Zobacz pełną wersję : [ Produktowe/katalogowe ] Perfect Skin
Kilka zdjęć wykonanych dla producenta kosmetyków do pielęgnacji tatuaży. Wszystkie zaakceptowane przez klienta. :) Jak widzicie klient gustuje w zdjęciach z wodą... Jestem ciekaw opinii. :)
1.
66050
2.
66051
3.
66052
4.
66053
5.
66055
niezłe, dobra robota, klient zadowolony, to się liczy
Skoro klient kupił i jest zadowolony, to chyba nie ma już o czym mówić, zrealizowałeś swoje zadanie w 100%. Mnie się technicznie bardzo podobają, a detali, do których się przyczepię sam bym w żadnym wypadku nie umiał poprawić. Jednak zacznę od samego początku: ładne, tła, rozpryski i fruwające dekoracje, ale nic oprócz nazwy na opakowaniu (czy nawet samym logo ponad produktem w przypadku wazeliny) nie sugeruje, że mamy do czynienia z kosmetykami dla wydziaranych, jedyne skojarzenie z tatuażem widzimy w napisach. Zdjęcia w klimacie produktów garnier'a (przynajmniej z ich reklamami kojarzę spadające elementy i chlupnięcia) sugerują jakby to były produkty do wykorzystania w kąpieli / pod prysznicem. A chyba nie wszystkie są. Przy zdjęciach wazeliny nie wiem czy fortunnym było przysłanianie napisów na puszce, jak dla mnie sprawia wrażenie losowego ustawienia produktu. Do tego na trójce boczne światło podkreśliło lekkie przesunięcie formy przy wtryskiwaniu plastiku podczas produkcji wieczka, drobniutki detal ale rzuca się w oczy i kontrastuje z "premium". Ogólnie mam też drobny dysonans z klimatem zdjęć na 1. i 3. jest ładnie, lekko, sielankowo, ale znowu kojarzę to z gamą produktów garnier'a, a nie z tatuażami, które raczej kojarzę z mocnym, nasyconym kolorem, który posiadacze starają się zachować. Na ostatnim też zdjęciu też mam złe skojarzenia. Tym razem to raczej wina producenta, ale może dało się produkt pokazać inaczej? Sama butelka wygląda (jak dla mnie, podkreślam) jak smar do silników dwusuwowych, nawet sama etykieta po lekkiej przeróbce spokojnie by się nadała. Natomiast w zestawieniu ze splash'ami i tłem (bardzo ładnymi!) przez to przywodzą mi na myśl silnik motorówki. Zdaję sobie sprawę z tego, że to pewnie wyłącznie moje odczucia i nie chciałbym odbierać nic zdjęciom, a tylko dać Ci do myślenia, może sam wykombinujesz, co można było zrobić lepiej, żeby człowiek z ulicy odbierał te zdjęcia poprawnie. Bo tu chciałbym wrzucić jeszcze jedną uwagę: jeśli zobaczyłbym te fotki w jakiejś gazecie to stwierdziłbym, że spoko zrobione, profesjonalne fotki. Ale żeby to stwierdzić, musiałbym się zatrzymać na stronie z reklamą, a tu byłby największy problem. Wertując strony stwierdziłbym "znowu jakieś myjaki do tyłka pod prysznicem" i poszedł dalej.
jurkarol
06-09-2022, 12:14
Techniczne super i mnie się podobają.
Klientowi się podobają, bo też nie ma sam pomysłu na lepsze skojarzenie obrazu z produktem. Po prostu sugeruje się tym co ogląda w reklamach. A faktycznie z tatuażem mogłyby się kojarzyć, choć sam nie wiem w jaki sposób to przedstawić.
