Zobacz pełną wersję : Back up catalog LR
Krzysztofh
20-10-2020, 11:42
Mam pytanie dotyczące archiwizowania katalogu LR. W jakich sytuacjach przydaje się ta kopia?
Jak dotąd nie musiałem korzystać z tych kopii. Przy okazji archiwizacji zdjęć, także eksportowanych jako katalog aby nie utracić obróbki na zewnętrznym nośniku archiwizuję także te kopie katalogu, tylko nie wiem kiedy mogą się przydać.
sokolnik
20-10-2020, 12:26
Jak Ci padnę dysk na którym jest katalog LR? :)
Jak Ci ukradną kompa/laptopa?
Krzysztofh
20-10-2020, 13:27
OK, czyli np. po ponownej instalacji LR powinienem odtworzyć ostatnią kopię katalogu LR z pliku rar i zadbać o takie same położenie plików (zdjęć)? Czy nie wyjdzie na to samo jak zaciągnę wszystkie wyeksportowane katalogi. Tam są surowe zdjęcia i archiwum całej obróbki.
To chodzi o to, czy masz w swoim katalogu LR stworzone własne kolekcje, stacki, albumy, slajdszoły... - całe dobrodziejstwa, na które LR pozwala w swoich modułach. Bo te wszystkie ustawienia i modyfikacje, oprócz informacji o samej obróbce zdjęć zapisują się w bazie danych (katalogu). Dlatego warto robić kopie tego katalogu, jeśli nie przez Backup z LRa, to po prostu kopiując go ręcznie na inny dysk itp. Natomiast informacje o obróbce zdjęć zapisują się niezależnie w plikach XMP - przy każdym zdjęciu. Oczywiście trzeba tą opcję włączyć w ustawieniach LRa (dlaczego nie jest domyślnie?), bo brak generowania plików XMP, to już jazda na krawędzi i skrajna nieodpowiedzialność. W razie grubszej awarii, jakiegoś totalnego errora na wszystkich wczytywanych kopiach baz danych - a znając kaprysy oprogramowania, nie zdziwiłbym się, że komuś tak mogłoby się stać - tylko pliki XMP uratują chociaż cały trud obróbki :)
2pompony
20-10-2020, 16:02
tylko pliki XMP uratują chociaż cały trud obróbki :)
Ile razy trzeba prostować tego typu idiotyzmy, które w razie awarii niczego nie przywrócą, a już zwłaszcza 'całego trudu obróbki'? Ile jeszcze trzeba tłumaczyć podstawowe rzeczy, żeby tego typu szkodliwe pierdoły o xmp przestały się szerzyć?
Naprawdę ludzie, zanim wydalicie jakieś komunikaty w żywotnej sprawie jak backupowanie - połknijcież przynajmniej minimum wiedzy, żeby nie gadać kompletnych głupot...
Krzysztofh
20-10-2020, 18:11
2pompony mógłbyś nieco przybliżyć ten temat please. Pewnie gdzieś już nie raz o tym pisałeś, bo wiem że w kwestii LR masz dużą wiedzę, ale jakoś nie znalazłem.
JA robię tak, że po obróbce grupy zdjęć, powiedzmy z jednego wyjazdu korzystam z funkcji Export as catalog i niezależnie eksportuję zdjęcia do jpeg. Wszystko mam na dysku D komputera aby mieć do tego szybki dostęp ale też kopiuję na zewnętrzny nośnik. Na ten zewnętrzny dysk kopiuję co pewien czas pliki rar, które tworzy mi LR robiąc kopię katalogu. Te pliki nie są duże, więc tym bardziej nie ma problemu. I właśnie o te kopie mi chodzi.
Ile razy trzeba prostować tego typu idiotyzmy, które w razie awarii niczego nie przywrócą, a już zwłaszcza 'całego trudu obróbki'? Ile jeszcze trzeba tłumaczyć podstawowe rzeczy, żeby tego typu szkodliwe pierdoły o xmp przestały się szerzyć?
