PDA

Zobacz pełną wersję : Zdjęcia po zmierzchu z niepożądanym doświetleniem



ostatni_wolny_login
25-02-2022, 23:49
Dziś przekonałem się (niestety już po wszystkim) że po "golden hour" a przed faktycznym zmierzchem nie warto zużywać migawki. Jak to powiedział mój przyjaciel "forografia to malowane światłem, a bez światla nic nie umalujesz". Wszystko co zrobiłem "późnym zachodem" jest płaskie jak diabli. No ale będąc już uzbrojonym w aparat korzystałem z wyjścia.
Przezentuję przed szanownym żyri... a, to jeszcze nie konkurs :D. A więc mam problem z doborem światla. Albo ze światłomierzem. Albo z tą paskudną naroślą na aparat co naciska spust migawki; prosiłbym o ustalenie winowajcy i sugestie jak poprawić się i więcej nie grzeszyć.
Uczę się pracy w trybie priorytetu przysłony. Do tej pory ceniłem sobie wygodę rozwiązania w którym ustawiam jeden parametr, a drugi jest dobierany w stosunku do panujących na scenie warunków oświetleniowych. Ewentualną za długą migawkę koryguję podnosząc nieco ISO i nie było tragedii aż do dziś.
Dzis uważam że ten program zawiódł.

Poniżej trzy fotki obrazujące problem, ułożone w kolejności od "najmniej spartolone". Jedynie 1 poddałem nieco większej obrobce (podniesienie kontrastu i nasycenia, obniżenie ekspozycji), reszta poza standardową korektą geometrii szkieł jest taka jak wyszła z aparatu.
1.
60635
2.
60637
3.
60636

Na wszystkich trzech mam przepały. Tłumaczę sobie to tak że w przypadku tramwaju tablica świeci dość intensywnym światłem, słupki iluminujace rynek również ostro walą po oczach, no i napis ułożony w zasadzie ze światełek też intensywnie świecił.


Jak robić zdjęcia scenom z takimi obiektami? Z tym co przyniosłem na karcie już niewiele zrobię (słupki na 2 mialy być w barwach Ukrainy, wyszedł zimny biały i cieply biały), ściągając jasność tracę niebo, potem cienie i na końcu okazuje się że mimo -5.00 na ekspozycji, źródła światła i tak dominują i mają takie mdłe barwy i jakby... poświatę?

Skupmy się na chwilę na 2. Kolory powinny wyglądać mniej więcej tak jak to odbicie w szybie tramwaju
4.
60638

Domyślam się że pewnie jakiś spec od fotoszopki byłby w stanie je wyciągnąć z 2, no ale wolałbym rejestrować obrazy zbliżone do tego co widzę, a nie prostować w poście coś co przede wszystkim nie powinno się tak zapisać. Pomieszać z trybem ważenia światłości sceny? A może po prostu klackanie w takich warunkach to takie samo faux pas jak przelanie makaronu zimną wodą wg włocha? :mrgreen:

Co ciekawe, światła pozycyjne na 1 nie wyszły tak tragicznie (że nie tak prześwietlone) jak tablica z numerem linii. Kwestia dyfuzora w kloszu? Exify z parametrami jak zawsze z załączonych plikach.

odzio
26-02-2022, 02:01
Poczytaj o rozpiętości tonalnej: sceny, tej rejestrowanej przez ludzkie i aparat. Ta ostatnia jest niestety najmniejsza. Oznacza to, że matryca aparatu na jednym ujęciu może zarejestrować najmniejszy zakres tonów pomiędzy jasnym, a ciemnym. Jeśli chcesz mieć poprawnie naświetlone lampy, cała reszta zdjęcia będzie czarna i vice versa. Co ważne trzeba też poznać histogram i zrozumieć, że piksele na jego krawędziach są "stracone". Zupełnie czarne lub białe i nie zawierają żadnych szczegółów. Tych białych już nie dasz rady przyciemnić, a ciemnych rozjaśnić, by przywrócić im informacje o kolorze, staną się po prostu szare.

W przypadku stacjonarnych lamp rozwiązaniem jest statyw i wielokrotna ekspozycja z różnym czasem naświetlania. Jedno zdjęcie naświetlasz "na światła" (tu cała reszta jest ciemna), kolejne "na miasto" - to zrobiłeś. Ich połączenie żeby wyglądało to naturalnie pewnie będzie dość karkołomne. Natomiast w przypadku tramwaju musiałbyś ogarnąć temat przy jednym kadrze. Tutaj ustawiasz punktowy pomiar światła i punktem AF musiałbyś trafić nim w tablicę z nr linii i naświetlić naświetlić kadr właśnie na tę tablicę. Reszta kadru byłaby bardziej niedoświetlona, więc czekałoby Cię wyciąganie detali z cieni i walka z zaszumieniem. Dużo daje zrozumienie jak działają rożne tryby pomiaru światła w aparacie, w przypadku zamieszczonych zdjęć najistotniejsze byłoby zrozumienie i używanie pomiaru punktowego.

ostatni_wolny_login
26-02-2022, 07:47
w przypadku zamieszczonych zdjęć najistotniejsze byłoby zrozumienie i używanie pomiaru punktowego.
no tylko że

punktem AF musiałbyś trafić nim w tablicę z nr linii i naświetlić naświetlić kadr właśnie na tę tablicę. Reszta kadru byłaby bardziej niedoświetlona
więc nie bardzo widzę zysk z użycia pomiaru punktowego, chyba że do jako-takiego cropnięcia zdjęcia. Wtedy to co utonie w cieniach po prostu odkroić i zadowolić się tym co zostało uchywcone w relatywnie dobrym naświetleniu.
Doczytam o rozpiętości tonalnej, ale z tego co widzę po zdjęciach i rozumiem co piszesz, nie ucieknę od trików typu bracketing ekspozycji i szycia kadru z kilku różnie eksponowanych klatek.

odzio
26-02-2022, 09:40
Chodzi o to, że tramwaj się ruszał, jeśli masz dość pewną rękę możesz oczywiście spróbować bracketingu i łączyć w fotoszopie przesunięte zdjęcia. Wedlug mnie tablica nie jest aż tak jarząca, żebyś nie dał rady reszty kadru wyciągnąć z cieni :) ale ogólnie rzecz biorąc ta tablica raczej tam dobrze wygląda, jest jasna, widać że się świeci ;)

W statycznych kadrach bracketing jak najbardziej zalecany

Kojocisko
26-02-2022, 12:07
Poza tym, moim zdaniem nie zawsze jest sens walczyć z niektórymi przepałami. Ludzkie oko też część źródeł światła postrzega jako plamę bez szczegółów.

ostatni_wolny_login
26-02-2022, 12:08
Chodzi o to, że tramwaj się ruszał, jeśli masz dość pewną rękę możesz oczywiście spróbować bracketingu
nie nie, no gdzie bracketing obiektów w ruchu :D
Miałem na myśli bracketing statycznych scen, jak ten plac, gdzie na statywie robię dwa ujęcia.


