny wpływ na zmęczenie pod górę i pogoda musi być tip-top żeby mi się chciało.

A ostatnio kupiłem sobie lepsiejszy telefon i praktycznie to ma jakość jak z dobrego kompaktu. Jutro chcę iść w góry, pogoda mocno taka sobie i zastanawiam się czy w ogóle brać lutro. W końcu już tam byłem, kilka razy i na pewno nic lepszego jutro nie zrobię...

Lustro zmienię albo jak się popsuje albo właśnie z powodu wagi. Mniejszy to nie musi być ale lżejszy już tak.

bogdi64
27-01-2023, 18:35
lubię "cięższą" lustrzanke, w pracy często używam dwóch małych bezlusterkowców i 6 obiektywów, tu waga ma bardzo duże znaczenie

Kojocisko
27-01-2023, 20:15
Miałem dwa lata D850 i z radością wróciłem do mniejszego korpusu.
Ja pstrykam przy okazji - po całym dniu włóczenia się po mieście, ciężar aparatu czuje się na ramieniu.
Ale bardziej kłopotliwe były dla mnie rozmiary - w małym bagażu tanich linii, w tankbagu na motocyklu.
Więc doceniam mniejsze rozmiary zestawu, zwłaszcza w wersji turystycznej: Z6+N24-200. W zasadzie idealny kompromis rozmiarów, wagi i możliwości. Ofkoz w zastosowaniach turystycznych.
Jak fotografowałem treningi, rodzinę czy swoje zwierzaki, waga i rozmiar D850 w żaden sposób mi nie przeszkadzały. Ale już wiem, że ze względu na swoje gabaryty Z9 zupełnie mnie nie rajcuje.

andystar
27-01-2023, 20:55
Mam prawie 70 lat i tendencja u mnie odwrotna . Kupuję aparaty i obiektywy coraz większe.
Ostatnio kupiłem Sigma 4,5/500 to ponad 3 kg.
Dwa dni temu kupiłem aparat co jest dwa razy większy od np. Nikon D500. Kupiłem Fuji Instax WIDE 300.
Z takim aparatem wygląda się poważnie. :-)

poste
27-01-2023, 21:29
RMC Przemyślenia wyglądają na takie z założoną tezą, że ludziom w d%$*# się poprzewracało, bo chcą mniejszych aparatów ;) Są sytuacje, gdzie mniejszy zestaw to kwestia fanaberii lub tylko wygody, są sytuacje typu biorę mniejszy sprzęt albo nie mam czym robić zdjęć. Wystarczy spróbować spakować się do kabinówki, zobaczyć ile kosztuje dodatkowy bagaż i z czego trzeba rezygnować.

Ale od początku. Mniejsze bezlusterkowce to już się skończyły, to po pierwsze. Tak ogólnie, bo są chlubne wyjątki. Druga rzecz, od paru lat dokonuje się ciekawa rewolucja jeśli chodzi o projektowanie obiektywów. Generalnie można powiedzieć, że rośnie jakość, spada rozmiar i ciężar. Jeśli można mieć coś mniejszego i lepszego, to po co cięższy i większy obiektyw? Siłą rzeczy te zmiany dotyczą szkieł do bezlusterkowców.

krzysztofz24
27-01-2023, 21:36
Mam prawie 70 lat i tendencja u mnie odwrotna . Kupuję aparaty i obiektywy coraz większe.
Ostatnio kupiłem Sigma 4,5/500 to ponad 3 kg.
Dwa dni temu kupiłem aparat co jest dwa razy większy od np. Nikon D500. Kupiłem Fuji Instax WIDE 300.
Z takim aparatem wygląda się poważnie. :-)

Teraz to, co młodsze pokolenie, to bardziej cherlawe:-)

Behaviour
27-01-2023, 21:44
U mnie obecnie po przejściu na bezlustro mam ~pół kilo mniej w plecaku. Niby nic ale w robocie robię w sezonie wiosna-lato po kilka-kilkanaście kilometrów po lasach, bagnach i innych habaziach dzień w dzień (często w biegu). Czuje tą różnicę w plecach choć taki stary nie jestem. Poza tym mam miejsce na bardziej wygodne ułożenie innych rzeczy bo oprócz wagi trochę rozmiaru również odeszło.

PM.M
27-01-2023, 21:53
Z nudów mnie naszło takie pytanie :)

Czytam forum i od dłuższego czasu (mam wrażenie) panuje narracja, że większy aparat to straszna tragedia obecnie. Przeszkadza większości te parę cm czy gram więcej. (...)

No a jak Wy?

Lumix GX9 z trzema-czterema obiektywami mieści mi się w torbie i z nim chodzę codziennie. Jakbym miał nosić coś większego, to już kwestia i wagi i tego gdzie to upchnąć. Wobec czego albo biorę małe albo nie biorę wcale.

bogdi64
27-01-2023, 22:22
Lumix GX9 z trzema-czterema obiektywami mieści mi się w torbie i z nim chodzę codziennie. Jakbym miał nosić coś większego, to już kwestia i wagi i tego gdzie to upchnąć. Wobec czego albo biorę małe albo nie biorę wcale.

pod warunkiem, że w TYM zestawie nie ma obiektywów sigmy, zwłaszcza 16mm ;)

PM.M
27-01-2023, 22:24
Akurat 56/1.4 się mieści ;-) Kwestia torby. Ale już lustrzanka Nikona nie wchodzi.

chemik74
28-01-2023, 00:02
Z nudów mnie naszło takie pytanie :)

Czytam forum i od dłuższego czasu (mam wrażenie) panuje narracja, że większy aparat to straszna tragedia obecnie. Przeszkadza większości te parę cm czy gram więcej. A to ciężko nosić cały dzień na wyprawach, a to wiek już nie pozwala (naprawdę? facet nawet starszy nie ma siły aparatu podnieść do oka?).

