PDA

Zobacz pełną wersję : Voigtlander Vito BL



stachmuszel
11-04-2020, 14:09
Witam serdecznie!
Wpadł mi w ręce mały, stary kompakt Voigtlander Vito BL. Rok produkcji 1957, ale stan wizualny jak nowy z pudełka. Aparat oczywiście nie domaga:
- migawka zacina się, czasami działa, czasami nie. Pewno wymaga regulacji i konserwacji/smarowania. Jak już zacznie działać, to działa, ale po jakimś czasie przestoju, znów trzeba ją namówić do pracy :-)
- w obiektywie widać jakieś takie czarne przebarwienie, jak na fotografii. Ciężko to pokazać, ale ten cień na zewnątrz soczewki, to właśnie to "coś" , co mnie martwi. Co to może być panowie?


38231


Aparacik tak mi się spodobał (frajda niesamowita), że chciałbym mu przywrócić stan świetności do użytku i troszkę pobawić się analogiem. Założyć film i przypomnieć sobie stare czasy :-)
W związku z tym mam dwa pytania do szanownych kolegów:
- czy macie jakiś zaufany serwis, specjalizujący się w tak starych aparatach, gdzieś w kraju, gdzie mógłbym go wysłać do naprawy?
- co to jest to "coś" w obiektywie Waszym zdaniem? To wygląda ja jakaś ciecz, która dostała się między soczewki, ale może się mylę.
Będę bardzo wdzięczny za jakieś wskazówki.
Pozdrawiam i życzę zdrowych i wesołych...;-)

Heldbaum
11-04-2020, 15:00
Ta ciecz, to stary smar, który się "rozwarstwił" z biegiem lat i zalał segmenty przysłony, oraz migawki, sklejając je na amen, albo na prawie amen. Niestety, samo wyczyszczenie listków pomoże tylko na krótko, a więc trzeba rozebrać całą migawkę na czynniki pierwsze i wszystko dokładnie wyczyścić.
Niepokoił bym się tymi plamami na soczewce. Nie widać tego dobrze, ale to może być olej, który dostał się pomiędzy dwa, normalnie sklejone ze sobą na stałe, elementy. Jeśli jest na wierzchu, to nie ma problemu. Wyczyścić toto można spirytusem, najlepiej izopropanolem. No i takich migawek się nie smaruje. Jedynym miejscem, gdzie może być jakiekolwiek smarowidło, to gwint obiektywu. Stamtąd też się pewnie wydostało.
Fajny aparacik, ale obiektyw ma taki se. Nie jestem też pewien, czy one nie były ładowane kasetkami typu Rapid. Wtedy normalnego filmu nie założysz.
Generalnie, żeby sobie "przypomnieć" czasy filmu, to chyba nie jest najlepszy sprzęt.

stachmuszel
11-04-2020, 15:36
Dziękuję Heldbaum za wypowiedź:-)
Przyznam, że trochę mnie zmartwiłeś, choć moja podświadomość podpowiadała mi, że łatwo nie będzie:-(
Cóż, zamiar był taki, aby stał na półce i cieszył oko, no i chyba na tym się skończy.
A może masz jakąś wiedzę i zaproponujesz mi jakiś aparat (bez wymiennej optyki, gardzę już wymienną optyką :-( ), którym mógłbym powspominać stare czasy, najlepiej ze szkłem o ogniskowej około 35mm.
p.s. ładowane są klasycznie nie Rapidem.

Heldbaum
11-04-2020, 19:47
No cóż... Ciężko powiedzieć, bo to wszystko zależy od tego, co wywołuje u Ciebie tzw. żywsze bicie serca. Oczywiście i ja i Ty, wiemy, że są dziesiątki doskonałych aparatów na film, w tym lustrzanki, ręczne i automatyczne, z wymienną optyką itd, ale ja też to już przerobiłem i po prostu mnie znudziło. Powiedziałbym - Smiena - ale nie. To, że dostałem ją, jak prawie każdy z mego pokolenia, na I Komunię, wywołuje rzecz jasna pewien sentyment, ale w przypadku Smieny, to trochę za mało. Już dużo fajniejsza była Vilia, a tak naprawdę zakochałem się w czeskiej lustrzance dwuocznej, Druoflex. Proste toto było, wręcz prymitywne, nawet nie miało porządnej matówki, ale było w tym bakelitowym gówienku coś tak pierwotnego, tak przypominającego dawne czasy, że po prostu robienie nim zdjęć było czystą radością. Tak więc chyba wiem, co masz na myśli.
Jakbym miał teraz wybierać, to chyba coś w rodzaju Vilii, albo...