Wedlug mnie tablica nie jest aż tak jarząca, żebyś nie dał rady reszty kadru wyciągnąć z cieni,ale ogólnie rzecz biorąc ta tablica raczej tam dobrze wygląda, jest jasna, widać że się świeci

Przyznam że zainspirowałeś mnie do wykadrowania tej tablicy i innej obróki samej bimbajki, niemniej pytałem ogólnie, o sceny zawierające obiekty których integralną częścią jest źródło światła.
Po pobieżnej lekturze tematu dynamic range skłaniam się jednak do uznania że cośtam można podciągnąć filtrem polaryzacyjnym, ale na etapie robienia zdjęcia cudów nie będzie. Aparaty chyba nie lubią się z nocnym ruchem.

Zelber
26-02-2022, 12:14
Rozwiązaniem jest niedoświetlenie zdjęcia o te 1-2 EV(w stosunku do pomiaru matrycowego) przy robieniu, a potem w postprocescie przygaszenie świateł/wyciągnięcie cieni.
Swoją drogą tryb preselekcji przysłony nie jest tutaj dobrym wyborem. Lepiej sprawdzi się manual z auto ISO i kompensacją ekspozycji, bo przysłonę w większości przypadków i tak będziesz miał prawie albo w pełni otwartą.

Wujot
26-02-2022, 21:02
Fotografowanie o tzw magicznej porze była kiedyś główną metodą na ominięcie nadmiernych kontrastów podczas fotografii nocnej. Resztki światła dziennego są tutaj odpowiednikiem tzw światła wypełniającego (technika filmowa, studio foto). Jeśli to światło będzie powiedzmy 3x słabsze od świateł kluczowych to kontrast sceny fotograficznej będzie 4 x 40 = 160. Pierwszy składnik iloczynu to kontrast oświetlenia drugi - kontrast własny sceny.

Sprawa bardzo komplikuje się gdy światło "dzienne" będzie coraz słabsze. Już przy poziomie 10% kontrast sceny fotograficznej szybuje w okolice 1:440 (11 x 40). Tego nie wytrzyma żadna metoda obrazowania. Co do zasady to w ciemną noc kontrast sceny może być dosłownie nieskończony (mówimy o głębokich cieniach gdzie w ogóle nie dociera światło).

Z tymi problemami można sobie teraz poradzić w jakimś stopniu wielokrotną ekspozycją i odpowiednim połączeniem zdjęć.

Tyle tytułem wstępu technicznego.

----------------------------------

Kluczowe jest jednak kompletnie co innego. Nie chodzi wcale o wierne (cokolwiek to znaczy) pokazanie sceny. Chodzi o to aby Twoje zdjęcia były interesujące! Masz pomysł i wizję to technika Ci nie przeszkodzi!!! Nawiasem mówiąc akurat w tym konkretnym wyciągnij smartfona, zrobisz 10 x szybciej i 2 x lepiej. Na dowód tego pokażę parę zdjęć z 2004 roku z pierwszego D70 jaki się wtedy ukazał. Przecież to był sprzęt żenujący, minimalny użyteczny odcinek naświetleń i smoliste cienie.

60644

60645

60646

60647

Popatrzmy co tutaj wymyśliłem. Otóż na początku rozdziału (robionego w środku nocy w tym krótkim czasie gdy w mieście jest pusto) napisałem, że jest to pora gdy nasz wrocławski bruk pokazuje swoje piękno. Na co dzień zadeptany, w nocy robi się aktorem numer jeden. Z pariasa na salony. To na poziomie idei był pomysł na opowiadanie. Bo na poziomie walki o techniczną jakość obrazu wykorzystałem fotografowanie podczas mżawki i mgły. Jak widać ekstremalny kontrast i sprzęt gorszy od wszystkiego co jest teraz nie przeszkadza w robieniu fot.

----------------------------

Twoje kadry są bardzo słabe, gołym okiem widać, że nawet w tych okolicznościach dałoby się jednak coś wycisnąć. Proponuję abyś skupił się na zdjęciach a nie na poszukiwaniu niezbyt istotnych (na tym etapie) Twojego rozwoju technikali. Baw się fotografią bo jest to 100 x łatwiejsze jak 30 lat temu.

--------------------------
Na dowód, że smartfon wiele może, to krótki (1,5 godziny) spacer rowerowy po Wro gdzie zrobiłem kilkadziesiąt fot. Wszystkie na poziomie jak niżej

60648

60649

60650

60651

60652

I teraz mam pytanie ile fot można wykonać w 90 min targając lustro i statyw? Nawet tyłka mi by się nie chciało ruszyć! Ale komórka jest zawsze ze mną, zrobiłem rundkę 10 km po mieści i wróciłem z 20 bardzo przyjemnym ujęciami (plus warianty). Ciesz się zdjęciami, fotografuj sercem.
A fotografów o radę nie pytaj ;) Raczej niczego sensownego nie usłyszysz.

ostatni_wolny_login
26-02-2022, 23:19
Zacznę może od końca.

A fotografów o radę nie pytaj Raczej niczego sensownego nie usłyszysz.
Gdyby tak było to dalej waliłbym przepały i cieszył że hehe fajna kaczka mi wyszła ;d. Mimo krótkiego stażu to to forum i jego społeczność cenię sobie bardzo. Nie dość że w sekcji "galerie" mam wagon inspiracji, dyskusje na temat technik i warsztatu autorów, to uzyskam odpowiedź na pytanie które które dla bywalców tutaj jest tak oczywiste i naturalne że nikt nigdy nie trudził się jego zadaniem.
Warto się obracać nawet wśród ortodoksyjnych snobów, a nuż podsłyszę jedno zdanie które zmieni moje spojrzenie na korzyść? ;)


Ciesz się zdjęciami, fotografuj sercem.
To robię, ale caly czas świadom że może być lepiej. Przykładowo chciałbym ustrzelić pojazd w ruchu, ale technicznie perfekcyjnie. Ruch aparatu względem celu mam jako tako przećwiczony( tzn nie budzi mojej odrazy a budzi odrobinę zadowolenia ;d), co potwierdzają łukowato rozciągnięte światła tła przy wyraźnym pierwszym planie. Tramwaj z 1 mógłby być bardziej nasycony a jednocześnie jednolity tonalnie (bez jarzącej tablicy która wysyca 1/4 tonów całości pojazdu), refleksy na szybie skasowane itp. To są rzeczy jeszcze przede mną i coś mam wrażenie że jak jeszcze chłopaki tutaj mnie pokołczują to skończę z własną galerią 12 zdjęć pt "pojazdy szynowe na każdy miesiąc" ;p


