Zobacz pełną wersję : Są tu nauczyciele? Zdalne nauczanie.
Jestem ciekaw kto jest nauczycielem. Tzn kilka osób wiem, że jest.
Jak sobie radzicie? Czego używacie?
Jak to wszystko jest przygotowane to nie napiszę, bo bym musiał bluzgać.
Zacznę od siebie. Uczę w dwóch szkołach. Jedna pracuje na Librusie, druga na Vulcanie. Ta szkoła co ma Vulcana miała (ja uczę tam od miesiąca) podobno zawsze tak skonfigurowany program, że można było np do lekcji dodawac pliki. Inna sprawa, że żaden z nauczycieli tego nie stosował, uczniowie też nie. Teraz tez jak pytam nikt tego nie używa. Dyrekcja nie ingeruje, nie narzuca. W odróżnieniu od dyrekcji w drugiej szkole. Luzik. Uczniowie w tej szkole też jakby bardziej kumaci.
Szkoła z Libusem chce by WSZYSTKO było dokumentowane. Zero zaufania do nauczycieli. I gdyby wszystko hulało i ludzie umieli to robić, to OK. Natomiast konfiguracja aplikacji Librus jest żadna. Kilka dni temu szkoła udostępniła dysk do wrzucania plików (podpięty do librusa, tak by umieszczac tam zadania domowe i uczniów odpowiedzi na nie). Sęk w tym, że nie udaje mi się podpiąć siebie jako użytkownika do tego dysku. Wymagane jest odrębne hasło, które .. jest odrzucane. Olałem to, podpiąłem swój dysk (tzn dysk google, mam 15 GB).
Szkoła chce by wszystko było za pomoca Librusa i mamy używać aplikacji Team. Loginy i hasła są rozsyłane sukcesywnie do nauczycieli i uczniów. Nauczyciele się logują (zn próbują), tylko, że administrator rozdał loginy, ale na razie sam ich nie podpiął, więc też sie nie można zalogować. Ja na razie nawet takiego loginu nie dostałem, może dlatego, że nazwisko mam na Z. Szkolenie z tego jak tego używać ma być za kilka dni (!). Pani dyrektor jest zdenerwowana. Nie na to, że to wszystko nie działa!!!! Na to, że nauczyciele się skarżą, bo przecie wiedzieliśmy już dawniej, że ruszamy ze zdalnym nauczaniem od 25 marca. To jest jakaś paranoja.
Pierwszego dnia (25.03) internet stanął, messenger kulał. "Przenieśliśmy się" na apkę (fajna) Discord z trzema klasami, a dwie klasy mam na Zoomie. Tez fajne.
2/3 uczniów ma laptopy, 1/3 tylko smartfony. Transfer - niektórzy mają limity na komórkach, nie mają po wi-fi. Czyli niedługo nie będą mogli się logować na lekcji. Przenosiny z messengera na Discorda trwały całą lekcję. Ja myślałem, że 16-latki sa bardziej obryte w komputerach.
Właściwie prawie nikt nie ma photoshopa, nawet jak ma laptop. Kilka osób ma, pirata. Teraz wszyscy szukają piratów gdzieś w sieci. Sajgon.
Mowię uczennicom, by jakoś spróbowały zdobyć, kupic laptop (i aparat). Najbardziej nie zdziwiła jedna uczennica klasy 2. Z majetnej rodziny, a ona nie potrzebuje laptopa. Telefon jej wystarcza. No jak wystarcza, jak sie skarży jak ona ma zrobić zadanie domowe? Czyli laptop sie przydaje. Za 2 lata ma maturę, a komputer jest niepotrzebny. W dobie zdalnego nauczania?
Ja nie wiem jak mam realizować program. W młodszych klasach 1/3 osób ma aparaty, reszta tylko smartfony. Laptopy - słabo. Jak ma laptop to i tak nie potrafi przenieść na niego zdjęć z telefonu. No i ich nie obrobi, bo komputery z photoshopem są w szkole, do której nie można iść.
Wczoraj miałem rano (!) 5 godzin zajęć. O której je skończyłem? Aż do około godziny 21 jeszcze mnie różni uczniowie dopytywali o pewne sprawy. Uczennica mi odesłała zdjęcia. Dokładnie 66 zdjęć (mieli zrobić 5 ujęć). Nie potrafi :) mi ich wysłać mailem. Wysłała P O J E D Y N C Z O mesengerem. I każde zdjęcie osobno zapisywałem. Inni wysyłają mailem, ale choć 5x mówiłem by w tytule pisali imię i nazwisko to tego (często) nie robią. Mail ma często adres taki, że nie sposób go powiązać z nazwiskiem ucznia.
Uczniów mam łącznie 59. Ogarnianie tego wszystkiego zabiera mi 2x więcej czasu, niż uczenie.
aha - dziś dzien wolny i oczywiscie już też sporo konsultowałem. Zachciało mi sie do uczniów (mam potworzone grupy w telefonie, na mesengerze też mam grupy i na fejsie grupy, każda klasa) wysłać zachęte by zrobili zdjęcia dziś, gdy jest słońce, a nie gdy będzie (od jutra) pochmurnie. Mam za swoje. Przysyłaja mi zdjęcie i pytają czy dobre. Mam wolny weekend ... (teoretycznie).
cybulski
28-03-2020, 16:53
Syn w szkole ma na Google classroom.
W biznesie lepiej się sprawdza zoom https://zoom.us/ łatwiejszy niż teams Microsoftu i darmowy z ograniczeniami. Hangout googla też ok na małe konferencje. No ale szkoła decyduje pewnie co ma być.
Jestem ciekaw kto jest nauczycielem. Tzn kilka osób wiem, że jest.
Jak sobie radzicie? Czego używacie?
Jak to wszystko jest przygotowane to nie napiszę, bo bym musiał bluzgać.
Zacznę od siebie. Uczę w dwóch szkołach. Jedna pracuje na Librusie, druga na Vulcanie. Ta szkoła co ma Vulcana miała (ja uczę tam od miesiąca) podobno zawsze tak skonfigurowany program, że można było np do lekcji dodawac pliki. Inna sprawa, że żaden z nauczycieli tego nie stosował, uczniowie też nie. Teraz tez jak pytam nikt tego nie używa. Dyrekcja nie ingeruje, nie narzuca. W odróżnieniu od dyrekcji w drugiej szkole. Luzik. Uczniowie w tej szkole też jakby bardziej kumaci.
Szkoła z Libusem chce by WSZYSTKO było dokumentowane. Zero zaufania do nauczycieli. I gdyby wszystko hulało i ludzie umieli to robić, to OK. Natomiast konfiguracja aplikacji Librus jest żadna. Kilka dni temu szkoła udostępniła dysk do wrzucania plików (podpięty do librusa, tak by umieszczac tam zadania domowe i uczniów odpowiedzi na nie). Sęk w tym, że nie udaje mi się podpiąć siebie jako użytkownika do tego dysku. Wymagane jest odrębne hasło, które .. jest odrzucane. Olałem to, podpiąłem swój dysk (tzn dysk google, mam 15 GB).
Szkoła chce by wszystko było za pomoca Librusa i mamy używać aplikacji Team. Loginy i hasła są rozsyłane sukcesywnie do nauczycieli i uczniów. Nauczyciele się logują (zn próbują), tylko, że administrator rozdał loginy, ale na razie sam ich nie podpiął, więc też sie nie można zalogować. Ja na razie nawet takiego loginu nie dostałem, może dlatego, że nazwisko mam na Z. Szkolenie z tego jak tego używać ma być za kilka dni (!). Pani dyrektor jest zdenerwowana. Nie na to, że to wszystko nie działa!!!! Na to, że nauczyciele się skarżą, bo przecie wiedzieliśmy już dawniej, że ruszamy ze zdalnym nauczaniem od 25 marca. To jest jakaś paranoja.
Pierwszego dnia (25.03) internet stanął, messenger kulał. "Przenieśliśmy się" na apkę (fajna) Discord z trzema klasami, a dwie klasy mam na Zoomie. Tez fajne.
2/3 uczniów ma laptopy, 1/3 tylko smartfony. Transfer - niektórzy mają limity na komórkach, nie mają po wi-fi. Czyli niedługo nie będą mogli się logować na lekcji. Przenosiny z messengera na Discorda trwały całą lekcję. Ja myślałem, że 16-latki sa bardziej obryte w komputerach.
Właściwie prawie nikt nie ma photoshopa, nawet jak ma laptop. Kilka osób ma, pirata. Teraz wszyscy szukają piratów gdzieś w sieci. Sajgon.
Mowię uczennicom, by jakoś spróbowały zdobyć, kupic laptop (i aparat). Najbardziej nie zdziwiła jedna uczennica klasy 2. Z majetnej rodziny, a ona nie potrzebuje laptopa. Telefon jej wystarcza. No jak wystarcza, jak sie skarży jak ona ma zrobić zadanie domowe? Czyli laptop sie przydaje. Za 2 lata ma maturę, a komputer jest niepotrzebny. W dobie zdalnego nauczania?
Ja nie wiem jak mam realizować program. W młodszych klasach 1/3 osób ma aparaty, reszta tylko smartfony. Laptopy - słabo. Jak ma laptop to i tak nie potrafi przenieść na niego zdjęć z telefonu. No i ich nie obrobi, bo komputery z photoshopem są w szkole, do której nie można iść.
Wczoraj miałem rano (!) 5 godzin zajęć. O której je skończyłem? Aż do około godziny 21 jeszcze mnie różni uczniowie dopytywali o pewne sprawy. Uczennica mi odesłała zdjęcia. Dokładnie 66 zdjęć (mieli zrobić 5 ujęć). Nie potrafi :) mi ich wysłać mailem. Wysłała P O J E D Y N C Z O mesengerem. I każde zdjęcie osobno zapisywałem. Inni wysyłają mailem, ale choć 5x mówiłem by w tytule pisali imię i nazwisko to tego (często) nie robią. Mail ma często adres taki, że nie sposób go powiązać z nazwiskiem ucznia.
Uczniów mam łącznie 59. Ogarnianie tego wszystkiego zabiera mi 2x więcej czasu, niż uczenie.
aha - dziś dzien wolny i oczywiscie już też sporo konsultowałem. Zachciało mi sie do uczniów (mam potworzone grupy w telefonie, na mesengerze też mam grupy i na fejsie grupy, każda klasa) wysłać zachęte by zrobili zdjęcia dziś, gdy jest słońce, a nie gdy będzie (od jutra) pochmurnie. Mam za swoje. Przysyłaja mi zdjęcie i pytają czy dobre. Mam wolny weekend ... (teoretycznie).Śmiechlem. Nauczanie on-line w praktyce. UJ dupa i kamieni kupa.
Wysłane z mojego POCOPHONE F1 przy użyciu Tapatalka
madebyzosiek
28-03-2020, 17:18
Jacek_Z ja w prawdzie mam jeszcze jeden tydzień urlopu rodzicielskiego ;) ale Office 365, a jak muszą iść dane osobowe to tylko e-dziennik, u mnie akurat Vulcan.
Śmiechlem. Nauczanie on-line w praktyce. UJ dupa i kamieni kupa.
Masz rację, śmieszne. Jak się szkołę, w którą nie pompuje się pieniądze na rozwój, tylko zostawia w technologicznym średniowieczu zostawia na łące, a w mediach się mówi o zdalnym nauczaniu to robi się śmiesznie. Dodaj do tego kilka decyzji o różnych dopuszczonych firmach nauczania i oceniania wydanych w kilka dni w poprzednim tygodniu, plus rozporządzenie, które zamiast cokolwiek ułatwić, to nałożyło szereg zadań na dyrektorów, którzy lepią ten e-learning czym się da i wychodzi Ci polska szkoła w pełnym wydaniu...
Ps. Od 13 lat pracuję zawsze swoim komputerze, siedzę na krześle, które zabrałem z domu, mam swoją szafę na rzeczy, a od trzech lat korzystam ze swojego routera, choć ostatnio częściej udostępniam sobie swój net z telefonu... Jakieś pytania? ;)
Jacek_Z ja w prawdzie mam jeszcze jeden tydzień urlopu rodzicielskiego ;) ale Office 365, a jak muszą iść dane osobowe to tylko e-dziennik, u mnie akurat Vulcan.
Masz rację, śmieszne. Jak się szkołę, w którą nie pompuje się pieniądze na rozwój, tylko zostawia w technologicznym średniowieczu zostawia na łące, a w mediach się mówi o zdalnym nauczaniu to robi się śmiesznie. Dodaj do tego kilka decyzji o różnych dopuszczonych firmach nauczania i oceniania wydanych w kilka dni w poprzednim tygodniu, plus rozporządzenie, które zamiast cokolwiek ułatwić, to nałożyło szereg zadań na dyrektorów, którzy lepią ten e-learning czym się da i wychodzi Ci polska szkoła w pełnym wydaniu...
Ps. Od 13 lat pracuję zawsze swoim komputerze, siedzę na krześle, które zabrałem z domu, mam swoją szafę na rzeczy, a od trzech lat korzystam ze swojego routera, choć ostatnio częściej udostępniam sobie swój net z telefonu... Jakieś pytania? ;)Byle by bombelkom dali ;) No ale co zrobić? Mur się wali, brak kasy to się odchodami z kartonu te dziury łata i "jakoś to będzie"
Wysłane z mojego POCOPHONE F1 przy użyciu Tapatalka
david555
28-03-2020, 18:47
Mnie tam już w sumie ganz egal, bo dzieci dawno pokończyły szkoły, a wnukami niech się dzieciaki zajmują, ale nasz system szkolnictwa podstawowego i ponadpodstawowego, do normalnych trudno zaliczyć.
Przede wszystkim, system ciągnie za sobą jak kotwicę postpereelowski ZNP, który powinno się rozpędzić na cztery wiatry, a mimo to dziwnym trafem trwa, jakby pośród kadry nauczycielskiej nic się od 30. lat nie zmieniło.
To ZNP opiniuje dyrektorskie nominacje i wtrąca się praktycznie w każdą istotną działalność, co mojego punktu widzenia raczej zrozumiałe nie jest.
Drugą kwestia, to rodzice i opiekunowie uczniów, którzy w większości nie dorośli do kwestinowania fatalnego z ich punktu widzenia programu nauczania, czy postaw jakie reprezentują sami nauczyciele.
Co tu mówić o nauczaniu zdalnym, kiedy to zwykłe okrutnie kuleje.
Mnie tam już w sumie ganz egal, bo dzieci dawno pokończyły szkoły, a wnukami niech się dzieciaki zajmują, ale nasz system szkolnictwa podstawowego i ponadpodstawowego, do normalnych trudno zaliczyć.
Przede wszystkim, system ciągnie za sobą jak kotwicę postpereelowski ZNP, który powinno się rozpędzić na cztery wiatry, a mimo to dziwnym trafem trwa, jakby pośród kadry nauczycielskiej nic się od 30. lat nie zmieniło.
To ZNP opiniuje dyrektorskie nominacje i wtrąca się praktycznie w każdą istotną działalność, co mojego punktu widzenia raczej zrozumiałe nie jest.
Drugą kwestia, to rodzice i opiekunowie uczniów, którzy w większości nie dorośli do kwestinowania fatalnego z ich punktu widzenia programu nauczania, czy postaw jakie reprezentują sami nauczyciele.
Co tu mówić o nauczaniu zdalnym, kiedy to zwykłe okrutnie kuleje.
Tylko ZNP jest? Drugiego związku nie ma?
madebyzosiek
28-03-2020, 20:13
david555 a jaki bezpośredni wpływ na funkcjonowanie szkoły ma ZNP? Bo raczej mniejszy niż rada rodziców, która też opiniuje kandydaturę dyrektora ;) Szkoła jest zaniedbana od zawsze i jeszcze nie było takich, którzy by chcieli coś z tym zrobić. Jak się porówna system szkolnictwa w Europie, czy nawet w niezbyt bogatym rejonie Turcji, to nie mamy żadnych powodów do dumy...
No ale temat był o narzędziach zdalnego nauczania, a te są teraz mocno na topie ;)
Żona (naucza chemii w podstawówce oraz liceum, ~300 dzieci) korzysta z teamasów, syn na Teamsach od przyszłego tygodnia będzie pracować. Ja w pracy wszystkim zrobiłem Teamsy (nie te darmowe, płatne, bo mamy silver partnera...)