Tak jest jak kolega odzio to opisał
To ja się tylko przyczepię do technikaliów, bo jednak z tą doskonałością techniczną się nie zgodzę - splashe wody nie wyglądają dobrze na 2 i 4 - widać, że są klejone i nie do końca dograne z resztą, na 2 różnią się kolorami i rzuca się to w oczy, na 4 niestaranne wymaskowanie, zwłaszcza na dole, efekt wklejenia jest bardzo silny. Do wyretuszowania prawa krawędź zakrętki, jest dziwnie wygięta. Splash na zakrętce wygląda jak naklejony bąbel. Do wyczyszczenia paprochy na naklejce. Na nr 3 pomarańcza wygląda bardzo kiepsko, jest szara, zwłaszcza ta na pierwszym planie. To są detale, ale przeszedłeś bardzo, bardzo długą drogę w swojej fotografii produktowej i ten rozwój jest imponujący, więc wypunktowałem te niedoskonałości abyś wciąż doskonalił warsztat, bo widać, że potrafisz nad tym pracować i czynić duże postępy. Na małym obrazku w internecie może nie rzuca się to aż tak bardzo w oczy, w druku będzie biło po oczach. I tak, 80% ludzi nie zauważy tego, albo nie zwróci uwagi, ale warto wciąż pracować nad warsztatem i każde takie zadanie - zwłaszcza w zleceniu - to krok w przód w rozwoju, tak mi się wydaje. Więc tak trzymaj, zlecenie zaliczone, ale niech będzie kolejnym krokiem i wskazówką, co jeszcze można poprawić. Zwłaszcza, że tego typu sterylne foty, domagają się perfekcji w każdym szczególe, aby wywierały odpowiednie wrażenie. Więc ciśnij dalej i tak trzymaj, gratuluję wielkiego progresu :-)
jakbys te foty zrobil bez klejenia w PS to bylby dobry material wyjsciowy do dalszej pracy. Poszedles na skroty, co widac w efekcie koncowym. O mankamentach napisal przedmowca. Ale jesli klient jest zadowolony to najwazniejsze i trzeba sie skupic na nastepnych
ja to krotko, bo w pracy- bogu niech będą dzięki, ze kolega saflor się odezwał. post kolegi śruba tez sensowny. ode mnie (zawodowego przypierad...cza)- zdjęcia nudne a niektóre bezsensowne. i tyle, drodzy koledzy. niech matka boska zawsze dziewica i wszyscy swieci będą z wami wszystkimi.p.s. postęp widoczny, ale dla mnie ciagle za mało.
Skoro klient kupił i jest zadowolony, to chyba nie ma już o czym mówić, zrealizowałeś swoje zadanie w 100%.
Moim zdaniem to błędne rozumowanie. Każda robota jest także, a może przede wszystkim, przepustką do innych, czasem zdecydowanie bardziej wymagających, klientów. Czy ta jest przepustką? Dla mnie to absolutnie zmarnowana szansa na zrobienie czegoś przyzwoitego.
Obrazowo mówiąc fotografia to wspaniały zawód gdzie za pieniądze klientów można się ciągle rozwijać. Nie powinniśmy się cieszyć, że sprzedaliśmy robotę tylko zastanawiać czy dobrze wykorzystaliśmy okazję do nauki i promocji.
Co do tych zdjęć to z mojego punktu widzenia - ani pomysłu, ani techniki wykonania. Te zdjęcia są "drewniane" i toporne. To poziom raczkującej fotografii reklamowej w Polsce sprzed 30 lat albo i gorzej...
Dziękuję wszystkim za komentarze i rady :)
To jeszcze trochę pogłębię moją krytykę zwracając Ci uwagę na sprawy fundamentalne.
Na poziomie języka komunikacji
Otóż ta seria wygląda jak zbieranina paru zdjęć od paru (przypadkowych) fotografów. Co zdjęcie to różna perspektywa, różny rodzaj kompozycji (zamknięte i otwarte), niespójna kolorystyka, nawet motyw wody nie jest stały. Taka prezentacja jasno pokazuje, że klient nie ma własnego stylu a jego produkcja to przypadkowa zbieranina. I chociaż po prawdzie tak jest (co udowodnia analiza projektów) to jednak po co to jeszcze uwypuklać? Rolą fotografa jest znalezienie spójnej a jednocześnie interesującej formy wypowiedzi. Nazywam to constansem reklamowym (fotograficznym).
