PDA

Zobacz pełną wersję : Wielki/średni format dla zielonego



Umbra
21-04-2020, 16:40
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie wielki lub średni format. Z wielkim ponoć ciężko z wywoływaniem i skanowaniem, ale Intrepid Cameras zrobili chyba model, który może być używany jako 4x5, a jak ktoś chce, to może założyć adapter na średni. Chyba są pokłony, tilty. Co myślicie? Warto? Jaki do tego dobrać obiektyw? Chciałbym coś mniej więcej w okolicach 70-85mm dla ff - czyli pewnie obiektyw z zakresu 170-230mm. Jaki wybrać? Niektóre mają migawkę w obiektywie, a niektóre nie - te jak się naświetla? Zakrywa kapeluszem? Czasami może chciałbym zabrać to w plener - krótsze czasy mogłyby się przydać.

https://intrepidcamera.co.uk/products/intrepid-camera?fbclid=IwAR3RUY6WQW23xraHacfjbDayXlt3vXBBLn Kkl2bm4H9D4jq4PSDcupYq098

morzon
21-04-2020, 17:08
Pasowałoby jednak trochę się dokładniej określić, bo średni, a wielki format to kompletnie inna bajka - od gabarytów i wagi, po sposób obsługi, możliwości (lub ich znaczeni ograniczenie), dostępność materiałów, akcesoriów itd. No generalnie przepaść. Poza tym wielki to jak wielki - 4x5", 5x7 czy 8x10? Czy 10x12? ;)
No i - do czego to ma być sprzęt w ogóle?

90s
21-04-2020, 17:14
Nie ma żadnych problemów, tak z materiałami, chemią itd. Wywoływać możesz w kuwetach albo zdobyć JOBO automat z tankiem. Ja preferuje to drugie rozwiązanie.
Ogólnie sporo wydatków na start, do tego skaner, kasety. lupka.

Czy LF czy MF to już musisz sam zdecydować. MF na pewno mniejsze, łatwiejsze w obsłudze i bardziej wydajne. Za to FL więcej opcji i zabawy.

W LF masz szkła z migawką lub bez. Ale masz też LF jak mentor z kurtyną albo możesz też kupić układ migawki centralnej którą montujesz na przednim standardzie.

Czy warto?
Dla mnie praca LF to przygoda za każdym razem jak mam okazje takim aparatem robić zdjęcia. Pomiary, obliczenia, kontrola przez lupę, sam proces zakładania kasety, ustawień aparatu. Kapitalna sprawa, czujesz się jak snajper albo artylerzysta gdy na co dzień latasz jak chińczyk po rynku.:)
Ale czy Ty będziesz czerpał z tego taką samą radość to raczej nikt nie zagwarantuje.

Dla mnie też zaletą jest że w jednym tanku mogę zmieścić tylko 4 shitki więc każde ujęcie cenisz i dopieszczasz jak się tylko da. Na pewno analog uczy dbałości przez to że wszystko co robisz cię kosztuje. Bo masz limit.

Najlepiej jakbyś znalazł kogoś kto da ci możliwość spróbowania tego wszystkiego i sam ocenisz jaki format i czy to w ogóle będzie dawać ci radość.

cybulski
21-04-2020, 18:23
Średni format plus gfx jako cyfrowa dupka https://youtu.be/5wdBJDDxvXM

Wujot
21-04-2020, 18:54
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie wielki lub średni format. Z wielkim ponoć ciężko z wywoływaniem i skanowaniem, ale Intrepid Cameras zrobili chyba model, który może być używany jako 4x5, a jak ktoś chce, to może założyć adapter na średni.


Do każdego LF na 4"x5" są rolkasety na film 120. Znajdziesz formaty 9x6 cm, 8x6, 72mm, trochę trudniej 6x6, a pewnie 6 x 4,5 cm też będzie. Ładunki płaskie też są zresztą w dwóch formatach ( 9 x 12 cm) i różne systemy polaroidów.

To co zlinkowałeś wygląda koszmarnie, a w cenie 1400 zł znalazłem jakieś stare ogłoszenie na aledrogo gdzie sprzedawano Sinara Normę z rollkasetą Graflexa (czyli średniej jakości, górna półka to Rollei). Nie ma się co zastanawiać i lepiej poszukać używanego Sinara, Linhoffa, Toyo czy nawet Cambo

Pierwsze z brzegu 110 USD i masz

https://www.ebay.com/itm/Exc-Toyo-View-GII-4x5-45-G2-Monorail-Large-Format-View-Camera-from-Japan/114027863683?hash=item1a8c971e83:g:jFgAAOSwm69eiF9 h

A teraz spójrz na tę paskudę co ją wrzuciłeś. :) :) :)

Można teraz dosłownie, za grosze kupić sprzęt co był w cenie auta. Za 2000 zł z obiektywem porządny model Sinara (tak na szybko to chyba najlepsza okazja w tej chwili)

https://www.ebay.pl/itm/SINAR-4x5-LARGE-FORMAT-TECHNICAL-CAMERA-USED/264674009950?hash=item3d9fcce35e:g:yZIAAOSwdHteXpn R

Ciekawostka cacuszko Linhoff Cardan

https://www.ebay.pl/itm/Linhof-Kardan-BI-9x12-4x5-Grosbildkamera-Large-Format-Camera/312743925166?hash=item48d0fd95ae:g:uIwAAOSwU1pdYvp V


Przy zakupie trzeba uważać bo większość jest na krótkiej szynie. Popatrzyłem, że przedłużka kosztuje 250 zł (czyli też grosze), poducha podobnie, celowników kątowych nie było, optyka jest jednak zdecydowanie droższa. Najlepiej byłoby kupić drożej ale maksymalnie kompletny zestaw. Są też całkiem tanie standardy (po 200 zł) więc można się bawić w kompletowanie. Jest sporo sprzętu którego nie znam (miałem tylko dwa Sinary - Norma i F2 i Linhoffa Master Technikę, pracowałem trochę na Cambo i oczywiście Mentory).

Jak coś wypatrzysz to możesz wrzucić to może Ci coś doradzimy.

Pozdro
Wiesiek

Umbra
21-04-2020, 22:42
To wszystko brzmi jak czarna magia dla mnie. :D

Nie wiem czy nie byłoby najlepiej na jakieś warsztaty wyskoczyć najpierw.

cdc
21-04-2020, 23:21
Najpierw powinieneś się zdecydować czy to ma być konstrukcja https://en.wikipedia.org/wiki/Field_camera czy https://en.wikipedia.org/wiki/Monorail_camera
oraz czy średni format czy wielki.

Do komponowania na matówce to jednak wygodnie co najmniej 4×5".
Jak chcesz robić tylko stykówki to ja bym szedł w co najmniej 5x7".

Migawka centralna w stosownym obiektywie lub szczelinowa -tylko ze mało co ją ma (np. https://en.wikipedia.org/wiki/Speed_Graphic )
Barrel lens nie są przeznaczone pod migawki centralne.

Albo lustrzanka np. https://www.google.com/search?q=mentor+reflex&tbm=isch&source=univ&hl=pl&client=firefox-b-d&sa=X&ved=2ahUKEwjvvOibufroAhWBwsQBHYEEBJ0QsAR6BAgKEAE&biw=1848&bih=887

Umbra
21-04-2020, 23:46
Tutaj dziewczyna używa Cambo: https://www.youtube.com/watch?v=rKCZQjrRJak

Myślałem o 4x5. Jak się da do tego założyć redukcję na średni, to mam 2w1.

90s
22-04-2020, 00:00
To wszystko brzmi jak czarna magia dla mnie. :D

Nie wiem czy nie byłoby najlepiej na jakieś warsztaty wyskoczyć najpierw.

To bardzo dobry pomysł. Nie wiem czy ktoś robi z LF warsztaty ale jak coś to szukaj mokrego kolodiona. Mam znajomego mogę dać ci namiary u którego sam byłem i bardzo polecam. W sumie cały proces robienia zdjęcia jest taki sam. Tyko przygotowanie chemii i praca z nią trudniejsza. Ale jak to opanujesz to opanujesz wszystko. A widok wylanej płyty lub wywołanej shitki bezcenny. Serio jakbym miał tematy warte LF to bym siedział i trzaskał.
Wiesiek też pokazał ci topową półkę w LF ale przy Twoich założeniach to dobrej firmy field camera też jest opcją. Ale i ceny większe ,ale w plener dużo łatwiej targać jak studyjne.

Robienie zdjęć nie jest trudne, sam się też nauczysz bez niczyjej pomocy. Światłomierz i trochę info z sieci, albo ze starej książki no i pilnowanie wytycznych przy chemii.

morzon
22-04-2020, 00:10
Myślałem o 4x5. Jak się da do tego założyć redukcję na średni, to mam 2w1.

Nie trakktuje tego jako 2w1. Upierdliwość robienia na LF po to żeby założyć tam "cropa" w stylu MF? A po co to komu. Tzn no można próbować, jakieś tam pochyły można uskuteczniać, ale ani to średni (bo niewygodne jak cholera, kadrowanie na wycinku matówki) ani wielki (bo efekt pokłonów/skrętów na małej kliszy będzie słaby). Wg mnie to opcja, która w teorii może brzmi spoko, ale w praktyce jest z czapy. Jak chcesz MF to kup MF i fotografuj tym "normalnie".

Ligo
22-04-2020, 05:57
Że tak zapytam z głupia frant...
Jak się Szanowni zapatrują na ładowanie do LF-a papieru negatywowego zamiast filmu? Bo to i tak trzeba skanować, więc później obróbka mniej kłopotliwa. Nie do wszystkiego rzecz jasna, ale może?

fafniak
22-04-2020, 06:53
To nie wielki format
ale... daje "podobne" możliwości kreacji obrazu (pomijam oczywiste różnice wynikające z wielkości)

https://www.ebay.pl/sch/i.html?_from=R40&_trksid=m570.l1313&_nkw=Fuji+GX680+III&_sacat=0

Umbra
22-04-2020, 08:31
Nie trakktuje tego jako 2w1. Upierdliwość robienia na LF po to żeby założyć tam "cropa" w stylu MF? A po co to komu. Tzn no można próbować, jakieś tam pochyły można uskuteczniać, ale ani to średni (bo niewygodne jak cholera, kadrowanie na wycinku matówki) ani wielki (bo efekt pokłonów/skrętów na małej kliszy będzie słaby). Wg mnie to opcja, która w teorii może brzmi spoko, ale w praktyce jest z czapy. Jak chcesz MF to kup MF i fotografuj tym "normalnie".

Nie jest z czapy, bo efekty z takiego średniego jak Fuji GX680 z Fujinonem 180/3.2 są bardzo spoko. Z kadrowaniem rzeczywiście może być ciężej.


To bardzo dobry pomysł. Nie wiem czy ktoś robi z LF warsztaty ale jak coś to szukaj mokrego kolodiona. Mam znajomego mogę dać ci namiary u którego sam byłem i bardzo polecam. W sumie cały proces robienia zdjęcia jest taki sam. Tyko przygotowanie chemii i praca z nią trudniejsza. Ale jak to opanujesz to opanujesz wszystko. A widok wylanej płyty lub wywołanej shitki bezcenny. Serio jakbym miał tematy warte LF to bym siedział i trzaskał.
Wiesiek też pokazał ci topową półkę w LF ale przy Twoich założeniach to dobrej firmy field camera też jest opcją. Ale i ceny większe ,ale w plener dużo łatwiej targać jak studyjne.

Robienie zdjęć nie jest trudne, sam się też nauczysz bez niczyjej pomocy. Światłomierz i trochę info z sieci, albo ze starej książki no i pilnowanie wytycznych przy chemii.

Ten Intrepid jest dosyć lekki. Dla mnie problemem jest też to, że kompletnie nie ogarniam, co tam powinno być w zestawie. Gdzie potem znaleźć matówkę etc. Jakbym wziął tego drewniaka, to mam wszystko od razu w zestawie. Tylko obiektyw dokupić. Namiar mozesz dać. Wiem, że jest Piotr, jest ktoś w Warszawie, we Wro jest też chyba jakaś babeczka (Monika, o ile dobrze kojarzę).

cdc
22-04-2020, 09:52
Ten Intrepid ma bardzo podstawowe ruchy standardów.
Używanie z pokłonami [tilt/swing] takich konstrukcji do portretu jest dość upierdliwe.

Umbra
22-04-2020, 10:54
No to odpada.

cdc
22-04-2020, 11:02
Do portretu to wystarczyłby tilt/swing tylnego standardu [najlepiej z osią przez jego środek -a nie base tilt] -czyli odwrotnie niż w tym Intrepid
i ewentualnie shift/rise/fall przedniego.

90s
22-04-2020, 11:12
Nie jest z czapy, bo efekty z takiego średniego jak Fuji GX680 z Fujinonem 180/3.2 są bardzo spoko. Z kadrowaniem rzeczywiście może być ciężej.