Ale ty tak na serio? :shock:
Niestety 2pompony ma rację. W plikach XMP zapisuje się tylko niewielka część informacji zawartej w katalogu LR-a. Pliki XMP służą do czegoś innego. Polecam robić kopię zapasową katalogu. Można do tego używać mechanizmu "backup" wbudowanego do LR albo po prostu skopiować całą zawartość folderu z katalogiem.
2pompony
21-10-2020, 12:10
Ale ty tak na serio? :shock:
Tak, na serio. Jeśli ktoś rozpowszechnia szkodliwe idiotyzmy i usiłuje jeszcze za ich pomocą coś komuś doradzać - prostuję takie głupoty, bo jeszcze ktoś przypadkiem mógłby w nie uwierzyć i ponieść szkodę. Po drugie jak się głupot nie prostuje, to zaczynają się szerzyć jako szkodliwe mity.
2pompony mógłbyś nieco przybliżyć ten temat please. Pewnie gdzieś już nie raz o tym pisałeś, bo wiem że w kwestii LR masz dużą wiedzę, ale jakoś nie znalazłem.
JA robię tak, że po obróbce grupy zdjęć, powiedzmy z jednego wyjazdu korzystam z funkcji Export as catalog i niezależnie eksportuję zdjęcia do jpeg. Wszystko mam na dysku D komputera aby mieć do tego szybki dostęp ale też kopiuję na zewnętrzny nośnik. Na ten zewnętrzny dysk kopiuję co pewien czas pliki rar, które tworzy mi LR robiąc kopię katalogu. Te pliki nie są duże, więc tym bardziej nie ma problemu. I właśnie o te kopie mi chodzi.
Najpierw teoria (ale ważna):
Żeby dobrze się zabezpieczyć backupem, trzeba wiedzieć przede wszystkim co konkretnie zbackupować. Jak już się to wie, można przeprowadzić backup na kilka sposobów, jak powiedział mój przedmówca Zbyszek: albo wbudowanym mechanizmem LRa, albo samodzielnie kopiując odpowiednie foldery, ustawiając jakiś program backupujący co przedział czasu odpowiednie rzeczy, czy jak tam kto lubi. Ważne, żeby wiedzieć co.
W ramach oszczędności miejsca na dyskach można starsze backupy Catalogu LRa wywalać, tym bardziej że wszystkie edycje od początku pracy nad każdym obrazkiem i tak są w najnowszym backupie, więć nie bardzo jest sens przechowywać te starsze wersje... Można je całkowicie bezpiecznie usuwać co jakiś czas, zachowując powiedzmy dwie najbardziej aktualne wersje, to już dla szczególnie ostrożnych.
Jeśli pracuje się w LRze, to kompletny backup dorobku fotograficznego obejmuje dwa zestawy plików:
same pliki zdjęć (NEFy, RAWy, jpgi, jeśli ktoś robi w jpgach), oraz
Catalog LRa, w którym siedzi całość edycji, jakie przeprowadzamy na zdjęciach. Podkreślam to: całość edycji - zarówno obróbka poszczególnych plików, jak i metadane: tagi, gwiazdki, flagi, słowa kluczowe, itd... NIC INNEGO TEGO NIE ZAPEWNI, ZWŁASZCZA PLIKI XMP. Czemu - o tym być może napiszę gdzieś później...
Tyle teorii.
Ty Krzysztofh masz swój styl pracy, dzielisz całą kolekcję zdjęć na jakieś swoje grupy (np. z wyjazdu) - bo tak sobie przyjąłeś. Nie bardzo rozumiem po co, ale widać tak lubisz. Ja z kolei mam wszystkie swoje zdjęćia od lat podzielone na dwa duże bloki: prywatne i zawodowe. Zatem każdy z nas ma do zbackupowania dwa zestawy rzeczy:
1. pliki samych zdjęć (ja akurat backupuję RAWy)
2. tyle Catalogs, ile mamy grup zdjęć.