Styl i pomysł
Tego brakuje najbardziej. Nazwa kosmetyków wprost narzuca tutaj bardzo estetyczną, perfekcyjną formę. Aż prosi się o motywy skóry (na przykład zbliżenia na części ciała). Można byłoby z tego zrobić bajeczny temat. Ale nawet wchodząc w tę nieszczęsną wodę... perfekcja nie kojarzy się z szalonymi przypadkowymi rozbryzgami tylko harmonią JEDNĄ kroplą , jedną linią, jedną falą. Można to rozegrać ambitniej na przykład - woda użyta w postaci agresywnej jednej igły - cienkiej strugi co tworzy dynamiczne ale ograniczone powierzchniowo efekty. Albo "deszczu" w postaci ciągu spadających kropel. Ale uporządkowanych. Cokolwiek co nie jest kopiowaniem od stu lat powielanych rozwiązań.
Smak
Tutaj deficyty są dramatyczne. Warto byłoby pooglądać współczesny i historyczny design. Powiedzmy od secesji, przez bauhaus, do współczesnych prac. W zdjęciach brakuje proporcji, wyważenia, niuansów. Mnie aż fizycznie boli oglądanie tych zdjęć. Proponuję przestudiować malarstwo niderlandzkie albo foty choćby sailor , któremu czego jak czego ale smaku i finezji nie brakuje.
Wykonawstwo
Z braku smaku leży też i ten aspekt. Te smarki dołożone przypadkowo nie zgadzają się ani przezroczystościami (przecież to skomplikowane soczewki przepuszczające i zniekształcające rzeczywistość za nimi). Naprawdę nie widzisz jak bardzo jest to z d...y?
Nowa, inna fotografia
Pomijając niechlujstwo i ślepotę pozostaje jeszcze aspekt "związku czasowego" z współczesnymi czasami. Użycie stylistyki sprzed 40 lat to bardzo słaby prognostyk. Nawet gdyby było to zrobione perfekcyjnie.
Myślenie i praca na planie.
W uproszczeniu można przyjąć, że praca nad taką serią ma trzy fazy:
- opracowanie całościowego pomysłu na serię (moglibyśmy nazwać to SIW-em). Po analizie komunikacyjnej należy zbadać pojemność koncepcji (czyli ile mniej więcej różnorodnych projektów da się wycisnąć). Zastanowić się nad niebezpieczeństwami ale też wygodną i szybką realizacją serii
- opracowanie koncepcji poszczególnych fot przyporządkowując kolejne realizacje do konkretnych produktów.
- realizacja, tutaj można przyjąć różne strategie. Ja zawsze zaczynałem od najtrudniejszego zdjęcia z serii. Do gotowej serii dorabiałem okładkę jako oddzielne zagadnienie.
Teraz jeśli chodzi o realizację to nawet jeśli w pierwszym podejściu uzyskujemy bardzo dobry efekt (powiedzmy, że 10x lepszy od tych co zaprezentowałeś) to nie zwalnia nas od pracy nad dopieszczeniem całości. Należy zastanowić się co można byłoby jeszcze poprawić. Nawet jeśli ta z trudem dostrzeżona poprawka polepszy fotę o symboliczne 5% to dwadzieścia takich zmian spowoduje bardzo dużą zmianę. Nie zadawalamy się tym co już jest tylko pytamy co mogę jeszcze poprawić.
Wydawałoby się, że praca na planie to najważniejsza i najbardziej pracochłonna część zadania. Otóż tak nie jest, najważniejsza część pracy odbywa się w fotelu, wannie, na kanapie. To tworzenie kolejnych pomysłów, ich wizualizacja i testowanie (osobiste i poprzez rozmowy - a co sądzisz o takim pomyśle?). A także ocena pracochłonności, kosztów realizacji a przede wszystkim ryzyk realizacyjnych. Czyli na przykład co może pójść nie tak. Czas poświęcony na opracowanie koncepcji jest najważniejszy bo na etapie realizacji można zrobić gniota (takiego jaki zaprezentowałeś) albo coś bardzo dobrego. O paradoksie to drugie na planie może zająć mniej czasu jak to pierwsze.