Ten Intrepid jest dosyć lekki. Dla mnie problemem jest też to, że kompletnie nie ogarniam, co tam powinno być w zestawie. Gdzie potem znaleźć matówkę etc. Jakbym wziął tego drewniaka, to mam wszystko od razu w zestawie. Tylko obiektyw dokupić. Namiar mozesz dać. Wiem, że jest Piotr, jest ktoś w Warszawie, we Wro jest też chyba jakaś babeczka (Monika, o ile dobrze kojarzę).

Drewniak ma swoje wady i zalety. Jak Ciebie dobrze znam to chodzi ci o jak najmniejsze GO w portrecie. Drewniak w teren to duże ułatwienie ale problem jest przy cięższych szkłach, przedni standard nie utrzyma i często opada.
Druga sprawa to długość szyny montażowej a raczej jej stabilność. Drewniaki potrafią opadać a z ciężkim szkłem to już w ogóle kiepsko może się to skończyć.
Krajobrazów raczej robić nie chcesz?
Jak chciałbyś takie GO uzyskać:
https://live.staticflickr.com/4563/24513487928_5c2eb93150_o.jpg (https://flic.kr/p/Dmb2VA)
https://live.staticflickr.com/4561/26662990169_e82b969144_o.jpg (https://flic.kr/p/GC7N44)
https://live.staticflickr.com/4339/36069005280_1948ea5d8f_o.png (https://flic.kr/p/WXi5Do)

To proponuje studyjny sprzęt, jest stabilniejszy, precyzyjniejszy. Do tego masz dużo lepszą kontrole. Przy takim płytkim GO musisz bardzo uważać tak z modelem jak i z każdym ruchem.

Osobiście też odradzam tego Intrepid, napisz jaki masz budżet to ci też poszukam czegoś w ebay itp portalach. Filed camery są drogie a te dobrych firm bardzo drogie i cenne.
Potrzebujesz aparat, obiektyw, wężyk, kasetę, lupę, coś aby zakryć się gdy patrzysz przez matówkę i światłomierz.
Reszta to już ciemnia.

Ja byłem u Piotrka Radeckiego na mokrym kolodionie. Ale myślę że spokojnie da ci namiary albo kurs z klasycznego wołana i pracy z LF. A jest bardzo dobrym fotografem i fajnie operuje światłem.
https://www.google.com/search?q=piotr+radecki+mokry+kolodion&rlz=1C1GIVA_enGB893GB893&sxsrf=ALeKk007af_6yE1CuyclzxJmjN52xlqifg:158754657 4726&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwiEoZrt1_voAhXJZxUIHbkuDToQ_AUoAXoECAwQA w&biw=1920&bih=1057

Umbra
22-04-2020, 13:36
No, tu już jest masakrycznie mała GO. :P

Co do budżetu - sam nie wiem. Ze 2-3 koła?

Te foty mi się bardzo podobają.
http://www.p1600.com/en/portfolio/large_format_portrait_photography/?fbclid=IwAR10uw3V1QXMmUyigK5jIA4QffSQ2ThjaDff2ITN 6CoxyUs-lbwJBoUXlys

On chyba Rolleia używa.

90s
22-04-2020, 14:51
Linhof Super Technika IV też super sprzęt. Ale kosztuje, do tego dobra optyka też kosztuje sporo ponad Twój budżet.

Trudna sprawa z wyborem, Mentor jest mega tani. Dzięki kurtynie każde szkło będzie użyteczne, do tego w Polsce sporo części jak kasety itd. ludzie mają.
Musisz też pomyśleć o ciemni. Kosztach materiałów, chemii i czy masz skaner?.

Największe ryzyko moim zdaniem to czy będziesz miał z robienia takich zdjęć przyjemność. Obraz jest piękny ale praca z LF to nie cyfra. Tu możesz skopać robotę już na etapie zakładania materiału światłoczułego do kasety.
Jak nie będzie bakcyla to kasa w błoto nie zależnie jaki sprzęt kupisz. Myślę że najlepiej zacząć własnie od sprawdzenia czy cię to będzie kręcić a nie męczyć.

david555
22-04-2020, 15:17
Otóż i to, pierwej kupić małoobrazkowy aparat za 100 złotych i pobróbować swoich sił w ciemni.
Zestawy używanych akcesoriów, koreks, kuwety, wieszaki, płuczki, powiększalnik, widziałem na znanym portalu aukcyjnym za tak zwane psie grosze.

jo44
22-04-2020, 16:14
Że tak zapytam z głupia frant...
Jak się Szanowni zapatrują na ładowanie do LF-a papieru negatywowego zamiast filmu? Bo to i tak trzeba skanować, więc później obróbka mniej kłopotliwa. Nie do wszystkiego rzecz jasna, ale może?

Z tego co pamiętam to papiery mają bardzo, bardzo małą czułość (czy to w ASA czy to w DIN :) ).

90s
22-04-2020, 16:17
Pamiętasz ile dokładnie? Kolodion ma pomiędzy 1-3 w zależności od stanu i składu.

jo44
22-04-2020, 16:23
Pamiętasz ile dokładnie? Kolodion ma pomiędzy 1-3 w zależności od stanu i składu.

Niestety nie, interesowałem się tym tak dawno "że najstarsi ludzie nie pamiętają". :)
Ale tu: https://pl.rec.foto.narkive.com/hvzR7bcJ/jak-czu-y-jest-papier-foto-w-odniesieniu-do-negatywow-w-skali-iso jest coś
na ten temat.

90s
22-04-2020, 16:27
Niestety nie, interesowałem się tym tak dawno "że najstarsi ludzie nie pamiętają". :)
Ale tu: https://pl.rec.foto.narkive.com/hvzR7bcJ/jak-czu-y-jest-papier-foto-w-odniesieniu-do-negatywow-w-skali-iso jest coś
na ten temat.

Czyli podobnie jak kolodion. Gdzieś miałem fotografa który fajne zdjęcia portretowe w tej technice robił, z zaciekami w dwóch kolorach.

Jacek_Z
22-04-2020, 16:47
Znajomy robi fotografie otworkową bezpośrednio na papierze. Ma długie czasy naświetlania. Ale wiadomo, otworek to bardzo duże f.

cdc
22-04-2020, 17:27
https://www.bhphotovideo.com/c/products/Sheet-Film/ci/335/N/4093113314?sort=PRICE_LOW_TO_HIGH&filters=fct_film-type_1893%3Aortho-litho%2Cfct_sheet-size_3122%3A4x5in
https://www.youtube.com/watch?v=stRSkAvQfeQ

https://www.bhphotovideo.com/c/product/756607-REG/Ilford_1165258_Harman_Direct_Positive_Fiber.html
https://www.youtube.com/results?search_query=direct+positive+paper

90s
22-04-2020, 17:28
Ile ja się naszukałem tego zdjęcia.
38634

Umbra
22-04-2020, 18:40
Otóż i to, pierwej kupić małoobrazkowy aparat za 100 złotych i pobróbować swoich sił w ciemni.
Zestawy używanych akcesoriów, koreks, kuwety, wieszaki, płuczki, powiększalnik, widziałem na znanym portalu aukcyjnym za tak zwane psie grosze.

To już bym chyba wolał Pentaxa + 105/2.4. :P


Kuba, nie mam nic. Ja jestem 100% cyfrowy.

david555
22-04-2020, 19:31
To już bym chyba wolał Pentaxa + 105/2.4. :P


Kuba, nie mam nic. Ja jestem 100% cyfrowy.

A ja wręcz przeciwnie, absolutnie nie potrafię do końca wejść w cyfrowy obraz, który jest dla mnie nieodmiennie sztuczny, bo tworzony z kwadratów.
Niby na dużych rozdzielczościach tego mocno nie widać, ale z tyłu głowy czujesz, że z tą cyfrową wersją "rzeczywistości" nie wszystko jest w porządku.
Dlatego nadal moczę łapska w chemii i dopiero wtedy mam z fotografii prawdziwą przyjemność.

asche
22-04-2020, 20:01
Tutaj się zgodzę z david555 - chyba lepiej zobaczyć czy wkręcisz się w zabawę analogiem od małego formatu. Sam kupiłem jakiś czas temu Yashica Electro 35 GTN, koreks Patterson, termometr, chemię (ID11, utrwalacz Foma) i negatywy żeby poczuć to samo, co jakieś 28 lat temu jak chodziłem na kółko fotograficzne do domu kultury.
Próg wejścia nie jest jakoś drogi - można zacząć od zwykłego Zenita z Heliosem 58/2 i spróbować zrobić pierwszy film analogiem.
Większość negatywów B&W z przyzwoitym efektem wywołasz w D76 i pochodnych, utrwalacz może być dowolny. Sam wczoraj zamówiłem zestaw Tetenal C-41 i kilka negatywów kolorowych, z tym jest ciut więcej bawienia się.
Koszt chemii przy wywołaniu pojedynczej kliszy małoobrazkowej B&W wychodzi jakieś 3,50 zł, koloru w C-41 5 zł (przy zakupie zestawu Tetenal 2.5l)
Do tego czekam na dostawę do paczkomatu używanego Epsona V350, co by te negatywy digitalizować. Do tej pory używałem A7II i Samyanga 35/1.4 na pierścieniach makro ale jakość brzegów takiego "skanowania" jest bardzo słaba, a nie chciałem kupować ekstra obiektywu makro.
Może w przyszłym roku zapoluję na średni format, tylko i sam sprzęt droższy i negatywy droższe.

Jacek_Z
22-04-2020, 21:10
Zenit to najfatalniejszy pomysł. Zakres czasów to żart. No i odkleja sie migawka (szmaciana). Polecam Prakticę, jak już ma być po taniości.
Koszt wołania negatywu BW tez jest minimalnie większy. To zależy ile filmów sie wywoła w litrze. Ale to grosze.
Skaner V350 odradzam. Za mało dpi i za kiepska gęstość. Zamiast skanowania doradzę zrobić sobie podświetlarkę i fotografować negatywy jakimś macro 1:1.

90s
22-04-2020, 21:14
Ja kolegę Umbra doskonale rozumiem i jego podejście. Oczywiście david555 dobrze prawi. Jednak myślę że jemu chodzi o efekt WOW jaki może uzyskać większym formatem w stosunku do małego obrazka. I to może być główny czynnik decydujący.
Myślę że najlepiej dać ogłoszenie na formach typu http://www.korex.net.pl/ z opisem że chciałbyś spróbować. Mam znajomego który też jest maniakiem płytkiej GO i też chciał się wkręcić w analog hasselblada .Szybko się wyleczył chociaż obraz go zachwycał.
Na początek popytaj na w/w forum. Jak ci się spodoba to kup sam aparat i obiektyw. Zawsze znajdziesz studio albo fotografa który ci to wywoła i zeskanuje. Na początek sprawdź czy to czujesz, szkoda abyś tyle inwestował w ciemno.
A jak kupisz dobry sprzęt to i z czasem pogonisz ze zyskiem nawet.

Też uwielbiam zdjęcia analogowe zwłaszcza te stare z LF. Dostaje czasami zdjęcia do renowacji i jestem zawsze pod wrażeniem warsztatu starych fotografów zwłaszcza że robię duże skany aby skalować i detale wyciągać.
Wielki format ma coś w sobie i potrafi zaskoczyć tak ostrością jak i płynnością obrazu.
Ale nie co co ukrywać dziś to już czysta pasja i miłość do robienia zdjęć. Nie wiem czy już nawet w produktowej się nadal używa LF.

david555
22-04-2020, 21:42
...
Skaner V350 odradzam. Za mało dpi i za kiepska gęstość. Zamiast skanowania doradzę zrobić sobie podświetlarkę i fotografować negatywy jakimś macro 1:1.

Digitalizacja negatywów, to moim zdaniem fatalny pomysł, jeżeli poczuć jakość ciemniowej obróbki, to trza trzepać odbitki metodą powiększalnikową.
Inaczej, taka zabawa, to jakby kochać kobietę, ale tylko przez szybę.

Ligo
22-04-2020, 21:50
Jeśli już tak, to lepsza będzie metoda stykowa, niż bezstykowa.:-)

90s
22-04-2020, 21:57
Digitalizacja negatywów, to moim zdaniem fatalny pomysł, jeżeli poczuć jakość ciemniowej obróbki, to trza trzepać odbitki metodą powiększalnikową.
Inaczej, taka zabawa, to jakby kochać kobietę, ale tylko przez szybę.