Nie bardzo widzę sens dzielenia Catalogu na takie z poszczególnych wyjazdów, bo jak masz tych wyjazdów powiedzmy 20, to żeby najpierw zobaczyć zdjęcia z drugiego wyjazdu, musisz zamknąć Catalog pierwszego i wczytać drugi, analogicznie dla każdego następnego wyjazdu. Dla mnie wygodniejsze byłoby trzymanie wszystkich wyjazdów w jednym Catalog i backupowanie tego jednego, zbiorczego - bo wtedy masz do ogarnięcia jeden plik, a nie 20. Po drugie z jednego zbackupowanego zbiorczego Cactalog masz od razu dostęp do wszystkich wyjazdów, a jak masz 20 różnych backupów, to się można pogubić i czegoś nie dopatrzeć.
Jeśli zaś masz wszystkie wyjazdy w jednym Catalog, ale z jakiegoś powodu eksportujesz Catalog tylko z jednego wyjazdu - ja bym zaprzestał, bo to trochę nierozsądne: masz pełno rozsianych, ale tylko częściowych backupów wielu Catalogów, zamiast jednego, poważnego - z którego i tak masz dostęp do wszystkich zdjęć. W razie awarii, nieszczęścia, padu wszystkiego czy coś - będziesz się musiał posiłkować wieloma cząstkowymi backupami, i odzyskiwać po kawałku całość pracy. Jak będziesz miał jeden backup, ogarniesz to szybciej.
Ale jeśli masz taki styl pracy - nie namawiam do zmian. Ważne, żebyś robił backup dwóch zestawów: samych zdjęć (materiał wyjściowy) i poszczególnych Catalogów (całość edycji). Jeśli to sobie zapewnisz, jesteś dobrze zabezpieczony.
A kiedy z tego skorzystasz? W tak zwanym najmniej spodziewanym momencie. Gratuluję że nigdy jeszce nie byłeś do tego zmuszonym, ale dobrze bybłoby, gdybyś był na taką ewentualność przygotowany.
2pompony A nie skomentowałbyś czasem jakiegoś zdjęcia? Myślę, że nie tylko mnie tego czasem brakuje 8-)
Krzysztofh
21-10-2020, 14:20
2pompony - dziękuje bardzo.
Doprecyzuję co nieco. Bacupowanie poszczególnych grup zdjęć (wyjazd) zostało podyktowane tym jak kiedyś obrabiałem zdjęcia na dwóch komputerach i aby mieć ciągłość pracy robiłem eksport zdjęć z danego wyjazdu metodą export as catalog i kontynuowałem pracę na innym po zaimportowaniu catalogu.
Teraz tworząc takie exporty mam w nich komplet obróbki i same NEFy. Eksportuję też po obróbce zdjęcia jako JPEG do celów prezentacji. To wszystko na osobnym nośniku.
Nie mniej jednak na podstawowym komputerze wszystkie grupy zdjęć są ciągle dostępne, więc w każdej chwili mogę wejść w edycje dowolnego zdjęcia z wielu lat. Tych grup jest ok 30. To wszystko jest w jednym Lightroom catalog.lrcat Backupuję też ten właśnie katalog. Tylko mój pierwszy post tego wątku był w celu zrozumienia różnicy w sytuacji kiedy np. mamy przykładowo zaimportowane zdjęcia powiedzmy z Hiszpanii i Portugalii i po obróbce każdego wyjazdu robię export as catalog z każdego wyjazdu. Dodatkowo robię kopię pliku, który LR tworzy przy zamykaniu programu (tak często jak to sobie ustawimy).