W realizacji zamierzeń także myślenie przed pracą jest najważniejsze. Jak byłem szefem sporego studia zatrudniającego 4 fotografów to wprowadziłem zasadę - każda godzina planowania oszczędza dwie godziny na planie. A w przypadku sesji wyjazdowych i plenerowych to pewnie x5 albo i 10. Moim ludzie wobec tego mieli przygotowane pomysły awaryjne (jakby coś nie poszło), gadżety do różnych wariantów. Dokładne wizje światła i kompozycji w formie szkicu. Światła często były przełączane (aby ich nie przestawiać). Oddzielną kwestią jest zresztą ergonomia pracy. Ale w Twoim przypadku raczej nie powinieneś zajmować się optymalizacją czasu realizacji tylko jakością pracy. Moje pierwsze ambitne realizacje potrafiły mi zająć trzy dni pracy. Liczył się tylko efekt. Natomiast moi asystenci mieli trzy miesiące aby nauczyć się podstawowej pracy w studio (co prawda wybierałem takich co mieli potencjał). Praca na takim poziomie jak pokazałeś oznaczałaby koniec współpracy.
Jak widać fotografia jest bardzo wielopoziomowa i trzeba naprawdę się sprężać aby w ciągu paru lat zacząć się wystarczająco swobodnie poruszać. Nie warto pozwalać sobie na takie wpadki jak zaprezentowałeś. Na razie jesteś na etapie nieświadomości swojej niekompetencji. Trzymam kciuki abyś przeszedł do świadomości swojej niekompetencji. Wtedy pojawi się silny bodziec do dalszego rozwoju.
Dzięki Wujot jeszcze raz, postaram się przeanalizować kilka razy Twoją wypowiedź.
Może jestem nieświadomy swojej niekompetencji, ale wydaje mi się, że poczyniłem choć minimalne postępy choćby w kwestii panowania nad światłem. Ale wiem, że jeszcze długa droga...
6. Tutaj jeszcze jedno, to w sumie pierwsze zdjęcie, które wykonałem dla tego klienta. Pewnie koncepcja też leży, ale światło chyba nie najgorsze?
66377
Dzięki Wujot jeszcze raz, postaram się przeanalizować kilka razy Twoją wypowiedź.
Może jestem nieświadomy swojej niekompetencji, ale wydaje mi się, że poczyniłem choć minimalne postępy choćby w kwestii panowania nad światłem.
Zdecydowanie, w kwestii światła zrobiłeś bardzo duży postęp. Choć ciągle poruszasz się sprawnie tylko w niskim kluczu. Czyli "naturalnej" dla fotografii stylistyce pozwalającej uzyskiwać dobre efekty wizualne. Low key ma niewątpliwe zalety: przez umiejętne stosowanie świateł kluczowych łatwo można wydobyć to co chcemy. Obniża to koszty aranżacji i przyspiesza realizacje. Jak coś jest niefajne to ukrywamy to w cieniu. W dodatku to co oświetliliśmy jest najjaśniejsze i bardzo dzięki temu widoczne i ściągające wzrok. Same plusy. Ale niski klucz to tak naprawdę pułapka, albo gorzej - obrazowo mówiąc - kanał fotograficzny.
Z punktu widzenia designu, jakimś "dziwnym" zbiegiem okoliczności (a co pokazują badania projektów), w projektowaniu dominują jasne tony i zdjęcia. To, powiedzmy 80-90% całości zapotrzebowania. O klasie fotografa wobec tego świadczy sprawne poruszanie się w jasnym kluczu a nie ciemnym. To ostatnie to prościzna (i samograj). Jasny ton to naprawdę jest wyzwanie. W jednym z tekstów (przy plecaku) opisałem zresztą jak sobie można tu poradzić.
O deficycie w tym kluczowym dla fotografii zawodowej aspekcie można przekonać się analizując prace z tego wątku - te jasne są bardzo słabe, z punktu widzenia światła oczywiście. Wobec tego proponowałbym Ci półroczny okres abstynencji od low key - jest szansa, że obudzisz się już jako fotograf mający pojęcie o świetle.
