Zobacz pełną wersję : Laos z szuflandii
cz4rnuch
19-05-2020, 16:43
Ten Laos to wam powiem, że jest tak rozleniwiający, że się przez 1,5 roku za zdjęcia nie chciało zabrać. Może nudny bardziej pasuje, ale to trochę krzywdzące by było, bo to może nie Laos a ja jestem nudny. Tyle, że z tą nudą to niekoniecznie jest wada. Wielu napotkanych wczęśniej podróżujących bardzo polecało mi Laos jako relaksujące miejsce, co się zgadza, ale też dość rozrywkowe, co już nie do końca się zgadza. Tzn. kiedyś tak było, szczególnie w takich miejscach jak Vang Vieng, ale po pladze śmiertelnych wypadków władze przykręciły kurek i od kilku lat Laos cierpi na brak turystów. Z jednej strony to dobrze, bo się pokończyły szalone imprezy i nie ma tłumów, ale dla tambylców to mniejsze dochody co często kończy się tym, że próbują wydymać tych, którzy już przyjadą. Dla mnie osobiście Laos jest aż za bardzo spokojny, na tyle, że to chyba jedyny kraj, który obskoczyłem w niecałe 3 tygodnie i w sumie nie czuję potrzeby, by znowu tam jechać. Ale ma swój urok i jest piękny. No i to jedzonko. Jedno z najlepszych w APW, może poza Malezją i Wietnamem. Czuć tam mocno rękę francuzów. No i prawdziwe bagietki na śniadanie.
Odnośnie konkretów to wyjazd zrobiliśmy na przełomie grudnia i stycznia 2018/2019. Sylwester na tajskiej wyspie Ko Chang, bo w sumie nigdy nie byłem na tamtejszych wyspach a KC leży blisko Bangkoku, a potem wylot z Bangkoku do Wientianu, stamtąd do Vang Vieng, potem Luang Prabang a na końcu na trekingi i spływy do malowniczo położonych Nong Khiaw i Muang Ngoy. Lekko, szybko i przyjemnie, może poza drogą przez góry z Vang Vieng do Luang Prabang gdzie przez ulewę i mgłę widoczność była zerowa i gdzie byliśmy "świadkami" śmiertelnego wypadku (przed nami samochód spadł w przepaść). Na początek trochę zdjęć z Luang Prabang, chyba najpiękniejszej (i najnudniejszej) miejscowości w Laosie. Szczególnie starówka z mnóstwem świątyń i klasztorów robi wrażenie. Świątynie nie są może tak wielkie jak te w Birmie albo w Tajlandii, ale mnie osobiście dużo bardziej się podobają. Nudno, nie nudno, ale za to jedzenie mają klasy światowej (a, już pisałem).
https://i.imgur.com/IyrzdQF.jpg
https://i.imgur.com/YoSTGmX.jpg
https://i.imgur.com/p92Fmnt.jpg
Nocny targ przy głównej ulicy starego miasta.
https://i.imgur.com/Ht7dDak.jpg
https://i.imgur.com/BOb3QKx.jpg
https://i.imgur.com/9G6teMA.jpg
https://i.imgur.com/uyRZmKi.jpg
Mistrz drugiego planu.
https://i.imgur.com/Nkv9vdk.jpg
https://i.imgur.com/fbVEmaF.jpg
https://i.imgur.com/whOdjej.jpg
https://i.imgur.com/gbj1JWD.jpg
https://i.imgur.com/obXF6Ie.jpg
https://i.imgur.com/bNN6TuZ.jpg
https://i.imgur.com/SK8ZeT2.jpg
https://i.imgur.com/duamF9W.jpg
Heh, ciekawe spostrzeżenia i odbiór Laosu. Luang Prabang akurat znam, reszty kraju nie, więc czekam na więcej. Teraz zostaje chyba tylko oglądanie zdjęć, jeszcze dość długo.