Niestety zarazem to najlepsza metoda aby pokazać zdjęcie w sieci. Najbardziej obrywa za to kolodion. halogenki srebra na czarnym szkle. To się mieni, świeci a skan wychodzi jak szary wyprany gniot w porównaniu do oryginału.

cdc
22-04-2020, 22:02
Styki z 4x5" to konieczność przy braku dużego powiększalnika, niż lepszość.
-Nie da się maskować przy odracanio-odbijaniu
i formacik pozwalający dostrzec tą lepszość materiału wyjściowego chyba jedynie pod lupką.

david555
22-04-2020, 22:08
Niestety zarazem to najlepsza metoda aby pokazać zdjęcie w sieci. Najbardziej obrywa za to kolodion. halogenki srebra na czarnym szkle. To się mieni, świeci a skan wychodzi jak szary wyprany gniot w porównaniu do oryginału.

Osobiście jestem bardzo niecyfrowy, jako że kompletnie nie mam potrzeby publikowania w sieci.
Jeżeli ktoś ma potrzebę zaistnienia w przestrzeni publicznej, to raczej powinien zadbać o wystawienie swoich prac, wówczas można mieć bezpośredni kontakt z widzem i przekonać się naocznie czy jego punkt widzenia trafia, a jeżeli tak, to do jakiego odbiorcy.

90s
22-04-2020, 22:19
Jest wiele powód dla których ludzie publikują swoje prace. Zwłaszcza zasięg i opinie. Nie jest tak zero jedynkowe moim zdaniem. Ja tam cenie oba światy. Choć przyznam że odbitka czy też print to efekt końcowy dobrego zdjęcia. A żeby mieć wystawę to trzeba mieć kasę, i zasięg jest mocno ograniczony. Dlatego sieć to największa wystawa nawet jak obarczona pewnymi wadami. Ale tu już zbaczamy z tematu.

Temat narobił mi smaków aby samemu coś porobić analogiem.

fafniak
22-04-2020, 22:41
Digitalizacja negatywów, to moim zdaniem fatalny pomysł, jeżeli poczuć jakość ciemniowej obróbki, to trza trzepać odbitki metodą powiększalnikową.
Inaczej, taka zabawa, to jakby kochać kobietę, ale tylko przez szybę.

kużwa...
ależ pieprzenie

dobrze że horowitz tego nie słyszy.
Umbra

Duży format to separacja planów, możliwość kreacji przebiegu DOF i zabawa nieostrościąi tym co w niej zawarte a tym co ostre
Kwestie "analogowości" w postaci chemii, czasem jej nieprzewidywalności czy technik "szlachetnych" które swą nazwę zawdzięczają głownie pasjonatom którzy utkneli w swojej bańce kreacyjnej - to są osobne sprawy

Podstawą jest kreatywność a nie "funkcjonowanie w świecie analogu" bo to drugie powoduje po pewnym czasie powstawanie takich tekstów jak zacytowałem na poczatku.
Dzisiaj jesteśmy w stanie skanować grubo poniżej ziarna i to nie obraz "z kwadratów" nas ogranicza. To tylko narzędzie a podstawą jest wyobraźnia

Jakiś czas temu chyba morzon (S4int?) prezentował z większego formatu foty - bardzo ciekawe.
Na fejsie co jakis czas uruchamia się jakaś osoba która prezentuje zdjęcia z jakiegoś większego formatu tyle że to jakoś ograniczone jest do pewnej stylistyki łatwej do uzyskania nawet o zgrozo cyfrowo z małpy (no przesadziłem trochę ale specjalnie)

david555
22-04-2020, 23:01
kużwa...
ależ pieprzenie

dobrze że horowitz tego nie słyszy.
Umbra

...

David R., to nie Horovitz, a Horovitz, to nie David R.
Jakbym się miał oglądać na Horovitza, to byłbym raczej małpą, a nie wolnym człowiekiem z własnym punktem widzenia.

... ale Ty sobie nie żałuj i naśladuj kogo popadnie.

fafniak
23-04-2020, 06:16
David R., to nie Horovitz, a Horovitz, to nie David R.
Jakbym się miał oglądać na Horovitza, to byłbym raczej małpą, a nie wolnym człowiekiem z własnym punktem widzenia.

... ale Ty sobie nie żałuj i naśladuj kogo popadnie.

Kiedyś próbowałem dyskutować z tobą zamieszczając histogramy, przykłady itp. To wycofałeś się rakiem stwierdzając że nie lubisz dużo pisać ale twoje stwierdzenie wyczerpuje temat ;)
Ostatni raz spróbuję :
Ja piszę o tym że to są tylko narzędzia do osiągnięcia efektu. Czy ktoś ten efekt osiągnie pod powiększalnikiem / w kuwecie / wannie czy po zeskanowaniu - nie ma specjalnego znaczenia o ile stworzy coś co zainteresuje innych.
Natomiast zabawa w purystyczne podejście analogowe jest fajna o ile nie przeradza się w tworzenie analogowe dla samego procesu. Czyli prościej rzecz ujmując, ze nie powstaje analogowe "dzieło" które interesuje tylko tych którzy są w tym samym kółku zainteresowań.
Jest oczywiście nisza w której samo tworzenie dla radości uczestniczenia w procesie tworzenia, zostanie doceniona ale to musiałbyś pogadać z "kuratorami sztuki" (wystaw) ;)

Co do naśladowania to wybacz nie wiem zupełnie o co ci chodzi

david555
23-04-2020, 07:24
fafniak

Nie rozumiesz ? To po kiego Czorta odwołujesz się do konkretnego nazwiska ? Jakie to może mieć w ogóle znaczenie w jakim kierunku podąża Horovitz ?
Dla mnie nie ma, ponieważ nigdy nie kopiuję innych fotografów, chyba że tylko jako ćwiczenie, że ja też tak potrafię, jeżeli jakieś prace zrobią na mnie duże wrażenie.
Każdy ma własne poletka do zagospodarowania i tylko tyle tak zwanego talentu, ile otrzymał od Wielkiego Architekta, dlatego warto w pocie czoła robić to, co z jednej strony daje największą satysfakcję, a z drugiej daje poczucie spełnienia.

Fotografia cyfrowa, to aliasing, aliasing i jeszcze raz aliasing, a że jest on wszechobecny, to nawet kiedy go nie widzisz, to masz świadomość jego obecności, to coś na kształt osobowego ZŁA, którego w większości przypadków nie widać, a które tworzy stany entropiczne, takie złe napięcie.

Nie każdy ma takie odczucia, ale mają je w większości ci, którzy wyrośli na fotografii tradycyjnej, a dla których fotografia cyfrowa jest z musu tylko, kolejnym etapem.
Pamiętam swoje reakcje, kiedy na początku lat 2000. wchodziłem w ten temat, ale pamiętam też komentarze wielu userów na tym i na innych forach, dla których cyfrowy obraz świata zdawał się nienaturalny i plastikowy, a technologicznie od tamtej pory nic się nie zmieniło i obrazy cyfrowe nadal budują kwadraty, a nie np. sześciokąty.
Widzę też, Twoje próby naśladowania klimatów znanych z fotografii tradycyjnej, którym w zasadzie nic nie brakuje, gdyby nie cyfrowa regularność.

Ponoć matematyka jest królową nauk i wszystko da się z jej pomocą opisać, ale nigdy nie zaistnieją wzory na opisanie sztuki i dobrze, że nie zaistnieją, ponieważ sztuka kieruje się inną logiką, niż matematyka.

asche
23-04-2020, 08:45
Zenit to najfatalniejszy pomysł. Zakres czasów to żart. No i odkleja sie migawka (szmaciana). Polecam Prakticę, jak już ma być po taniości.
Koszt wołania negatywu BW tez jest minimalnie większy. To zależy ile filmów sie wywoła w litrze. Ale to grosze.
Skaner V350 odradzam. Za mało dpi i za kiepska gęstość. Zamiast skanowania doradzę zrobić sobie podświetlarkę i fotografować negatywy jakimś macro 1:1.

Co do Zenita to się zgodzę, można znaleźć w podobnych pieniądzach coś znacznie lepszego. Jeśli chodzi o skaner to wiem, że nie jest to szczyt techniki, widziałem sample z niego i ta jakość za tą cenę mi w zupełności odpowiada. Gdybym zarabiał na fotografii to pewnie bym się skusił na Nikona Coolscan, tylko kosztuje z 10 razy więcej niż dałem za Epsona.
Jak pisałem wcześniej - z SY35/1.4 i pierścieniami 10+16mm mam odwzorowanie prawie 1:1 ale jakość brzegów jest fatalna. A nie chciałem wydawać kolejnego tysiaka czy dwóch na dedykowane szkło makro.

Umbra
23-04-2020, 10:12
Digitalizacja negatywów, to moim zdaniem fatalny pomysł, jeżeli poczuć jakość ciemniowej obróbki, to trza trzepać odbitki metodą powiększalnikową.
Inaczej, taka zabawa, to jakby kochać kobietę, ale tylko przez szybę.

Ja nie mam takich sentymentów. Moi rodzice mieli jakąś małpkę analogową, ale klisze oddawało się do zakładu i tyle z magii. :D Niestety nie mam obecnie szkła makro. :/ Choć pewnie da się wyłapać jakieś manualne w niedużych pieniądzach.

Mały obrazek mam cyfrowy - to więc odpada zupełnie. Mnie sam proces analogowy w ogóle nie bawi. Jakby cyfra oferowała to co wielki/średni format w dobrej cenie, to bym poszedł w cyfrę. A że jest jak jest, to jedynym wyjściem jest jakiś analog. Pentax 67 + 105/2.4 daje całkiem fajne rezultaty, ale to nie ma tilta.

90s
23-04-2020, 11:26
Smutne to że taki syf jak FB stał się wyznacznikiem tego jak zdjęcie wygląda i co na nim się znajduje i traktuje się go jako stacje docelową.
Ale zgadzam się z tym co fafniak napisałeś, poza tym że nie podoba ci się że fotografia szlachetna nazywa się szlachetna. I pisze to przez pryzmat jakiś osób.

Ja tam lubię techniki szlachetne jak bromolej czy własnie kolodion. Nie spotkałem jeszcze osoby na której płyta kolodionowa nie zrobiłaby wrażenia. Tak od fotografa po zwykłe osób którym je widziały.
Wiadomo że to co napisałeś fafniak to święta prawda ale zapominałeś dodać "...Czy ktoś ten efekt osiągnie pod powiększalnikiem / w kuwecie / wannie czy po zeskanowaniu - nie ma specjalnego znaczenia o ile stworzy coś co zainteresuje innych."
tutaj na białym koniu wkracza PS który z byle czego pozwala zrobić wszystko. I zaciera się granica pomiędzy tym czy jesteś jeszcze fotografem czy już tylko grafikiem.

Umbra jak nie bawi cię proces analogowy to możesz szybko się zniechęcić do robienia zdjęć zwłaszcza LF. Samo zrobienia zdjęcia to ułamek pracy jaki trzeba włożyć w cały proces. A w PS jak masz wiedzę, wyczucie to i każdy efekt uda ci się zasymulować.
Takie sprzęty moim zdaniem w dobrej cenie wyszperałem na ebayu.
Tak poza tym to coś ci się już nakreśliło w głowie? bo jak dobrze pamiętam to już Twoje 2 czy też 3 podejście do LF lub MF jak dobrze pamiętam.
https://www.ebay.co.uk/itm/EXC-5-Wista-45-D-4-5-D-Large-Format-Field-Camera-From-JAPAN603341/133392504625?hash=item1f0ed01731:g:7OEAAOSw0UNenx1 S
https://www.ebay.co.uk/itm/HORSEMAN-4X5-5X4-LARGE-FORMAT-MONORAIL-STUDIO-CAMERA-NICE/254387796454?hash=item3b3ab1b9e6:g:Zs0AAOSwUqVdow7 N
https://www.ebay.co.uk/itm/EXC-5-TOYO-VIEW-G-45-4-5-Large-format-camera-w-Linhof-size-adapter603338/133392504674?hash=item1f0ed01762:g:KzQAAOSwgEVenxm F

cdc
23-04-2020, 11:41
Mnie sam proces analogowy w ogóle nie bawi. Jakby cyfra oferowała to co wielki/średni format w dobrej cenie, to bym poszedł w cyfrę. A że jest jak jest, to jedynym wyjściem jest jakiś analog. Pentax 67 + 105/2.4 daje całkiem fajne rezultaty, ale to nie ma tilta.