Twoje kadry są bardzo słabe, gołym okiem widać, że nawet w tych okolicznościach dałoby się jednak coś wycisnąć.
Z czterech zamieszczonych zdjęć tylko pierwsze miało być "do publikacji" (także tutaj krytyka kadru jak najbardziej wskazana) - pozostałe to nadal poznawanie się z aparatem, szkłami i zamieściłem je tylko dla tego żeby uzmysłowić człowiekowi po drugiej stronie ekranu o co mi chodzi.
Przykładowo 2 jest nie do odratowania kadowo, niespójne pozycyjnie i stylowo budynki, parawan, kupa bruku bez kontekstu i cienie mojej przeuroczej żony oraz mnie jako dopełnienie zestawu "co tu poszło nie tak" :P.
To zdjęcie jak i 3 jest odpowiedzią aparatu na pytanie "jak się zachowasz w trudnych warunkach oświetleniowych z dodatkowym ostrym źródłem".

Z typowo kadrowaniem tez się bawię, ale narazie nie jestem gotów na krytykę. Sam widzę na komputerze jakie błędy popełniam i dopóki "sam siebie nie zadowolę" pod tym kątem to nawet nie zamierzam się ośmieszać pytając szerszego grona o opinię. Nie dlatego że nie zniosę tej krytyki czy coś (;p) ale szanujmy swój czas. Jeśli ja, amator widzę fotozbrodnię to ludzie którzy spędzili więcej niż niecałe dwa miesiące w swoim hobby tymbardziej to zobaczą; takze pytania o pomysł i ocenę kadru jeszcze przede mną.


Nawiasem mówiąc akurat w tym konkretnym wyciągnij smartfona, zrobisz 10 x szybciej i 2 x lepiej(...)
I teraz mam pytanie ile fot można wykonać w 90 min targając lustro i statyw?

Gdybym celował w lajki na instagramie to pewnie wyposażyłbym się w jajfona;). Lustro i statyw targam z tego samego powodu dla którego małpkę Canona oddałem w dobre ręce - w lustrze mam od cholery możliwości kombinowania, a jako polak z natury lubię kombinować.
Czas migawki taki, ISO takie, naświetlania tyle, tu szerokim kątem, tam na 180mm ogniskowej, gdzie indziej timelapse, portret z bokehem a może tylko z rozmytym tłem? Tę samą scenę można oddać na nieskończoną ilość sposobów manipulując wlaśnie tymi parametrami. Dorzućmy do tego elastyczność obróbki jaką dają NEFy i masz wycinek tego jaką przewagę widzę w pełnoziarnistym, bogatym w błonnik i witaminy z grupy B aparacie :mrgreen:.

Telefonem to ja mogę zrobić to samo co Ty - przejść się po mieście i oznaczyć sobie 20 miejsc do których warto wrócić z poważnym sprzętem ;P. nie odbierz tego jako peronalny atak, bo daleki jestem od machania szabelką (tymbardziej że z moim "doświadczeniem" to ja tutaj nie mam za wiele do gadki), ale gdybym miał spojrzeć krytycznie na Twoje telefonowe prace (od budynku przy rzece licząc jako nr 1):
1. Kadrowo **********, do skasowania filtrem CPL są refleksy na wodzie, dodatkowo więcej kontrastu może doszłoby i byłoby lux.
2. Kadrowo najlepsze, ale znów wychodzi telefonowa jakość jeśli o światło chodzi. Drzewa po lewej toną w czerni, a dominuje centralny punkt kościoła czy co to tam świeci. Detali na całej scenie brak (bruk, elewacja, gałęzie rozblurowane).
3. To chyba najlepsze z całego setu. Braki wymienione wyżej giną gdzieś w kontraście który dają flary z latarni. Nawet artefakty kompresji JPG widoczne na samotnej ławce po prawej stronie nie rzucają się w oczy. Może jedynie wykadrować bo fragment szarego nieba między drzewami niczemu nie służy i odbiera "przytulności" sceny.
4. Tu ten sam problem co z moimi światłami - jaskrawe, z poświatą, no i drzewo z lewej strony robi niepotrzebny "hałas".
5. Wszystko miękkie, mdłe, JPG dorzyna artefaktami cokolwiek co dałoby się wyciągnąć z bryły budynku.
Wszędzie za to widać ciekawy pomysł i kreatywny umysł chcący zatrzymać fajny moment na wieczność.

Na marginesie - gdybyś chciał bronić "podejścia smartfonowego" bo "wszystko można wyciągnąć w fotoszopie" - jestem zdecydowanym przeciwnikiem mieszania edytorami grafiki. O ile jest to osobna gałąź sztuki (a percepcja sztuki niczym dupa - każdy ma własną), o tyle mnie interesuje wyciągnięcie jak najwięcej w momencie robienia zdjęcia. Wyciśnięcie sceny i obfite skropienie czystym złotem matrycy :P. Później conajwyżej mogę podregulować balans bieli na etapie "wywoływania", ale nie uznaję żadnych filtrów, nakładek, miejscowych pędzli czy czym tam się w PS operuje. Jeśli moje zdjęcie wymaga takich zabiegów to znaczy że muszę wrócić na miejsce zbroni i dać z siebie więcej.

Wind Mill
26-02-2022, 23:48
...Na marginesie - gdybyś chciał bronić "podejścia smartfonowego" bo "wszystko można wyciągnąć w fotoszopie" - jestem zdecydowanym przeciwnikiem mieszania edytorami grafiki. O ile jest to osobna gałąź sztuki (a percepcja sztuki niczym dupa - każdy ma własną), o tyle mnie interesuje wyciągnięcie jak najwięcej w momencie robienia zdjęcia. Wyciśnięcie sceny i obfite skropienie czystym złotem matrycy :P. Później conajwyżej mogę podregulować balans bieli na etapie "wywoływania", ale nie uznaję żadnych filtrów, nakładek, miejscowych pędzli czy czym tam się w PS operuje. Jeśli moje zdjęcie wymaga takich zabiegów to znaczy że muszę wrócić na miejsce zbroni i dać z siebie więcej.
Pomijając użycie "fotoszopy" do kreacji, nie należy zaniedbywać jej użycie, do przybliżenia zdjęcia do tego, co jest w stanie zobaczyć oko.
Po to właśnie między innymi używa się filtrów, nakładek i pędzli - czysty raw ni chu chu nie przypomina tego, co widzisz okiem.
A "nieraw" z aparatu to też jest jakaś "fotoszopa".