Ogólnie, sprzętu masa, kamery, laptopy, tablet graficzny.
Żona robi prezentacje w Powerpoincie, potem ją puszcza na spotkaniu online i opisuje na tablecie każdy slajd. Tym mniejszym tylko uzupełnione prezentacje przesyła.
Nagrywamy obraz narzędziem do nagrywania pulpitu Filmora (70$) (jest też w teamsach - microsoft Stream) potem na Youtuba w razie co dla tych, co nie byli.
Poligon ...
37709
Kojocisko
28-03-2020, 20:55
Ja ciut siedzę w IT i z tej strony mam przesłuchy (bo koledzy się włączają w różne inicjatywy), a i poligon w postaci uczennicy I klasy LO, choć szkoła mniej typowa, bo społeczna i z IB.
Po pierwsze widać (z różnych ogólnopolskich opinii), że rządzą MS Teams (firmę też przestawiliśmy na tą aplikację). To znakomity system, MS się popisał i sypnął bezpłatnymi licencjami na pół roku. Teamsy wymagają jednak minimalnej choć kultury informatycznej po stronie szkoły. Bez tego kuleją.
Hangoutsy - mają zbyt duże ograniczenia w wersji bezpłatnej na potrzeby przeciętnej klasy. Podobno sprawdza się Zoom. Są nauczyciele, którzy stosują Discorda, a moja córka mówi, że dla niej jest to też system naturalny.
W szkole córki system działa - 8h dziennie lekcji, różne tryby przesyłania prac (np. w czasie lekcji z wyznaczonym limitem czasowym), wykłady z video, stosowaniem elektronicznej tablicy, etc. Bardzo intensywnie. Czy idealnie - na pewno nie, ale chyba nieźle. Ale dotyczy to populacji, gdzie grupy uczniowskie liczą 12 osób, nie ma kłopotów z łączami i sprzętem. Na pewno brakuje interaktywnych, onlineowych quizów i testów.
Ja w każdym razie gruntownie odświeżyłem sobie funkcje kwadratowe (po angielsku) i przy okazji zobaczyłem, jak zupełnie inaczej są one uczone w Europie Zachodniej niż ja miałem w klasie mat-fiz LO i na politechnice. A swoją drogą podręcznik wydawnictwa oxfordzkiego naprawdę niezły.
Mam jakieś inne przesłuchy, że dla młodszych uczniów barierą jest brak elementarnych kompetencji technicznych rodziców. Dwoje rodziców w domu, wybitny prawnik i znany pracowników mediów, ale zupełny brak kompetencji na poziomie skonfigurowania dzieciom e-maila, skanera, drukarki.... Przyzwyczajeni, że wszystko robi firmowe IT.
Jacek_Z - w zasadzie należy ci pogratulować, bo z twojego opisu widać, że masz uczniów którym się chce coś zrobić i nie mają bariery kontaktu z nauczycielem. A brak kultury pracy z plikami - signum temporis :-)
Wszystko by było inaczej, gdyby ścieżki komunikacyjne były przetarte gdy uczniowie byli w szkole. By się pokazało jak zainstalowac aplikacje, zalogować się, utworzyć w aplikacjach grupy klasowe. gdyby librus był skonfigurowany i uczniowie wiedzieli gdzie tam oddawać zadania domowe.
Mam nadzieję, że począwszy od roku szkolnego 2020/21 to stanie sie normą, zawsze i wszędzie, a nie tylko w sytuacji kryzysowej. I musi być tak, że uczeń szkoły średniej MUSI mieć laptop i nielimitowany dostęp do internetu. W domu.
Może ten kryzys przyniesie coś pozytywnego w szkolnictwie. W przyszłości. Bo teraz jest masakra.
Od napisania pierwszego postu konsultowały sie 2 dziewczyny. I czekam na telefon, jak tylko ojciec kolejnej przyjdzie do domu bo ona nie może zainstalować programu.
Dziewczyna z orzeczeniami, ona np nie rozumie że telefon i laptop ma inny system operacyjny. Dostała link do instalki na Windows, chce go instalować ... na telefonie bo na laptopie sie nie dało. Jest możliwość, że ona nie ma Windowsa tylko system na Macu. Tak przy okazji - na początku sie dziwiła, że plik sie nie chce instalować, tylko to ... był program spakowany zip. Dałem więc też link do instalki 7zip. Rozpakowała zip (chyba sie udało) ale dalej sie nie chce jej instalować. Wiecie ile to wszystko trwa? Tak jest z wieloma uczniami.
Na razie większość z 3 (z wolną sobotę 4) dni nauczania zdalnego spędzam na zdalnym instalowaniu aplikacji, nie na nauczaniu.
Tutaj potrafili rodzice oburzeni pytać o różne rzeczy po 23:00 i żądali natychmiastowej odpowiedzi :D
Mnie tam już w sumie ganz egal, bo dzieci dawno pokończyły szkoły, a wnukami niech się dzieciaki zajmują, ale nasz system szkolnictwa podstawowego i ponadpodstawowego, do normalnych trudno zaliczyć.
Przede wszystkim, system ciągnie za sobą jak kotwicę postpereelowski ZNP, który powinno się rozpędzić na cztery wiatry, a mimo to dziwnym trafem trwa, jakby pośród kadry nauczycielskiej nic się od 30. lat nie zmieniło.
To ZNP opiniuje dyrektorskie nominacje i wtrąca się praktycznie w każdą istotną działalność, co mojego punktu widzenia raczej zrozumiałe nie jest.
Drugą kwestia, to rodzice i opiekunowie uczniów, którzy w większości nie dorośli do kwestinowania fatalnego z ich punktu widzenia programu nauczania, czy postaw jakie reprezentują sami nauczyciele.
Co tu mówić o nauczaniu zdalnym, kiedy to zwykłe okrutnie kuleje.
Odnoszę wrażenie, że nie masz pojęcia o czym piszesz... ZNP niewiele ma do powiedzenia, jednym z większych problemów szkoły w dzisiejszych czasach jest to, ze to rodzice i opiekunowie uczniów w większości nie dorośli do wychowywania swoich pociech a postawy, jakie reprezentują niektórzy to jest dopiero dramat. Tak się składa, że pomimo dramatycznego stanu oświaty, upolitycznienia, tego co w przeszłości rządzący robili ze szkołą, to w jaki sposób szkoły zostały absolutnie zdemolowane przez obecną ekipę, to co zostało wprowadzone i zniszczyło wieloletni dorobek, tego co się udało i niekiedy całkiem nieźle już funkcjonowało, to nauczyciele i ich postawy (w większości) sprawiają, że cokolwiek się jeszcze dzieje... zresztą podobnie jak w służbie zdrowia... i pomimo kolejnych fal hejtu i plucia traktują poważnie swoją pracę, dzieci i mimo tego, że po raz kolejny zostali pozostawieni sami sobie, wciąż próbują wykonywać swoje obowiązki. Kilka przykładów masz powyżej, koledzy się wypowiedzieli, ile robią, żeby to łatać, posklejać, swój sprzęt, swoje umiejętności, czas (tylko oszczędź mi proszę tekstu o 18 godzinach w etacie i wakacjach)... Ja po 15 latach nauczania, gdy zaczęto wprowadzać demolkę Zalewskiej powiedziałem sobie dość i w sumie bardzo się cieszę, że swoją przygodę z nauczaniem zakończyłem, pomimo tego, że naprawdę lubiłem swoją pracę i podobnie jak koledzy - poświęcałem swój czas, energię, sprzęt, książki itp, żeby uczyć jak najlepiej, i jak się okazywało, ze sporymi sukcesami. Wiesz, do lekarzy też mówiono: niech jadą... a teraz co, płacz? Więc, sorry, ale nie wyjeżdżaj tutaj z postawą nauczycieli...
Jacek_Z - w zasadzie należy ci pogratulować, bo z twojego opisu widać, że masz uczniów którym się chce coś zrobić i nie mają bariery kontaktu z nauczycielem.
Nie mają, bo od początku (czyli od września) każdy uczeń ma mój nr telefonu, maila, ma jako znajomego na fejsie, mam pozakładane grupy klasowe (ukryte) gdzie wrzucam materiały. Będąc niemal nowym nauczycielem ;) zaraz po przygotowaniu pedagogicznym spróbowałem tzw finskiej szkoły. I teraz wiem, że to taka iluzja, w naszej sytuacji. Bo gdyby to szło od przedszkola, przez podstawówkę wyżej, do liceów to by było OK. Ale jak się dostaje już uczniów inaczej ukształtowanych to się robi sobie samemu problem. Bo część uczniów to typowe cwaniaki i jak nie mają bata to się migają na maxa.
3 lata temu nie postawiłem ani jednej oceny 1. Dwa lata temu postawiłem, z bólem serca, traktując to jako swoja porażę komuś ze sprawdzianu ocenę 1. Teraz mam pomału dosyc i ocena 1 bywa częściej, a dwie osoby mam ochote zostawić na drugi rok. Pomijając osobę nr 3. Uczeń rekordzista. Od września przyszedł na cztery lekcje. 4. To nie pomyłka. I tak wyleci, bo nie ma 50% frekwencji. On nie ma zadnej oceny, nie było okazji go spytać.
Wracając o mojego "bezstresowego" nauczania, to tak, uczniowie nie mają bariery, jesli chodzi o kontakt ze mną.
Bardzo ważne jest jaką sie ma klasę. Czy to renomowane liceum, czy to szkoła branzowa i uczniowie z orzeczeniami.
Wróce do tematu zdalnego nauczania. Ja komputery ogarniam, ale ja jestem ciekawy co sie dzieje u niektórych nauczycielek, które sa informatycznie mocno wsteczne (eufemizm). I jak one sie kontaktują z trudnymi uczniami.
Dzieciom takich nauczycieli trzeba drukować materiały i przesyłać pocztą/kurierem chyba raz w tygodniu. Tak mi to żona tłumaczyła wczoraj.
Czy kiedykolwiek postał jakiś spójny program nauczania zdalnego ? Jakieś ramy/zarysy itp ?
madebyzosiek
28-03-2020, 22:19
Na razie większość z 3 (z wolną sobotę 4) dni nauczania zdalnego spędzam na zdalnym instalowaniu aplikacji, nie na nauczaniu.
U mnie początkowo przyjęto formę najprostszą z możliwych, czyli zadanie na stronie szkoły, a wiadomość i opis przez e-dziennik do ucznia. No i się zaczęło... Ja w tym pierwszym tygodniu poświęciłem blisko 30 godzin na przygotowanie, opisanie i wrzucenie na strony internetowe dwóch szkół, w których uczę, ponad 200 plików z ćwiczeniami, podzielonych na klasy i przedmioty. Oczywiście problem, bo zadania trzeba odesłać. Vulcan uruchomił przesyłanie załączników dopiero w ostatni poniedziałek i to tylko przy użyciu OneDriva, więc lipa, maile służbowe mam w jednej szkole, ale to podstawówka, więc trzeba było szybko zmusić uczniów do tego, żeby wszyscy mieli swoje maile, w drugiej szkole, w liceum, odsyłanie na prywatny mail. Nagle się okazuje, że w tym wszystkim jest RODO, które zabrania prawie wszystkiego, co było łatwym rozwiązaniem, rodzice wysyłają skargi do kuratorium, na koniec tygodnia kurator pisze pismo, po którym uczniowie mają gdzieś to co mają zrobić, bo kurator im powiedział, że nie muszą, a do tego nie mogą mieć z tego ocen... Cała praca w śmietnik. W tym tygodniu rozporządzenie, zdalne nauczanie, nowe treści, video konferencje, Office 365... Głowa mi pęka. Mam urlop rodzicielski, w życiu bym nie przypuszczał wnioskując o niego w lutym, że będzie w takim czasie, ale mimo wszystko jakieś 16 godzin pracy, bo treści nauczania na stronie, bo komunikat, bo zarządzenie, bo ktoś ogarnia Ofiica, a ktoś nie... Właśnie siadam do maila i ściągam nowe treści nauczania na nowy tydzień, żeby to ogarnąć w weekend i wrzucić na strony przed poniedziałkiem, to spróbuję w drugim tygodniu swojego urlopu mieć urlop ;)
Ale będzie dobrze, to znaczy ta sytuacja kopnie szkołę w XXI wiek... Mam taką nadzieję ;)
Czy kiedykolwiek postał jakiś spójny program nauczania zdalnego ? Jakieś ramy/zarysy itp ?
U nas na pewno nie. Właśnie to też jest problemem... Sztab informatyków pracuje nad tym, żeby sejm mógł obradować... A nam się daje rozporządzenie i wymaga od kuratorów gotowości do zdalnego nauczania na 25 marca, więc Ci wymagają od szkół gotowości, więc każdy dyrektor używając fantazji wymyśla co potrafi, żeby to ruszyło... Gdyby nam dali jedną platformę i jedne wytyczne, to byłoby jak w Finlandii. Ale jest jak zawsze "chodźmy i zróbcie..."
david555
28-03-2020, 23:09
sruba - co ja tam wiem, zupełnie nic :-) wiem natomiast, że musiałem poświęcić sporo czasu na edukowanie swoich dzieci, bo poziom w szkołach był niestety niewystarczający, a przedmioty humanistyczne wykładane po prostu skandalicznie.
Wiem też, że nauczycielowi absolutnie nie wolno obnosić się ze swoimi poglądamk podczas zajęć dydaktycznych, a niestety to tabu jest bez ustanku łamane, szczególnie podczas zajęć z języka ojczystego i historii.
Nie mów mi zatem, że pozostawianie pogrobowca PRLu, to dobry pomysł, tym bardziej że gros nauczycieli należąca do tego związku, powinna być z powodu poziomu od dawna zredukowana do zera.
madebyzosiek
28-03-2020, 23:17
sruba - co ja tam wiem, zupełnie nic :-) wiem natomiast, że musiałem poświęcić sporo czasu na edukowanie swoich dzieci, bo poziom w szkołach był niestety niewystarczający, a przedmioty humanistyczne wykładane po prostu skandalicznie.
Wiem też, że nauczycielowi absolutnie nie wolno obnosić się ze swoimi poglądamk podczas zajęć dydaktycznych, a niestety to tabu jest bez ustanku łamane, szczególnie podczas zajęć z języka ojczystego i historii.
Nie mów mi zatem, że pozostawianie pogrobowca PRLu, to dobry pomysł, tym bardziej że gros nauczycieli należąca do tego związku, powinna być z powodu poziomu od dawna zredukowana do zera.
david555 tylko do samego ZNP należy kilka % nauczycieli w każdym gronie, na przykład ja mam w jednej szkole 70 osób w gronie i 7 należy do ZNP (nawet ja nie należę ;) ) i 2 do Solidarności... W sumie nawet nie wiem jakie to ma znaczenie, zawsze miałem to gdzieś. Problemem polskiej szkoły nie są sami nauczyciele, choć są różni fakt, tylko cały system, którego nikt nie próbuje poskładać do ładu. Leży wszystko, podstawy programowe, systemy egzaminów, finansowanie, wynagrodzenia dla nauczycieli i pracowników niepedagogicznych... Nie ma na nic kasy, gdyby nie szereg programów unijnych, to pewnie w szkołach królowałby do dziś maksymalnie Windows XP bez wsparcia na kompach z 2002 roku...
cybulski
28-03-2020, 23:21
Starszy syn wspominał że na politechnice warszawskiej u jego kolegów prowadzą zajęcia przez discort. To komunikator jak team speak często używany przez graczy. Mój syn tego używał 5-6lat temu a potem przerzucił się na discort. W Danii na uczelni syna mają zdalne przez teams Microsoftu.
Madebyzosiek - to ty masz przynajmniej przedmioty do których są plany nauczania.
W tym roku przyszła nowa dyrektorka. I zażądała podpięcia do Librusa tematów na cały rok do przodu. Ja mam 7 przedmiotów po 2-5 godziny tygodniowo każdy. Razem przez rok ponad 700 tematów. Miałem to wpisać w pierwszym miesiącu. We wrześniu. Ja wcześniej uczyłem tylko jednego z tych przedmiotów, pozostałe były nowe. Nie wiem w jakim tempie uczniowie będą łykali wiedzę, przedmioty trwają po parę lat.A ja to miałem natychmiast rozplanować.