Więc lepiej jak do bezlusterkowca FF dokupisz adapter tilt i jakąś 85/1.4 i nie będziesz się katował LF w analogu ;)
[Obiektywu do 4x5" raczej jaśniejszego niż f/5.6 nie kupisz [$]

zdyboo
23-04-2020, 11:59
Umbra

Nie kupuj aparatu na mikrofilm, żeby się nauczyć, bo to jest kompletnie bez sensu, jeżeli Twoim docelowym formatem ma być MF lub LF.
Przy czym dopiero LF przedstawia większe wyzwanie. Format 4x5 jeszcze wywołasz w normalnej wielkości koreksie, tylko potrzebujesz specjalnego uchwytu na szitki. W standardzie zwykle są uniwersalne szpule na film 35/120. Przejrzyj sobie ofertę JOBO, bo oni chyba najbardziej kompleksowo do sprawy wołania filmów podchodzą. Trudno jest spieprzyć wołanie filmu/szitek, jeżeli trzymasz się zasad, a eksperymentować zaczynasz dopiero jak już wyrobisz sobie nawyki. Kilka lat temu też miałem kilkuletni epizod z analogiem, wywołałem kilkaset rolek i żadnej nie wywołałem źle. Przy czym jeżeli zależy Ci na jakości, to wywołuj sam. Nawet jak zlecisz komuś prywatnie to i tak będzie chciał na tym i owym zaoszczędzić i efekty mogą być różne. We Wrocławiu mamy syfiastą wodę i ja kranówkę stosowałem tylko do płukania pod bieżącą i rozcieńczania octu na przerywacz. Reszta na demineralizowanej wodzie w tym ostatni etap, czyli płukanie w płynie zmiękczającym. Inaczej były zacieki. W kuwety i powiększenia się nie bawiłem. MZ trzeba mieć dużo samozaparcia na bawienie się ciemnie w łazience. Zwłaszcza jak to jest jedyna łazienka w domu. Powiększenia to już osobne pomieszczenie tylko do tego. Wywołanie jednego wkładu koreksu, czyli najczęściej dwóch filmów 35 zajmowało mi ok. godziny. Od momentu wejścia do łazienki do momentu wyjścia z niej, gdzie jedynym dowodem, że coś się działo były suszące się w kabinie prysznicowej filmy. Powiększanie to jednak dłuższy proces.
Zatem połączenie koreksu i skanera nie jest złym połączeniem.

Największe różnice są przy samym robieniu zdjęć. Kuba pastwisko robi chyba do tej pory LF i z tego co opisywał, to proces jest dosyć statyczny. To nie przyłożenie aparatu do oka/popatrzenie w matówkę, chwila na złapanie ostrości i pstryk. Trwa to dłużej, głównie na etapie ustawiania kadru.

Mokry kolodion obecnie polega głównie na robieniu portretów na minimalnej głębi ostrości i zaciekach. Co w zasadzie jest wypaczeniem tej techniki i większość zdjęć wygląda tak samo. Ja rozumiem, że jak ktoś ma na warsztatach pierwszy raz z tym styczność, to trudno, żeby wyszło perfekcyjnie. Tyle, że zwykle ta pierwsza styczność to i ostatnia z tą techniką. Na szczęście są też tacy ludzie jak Alex Timmermans, którzy przedstawiają jakąś historię na zdjęciach i mokry kolodion to tylko technika, a nie wartość sama w sobie. Do tego zdjęcia są doskonałe technicznie.

fafniak
23-04-2020, 12:17
Ja bardzo szanuję techniki szlachetne. Do momentu gdy są narzędziem a nie celem

90s
23-04-2020, 12:41
zdyboo z kolodionem to jest własnie odwrotnie. Jak popatrzysz na ilość zdjęć w sieci to dominuje martwa natura w świetle zastanym. Zarobkowo itd to faktycznie portretowa to dziś główne źródło zarobku na tej technice. Są też akty, krajobrazy i niemal wszystkie tematy poza sportem. W sumie to taki powielany stereotyp odnośnie tej techniki który nie ma przełożenia na rzeczywisty obraz.
Środowisko kolodionistów dąży do doskonałej płyty bez zacieków i innych wad. Jednak sporo osób decyduje się na kolodion własnie z uwagi na takie niuanse jakie się tworzą podczas procesu wywoływania.
Wiadomo że technika jest tylko techniką ale przez swoją unikalność robi wrażenie. Mało kiedy ogląda się zdjęcie 8x10 srebrne na czarnym szkle. I to jest fajne własnie w tej technice.

Równie dobrze można wrzucać cyfrowej że robi się tylko portrety ładnych panienek. Fotografia ma dużo dziś do zaoferowania i ja tam w pełni rozumiem miłośników danych technik lub sprzętu.

Umbra
23-04-2020, 15:57
I zaciera się granica pomiędzy tym czy jesteś jeszcze fotografem czy już tylko grafikiem.


Dlaczego "tylko grafikiem"? Oni są często bardziej kreatywni od fotografów, a już najlepiej być malarzem. W sumie jak się korzysta z komputera zamiast z płótna, to taki grafik to malarz. Ja jestem często pod wielkim wrażeniem tego, co oni potrafią zrobić.


Tak poza tym to coś ci się już nakreśliło w głowie? bo jak dobrze pamiętam to już Twoje 2 czy też 3 podejście do LF lub MF jak dobrze pamiętam.

Zabija mnie mnogość obiektywów, aparatów i tego wszystkiego. To potrafi zniechęcić. Statyw też trzeba jakiś specjalny?

Z ambrotypów podobają mi się najbardziej prace Pawła Śmiałka, ale też nie szukałem za specjalnie po świecie. Ciekawe czy robi warsztaty. We Wrocławiu Monika Cichoszewska, ale nie teraz.


Równie dobrze można wrzucać cyfrowej że robi się tylko portrety ładnych panienek.

Ja tam lubię zdjęcia ładnych panienek.

90s
23-04-2020, 16:30
Dlaczego "tylko grafikiem"? Oni są często bardziej kreatywni od fotografów, a już najlepiej być malarzem. W sumie jak się korzysta z komputera zamiast z płótna, to taki grafik to malarz. Ja jestem często pod wielkim wrażeniem tego, co oni potrafią zrobić.

Są zawody niedoceniane i przecenianie. Grafik jest w tej pierwszej. Ilu znasz znanych fotografów a ilu znanych grafików? Tak samo z malarstwem. Poza tym dużo grafików korzysta ze stocków więc trudno uznać to za malowanie, raczej zabawę w kolarze. A ci co malują często pracują w jakiś studiach np dla Disneyna i jest to ciężka praca. Dlatego zawód fotografa wydaj się być bardziej obiecujący i ciekawszy jak praca grafika na dzień dzisiejszy.
Nie zmienia to faktu że są kreatywni i dużo ciekawych prac robią. Jednak wolałbym być dobrym fotografem niż bardzo dobrym lub świetnym grafikiem komputerowym.



Zabija mnie mnogość obiektywów, aparatów i tego wszystkiego. To potrafi zniechęcić. Statyw też trzeba jakiś specjalny?

Z ambrotypów podobają mi się najbardziej prace Pawła Śmiałka, ale też nie szukałem za specjalnie po świecie. Ciekawe czy robi warsztaty. We Wrocławiu Monika Cichoszewska, ale nie teraz.
Ja tam lubię zdjęcia ładnych panienek.

Patrz na to raczej z perspektyw możliwości niż skomplikowania konstrukcji. Sprzęt jest prosty jak konstrukcja cepa. Zawsze możesz popytać o dane rzeczy. Jak już wybierzesz kamerę to reszta poleci z górki.
Co do statywu to jak masz porządny i utrzyma LF to nie trzeba.

Nie znam nikogo kto by nie lubiła zdjęć ładnych panienek.:)

Jacek_Z
23-04-2020, 19:23
Umbra MF i LF wymaga 1. Cierpliwosci 2. Cierpliwosci 3. Cierpliwosci.
Jeśli jesteś osobą energiczną to możesz mieć problem. Tzn zniechecisz się.
Mam takiego kolegę, bardzo aktywnego. Świetny fotograf. Ma D4 i D810. Robi niemal seriami. I co?
1. Pożyczył 6x7 Mamiya RZ, zrobił przez 2 lata 4 filmy. I to na jednej sesji.
2. Do cyfrowego FF kupił szkło Cyklop 85/1.5. Manualny. Czyli uciążliwe łapanie ostrości.
Powodem takich prób (cyklop i 6x7) było poszukiwanie lepszego, bardziej malarskiego obrazu.
Ja wiedziałem, że to nie jest dla niego. Szkło sprzedał po kilku sesjach. Na 6x7 jedna sesja.

Keek
23-04-2020, 21:23
Dyskusja o wyższości jednego nad drugim wciąż wraca jak widzę :)
Robiłem na filmie od początku lat 90. do 2012 roku, w tym kilka lat w warszawskich dziennikach. Od 2001 fotografię dokumentalną, z ludźmi - na średnim formacie. Obiłem się o LF, o jeden z tych największych: 8x10 cali. Tęsknię bardzo za tymi czasami. Za czasami kiedy na każdym rogu ulicy był lab, gdzie można było kupować i wywoływać filmy garściami. Za giełdą foto, na której półki uginały się od aparatów róźniących się nie tylko nazwą na pryzmacie.
Czy wróciłbym dzisiaj do analogowego fotografowania? - Nie. Za cholerę. Możliwości matryc przewyższają film o przynajmniej "jeden format". Z małego obrazka można wyciągnąć dzisiaj to co kiedyś ze średniego. Wszelkie efekty przynależne mokrym materiałom, można osiągnąć w photoshopie w krótszym czasie, bez zbędnego pieprzenia się w śmierdzących zupach.
Czy można czerpać obecnie przyjemność z zabawy analogiem? - Tak. Podobnie jak z jazdy rowerem, na koniu, graniu w kosza, bieganiu, majsterkowania czy układania makiety kolejki w piwnicy. Jeśli jednak komuś zależy na treści - zdecydowanie nie.
Nie wchodź w LF jeśli chcesz robić portret. Zostań przy MF. Kup sobie jakiś analogowy aparat, do którego będziesz mógł w przyszłości podpiąć cyfrową ściankę. Chcesz tilta? Kup Flexbody. Jak Ci się znudzi gibanie, zostaną obiektywy - dokupisz tylko SLRa. Jak ochłoniesz z analoga - doczepisz jakąś dupkę.

Mosparko
24-04-2020, 02:10
Keek
„Dyskusja o wyższości jednego nad drugim wciąż wraca jak widzę
Robiłem na filmie od początku lat 90. do 2012 roku, w tym kilka lat w warszawskich dziennikach. Od 2001 fotografię dokumentalną, z ludźmi - na średnim formacie. Obiłem się o LF, o jeden z tych największych: 8x10 cali. Tęsknię bardzo za tymi czasami. Za czasami kiedy na każdym rogu ulicy był lab, gdzie można było kupować i wywoływać filmy garściami. Za giełdą foto, na której półki uginały się od aparatów róźniących się nie tylko nazwą na pryzmacie.”

Do tego momentu ok. ;)

„Czy wróciłbym dzisiaj do analogowego fotografowania? - Nie. Za cholerę. Możliwości matryc przewyższają film o przynajmniej "jeden format". Z małego obrazka można wyciągnąć dzisiaj to co kiedyś ze średniego. Wszelkie efekty przynależne mokrym materiałom, można osiągnąć w photoshopie w krótszym czasie, bez zbędnego pieprzenia się w śmierdzących zupach.”

Tu już „zdania są podzielone”. Cyfra w większości sytuacji i aspektów wygrywa, ale nie zawsze.

„Czy można czerpać obecnie przyjemność z zabawy analogiem? - Tak. Podobnie jak z jazdy rowerem, na koniu, graniu w kosza, bieganiu, majsterkowania czy układania makiety kolejki w piwnicy. Jeśli jednak komuś zależy na treści - zdecydowanie nie.”