I w przypadku konieczności instalacji LR od nowa na czystej windzie jak do katalogu LR zaimportuję te dwa backupy będzie czegoś brakowało, czy powinienem skorzystać jeszcze z kopii tego pliku rar, tworzonego przez LT. Co on jeszcze przechowuje oprócz informacji o obróbce każdego ze zdjęć z przykładowej Hiszpanii i Portugalii? Jako że nigdy nie musiałem odtwarzać przez te lata swojej pracy, to zapytam też w jaki sposób skorzystać z tego pliku rar?
Podkreślam to: całość edycji - zarówno obróbka poszczególnych plików, jak i metadane: tagi, gwiazdki, flagi, słowa kluczowe, itd... NIC INNEGO TEGO NIE ZAPEWNI, ZWŁASZCZA PLIKI XMP. Czemu - o tym być może napiszę gdzieś później...
OT:
No to mnie zastrzeliłeś jak Błochowiak Michnika na komisji śledczej :oops:
Nie będę komentował twoich nieuprzejmości, bo to jest dobre na poziomie przedszkola. Ale trudno mi w to uwierzyć, jak ktoś obeznany - co widzę po pozostałym merytorycznym opisie i tłumaczeniu - może w pewnej sferze wykazywać się ignorancją.
Mimo to wykażę odrobinę dobrej woli i odpowiem, że pliki XMP zachowują WSZYSTKIE informacje o modyfikacjach dokonywanych na pliku RAW: suwaczki, gradienty, pędzle, modyfikacje, profile aparatu itd. Także gwiazdki (oceny) i metadane. Przynajmniej w rzeczywistości, w której codziennie świadomie używam oprogramowania Adobe - tak jest, ale może żyję w innej ?!
end OT
...czy powinienem skorzystać jeszcze z kopii tego pliku rar, tworzonego przez LT. Co on jeszcze przechowuje oprócz informacji o obróbce każdego ze zdjęć z przykładowej Hiszpanii i Portugalii? Jako że nigdy nie musiałem odtwarzać przez te lata swojej pracy, to zapytam też w jaki sposób skorzystać z tego pliku rar?
W przypadku ponownej instalacji LRa na czystym systemie - wskazujesz katalog zawsze najnowszy, czyli zapisany na końcu swojej poprzedniej pracy z LRem. Tyle i aż tyle.
Mimo to wykażę odrobinę dobrej woli i odpowiem, że pliki XMP zachowują WSZYSTKIE informacje o modyfikacjach dokonywanych na pliku RAW: suwaczki, gradienty, pędzle, modyfikacje, profile aparatu itd. Także gwiazdki (oceny) i metadane. Przynajmniej w rzeczywistości, w której codziennie świadomie używam oprogramowania Adobe - tak jest, ale może żyję w innej ?!
end OT
Wprawdzie nie jestem 2pompony ale głównie dla postronnych czytających napisze że nie niestety nie masz racji. Pliki XMP nie zachowują historii edycji ale tylko ostatnie nastawy suwaczków. Nie zachowują też informacji o kopiach wirtualnych co akurat dla mnie jest krytyczne gdyż podstawową obróbkę robię na pliku głównym ale te najlepsze zdjęcia potem jeszcze poprawiam na kopiach wirtualnych (zwłaszcza kadrowanie). Dodatkowo pliki XMP nie zachowują kolekcji ani żadnego przypisania do kategorii co także wykorzystuję.
2pompony
21-10-2020, 17:03
Mimo to wykażę odrobinę dobrej woli i odpowiem, że pliki XMP zachowują WSZYSTKIE informacje o modyfikacjach dokonywanych na pliku RAW:
To jest właśnie idiotyzm w którym tkwisz, i nawet nie jesteś w stanie pojąć, jak wielką krzywdę możesz wyrządzić tym, którzy w takie idiotyzmy przypadkiem uwierzą i się zastosują. Zacytuję sam siebie z innego wątku (przepraszam wszystkich postronnych), ale naprawdę nie chce mi się tego jeszcze raz pisać:
Sidecary xmp (czyli metadane DNG również) nie zawierają ani historii, ani kopii wirtualnych, ani całej masy potrzebnych rzeczy (np. flag - choć może już to nadrobili), więć liczenie na to, że będą mogły robić za backup będzie wyjątkowo bolesne, jeśli ktoś w to uwierzy..
