milo_ja
13-07-2007, 21:16
Dziś w akcie desperacji (przed zezłomowaniem) postanowiłem rozkręcić mojego zepsutego CoolPixa 4500. Nie obyło się bez strat w ludziach, bo jedna śrubka była na tyle mocno przykręcona, że próby odkręcenia skończyły się rozwaleniem łebka. Z odsieczą przyszła ... wirtarka z wiertłem do metalu (skubaństwo twarde było, ale ja byłem wystarczająco cierpliwy ;) ). :D Po otwarciu obudowy, pogmeraniu trochę w środku (przypadkowe ruszanie "bebechami") i podłączeniu bateri zamiast dotychczasowego stanu permamentnego świecienia diody, ta mrugnęła znajomo. To był pierwszy "dech życia", jaki widziałem w tym aparacie od paru miesięcy. Po włożeniu karty pamięci i włączeniu aparatu okazało się, że działą jak dawniej. Niestety nie udało się zrobić zdjęcia, bo przy kadrowaniu coś się poruszyło (robiłem zdjęcie aparatem bez obudowy) i ... wróciłem do punktu wyjścia. Póxniej parę razy uwało mi się zobaczyć "dech życia". Na razie nie jestem w stanie tak trzymać aparatu, aby działał i jeszcze zrobić zdjęcie, ale mam silne przeczycie, że po porstu w środu coś nie styka (ew. styka za bardzo) i da się do łatwo naprawić. I pomyśleć że NP wycenił mi naprawę na 1600 PLN w tym wymiana płyty głównej i gniazda pamięci. Mam nadzieję, że uda mi się go ostatecznie przywrócić do życia i cieszyć się tym świetnym, choć już leciwym, aparatem.
A może zna ktoś jakiś serwis w Warszawa (nie NP), który byłby w stanie go reanimować w miarę tanio?
P.S. I po co ja kupowałem D200? ;)
A może zna ktoś jakiś serwis w Warszawa (nie NP), który byłby w stanie go reanimować w miarę tanio?
P.S. I po co ja kupowałem D200? ;)