W temacie - jeśli aparat (zdjęcie) chronisz przed przepałem, to cienie musisz wyciągnąć, by chociaż zbliżyć się do tego, co widzi oko. ;)

Edyta:
Gdy robisz w trudnych warunkach, warto używać bracketingu ekspozycji - niekoniecznie w celu HDR / mieszania klatek, ale nawet tylko wyboru jednej z nich, najbardziej kompromisowej / pasującej.

Wujot
27-02-2022, 00:42
Z typowo kadrowaniem tez się bawię, ale narazie nie jestem gotów na krytykę. Sam widzę na komputerze jakie błędy popełniam i dopóki "sam siebie nie zadowolę" pod tym kątem to nawet nie zamierzam się ośmieszać pytając szerszego grona o opinię. Nie dlatego że nie zniosę tej krytyki czy coś (;p) ale szanujmy swój czas. Jeśli ja, amator widzę fotozbrodnię to ludzie którzy spędzili więcej niż niecałe dwa miesiące w swoim hobby tymbardziej to zobaczą; takze pytania o pomysł i ocenę kadru jeszcze przede mną.
.

No to Cię nie uratuję :lol: :razz: :mrgreen:

Masz jasno określoną ścieżkę rozwoju fotograficznego i nie pozostaje mi nic innego tylko życzyć Ci jak najwięcej sukcesów na tej drodze. Jest szansa, że na tym forum znajdziesz to czego szukasz!

W kwestii smartfonowych fot które zamieściłem to są bardzo skompresowane miniaturki (200-300K). Zrobiłem kiedyś kalendarz, gdzie 1/4 zestawu była ze smartfona. Nikt z klientów nie był w stanie zidentyfikować prawidłowo tych fot. Fakt, że je trochę obrobiłem. Ale tak czy tak trochę mnie to zastanowiło.

ostatni_wolny_login
27-02-2022, 01:27
Masz jasno określoną ścieżkę rozwoju fotograficznego i nie pozostaje mi nic innego tylko życzyć Ci jak najwięcej sukcesów na tej drodze. Jest szansa, że na tym forum znajdziesz to czego szukasz!
Nie dziękuję żeby nie zapeszyć :P Ale coś tak czułem że sprawdzasz moją motywację - chapeau bas!


W kwestii smartfonowych fot które zamieściłem to są bardzo skompresowane miniaturki (200-300K)
No wlaśnie widziałem rozmiary - możesz podrzucić tak z ciekawości te ujęcie z budynkiem które określiłem jako przerżnięte przez kompresję?


Zrobiłem kiedyś kalendarz, gdzie 1/4 zestawu była ze smartfona. Nikt z klientów nie był w stanie zidentyfikować prawidłowo tych fot
Zabawa z kiepskimi obiektywami przekonała mnie że przeskalowanie w dół słabego technicznie( np przez obiektyw) zdjęcia daje akceptowalne rezultaty o ile kadr trzyma się kupy.
Nie twierdzę że telefonem nie zrobisz więcej niż "akceptowalnego" zdjęcia, ale jednak z jakiegoś powodu ludzie ładują kupę hajsu w sprzęt.


Ale tak czy tak trochę mnie to zastanowiło
Po wsiąknięciu w fotografię trochę bardziej - mnie nie. W zasadzie każdą dziedzinę życia da się ubrać w kanwę "czegoś bardziej".
Możesz gotować żeby nie umrzeć z głodu, możesz komponować potrawy przekraczając własne bariery.
Mozna pić kawę na pobudzenie, można być baristą i mieszac gatunki ziaren.
Mozna jeździć autem, można dopieszczać swoją perełkę i czerpać satysfę z każdego przebytego kilometra.

Można klackać takie "ujęcia"
60655

i skupiac się tylko na sterowcu, można wymagać czegoś więcej i obiecać sobie że nigdy już żadna siatka dla kota na balkonie nie zrujnuje ujęcia ;p

Ja dzięki fotografii teorytycznej (poradniki, tutoriale, kursy na YT) zrozumiałem dlaczego jedno zdjęcie "jest fajne" a inne "wywala z kapci". Oczywiście dzisiaj jestem przekonany że "wiem", za miesiąc przekonam się jak mało wiedziałem w lutym 2022 ;p. Ludzie z natury nie mają tendencji do roztrząsania dlaczego coś im smakuje lub się podoba - po prostu oceniają subiektywnie i schluss, żyją własnym życiem. Tylko ci cholerni pasjonacji robią z igły widły :mrgreen:

Fajnie trochę o psychologię ociera się ten temat (https://forum.nikoniarze.pl/threads/310497-Fotografia-aut-dziwne-oczekiwania-klient%C3%B3w). O spojrzeniu fotografa i niefotografa na to samo zdjęcie.

Wujot
27-02-2022, 11:29
Nie dziękuję żeby nie zapeszyć :P Ale coś tak czułem że sprawdzasz moją motywację - chapeau bas!


No wlaśnie widziałem rozmiary - możesz podrzucić tak z ciekawości te ujęcie z budynkiem które określiłem jako przerżnięte przez kompresję?
.

Tutaj raczej algorytmy smartfona nie trafiły. Co ciekawe w reszcie sesji tinty są gładkie a tylko tutaj wyszły takie efekty.

60660

ale klatka obok jest taka

60661

kilka metrów dalej

60662

-----------------------

Najogólniej wychodzę z założenia, że smartfon daje optymalne wyniki w funkcji czasu i dostępności. Oczywiście przy fotografii sportowej, ptakach, portrecie dobre lustro będzie właściwsze. Najlepszy jest ten aparat, który mamy przy sobie! A w przypadku roweru (i jazdy mtb) nie ma lepszego tandemu. Moje zawodowe doświadczenia fotograficzne zaczęły się jeszcze w epoce Linhof Master Technika czy Sinarów. Hasselblad był aparatem do nieistotnych notatek. Do techniki małoobrazkowej powróciłem po kilkunastu latach wielkiego formatu. A po kolejnych kilkunastu doszedłem do wniosku, że smartfon jest często najwygodniejszy. Po drodze uznałem też, że 30 lat utrzymywania się w branży wystarczy. Jestem ciekaw jaka będzie Twoja droga.

Zasadniczo to jednak chciałem zwrócić uwagę, że o wiele ważniejsze jest skupienie się nad przekazem i jakaś własna wizja świata jak kolekcjonowanie technik. Na tym forum w ogóle nie rozmawia się o kwestiach istotnych. Fotografowie nie potrafią rozmawiać o ideach. Bo większość zajmuje się kolekcjonowaniem obrazków.