Przykład: mamy zdjęcie, które jest na tyle dobre, że udało się nam z niego wykroić kwadrat, czarnobiały prostokąt, kolorową panoramkę i ekstra crossa. Albo jedno zdjęcie mamy skadrowane pod format 9x15, 30x40, pod telewizor (16x9) i na pokaz projektorem 16x10. Albo mamy jedno zdjęce grupki, z czego mamy skadrowane 4 osobne popiersia - czyli we wszystkich przykłądach mamy jeden plik podstawowy i trzy kopie wirtualne, razem 4 osobne, ale ważne byty. Plik xml (obojętne czy sam w sobie czy zapisany w DNG) zapisze nam wyłącznie jeden z czterech bytów - ten najbardziej na końcu. Ponieważ w takich metadanych nie mamy ani historii ani wirtualnych kopii - jeden byt jest zapisany, trzy pozostałe idą w diabły i są bezpowrotnie stracone.
Naszej pracy nie da się odtworzyć, więc jeśli chce się te utracone byty zobaczyć, trzeba wszystko zrobić jeszcze raz.
W tej sytuacji radzenie komuś, że (zacytuję): w razie grubszej awarii, jakiegoś totalnego errora na wszystkich wczytywanych kopiach baz danych tylko pliki XMP uratują chociaż cały trud obróbki (podkreślenie moje) jest albo szczytem ignorancji, albo szczytem złej woli.
Tyle w sprawie xmp.
2pompony - dziękuje bardzo.
Doprecyzuję co nieco.
[...]
I w przypadku konieczności instalacji LR od nowa na czystej windzie jak do katalogu LR zaimportuję te dwa backupy będzie czegoś brakowało, czy powinienem skorzystać jeszcze z kopii tego pliku rar, tworzonego przez LT.
Po kolei:
1.
Mnożenie wyeksportowanych Catalogs ponad miarę skutkuje ogólnym bałaganem, a w razie rzeczywistej awarii czy potrzeby reinstalacji tylko zaciemnia sprawę. Zamiast eksportować - a potem próbować odtwarzać - po kawałku, ja trzymałbym wszystkie zdjęćia w jednym Catalog - i tylko ten backupował. Zalety takiego rozwiązania wydają się rozsądne: tylko jedna rzecz do backupu, ważność takiego backupu rozstrzyga jedna data (najświeższa), jeden backup obejmuje całość edycji (wrócę jeszcze do tego). W porównaniu z kilkoma/kilkunastoma cząstkowymi backupami i problemami jakie to stwarza ja wolę prostotę - ale powiadam, co kto lubi.
2.
Rozumiem, że potrzeba obróbki na dwóch kompach wymusza potrzebę exportów jako Catalog poszczególnych grup zdjęć. Ale jeśli robi się to z głową, tzn. robi 'Export as Catalog', obrabia na innym komputerze, a po powrocie robi 'Import from another Catalog' - sprawa exportowanych Catalog przestaje mieć znaczenie, bo tymczasowo służą tylko do obróbki na drugim kompie, po powrocie importuje się z nich całość edycji i taki tymczasowy, cząstkowy Catalog wywala. Koniec, nie ma go więcej, spełnił rolę i dalej ma się wszystko w tym Catalog podstawowym.
3.
Kluczowe pytanie, jakie zadajesz: I w przypadku konieczności instalacji LR od nowa na czystej windzie jak do katalogu LR zaimportuję te dwa backupy będzie czegoś brakowało?