Kojocisko
19-05-2020, 18:07
dobra wrzutka, z przyjemnością...
bardzo doceniam komentarz
cz4rnuch
19-05-2020, 21:08
Heh, ciekawe spostrzeżenia i odbiór Laosu...Może chwilowo Azja mi się przejadła albo za wysoko postawiłem poprzeczkę, ale ludziska przedstawiali mi ten kraj jakby to był raj na ziemi. W każdym razie sam też się rozleniwiłem więc zdjęcia robiłem głównie komórką lub w ogóle czego żałuję, bo na trekingu miałem okazję odwiedzić wioski plemienne a w nich bardzo fotogenicznych ludzi. Których nie obfotografowałem. A wiem, że fotogeniczni, bo jednemu takiemu Brazylijczykowi co z nami szedł się jednak chciało i nawet na ekraniku aparatu wyglądało to super (no, ale to było Fuji z tą fajną stałeczką a u Fuji wiadomo, że piknie prosto z puszki :)).
Wracając jeszcze na chwilę do Luang Prabang to przypomniał mi się jeszcze jeden zgrzyt. Dla tych, którzy będą i szykują się na ceremonię wręczania jałmużny mam radę by przygotowali się na mały szok. Nie chodzi o samą ceremonię. Ta jest piękna, szczególnie, że odbywa się przed świtem i widok setek idących w milczeniu mnichów może cieszyć oko. Miejscowi i większość turystów również wie jak się zachować (choćby z tej prostej przyczyny, że w hotelach rozdaje się ulotki wyjaśniające przebieg, nakazy, zakazy itd.) Niestety miejsce to najeżdżają i chińscy turyści, którzy robią sobie z tego festyn. Kupują najtańszy, stary ryż (co już jest niedopuszczalne, bo ryż dobrej jakości należy przygotować samemu w domu), pozują do samojebek, zachodzą drogę mnichom (lub nawet zajeżdżają autokarami - ponoć zdarzył się taki przypadek), drą japy itd. Żałosne widowisko. Doszło do tego, że mnisi się zbuntowali i nie chcieli wychodzić na ceremonię, ale w Laosie lekko nie ma, dyktatura nakazała wrócić do tradycji, bo ceremonia przyciąga turystów i pieniądze. Pewnie z ciekawości i tak większość zajrzy, ale ogólnie nie warto, albo warto poszukać bardziej zacisznej uliczki, np przy jednym z klasztorów, i na spokojnie obejrzeć choć przez chwilę jak kiedyś to wyglądało. A tak przy okazji ten tani ryż do niczego się nie nadaje, nawet żebrzące dzieci tego nie chcą. No chyba, że są już bardzo głodne.
Takie jedno zrobiłem a potem samemu mi się wstyd zrobiło, że też jestem turystą i schowałem aparat.
https://i.imgur.com/PTXdNz3.jpg
Zmieniając temat to niedaleko LP płyną sobie wodospady Kuang Si. Takie przyjemne miejsce na godzinkę lub dwie. Ja sobie wymarzyłem, że raz w życiu zrobię sobie wodospady z bitą śmietaną, oczywiście bez filtrów i statywu, bo nie mam. Niestety nie zaprezentuję całej sesji, bo okazało się, że matrycę mam tak usyfioną, że usuwanie kurzu z więcej niż dwóch fotek przerosło moją cierpliwość.