To sa przedmioty zawodowe, których nie ma w bazie. Ja sobie nie wybiorę programu z listy, jak nauczyciel polskiego, matematyki czy geografii. Opracowałem programy w xls i csv. I musiałem napisać do wsparcia, do adminów Librusa by dodali przedmioty do listy, bo inaczej nie byloby do czego ich podpiąć. Inaczej mowiąc do roku 2019 nikt w Polsce nie podpinał żadnego programu nauczania i to kilku przedmiotów okolofotograficznych.
Nie po raz pierwszy jestem prekursorem. Zastanawiam się nad napisaniem podręcznika, bo nie ma z czego uczyć. Albo są płytkie poradniki, albo książki niemal naukowe.
Przede wszystkim, system ciągnie za sobą jak kotwicę postpereelowski ZNP, który powinno się rozpędzić na cztery wiatry
Niestety, są miejsca gdzie się PRL tak zakorzenił, że nie da się go ruszyć i ma się dobrze, ZNP, zwiazkowcy w zakladach pracy, spóldzielnie mieszkaniowe...
Plany nauczania, terminy, internety, Librusy...
O czym piszecie Wy, nauczyciele ?
Mieszkam w malutkiej miejscowości. Nauczyciele to znajomi królika. Wszyscy. Bez wyjątku.
Nikt nie potrafi używać komputera, nie mówiąc nawet o nauce informatyki.
Teraz te osoby mianowały się specjalistami od nauczania zdalnego. A nie potrafią w szkole na lekcji zmienić układu ikon na monitorze... Dzieci robią takie żarty,a nauczyciele mają jazdy.
Internet - moje łącze jest tak przeciążone, że nie ma mowy o Skype. Nie zadziała po prostu. A są przecież inne programy, ale wymagają nauki najpierw przez nauczyciela. A to nie jest do zrobienia. Wiadomo - znajomi królika , dostają pracę nie za elokwencje i talent.
Zadania- w użyciu są prywatne e-mail. Librus nie działa. Nie można otworzyć, nie można też przecież wysłać.
Informacje dla rodziców - ja nie mam żadnych informacji od szkoły. Żadnych. Znaczy to nic.
Zadzwoniła do mnie wychowawczyni, z niemal pretensją, że dziecko nie uczestniczy w Skype. Że nie ma go na lekcjach. Wstawia nieobecności w Librus. Od samego początku kwarantanny. Zaczęli stawiać oceny. Na podstawie wiadomości z maila prywatnego, na podstawie fotek z telefonu.
To ma być nauczanie ?
Gdybym był nauczycielem, zwolnił bym się sam. Bo wstyd.
Za to strajk - wszystkie chętne, bo wiadomo że kasa... więc i czym Wy piszecie ? Nauczania teraz nie ma. Pogadajcie sami że sobą. Macie wiedzę, zrobić coś z tym trzeba. Jeśli jesteście nauczyciele, a nie znajomi królika.
Ps.
Jako rodzic muszę i ja wiedzieć co i jak w lekcjach. Inaczej nie dopilnuje. A na teraz, to w dwa dni dziecko dostało ponad siedemdziesiąt maili od nauczycieli. Każdy obiektyw inny, każdy z wymaganiami. Żaden nie proponuje pomocy, nie wskazuje rozwiązań.
Wiadomo - napisze w dziesięć minut, wysłać do wszystkich z listy. I mam wolne.
Nikt się nie przyczepi, bo nikt nie jest w stanie ogarnąć.
Acha - ilość zadanych lekcji - z samego polskiego trzy lub cztery prace pisemne na tydzień. Na zasadzie - znajdziesz sobie w necie, poczytasz, napiszesz. Nauczyciele dostaną i pewnie jak zawsze, ocenią patrząc na nazwisko.
Powtarzam - tak dużo wiadomości u mnie powoduje brak zrozumienia co i jak. A potrafię pisać maile, ułożyć sobie pracę. Tego jednak zupełnie nie ogarniam.
Jak to ogarnąć ma dziecko ?
Samo ?
Bo rodzice mają być przecież w pracy, nie można wziąć wolnego jeśli dziecko ma ponad 12 lat. A to przecież jeszcze dziecko... zostawione z kompem i netem samopas. Bez przegotowania, bo informatyka w szkole to tylko mit.
- - - - kolejny post - - - - - -
Teraz Wasz krok, nauczyciele.
Pokażcie nam, rodzicom, że Wam zależy.
Że się Wam chce...
madebyzosiek
29-03-2020, 12:31
Plany nauczania, terminy, internety, Librusy...
O czym piszecie Wy, nauczyciele ?
Mieszkam w malutkiej miejscowości. Nauczyciele to znajomi królika. Wszyscy. Bez wyjątku.
Nikt nie potrafi używać komputera, nie mówiąc nawet o nauce informatyki.
Teraz te osoby mianowały się specjalistami od nauczania zdalnego. A nie potrafią w szkole na lekcji zmienić układu ikon na monitorze... Dzieci robią takie żarty,a nauczyciele mają jazdy.
Tak, bywa takich przypadków sporo, choć im większa szkoła w mieście, tym jest ich mniej. Ale od strony technicznej obsługuję szkołę na wsi i są dwie strony medalu... Jedną jest ogrom programów unijnych, które wpompowały w tą szkołę ogrom sprzętu. Drugą jest kadra, z której najwięcej godzin w tej szkole spędzają tylko poloniści, matematycy i nauczyciele WFu. Reszta albo uczy kilku przedmiotów, albo łata etat latając po szkołach w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Kompetencje TI są tak mocno zróżnicowane, że nie sposób ogarnąć to wyobraźnią. Pokolenie młodych jest biegłe, szybko ogarnia nowości, szybko ich chce używać. Pokolenie około emerytalne nie tylko nie pojmuje, ale i nie widzi w tym korzyści, że tymi e-dziennikami, czy multimediami jest prościej. Pracują od wielu lat, pracowali w szkołach, w których nauczanie odbywało się tradycyjnie, szczytem technologii było jak mieli wideo z telewizorem w sali, lub nawet w szkole... Czego my oczekujemy? Że nagle wszyscy staną się tacy nowocześni? A w prywatnym życiu też wszyscy niezależnie od wieku ogarniają każdą nowinkę technologiczną? Pewnie nie, wystarczy poczytać problemy z tematów na naszym forum...
To ma być nauczanie ?
Gdybym był nauczycielem, zwolnił bym się sam. Bo wstyd.
Ale dlaczego ja mam się wstydzić? Czego? Tego, że od lat w szkolę pompuje się resztki budżetu? Mam się zwolnić? Ty będziesz uczył swoje dziecko sam? Przecież piszesz niżej, że nie ogarniasz, bo pracujesz... Pomyśl nad tym co nam proponujesz...
Za to strajk - wszystkie chętne, bo wiadomo że kasa... więc i czym Wy piszecie ? Nauczania teraz nie ma. Pogadajcie sami że sobą. Macie wiedzę, zrobić coś z tym trzeba. Jeśli jesteście nauczyciele, a nie znajomi królika.
Patrzysz na to krótkowzrocznie, jak typowy rodzic. Ale masz do tego prawo, przecież szkoły od środka nie trzeba znać. Z kim mam rozmawiać, z kim się dzielić przemyśleniami, wiedzą, doświadczeniem? Z koleżankami z pracy? I co dalej... Przecież to nie wychodzi poza szkoły. My możemy mieć milion świetnych pomysłów, ale Ty powiesz, że chodzi tylko o kasę, bo tak mówili w telewizji... A Ci co mówią w telewizji, to pomysłów nie chcą słuchać, bo te najczęściej wymagają większego nakładu, a kasy brak, choć niby jest na wszystko...
Ps.
Jako rodzic muszę i ja wiedzieć co i jak w lekcjach. Inaczej nie dopilnuje. A na teraz, to w dwa dni dziecko dostało ponad siedemdziesiąt maili od nauczycieli. Każdy obiektyw inny, każdy z wymaganiami. Żaden nie proponuje pomocy, nie wskazuje rozwiązań.
O tym piałem wyżej... Rozporządzenie i do narodu, że szkoły pracują zdalnie... Ale jak pracują? Każdy ma sobie poradzić i już. Nie ma jednego narzędzia, jednych wytycznych, po prostu mamy nauczać. Więc każdy naucza jak potrafi i już.
Wiadomo - napisze w dziesięć minut, wysłać do wszystkich z listy. I mam wolne.
A skąd wiesz, że ma wolne? Zaglądałeś do któregoś domu nauczycielskiego? Ja z żoną nauczycielką i dwulatką, która nie chodzi do żłobka, bo zaraza, siadam do zdalnej pracy od 21 jak już śpi i pracujemy aż padniemy. Od rana, ja czasem siadałem od 4 rano, znów. Mam od tygodnia urlop, a wolny miałem jeden wieczór. Skąd wiesz, że masz ciężej ode mnie?
Bo rodzice mają być przecież w pracy, nie można wziąć wolnego jeśli dziecko ma ponad 12 lat. A to przecież jeszcze dziecko... zostawione z kompem i netem samopas. Bez przegotowania, bo informatyka w szkole to tylko mit.
Generalizujesz. Do tego pokolenie klikaczy, którzy szybciej uruchamiają bajki na YouTubie niż potrafią mówić powinno naturalnie pracować na komputerze. Chciałbym zobaczyć Twoja minę, jak po raz 5 dziecko musi zapisać wykonaną przez siebie pracę w swoim folderze i nie wie jak, choć robiło to już cztery razy... Ja nie mówię o trudniejszych rzeczach. A teraz spróbuj kazać mu zrobić serwer w grze i spyknąć się z kumplami... Minuta i gotowe.
Teraz Wasz krok, nauczyciele.
Pokażcie nam, rodzicom, że Wam zależy.
Że się Wam chce...
A może to czas, żeby rodzice odkryli jak trudno ogarnąć własne dzieci bez tych niedobrych, leniwych i wciąż mających pretensje nauczycieli? Może własnie pojąłeś po co jest ta szkoła, mała, wiejska, z tym niekompetentnym gronem, któremu radzisz, żeby się zwolnili? Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl...
Ta sytuacja jest tak samo zaskakująca dla szkół, jak i dla rodziców. Wiem, że są osoby z mojej grupy zawodowej, które nagle rzuciły się na nowe narzędzia jak szczerbaty na suchara i ładują zadania, oczekując co wieczór odpowiedzi... Są przegięcie, ktoś powinien im przypomnieć że problemów może być więcej. Może rodzic pracuje jak wyżej, a może pracuje zdalnie w domu na jedynym kompie, a może dzieci jest więcej i każde ma coś do zrobienia, a może... Tak można w nieskończoność... W całej opisanej przez d90 sytuacji brakuje tego, czego mego mocno brakuje od dawna w szkołach, co sobie najtrudniej wypracować... Współpracy nauczycieli z rodzicami i wzajemnego zrumienia. Może jak każdy pojmie, że gramy do tej samej bramki, to będzie łatwiej sobie podać piłkę, niż tylko wycinać się wślizgami...?
Ps. Niedziela, środek urlopu, dziecko śpi, można siadać do pracy...
Słyszałem ze te systemy które istnieją praktycznie padły bo NIGDY nikt nie przewidział takiego obciążenia. Że czasami opcje które powinny działać z jakiegoś powodu nie działają (obciążenie)
Brak współpracy - ciekawe u jakże trafne spostrzeżenie.
Teraz powinieneś wskazać na rodziców. Wina przecież zawsze leży po drugiej stronie.
Serio - jeśli widzisz że nie ma komunikacji, że coś nie teges, powiedz nam z iloma rodzicami rozmawiałeś i podsunąłes rozwiązania. Z iloma ? Jakie rozwiązania ?
Być może skorzystać mogę i ja. I moje klasy,bo dzieci mam dwoje.
I proszę Cię, nie pisz więcej o tym, że brak kasy w szkole, że problemy itd. Nie sugeruj takich opcji.
Wystarczy spojrzeć na samochody pod szkołą. Wystarczy zobaczyć w jakich domach mieszkają.
Dotyczy to również policjantów etc. Zawsze mało i mało.
Ciągle więcej i więcej.
Biedronka przecież cały czas ma wolne etaty jeśli aż tak źle jest. Ale ... no właśnie. Padnie wówczas typowe zdanie : nie po to się uczyłem/am.
Inni żyją często spokojnie, patrząc i myśląc jak koniec z końcem związać. Na umowach z piekła rodem. Macie wszystko. Podobno nawet wiedzę.
Czas się wykazać. Serio. Zebrać się musicie. Ci którzy myślą. Nie w związkach etc. Po prostu coś z tym zróbcie.
Rodzice zadbają o resztę.
Tylko okaże się pewnie, że w szkole w której pracujesz, do pracy nada się że 20% ludzi. Reszta to osiołki.
Z gatunku tych, którzy są przyzwyczajeni do tego, że zawsze ktoś za nich zrobi.
I dobrze.
Zostaniesz może Ty. Podobni.
Ludzie docenią. Jeśli przeżyją.
A na pewno doceni Bóg. To chyba najważniejsze.
madebyzosiek
29-03-2020, 12:46
Słyszałem ze te systemy które istnieją praktycznie padły bo NIGDY nikt nie przewidział takiego obciążenia. Że czasami opcje które powinny działać z jakiegoś powodu nie działają (obciążenie)
Tak. W środę rano od 5 zamieszczałem jakieś pierdoły na stronie i ok 7 wysyłałem masę wiadomości e-dziennikiem. Ok 9 widziałem na grupie roboczej nauczycieli z jednej i drugiej szkoły, że nie mogą się zalogować, przeczytać wiadomości, wysłać czegokolwiek... Zarządzający platformami do komunikacji lub zdalnego nauczania przyznali, że ruch na tych platformach wzrósł o kilka tysięcy procent... Tak jak pisałem, nikt nie jest gotowy na taką akcję. Ale co... d90 napisz, lepiej będzie jak lekcje w tym roku szkolnym skończą się 31 lipca? Czy może przyjmiemy, że teraz są wakacje, a jak zaraza minie, to wracamy do pracy, my i dzieci? Mi to na przykład jest obojętne, treści nauczania, egzaminy, rekrutacje trzeba zamknąć do 31 sierpnia, bo do tego dnia trwa rok szkolny 2019/2020. Może zróbmy wakacje w kwietniu i maju, a na czerwiec, lipiec i sierpień wróćmy do pracy... Kto jest za?
I proszę Cię, nie pisz więcej o tym, że brak kasy w szkole, że problemy itd. Nie sugeruj takich opcji.
Wystarczy spojrzeć na samochody pod szkołą. Wystarczy zobaczyć w jakich domach mieszkają.
Dotyczy to również policjantów etc. Zawsze mało i mało.
Ciągle więcej i więcej.
Tym postem spowodowałeś, że szkoda mi literek na klawiaturze, żeby pisać z tobą dalej... Bywaj...
Ps.
Biedronka przecież cały czas ma wolne etaty jeśli aż tak źle jest. Ale ... no właśnie. Padnie wówczas typowe zdanie : nie po to się uczyłem/am.
Jeżeli ten nasz zawód to takie eldorado, to czemu się nie szarpniesz? Masz może jakieś studia, kurs pedagogiczny i zapraszamy, zawód nie jest jakiś mocno zamknięty, można znaleźć sobie ciepłą posadkę. Może wtedy będzie sens z Tobą pisać na poziomie wyższym niż dno...
Nagle się okazuje, że w tym wszystkim jest RODO,
Sztab informatyków pracuje nad tym, żeby sejm mógł obradować... A nam się daje rozporządzenie i wymaga od kuratorów gotowości do zdalnego nauczania na 25 marca, więc Ci wymagają od szkół gotowości, więc każdy dyrektor używając fantazji wymyśla co potrafi, żeby to ruszyło... Gdyby nam dali jedną platformę i jedne wytyczne, to byłoby jak w Finlandii. Ale jest jak zawsze "chodźmy i zróbcie..."
jak czytam wasze problemy to wychodzi, że nauczyciel ma zrobić sobie wszystko sam
najlepiej jak by zainstalował każdemu dzieciakowi programy, a jeszcze wcześniej kupił im laptopa skonfigurował wifi, pocztę, itp
a potem RODO
swoją drogą jak chodziłem do szkoły (czasy prl) to i rodzic był bardziej zaangażowany w nauczanie i wychowywanie dziecka, ale też w sprawy szkoły
dziś to się wydaje tak nierealne, by jakiś rodzic się interesował co i jak się uczy w szkole jego dziecka
potem to idzie wyżej, aż do ministerstwa, ZNP, dyrekcji, itp, itd
dlatego poniższego mema trzeba by przerobić na takiego z nauczycielem
37746
Ktoś tu się z choinki urwał i w dodatku zaszufladkował już nauczycieli :)
Te pompatyczne teksty to ja bym rodzicom przygotował.