https://i.imgur.com/Sd095Py.jpg

Tego Ricoha. Już Ci mówię, dlaczego. Jako Ricoh, ma to przyzwoitą jakość, jest małe, niezawodne, a poza tym ma pewne udogodnienia, które w świecie radzieckiego przemysłu fotooptycznego, uchodziłyby za świętokradztwo. Ma na przykład tryb automatyczny, światlomierz i bardzo wygodny w użyciu dalmierz. Obiektyw jest ostry, a sam aparat mały, dzięki czemu możesz mieć go zawsze przy sobie. Nie robi jednak wszystkiego sam. Nie jest to automat. Musisz wybrać przysłonę, sprawdzić, czy czas otwarcia migawki nie będzie za długi, ustawić odległość, naciągnać... Jest czym się pobawić.
Z tymi dalmierzowymi aparatami z tamtych lat jest tak, że właściwie każdy ma jakieś problemy. Tylko że niektóre z nich są łatwiejsze w usunięciu, inne trudniejsze. Jeszcze inne całkiem niemożliwe, albo nieopłacalne. Choćby taki Olympus.

https://i.imgur.com/kCRIfxj.jpg

Jak wpiszesz jego nazwę w wyszukiwarce, to pierwsze co Ci wyskoczy, będą zapytania "jak oczyścić sklejoną migawkę". Właściwie, to "jak odblokować migawkę", bo nie każdy wie, że jest ona właśnie sklejona, tym cholernym olejem. No i co z tego, że są to świetne, ostre aż do obłędu szkła, precyzja i te sprawy, skoro aparat jest tak delikatny, że psuje się od samego patrzenia? Skoro nie możesz kupić egzemplarza nadającego się do użytku?
Ten Ricoh też ma jeden problem, ale jest to problem łatwy do usunięcia...

https://i.imgur.com/hidHKm2.jpg

Widzisz tą gąbkę na tylnej ściance? Po latach szlag ją trafia i się wykrusza. Czasami zamienia się w lepką czarną maź. Ja miałem w swoim to samo. Wyciąłem z pianki poliuretanowej taki kształt, przykleiłem i było cacy. Oczywiście w internecie też roi się od zapytań, skąd to wziąć, a egzemplarze sprzedawane na aukcjach są często opatrzone komentarzem - uszczelnienia wymienione na nowe.
Pewnego dnia musiałem sprzedać trochę sprzętu, a wśród niego i tego Ricoha. Ale żałuję, bo to był cudowny aparacik. Wystarczająco prymitywny, wystarczająco niezawodny i wystarczająco dobry. Jednym słowem, wystarczający w każdym calu. A teraz, zamiast niego, używam Feda 5B. Też jest dobry, ale kieszonkowym już bym go nie nazwał.

Nie wiem, na ile udało mi się trafić, czego oczekujesz od takiego aparatu na film, ale jakbyś miał jakieś pytania, to wal śmiało.

jurkarol
12-04-2020, 08:00
Polecam yashike 35 gsn. Piękny, obiektyw bardzo bardzo dobry f/1.7.
co do uszczelnień, które po latach się rozplywaja, to sam czarną gąbka je zastąpilem.
w ricohu 500 natomiast po prostu skręconą czarną włóczka.

asche
12-04-2020, 08:21
Yashica Electro 35 też ma swój słaby punkt - tzw. "Pad of Death", niemniej zacny sprzęt. 35 GSN/GTN nie mają trybu manualnego, tylko priorytet przysłony i warto o tym pamiętać przy zakupie :)
Do polecenia z dalmierzy to seria Konica Auto S2 i S3 - priorytet migawki i tryb manualny, świetny jest światłomierz widziany w wizjerze.

stachmuszel
12-04-2020, 11:08
Dzięki Panowie. Stary już jestem, a nakręciłem się na te maleństwa:-) Jadnak ciężko będzie zdobyć egzemplarz niekombinowany, sprawny i ładny wizualnie np. takiej Yashica Electro 35 GTN. Cóż, pozostaje obserwować portale, może do tej pory mi przejdzie :-)

asche
14-04-2020, 07:31
Ja taki kupiłem 2 miesiące temu - w bardzo ładnym stanie ale z objawami PoD - jest to stosunkowo łatwe do naprawy, jak się nie ma dwóch lewych rąk. Trzeba śledzić na bieżąco allegro, olx. A sam aparat przed zakupem najlepiej pomacać osobiście.

jurkarol
14-04-2020, 11:36
Ja taki kupiłem 2 miesiące temu - w bardzo ładnym stanie ale z objawami PoD - jest to stosunkowo łatwe do naprawy, jak się nie ma dwóch lewych rąk. Trzeba śledzić na bieżąco allegro, olx. A sam aparat przed zakupem najlepiej pomacać osobiście.
no to dobrze że nie wiedziałem o tym padzie, bo naście lat temu kupiłem dwie piękne 35gsn. zostawiłem jedną i nadal działa, zamiennik baterii (bez kombinowania z tulejkami) również się sprawuje.

stachmuszel
14-04-2020, 14:39
Ja taki kupiłem 2 miesiące temu - w bardzo ładnym stanie ale z objawami PoD - jest to stosunkowo łatwe do naprawy, jak się nie ma dwóch lewych rąk. Trzeba śledzić na bieżąco allegro, olx. A sam aparat przed zakupem najlepiej pomacać osobiście.