Teu
27-02-2022, 14:36
Najogólniej wychodzę z założenia, że smartfon daje optymalne wyniki w funkcji czasu i dostępności. (...)

Zasadniczo to jednak chciałem zwrócić uwagę, że o wiele ważniejsze jest skupienie się nad przekazem i jakaś własna wizja świata jak kolekcjonowanie technik. Na tym forum w ogóle nie rozmawia się o kwestiach istotnych. Fotografowie nie potrafią rozmawiać o ideach. Bo większość zajmuje się kolekcjonowaniem obrazków.

Zasadniczo najważniejsze się na jakim medium będziemy dany efekt oglądać. To jakich środków użyjemy do robienia zdjęcia bedzie zależne od tego czy oglądamy potem zdjęcia na telefonie 4", monitorze 24" czy wall decor >70cm.

Wujot
27-02-2022, 23:26
Zasadniczo najważniejsze się na jakim medium będziemy dany efekt oglądać. To jakich środków użyjemy do robienia zdjęcia bedzie zależne od tego czy oglądamy potem zdjęcia na telefonie 4", monitorze 24" czy wall decor >70cm.

Ciekawa teza. Medium ważniejsze od zawartości. Raczej nie do obrony.

Teu
28-02-2022, 19:43
Postaraj się najpierw zrozumieć o czym piszę.
Teza jak najbardziej zasadna. Po co Ci GFX100S do oglądania zdjęć na telefonie? Co Ci da dobre zdjęcie z telefonu skoro itak będzie dziadostwem przy fine print 300dpi 70cm?
Spróbuj obalić te tezę.

Wujot
28-02-2022, 22:51
Postaraj się najpierw zrozumieć o czym piszę.
Teza jak najbardziej zasadna. Po co Ci GFX100S do oglądania zdjęć na telefonie? Co Ci da dobre zdjęcie z telefonu skoro itak będzie dziadostwem przy fine print 300dpi 70cm?
Spróbuj obalić te tezę.

Bez problemu. Zdjęcia Roberta Capy będą tak samo dobre na każdym nośniku. Każde wybitne zdjęcie sprawdzi się wszędzie, nawet jak nie będzie w nim technicznej jakości.

Poza tym większe przekątne zwiększają odległość oglądania. To Twoje "dziadostwo" w formacie 70 cm powieszone nad łóżkiem będzie oglądane z odległości 2 m (policz kąt widzenia). I będzie wyglądało dobrze. Oczywiście nie dla onanistów wpatrujących się z lupką.

Istotne jest czy fota jest ciekawa, czy budzi emocje czy koresponduje z wnętrzem czy charakterem otoczenia. Z tego powodu ciągle zdjęcia podpisuje się nazwiskiem fotografa a nie marką aparatu.

Ale jak widać ta oczywistość nie dla wszystkich jest jasna.

ostatni_wolny_login
01-03-2022, 00:10
Panowie, obaj jesteście w błędzie i obaj macie rację.
Afganka McCurry'ego zrobiona ziemniakiem przekazywałaby te same emocje co ta uwieczniona na rolce Kodachrome'u. No chyba że rolka byłaby made in PRL i emulsja wykruszyłaby się podczas przewijania ;p. i tutaj zbijam piątkę z Wujot'em
Zdecydowanie jednak wolimy oglądać ją w najlepszej możliwej jakości, prawda Teu?

Zgodzę się że szerokopojęty "temat" zdjęcia to motyw przewodni, jednak wciąż trzeba techniki żeby ten temat dobrze oddać.
Zgodzę się również że struganie ołówka pod tytułem TYLKO PROSTE KADRY/ NIE NIE KOLEGO TU ZDECYDOWANIE SZERZEJ MODELKA SIĘ DUSI/ TAM W TLE TO ROZPAĆKANA OWSIANKA CZY BOKEHEHE Z HEHELIOSA to druga skrajność.
Jednak po coś mamy te dziewięć pól siatki, złote podziały, pozomice w statywach i kupę innych pomocy naukowych.

Wracając do McCurry'ego, nie sądzę że jego dzieło przebiłoby się gdzieś dalej gdyby było niechlujne, przepalone, zbyt ziarniste. Ktoś przeglądający stwierdziłby "no, panienka ma chyba ciekawe oczy" i do następnego.

Tak samo jak wykwintnego dania nie podacie w wiadrze, tak samo przypalone gluty nie posmakują lepiej ze złotej zastawy ^_-

Ligo
01-03-2022, 00:28
No chyba że rolka byłaby made in PRL i emulsja wykruszyłaby się podczas przewijania ;p.
Ale robiłeś na materiałach z PRL-u?
Bo na ten przykład HL-ka to była licencja Ilforda.
I na pewno bardziej przewidywalne, jak te mierzone w GOST-ach.

Wujot
01-03-2022, 12:18
Panowie, obaj jesteście w błędzie i obaj macie rację.
Afganka McCurry'ego zrobiona ziemniakiem przekazywałaby te same emocje co ta uwieczniona na rolce Kodachrome'u. No chyba że rolka byłaby made in PRL i emulsja wykruszyłaby się podczas przewijania ;p. i tutaj zbijam piątkę z Wujot'em
Zdecydowanie jednak wolimy oglądać ją w najlepszej możliwej jakości, prawda Teu?

Zgodzę się że szerokopojęty "temat" zdjęcia to motyw przewodni, jednak wciąż trzeba techniki żeby ten temat dobrze oddać.
Zgodzę się również że struganie ołówka pod tytułem TYLKO PROSTE KADRY/ NIE NIE KOLEGO TU ZDECYDOWANIE SZERZEJ MODELKA SIĘ DUSI/ TAM W TLE TO ROZPAĆKANA OWSIANKA CZY BOKEHEHE Z HEHELIOSA to druga skrajność.
Jednak po coś mamy te dziewięć pól siatki, złote podziały, pozomice w statywach i kupę innych pomocy naukowych.

Wracając do McCurry'ego, nie sądzę że jego dzieło przebiłoby się gdzieś dalej gdyby było niechlujne, przepalone, zbyt ziarniste. Ktoś przeglądający stwierdziłby "no, panienka ma chyba ciekawe oczy" i do następnego.

Tak samo jak wykwintnego dania nie podacie w wiadrze, tak samo przypalone gluty nie posmakują lepiej ze złotej zastawy ^_-

Weszliśmy wreszcie w jakieś sensowniejsze rewiry. Z niektórymi Twoimi konkluzjami mogę się zgodzić, innymi warunkowo zgodzić a w niektórych sprawach mam diametralnie odmienne zdanie.

Pierwsze jest to, że "jakość" wcale niekoniecznie zawsze służy fotografii. Przypomnę czasy technik chromianowych, siatek zmiękczających czy dziwnie skorygowanych obiektywów. Wystarczy popatrzeć na fotografię naszego forumowego kolegi wpkx aby zrozumieć, że ekstremalna dokładność nie zawsze jest wskazana.