To ja powiem też zdecydowanie nie. Ale dla tej koncepcji. Rozumiem, że Tobie analog nie leży, mnie też dla ścisłości. Ale znam sporo fotografów, dla których z różnych względów analog jest optymalny, a co do treści, to nie ma ona kompletnie związku z techniką w jakiej rejestrowany jest obraz.

fafniak
24-04-2020, 08:27
fafniak

Nie rozumiesz ? To po kiego Czorta odwołujesz się do konkretnego nazwiska ?
To że ty sobie wyciągasz wniosek o kopiowaniu na podstawie tego ze ja wspomniałem konkretne nazwisko - to jakaś kużwa abstrakcja. Jednocześnie piszę cały czas o użyciu technologii do kreacji. Technologii która pozwala skanować z rozdzielczościami poniżej ziarna.
TO SĄ TYLKO NARZĘDZIA
Jak je użyjesz to twoja sprawa. Natomiast podstawą jest wyobraźnia.
Ahhh ci co wyrośli na analogu.. ;)
Nie brnij w ten zaułek bo analog chłonąłem całym ciałem, dosłownie i w przenośni. A największą grupą przegranych jest cała armia ludzi tłukących sobie w w głowę że cyfra to ZUO. Jakis procent z nich robi fajne ciekawe prace, reszta żyje we własnym getcie "prawdy"
Z cyfrą jest podobnie.
ALE to wyobraźnia jest wygraną
POKA te zdjęcia - obejrzymy te analogi. Bardzo jestem ciekaw

90s
24-04-2020, 09:51
Z tego co miałem okazje poznać „starych” fotografów to każdy który zaczynał od analogowej i przeszedł na cyfrę mówił że nie wróciłby do tradycyjnej. I w pełni to rozumiem. Wielu też wprost mówiło że cyfra popsuła ich warsztat i rozleniwiła, większość tłumaczy to poprostu wygodą a nie wyższością systemową. A że cyfra popsuła ich warsztat to zasługa PSa którym swoje lenistwo poprawiali. I to są cytaty które się często powtarzały. Za to „młodzi” których poznałem i którzy zaczynali od cyfry, analogową traktują jako przygodę i odkrywanie nowych dróg, technik i szlifowaniu warsztatu. Sam też się pod tym podpisuje.
Ja używam LF dla efektu, jest to wybór jak dla wielu jakiego szkła użyć. U mnie ten wybór zaczyna się od formatu. LF w mojej opini jest genialny bo nie znam innego systemu który daje taką kreatywność podczas robienia zdjęć a że uważam się za fotografa i kocham robić zdjęcia to dla mnie najważniejsze. Racje ma Jacek że trzeba być cierpliwym i fafniak że nie powinna być to sztuka dla sztuki. Osobiście uwielbiam tym pracować, tak samo kolodion, chemię,pomiary. Czuje się wtedy fotografem a nie tanim grafikiem który myśli że uda efekt danej techniki nanosząc texture na zdjęcie cyfrowe. Bo takim się czuje za każdym razem gdy próbuje udawać GO, analoga lub cokolwiek innego.

cybulski
24-04-2020, 10:03
Dyskusja o wyższości jednego nad drugim wciąż wraca jak widzę :)
Robiłem na filmie od początku lat 90. do 2012 roku, w tym kilka lat w warszawskich dziennikach. Od 2001 fotografię dokumentalną, z ludźmi - na średnim formacie. Obiłem się o LF, o jeden z tych największych: 8x10 cali. Tęsknię bardzo za tymi czasami. Za czasami kiedy na każdym rogu ulicy był lab, gdzie można było kupować i wywoływać filmy garściami. Za giełdą foto, na której półki uginały się od aparatów róźniących się nie tylko nazwą na pryzmacie.
Czy wróciłbym dzisiaj do analogowego fotografowania? - Nie. Za cholerę. Możliwości matryc przewyższają film o przynajmniej "jeden format". Z małego obrazka można wyciągnąć dzisiaj to co kiedyś ze średniego. Wszelkie efekty przynależne mokrym materiałom, można osiągnąć w photoshopie w krótszym czasie, bez zbędnego pieprzenia się w śmierdzących zupach.
Czy można czerpać obecnie przyjemność z zabawy analogiem? - Tak. Podobnie jak z jazdy rowerem, na koniu, graniu w kosza, bieganiu, majsterkowania czy układania makiety kolejki w piwnicy. Jeśli jednak komuś zależy na treści - zdecydowanie nie.
Nie wchodź w LF jeśli chcesz robić portret. Zostań przy MF. Kup sobie jakiś analogowy aparat, do którego będziesz mógł w przyszłości podpiąć cyfrową ściankę. Chcesz tilta? Kup Flexbody. Jak Ci się znudzi gibanie, zostaną obiektywy - dokupisz tylko SLRa. Jak ochłoniesz z analoga - doczepisz jakąś dupkę.

Mimo, że nie mam tak ogromnego doświadczenia myślę że docelowo "cyfrowa ścianka" jest dobrym kompromisem. Też amatorsko jeszcze w czasach liceum bawiłem się w wywoływanie koreksów, powiększalnik, noce w ciemni, itp. Od podrażnień od chemii strasznie bolało mnie gardło po każdej takie nocnej akcji.

Dawałem na początku linka gdzie gość o tym samym mówi i podpina jako cyfrową ściankę Fuji GFX. Fuji ma nawet do tego zrobioną konstrukcję.

Wujot
24-04-2020, 10:28
Dyskusja o wyższości jednego nad drugim wciąż wraca jak widzę :)
Robiłem na filmie od początku lat 90. do 2012 roku, w tym kilka lat w warszawskich dziennikach. Od 2001 fotografię dokumentalną, z ludźmi - na średnim formacie. Obiłem się o LF, o jeden z tych największych: 8x10 cali. Tęsknię bardzo za tymi czasami. Za czasami kiedy na każdym rogu ulicy był lab, gdzie można było kupować i wywoływać filmy garściami. Za giełdą foto, na której półki uginały się od aparatów róźniących się nie tylko nazwą na pryzmacie.
Czy wróciłbym dzisiaj do analogowego fotografowania? - Nie. Za cholerę. Możliwości matryc przewyższają film o przynajmniej "jeden format". Z małego obrazka można wyciągnąć dzisiaj to co kiedyś ze średniego. Wszelkie efekty przynależne mokrym materiałom, można osiągnąć w photoshopie w krótszym czasie, bez zbędnego pieprzenia się w śmierdzących zupach.
Czy można czerpać obecnie przyjemność z zabawy analogiem? - Tak. Podobnie jak z jazdy rowerem, na koniu, graniu w kosza, bieganiu, majsterkowania czy układania makiety kolejki w piwnicy. Jeśli jednak komuś zależy na treści - zdecydowanie nie.
Nie wchodź w LF jeśli chcesz robić portret. Zostań przy MF. Kup sobie jakiś analogowy aparat, do którego będziesz mógł w przyszłości podpiąć cyfrową ściankę. Chcesz tilta? Kup Flexbody. Jak Ci się znudzi gibanie, zostaną obiektywy - dokupisz tylko SLRa. Jak ochłoniesz z analoga - doczepisz jakąś dupkę.

Bardzo fają dyskusję Panowie tutaj prowadzicie. Widać, że jest jeszcze trochę dinozaurów. Zacytowałem wypowiedź Keek bo bardzo podobnie myślę.

Żal mi epoki analogów bo... zarabiałem kupę kasy (a dlatego, że potrafiłem robić pomysłowe montaże optyczne do reklam). Fotę robiło się czasem dwa dni a wystawiało rachunek jak za tydzień. Gdyby to dłużej potrwało to pewnie byłbym ustawiony na całe życie. Ale jak przypomnę sobie upierdliwość procesu... I nie mam tutaj na myśli chemii (bo to zlecałem najlepszym), ani obsługi aparatu, nawet na etapie masek wędrujących. Tylko walki o czystość obiektów (bo retuszu nie było). To była masakra doczyszczenie czy przygotowanie obiektów do zdjęć. Bardziej byłem modelarzem, majsterkowiczem, zegarmistrzem i perfekcyjną sprzątaczką. Aby mieć wyszparowane zdjęcie trzeba było zrobić solidny wysięgnik, założyć na to tło tak aby go nie pognieść, wymyślić połączenie obiektu z wspornikiem, inteligentnie poświecić aby nie było od niego cienia i mieć równy kolor i dopiero zabrać się za fotografowanie przedmiotu. A powiedzmy, że tematem był kineskopowy Rubin. Bariera wejścia w zawód była naprawdę duża, pierwszy Linhoff Master Technika z trzema obiektywami to był koszt samochodu, do tego światło o mocy 10 000 Ws. Statywy i studio 400 m2. Wtedy nawet skan był potężnym problemem, bo był jeden skaner we Wrocławiu a wbicie się w niego to była sztuką (układ i kasa). Zresztą dlatego dość szybko kupiliśmy swój i tani (czyli w cenie dobrego auta).

Ale z drugiej strony jak to się skończyło to poczułem ulgę, odzyskałem radość fotografowania. Zrobiłem wtedy "cyfrowy" album w 30 dni - wszystko. I sprzedałem go w nakładzie 10 000 szt. I przez parę lat nawet do studia nie wszedłem. A jak znów mi się tam trafiło kolejnych 12 lat to wszedłem w zupełnie innym miejscu i z innymi możliwościami. Pieniądze były mniejsze ale radość robienia 10 x większa. Mogłem fotografować trochę zużyte przedmioty, założyć każde nawet najbardziej ostre światło bo wszystko szło wyretuszować (nawet nie musiałem tego robić sam). Ważny był tylko pomysł!

Pomysł i wizja są dla mnie najważniejsze, zupełnie nie rozumiem tych wynurzeń o magii świata analogowego. Ziarno było raczej przekleństwem jak plusem. Oddalało od rzeczywistości. Choć oczywiście Kuba ma rację mówiąc, że ambrotypy są jednocześnie techniką a jednocześnie środkiem wyrazu (dotyczy to też innych tzw szlachetnych technik. Tyle tylko, że to niewiele ma wspólnego z fotografią, której najważniejszą cechą jest realizm. Techniki szlachetne, np. taki ambrotypy to jest już blisko takiej akwatinty. Czyli niefotografii.

Pozdro
Wiesiek

pees - na LF bardzo dobrze pracuje się na formacie zwojowym 6x9 cm. Bez problemów można bawić się tilt/shift.

Umbra
24-04-2020, 11:01
Są zawody niedoceniane i przecenianie. Grafik jest w tej pierwszej. Ilu znasz znanych fotografów a ilu znanych grafików? Tak samo z malarstwem. Poza tym dużo grafików korzysta ze stocków więc trudno uznać to za malowanie, raczej zabawę w kolarze. A ci co malują często pracują w jakiś studiach np dla Disneyna i jest to ciężka praca. Dlatego zawód fotografa wydaj się być bardziej obiecujący i ciekawszy jak praca grafika na dzień dzisiejszy.
Nie zmienia to faktu że są kreatywni i dużo ciekawych prac robią. Jednak wolałbym być dobrym fotografem niż bardzo dobrym lub świetnym grafikiem komputerowym.

Nie znam za wielu, bo nie siedzę mocno w temacie, ale kilku kojarzę: na youtubie wlop i kilku innych, Wojtek Fus, Jarosław Wasek. Mangacy od Berserka i Vagabonda - niesamowite prace. Na artstation jest sporo dobrych grafików. Oni mają wielką przewagę nad fotografami - cokolwiek wymyślą, mogą to zrealizować. Grafika/malarstwo to imo wolność twórcza. Niektórzy renesansowi malarze są niesamowici - Van Eyck np.

90s
24-04-2020, 12:38
Nie znam za wielu, bo nie siedzę mocno w temacie, ale kilku kojarzę: na youtubie wlop i kilku innych, Wojtek Fus, Jarosław Wasek. Mangacy od Berserka i Vagabonda - niesamowite prace. Na artstation jest sporo dobrych grafików. Oni mają wielką przewagę nad fotografami - cokolwiek wymyślą, mogą to zrealizować. Grafika/malarstwo to imo wolność twórcza. Niektórzy renesansowi malarze są niesamowici - Van Eyck np.

Kto by nie chciał umieć malować i realizować swoich wizji. Ja robię zdjęcia bo nie potrafię nic na płótno przelać czy to cyfrowe czy fizyczne. Zawsze możesz też się przebranżowić jak cię ciągnie bardziej w grafikę. Składaki nie są trudne.

"Pomysł i wizja są dla mnie najważniejsze, zupełnie nie rozumiem tych wynurzeń o magii świata analogowego. Ziarno było raczej przekleństwem jak plusem. Oddalało od rzeczywistości. Choć oczywiście Kuba ma rację mówiąc, że ambrotypy są jednocześnie techniką a jednocześnie środkiem wyrazu (dotyczy to też innych tzw szlachetnych technik. Tyle tylko, że to niewiele ma wspólnego z fotografią, której najważniejszą cechą jest realizm. Techniki szlachetne, np. taki ambrotypy to jest już blisko takiej akwatinty. Czyli niefotografii."

Masz racje Wiesiu i tak na to właśnie patrzę jak na środek wyrazu, sposób podkreślenia tematu. Kiedyś czytałem w jednej z książek własnie o tym dążeniu od początków fotografii do realizmu i autor podsumował to że jak już go dzięki cyfrowej fotografii osiągnięto to dla wielu okazało się ze nie ma nic w tym ciekawego. I zaczęli kreatywnie manipulować obrazem. Co z resztą szło w parze z dążeniem do realizmu od samego początku fotografii. Nie mówię tu w ogóle o tematach które Ty robiłeś bo to zupełnie inna liga i cele. Nie wiem czy dziś jeszcze używa się w LF w produktowej. Ale jeszcze kilka lat temu wiem że stosowano z cyfrowym retuszem.
Do realizmu czy też top jakości też bym nie brał analoga pod uwagę.

Ja skanuje z LF i obrabiam w PSie, dobrze się na tym pracuje. Samo podpięcie ścianki do MF to taki półśrodek bo tilt/shift czy to FF czy MF to kastrat.