Nie, ten backup jaki robisz jest całym, gotowym do otwarcia, ready-to-go, de facto i de iure, kompletnym Catalog! Kapujesz?
a... Wypakowujesz rara gdziekolwiek na nowym miejscu (systemie, kompie, co tam),
b... odpalasz zainstalowanego na świeżo LRa,
c... LR się pyta czy ma stworzyć nowy Catalog, czy też masz jakiś swój,
d... no to pokazujesz mu to co przed momentem rozpakowałeś
e... i jako finał masz absolutnie wszytko to, co miałeś na starym miejscu: wirtualne kopie, całą obróbkę, całą historię każdego pliku, warianty, tagi , słowa kluczowe i całą resztę. Wszystko. Nie czujesz żadnej różnicy pomiędzy tym co było i tym co jest teraz. To mam na myśli mówiąc, że taki backup zawiera CAŁOŚĆ EDYCJI, wszystko, co kiedykowiek zrobiłeś danemu obrazkowi wewnątrz LRa.
Mam nadzieję, że to Cię uspokaja, co? :) Gdybyś liczył, że to samo uzyskasz z sidecarów XMP, to ostrzegam, że odzyskasz tylko najbardziej aktualny stan obróbki i niewiele więcej (może gwiazdki czy kolory). Reszta pracy nieodwołalnie idzie w kosmos...
- - - - kolejny post - - - - - -
PS - dzięki Zbyszek, że wyjaśniłeś ten szkodliwy mit o xmp. Sam też próbowałem to zrobić, ale pisanie zajęło mi sporo czasu. Gdybym wiedział, że już to wyjaśnileś nie trudziłbym paców.
2pompony A nie skomentowałbyś czasem jakiegoś zdjęcia? Myślę, że nie tylko mnie tego czasem brakuje 8-)
poste - wiesz, że czasem nawet mnie bierze żeby coś skomentować, ale jak widzę jakość ostatnich miesięcy wrzutek (poza nielicznymi wyjątkami), to gryzę się w język i palec. Ale dziękuję Ci za pamięć tych lepszych czasów. :)
Krzysztofh
21-10-2020, 17:05
OT:
No to mnie zastrzeliłeś jak Błochowiak Michnika na komisji śledczej :oops:
Nie będę komentował twoich nieuprzejmości, bo to jest dobre na poziomie przedszkola. Ale trudno mi w to uwierzyć, jak ktoś obeznany - co widzę po pozostałym merytorycznym opisie i tłumaczeniu - może w pewnej sferze wykazywać się ignorancją.
Mimo to wykażę odrobinę dobrej woli i odpowiem, że pliki XMP zachowują WSZYSTKIE informacje o modyfikacjach dokonywanych na pliku RAW: suwaczki, gradienty, pędzle, modyfikacje, profile aparatu itd. Także gwiazdki (oceny) i metadane. Przynajmniej w rzeczywistości, w której codziennie świadomie używam oprogramowania Adobe - tak jest, ale może żyję w innej ?!
end OT
W przypadku ponownej instalacji LRa na czystym systemie - wskazujesz katalog zawsze najnowszy, czyli zapisany na końcu swojej poprzedniej pracy z LRem. Tyle i aż tyle.
Czyli w celu ochrony przed utratą danych wystarczy, że na niezależnym nośniku będę archiwizował surowe pliki NEF i ostatnią lub kilka ostatnich wersji pliku Lightroom Catalog.lrcat?
LR jest zainstalowany na C: a zdjęcia na dysku D:. Czyli w przypadku np;. utraty całego komputera (kradzież) powinienem na nowym kompie odtworzyć identyczną sytuację, czyli umieścić na D: zdjęcia, zainstalować LR i zaimportować ostatni plik Lightroom Catalog.lrcat.
PS - dzięki Zbyszek, że wyjaśniłeś ten szkodliwy mit o xmp. Sam też próbowałem to zrobić, ale pisanie zajęło mi sporo czasu. Gdybym wiedział, że już to wyjaśnileś nie trudziłbym paców.
Drobiazg, ale Ty zrobiłeś to lepiej, z przykładami. :-P
Czyli w celu ochrony przed utratą danych wystarczy, że na niezależnym nośniku będę archiwizował surowe pliki NEF i ostatnią lub kilka ostatnich wersji pliku Lightroom Catalog.lrcat?