Zupełnie oddzielną kwestią jest czy warto skupiać się nadmiernie nad perfekcją oświetlenia, kompozycji czy wysmaczenia. Gdy w 1992 roku pisałem moją pracę dyplomową o studiach fotografii reklamowej w Europie zdobyłem szeroki dość wgląd w ich osiągnięcia. I jak zobaczyłem prace czołówki to stwierdziłem, że dogonienie tej perfekcji warsztatowej zajmie mi wiele lat (>10). Ale zauważyłem też, że w jakimś sensie, te prace są skostniałe, rutynowe, ciężkie. W tym dostrzegłem swoją szansę, i jakkolwiek starałem się podciągnąć warsztat (bo zawodowiec musi reprezentować w każdym aspekcie dobry poziom) to skupiłem się na tych sprawach co je wcześniej sygnalizowałem. Czyli pomysł, język, styl, nowatorstwo, zaskoczenie, gra z widzem intelektualna i ta wizualna. A później dostrzegłem, że fotografia to tylko składnik projektu. Jakkolwiek na szczęście często najważniejszy ;) W parę lat później znalazłem się w przeglądach projektowania europejskiego (a w kraju parę razy były grube nagrody). Wystarczyło na to 6 lat. Mój klasyczny warsztat był poprawny. Na pewno w zakresie smaczków, subtelności i kultury plastycznej byłem poniżej, na przykład, wspomnianego tu już Piotra. Inna sprawa, że mnie to niezbyt interesowało, bo wyjściowo zdecydowanie bardziej bliski jest mi Bauhaus jak secesja (to w kwestii korzeni) lub graficy jak fotografowie. Ale każdy musi znaleźć swoją drogę - Twoja może być kompletnie inna.
Nie mniej przykra informacja jest taka, że jakkolwiek możesz później świadomie robić jakąś antyestetykę albo nawet antyzawodowo ale sprawne komponowanie aranżowanie i świecenie zgodne z mainstreamem niestety musisz mieć w paluszku.
Proponuję przestudiować malarstwo niderlandzkie albo foty choćby sailor , któremu czego jak czego ale smaku i finezji nie brakuje.
no znalezc sie w cytacie jednoczesnie z moim ulubionym malarstwem niderlandzkim i w dodatku z komplementem .. bezcenne :mrgreen:
Nie mniej przykra informacja jest taka, że jakkolwiek możesz później świadomie robić jakąś antyestetykę albo nawet antyzawodowo ale sprawne komponowanie aranżowanie i świecenie zgodne z mainstreamem niestety musisz mieć w paluszku.
w ramki i na sciane. i powtarzac tak czesto jak sie da. zaoszczedziloby to 80% bylejakosci wsrod wspolczesnych "tfurcow"
Dzięki Wiesław za rady, postaram się częściej robić jasne zdjęcia, ale co z tego wyjdzie nie wiem. Cieszę się, że chociaż w oświetleniu zrobiłem krok do przodu.
Jeśli chodzi o koncepcję zdjęć które pokażę, to wymyślona przez klienta, najczęściej z udziałem wody...
7.
67117
8.
67118
9. Tutaj woski zapachowe pakowane w takich kopertach.
67119
Wyprostuj proszę tę wodę na 7. bo mi klawiaturę zalejesz! :)
Wyprostuj proszę tę wodę na 7. bo mi klawiaturę zalejesz! :)
No właśnie! Bardzo ciekawy zabieg, moim zdaniem mógłby być tym czymś co nada spójność serii i zrobi zadzior. Takie chwyty to "automatyczne" wyróżniki i łamanie kodu kulturowego. Kiedyś zadałem sobie pytanie czy linia horyzontu w pejzażu musi być pozioma i zrobiłem serię zdjęć gdzie w graficznej kompozycji uzasadniającej skos horyzontu łamałem tę zasadę. Wydaje mi się, że nawet to wyszło. Teraz pytanie czy tutaj wyszło?