Odnoście się też do starych czasów i dobrych pieniędzy których dziś już nie ma, a raczej na tym na czym kiedyś były. Znam w sieci kilku fotografów którzy robią świetną kasę na niszy. Własnie czy to kolodion czy LF poprzez to że zawsze będą ludzie którzy szukają czegoś innego.
Można sobie podrabiać płytę kolodionową w PS ale nie podrobisz jej na żywo. na Ebayu ludzie sprzedają martwą nature i płytki za dobre pieniądze i dużo większe jak dziś niektórzy robią całe sesje.
Nie wiem jak w PL ale w UK ludzie kochają antyki, za każdym razem gdy nas ktoś odwiedza to na długo wpada w płyty kolodionowe. A o to chodzi aby zdjęcie przykuwało uwagę. Chociaż przyciąga technika i jej unikalność to jednak w ludziach zawsze będzie jakiś czy to sentyment czy szacunek dla analogowej i starych zdjęć.
Nie dlatego że są czymś lepszym lub wyższym, są po prostu ciekawe bo dziś jesteśmy zalani jednym i tym samym. Nawet sam widzę to po sobie że mnie ściska zazdrość za każdym razem gdy mi się pokaże zdjęcie Leonard Missone, gdzie współczesne krajobrazy na jedno kopyto i też z realizmem nie mają nic wspólnego. Są kreatywne, kolorowe ale w żaden sposób intrygujące.

- - - - kolejny post - - - - - -

Edit: Przypomniałem sobie Piktorializm.
http://abmprojekt.com.pl/artykuly/piktorializm_artykul.pdf

cdc
24-04-2020, 22:15
Bo LF stoi teraz pod prąd dzisiejszemu: szybko, łatwo, tanio.

Jak ok. 2000. za paczkę Polaroidów 8x10 [15 zdjęć] płaciłem tyle co wynosiła minimalna płaca ~1200
a w pierwszej "nie u siebie" pracy z premią dostawałem na początku w porywach z 1600 [i wynajęcie pół mieszkania w Wa-wie]
to trzeba było szanować pstryk [i dorabiać].
Błędy bolały tak jak nigdy.

90s
25-04-2020, 10:55
Jak to mówią, czym wyższy próg wejścia tym lukratywniejszy biznes. Sprzęt w cenie samochodu, materiał w cenie miesięcznej wypłaty.No i przede wszystkim umiejętności oraz wiedza. To już trzeba było być niezłym fotokoksem aby tak pracować:)
Dziś fotografem jest każdy, każdy ma aparat który daje dobry obraz, coraz więcej osób robi zdjęcia tak hobbistycznie jak i zarobkowo. Więc ma to odbicie na całą branżę, stąd własnie szukanie niszy albo kopanie się z koniem cenami.

Keek
25-04-2020, 11:55
Każdy ma aparat, każdy jest fotografem a ciekawe zdjęcia coraz trudniej znaleźć.
Jeszcze trzy refleksje:
Raz - im więcej ktoś wchodzi w "szlachetne" techniki tym mniej ciekawej treści w jego zdjęciach. Więcej tam nudy niż na cyfrowych klikach, tak jakby techniką chciał ktoś zamaskować brak pomysłu albo spostrzegawczości.
Dwa - nie wiem jak to doładnie wyrazić. Ja na przykład nie chcę być postrzegany jako fotograf. Jestem dziennikarzem, reporterem, kronikarzem, bajarzem, opowiadaczem, przekazywaczem; chciałbym pokazać komuś zdjęciami coś co widziałem. Bez żadnych technicznych upiększeń. Z jak największą transparentnością. Po co więc mam zaprzątać sobie głowę ambrotypami, które przesłaniają mi treść a upiardliwość techniki, nie pozwoli mi na złapanie chwili?
Trzy - nawet rynek sztuki ma w głębokim poważaniu techniki szlachetne. Najdroższe sprzedawane zdjęcia, np. Andreas Gorski, to wydruki z cyfry; Gregory Grewdson, nawey jeśli używa kamery 8x10, docelowo też kończy na wydrukach.
Naprawdę, z fotografią analogową jest dzisiaj jak z posiadaniem konia. Można pojeździć dla przyjemności, pojechać do ślubu, ale kiedy chce się załatwić coś w mieście na drugim krańcu kraju, wsiada się w pociąg albo samochód.
Jedyne czego mi bardzo brak to różności aparatów jakie były kiedyś. Brak sensownej kamery z shiftem i szerokim kątem jak ArcBody; małych manualnych lustrzanek jak FM2 (w dalmierzach została na szczęście Lajka); pomysłów rodem Contaxa AX czy Rolleja 3000. Niby się technicznie wszystko rozwinęło a tak naprawdę wyboru mniej niż kiedyś.

90s
25-04-2020, 13:15
Każdy ma aparat, każdy jest fotografem a ciekawe zdjęcia coraz trudniej znaleźć.
Jeszcze trzy refleksje:
Raz - im więcej ktoś wchodzi w "szlachetne" techniki tym mniej ciekawej treści w jego zdjęciach. Więcej tam nudy niż na cyfrowych klikach, tak jakby techniką chciał ktoś zamaskować brak pomysłu albo spostrzegawczości.
Co do ciekawych zdjęć to się zgodzę, czym więcej się widzi tym mniej człowieka już dziwi.
Nie wiem natomiast co technika ma wspólnego z brakiem pomysłowości u ludzi.
Myślę że dobre odniesienie przytaczasz do jazdy na koniu. Cyfra w tym odniesieniu może być chodzeniem. Każdy chodzić potrafi, ale czy to powoduje że każdy staje się kreatywny? trochę na siłę chcesz połączyć brak pomysłów i indywidualności u ludzi z danymi technikami.
Równie dobrze możesz takie same twierdzenia stosować do obróbki w PS. Nic ciekawego nie miał do powiedzenia to zmasakrował zdjęcie w PS.




Dwa - nie wiem jak to doładnie wyrazić. Ja na przykład nie chcę być postrzegany jako fotograf. Jestem dziennikarzem, reporterem, kronikarzem, bajarzem, opowiadaczem, przekazywaczem; chciałbym pokazać komuś zdjęciami coś co widziałem. Bez żadnych technicznych upiększeń. Z jak największą transparentnością. Po co więc mam zaprzątać sobie głowę ambrotypami, które przesłaniają mi treść a upiardliwość techniki, nie pozwoli mi na złapanie chwili?
Myślę że od tego trzeba byłoby zacząć całą rozmowę, bo to tłumaczy wszystkie różnice poglądowe. Ciebie interesuje dokument przedstawiający wycinek sceny a mnie walor wizualno-emocjonalny.
W odniesieniu do malarstwa Ty byś był detalistą przenoszącym kropka po kropce obraz przed sobą, ja abstrakcjonistą.
Poza tym "Brak sensownej kamery z shiftem i szerokim kątem jak ArcBody" takie urządzenia też wprowadzają "efekt" zakłamujący obraz rzeczywisty jaki powinien być Twoim celem.



Trzy - nawet rynek sztuki ma w głębokim poważaniu techniki szlachetne. Najdroższe sprzedawane zdjęcia, np. Andreas Gorski, to wydruki z cyfry; Gregory Grewdson, nawey jeśli używa kamery 8x10, docelowo też kończy na wydrukach.
Naprawdę, z fotografią analogową jest dzisiaj jak z posiadaniem konia. Można pojeździć dla przyjemności, pojechać do ślubu, ale kiedy chce się załatwić coś w mieście na drugim krańcu kraju, wsiada się w pociąg albo samochód.
Jedyne czego mi bardzo brak to różności aparatów jakie były kiedyś. Brak sensownej kamery z shiftem i szerokim kątem jak ArcBody; małych manualnych lustrzanek jak FM2 (w dalmierzach została na szczęście Lajka); pomysłów rodem Contaxa AX czy Rolleja 3000. Niby się technicznie wszystko rozwinęło a tak naprawdę wyboru mniej niż kiedyś.
Tu się mylisz bo na rynku sztuki najwięcej i za bardzo duże sumy sprzedają się zdjęcia Piktorialistów. Co masz nawet o tym w linku który przypiąłem. Czyli fotografia artystyczna. Jak sięgniesz do książki historii fotografii to też znajdziesz wiele przełomowych prac art i dokument. Tak samo wprowadzenie fotografii do kategorii sztuki zawdzięczasz kreatywności a nie rzemiosłu. I nie umniejszam tutaj żadnemu nurtowi czy podejściu.

Poza tym takie debaty jak ta toczyły się od początku. Realizm v wizja artystyczna. W odniesieniu do Twoich celów cyfra a nawet telefon jest idealnym narzędziem. Dyskretny, dający dobry obraz. Zresztą już dobre ponad 15 lat temu WPP wygrało zdjęcie z komórki.
Więc każda technika i sposób fotografowania ma swoje wady i zalety i jest mocno uzależniony od tematu i wizji.

JK
25-04-2020, 13:22
Każdy ma aparat, każdy jest fotografem a ciekawe zdjęcia coraz trudniej znaleźć.
Tu odpowiedź jest chyba prosta: łatwiej to COŚ znaleźć pośród tysiąca zdjęć, niż pośród stu milionów zdjęć. Dziś zwyczajnie tych wartościowych zdjęć nie widać w zalewie smartfonowej tandety. I chyba nic się już na to nie poradzi - facebook rządzi.


Niby się technicznie wszystko rozwinęło a tak naprawdę wyboru mniej niż kiedyś.
Bo tu nie chodzi o żaden wybór. Tu chodzi o kasę, o wielkość sprzedaży i o masową produkcję - o zysk dla producentów. Ma być tanio w produkcji, to jest tanio, bo wykorzystuje się te same elementy, te same rozwiązania, te same projekty i te same patenty. Popatrzcie na zalew przejściówek do bezluster - można podpiąć "wszystko" do "wszystkiego", więc to "wszystko" musi działać praktycznie w ten sam sposób, no może w podobny sposób. I w praktyce działa trochę lepiej, albo trochę gorzej, ale jakoś tam działa. Tu nie ma miejsca na żadne oryginalne rozwiązania, bo się tego nie sprzeda w odpowiednio dużej ilości.

Ale oficjalny rynek foto to nie wszystko. Kiedyś, zupełnie przypadkiem, podczas wizyty u rodziny poznałem naszego rodaka, który po wojnie nie wrócił do kraju. Inżynier mechanik. Całe życie hobbystycznie zajmował się fotografią, a jak poszedł na emeryturę, to zrobił sobie takie coś: kupił jakąś starą ławę optyczną (nawet nie pamiętam co to było, choć wysłuchałem wykładu dlaczego to musiało być takie, a nie inne), wielkoformatowy obiektyw szerokokątny i dorobił sobie do tego "dupkę" z bagnetem Nikona. Dlaczego Nikona? Bo akurat miał D800E i to on robił w tym wynalazku za cyfrową ściankę. Oczywiście narzekał na zbyt mały otwór w bagnecie, na zbyt duże cofnięcie matrycy. Ale to wszystko mu jakoś działało. Miał pokłony, miał przesuwy i miał z tym fajną zabawę. Niestety nie dożył do Nikona Z7, bo pewnie by był bardziej zadowolony. Zresztą gadaliśmy o tym, że takie rozwiązanie z większym otworem w bagnecie i matrycą wysuniętą do przodu byłoby dużo lepsze, niż to D800E.

Zapytałem go dlaczego taki pomysł. Odpowiedź była prosta. Nie rajcowała go chemia (jak wielu z nas przeszedł to w młodości), nie rajcowały go "efekty analogowe" (bo i tak koniec końców wszystko trafia do komputera w postaci cyfrowego pliku, a później na jakiś ploter, czy inną drukarkę). Na cyfrową "dupkę" nie miał kasy. Za to interesowała go zabawa z pokłonami, z shift-em i właśnie ten brak ograniczeń w wykorzystaniu dużego pola obrazowego wielkoformatowego obiektywu na klatce FF i na ławie optycznej. Zdjęcia robił różne - jedne lepsze, inne gorsze, jedne ciekawe, inne nie, jak wszyscy, ale miał z tego sporo frajdy właśnie dlatego, że nikt z jego znajomych nie miał takich możliwości. Robił to wszystko do szuflady, na własną ścianę w salonie i ewentualnie dla dobrych ludzi na prezent. I nieźle się tym bawił. Powiem szczerze, że za to go do dziś podziwiam.

Keek
25-04-2020, 13:36
Nie wiem natomiast co technika ma wspólnego z brakiem pomysłowości u ludzi.

Brak pomysłowości nadrabiają zabawami aparatem. Jeśli byłbyś tak uprzejmy, może nie mam rozeznania. Podlinkuj kilka ciekawych, współczesnych tematów robionych analogami. Chciałbym zmienić zdanie.


Myślę że od tego trzeba byłoby zacząć całą rozmowę, bo to tłumaczy wszystkie różnice poglądowe. Ciebie interesuje dokument przedstawiający wycinek sceny a mnie walor wizualno-emocjonalny.