Najczęściej te kwestie podnoszono chyba w kontekście lustrzanek ale wydaje mi się, że mała waga i rozmiar bezluster odeszły już w przeszłość :) Czyli i tu zaczyna się źle :) I co robić, jak żyć? Faktycznie to taki problem dla Was? Czy to bardziej racjonalizacja chęci wymiany urządzenia na coś innego, nowego. Albo fakt, że zdjęć się nie chce robić i wtedy faktycznie - jak ma się nosić bez sensu coś dużego to lepiej nosić małe. Skoro się i tak nie użyje :)



Kwestia możliwości wyboru. Gdy nie masz wyboru, albo nie wiesz, że możesz go mieć to targasz to co masz (no to może raczej czasy słusznie minione).

Słusznie podniesiona kwestia – czy warto targać tonę szpeju, jeżeli się go nie użyje. Albo czy cały ten hiper sprzęt jest potrzebny do finalnej foty wpuszczonej do sieci. Osobiście lekkość bezlustra nie jest dla mnie zaletą, wolę cięższą cegłę w łapie.

D850 był idealny, przynajmniej wagowo, ale z7 z 24-200 jest poręczniejszy i łatwiej go upchać do podręcznego.
Z9 dobrze leży w łapie, ale targanie go po górkach przez cały dzień (plus szkła i statyw) wymaga pewnej determinacji.

sailor
28-01-2023, 01:10
waga jest problem by sie lata gdziekolwiek. Linie lotnicze coraz bardziej ograniczaja wielkosc i wage bagazu podrecznego a do rejestrowanego nikt myslacy aparatu nie wrzuci. Tak wiec w moemncie gdize kazde pol kilo jest na wage zlota male bezlusterkowce maja ogromna przewage

JacekB
28-01-2023, 01:33
Dla mnie to nie jest żadne nowe zjawisko. Dobrych 10 lat temu robiłem ostatnie przymiarki do cyfrowych lustrzanek i wtedy ostatecznie postanowiłem, że dziękuję bardzo, ale nie skorzystam. Korpus klasy D700/D800 (taki miałem punkt odniesienia ze względu na posiadane obiektywy od kliszy) plus jeden-dwa obiektywy stałoogniskowe albo normalny zoom, do tego jakieś drobne akcesoria, dawało razem pod dwa kilogramy do noszenia i było to dla mnie zdecydowanie za dużo. Rozmiary całości takie, że bez torby ani rusz. W studio do pracy zarobkowej rozumiem i szanuję. Hobbystycznie na wycieczkę w plener, że nie wspomnę o locie samolotem na urlop nigdy w życiu. Nie to, żebym nie miał siły, ale nie chce mi się dźwigać, mieć stale zajętą co najmniej jedną rękę i wciąż pilnować, żeby gdzieś po drodze nie zapomnieć tej torby albo żeby nie zmieniła właściciela wskutek mojej chwilowej nieuwagi. Wszystko to jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Nie chce mi się i już.:p

Bezlusterkowców było wtedy jeszcze mało, ale od razu patrzyłem sceptycznie na modele z wymiennymi obiektywami. Przeczuwałem, że tendencja będzie dokładnie taka sama jak w lustrzankach, tzn. będą się pojawiać coraz większe i coraz cięższe cegły. Tak też się dzieje. Również nie chcę o nich słyszeć, ponieważ tymczasem znalazłem lepsze rozwiązanie, przynajmniej dla takich fotograficznych hobbystów jak ja.

Dobry dalmierzowiec z normalnym obiektywem 50 mm (dla miłośników 35 mm może być 35 mm, ja wolę pięćdziesiątki) wbrew pozorom wcale nie jest aż tak bardzo lekki i to trzeba przyznać. Solidne wykonanie musi trochę ważyć, ale to "trochę" nawet w najsolidniejszych dalmierzowcach oznacza dobrze poniżej kilograma, czyli około dwa razy mniej. Jednak to nie waga, lecz rozmiar robi różnicę. Taka dalmierzowa kombinacja może swobodnie dyndać na szyi, względnie mieści się do kieszeni kurtki. Nie przyciąga uwagi otoczenia. Obie ręce mam zawsze wolne i nie muszę się bać, że zgubię. Drugi obiektyw (szerszy albo dłuższy) na nagłą potrzebę jednego lub kilku zdjęć podczas danego wyjścia mogę trzymać w kieszeni spodni albo latem wręcz w górnej kieszonce koszuli i też mi nie przeszkadza, o ile w ogóle zabieram ze sobą drugi obiektyw. Jakość techniczna zdjęć robionych tymi dalmierzowymi maluchami (w sensie gabarytów obiektywów: długość zaczyna się od 2 cm, rozmiar filtra 39, w najgorszym razie 46 mm, if ju noł łot aj min :wink:) jest taka, że większość obiektywów lustrzankowych i bezlustrzankowych wymięka. Fotografowanie ma mi sprawiać przyjemność, więc po co mam nosić duże, niewygodne i bardzo dobre, skoro mogę nosić małe, wygodne i w porywach jeszcze lepsze?

Bezlusterkowiec z przyspawanym na stałe obiektywem jest jakimś kompromisem, ale jednak trochę zgniłym. Od czasu do czasu, niechby tylko w kilku procentach robionych zdjęć, chce się przypiąć inną ogniskową. Co wtedy? Następny aparat z innym obiektywem? Finalnie skończy się tak samo, tzn. pełną torbą wiszącą na ramieniu.