Mam sporo wątpliwości: po pierwsze chyba produkt powinien być poziomy (według mnie) bo jest najważniejszy. Ja bym też uznał, że zdjęcie nie powinno być po "rodczenkowsku" obrócone bo to zbyt tani chwyt. Czyli u mnie woda ściekałaby dokładnie w pionie. Ale najogólniej to bardzo mocno przemyślałbym taką fotę bo jest bardzo nieoczywiste jak można wykonać takie łamanie horyzontu.
Przechodząc do technikaliów
Światło jest beznadziejne i nie tylko od strony kreacyjnej. Jest fatalne technicznie, dając rozmiękczenia i spadki kontrastu. Białe tło jest wymagające między innymi z tego powodu, że niezależnie od mocno doświetlonego planu światło nie ma prawa być go nigdzie indziej. Czyli tylko na planie (a często nawet mniej planu i dokopiowanie brzegów). Popatrz na tę fotę poniżej. Mimo ekstremalnie kontrastowego użytego światła, które na niewielkich fragmentach potrafiło przepalić czarny do bieli (co oznacza, że jest go tam więcej o 7 stref Adamsa, czyli 7 EV!) wszędzie gdzie trzeba kontur jest ostry i wyrazisty. U Ciebie mamy mydło.
67127
Wracając do kreacji zobacz, że tak sfotografowany plecak daje wrażenie świetlistości otwierając przestrzeń.
Czyli jak napisałem leży u Ciebie funkcja kreacyjna i techniczna. Przy białym tle trzeba zdecydowanie dokładniej kontrolować wszystko jak w low key. Oczywiście jeśli chce się mieć porządny efekt a nie g... jak np z namiotu bezcieniowego. Białe tło i przestrzenny soczysty obraz wymaga bardzo precyzyjnej kontroli światła wypełniającego, delikatnego użycia świateł kluczowych, założonych tak aby budowały przestrzeń a jednocześnie były zharmonizowane. I wiarygodne. Dotąd łupałeś swoje ciemne tony siekierą, pora nauczyć się subtelniejszego działania.
Zasadniczo w Twojej fotografii strasznie brakuje wysmaczenia i delikatności. Powinieneś szybko nadrobić te braki.
Nie chce mi się dalej analizować montażu wody i kolorystyki Twojego obrazu. Dla mnie jest straszne - właśnie ze względu na toporność. Może ktoś tutaj pogłębi krytykę w tym zakresie.
W każdym razie wykazujesz sporą determinację i pracowitość więc te braki, o których nie raz już napisałem, na pewno możesz zlikwidować. Postudiuj jakieś akwarele pod kątem harmonii barw, popatrz na projekty, które lekkością urzekają. Pogadaj z kumpelami o doborze ciuchów i elementów, może zatrudnij stylistkę. Z moich doświadczeń bardzo dużo dało mi obserwowanie pracy moich przyjaciółek z ASP, mimo, że to było szkło, grafika, malarstwo, ceramika. Także praca z znakomitymi stylistkami filmowymi dała mi kopa w obszary, które dotąd lekceważyłem. Najogólniej jak trzeba przyrąbać siekierą to trzeba, ale małym dłutkiem też należy umieć się posłużyć.
Dzięki Wujot za komentarz, będę się starał.
Woski zapachowe Black Opium I Armani Code. Klient zadowolony.
10.
67721
o, spójrz, tu przez środek tuby też masz czarny pas, niedoświetlony
musisz inaczej lampy ustawiać, ta z lewej się błyszczy na etykiecie, a weź ją obróć tak żeby zrobić odcięcie od tła ale przód tuby oświetl inaczej, na całą szerokość etykiety, zobacz na litery w wyrazie luxury, po prawej się świecą jak psu ... a te po lewej masz wyczernione, jeszcze gorzej w wyrazie balsam, na zakrętce to widać nawet jeszcze gorzej, idąc od lewej mam czerń (gdyby nie te wklejone żółte jasności to bym miał wręcz zlewanie się zakrętki z tłem), potem masz jasno, potem znów ciemno, znów jasno
https://i.imgur.com/mjfvptW.png
Masz rację notdot chyba coś nie gra ze światłem... Będę kombinował.