Nie. Interesuje mnie synergia obrazu z akcentem na treść.


W odniesieniu do malarstwa Ty byś był detalistą przenoszącym kropka po kropce obraz przed sobą, ja abstrakcjonistą.

Bynajmniej. W malarstwie nienawiedzę hiperrealizmu.


Poza tym "Brak sensownej kamery z shiftem i szerokim kątem jak ArcBody" takie urządzenia też wprowadzają "efekt" zakłamujący obraz rzeczywisty jaki powinien być Twoim celem.

Mylisz shift z tiltem.


Tu się mylisz bo na rynku sztuki najwięcej i za bardzo duże sumy sprzedają się zdjęcia Piktorialistów.

Nie śledzę detalicznie rynku sztuki. Mam na myśli czasy współczesne i top sprzedaży. Abstrahując - naiwnym, a nawet dziecinnym jest myślenie, że fotografując na filmach zwiększa się szanse na tym polu. To bardzo skomplikowane układy biznesowo-społeczne.

- - - - kolejny post - - - - - -


Tu odpowiedź jest chyba prosta: łatwiej to COŚ znaleźć pośród tysiąca zdjęć, niż pośród stu milionów zdjęć. Dziś zwyczajnie tych wartościowych zdjęć nie widać w zalewie smartfonowej tandety. I chyba nic się już na to nie poradzi - facebook rządzi.

Ale mi chodzi o drugą stronę. Łatwiej mi znaleźć coś ciekawego w wyrzygu cyfrowych zdjęć niż na stronach analogowych fotografów.

Umbra
25-04-2020, 14:02
Myślę, że fotografia jako biznes ogólnie leży. Niezależnie czy analogowa, czy cyfrowa. Po prostu. Za dużo ludzi się tym interesuje, za duża podaż. Zdjęcia często zastępują rendery (produktowa, motoryzacyjna)... Zarabiają może jeszcze cwaniaki, sprzedający kursy, umowy, wmawiający nieogarniętym jak to nie jest fajnie żyć z fotografii ("tylko kurs kup ode mnie!"). Ja sobie chyba odpuszczam fotografię i będę robił tylko dla przyjemności. Mój mentor kiedyś mówił, że mógłby zrobić z fotografii zawód, ale nie chce sobie obrzydzać hobby. Wtedy myslałem, ze to taka kokieteria, budowanie własnej legendy, że pewnie nie da się na tym zarobić i dlatego tak mówi, ale coś w tym jest.


Ale mi chodzi o drugą stronę. Łatwiej mi znaleźć coś ciekawego w wyrzygu cyfrowych zdjęć niż na stronach analogowych fotografów.

Ale po co w ogóle wprowadzać jakąś wojnę pomiędzy fotografami cyfrowymi i analogowymi? Jedni i drudzy to fotografowie, a dziedzina, którą uprawiają to fotografia.

Keek
25-04-2020, 14:12
Ale po co w ogóle wprowadzać jakąś wojnę pomiędzy fotografami cyfrowymi i analogowymi? Jedni i drudzy to fotografowie, a dziedzina, którą uprawiają to fotografia.

Abstrahując od tego, że osobiście nie chcę być uważany za fotografa, to absolutnie żadej wojny nie chcę z nikim toczyć. Wręcz przeciwnie, to raczej miłośnicy analoga na każdym krokiem powtarzają, że cyfrowe pliki to gówno; tylko szlachetna fotografia to prawdziwa fotografia. Więc ja ich sprawdzam. Wchodzę na stronę, chodzę na wystawy. Od biedy jeśli mają opanowaną technikę, ale zdaża się, że na ścianach wisi coś, co 25 lat temu wywalone zostałoby do kosza w pierwszej klasie technikum fotochemicznego. No ale OK, i tak nikogo do niczego nie przekonam. A nawet, co z tego bym miał.

I jeszcze na koniec, dla przykładu. Zdjęcie Silvio Berlusconiego, które zrobiłem w 2009 roku. Powstało bez grama technik analogowych. Większośc oglądających "cywilnych" ludzi, powie, że nieostre, zamazane, porysowane. Niektórzy się może zachwycą - to ci, dla których niedomówienie i tajemniczość jest wyznacznikiem sztuki. Tylko fotografowie analogi będą chodzić wokół tego jak wokół jeża. Będą spradzać pod lupą - czym i na czym, i dopiero gdy im się wszystko wyświetli będą wiedzieć czy się podoba czy nie. Takie jest moje zdanie. Człowieka, który do 2012 roku był analogowym betonem. Zdrówka.

http://robertkresa.com/GARBAGE/sb.jpg

90s
25-04-2020, 14:30
Brak pomysłowości nadrabiają zabawami aparatem. Jeśli byłbyś tak uprzejmy, może nie mam rozeznania. Podlinkuj kilka ciekawych, współczesnych tematów robionych analogami. Chciałbym zmienić zdanie.



Nie. Interesuje mnie synergia obrazu z akcentem na treść.



Bynajmniej. W malarstwie nienawiedzę hiperrealizmu.



Mylisz shift z tiltem.



Nie śledzę detalicznie rynku sztuki. Mam na myśli czasy współczesne i top sprzedaży. Abstrahując - naiwnym, a nawet dziecinnym jest myślenie, że fotografując na filmach zwiększa się szanse na tym polu. To bardzo skomplikowane układy biznesowo-społeczne.

Skoro nie śledzisz rynku sztuki a swoje teorie odnosisz do nagłówka za ile najdroższe zdjęcie sprzedano to wszystko tłumaczy. Nikt też nie twierdzi o zwiększaniu szans lub że coś staje się lepsze. Powielasz stereotypy nic więcej, nawet słowa nie napisałem że dana technika jest lepsza od drugiej.


W sieci masz masę prac z LF i różnych technik ,wystarczy wyjść poza FB i popularne grupy. Ale czy trafię w Twój gust szukając? wątpię i nawet mi na tym nie zależy. Poza tym po co miałbym w ogóle to robić. Skoro masz swój stereotyp i się go kurczowo trzymasz, pomimo że sam przyznajesz że nie masz z tematem nic wspólnego. I kolejny raz udowadniasz że powielasz teksty które nie przekładają się na rzeczywistość.

Ale jak chcesz zobaczyć dobre zdjęcia których nie zobaczysz a były robione LF, każdą techniką itd to kup książkę historia fotografii. Poza tym poczytasz sobie tam właśnie o takich dyskusjach jak ta i ich bezcelowości z osobami które nie potrafią zaakceptować pewnych faktów. I to nie format czy technika czynią te zdjęcia świetnymi tylko ludzie, ich kreatywność i pomysłowość. A sprzęt czy technika jest tylko narzędziem.

Co do zabawy aparatem to każdym się bawisz. Skoro uważasz że cyfrą wolno a innymi nie to idź o krok dalej i rób telefonem. Będziesz miał jeszcze łatwiej i przyjemniej i w Twojej teorii wygody i kreatywności osiągniesz sufit ludzkich możliwości.

Mnie po prostu dobija powielanie stereotypów i ściąganie każdego do tego że jest tylko jedna i słuszna droga. Co odbija się później że większość robi jedno i to samo i płacze że nie ma nic ciekawego.
Tak samo to wbijanie w analoga lub cyfrę i inne wojenki.

Umbra
25-04-2020, 14:54
Tutaj ciekawy film w temacie: https://www.youtube.com/watch?v=6Sm2RUCOqys

fafniak
25-04-2020, 15:05
Ale po co w ogóle wprowadzać jakąś wojnę pomiędzy fotografami cyfrowymi i analogowymi? Jedni i drudzy to fotografowie, a dziedzina, którą uprawiają to fotografia.

Nikt tutaj wojny nie prowadzi.
To tylko narzędzia. Niestety jest grupa ludzi która uwaza narzędzie jak docelowy element twórczości ;)

90s
25-04-2020, 16:26
Tutaj ciekawy film w temacie: https://www.youtube.com/watch?v=6Sm2RUCOqys

Umbra znamy się już trochę lat z tego forum i myślę że rozumiem jaki masz cel w tym LF. Myślę też że jest w nim to czego szukasz. Tylko czy cena nie będzie za duża. I nie mówię o kupnie tylko pracy tym sprzętem i techniką.
Znam też Twojego mentora z 1x.com i cieszy się dużym uznaniem. Sama technika którą stosujesz Hollywood czy też noir, plus dobra aranżacja,LF i współczesne podejście tworzy nisze i ma ręce i nogi moim zdaniem. Ale wymagać będzie bardzo dużo pracy i czasu.
Możesz też sprawnie operując w PS wiele rzeczy symulować. Ale możesz to robić od dawna, a skoro myślisz o urządzeniu to znaczy że zależy ci aby w pierwszej kolejności sprzęt i ty wykonali największą robotę.
Myślę że z tego samego założenia Twój mentor wychodzi bo jak dobrze pamiętam to MF analog?

Co do zarabiania na fotografii to jest na czym zarabiać ale nie tak jak kiedyś i nie na tym co kiedyś w takim stopniu. Widzisz koledzy śmieją się np. z płyty kolodionowej. Wykonywałem 4 portrety po 200 funtów sztuka, gdzie konkurencja portrety robi po 50 funtów. Sprzedałem 4 martwe natury za 15 funtów sztuka a u mnie to totalna amatorka i tylko 5x7.
Na jednej z grup jest facet co się z tego utrzymuje. Robi kolodiony jak zdjęcia do banków zdjęć. Kosz kawałka szklą i chemii może byłby około 1 funt. Sprzedaje też printy, jakieś limited edition itd. Też na tym forum ktoś mnie wyśmiał w prost za to.
Inni sprzedają zdjęcia do banków zdjęć itd. Masz masę opcji.

Narazie mam za wiele na głowie i trzeba całą chemie wymienić ale jak się ogarnę to wrócę do wylewania tak hobbistycznie jak i zarobkowo. Bo to lubię i też myślę aby przebranżowić się, zawęzić specjalizacje i na pewno analog tam będzie tak samo jak cyfra. Po prostu pewnych zdjęć nie opłaca się dziś robić. Czas wykonania, retusz, ceny rynkowe.
Mam w znajomych na FB fotografa który specjalizuje się tylko w kolodionie. Nie mogę go znaleźć na ale jak to zrobię to podeślę link, kilkaset euro i zapisy dla jednej płyty. Płyty nie wylewasz dla skanu i sieci. To jest biznes dla ludzi i ich potrzeb, czy też chęci posiadania czegoś unikalnego.
Technika robi robotę na żywo, stąd ma terminy i dwa wany obklejone reklamami. Bo to przyciąga uwagę i się po prostu podoba.

Można sobie krytykować co się chce ale żaden z nas tutaj nie jest grupą docelową fotografa jako klienta. Tak więc ja ci kibicuje w szukaniu swojej drogi i pewnie siebie samego. Bo jak słusznie zaważyłeś na robieniu tego co inni robią to się można łatwo garba dorobić.
Poza tym nawet będąc najlepszym nie masz pewności że to przełożysz na pieniądz.
Zresztą ja byłem w ostrym szoku gdy poczytałem o Wacławie Wantuchy. Więc fotografia to biznes jak każdy inny. Lepsi przepadali gorsi byli na topie.

Jako ciekawostek to ci napisze jeszcze post z grupy art na której ludzie sprzedają przez etsy. Napisała dziewczyna która sprzedaje ręcznie robione mydełka. Nie mają ani właściwości bakteriobójczych tylko typowo kosmetyczne i ładnie wyglądają. W tym miesiącu sprzedała towaru za 20.000 funtów.
Tak więc kombinuj, sprawdzaj, myśl.