Żona z dwójką dzieci w domu siedzi: 8 i 3.5 roku. Oprócz tego musi prowadzić prezentacje, pilnować aby nasz się uczył i pracował zdalnie. Ja musze być w pracy i pilnować aby wszyscy bez najmniejszej przerwy mogli pracować z domu.
22:00 się wyłącza dopiero z sieci....
Ogarnij się chłopie "D90" i weź się do działania.
d90 jak ty sobie to wyobrażasz?
Te wszystkie "zróbcie" zbierzcie się" itp?
Co mają wykupić serwery i postawić tam jakis system nauczania?
Nawet majkrosoft po uzyczeniu "teams" (czy jakos tak) zderzył sie z obciążeniem łącz.
Netflix zmniejszył jakoś przesyłu
Ogarnij się bo te zróbcie zbierzcie się to tak PRLem zalatuje
Nikt nie wie co i jak długo potrwa.
Za to wiadomo - lepiej zrobić dwie lekcje, porządnie - zamiast lecieć do przodu.
Chyba że zwalimy całość na dziecko ?
Będzie lepiej ? W końcu nauczyciel się zna
...
Wali się system komputerowy. Trzeba to zrozumieć.
Po co wysyłać miliony wiadomości, oceniać itd.
Przecież dzieci mają te same problemy. No ale ... wiadomo... rację ma silniejszy :)
Wakacje - sięgasz aż tak daleko ? Serio ?
Ty się zajmij tym co tu i teraz.
I zrób coś dobrego z ludźmi takimi jak Ty.
Potrzebne jakieś pomoce ?
Poproś rodziców. Zrobimy co się da.
Na tą chwilę jednak, nie mam na swoim koncie Librus żadnych wiadomości. Żadnych.
Więc chyba problem nie istnieje...
Zdenerwowany bądź na mnie.
W ten sposób, który nakazuje coś zmienić.
I zmień to sam, lub z innymi.
Bo jest burdel. W sam w domu jestem w stanie lepiej poprowadzić nauki w domu. Więc jesteś niepotrzebny. Więc kuroniówka ?
Tego chcesz ?
Połowa dzieci nie będzie kwalifikowana, bo nieobecności. A w czym te dzieci winne ? Że netu nie ma ?
Że brak umiejętności ?
Fajnie że dzieci z Twojego otoczenia stawiają serwery itp. Ale jest dużo takich, co to będą pracować rękami. Oni nie ogarną. A jeśli do tego nie ma neta, wiadomości miliony, nauki samodzielnie a nauczyciele tylko wstawać będą stopnie - to po co taka szkoła ?
Oglosmy wakacje już teraz. Nauczyciele na bruk. Dokładnie tak samo jak pozostałe zawody...bo darmozjadów karmić się nie opłaca.
Tak postępuje się z każdym innym w tym kraju - masz rozwiązać problem. Rozwiązanie ma być.
Więc siądź i coś zrób.
To rodzice są szefami.
Nie nauczyciele.
Obraza ? Nie. To są fakty.
madebyzosiek
29-03-2020, 13:12
Zdrowo Ci się poprzestawiało, ale nie mój to interes. Ja przez ostatnie dwa tygodnie przez e-dziennik i maila, zarówno służbowego jak i prywatnego wysłałem ponad 150 wiadomości do jakiś 400 odbiorców łącznie. 70% z nich to byli rodzice z mojej klasy i uczniowie z dwóch szkół. Nie będę Ci tłumaczył dlaczego u Ciebie jest inaczej, bo to nie mój problem. Nie jesteś szefem nauczycieli swojego dziecka, nawet jakby to była szkoła prywatna, to moim przełożonym jest dyrektor i to on mi mówi co mam robić, nie Ty, do tego czasem jeszcze mi mówi jak mam to robić, a czasem nie. Ale super, że "W sam w domu jestem w stanie lepiej poprowadzić nauki w domu. Więc jesteś niepotrzebny." Masz okazję się wykazać. Każdy nauczyciel, no może poza tymi którzy już są blisko emerytury, przebranżowi się bez problemu. Ja 10 lat przed szkołą pracowałem fizycznie, czasem żałuję że miałem jakieś wyższe ambicje. Ciekawe czy każdy rodzić ogarnie edukację swoich dzieci... Jak pisałem wyżej - szkoda mi literek na klawiaturze. Bez odbioru.
Nikt nie oczekuje, że naprawimy świat.
Ale zrobić można rozsądne standardy.
Jedne dla wszystkich dzieci.
O to chodzi.
Jest bałagan, a wszystko spychane jest na dziecko.
Kolega pisze, że pracuje z dziećmi. Dobrze. Pomagać trzeba.
Ale to ma być samodzielnie zrobione.
Samodzielnie.
Jeśli dziecko nie potrafi ogarnąć, znaczy system siada.
Zacznijcie powoli.
Ponad 70 wiadomości z pracami w dwa dni ?
Ja bym wysiadł. A co ma powiedzieć dziecko ?
Czyli odpowiedzi są rodzica. Ich praca.
Ktoś pomyślał że trzeba nauczyć tego dzieci ?
Ktoś pomyślał że to ma działać być może wiele miesięcy ?
E tam...
Szkoda słów.
Wychowawca powiedział kiedyś, że lubi że mną gadać. Bo mówię co i jak szczerze. Czasem dobrze a czasem źle. Ale szczerze.
Więc wiadomo na czym się stoi...a rozmowa to wymiana myśli. Nawet jeśli boli, cel jest jeden - zrobić coś dobrego.
Pewnie mi kłamał, żebm się odwalił.
Bo wiadomo że nie mam racji. Nie jestem pedagogiem.
Za to wiem jedno - nigdy nie zdarzyło się tak, żeby nauczyciele ponieśli koszty ciężkiej pracy z dziećmi.
Gdyby było tak źle, nikt w szkole by nie pracował. Chyba że- znowu nic nie wiem o życiu :)
Takich jednostek jak ja jest dużo.
Nic nie mówią. Bo po co. Nic to nie zmienia.
Na teraz - lecą nieobecności, oceny itd.
Wszystko jest nie zgodnie z prawem. Statut szkoły jest inny. Jest wspomniane rodo itd.
Zabrać prawo i postawić na swoim ?
Tak jest u nas niestety.
Trzeba jednocześnie krzyczeć głośno.
Zawsze ktoś się podpisze.
A dzieci ?
Kto by na to patrzeć zechciał. Najlepiej jest narzekać.
Czy widać, aby nauczyciele zebrali się robili cokolwiek na przyszłość z rozsądkiem ? Nie. Po co.
Ale już w szpitalu wymagania do personelu są ogromne. W sklepie. W autobusie. No wszędzie.
A przecież to nauczyciele konczyli studia. To na Was ma się opierać przyszłość.
Jest jak jest.
Temat wiadomości.
Wymagania - znajdź, poczytaj, zrozum.
Napisz. Zrób zdjęcie. Doslij.
Na prywatne maile oczywiście.
To JEST dobra droga. Moim zdaniem też nie ma teraz lepszej. Ale nie w takiej ilości od razu. Bez obecności. Bez oceny.
Możecie nie pracować bo strajk.
A teraz możecie zrobić coś dla dzieci.
Zróbcie cokolwiek - ale wszyscy tak samo i to samo.
Przepraszam.
Już znikam.
Od teraz w życiu nie wezmę pod uwagę opini dziecka " nie potrafię tego zrobić, a Pani każe i pałę postawi".
Od teraz to ja wezmę pełną odpowiedzialność za proces nauczania. Bo nauczyciele latają jak żyd po pustym sklepie. Każdy coś innego. Każdy po swojemu. Ważne aby dużo i surowo.
Ps.
Jeśli szczepionki będą faktycznie za dwa lata, to większość personelu szkoły można spokojnie zwolnić.
W zamian za to zatrudnienie dać osobom w szpitalu i pomocy dla ludzi starszych...
cybulski
29-03-2020, 13:38
No tak kolejny wątek politykowania, narzekania... Więc dodam od siebie.
Podałem ileś tam programów to tego czym to ogarniać poza rozwiązaniami typowo szkolnymi z naszego podwórka.
Odnośnie tego jak były wykorzystywane środki unijne, to teraz jest taki czas typu "sprawdzam". Innowacyjnosc w dużym cudzysłowie. Zaniedbania przez lata pokazują słabość polskiego szkolnictwa. Ale czemu się dziwić skoro ważniejsze były religie, historia i inne farmazony niż faktycznie nauka przedmiotów potrzebnych jak choćby nauka bezwzrokowego pisania na klawiaturze, ogarnianie Worda Excela w stopniu zaawansowanym, nauka programowania, nauka jazdy, oszczędzania, podstaw finansow. Akurat nam syna na studiach za granicą i nikt mi nie udowodni że u nas Ci na górze wiedzą czego obecnie trzeba uczyć. Nie mają pojęcia, żyją przeszłością. I to wiadomo od lat. Bawi mnie bezradność całej masy nauczycieli że przez lata nie umieli tego zmienić, zmienic systemow nauczania, ładować pieniądze w rozwój młodych, uczyć ich tego co potrzebne jest w nowoczesnej gospodarce. A teraz to jest poziom Afganistan.
pincerna
29-03-2020, 13:39
Pzzez nieznajomość tematu wypisuje właśnie sie takie rzeczy :-(
cybulski to nie do CIebie
cybulski
29-03-2020, 13:41
Pzzez nieznajomość tematu wypisuje właśnie sie takie rzeczy :-(
cybulski to nie do CIebie
Mam styczność z młodzieżą z różnych części świata, wymiany międzynarodowe. Ok są miejsca gdzie jest gorzej. Ale czołówka jest już gdzie indziej niż my. Miałem wymieńcow z Tajwanu, USA, Peru, Argentyny, Meksyku. Wiem jak jest.
madebyzosiek
29-03-2020, 13:41
Nikt nie oczekuje, że naprawimy świat.
Ale zrobić można rozsądne standardy.
Jedne dla wszystkich dzieci.
I kto ma to zrobić? Ja i wprowadzić w życie jako rozporządzenie? Ja mam zrobić ujednoliconą platformę zdalnego nauczania i udostępnić ją dla wszystkich? W swoim wolnym czasie, za free, tak jak cztery strony internetowe szkół przez ostatnich kilkanaście lat? Ja mam w dwa dni wyszkolić kilkaset tysięcy osób, bez możliwości zobaczenia się z nimi? Ja mam powiedzieć nauczycielom Twojego dziecka, że nie powinni mu dać nieobecności, a oceniać i zadawać mają z głową? Nie masz kuratorium w swoim rejonie? Jak jest taki dramat jak piszesz, to zgłaszasz, że przeginają, bo przeginają raczej, albo Ty koloryzujesz, jak z tymi parkingami pod szkołą. Nie ma być ocen? To jak zakończyć rok szkolny obecny? A jak to potrawa do czerwca, to zgodnie z Twoja koncepcją unieważnić i powiedzieć, sorki, do powtórki? Jaki masz pomysł, Ty głos rodziców i uczniów?
Może i prawisz szczerze, ale niekoniecznie to co prawisz się trzyma kupy, a już na pewno jak na dłoni widać, że szkołę to znasz z własnych wspomnień i przekazów medialnych nasyconych tą lub tamtą ideologią. Ale na szczęście tylko odsetek rodziców ma takie podejście. Da się współpracować, da się trzymać relacje normalne, da się prowadzić dialog w każdą stronę. A Twój wychowawca może dla świętego spokoju Cie posłucha i odetchnie z ulgą jak już pójdziesz... Kto to wie...
Zdrowo Ci się poprzestawiało, ale nie mój to interes. Ja przez ostatnie dwa tygodnie przez e-dziennik i maila, zarówno służbowego jak i prywatnego wysłałem ponad 150 wiadomości do jakiś 400 odbiorców łącznie. 70% z nich to byli rodzice z mojej klasy i uczniowie z dwóch szkół. Nie będę Ci tłumaczył dlaczego u Ciebie jest inaczej, bo to nie mój problem. Nie jesteś szefem nauczycieli swojego dziecka, nawet jakby to była szkoła prywatna, to moim przełożonym jest dyrektor i to on mi mówi co mam robić, nie Ty, do tego czasem jeszcze mi mówi jak mam to robić, a czasem nie. Ale super, że "W sam w domu jestem w stanie lepiej poprowadzić nauki w domu. Więc jesteś niepotrzebny." Masz okazję się wykazać. Każdy nauczyciel, no może poza tymi którzy już są blisko emerytury, przebranżowi się bez problemu. Ja 10 lat przed szkołą pracowałem fizycznie, czasem żałuję że miałem jakieś wyższe ambicje. Ciekawe czy każdy rodzić ogarnie edukację swoich dzieci... Jak pisałem wyżej - szkoda mi literek na klawiaturze. Bez odbioru.
Widzisz ?
Tak samo mówi sędzia, policjant, lekarz i minister.
Ktoś płaci wypłaty. Ktoś ?
Nie ktoś, a ludzie. Ja też.
W żadnym miejscu pracy nie ma tak jak w szkole
Teraz zamknąć raczyles dyskusje, bo ktoś pokazał niezadowolenie z Twojej/Waszej pracy.
No jak mógł ?
Jak ?
Przecież wszyscy są winni. Wszystko dookoła.
Na pewno nie nauczyciele. Nigdy.
Więc posypuję sobie głowę popiołem.
Jestem winny, że pracujecie w haosie.
Jestem winny, że musicie siedzieć i pisać, zamiast siedzieć.
Jest winny jako rodzic, że nie radzisz sobie z pracą Ty i wielu innych.
Jestem winny. No cóż. Żadna to nowość :)
A podwyżki ?
Może strajk jakiś ?
Wówczas każdy z nauczycieli dogadać się zdąży z innymi.
Bardzo szybko.
I tak - uważam tak samo, jak wiele osób z którymi rozmawiałem. Nauczyciele są do bani w tym momencie.
Bo nic nie działa, a wykształcone osoby są pogubione.
Ale to nic. Odpowiedzialność spadnie na dziecko i rodziny.
Więc luzik. Byle tylko nie wytykać, nie mówić. Trzeba siąść, napisać, poprowadzić lekcje w domu. Wysłać. Posiedzieć.
Program nauczania pewnie też można znaleźć samemu, więc luzik.
Zostawmy nauczycieli.
Oni tak się starają...a tylko o to chodzi.
Kojocisko
29-03-2020, 13:47
Miło cię poznać gościu z innej planty "nigdy nie zdarzyło się tak, żeby nauczyciele ponieśli koszty ciężkiej pracy z dziećmi."
I cholernie ci zazdroszczę:
"W sam w domu jestem w stanie lepiej poprowadzić nauki w domu. Więc jesteś niepotrzebny."
Mówisz płynnie w dwóch językach
Płynnie poruszasz się po literaturze polskiej
Siadasz i tak po prostu rysujesz schematy Lewisa, tłumaczysz różnice pomiędzy wiązaniami kowalencyjnymi i jonowymi.
Pokazujesz równanie Clapeyrona na przykładzie przemiany adiabatycznej płynnie przechodząc do rozbicia dzielnicowego w Polsce.
Żeby po obiedzie szybciutko wyjaśnić własności całki oznaczonej. A odpoczywasz ucząc dzieciaki dwutaktu...
Szkoła nie jest idealna, system zarządzania oświatą jest fatalny. Wielu nauczycieli jest słabych.
Ale jeszcze więcej jest słabych rodziców, nie umiejących współpracować ze szkołą.
Oczywiście - w sytuacji jednej lokalnej szkoły sytuacja może być jeszcze słabsza (tak było z gimnazjum w mojej wiosce), ale rodzice się skrzyknęli i doprowadzili do zmian.
