PDA

Zobacz pełną wersję : Rodzaj aparatu a magia analogowej fotografii?



RMC
07-09-2020, 23:15
Może głupie pytanie zadam, ale rozważam kwestię jak w temacie :)
Chodzi mi po głowie pobawić się trochę analogową fotografią. Ostatni raz takie zdjęcia robiłem wieki temu dziecięciem będąc :) Wtedy parę filmów na wycieczkach i wakacjach się dokonało ojca Exactą a później jakimś kompaktem Kodaka. Z Kodaka wychodziły lepiej, co z pewnością było kwestią nie do końca rozumienia jak tą Exactę poustawiać :)

Teraz nie powinno w.w. być problemem, ale... Jak rozumiem na efekt końcowy największy wpływ ma rodzaj filmu jak wybierzemy i oczywiście obiektyw w aparacie (wiadomo, w pewnym uproszczeniu bo mistrz i pudełkiem z dziurką dokona świetną fotografię a beztaleńciu i najlepszy sprzęt nie pomoże)?
A co z rodzajem aparatu? Chodzi mi tu o kwestię jeśli aparat analogowy będzie zaawansowany, powiedzmy w większości zautomatyzowany to jest jeszcze przyjemność robienia zdjęć analogowych czy już nie bardzo?

Żeby było jaśniej jeszcze napisane (bo ciężko może wyjaśnić o co mi dokładnie chodzi) - czy aparatem jak Olympus IS 3000 da się pobawić i poczuć tą magię?

Kupiłem wczoraj owo ustojstwo za śmieszne pieniądze i wygląda, że działa. Tylko, że on w sumie sam (prawie) wszystko robi :) Spust do połowy, ustawi ostrość, przesłonę, kropeczką potwierdzi i po zabawie :) Pewnie zdjęcia wyjdą poprawne technicznie ale czy "analogowe? To może lepiej jednak taką Exactą, bo dalej w domu jest.

fafniak
08-09-2020, 08:01
"Analogowość" nie jest tożsama z ustawianiem wszystkiego manualnie. To samo możesz na cyfrze robić.

matbe
08-09-2020, 09:58
Pozwól zrozumieć, posiadasz już oba analogi ale wolisz pytać obcych ludzi w necie którym zacząć? Gdzie tu sens?
Ale dzięki mimo wszystko, bo własnie się dowiedziałem o istnieniu tak glupiego aparatu jak ten Olympus xD Lustrzanka ze stałym zoomem, dzizas..

jo44
08-09-2020, 11:21
Ale dzięki mimo wszystko, bo własnie się dowiedziałem o istnieniu tak glupiego aparatu jak ten Olympus xD Lustrzanka ze stałym zoomem, dzizas..
Olympus miał jeszcze przynajmniej dwa takie "wynalazki": E-10 i E-20.

matbe
08-09-2020, 12:36
O to ja kojarze takie same Fujifilm, to było już w czasach gdy zaprezentowali pierwsze bezlustra :-)

Kojocisko
08-09-2020, 12:54
Olympus miał jeszcze przynajmniej dwa takie "wynalazki": E-10 i E-20.

I były to znakomite aparaty. Zdjęcia z E10 dalej mnie cieszą. BTW - nie było tam lustra, tylko pryzmat.

RMC
08-09-2020, 22:22
To prawda, ale w dzisiejszych czasach daje to chyba pewną "wartość dodaną" :) Świadomość, że trzeba wszystko ustawić, dobrze pomyśleć zanim naciśnie się spust (bo zdjęć na kliszy mało :)) itp.
To tak w kontekście tego manualnego ustawiania wszystkiego.

A co do reszty. No Olympus takie wynalazki faktycznie miał. Jeszcze niedawno posiadałem w zbiorach E-20 i całkiem ciekawa maszyna to była do pobawienia się.

Myszowor
08-09-2020, 22:50
Analog to analog, ale dla mnie większa frajda jak coś lustrem klapnie i można obiektyw portretowy przykręcić ( u mnie Nikon FG-20).

Jacek_Z
08-09-2020, 23:01
Jak dla mnie to satysfakcja jest gdy używam czegoś bez AF, z ręcznym naciagiem filmu. Lubie jednak mieć pomiar światła TTL. Preselekcja przysłony też jest OK. Czyli ideał małoobrazkowy to Nikon FE w jednej z jego wersji, może też być któryś FM i FA.
Ale .. to tylko mały obrazek. Jeszcze więcej frajdy daje MF (jednak nie 645) Może być nawet TLR (Yashica, Rollei), Hasel 503, Bronica, Fuji GX680, Linhof (któryś z 6x9, najlepiej z TS). Choc Fuji to kobyła, podobnie jak Mamiye RB RZ.. Linhof jest malutki, po złożeniu.
MF polecam też przez .. skanowanie. Dostajemy większe pliki. Z malego obrazka są.za małe pliki.