Umbra
25-04-2020, 18:33
Nieogarnięty jestem marketingowo i biznesowo, pomimo iż się trochę naczytałem na ten temat w różnych książkach. Czasami mam wrażenie, że to sterta bullshitu albo rzeczy, które działały 5-10 lat temu, a nie teraz. :P
No, ale Ty, Kuba, mieszkasz w UK. U nas to chyba trochę inaczej wygląda. Nie wiem czy nie Paweł Śmiałek robi kolodiony, ale za jakieś niskie stawki. A może to nie on, bo teraz nie mogę znaleźć informacji na jego stronie. Pamiętam, że zdziwiłem się niską ceną u kogoś za kolodion.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=100&v=UG3UW8RiBbY&feature=emb_logo

matbe
25-04-2020, 18:42
Rozpocząłem kurs MoMA o czytaniu fotografii i w nadesłanych materiałach(skany książek z ich biblioteki) trafił mi się piękny cytat:

"The era of modern photography began with the great innovation
of the dry plate. Now that camera-ready materials could be
purchased off the shelf, the medium underwent far more than
a technical change: the physical manipulations of photography
shifted to the background and concerns with picture content
came to the front. According to the photographer Tod
Papageorge, this invention opened the door for photography to
become more like poetry than carpentry." The Printed Picture by Richard Benson (2008 )

fafniak
25-04-2020, 18:53
Zarabianie to oddzielna działka.
U nas nie ma poważania dla własnoręcznie wykonanych prac. Liczy się wejście trendy akceptowalne przez ludożerkę (w tym kretyńskie gazetki modowe) oraz znajomości na rynku "firmowym"

90s
25-04-2020, 19:56
Rozpocząłem kurs MoMA o czytaniu fotografii i w nadesłanych materiałach(skany książek z ich biblioteki) trafił mi się piękny cytat:

"The era of modern photography began with the great innovation
of the dry plate. Now that camera-ready materials could be
purchased off the shelf, the medium underwent far more than
a technical change: the physical manipulations of photography
shifted to the background and concerns with picture content
came to the front. According to the photographer Tod
Papageorge, this invention opened the door for photography to
become more like poetry than carpentry." The Printed Picture by Richard Benson (2008 )

Fajny cytat. zwłaszcza końcówka:)

Umbra nie ma dróg na skróty ani sprawdzonych technik tak marketingowych jak i fotograficznych. Zbyt wiele czynników. Że komuś jedno się udało to faktycznie nie znaczy że to samo się uda drugiemu. Na pewno marketing jest kluczowy aby wywołać potrzebę u innych, albo się po prostu pokazać ze swoim produktem.
Wiem że UK to nie PL tak samo jak nie USA. Ale ludzie są z grubsza tacy sami. Sam produkt czy też zdjęcie to tylko połowa tego co masz. Musisz też wywołać akcje u potencjalnego klienta.
Wiem że to taki marketingowy bełkot ale nie sprzedajesz zdjęć tylko np wizję zatrzymania wspomnień. Ja jak mówię o kolodionie to mówię jego historię, z czego się robi, pokazuje, daje dotknąć poruszać pod światło. Ekscytuje się bo mnie to jara i ludzie to widzą i im się to podoba i też chcą mieć coś wyjątkowego. Sprzedajesz chęć posiadania czegoś oryginalnego i takie rzemiosło osobie która tego szukała, a nawet nie szukała a jej pokazałeś coś czego do tej pory nie widziała.

Tak samo mamy z obrazami. Są ludzie którzy kupują obrazy a są tacy co wydruki, ludzie są tak skrajni że trudno ich skatalogować. A wydaje ci się że coś jest niszą a później publikują wyniki sprzedaży np w USA i na pierwszym miejscu AD/CD lub iron maiden a nie GAGA w ilości sprzedanych płyt.
Marketing u wielu leży u mnie też, ale staramy się nad tym pracować. Ale nie licz na szybkie efekty. Czasami trzeba lat aby Twój pomysł zaczął realnie przeradzać się z pasji w źródło dochodu. Tu pracujesz 7 dni w tygodniu.

Moim zdaniem jest potencjał w starych technikach ale ludzie ich nie widzą, ciężko się przebić gdziekolwiek z czymkolwiek. Wiem jak ktoś przyjeżdża po obrazy to jakie są reakcje jak zobaczy takie zdjęcie. Sam tej techniki nie znałem do przypadkowego kontaktu. A ile jeszcze jest ciekawych rzeczy które zostały zapomniane lub się kiszą w swoim małym kręgu?.
W cyfrze tak samo możesz sprzedać zdjęcia na tej samej zasadzie. Musi być efekt WOW i tekst ja też to chce. A jak masz nisze i zapotrzebowanie to sam ustalasz ceny. Jak nie ma nic oryginalnego lub ciekawego to konkurencja dyktuje ci warunki.
Zobacz na weselną, ilu świetnych fotografów, jaka ciężka robota i coraz gorsze pieniądze.
Wiem że duże wydruki robią na ludziach wrażenie, A0, A1 itp to się podoba. Na ekranie to już mało kogo cokolwiek zachwyca. Może koty i to filmik na YT:).

Wiem że łatwo się mówi, sam się w tym wszystkim szukam od wielu lat. Ale nie krytykowałbym tak Polski. Np ten Polak co robi ręcznie noże. Światowa sława przez jeden zbieg okoliczności. Albo to studio co zrobiło jakiś przedmiot z gry o tron. To samo.
Z fotografią podobnie, znam z flickra kilka osób które oglądałem a po jednej publikacji ich sława eksplodowała. Zresztą miałem okazje dwa razy robić streeta z Maciejem Dakowiczem w Cardiff nocą, a później wystawa za wystawą i skandal na całe UK i owacje na stojąco we Francji.
Ale to lata, robienia swojej wizji i pomysłu a jak już wskoczyło to teraz robi warsztaty i jeździ po całej Azji.

Więc dlatego jak masz jakiś pomysł to go realizuj. Jedyne co możesz stracić to trochę złotych i czasu, na pewno coś cię to nauczy, może nawet się odnajdziesz. A jak to jest szczere i wynika z Twojej potrzeby to na pewno nie będzie to czas zmarnowany, nawet jak się okaże że nie dla Ciebie to wszystko.

- - - - kolejny post - - - - - -

Jak ci coś mogę jeszcze doradzić to Bądź ambitny nie wygodny.

Umbra
25-04-2020, 19:58
No, ale tutaj trzeba dużo mieć szczęścia, żeby twoje prace stały się viralem. Jest kilku fotografów, którzy nie robią w sumie niczego szałowego (są ok, ale takich jest pełno), ale mieli jakiegoś farta, poszedł viral i się kręci. Tyle, że jednemu się uda, a 100 nie. :P Ja się czuję wypalony. Wolę chyba robić dla siebie. Ze sprzedażą mam do czynienia zawodowo i nawet nieźle mi idzie, ale fotografia nie jest taką wielką potrzebą w społeczeństwie. Zresztą po sezonie ślubnym nie wiem czy chcę w to dalej iść komercyjnie. To jest jednak masakra pod względem ilości roboty, a i satysfakcja z tego średnia. Niech się jeszcze trafi jakiś ciężki klient, to już w ogóle się nie chce.

Wujot
25-04-2020, 20:33
No, ale tutaj trzeba dużo mieć szczęścia, żeby twoje prace stały się viralem. Jest kilku fotografów, którzy nie robią w sumie niczego szałowego (są ok, ale takich jest pełno), ale mieli jakiegoś farta, poszedł viral i się kręci. Tyle, że jednemu się uda, a 100 nie. :P Ja się czuję wypalony. Wolę chyba robić dla siebie. Ze sprzedażą mam do czynienia zawodowo i nawet nieźle mi idzie, ale fotografia nie jest taką wielką potrzebą w społeczeństwie. Zresztą po sezonie ślubnym nie wiem czy chcę w to dalej iść komercyjnie. To jest jednak masakra pod względem ilości roboty, a i satysfakcja z tego średnia. Niech się jeszcze trafi jakiś ciężki klient, to już w ogóle się nie chce.

Zawsze tak było. Teraz jest nawet lepiej. Zacząłem kiedyś od "epizodu" artystycznego i nawet miałem jakieś tam perspektywy. Ale dom i dzieci spowodowały, że poszedłem w zawodowstwo. Nigdy tego nie żałowałem bo parę fajnych rzeczy udało się i tu zrobić. Co do rynku artystycznego to trzeba powiedzieć, że jest dramatyczny rozdźwięk między tym co interesuje kustoszy poważnych zbiorów a rynkiem "sztuki" użytkowej, dekoracyjnej czy jak jej tam zwać. Ta druga to jest też po prostu rynek "zawodowy" z wszystkimi jego mechanizmami. I raczej nic dobrego tam nie ma, jakkolwiek kasa być może tak.

O co w tym wszystkim chodzi można prześledzić na przykładzie Bownika (pewnie gdybym bawił się w ten segment to robiłbym coś myślowo podobnego). Wizualizm, techniki są tu doskonale wtórne (zdarza się, że te prace jak "Kolory straconego czasu") są wizualne ale nie na tym ich wartość polega. Autor coś ma do powiedzenia. Narzędzia są wtórne. Wpierw trzeba mieć to coś do przekazania.

Z tego punktu patrząc ta dyskusja zrobiła się totalnie bezprzedmiotowa. Żaden kolodion nie zrobi nic za nas. To w sztuce jest bez znaczenia bo weryfikowana jest na poziomie idei. Natomiast rynek dekoracyjny (a mam wrażenie, że o nim rozmawiamy) to coś zupełnie innego i tam ambrotyp może komuś się podobać sam w sobie.

Pozdro
Wiesiek

90s
25-04-2020, 20:55
Z tym szczęściem jest jak z talentem. Niby się mówi że ktoś ma szczęście lub talent a w sumie latami ćwiczy albo wysyła swoje prace lub inne sposoby aby się pokazać. Na pewno wytrwałość to podstawa.
Sam też niejeden kryzys twórczy itd miałem, chyba każdego to dopada i nie raz. Każdego kto się nie spełnia i czegoś szuka. Lub nie do końca jest zadowolony z tego co robi lub jak.

Podziwiam tych którzy się utrzymują z wesel. Ja jeden robię w roku i mam dość co dopiero osoba która z tego żyje. Nie dość że kilka, kilkanaście to jeszcze cenowo musi konkurować.
Nie dziwie się że nawet nie chce aparatu widzieć w rękach i na nic innego ochoty nie ma. To faktycznie może wykastrować pasje do robienia zdjęć.

LF też do wesel byś nie chciał kupować. Ja LF dostałem a raczej odkupiłem bardzo atrakcyjnie. Zrobiłem do tego własnie kolodion, mocowanie pod ściankę cyfrową no i mogę wołać tradycyjnie. Problem w tym że nie mam tematu wartego albo takiego który by wymagał lub zyskał na tym.
Tylko pustka w głowie i masa spraw które są priorytetami. To samo mam z MF i FF. Nie ma nic ciekawego to nawet telefonu się nie wyciąga. Tu działa ten sam mechanizm. Bez wizji pomysłu nic nie zmusi do akcji.

Jak masz inne źródło utrzymania to masz idealną sytuacje aby sobie wszystko poukładać i wrócić i robić tylko co ci sprawia frajdę.

- - - - kolejny post - - - - - -

Edit:

Tak Wiesiu kolodion typowo dekoracyjnie. Tak samo jak szafka z IKEI albo print zamiast obrazu lub antyku.Typowa dekoracja. Kto ma kasę na "art" ten traktuje to już bardziej z perspektywy inwestycji długoterminowej i zarobkowej. Niekoniecznie patrzy czy mu się to podoba, tylko czy go na to stać i jaki może mieć potencjalny zysk i w jakim czasie.
Rozjazd o którym piszesz jest faktycznie skrajny. Ale i w fotografii takie same mechanizmy można zaobserwować.
Dlatego trzeba się zastanowić do kogu głów pukamy, bo dziś możesz robić różne treści a bez powiązań, poleceń itd. i tak przepadniesz, nawet z najlepszą treścią i pomysłem.

Umbra
25-04-2020, 21:03
O co w tym wszystkim chodzi można prześledzić na przykładzie Bownika (pewnie gdybym bawił się w ten segment to robiłbym coś myślowo podobnego). Wizualizm, techniki są tu doskonale wtórne (zdarza się, że te prace jak "Kolory straconego czasu") są wizualne ale nie na tym ich wartość polega. Autor coś ma do powiedzenia. Narzędzia są wtórne. Wpierw trzeba mieć to coś do przekazania.

A to tak się w sumie zaczęła moja przygoda z fotografią. Pewne rzeczy irytowały mnie na studiach polonistycznych. Co ciekawe nigdy tego pomysłu nie zrealizowałem i pewnie nie zrealizuję. Potem czysto estetyczne kwestie decydowały o fotach.

Wujot
25-04-2020, 21:23
A to tak się w sumie zaczęła moja przygoda z fotografią. Pewne rzeczy irytowały mnie na studiach polonistycznych. Co ciekawe nigdy tego pomysłu nie zrealizowałem i pewnie nie zrealizuję. Potem czysto estetyczne kwestie decydowały o fotach.

Estetyka jest dla mnie ostatnim z istotnych kryteriów fotografii Wpierw jest przekaz, emocja bądź kreacja (jako inny punkt widzenia). Piękno byłoby czwarte w kolejności. Dla mnie oczywiście. Niezbyt cenię ładne obrazki, choć oczywiście na poziomie zawodowym też trzeba umieć to robić.

W

Umbra
26-04-2020, 10:54
Może zacznę sobie od Pentaxa 67 i 105/2.4, a potem jakieś warsztaty z wielkiego i się zobaczy.

Floyd Rose
28-04-2020, 00:32
Umbra, nie ma to jak drewienko :)
http://pentax.org.pl/viewtopic.php?t=34486
http://www.chamonixviewcameras.eu/
http://www.shen-hao.com/PRODUCTS.aspx?i=169&id=n3
https://www.kenrockwell.com/tech/tachihara.htm