Pani poseł już krzyczała "niech jadą...". Do lekarzy. Ty piszesz "niech idą robić coś innego..". Tak powstaną polski google, lekarstwa na raka...
david555
29-03-2020, 13:48
madebyzosiek - powiedz mi, czy jeżeli ponad 30% uczniów nie potrafi zdać egzaminu maturalnego z matematyki, to jest to już objaw zdrowia, czy choroby systemu nauczania ?
99,9% uczniów nie potrafi poprawnie stawiać akcentów w mowie potocznej i czyja to jest psia krew wina, myślisz że tylko rodziców ?
Nasiąkają wszędzie, ale często to właśnie nauczyciele stanowią dla uczniów ostateczne autorytety, choć przed rówieśnikami, czy nawet przed samymi sobą, się do tego nie przyznają.
Jednak kiedy ze szkoły przynoszą złe wzorce, to kiedy i gdzie mają dostać szlifu ?
Może przeznacza się na szkolnictwo za mało pieniędzy, być może też macie zbyt duże pensum, a za małe pensje, ale nauczanie jest tak jak leczenie,
służbą dla społeczeństwa, jeżeli więc ktoś nie potrafi służyć i ma większe aspiracje, to może powinien zmienić zawód.
Wind Mill
29-03-2020, 13:49
...Teraz te osoby mianowały się specjalistami od nauczania zdalnego....
Że się Wam chce...
Jesteś pewien, że się mianowały?
Że Ci się chce...
:mrgreen:
I kto ma to zrobić? Ja i wprowadzić w życie jako rozporządzenie? Ja mam zrobić ujednoliconą platformę zdalnego nauczania i udostępnić ją dla wszystkich? W swoim wolnym czasie, za free, tak jak cztery strony internetowe szkół przez ostatnich kilkanaście lat? Ja mam w dwa dni wyszkolić kilkaset tysięcy osób, bez możliwości zobaczenia się z nimi? Ja mam powiedzieć nauczycielom Twojego dziecka, że nie powinni mu dać nieobecności, a oceniać i zadawać mają z głową? Nie masz kuratorium w swoim rejonie? Jak jest taki dramat jak piszesz, to zgłaszasz, że przeginają, bo przeginają raczej, albo Ty koloryzujesz, jak z tymi parkingami pod szkołą. Nie ma być ocen? To jak zakończyć rok szkolny obecny? A jak to potrawa do czerwca, to zgodnie z Twoja koncepcją unieważnić i powiedzieć, sorki, do powtórki? Jaki masz pomysł, Ty głos rodziców i uczniów?
Może i prawisz szczerze, ale niekoniecznie to co prawisz się trzyma kupy, a już na pewno jak na dłoni widać, że szkołę to znasz z własnych wspomnień i przekazów medialnych nasyconych tą lub tamtą ideologią. Ale na szczęście tylko odsetek rodziców ma takie podejście. Da się współpracować, da się trzymać relacje normalne, da się prowadzić dialog w każdą stronę. A Twój wychowawca może dla świętego spokoju Cie posłucha i odetchnie z ulgą jak już pójdziesz... Kto to wie...
Czwarte zdanie, słowo klucz - za free.
O to chodzi.
Jeśli w szpitalu powiedzą to co Ty, zdechniemy po płotem. A piszesz to i co ? I nic.
Dla świętego spokoju - oczywiście że tak.
Zrobi i tak co zechce. Nikt i nic nie przeszkodzi.
A jakby co, to przepytamy dzieci, czy też takie mądre jak rodzice :)
No takie są fakty. Nic ich nie zmieni.
Chcesz być nauczycielem. Prawdziwym.
Tak, masz teraz dotrzeć do innych. Za free. Masz zrobić to co możesz. Rodzice w domu robią dokładnie to samo.
Tak samo w pracy, teraz jest inaczej. Sąsiadce zakupy robimy. Za free. Pytamy czy komuś pomóc. Za free.
Co warte pieniądze, gdy jest ogólna rewolucja ?
Wartość jest jedna - nasze wszystkie dzieci.
Zrób więc coś za free. Zabierz się za robotę. Bo siedzieć za biurkiem już się wysiadziales. Teraz robota, wytknąć trzeba palcem kolegów którzy są obok Ciebie - a są tam przypadkowo - bo nic nie potrafią.
Masz umiejętności - działaj. Właśnie Ty. Właśnie tacy jak Ty. Napisz program, zrób kontakty z innymi. Napraw. Może coś innego ? W końcu po coś jesteś nauczycielem. Mnie też tego naucz. Bo nikt z nas nie potrafi. Bo nigdy tak nie było. Kto ma to zrobić ? Ogrodnik ? Kierowca ? Pracownik huty ?
Free.
Słowo klucz, które weryfikuje wszystko.
Bo takie czasy. Albo będziemy ludźmi, albo tacy jak ja będą mieli pożywkę. Stety nie stety.
Więc teges majonez.
sokolnik
29-03-2020, 14:04
powiedzcie mi co się dzieje z uczniami, którzy mają rodzeństwo... i nagle 2 czy 3 dzieci ma lekcję zdalne a w domu 1 komputer?
Uczą się na telefonach? Jakich telefonach? :D z androidem? iphonach?
I jak te lekcje wyglądają?
7 lekcji, po kolei... jak cały dzień ucznia wygląda? Siedzi na tablecie i widzi nauczycieli po kolei w zależności od przedmiotu czy tylko słyszy? :D
co z nieobecnościami uczniów?
Rodzice na gwałt kombinowali kompy. Przynajmniej w moim otoczeniu.
Ja oddałem za free jakieś 5 laptopów i 4 stacjonraki z monitorami z kamerami.
Tam gdzie ktoś nie ma możliwości, to jest kłopot ... ale ludzie radzą sobie.
Materiały są tez nagrywane, jak któreś dziecko nie może uczestniczyć, to potem się mu tłumaczy i przesyła materiał nagrany na lekcji.
Tak to wygląda u mnie domu, na grupach jak czytam, podobnie.
david555
29-03-2020, 14:09
Jest takie chińskie przekleństwo: "Obyś żył w ciekawych czasach", tak więc w ciekawych czasach już żyjemy, zatem straciło to przekleństwo sens, ale można też komuś życzyć, aby "cudze dzieci uczył", albo "cudze pieniądze liczył" i też jest moc. ;-)
Wygląda to tak, że nawet jeśli masz komputer, to net wysiada. Nawet jeśli jest, to nie działa dziennik elektroniczny. A jeśli już działa wszystko, to nie działa link od nauczyciela.
A ja już zadziała wszystko, masz kilkadziesiąt wiadomości z każdego dnia. Do tego masz też na przykład dziesięć lat.
Więc tak to jest.
Obecność na lekcjach jest zupełnie niemożliwa, pomimo chęci. Pamiętac trzeba, że internet też kosztuje. A nikt nie bierze pod uwagę tego, że słynny Skype zżera neta jak licho.
Jest bałagan.
sokolnik
29-03-2020, 14:13
Rodzice na gwałt kombinowali kompy. Przynajmniej w moim otoczeniu.
Ja oddałem za free jakieś 5 laptopów i 4 stacjonraki z monitorami z kamerami.
Tam gdzie ktoś nie ma możliwości, to jest kłopot ... ale ludzie radzą sobie.
Materiały są tez nagrywane, jak któreś dziecko nie może uczestniczyć, to potem się mu tłumaczy i przesyła materiał nagrany na lekcji.
Tak to wygląda u mnie domu, na grupach jak czytam, podobnie.
a nauczyciel jak prowadzi lekcje? Siada jak YouTuber i prowadzi lekcje ? :D czy tak jak było pisane wyżej, przygotowuje prezentację i co? Uzupełnią ją ścieżką audio? To wszystko odbywa się na żywo? Dzieci są odpytywane np z ostatnich 3 lekcji? Czy siedzą w domu i tylko słuchają, czyli pewnie grają na telefonach? :D
pincerna
29-03-2020, 14:17
a ja pisze i kasuje, pisze i kasuje, bo sie boje ze sie wkręce w wątek. Idealne zdalne nauczanie bedziemy mieli następnym razem (oby nie). Teraz na każdym polu, każdy chodzi po omacku niepewny efektów. Uczą sie rodzice, nauczyciele i dzieci. Ważne zeby kazdy chciał a nie narzekał bo jakby nie było w takiej sytuacji jesteśmy pierwszy raz i oby ostatni.
madebyzosiek
29-03-2020, 14:26
Nie no pewnie... Ja nie mam rodziny, opłat, konieczności zrobienia zakupów, odpoczynku, snu przez kilka godzin na dobę... Ja nauczyciel mogę za free, w wolnym czasie, bo d90 sobie życzy... Miałem styczność przez kilkanaście lat z ponad 10 tysiącami rodziców... Wiem na szczęście, że jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę...
Zależy od umiejętności pewnie.
Moja na teamsach rozpoczyna "spotkanie online" tak jak youtuber :D, spotkanie jest nagrywane, udostępniony pulpit z wirtualną tablicą, prezentacją. Po drugiej stronie stołu 8 latek ma lekcję ze swoją Panią.
Potem następuje przerwa, potem tworzymy drugą lekcję online, dzieci z rozwiązanymi zadaniami dyskutują z nauczycielem a problemy są rozwiązywane na żywca.
Potem jeszcze jak coś potrzeba to się już indywidualnie pomaga.
Lekcja podzielona jest na 2 części, zadanie i tłumaczenie, a potem rozwiązywanie i tłumaczenie, potem indywidualne. Tak to wygląda na biol-chem.
U młodszych dzieci po prostu przygotowuje się prezentację i rozwiązuje wątpliwości poprzez czat, rozmowę indywidualną itp.
Teamsy to taki bardziej rozbudowany skype. Więc ma spore możliwości, ma opcję streamingu, można udostępniać ekran, bądź poszczególne aplikacje, kamerę, dzwięk itp, itd (ja wolę żonie nagrywać ekran z pulpitu i nagranie na YT potem wstawić).
W innych szkołach różnie to może wyglądać. W trójmieście myślę, że pomimo sporych problemów powoli zaczyna to jakoś wychodzić z chaosu, ale to pewnie zajmie trochę czasu.
Rozmawiałem też z ciotką, która przed emeryturą już, uczy polskiego. Do tej pory nie ruszyła laptopa, bo nie umie .... tyle co na GPE wejść umie i odczytać pocztę i smsa. Tu jest duży kłopot, zaproponowałem pomoc, ale chyba nie skorzysta. Lata zaległości robią swoje, czy sobie poradzi, nie wiem, być może ostatecznie poprosi o pomoc.
Żona ma to szczęście, że ma w domu admina, z kupą sprzętu. :D
Sam byłem nauczycielem 4 lata, i jeszcze rok w policealnej, ale już 12 lat jestem jedynie "blisko". 3.5 razy wyższa pensja za mniejszą ilość poświęconego czasu to była czysta kalkulacja.
pincerna
29-03-2020, 14:34
Nie no pewnie... Ja nie mam rodziny, opłat, konieczności zrobienia zakupów, odpoczynku, snu przez kilka godzin na dobę... Ja nauczyciel mogę za free, w wolnym czasie, bo d90 sobie życzy... Miałem styczność przez kilkanaście lat z ponad 10 tysiącami rodziców... Wiem na szczęście, że jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę...
madebyzosiek i pamiętaj jako nauczyciel to tylko na piechote a jesli chciałbys kupić fajne auto to raczej w dobrym tonie byłby widziany najlepiej dwusuw. Wrrrrrrr
madebyzosiek
29-03-2020, 14:36
madebyzosiek i pamiętaj jako nauczyciel to tylko na piechote a jesli chciałbys kupić fajne auto to raczej w dobrym tonie byłby widziany najlepiej dwusuw. WrrrrrrrNa szczęście w całym roku robię ok 5 tysięcy kilometrów autem i jakieś 7 tysięcy na rowerze ;)
A zapewne mojego cudownego auta nawet sam d90 nie będzie mi zazdrościł...
Rozmawiałem też z ciotką, która przed emeryturą już, uczy polskiego. Do tej pory nie ruszyła laptopa, bo nie umie .... tyle co na GPE wejść umie i odczytać pocztę i smsa.
A teraz wyobraź sobie, że w szkole jest nie jeden taki nauczyciel, ale cała (albo prawie cała) obsada. Do tego net w porywach 20/5 mbit po zabytkowych kablach albo rwącym WiFi. Bo tak sytuacja potrafi na wsi wyglądać. Się nie dziwie, że d90 wku...ny chodzi, choć w złą stronę nerwy kieruje.
david555
29-03-2020, 14:42
madebyzosiek i pamiętaj jako nauczyciel to tylko na piechote a jesli chciałbys kupić fajne auto to raczej w dobrym tonie byłby widziany najlepiej dwusuw. Wrrrrrrr
Robisz kabaret, a sytuacja finansowa nauczycieli, wcale nie jest taka zła.
- - - - kolejny post - - - - - -
...
Się nie dziwie, że d90 wku...ny chodzi, choć w złą stronę nerwy kieruje.
A co ma zrobić, przygarnąć maszt GSM na własne podwórko ?
A co ma zrobić?
Dobre pytanie.
A teraz wyobraź sobie, że w szkole jest nie jeden taki nauczyciel, ale cała (albo prawie cała) obsada. Do tego net w porywach 20/5 mbit po zabytkowych kablach albo rwącym WiFi. Bo tak sytuacja potrafi na wsi wyglądać. Się nie dziwie, że d90 wku...ny chodzi, choć w złą stronę nerwy kieruje.
Wtedy to jest dramat, ale za to niepowodzenie nie może sobie taki D90 generalizować pisząc Wy, jakby wszyscy (nauczyciele) byli odpowiedzialni za jego problemy :D Mnie to osobiście już nie dotyka i mógłbym mieć to w pompie, ale widzę z boku co się dzieje i krew zalewa na takie teksty.
ale za to niepowodzenie nie może sobie taki D90 generalizować pisząc Wy, jakby wszyscy (nauczyciele) byli odpowiedzialni za jego problemy :D
To samo w ostatnim zdaniu napisałem. Tylko w innych słowach.
madebyzosiek
29-03-2020, 15:22
Ja każdego zbawcę polskiej szkoły zapraszam do podjęcia wyzwania... Studia, kurs pedagogiczny i można lecieć z tą wspaniałą misją. Tak jak mi nikt nie broni pójść na kasę do Biedronki, tak klawiaturowym zbawcom edukacji nikt nie broni nauczać...
Wolałbym wrócić do pierwotnego tematu. Czy gdzieś jeszcze jest taki dramat jak u @90? Bo mam wrażenie, że dalekie to od ideału, ale już jakoś idzie po tych dwóch tygodniach, przynajmniej u mnie. Ale sam lekcji online prowadzić nie będę, bo raczej nie mam jak... To znaczy mam, dziecko mi śpi od 21, to mogę wtedy te swoje godziny z dwóch szkół wypracować na Teams ;) Ale u mnie nie jest źle. Poza klasami 7, 8 i 1 liceum po SP, które mają coraz trudniejsze rzeczy w Excelu, to reszta ma dość łatwy materiał do ogarnięcia.
Robisz kabaret, a sytuacja finansowa nauczycieli, wcale nie jest taka zła.
- - - - kolejny post - - - - - -
A co ma zrobić, przygarnąć maszt GSM na własne podwórko ?
A to nauczyciele mają zrobić? A może zapewnić internet implementując RFC 1149.
sokolnik
29-03-2020, 16:36
Sam byłem nauczycielem 4 lata, i jeszcze rok w policealnej, ale już 12 lat jestem jedynie "blisko". 3.5 razy wyższa pensja za mniejszą ilość poświęconego czasu to była czysta kalkulacja.
gdzie tak płacą w Trójmieście?u mnie też nie dają sprzętu, wszystko zainstaluj sobie sam, opłać prąd, daj laptopa, dzwoń z prywatnego tel, zapłać za internet... ale co się dziwić... beton rodem z komuny głęboko osadzony, ehh jeszcze trzeba się cieszyć, że nie muszę chodzić na open space... extra (naprawde się cieszę bo mam 2,5 miesięczne dziecko) więc praca zdalna mi pasuje w obecnym czasie.
- - - - kolejny post - - - - - -
Moja na teamsach rozpoczyna "spotkanie online" tak jak youtuber :D, spotkanie jest nagrywane, udostępniony pulpit z wirtualną tablicą, prezentacją. Po drugiej stronie stołu 8 latek ma lekcję ze swoją Panią.