https://i.imgur.com/h6c90Y1.jpg
https://i.imgur.com/pv4COmZ.jpg
https://i.imgur.com/EGPtaIH.jpg
cz4rnuch
23-05-2020, 10:20
Na blogaskach, które odwiedziłem przed wyjazdem raczej przestrzegają przed Wientianem. Oczywiście nie dlatego, że jest tam niebezpiecznie czy strasznie. Ci najbardziej radykalni polecają przylecieć porannym, pozwiedzać a po południu ruszyć w dalszą drogę. Tytuł najspokojniejszej stolicy świata zobowiązuje. My tam spędziliśmy dwa dni i powiem szczerze, że gdyby nie knajpy, których jest tu sporo i prezentują one wysoki poziom, to trudno byłoby jakoś sensownie wypełnić ten czas. Jest tu kilka niezbyt oczojebnych świątyń, jakieś stare stupy czy kilka osobliwych atrakcji jak muzeum bomb kasetowych COPE, które do dziś zabijają w Laosie po kilkaset osób rocznie (tak z pamięci te cyferki więc może warto to sprawdzić). W sumie Laos do dziś uchodzi za najbardziej zbombardowany kraj na świecie a widok człowieka bez nogi, ręki czy ślepca nikogo tu nie dziwi. Z atrakcji to jeszcze jakiś festyn przy rzecze też nam się trafił, ale Laotańczycy fatalnie śpiewają więc szybko stamtąd uciekliśmy. Ale samo miasto przyjemnie wibruje. Myślę, że to dobry punkt na wyciszenie, szczególnie, że wszystko jest tu tanie.
Po takiej przedmowie chyba raczej nikogo nie zdziwi, że zdjęcia poniżej też nie zwalą z nóg. Ale z kronikarskiego obowiązku :)
https://i.imgur.com/YjRqloG.jpg
https://i.imgur.com/1IbdWl9.jpg
https://i.imgur.com/KyLLO8j.jpg
https://i.imgur.com/jffcZiT.jpg
https://i.imgur.com/wZKiZRX.jpg
https://i.imgur.com/JPT5zpa.jpg
https://i.imgur.com/ier6j9K.jpg
https://i.imgur.com/IpZ1GXQ.jpg
A na koniec największa atrakcja Wientianu. Łuk triumfalny, z którym łączy się dość ciekawa historia. Wiadomo Laos kraj biedny, w dodatku bardzo wyniszczony wojną. Amerykanom trochę ciążyło to, że przypadkiem zamiast na Wietnam zrzucili na Laos 270 milionów bomb, czasami nie do końca przypadkiem, bo piloci amerykańscy bali się lądować z bombami więc gdy nie znaleźli wyznaczonego w Wietnamie celu po prostu pozbywali się "ładunku" nad Laosem. Chcąc trochę uspokoić sumienie dali Laotańczykom pieniążki i beton na budowę lotniska. Ci oczywiście pieniążki i cement przyjęli, ale zamiast zbudować lotnisko popełnili taki koszmarek. W zamyśle faker wymierzony w Stany, a o tym, że to celowy zabieg i że doskonale sobie zdają sprawę z tego jak piękne jest ich dzieło świadczy choćby umieszczona na nim tablica. Dowód to też na to, że pieniądze to nie wszystko.
https://i.imgur.com/dMKxdWK.jpg
https://i.imgur.com/CdFNAwv.jpg
Nikogo pewnie też nie zaskoczę stwierdzeniem, że ten wspaniały widok na miasto z pięterka opisany na tablicy wcale nie jest taki wspaniały :)
cz4rnuch
23-05-2020, 11:41
Gwoli ścisłości podana przeze mnie wersja przyczyny budowy Patuxay jest nieoficjalna i jakby się tak w tym bardziej zagłębić to nie wszystkie szczegóły się zgadzają, ale jednak mniej więcej tak to zapamiętałem i tego się trzymam :)
Widzę, że smakowałeś Laos przez te trzy tygodnie:wink:
W sumie też lubię takie spokojne klimaty
cz4rnuch
24-05-2020, 12:32
Można tak powiedzieć, ale myślę, że chodzi tu bardziej o kasę. Sen od zera do milionera spełnia się tu nieco szybciej niż u nas.