Drugie. Pomoce naukowe o których wspomniałeś (a które używają jedynie fotografowie) to dowód, że pseudowiedza wypiera wrażliwość. Aby skrócić pisanie odeślę do mojego tekstu z tego forum gdzie obalam mit geometryczny kompozycji. https://forum.nikoniarze.pl/threads/274205-Stolikowy-advertorial-i-edytorial/page21?p=3815077&viewfull=1#post3815077 Jeszcze kawałek dalej w wątku, jest dyskusja (z udziałem 90s) o spiralach, złotych podziałach.

Trzy. Forma podania też jest środkiem wyrazu. Ambrotypy są często właśnie podawane jak gluty, a dzięki temu mają niezwykłą siłę wyrazu.

ostatni_wolny_login
01-03-2022, 14:33
Ale robiłeś na materiałach z PRL-u?
Nie, ale biorąc pod uwagę gospodarkę niedoboru założyłem że i rodzimy sektor foto trzymał się na "etykietach zastępczych" i "wyrobach fotopodobnych". Mogę się mylić, wszak PRL znam z opowieści rodziców i dziesiątek godzin materiałów historycznych ;)
Wujot, Ty podchodzisz do fotografii jak do czegoś co ląduje na ścianie wystawy sztuki. Ja uważam że Picasso czy inny abstrakcjonista, zanim zaczęli kreślić swoje słynne bohomazy również mieli solidne podstawy "klasycznego malartwa". O poprawnym machaniu pędzlem, mieszaniu pigmentów na paletce, używaniu terpentyny, robieniu cieni itp (przepraszam fantazja za tak brutalne spłycenie :mrgreen:); nie znam się na malarstwie ani tymbardziej na odbiorze "nie-klasycznych" prac. Po prostu do mnie nie trafiają.

Zgadzam się że technika i medium mogą być elementem tej sztuki i formą wyrazu, czymś co dodaje kolejnego wymiaru w percepcji. W głowie roi mi się taki przykład że "dynamiczna scena akcji w thrillerze" musi być kręcona z ręki, z bujającą się kamerą czy wręcz niedoświetlona żeby oddać grozę. Zdjęcie z takim dodatkowym wymiarem mogłoby pokazywać rozmazaną kukłę sołdata( nacji wiadomej :D), rozmazaną niczym w ruchu, z nieostrym "czymś" w ręce co ma budzić skojarzenie z kałachem i że robiący zdjęcie ucieka przed oprawcą.

Niemniej, wracając do tematu mojego zdjęcia, nie chcę "oddać zwyczajności kończącego się dnia pasażerów tramwaju" czy "ekstrapolować emocji motorniczego na różnorakie barwy tła". Chcę ustrzelić ładny, ostry tramwaj z technicznie perfekcyjnym rozmazanymi światłami tła :D
Nie znaczy to bynajmniej że zamierzam się do tego ograniczać, wszak pojedyncze "nieperfekcyjne zdjęcia" gdzieś tam rezonują ze mną, ale zdecydowanie nie jestem na etapie komponowania sceny z główki szpilki, garści orzechów laskowych i takiego kąta żeby to ta szpilka była optycznie większa, nazywając dzieło "tańcem pozorów". Uważam jednak że żeby robić "mocne zdjęcia z celowo zaniedbaną techniką jako formą wyrazu" muszę najpierw opanować te techniki żeby świadomie i instrumentalnie wykorzystać ich brak czy upośledzenie i oddać to co zobaczyłem w danym ujęciu.
A żeby je opanować to muszę poznać aparat w różnych warunkach oświetleniowych, nawet robiąc takie zupełnie miałkie zdjęcia jak tego placu ze świecącymi "katowicami" :D.


Ambrotypy są często właśnie podawane jak gluty, a dzięki temu mają niezwykłą siłę wyrazu.
Trochę jak kiszone śledzie; do właściwego odbioru potrzeba smakosza.

Jednych cieszą "po prostu zdjęcia" (jak do niedawna mnie ze sterowcem), innych zgodnie ze sztuką (te podziały itp, to chcę opanować teraz), jeszcze inni oczekują lub doszukują się większej głębi.


Pomoce naukowe o których wspomniałeś (a które używają jedynie fotografowie) to dowód, że pseudowiedza wypiera wrażliwość
Wiesz, mam podobne przemyślenia w kontekście innych dziedzin żyćka i te przemyślenia zwykle konkluduje sobie tak: "to co dla mnie ważne odbiega od mainstreamu, awansowałem więc na przedstawiciela niszy :D" i robię swoje, zgodnie z poczuciem "tego co właściwe" tam w klacie.

Wujot
01-03-2022, 19:55
Niemniej, wracając do tematu mojego zdjęcia, nie chcę "oddać zwyczajności kończącego się dnia pasażerów tramwaju" czy "ekstrapolować emocji motorniczego na różnorakie barwy tła". Chcę ustrzelić ładny, ostry tramwaj z technicznie perfekcyjnym rozmazanymi światłami tła :D
Nie znaczy to bynajmniej że zamierzam się do tego ograniczać, wszak pojedyncze "nieperfekcyjne zdjęcia" gdzieś tam rezonują ze mną, ale zdecydowanie nie jestem na etapie komponowania sceny z główki szpilki, garści orzechów laskowych i takiego kąta żeby to ta szpilka była optycznie większa, nazywając dzieło "tańcem pozorów". Uważam jednak że żeby robić "mocne zdjęcia z celowo zaniedbaną techniką jako formą wyrazu" muszę najpierw opanować te techniki żeby świadomie i instrumentalnie wykorzystać ich brak czy upośledzenie i oddać to co zobaczyłem w danym ujęciu.
A żeby je opanować to muszę poznać aparat w różnych warunkach oświetleniowych, nawet robiąc takie zupełnie miałkie zdjęcia jak tego placu ze świecącymi "katowicami" :D.
Trochę jak kiszone śledzie; do właściwego odbioru potrzeba smakosza.
Jednych cieszą "po prostu zdjęcia" (jak do niedawna mnie ze sterowcem), innych zgodnie ze sztuką (te podziały itp, to chcę opanować teraz), jeszcze inni oczekują lub doszukują się większej głębi.
Wiesz, mam podobne przemyślenia w kontekście innych dziedzin żyćka i te przemyślenia zwykle konkluduje sobie tak: "to co dla mnie ważne odbiega od mainstreamu, awansowałem więc na przedstawiciela niszy :D" i robię swoje, zgodnie z poczuciem "tego co właściwe" tam w klacie.