Sam byłem nauczycielem 4 lata, i jeszcze rok w policealnej, ale już 12 lat jestem jedynie "blisko". 3.5 razy wyższa pensja za mniejszą ilość poświęconego czasu to była czysta kalkulacja.
A to Ciekawe, takie lekcje mogłyby być ciekawe :D siedzisz w domu, kamerka, głośnik... i lecisz :)
nie dojeżdżasz do szkoły, nie widujesz szefa, oszczędności na dojazdach, człowiek ma kontakt z technologią... mniejszy kontakt z dzieciakami :D
A jak to robi nauczyciel? Dla rodziców, uczniów jest dostępny prawie 24/h czy jednak wyłączacie kompa/telefon (grupy na fb) i NARA? :)
pincerna
29-03-2020, 16:38
[QUOTE=david555;4114774]Robisz kabaret, a sytuacja finansowa nauczycieli, wcale nie jest taka zła.
... powiedział kardiolog.
ALe żeby nie było, mogłem pobierać nauki i skończyć medycynę. Wtedy mógłbym mówić o tym że pensum nie ważne, że pensja nie ważna i o tym że misja i takie tam...
gdzie tak płacą w Trójmieście?u mnie też nie dają sprzętu, wszystko zainstaluj sobie sam, opłać prąd, daj laptopa, dzwoń z prywatnego tel, zapłać za internet... ale co się dziwić... beton rodem z komuny głęboko osadzony, ehh jeszcze trzeba się cieszyć, że nie muszę chodzić na open space... extra (naprawde się cieszę bo mam 2,5 miesięczne dziecko) więc praca zdalna mi pasuje w obecnym czasie.
- - - - kolejny post - - - - - -
A to Ciekawe, takie lekcje mogłyby być ciekawe :D siedzisz w domu, kamerka, głośnik... i lecisz :)
nie dojeżdżasz do szkoły, nie widujesz szefa, oszczędności na dojazdach, człowiek ma kontakt z technologią... mniejszy kontakt z dzieciakami :D
A jak to robi nauczyciel? Dla rodziców, uczniów jest dostępny prawie 24/h czy jednak wyłączacie kompa/telefon (grupy na fb) i NARA? :)
W weekendy się wyłącza, chociaż dzisiaj, niedziela i jak co tydzień po 16:00 już się zaczyna: będę zaraz potrzebować tablet, zajmij się dziećmi :), widać czas zacząć przygotowania do kolejnych zajęć, pewnie skończy koło północy :) W ciągu tygodnia po prostu rzadziej zagląda poza godzinami, ale jak już zajrzy, to znika na godzinę, dwie :)
Gorzej, że nie da się z małymi dziećmi w domu zbyt długo odciąć :) :) Problematyczne jest już takie prezentowanie, przy niecierpliwym 3.5 latku, ale daje radę.
Ja nie muszę być w pracy, mogę pracować zdalnie, ale nie dałbym rady się odciąć, a muszę mieć pełne 8 godzin, w których wpadam w "flow". Inaczej po robocie jest.
Zależy od umiejętności pewnie.
Moja na teamsach rozpoczyna "spotkanie online" tak jak youtuber :D, spotkanie jest nagrywane, udostępniony pulpit z wirtualną tablicą, prezentacją. Po drugiej stronie stołu 8 latek ma lekcję ze swoją Panią.
Potem następuje przerwa, potem tworzymy drugą lekcję online, dzieci z rozwiązanymi zadaniami dyskutują z nauczycielem a problemy są rozwiązywane na żywca.
Potem jeszcze jak coś potrzeba to się już indywidualnie pomaga.
Lekcja podzielona jest na 2 części, zadanie i tłumaczenie, a potem rozwiązywanie i tłumaczenie, potem indywidualne. Tak to wygląda na biol-chem.
U młodszych dzieci po prostu przygotowuje się prezentację i rozwiązuje wątpliwości poprzez czat, rozmowę indywidualną itp.
Teamsy to taki bardziej rozbudowany skype. Więc ma spore możliwości, ma opcję streamingu, można udostępniać ekran, bądź poszczególne aplikacje, kamerę, dzwięk itp, itd (ja wolę żonie nagrywać ekran z pulpitu i nagranie na YT potem wstawić).
W innych szkołach różnie to może wyglądać. W trójmieście myślę, że pomimo sporych problemów powoli zaczyna to jakoś wychodzić z chaosu, ale to pewnie zajmie trochę czasu.
Rozmawiałem też z ciotką, która przed emeryturą już, uczy polskiego. Do tej pory nie ruszyła laptopa, bo nie umie .... tyle co na GPE wejść umie i odczytać pocztę i smsa. Tu jest duży kłopot, zaproponowałem pomoc, ale chyba nie skorzysta. Lata zaległości robią swoje, czy sobie poradzi, nie wiem, być może ostatecznie poprosi o pomoc.
Żona ma to szczęście, że ma w domu admina, z kupą sprzętu. :D
Sam byłem nauczycielem 4 lata, i jeszcze rok w policealnej, ale już 12 lat jestem jedynie "blisko". 3.5 razy wyższa pensja za mniejszą ilość poświęconego czasu to była czysta kalkulacja.
O takich " ciotkach" piszę.
Pół biedy jeśli wiek i przed emeryturą.
Ale większość młodych ma takie same umiejętności.
Jak mają uczyć ? Po co ?
Gdy komuś takiemu uda się w końcu wysłać maila, wywalone ma czy dobrze to zrobił. Przyjdzie taki zosiek na przykład, wytłumaczyć może że za free, że to ten, że tamten.
Opinia jest jedna - w Biedronce są miejsca na kasie.
Siedzisz w domu na tyłku. Źle masz ? Acha, masz dzieci...to wszystko tłumaczy. Nie masz czasu. Nie będziesz za free pracował.
To wiesz co ?
Dla mnie jesteś pasożyt nie nauczyciel.
Czasy są jakie są.
I wszyscy jesteśmy zobowiązani myśleć o innych.
Inni - to nie nauczyciele, biedna grupa społeczna. Nawet argumenty o samochodach pod szkołą widać Cię zabolały :) no cóż.
Jak to było ? Prawda w oczy kole. Nie tak ?
Czas taki mamy, że pasożyty trzeba palcem pokazać.
Takich co piszą jak nasz zosiek, kiedyś na pal jako zdrajców... Bo gdy ojczyzna w potrzebie, oni za free nic robić nie będą.
Tfu.
Ps.
To że osoby piszące tu że unich wszystko działa są zadowolone to super. Tylko że wszyscy zadowoleni jakoś dziwnie są powiązani że szkołą...
:)
Ciekawi mnie, czy ktoś tutaj jest, kto korzysta z "google suite for education".
Wraz z Teamsami to chyba są obecnie 2 najbardziej stabilne platformy, coś jeszcze chyba na webinaria było... "Live Webinar" chyba.
sokolnik
29-03-2020, 17:34
a te wszystkie programy do nauczania/kontaktu z dziećmi są za darmo dla uczniów? :)
madebyzosiek
29-03-2020, 17:57
a te wszystkie programy do nauczania/kontaktu z dziećmi są za darmo dla uczniów? :)Szkoły, które uruchomiły Office 365 założyły uczniom konta, więc mają to za free. Ale wszystkie inne fantazje mogą być różne. Ale większym problemem niż to gdzie i na czym pracować jest to kiedy pracować. Trójka dzieci w wieku szkolnym, rodzic pracuje zdalnie z jedynego laptopa w domu i nauczanie zdalne... Mam tak w swojej klasie. W takim przypadku trzeba po prostu przyjąć, że w miarę możliwości się uda coś zrobić, wysłać, więc ocena negatywna czy jakieś nieobecności wydają się absurdalne i raczej wymagają interwencji co najmniej u dyrektora. Nie mam takiego przypadku w żadnej szkole i poza tym jednym, opisanym wyżej, nie słyszałem o takich obostrzeniach. Za chwilę będziemy robić zdalne egzaminy, to pewnie będzie dopiero wesołe... Na szczęście CKE ma za pewne swój sztab informatyków i nie musi czekać na wolontariat...
d90 - napiszę tylko raz, bo tak jak powiedział madebyzosiek szkoda klawiatury i czasu... jak jest tak super, to idź uczyć do szkoły, pokażesz nierobom... zarobisz super kasę, mnóstwo wolnego, przecież tyle ludzi mówi że taka super posada, a jakie zarobki... w ogóle jak nauczyciel, który ma misję może żądać kasy za swoją pracę? W zasadzie to jak strażak, żołnierz, policjant, lekarz, pielęgniarka mogą żądać kasy, przecież wszyscy oni wykonują misję... mają robić za free, zęby wbić w ścianę i skakać dookoła ciebie... tylko ty możesz zarabiać, jeździć dobrym samochodem... w ogóle to co cię obchodzi i co ci do tego jakim samochodem jeździ nauczyciel ? Ale nie, nauczyciele nie mają prawa do rodziny, opieki nad swoim dzieckiem, do swoich zainteresowań, odpoczynku, mają zajechać się na śmierć, bo nagle tacy jak ty zobaczyli, że trzeba swojemu dziecku poświęcić trochę czasu, zaangażowania, a nie tylko oddać do szkoły, żeby tam wszystko zrobili... a może to jest tak, że jak zobaczyłeś teraz ile jest nagle roboty to może pomyśl, że całą ta robotę wykonują nauczyciele na lekcjach w normalnej sytuacji. Wytedy kiedy ty zarabiasz kasę... a, sorki, przeciez oni tez kokosy za to mają... w Polsce masz możliwość wystąpienia o nauczanie samodzielne, domowe, trochę z tym zachodu, żeby to załatwić ale da się, na twoim miejscu w żadnym wypadku nie oddawałbym dzieci takim ludziom jak ci niekompetentni, źli nauczyciele, przecież to twoje dzieci, zadbaj i daj im co najlepsze, nie skazuj na naukę z tymi ludźmi bo przecież oni wszyscy tak je krzywdzą... bierz do domu, siadaj z nimi i ucz, proste :-) na pewno będzie lepiej :-) pamiętam jak niedawno podobna narracja była w stosunku do lekarzy, jak to było? "Niech jadą"... przecież domagali się kasy, to niech się wynoszą na zachód... a ci rezydenci, bezczelne gówniarze, do szpitala i robić, w kamasze ich zabrać... i co, nagle epidemia i nagle nie ma komu leczyć? studentów trzeba ściągać?
Dobra, starczy, i tak za dużo czasu już tobie poświęciłem, klepiąc tego posta... Nie musisz się fatygować i mi odpowiadać :-)
a, spojrzałem jeszcze, wiesz, tekst o pasożycie - wiesz stary, dla mnie jesteś zero...
sokolnik
29-03-2020, 19:21
d90 - napiszę tylko raz, bo tak jak powiedział madebyzosiek szkoda klawiatury i czasu... jak jest tak super, to idź uczyć do szkoły, pokażesz nierobom... zarobisz super kasę, mnóstwo wolnego, przecież tyle ludzi mówi że taka super posada, a jakie zarobki... w ogóle jak nauczyciel, który ma misję może żądać kasy za swoją pracę? W zasadzie to jak strażak, żołnierz, policjant, lekarz, pielęgniarka mogą żądać kasy, przecież wszyscy oni wykonują misję... mają robić za free, zęby wbić w ścianę i skakać dookoła ciebie... tylko ty możesz zarabiać, jeździć dobrym samochodem... w ogóle to co cię obchodzi i co ci do tego jakim samochodem jeździ nauczyciel ? Ale nie, nauczyciele nie mają prawa do rodziny, opieki nad swoim dzieckiem, do swoich zainteresowań, odpoczynku, mają zajechać się na śmierć, bo nagle tacy jak ty zobaczyli, że trzeba swojemu dziecku poświęcić trochę czasu, zaangażowania, a nie tylko oddać do szkoły, żeby tam wszystko zrobili... a może to jest tak, że jak zobaczyłeś teraz ile jest nagle roboty to może pomyśl, że całą ta robotę wykonują nauczyciele na lekcjach w normalnej sytuacji. Wytedy kiedy ty zarabiasz kasę... a, sorki, przeciez oni tez kokosy za to mają... w Polsce masz możliwość wystąpienia o nauczanie samodzielne, domowe, trochę z tym zachodu, żeby to załatwić ale da się, na twoim miejscu w żadnym wypadku nie oddawałbym dzieci takim ludziom jak ci niekompetentni, źli nauczyciele, przecież to twoje dzieci, zadbaj i daj im co najlepsze, nie skazuj na naukę z tymi ludźmi bo przecież oni wszyscy tak je krzywdzą... bierz do domu, siadaj z nimi i ucz, proste :-) na pewno będzie lepiej :-) pamiętam jak niedawno podobna narracja była w stosunku do lekarzy, jak to było? "Niech jadą"... przecież domagali się kasy, to niech się wynoszą na zachód... a ci rezydenci, bezczelne gówniarze, do szpitala i robić, w kamasze ich zabrać... i co, nagle epidemia i nagle nie ma komu leczyć? studentów trzeba ściągać?
Dobra, starczy, i tak za dużo czasu już tobie poświęciłem, klepiąc tego posta... Nie musisz się fatygować i mi odpowiadać :-)
a, spojrzałem jeszcze, wiesz, tekst o pasożycie - wiesz stary, dla mnie jesteś zero...
:D :D :D
sruba Przywracasz mi jakąś wiarę w ludzi z tego forum, obok kilku nielicznych kolegów. madebyzosiek nie dajcie przerobić kolejnego wątku w taplanie się błocie i mule, delikatnie mówiąc. Trzymam kciuki.
tbogdanowicz
29-03-2020, 19:47
To ja napiszę jak jest u mnie.
Jestem na home office, więc widzę i co gorsza słyszę dwoje moich nastolatków.
Na szczęście każde ma swój komputer. Stare (jeden reanimowany na szybko) ale dają radę. Do tego drukarka, skaner i internet szerokopasmowy. Spoko. Wszystko jest.
Po kilku dniach nawet zaczęło w większości działać.
Ale po drugiej stronie są nauczyciele. I tutaj już jest różnie.
U córki okazało się że informatyczka nie ogarniała tematu i od piątku zastąpiła ją fizyczka :-). I faktycznie trochę posprzątała.
Dla odmiany u syna fizyk w czwartek przysłał lekcje (z dwóch tygodni) i między innymi zadania z optyki. Całość zmieszczone na 1 stronie łącznie z rysunkami w postaci małych zdjąteka (bo zdjęciami to ona na pewni nie są) z jakiejś książki, chyba zrobionymi komórką.
Syn ma się z tego uczyć o odbiciu i załamaniu światła. Wszystko na podstawie kilku zdań i czarnobiałych malutkich rysuneczków :mrgreen::mrgreen::mrgreen:.
Przyszedł z tym do mnie i mu wyjaśniłem, co i jak, ale zadań nie potrafiłem zrobić, bo na rysunkach połowy szczegółów nie widać :-).
Napisałem do nauczyciela czy może to przysłać w lepszej jakości, lub podać skąd to wziął to spróbuję zdobyć tę książkę. Odpisał w piątek wieczorem, że w poniedziałek zobaczy co się da zrobić. Ciekawe co z tego będzie?
Chemiczka syna dała dobre materiały do nauki i do tego kilka eksperymentów do zrobienia w domu. Świetny pomysł, ale pod warunkiem, że ktoś go przypilnuje. Niby nic niebezpiecznego nie robi, ale wybrudzić kuchnie łatwo :-).
U obojga, nauczyciele od języka polskiego, to myślą, ze jak rzuci się temat z gramatyki to uczeń sobie poczyta a rodzic mu resztę wyjaśni.
Lektura do przeczytania i napisz wypracowanie. A kto ją omówi? Rodzice?
Ale rodzice pracują. Skoro rodzice mają uczyć to po co jest ten nauczyciel?
Oczywiście dotyczy to tylko części. Tak około 30-40% :mrgreen:.
Najlepiej wyglądają języki obce i matematyka.
Dodam że syn kończy 8 klasę i ma iść do liceum, więc na ocenach mu zależy. Nie będą złe, ale na ile te ostatnie oddadzą faktyczny poziom wiedzy z zakresu materiału jaki obejmują?
Widać, że część nauczycieli to tylko czeka na koniec roku szkolnego. Ja natomiast wolałbym, by lekcje były prowadzone jeszcze w lipcu, byle dzieci się faktycznie nauczyły, a nie tylko miały oceny.