Jeśli nie tajemnica, za jakie pieniądze kupiłeś?

asche
14-04-2020, 17:12
480zł - ceny retro zabawek poszły mocno w górę. 12 lat temu kupiłem Konica Auto S2 za 200 zł, sprzedałem (czego do dzisiaj żałuję, bo była w zacnym stanie) rok później za 320 zł.
Moja wersja 35GTN to jeszcze Made in Japan.

- - - - kolejny post - - - - - -


no to dobrze że nie wiedziałem o tym padzie, bo naście lat temu kupiłem dwie piękne 35gsn. zostawiłem jedną i nadal działa, zamiennik baterii (bez kombinowania z tulejkami) również się sprawuje.

Mój egzemplarz był z takich co chyba więcej leżał. Po zrobieniu pierwszej rolki filmu objawy na jakiś czas ustąpiły.

stachmuszel
30-04-2020, 12:50
Ta ciecz, to stary smar, który się "rozwarstwił" z biegiem lat i zalał segmenty przysłony, oraz migawki, sklejając je na amen, albo na prawie amen. Niestety, samo wyczyszczenie listków pomoże tylko na krótko, a więc trzeba rozebrać całą migawkę na czynniki pierwsze i wszystko dokładnie wyczyścić.
Niepokoił bym się tymi plamami na soczewce. Nie widać tego dobrze, ale to może być olej, który dostał się pomiędzy dwa, normalnie sklejone ze sobą na stałe, elementy. Jeśli jest na wierzchu, to nie ma problemu. Wyczyścić toto można spirytusem, najlepiej izopropanolem. No i takich migawek się nie smaruje. Jedynym miejscem, gdzie może być jakiekolwiek smarowidło, to gwint obiektywu. Stamtąd też się pewnie wydostało.
Fajny aparacik, ale obiektyw ma taki se. Nie jestem też pewien, czy one nie były ładowane kasetkami typu Rapid. Wtedy normalnego filmu nie założysz.
Generalnie, żeby sobie "przypomnieć" czasy filmu, to chyba nie jest najlepszy sprzęt.

Podjąłem się samodzielnej naprawy. Rozebrałem obiektyw, prosta konstrukcja 4 soczewkowa. Te zacieki to tak jak pisałeś, stary smar, który po latach spłynął do wnętrza obiektywu z mechanizmu przysłony. Ściereczka bezpyłowa, izopropanol i gruszka załatwiły temat. Przysłona działa płynie, bez zastrzeżeń.
Generalnie klękam przed robotą inżynierów z tamtych czasów. To jest tak zrobione, że wcale się nie dziwię, że po tylu latach to wszystko działa i tak wygląda. Sam metal i szkło. Korpus to wysokociśnieniowy wtrysk aluminium, pierścienie obiektywu wewnątrz z mosiądzu, zewnątrz z aluminium. Piękna robota.
Teraz tylko film i zabawa :-)

asche
07-05-2020, 19:21
A ja dzisiaj wzbogaciłem Yashicę o grip:

39183

Projekt mój, wydrukowane na drukarce 3D materiałem, który zawiera w sobie drewno, zabejcowany i polakierowany klarem :)
Na żywo prezentuje się dużo lepiej.

stachmuszel
14-05-2020, 12:14
39415
A ja zakupiłem sobie Voigtlandera Bessamatic deLuxe II. Stan można powiedzieć sklepowy, czerwiec 1965 rok, mój rocznik :-)

jo44
14-05-2020, 14:21
A ja zakupiłem sobie Voigtlandera Bessamatic deLuxe II. Stan można powiedzieć sklepowy, czerwiec 1965 rok, mój rocznik :-)
Ale wtedy (1965) to takie cudo trudno było kupić, no chyba że w komisie na Nowym Świecie... :)

kazzi
14-05-2020, 18:05
Świetny. Aparaty z tamtego okresu, zwłaszcza te z wyższej półki to był majstersztyk mechaniki precyzyjnej. Wykonane tak, że trzeba było naprawdę
intensywnie je użytkować by pokazały się ślady użycia. Zresztą dawniej nikt nie robił tysięcy zdjęć by wybrać pare do albumu. Przez niektóre z takich
zabytków nie przewinęło się więcej jak kilkanaście filmów.