LR jest zainstalowany na C: a zdjęcia na dysku D:. Czyli w przypadku np;. utraty całego komputera (kradzież) powinienem na nowym kompie odtworzyć identyczną sytuację, czyli umieścić na D: zdjęcia, zainstalować LR i zaimportować ostatni plik Lightroom Catalog.lrcat.
TAAAAAK :grin: To jest właśnie takie proste. :idea:
Dodam że wcale nie musisz umieszczać katalogu LR i NEF-ów w tym samym miejscu jak było pierwotnie. Kopiujesz plik katalogu gdziekolwiek i otwierasz przy pomocy LR. A jeśli NEF-y też są w innej lokalizacji to można je wskazać z poziomu katalogu w LR.
Dodam tylko, że XMP umożliwia zrobienie migawek, które mogą zawierać różne wersje obróbki lub kadrowania. Nie jest to tak wygodne jak wirtualne kopie, ale da się zrobić. Używałem tego właśnie gdy musiałem przekadrować obrobione zdjęcie na inny format. Wolę jednak rozwiązanie z LR, bo kopie mogę sobie porozdzielać do różnych kolekcji.
To jest właśnie idiotyzm w którym tkwisz, i nawet nie jesteś w stanie pojąć, jak wielką krzywdę możesz wyrządzić tym, którzy w takie idiotyzmy przypadkiem uwierzą i się zastosują. Zacytuję sam siebie z innego wątku (przepraszam wszystkich postronnych), ale naprawdę nie chce mi się tego jeszcze raz pisać:
Sidecary xmp (czyli metadane DNG również) nie zawierają ani historii, ani kopii wirtualnych, ani całej masy potrzebnych rzeczy (np. flag - choć może już to nadrobili), więć liczenie na to, że będą mogły robić za backup będzie wyjątkowo bolesne, jeśli ktoś w to uwierzy..
Przykład: mamy zdjęcie, które jest na tyle dobre, że udało się nam z niego wykroić kwadrat, czarnobiały prostokąt, kolorową panoramkę i ekstra crossa. Albo jedno zdjęcie mamy skadrowane pod format 9x15, 30x40, pod telewizor (16x9) i na pokaz projektorem 16x10. Albo mamy jedno zdjęce grupki, z czego mamy skadrowane 4 osobne popiersia - czyli we wszystkich przykłądach mamy jeden plik podstawowy i trzy kopie wirtualne, razem 4 osobne, ale ważne byty. Plik xml (obojętne czy sam w sobie czy zapisany w DNG) zapisze nam wyłącznie jeden z czterech bytów - ten najbardziej na końcu. Ponieważ w takich metadanych nie mamy ani historii ani wirtualnych kopii - jeden byt jest zapisany, trzy pozostałe idą w diabły i są bezpowrotnie stracone.
Naszej pracy nie da się odtworzyć, więc jeśli chce się te utracone byty zobaczyć, trzeba wszystko zrobić jeszcze raz.
W tej sytuacji radzenie komuś, że (zacytuję): w razie grubszej awarii, jakiegoś totalnego errora na wszystkich wczytywanych kopiach baz danych tylko pliki XMP uratują chociaż cały trud obróbki (podkreślenie moje) jest albo szczytem ignorancji, albo szczytem złej woli.
Tyle w sprawie xmp.
No i o to wylewasz tyle jadu? Przecież ja nie napisałem nigdzie, że zachowa się historia, kolekcje, snapshoty, kopie wirtualne itp. - a wręcz przeciwnie w pierwszym moim wpisie, który zacytowałeś - te cudowne właściwości gromadzą się wyłącznie w bazie danych LRa. Mnie chodzi WYŁĄCZNIE o ostatnią edycję - pracy z plikiem RAW - tylko ona się zachowuje, to jest oczywiste.