To tak ze strony rodzica.
Napisz panu od fizyki, żeby się bardziej postarał :) Z resztą jak Cię znam, to pewnie napisałeś :D
sokolnik
29-03-2020, 20:07
ciekawy wątek :)
dziecko mam 2,5 miesięczne, więc jakby SzkodaZdalna mnie nie tyczy ale interesujący wątek z punktu widzenia zmian całego nauczania z uwagi na Koronawirusa.
Też 2 tyg pracuje z domu więc spoko, i też w firmie były przeboje, szukanie komputerów, reanomowanie sprzętu, instalacje WIN10, instalacja oprogramowania itp. konfiguracja - to oczywiście w weekend by w pon rano być gotowym :D także u mnie też przeprowadzone to na HUUURA, na 100% sprzęcie prywatnym... co w szkole mógłbym zrozumieć, że to rodzice zapewniają "książki" w tym okresie to właśnie potrzebny sprzęt komputerowy ALE PRACODAWCA (mój) ? To sobie leci w kulki :D dlatego z tego punktu widzenia, to też ciekawy wątek dla mnie.
trzeci powód dla którego ten wątek jest ciekawy, co oczywiście tu znalazłem :D to, spięcia na linii nauczyciel - rodzic, sprawa protestów nauczycieli, podwyżek dla nich... strajki itp. Na ten temat nie chce się wypowiadać i robić tu polityki, bo jakby nie jestem stroną w sporze. Mogę tylko napisać, że WYDAJE MI SIĘ, że zarobki w szkołach są niskie a "zapindol" i "burdel" jest niesamowity i od razu mówię, że nie chciałbym być nauczycielem w obecnych czasach... I każdemu życzę dobrych/uczciwych zarobków za swoją prace i by jeździł dobrym samochodem :)
Wątek miał być o sofcie a nie gorzkich żalach. Tego proponuje się trzymać :)
tbogdanowicz
29-03-2020, 20:14
Napisz panu od fizyki, żeby się bardziej postarał :) Z resztą jak Cię znam, to pewnie napisałeś :D
Obawiam się że niestety mnie znasz. Napisałem :twisted::twisted::twisted:.
pincerna
29-03-2020, 20:57
To ja napiszę jak jest u mnie.
Ale po drugiej stronie są nauczyciele. I tutaj już jest różnie.
U córki okazało się że informatyczka nie ogarniała tematu i od piątku zastąpiła ją fizyczka :-). I faktycznie trochę posprzątała.
Jak sie okazało ze szkoła zdalna to wszystko na głowie informatyka, wiec mogła nabałaganić. Oczywiście to jej nie usprawiedliwia.
Dla odmiany u syna fizyk w czwartek przysłał lekcje (z dwóch tygodni) i między innymi zadania z optyki. Całość zmieszczone na 1 stronie łącznie z rysunkami w postaci małych zdjąteka (bo zdjęciami to ona na pewni nie są) z jakiejś książki, chyba zrobionymi komórką.
Syn ma się z tego uczyć o odbiciu i załamaniu światła. Wszystko na podstawie kilku zdań i czarnobiałych malutkich rysuneczków :mrgreen::mrgreen::mrgreen:.
Przyszedł z tym do mnie i mu wyjaśniłem, co i jak, ale zadań nie potrafiłem zrobić, bo na rysunkach połowy szczegółów nie widać :-).
Napisałem do nauczyciela czy może to przysłać w lepszej jakości, lub podać skąd to wziął to spróbuję zdobyć tę książkę. Odpisał w piątek wieczorem, że w poniedziałek zobaczy co się da zrobić.
DObrze ze tak zrobiłeś tzn że napisałeś. Zależy CI wiec jesteś "upierdliwy" (czyt. rodzicem który sie interesuje) :-)
Chemiczka syna dała dobre materiały do nauki i do tego kilka eksperymentów do zrobienia w domu. Świetny pomysł, ale pod warunkiem, że ktoś go przypilnuje. Niby nic niebezpiecznego nie robi, ale wybrudzić kuchnie łatwo :-).
Tylko ostrożnie z tą chemią. OStatnio były drzwi otwarte w którejś szkole i chemiczka robiła eksperymenty. Tzn dobrze ze przygotowywała jeszcze przed uroczystym otwarciem... skończyło sie na popazeniach i cośtam jeszcze. Było o tym głośno. ;-)
U obojga, nauczyciele od języka polskiego, to myślą, ze jak rzuci się temat z gramatyki to uczeń sobie poczyta a rodzic mu resztę wyjaśni.
Lektura do przeczytania i napisz wypracowanie. A kto ją omówi? Rodzice?
NIe rozumiem.... a kto ma ją omówić? Problem?
Ale rodzice pracują. Skoro rodzice mają uczyć to po co jest ten nauczyciel?
Oczywiście dotyczy to tylko części. Tak około 30-40% :mrgreen:.
Najlepiej wyglądają języki obce i matematyka.
Dodam że syn kończy 8 klasę i ma iść do liceum, więc na ocenach mu zależy. Nie będą złe, ale na ile te ostatnie oddadzą faktyczny poziom wiedzy z zakresu materiału jaki obejmują?
Widać, że część nauczycieli to tylko czeka na koniec roku szkolnego. Ja natomiast wolałbym, by lekcje były prowadzone jeszcze w lipcu, byle dzieci się faktycznie nauczyły, a nie tylko miały oceny.
To tak ze strony rodzica.
To tak na koniec, na wszystkich to spadło, na rodziców, na nauczycieli i na dzieci. NIkt tego nie ćwiczył wcześniej. Dzieciaki sobie poradzą, szkoła sobie poradzi, wyjdziemy z tego :-)
edit: niby człek kumaty ale nie potrafiłem dobrze odpisać. Mam nadzieje ze kto chce to odczyta
tbogdanowicz
29-03-2020, 21:04
pincerna
Coś się pokopało przy cytowaniu, i Twoje zdania są wewnątrz mojej wypowiedzi.
Odniosę się do omówienia lektury.
Rodzice czasem interpretują książki inaczej, niż by chciał nauczyciel. Później dzieci napiszą wypracowania według interpretacji rodzica i ciężko o dobrą ocenę z wypracowania.
PS.
Kiedyś umawialiśmy się na Roztocze. Ciągle mam te PM, bo ciągle się do Ciebie wybieram :mrgreen:.
pincerna
29-03-2020, 21:28
pincerna
Coś się pokopało przy cytowaniu, i Twoje zdania są wewnątrz mojej wypowiedzi.
Odniosę się do omówienia lektury.
Rodzice czasem interpretują książki inaczej, niż by chciał nauczyciel. Później dzieci napiszą wypracowania według interpretacji rodzica i ciężko o dobrą ocenę z wypracowania.
PS.
Kiedyś umawialiśmy się na Roztocze. Ciągle mam te PM, bo ciągle się do Ciebie wybieram :mrgreen:.
Tak pamiętam. To było ładnych pare lat temu. NIech się to wariactwo skończy to zapraszam:-)
A co do interpretacji, no cóż, zawsze sie można "pokłócić" z nauczycielem co tak naprawde autor miał na myśli. Ważne zeby wejść w dyskusje z nauczycielem i bronić swojego toku .
Tak mi sie przypomniało a!propos interpretacji. Koleżanka zapytana o wiersz gdzie szumiały drzewa i takietam dziewczyna przestraszona wymyśliła ze ...szum oznacza zryw narodu polskiego do walki itd....Jak to powiedziała to myślała ze ją zje. Dziewczyno...powiedział...drzewa szumia i tyle, nie ma w tym nic dziwnego....nie wszędzie trzeba szukać drugiego dna :-)
tbogdanowicz
29-03-2020, 21:44
Ja pamiętam ubaw przy interpretacji prostego wierszyka/fraszki Szymborskiej "Konkurs piękności męskiej" :-).
Ja pamiętam ubaw przy interpretacji prostego wierszyka/fraszki Szymborskiej "Konkurs piękności męskiej" :-).
U mnie nauczycielka się zagotowała po tym, jak przy omawianiu wiersza Wisławy Szymborskiej "Wieczór autorski", na pytanie dlaczego tak mało osób przyszło aby posłuchać wierszy autora odpowiedziałem, że kiepską poezję tworzył.:mrgreen:
Kojocisko
01-04-2020, 19:49
"lekcje" zaproponowane przez TVP, prowadzone przez osoby wykonujące zawód nauczyciela, są ważnym przyczynkiem do pełnego goryczy głosu kolegi d90 o poziomie pracy wielu nauczycieli :-(.
Taka mnie naszła smutna refleksja...
david555
01-04-2020, 19:57
"lekcje" zaproponowane przez TVP, prowadzone przez osoby wykonujące zawód nauczyciela, są ważnym przyczynkiem do pełnego goryczy głosu kolegi d90 o poziomie pracy wielu nauczycieli :-(.
Taka mnie naszła smutna refleksja...
Dawno by o tym wiedział każdy dbający o dobro swoich dzieci rodzic, gdyby zajęcia lekcyjne w szkołach mógł monitorować.
A i nauczyciele mieliby się na baczności, jako że dostęp do kamer mieliby zapewne i kuratorzy oświaty.
Kontrola podstawą zaufania.
Kojocisko
01-04-2020, 20:12
Żeby o tym wiedzieć, nie trzeba monitorować lekcji. Zapewniam cię, jako aktywny członek rady rodziców, która zmusiła dyrektora w zupełnie niezłej szkole do wymiany trzech nauczycieli.
Zważywszy na przykład pani kurator z Twojego miasta, to na kuratorium bym nie liczył (to oczywiście moja ocena osoby).
Jako człowiek od >30 lat utrzymujący się z zarządzania zespołami i organizacjami, wiem, że tow. Dzierżyński ("kontrola najwyższym stopniem zaufania") nie miał racji. Takimi metodami można zarządzać mało wydajnym folwarkiem.
Moje zdumienie poziomem "lekcji" w TVP mogę usprawiedliwić tylko tym, że wkładałem dużo energii w wybór szkół mojej córki, więc na skrajne przykłady niekompetencji osobiście się nie natknąłem.
Żenujący poziom, tona błędów, nie sposób się nie zgodzić :(
"lekcje" zaproponowane przez TVP, prowadzone przez osoby wykonujące zawód nauczyciela, są ważnym przyczynkiem do pełnego goryczy głosu kolegi d90 o poziomie pracy wielu nauczycieli :-(.
Taka mnie naszła smutna refleksja...
Pytanie czy należy wnioskować na tej podstawie o poziomie nauczycieli, czy... raczej o poziomie tvp.:mrgreen:
david555
01-04-2020, 20:21
Nie jestem na bieżąco, to pewne, jako że moje dzieci są już "fircykami", a edukację wnuków sobie odpuściłem, bo to nie moja rola, ale z moich doświadczeń wynika, że poziom nauczania jest w szkołach przynajmniej niewystarczający.
Nie mam pomysłu jak spowodować większe zaangażowanie i właściwy dobór kadry, ale jeżeli nie chcemy utknąć w ogonie, to musimy coś z tym zrobić.
Kojocisko
01-04-2020, 20:43
Z grubsza są znane przyczyny negatywnej selekcji do zawodu. Ale olbrzymi swój udział ma durny system zarządzania oświatą i sposobem nauczania. I na tą drugą przyczynę nie mam pomysłu - jedna z wielu klątw mojego kraju :-(.
Co więcej istnieje mechanizm uciekania najbardziej aktywnych rodziców do szkół społecznych i prywatnych, dodatkowo zmniejszając presję na szkoły. A nawet nie o presję chodzi, tylko szkoła potrzebuje partnera w postaci aktywnych rodziców. Tam, gdzie ich nie ma, zwykle jest słabiej niż by mogło być.
Pytanie czy należy wnioskować na tej podstawie o poziomie nauczycieli, czy... raczej o poziomie tvp.
Głównie o poziomie TVP, ale w końcu gdzieś tych nauczycieli znaleźli.
A'propos zaangażowania nauczycieli. Po zmianach w systemie nauczania, program nauczania w klasach 7 i 8 (które nie poszły już do gimnazjum) napisać że był słaby, to nic nie napisać. Wkurzona nauczycielka historii w szkole moje córki na pierwszym zebraniu rodziców powiedziała, że według pomysłu ministerstwa dzieci nie da się sensownie uczyć, więc oni z mężem w wakacje napisali podręcznik, który będzie podstawą nauczania w 7 klasie, a następny (do 8 klasy) się pisze.
Pani dostała gorące brawa od rodziców, a dzieci przez dwa lata były sensownie uczone. A moja córka ciągle lubi historię...
Nie jestem na bieżąco, to pewne, jako że moje dzieci są już "fircykami", a edukację wnuków sobie odpuściłem, bo to nie moja rola, ale z moich doświadczeń wynika, że poziom nauczania jest w szkołach przynajmniej niewystarczający.
Nie mam pomysłu jak spowodować większe zaangażowanie i właściwy dobór kadry, ale jeżeli nie chcemy utknąć w ogonie, to musimy coś z tym zrobić.
Przekrój osób w tym zawodzie na pewno jest bardzo szeroki, od ludzi niekompetentnych - jak na załączonym w TVP obrazku (co świadczy także o monstrualnej niekompetencji w TVP) - jak i pracowitych i dobrze lub świetnie przygotowanych. Brak pomysłu na to jak spowodować większe zaangażowanie? Ja mam kilka: zacząłbym od powrotu do poszanowania ludzi, którzy wykonują tą pracę - wyzywanie od pasożytów nie jest do tego najlepszą drogą, sprawić, by do tego zawodu garneli się ludzie o wysokich kwalifikacjach i zaangażowaniu, czyli zawód ten musi być także atrakcyjny finansowo, czego niektórzy nie potrafią zrozumieć i oczekują pełnego zaangażowania za miskę ryżu i stek inwektyw (przepraszam, misja...). Zawód ten musi być perspektywiczny, czyli jasno określona droga rozwoju zawodowego, oparta na wynikach a nie biurokratycznym wypełnianiu papierów oraz ze wzrostem wynagrodzenia (w tej chwili po części tak się dzieje, aczkolwiek system pozostawia sporo do życzenia, no i po kilku latach, po osiągnięciu stopnia nauczyciela dyplomowanego droga się kończy). Całkowite odpolitycznienie i odideologizowanie szkoły, układanie podstaw programowych, programów przez profesjonalistów a nie polityków, podobnie z obsadą kuratoriów, likwidacja ogromnej i bezsensownej biurokracji w szkole, która często zabiera czas na przygotowanie do zajęć. Przestać co kilka lat wywracać system do góry nogami i wprowadzać kompletnie bezsensowne zmiany (śmiem twierdzić, że bardzo wielu świetnych nauczycieli odeszło po deformire, ja osobiście - mimo tego, że lubiłem tą pracę i miałem sukcesy i dobrze dogadywałem się z młodzieżą, stwierdziłem, że mam dość funkcjonowania w tym systemie a w tej demolce brać udziału nie zamierzam... Zaryzykuję twierdzenie, że wielu dobrych nauczycieli po prostu nie ma problemu z pomysłem na siebie i przekwalifikowaniem się, więc... mamy to co w TVP w niektórych przypadkach). Co do mitycznej Karty Nauczyciela i 18 godzin pensum - nie miałbym nic przeciwko temu, żeby np czas pracy wynosił jak u wszystkich 40 godzin tygodniowo - liczba godzin przy tablicy powiedzmy 25 - ale po 8 godzinach w szkole nauczyciel wychodzi i zamyka drzwi za sobą i nie ma w torbie góry testów do sprawdzenia w domu, przygotowania zajęć, przygotowania ewaluacji egzaminów, zporganizowania wycieczki i miliona innych rzeczy, które robi w domu... Siedzi 8 godzin w pracy i ma warunki, żeby sprawdzić testy, organizować sobie pracę itd). W chwili obecnej pracuję po 8 godzin dziennie jak ta "nieuprzywilejowana" część społeczeństwa i mam o wiele więcej czasu dla siebie niż kiedy byłem nauczycielem. Mogę wziąć urlop kiedy chcę, i - niesamowite - nie pracuję w weekendy (chyba że chcę). Myślę, że większość bolączek dzisiejszej (tu mówię o stanie sprzed deformy, bo teraz to jest masakra) wynika z kwestii systemowych, jeśli nie zmienimy systemu, wiele się nie zmieni. Nauczyciel kiedy choć trochę ogarnia już nową rzeczywistość, wypracowuje sobie jakieś metody jak sobie radzić, zaraz jest zarzucany kolejnymi wywracającymi wszystko co dotychczas wypracował do góry nogami. Myślę, też że rodzice powinni także przemyśleć swoją rolę i podejście, bo czasami miałem wrażenie, że na posiadanie dzieci też powinno być wydawane zezwolenie po rozmowie z psychologiem i gruntownym egzaminem. Szkoła nie wychowa nam dzieci, tak jak nie zrobi tego ksiądz, nauczyciel, nawet najlepszy, trener czy pani w domu kultury. Pewne rzeczy wychodzą z domu i jak byśmy nie zaklinali rzeczywistości to się nie zmieni. I ja zdaję sobie sprawę, że dziecko może być czasem potraktowane niesprawiedliwie, może mieć trudno czy spotkać osobę niekompetentną, złą czy nie odnajdującą się w tym zawodzie... ale w życiu tez nie będzie spotykało tylko ludzi miłych, świetnie przygotowanych, uczynnych i opiekuńczych i to też może być dla niego nauka... czasem warto przyjąć do wiadomości, że nauczyciel może mieć inny punkt widzenia na pewne rzeczy - i jeżeli jest w stanie to uargumentować - nawet jeśli nam się to nie podoba - to przyjąć to do wiadomości a nie wszczynać dantejskie sceny, kiedy czasami w sumie nie jest to tego warte. A dzieci też aniołami nieraz nie są i warto posłuchać kogoś z boku, obiektywnego i niezaangażowanego emocjonalnie (a przynajmniej nie w takim stopniu) jak nasze dziecko może byc postrzegane przez innych, obcych... myślę, że paru rodziców też mogłoby się zdziwić.