Bardzo mi się podoba, że podchodzisz do dyskusji w sposób otwarty.

Czasem stado najlepszych rad nie uratuje nas przed "własną" drogą. Przy czym ta własna droga jest oczywiście powtórzeniem usiłowań innych. Zasadniczo to przed tym chciałem Cię uchronić ;) Ale się nie da. :) Ogólnie to uważam, że największy efekt można osiągnąć pracując nad stylem i koncepcją. Też przekazem. Po cholerę chcesz koniecznie perfekcyjnie sfocić ten tramwaj? Będziesz 675 827 fotografem, który opanuje tę umiejętność. Po tym dojdziesz do wniosku, że teraz pora na perfekcyjne zdjęcia trolejbusów i będziesz tam 687 999 fotografem. A jeszcze riksze, skutery, kajaki górskie. Życia Ci nie starczy!

Pisząc ciut (ale tylko ciut) poważniej to moje lata doświadczeń pokazały mi, że najszybciej znakomity wynik uzyskamy pracując nad merytoryką. Warsztat powinien być oczywiście wystarczająco dobry. Przechodząc na chwilę do nieszczęsnych smartfonów. Ze względu na wiele ograniczeń jakie mają koncentruję się tam jeszcze bardziej na temacie bo jest to jedyny argument jaki mam w ręku. Pracując smartfonem przykładam się bardziej jak lustrem. Przechodząc do elementów warsztatu to powinieneś się mocno raczej zastanawiać jak ograniczać bolesną gadatliwość fotografii niż dążyć do jej poszerzania. Fotografowie dążąc do pokazywania wszystkiego (to oddanie wszystkich tonów) wchodzą w jakąś ślepą uliczkę. Należy pokazywać tylko tyle ile buduje scenę.

Poczytaj sobie "Sztuka i percepcja wzrokowa" Rudolf Arnheim. Może inaczej spojrzysz na getto w którym tkwią fotografowie. Jak nie musisz to się tam nie pchaj! Ale niecnie wykorzystywać - możesz. :)

ostatni_wolny_login
01-03-2022, 23:30
Po cholerę chcesz koniecznie perfekcyjnie sfocić ten tramwaj? Będziesz 675 827 fotografem, który opanuje tę umiejętność
Ale będę pierwszym egzemplarzem siebie który tego dokona :P. Czasami robimy coś tylko i wyłącznie dla własnej satysfakcji. Ty chodzisz po mieście i cykasz zdjęcia oświetlonemu budynkowi przez rzekę, pewnie też nie byłeś pionierem tego ujęcia, a jednak postanowiłeś zatrzymać tę chwilę. Po cholerę? Bo sprawiło Ci to przyjemność? Uznałeś, kierowany emocjami, że po prostu warto, bez jakiejś głębszej analizy swoich pragnień?


Czasem stado najlepszych rad nie uratuje nas przed "własną" drogą. Przy czym ta własna droga jest oczywiście powtórzeniem usiłowań innych
Zupełnie nie mam z tym problemu że taki czy inny influęser zasiał mi w głowie koncept jakiejś sceny. Tak mocno że dziś dążę do jej odtworzenia we własnym otoczeniu, własnym sprzętem i "tymi ręcoma". Naśladowanie lepszych( w mojej subiektywnej opinii) ode mnie i zbliżanie się do ich poziomu daje mi poczucie progresu i podążania we właściwym kierunku. Dodaje wiary w siebie i zachęca do podejmowania się ambitniejszych ujęć. Tak na marginesie to jakbyś mi powiedział że w lutym będę biegał z lufą po katowickim rynku i klękał przed torami tramwajowymi gdzie ewidentnie będzie mi wiać po miejscu gdzie plecy przestają mieć swoją szlachetną nazwę, to skwitowałbym to soczystym "XD" i polecił zmianę farmaceuty/ dilera :mrgreen:.

W świecie programistów też mamy takie "fora fotograficzne" i ich absolwentów. To bootcampy i ludzie po nich, tzw "junior kodoklepacze". Ciśniemy z nich bekę że "napisali swoją pierwszą galerię w PHP i z dumą wpisują 'programista' w sekcji 'doświadczenie' na Linkedinie". Jednak jeśli ze 100 kodoklepaczy uda się wykrzesać dwie kreatywne jednostki które nie poprzestaną na tych galeriach, to znaczy że warto kształcić ludzi bo być może w kursie uczestniczy ktoś, kto nawet nie wie że będzie nowym Stevem Jobsem*.

Podobne kursy i poradniki widuję w internecie, płatne kombajny i bezpłatne "wkłady w społeczność". Tam też do porzygu, w każdym takim materiale klepane są "trójkąty iso-migawka-przysłona", głębia ostrości, złoty podział. Fabryka "pstrykaczy", 675 827 łapaczy tramwajów, uchwytywaczy kościołów i obowiązkowo Księżyca teleobiektywem :P. Jednak bez podstaw to i takich ludzi od masówki nie uświadczyłbyś, albo poszłoby jak współczesna powszechna komputeryzacja, totalne uwstecznienie i rozcieńczenie tematu.


Ze względu na wiele ograniczeń jakie mają koncentruję się tam jeszcze bardziej na temacie bo jest to jedyny argument jaki mam w ręku
Ojj, i tutaj znów ciepłe uczucie w sercu że wiele nas łączy, tylko na innych płaszczyznach. Idea jednak pozostaje: "im większe ograniczenia, im mniej ułatwień, tym bardziej trzeba postawić na kreatywność. I to jest kuźnia talentów, jasna separacja chłopców od mężczyzn".
Ja doskonale wiem o czym mówisz, bo to co opiszesz charakteryzowało demoscenę komputerów trzeciej i początku czwartej generacji. Maszyny o nikłej mocy obliczeniowej i ciasnych zasobach, w uzdolnionych rękach robiły rzeczy o których nie śniło się ich projektantom.
Niecodzienne wykorzystanie prymitywnych ukladów specjalizowanych, proste "bzyczki" generujące skomplikowane dźwięki. Czy wręcz projektowanie własnych platform w oparciu o dostępne technologie. W skali makro porównać to można do wypełniania kieliszków wodą żeby stworzyć instrument muzyczny. W skali mirko mówimy o ludziach tworzących w CPLD własne procesory i układy specjalizowane tylko po to żeby wykrzesać zeń muzykę i mniej lub bardziej do rytmu- obraz.