I teraz - zakładając czysto hipotetycznie - gdyby jakiś wirus usunął / uszkodził Ci absolutnie wszystkie, wszyściutkie katalogi, ich backupy, ZIPy RARy na każdym dysku itp. To wolisz zostać z surowiutkimi RAWami we wszystkich swoich zbiorach zdjęć, czy mieć możliwość chociaż odzyskania ostatniej obróbki każdego z tych zdjęć? Jaki będzie Twój wybór?
I ty nazywasz moje wpisy działaniem na szkodę innych użytkowników?
A do kopii dołożyć darmowy Veeam agent i zrzucać różnicowke całego pc poza kompa i będziesz jak w fort boyard [emoji846]
2pompony
21-10-2020, 18:39
I ty nazywasz moje wpisy działaniem na szkodę innych użytkowników?
Tak, zwłaszcza takie:
w razie grubszej awarii, jakiegoś totalnego errora na wszystkich wczytywanych kopiach baz danych tylko pliki XMP uratują chociaż cały trud obróbki
Ponieważ jeśli ktoś w takie szkodliwe bzdury uwierzy, straci większość swojej pracy. Takie stwierdzenia w kontekście backupowanie są nie tylko szkodliwe. Są jeszcze szczytowo głupie, jeśli to mają być rady.
Nie zapominajcie o ustawieniach LR w AppData (ew. presety, znaki wodne itp.)
Ponieważ jeśli ktoś w takie szkodliwe bzdury uwierzy, straci większość swojej pracy. Takie stwierdzenia w kontekście backupowanie są nie tylko szkodliwe. Są jeszcze szczytowo głupie, jeśli to mają być rady.
Odpowiedz na pytanie: Jaki byłby Twój wybór ?
2pompony
21-10-2020, 20:15
Mój wybór jest bardzo prosty: nie radzić głupot i nei narażać innych, którzy to czytają na szkody. To podstawa, coś jak 'po pierwsze nie szkodzić'.
Nie rozpatruję przypadków co by było gdyby babcia miała wąsy, straciła tylko ich połowę, czy wolałaby stracić 3/4 czy może ucho, a może w wyniku wypadku wszystkiego na dysku mały palec. Mowa była o backupie i nie tylko ja zrozumiałem, że rozpowszechniasz głupoty (nie tylko ja mówiłem, że nie masz racji, ja tylko powiedziałem to dobitniej, bo wkurza mnie sytuacja, gdy ktoś bezmyślnie - tzn. nie wiedząc co gada - doradza coś komuś fatalnie).
Genialna odpowiedź, właśnie takiej się spodziewałem - do polityki nadajesz się znakomicie, szczególnie do rządzącej partii :P
Krzysztofh
21-10-2020, 21:17
Dziękuję Wam za pomoc w zrozumieniu nurtującego mnie tematu. Sporo mi się rozjaśniło. Szkoda, że niepotrzebnie zrobiło się trochę nerwowo, ale muszę przyznać i ja - w końcu to ja pytałem - że 2pompony ma rację. Sorry mgl, ale tak zrozumiałem Twoją poradę, że XML to panaceum za wszelkie kłopoty. Przecież pisałem że zależy mi na pełnej ochronie i przywróceniu mojej pracy. Muszę się przyznać, że nie mam zaznaczonej tej opcji i nie tworzą mi się pliki XML. Bazuję na kopiach catalogu.
2pompony
21-10-2020, 21:18
Genialna odpowiedź, właśnie takiej się spodziewałem - do polityki nadajesz się znakomicie, szczególnie do rządzącej partii :P
Czyli jak nie masz argumentu na obronę swoich słów (poza enigmatycznymi pytaniami o przypadki wyjątkowo szczególne) - najlepiej personalnie, że jak się z tobą nie zgadzać, to człowiek zły jak z partii rządzącej. Brawo - widocznie oceniałem cię jeszcze za wysoko.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.