https://i.imgur.com/wh0F7dh.jpg
cz4rnuch
24-05-2020, 14:22
W Laosie, poza Wientianem i LP gdzie ewentualnie można coś pozwiedzać, generalnie się cziluje lub trekkuje. Popularne są też, że tak to nazwę, sporty wodne. Kiedyś prym w tym wiodło miasteczko Vang Vieng, laotańska stolica imprezowania. Oprócz knajp z "happy pizzą" i imprezowni w dżungli bardzo popularną rozrywką były, i w sumie nadal są, spływy rzeką na oponie (tubing) lub kajaki dla tych z mniejszą fantazją. Sam spływ bardzo przyjemny, nie trzeba nawet machać rękoma/wiosłować, bo nurt sam niesie, a widoki są przednie. Są chyba nawet jakieś jaskinie do których można wpłynąć, ale pamiętam jak przez mgłę więc może to było gdzieś indziej :) Niestety nie miałem wodoodpornego sprzętu więc nie robiłem fotek. Po drodze mija się przyrzeczne puby, słychać je z daleka, bo dudni w nich jakieś teckno lub ewentualnie rock. Jak komuś zaschło w gardle to wystarczy podpłynąć lub zamachać ręką, obsługa rzuca jakąś kotwiczkę i pozwala wygramolić się z opony na zasłużone piwko. Oprócz tego można coś zjeść, zintegrować się, bo towarzystwo międzynarodowe (tyle, że dość młode), potaplać się w błocie itd. Taki trochę Woodstock. Niestety imprezowa atmosfera trochę tu przygasła, może to i dobrze, bo ludzie za dużo ćpali i było sporo utonięć. W każdym razie puby nadal istnieją, ale jest ich znacznie mniej i już aż tak się nie imprezuje. Spokojnie można sobie posiedzieć i wypić piwko, może poza jednym barem, który chyba jakoś tak był specjalnie oznaczony (dokładnie nie pamiętam jak). I taka wskazówka. Przy abordażu trzeba pamiętać o swojej oponie, by sama nie odpłynęła lub by ktoś jej nie ukradł, bo przepadnie kaucja.
Z braku swojego wrzucam filmik z ostrzeżeniem jak to mniej więcej wygląda w okolicach pełnego sezonu. U nas nie było nawet 1/3 tego tłumu.
https://www.youtube.com/watch?v=oViU_AdmmOk
Oprócz spływu jest jeszcze bardzo fajna laguna gdzie można sobie z drzew poskakać do wody. W weekendy zazwyczaj ludzi jest więcej, wtedy też odbywa się impreza w dżungli. Czyli kolejne picie. Na plus jest to, że dowózka jest za darmo (powrót już nie) oraz darmowe drinki w happy hour, który trwa znacznie dłużej niż hour :) Knajp z happy pizzą też ubyło, ale jak kto ma ochotę to znajdzie. Z dziwnych rzeczy to popołudniami w prawie wszystkich knajpach puszczają tu "Przyjaciół". Nie mam pojęcia skąd ta tradycja.
Z tego opisu można by wywnioskować, że normalny człowiek nie ma tu czego szukać, ale to nie do końca jest prawda. Miasteczko jest ładnie położone, już aż tak się nie imprezuje, domek można sobie wynająć po drugiej stronie rzeki gdzie jest cicho i przyjemnie. W nocy przy samej rzece można rozciągnąć nogi na hamaku i przy plumkającej muzyczce pogapić się w gwiazdy w prywatnej loży przy barach, które kiedyś tętniły życiem, a teraz są prawie puste. Za dnia są też rowery, trekking, skałki itd. No i koniecznie trzeba spróbować pysznych bagietek z awokado i dodatkami. Kosztują tam grosze a są przepyszne.
Zdjęć w Vang Vieng w zasadzie nie robiłem więc musi wystarczyć ten opis i jakieś ogryzki.
https://i.imgur.com/iGC4n0a.jpg
https://i.imgur.com/gQZUAYT.jpg
https://i.imgur.com/y6qJwI3.jpg
To chyba było nasze wozidło do laguny, które nam się rozkraczyło po drodze. Na szczęście każdy Laotańczyk ma w ogródku zakład wulkanizacyjny :)
https://i.imgur.com/2HwF5fA.jpg
Ten w maseczce, z ostatniego zdjęcia to chyba antycypował koronawirusa ;)
Co, żeś tak dał ciała z tym brakiem aparatu ?