Doskonałym przykładem "kiszonych śledzi" jest A mind is born (https://www.youtube.com/watch?v=sWblpsLZ-O8) autorstwa Linusa Åkessona (http://www.linusakesson.net/). To jest sztuka do której odbioru musisz siedzieć w temacie, choć i to jest mało powiedziane. Powierzchowne spojrzenie laika widzi sieczkę na ekranie i mniej lub bardziej kakofonię dźwięków, po której komputer( Commodore 64) się resetuje. Jednak wszytko co tam zobaczysz i usłyszysz ma swój przekaz i tworzy spójną, cholernie zaawansowaną całość, mimo że nie wykorzystuje żadnego ze współcześnie znanych trików na wykrzesanie z poczciwej komody 300% jej potencjału. Przyznam że o demoscenie jak i o samych dziełach Linusa mogłbym gderać godzinami, bo to jest mój konik. O mnogości interpretacji i symbolice tego arcydzieła dałoby się napisać osobny temat na forum :p

Niemniej jest to rodzaj sztuki który nie trafi nigdy do mainstreamu. To praca artysty dedykowana do bardzo wąskiego grona. Podejrzewam że gdyby Linus w 2007 roku zadał sobie pytanie "czy chcę być 675 827 twórcą muzyki z gatunku chiptune na scenie", to A mind was born nigdy nie powstałoby. Tak jak matematyka i elektronika a nierzadko i algorytmika jest podstawą tworzenia takich perełek, tak i w naszym świecie świateł trzeba mieć świadomość tego z czym się pracuje i w jakich ograniczeniach się porusza.
Oczywiście mozna powiedziec że raz na tysiąc zdarzy się debil który nie wie i nieświadomie przekracza ograniczenia, dokonując odkrycia. Ale ja osobiście jestem cienkim innowatorem i (nie)stety muszę przejść przez cały proces zrozumienia żeby się rozwijać.
Póki daje mi to satyfakcję i poczucie progresu, to co w tym złego? Może źle sformułowane, powinenem zapytać retorycznie "to po co cokolwiek zmieniać?". Z moim słomianym zapałem i tak długo siedzę w aparatowaniu :P.


*nie jestem jakkolwiek fanem marki z jabłkiem, ale wizjonerstwa i innowacyjności Steve'owi nie da się odmówić.

Wujot
02-03-2022, 01:06
Ojj, i tutaj znów ciepłe uczucie w sercu że wiele nas łączy, tylko na innych płaszczyznach. Idea jednak pozostaje: "im większe ograniczenia, im mniej ułatwień, tym bardziej trzeba postawić na kreatywność. I to jest kuźnia talentów, jasna separacja chłopców od mężczyzn".
Ja doskonale wiem o czym mówisz, bo to co opiszesz charakteryzowało demoscenę komputerów trzeciej i początku czwartej generacji. Maszyny o nikłej mocy obliczeniowej i ciasnych zasobach, w uzdolnionych rękach robiły rzeczy o których nie śniło się ich projektantom.
Niecodzienne wykorzystanie prymitywnych ukladów specjalizowanych, proste "bzyczki" generujące skomplikowane dźwięki. Czy wręcz projektowanie własnych platform w oparciu o dostępne technologie. W skali makro porównać to można do wypełniania kieliszków wodą żeby stworzyć instrument muzyczny. W skali mirko mówimy o ludziach tworzących w CPLD własne procesory i układy specjalizowane tylko po to żeby wykrzesać zeń muzykę i mniej lub bardziej do rytmu- obraz.

Doskonałym przykładem "kiszonych śledzi" jest A mind is born (https://www.youtube.com/watch?v=sWblpsLZ-O8) autorstwa Linusa Åkessona (http://www.linusakesson.net/). To jest sztuka do której odbioru musisz siedzieć w temacie, choć i to jest mało powiedziane. Powierzchowne spojrzenie laika widzi sieczkę na ekranie i mniej lub bardziej kakofonię dźwięków, po której komputer( Commodore 64) się resetuje. Jednak wszytko co tam zobaczysz i usłyszysz ma swój przekaz i tworzy spójną, cholernie zaawansowaną całość, mimo że nie wykorzystuje żadnego ze współcześnie znanych trików na wykrzesanie z poczciwej komody 300% jej potencjału. Przyznam że o demoscenie jak i o samych dziełach Linusa mogłbym gderać godzinami, bo to jest mój konik. O mnogości interpretacji i symbolice tego arcydzieła dałoby się napisać osobny temat na forum :p

Niemniej jest to rodzaj sztuki który nie trafi nigdy do mainstreamu. To praca artysty dedykowana do bardzo wąskiego grona. Podejrzewam że gdyby Linus w 2007 roku zadał sobie pytanie "czy chcę być 675 827 twórcą muzyki z gatunku chiptune na scenie", to A mind was born nigdy nie powstałoby. Tak jak matematyka i elektronika a nierzadko i algorytmika jest podstawą tworzenia takich perełek, tak i w naszym świecie świateł trzeba mieć świadomość tego z czym się pracuje i w jakich ograniczeniach się porusza.
Oczywiście mozna powiedziec że raz na tysiąc zdarzy się debil który nie wie i nieświadomie przekracza ograniczenia, dokonując odkrycia. Ale ja osobiście jestem cienkim innowatorem i (nie)stety muszę przejść przez cały proces zrozumienia żeby się rozwijać.
Póki daje mi to satyfakcję i poczucie progresu, to co w tym złego? Może źle sformułowane, powinenem zapytać retorycznie "to po co cokolwiek zmieniać?". Z moim słomianym zapałem i tak długo siedzę w aparatowaniu :P.
.

Łączy nas w takim razie więcej - jestem absolutnym maniakiem muzycznym. Zresztą większość fotografów siedzących po 10 godzin w studio może sobie pozwolić na luksus porządnego i limitowanego tylko własnym gustem i wytrzymałością odsłuchu. Ten minimal (bo z pewnej odległości na pewno tak można go zakwalifikować) rzeczywiście nieźle brzmi jak na użyte narzędzie. Choć mikromuzyka od czasu Matmos, Autechre czy Fenesza jest w kompletnie innym miejscu. Co naprawdę słychać.

Zrewanżuje się instrumentem wymyślonym w 1928 roku, który czasem pojawia się w różnych (mimo wszystko nielicznych) wykonaniach

https://youtu.be/AuV4XiCTgn8

a tutaj też bardzo oryginalna orkiestra "robotów" Bastiena

https://youtu.be/TIgFnHCvXWM

ale obiektywnie rzecz biorąc to takie formalne zabiegi nie wytrzymują jednak w zestawieniu z Muzyką przez duże M. Na przykład

https://youtu.be/fxlzQ3Uex2w?t=2072

Tutaj nie tylko muzyka na poziomie mikromuzycznym ale też harmonii, brzmienia, tematu jest genialna. Strona wizualna słów brakuje. Dla mnie najlepsze połączenie abstrakcyjnego obrazu i muzyki jakie znam...