12.
69289
Te przepały na etykiecie (i w tle) to chyba nie ten tego.
Te przepały na etykiecie (i w tle) to chyba nie ten tego.
Nie chciałem, by było (jak to Wujot nazwał) mydło, ale może trochę przesadziłem. Mocno przeszkadza?
Zniknęły przez to napisy na etykiecie, a to już nie tak.
Zniknęły przez to napisy na etykiecie, a to już nie tak.
No dobra, ale przecież główny napis jest czytelny :) Postaram się bardziej to kontrolować.
zdecydowanie przeszkadza, kradnie wzrok bardziej niż etykieta produktu. No i ta pierwszoplanowa "fala" lepiej by wyglądała zaokrąglona. Mam mieszane uczucia też co do kolorystyki... Może lepiej pójść w barwy przeciwstawne? Albo coś jeszcze ciekawsze, jest mdło, aż do porzygu, choć nie ukrywam, że nie znam się na temacie, więc tu lepiej żeby jakieś fotoogary zaopiniowały ;)
No dobra, ale przecież główny napis jest czytelny :)
https://i.imgur.com/kUIRyl7.png
no słabo jest, a przecież jakieś krawędzie czy przepały to podstawa, nieczytelna, bo wypalona etykieta to też podstawa
odbicia na nakrętce - na niewidocznej dla patrzącego stronie wstęgi nakleić czarny materiał, żeby się nie odbijał w nakrętce, też podstawa
ogólnie trzeba dbać o detale, w fotografii produktowej to jest tak samo ważne jak dobre oświetlenie
a tłumaczenie, że napis główny jest czytelny to boczny napis już nie musi - pozostawię bez komentarza
notdot Dziękuję za wypunktowanie, postaram się coś z tym zrobić, choć przepałów już raczej nie odzyskam.
notdot Dziękuję za wypunktowanie, postaram się coś z tym zrobić, choć przepałów już raczej nie odzyskam.
nie że nie odzyskasz, tylko zostaw już to zdjęcie, rób następne z myślą, czego nie zepsuć, ucz się na błędach oraz podpowiedziach od innych
Ok, ale zdecydowałem, że jeszcze to pomęczę (według tego co pisałeś)...
14.
69547
barracuda
24-01-2023, 19:24
To zdecydowanie przyjemniejsze do oglądania.
Jeśli chodzi o oświetlenie to w obu fotach jest słabe. Uwypuklone są elementy konkurencyjne dla opakowania. To ostatnie pokazane jest w sposób niezbyt atrakcyjny, choć tutaj prawda jest taka, że jest rzeczywiście słabe. Ale problemem tych fot nie jest oświetlenie. To sprawa niejako niższego rzędu.
Otóż mamy zestawienie aspirującego produktu z kartonem. Ordynarnym kartonem. Wiele obiecujący krem i... kawałek papieru. Niezależnie jak Wam Panowie Fotografowie się wydaje, że to łuczki, jakieś tinty i kompozycje to fundamentalnie jest to bieda. I tę, może nieuświadamianą, biedę fota ta pięknie eksponuje. Zauważmy, że ten karton mógłby być jakimś perfekcyjnym origami, nawiązującym tematycznie do skóry. Albo chociaż symbolicznie (na przykład ptaki) czy chociaż będący bazą-podestem do ekspozycji. A tutaj fotograf wygiął pasek papieru. Wow. Po prostu ciężka praca! I tę lichość podejścia i pracy też widać. I to też buduje kontekst.
Drugi poziom to realizacja planu. Mamy pokrzywiony walec podstawy o wymiarze nijak nie korespondującym z produktem. W dodatku dający mu silną konkurencję. Jakiś agresywnie sterczący kant uciętego kartonu przed produktem. Czy tylko ja to widzę? I być może świadomie - tylko ja. Ale podświadomie każdy. Ten cienki karton pod kremem też wyglada strasznie. Jest przecież jakaś elementarna kultura wizualna - autorze popatrz jak wygladają pudełka na smartfony, słuchawki itd - to są dziełka sztuki czasem. A tu taki ordynus...