cz4rnuch
24-05-2020, 14:34
To Koreańczycy. Oni noszenie maseczek mają w genach. A z tym aparatem to miałem wtedy kryzyso-wstręt, prawie przez cały wyjazd nie miałem ochoty robić fotek. Teraz trochę żałuję :)
cz4rnuch
27-05-2020, 08:27
Przed finiszem mały przerywnik na moją największą pasję czyli niestaranną fotografię talerzową. Bo co jak co, ale jedzenie w Laosie pierwsza klasa i tanie. A wybór tu jest naprawdę duży, bo lubią i rybki (oraz ogólnie to co z rzeki wyłowią) i płazy (żabka wyśmienita), świniaczka, bawołu, owoce, warzywa, pyszne pieczywo i zaskakująco dobre sery (choć w sumie to nie zaskoczenie, bo importowane z Francji). Dla amatorów upodlenia się też coś się znajdzie, bo klasyczna laotańska wódeczka (odpowiednik naszej starogardzkiej) to wydatek rzędu 4pln za 0,7L. Jedynie może piwko tak średnio, bo wybór niewielki i smakuje to mniej więcej jak każdy azjatycki szczoszek.
https://i.imgur.com/D6Rxy9W.jpg
https://i.imgur.com/OIUdYY5.jpg
https://i.imgur.com/mP6lE6Q.jpg
https://i.imgur.com/DleAsYk.jpg
https://i.imgur.com/7279uO2.jpg
https://i.imgur.com/Bx17hTC.jpg
https://i.imgur.com/yK72Q50.jpg
https://i.imgur.com/Iv7wqqK.jpg
https://i.imgur.com/WaJsTvp.jpg
https://i.imgur.com/lIMgL8L.jpg
https://i.imgur.com/iRVYr5a.jpg
https://i.imgur.com/4mvdRGb.jpg
https://i.imgur.com/UwrLgBn.jpg
https://i.imgur.com/TInoOUR.jpg
cz4rnuch
29-05-2020, 09:50
I na koniec kilka komórczaków z okolic Nong Khiaw i Muang Ngoy. To pierwsze to takie malowniczo położone miasteczko (widok trochę psuje betonowy most spinający dwa brzegi i dwie części "aglomeracji"). Funkcjonuje tu kilka restauracyjek i agencji turystycznych, które sprzedadzą wszystko co się da. Nawet bilet na autobus, który nie istnieje (o czym się sami przekonaliśmy). Jednak dużo fajniejsza wydaje się być ta druga wioseczka (około godziny czy dwóch w górę rzeki). Pięknie położona i taka bardziej naturalna. Tu oprócz spływów można się pokusić o fajne trekkingi po lesie (dżunglą bym tego nie nazwał, bo dość łatwo się szło) z wizytami u lokalnych plemion.
https://i.imgur.com/bLCSrp5.jpg
https://i.imgur.com/uVEPW2O.jpg
https://i.imgur.com/xBF9vZJ.jpg
https://i.imgur.com/YgX6NFY.jpg
https://i.imgur.com/0mLSdic.jpg
https://i.imgur.com/gSlqgsx.jpg
https://i.imgur.com/0uqBvWn.jpg
https://i.imgur.com/jugFf3G.jpg
https://i.imgur.com/NLqXWK9.jpg
https://i.imgur.com/uHLdznP.jpg
https://i.imgur.com/8Yj8JCa.jpg
Kojocisko
29-05-2020, 10:48
Dobrze się ogląda. Zachęca do wyprawy.
Mnie przed takimi wyprawami zawsze powstrzymuje wyobraźnia związana z moim słabym żołądkiem
cz4rnuch
29-05-2020, 20:42
Też mam delikatny buniek. Jak u francuskiego pieska. Ale i na to są sposoby.
Nie ma nakazu wcinania nietoperzy na ulicy... nigdy w Azji Pd-Wsch się nie strułem. Pardon, jeden raz kucharzowi się to udało, dłuższa historia. Ale o raz, słownie jeden raz, na setki różnych posiłków.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.