Ręce opadają, oczy bolą - chyba muza Autora nie kocha.
zdecydowałem, że jeszcze to pomęczę
nie myslales zeby pojsc w fotografie krajobrazu na przyklad? studio ewidentnie ci nie lezy i strasznie meczysz zarowno siebie jak i odbiorce.
ostatnio nawet na szerokim kadrze byla jakas "ekspertka" od fotografii kulinarnej co to twierdzila ze liczy sie tylko swiatlo zastane. Moze to jest metoda?
Chciałbym zadać takie pytanie. Czy ta firma ma jakiś dział marketingu, dający ci jakieś wskazówki czy choćby ogólnie określający reguły? Bo wiesz, w poważnych firmach np. kwestie kolorów są opisanie w grubych manualach, ktoś obracający się w tym temacie nie może dobierać sobie kolorów wedle własnego widzimisię.
Dobra, firma może być raczkująca, wrażliwość estetyczna decydentów żadna, ok. To może ze swojej strony przestudiuj choćby temat koła kolorów? Żeby jakoś tak produkt nie zlewał się lub nie gryzł z tłem?
https://domokreatywni.pl/jakie-kolory-do-siebie-pasuja
Co do reszty trudno nie zgodzić się z kolegą Wujot. Dodałbym, że widzę pewien postęp, bo na drugim zdjęciu karton jest równiej wycięty.
"Śpiewać każdy może". :grin:
nie myslales zeby pojsc w fotografie krajobrazu na przyklad? studio ewidentnie ci nie lezy i strasznie meczysz zarowno siebie jak i odbiorce.
ostatnio nawet na szerokim kadrze byla jakas "ekspertka" od fotografii kulinarnej co to twierdzila ze liczy sie tylko swiatlo zastane. Moze to jest metoda?
Za krajobraz nie zapłacą, a tu udało się upchnąć kilka sztuk mięsa i kremów.
- - - - kolejny post - - - - - -
"Śpiewać każdy może". :grin:
... ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi.
Dla mnie to jest za sztuczne. To już wygląda jak render. Grafika z AI, nie fotografia.
oj, tak, strasznie sztucznie wyszło, poza tym powtarzasz błędy, znów masz pasy światła pionowo z cieniem, przez co etykieta znów jest nieczytelna, poza tym jak już dawać napisy to trzeba by na dole (skoro nie na etykiecie produktu) napisać, co mają do tego liście, że niby jest ten "krem" zrobiony z ... w sumie to z czego bo te liście nie przypominają mi niczego :D
oj, tak, strasznie sztucznie wyszło, poza tym powtarzasz błędy, znów masz pasy światła pionowo z cieniem, przez co etykieta znów jest nieczytelna, poza tym jak już dawać napisy to trzeba by na dole (skoro nie na etykiecie produktu) napisać, co mają do tego liście, że niby jest ten "krem" zrobiony z ... w sumie to z czego bo te liście nie przypominają mi niczego :D
No bo, nie rozumiem, jak inaczej oświetlić, ma być cała nakrętka czarna jak smoła? Bez pasów światła?
No bo, nie rozumiem, jak inaczej oświetlić, ma być cała nakrętka czarna jak smoła? Bez pasów światła?
a ty czytasz co do ciebie piszą inni? no przecież kilka postów temu miałeś to wytłumaczone, teraz znów do tego wracasz, jakbyś zaczynał od zera
ale to twoje zdjęcie, ja jako widz wskazuję tylko, że nie lubię takich pasów światło-cień na produkcie, bo źle to wygląda, etykieta jest mniej czytelna przez to
spójrz na pierwszy X i drugi X w nazwie - czy one powinny się różnić jasnością?
a czy ty rozjaśnisz wszystko czy przyciemnisz czy może zrobisz większe rozmycie światła i mniej ostry gradient? to twoja decyzja
W dobie zwariowanego świata pozytywnym jest pozbywanie się ograniczeń, wyjście poza schematy przyjętego myślenia. Ważne, by robić to, czego my sami pragniemy, a nie to, czego wymagają od nas.;-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.