...
Głównie o poziomie TVP, ale w końcu gdzieś tych nauczycieli znaleźli.
...
Wiesz, ja sobie zażartowałem. W ten sposób można w tvp zdyskredytować każdego. Receptę mamy gotową. Bierzemy jakichś bezmyślnych i niedoświadczonych znajomych królika, którym za duże pieniądze powierzamy stworzenie programu w tv, ci zatrudniają na szybko przypadkowych przedstawicieli danego zawodu (bo jak niby mają ocenić ich kompetencje, z łapanki trudno o sensownych ludzi, budżet gdzieś znika po drodze, itd.). Efekt murowany.
Sytuacja wyżej wspomniana świadczy WYŁĄCZNIE o kompetencjach ludzi w tvp a precyzyjnie mówiąc ich braku.
david555
01-04-2020, 21:20
sruba - nigdy nie interesowałem się tym tematem, ale powiedz, jakie gaże zaspokajały potrzeby nauczycieli w latach 30. XX wieku, do których tak chętnie odwołuje się całkiem spora liczba Polaków, a jakie zaspokajają potrzeby tych, którzy edukują dzieci na dzisiejszym tak zwanym Zachodzie ?
To ciekawe, bo gdzieś muszą istnieć jakieś proporcje w stosunku do wydolności budżetu, jeżeli więc wszyscy pracownicy utrzymujący się z zasobów budżetu państwa wystąpią z roszczeniami z sufitu, to żaden budżet tego nie uniesie.
Powtórzę zatem komunały, które są takie niemiłe, że nauczanie, leczenie, służba w wojsku, to misje, a nie zwykła praca i wszystkie one wymagają szczególnego rodzaju pracowników.
Kojocisko
01-04-2020, 21:22
Dobre podsumowanie. Z obserwacji powiem o stronie finansowej - obserwacja pokazuje, że już od 35-45 tys. zł rocznie za ucznia da się zorganizować niezłą szkołę, za 60 tys rocznie - znakomitą.
Jak nie musi być po angielsku, to taniej. Piszę o Warszawie.
sruba - nigdy nie interesowałem się tym tematem, ale powiedz, jakie gaże zaspokajały potrzeby nauczycieli w latach 30. XX wieku, do których tak chętnie odwołuje się całkiem spora liczba Polaków, a jakie zaspokajają potrzeby tych, którzy edukują dzieci na dzisiejszym tak zwanym Zachodzie ?
To ciekawe, bo gdzieś muszą istnieć jakieś proporcje w stosunku do wydolności budżetu, jeżeli więc wszyscy pracownicy utrzymujący się z zasobów budżetu państwa wystąpią z roszczeniami z sufitu, to żaden budżet tego nie uniesie.
Powtórzę zatem komunały, które są takie niemiłe, że nauczanie, leczenie, służba w wojsku, to misje, a nie zwykła praca i wszystkie one wymagają szczególnego rodzaju pracowników.
Nie mam zamiaru odwoływać się do XIX wieku bo żyjemy w XXI, choć niestety duża część tego narodu mentalnie tkwi w XIX i latach 30 XX wieku... czego efekty mamy widoczne na każdym kroku, niestety. Jak ma się wydolność budżetu do 2 mld na telewizję? Do 500+? Do 13 emerytury? Do 100 mln na Świątynię Opatrzności ? Do iluś ...dziesięciu milionów na Rydzyka? Zwolnienia księży z ZUSu? KRUS dla rolników? 177 tys premii dla ministra? Zarobków górników i utrzymywania nierentownych kopalń? Dobra, starczy bo mogę jeszcze długo... Nie wiem, czy widziałeś wypowiedź krążącą po necie, dot koronawirusa - hiszpańska biolog powiedziała: "dajecie piłkarzom milion euro miesięcznie, a naukowcom 1800. Szukacie teraz ratunku? Poproście Ronaldo i Messiego, żeby wynaleźli wam lekarstwo...". Samo wykonywanie tej pracy - nauczyciela, żołnierza, policjanta, lekarza, strażaka jest obciążone kosztami emocjonalnymi, ryzykiem niejednokrotnie lub ogromną odpowiedzialnością. I to jest MISJA, że biorę na siebie OGROMNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA INNYCH LUDZI i ponoszę nierzadko duże lub ogromne KOSZTY - PSYCHICZNE I EMOCJONALNE, pracuję w stresie i napięciu, angażuję się... To jest misja, że wybieram pracę, która jest trudna i odpowiedzialna, od której zależy życie wielu ludzi. Ale nie można tego mylić z pracą za miskę ryżu.
david555
01-04-2020, 22:14
sruba - ja nawet staram się zrozumieć Twoje poczucie niesprawiedliwości z powodu niedostatecznego wynagradzania pedagogów, ale jak sam zauważyłeś potrzeb jest dużo, a pieniędzy tylko tyle ile budżet jest w stanie wyciągnąć z kieszeni podatników i kieszeni tych, którzy unikali płacenia swoich zobowiązań.
Dlatego trzeba dzielić mądrze, a nie wiem kto powinien otrzymać pierwszy, czy ci, którzy cierpieli nędzę, a którzy dzięki programom prospołecznym odbili się od dna, czy może emeryci i renciści, którzy nadal w olbrzymiej liczbie egzystują na skraju ubóstwa, a może ci, którzy wzięli kredyty we frankach szwajcarskich, a po zminie kursu poczuli się okradzeni ?
Listę mogę rozciągać w nieskończoność, bo każdy chce, a budżet nie jest z gumy.
Jasne, że na nauczycielach ciąży odpowiedzialność za przyszłe pokolenia, ale dlaczego właśnie teraz poczuli się niedowwrtościowani, a nie protestowali, kiedy budżet drenowali lekarze, a zdrenowali nielicho i to za przyzwoleniem tamtejszej władzy, bo protesty lekarzy były tylko wyreżyserowaną komedią ?
Pytań jest wiele, a odpowiedzi mało, ale odpowiedzialność za Polskę, ciąży na nas wszystkich.
madebyzosiek
01-04-2020, 22:21
Nie chce mi się wchodzić w kwestie finansowe, ale jak się zatrudniłem 13 lat temu na prawie 3/4 etatu, to miałem wypłaty więcej o 250 zł niż stypendium naukowego na studiach, które kończyłem. Także baaardzo atrakcyjna oferta dla młodych osób szukających pracy :) Jedyny plus jest taki, że jak skończyłem już magisterkę, to miałem umowę na czas nieokreślony i kroczyłem cudowną ścieżką awansu zawodowego, który właściwie już teraz po skończeniu sprawi, że przez kilka lat będzie mi rósł jedynie dodatek stażowy i po 20 latach pracy skończy się możliwość finansowego rozwoju. Czy zarabiam źle? Uważam, że teraz już nie, właściwie pierwsze 7 lat bolało, ale też w między czasie sporo się podniosły pensje. Ja pracuję na prawie dwóch etatach w dwóch szkołach i z tego da się godnie żyć. Mało mam czasu dla siebie, ale robię to świadomie. Jedna wypłata za etat dla nauczyciela dyplomowanego może być atrakcyjna dla kobiety, która ma męża zarabiającego normalnie. Każdemu kto nam zazdrości powtarzam - nic trudnego. Kurs pedagogiczny to wydatek ok 1000 zł i kilkanaście godzin zajęć (chyba, bo teraz to już nie wiem nawet). Pracę da się znaleźć, szczególnie w większych szkołach w miastach. Tylko przedmiot sobie trzeba dobrze wybrać - mam kolegę plastyka/muzyka, który ma 1,5 etatu w 8 szkołach łącznie ;)
Ps. Wierzycie, że Ci nauczyciele w TVP są czynnymi zawodowo nauczycielami? Kiedy niby robią tą pracę dodatkową? Ja będąc na urlopie spędzam minimum pięć godzin dziennie przed kompem, co dopiero ktoś, kto naucza zdalnie w tej chwili ;)
david555 nawet nie wiesz jak mało wiesz o temacie, o którym próbujesz dyskutować... Szkoda czasu na serio, lepiej coś obejrzyj ;)
Długa dyskusja widzę. Politechnika Warszawska w zasadzie w całości zdalnie używa Teamsa, można to polubić (jak się nie ma wyboru). Najciekawiej, że mamy wymyślić, jak laboratoria sprzętowe tym oblecieć. W szkole w której dorabiam używają Librus (moduł prace domowe) + Zoom. Szczerze mówiąc gorzej to działa, ale PW już pracuje od tygodnia, a szkoła de facto dopiero teraz zaczyna lekcje on-line. Z uczniami i ich wyposażeniem w internet i sprzęt jest różnie, w przypadku studentów wszyscy uczestniczą na tyle, że przynajmniej ich można usłyszeć (listę sprawdzam w losowym momencie w trakcie zajęć). Co do sprzętu mojego to zestaw Lumix GX80 + Panaleica 25/1.4 + Camlink 4K + Genesis A3. Strumieniuję wyjście HDMI z Lumixa. Problemem jest autofocus, który aby działał w trybie ciągłym do strumieniowania, to muszę włączyć nagrywanie (a to ma limit 30 min). Drugi problem to baterie, mam ich 4, ale wolałbym mieć zasilacz do tej roboty.
Swoją drogą pracy przy tej pracy zdalnej jest znacznie więcej. Najgorzej to sprawdzanie. Zwłaszcza żona, jak uczy francuskiego, to ma dziennie setki maili do sprawdzenia.
madebyzosiek
01-04-2020, 22:49
Ja już w jednej szkole mam Teamsa wypracowanego od tygodnia, a w drugiej, podstawowej, działamy żeby dodać uczniów wszystkich. W liceum jest mniejszy problem z ogarnięciem nowego maila i do tego aplikacji, czy strony Teams. No nic, trzeba do tego przywyknąć.
https://oko.press/upiorna-groteska-lekcji-z-tvp-tak-wladza-widzi-szkole-i-nauczycieli/
Dodam, żeby nie mnożyć wpisów
https://www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/7,173990,25835401,matematyczka-o-lekcjach-tvp-to-jest-przestepstwo-popelniane.html#s=BoxLSImg2
https://www.spidersweb.pl/2020/04/nauczyciele-z-tvp-obwod-a-srednica-uwaga-mocne.html
cz4rnuch
02-04-2020, 09:50
...Nie wiem, czy widziałeś wypowiedź krążącą po necie, dot koronawirusa - hiszpańska biolog powiedziała: "dajecie piłkarzom milion euro miesięcznie, a naukowcom 1800. Szukacie teraz ratunku? Poproście Ronaldo i Messiego, żeby wynaleźli wam lekarstwo..."...To akurat fejk.
https://www.sport.pl/sport/7,173950,25802402,znacie-mema-o-hiszpanskiej-biolog-i-messiem-przy-firmach-farmaceutycznych.html
A wracając na chwilę do tych nieszczęsnych lekcji z TVP to dziś na wupeciku pojawił się artykuł rzucający trochę światła na tę dziwną akcję. Owszem nauczyciele (czynni, a nie jak tu sugerowano) nie są bez winy, ale przy takiej organizacji nie dziwi, że coś nie wyszło.
https://kobieta.wp.pl/szkola-z-tvp-nauczycielka-malgorzata-kutrzeba-nie-prowadzimy-tych-lekcji-dla-slawy-czy-pieniedzy-6495268108662913a
Poza tym nie każdy jest zwierzęciem medialnym. Nieprzygotowanych naturszczyków może po prostu zjadać trema.
madebyzosiek
02-04-2020, 09:57
Wczoraj się zmusiłem w nocy do obejrzenia kilku fragmentów... Jeżeli ktoś odczytuje te lekcje jako obraz naszej pracy w szkołach, to gratuluję bystrości... ;) "Nie, nie sieję rzeżuchy..." te lekcje pokazują poziom działania tego telewizyjnego tworu... Szkoda czasu, trzeba skupić się na pracy. Same dzieci mają polew z tych lekcji ;)
Poza tym nie każdy jest zwierzęciem medialnym. Nieprzygotowanych naturszczyków może po prostu zjadać trema.
Miałem okazję do kilku występów na żywo w telewizji, bez wcześniejszego przygotowania i nie widzę w tym nic bardziej stresującego niż przeprowadzenie lekcji, zebrania, czy szkolenia dla 150 rodziców...
Podtrzymuje swoje zdanie - to nie mogą być nauczyciele wykonujacy6w tej chwili swój zawód. Tacy nauczyciele nie mają teraz czasu na takie występy ;)
Znam kilkuset nauczycieli i ani jeden nie ma tak żenującego poziomu prowadzenia lekcji ;)
cz4rnuch
02-04-2020, 10:06
W artykule piszą coś innego, tzn. nauczycielom z łapanki zaproponowano prowadzenie takich lekcji. Część z nich nawet nie wiedziała, że to pójdzie na całą Polskę. Poza tym może akurat Ty jesteś zwierzęciem medialnym? :) Mnie zawsze stresowały występy na żywo a gdybym miał wystąpić w ogólnopolskiej telewizji w programie bez cięć (choć nie na żywo sic!) to bym chyba wolał od razu wstrzyknąć sobie ebolę :)
Wzięli z łapanki czy polecenia przypadkowych nauczycieli, a dalej to już "Zmieścisz się spokojnie".
Dwa dni temu, ryczałem ze śmiechu, jak żona dodawała dźwięk do swojej prezentacji.
Nagrywała materiał i co jakiś czas bzdura, zatrzymanie, od początku. Dzisiaj już leci z tematem jak "stara", stres żeby było dobrze też chyba podziałał. Tak czy inaczej, dzień wystarczył, żeby się przyzwyczaić :)
Z tą tremą, to może być różnie, miałem okazję "pracować" 2 lata w Operze Bałtyckiej, jako uczeń ogniska artystycznego, śpiewałem w chórze. Wtedy pamiętam, że to było nie lada wyzwanie, akurat była premiera Carmen Bizeta... do dziś mnie skręca w dołku, jak przypominam sobie pierwsze występy :D
W TV może i nie ma tych setek oczu wpatrzonych w Ciebie, ale myślę, że wrażenie może być podobne :)
W TV może i nie ma tych setek oczu wpatrzonych w Ciebie, ale myślę, że wrażenie może być podobne :)
Oj... niektórzy nie są w stanie powiedzieć 2 zdań trwających razem 45 sekund
madebyzosiek
02-04-2020, 10:20
Ja debiut miałem w 10 minutowym wywiadzie jeden na jeden na żywo. Owszem, znałem temat, ale to tyle ;) Wydaje mi się, że większość z nas jest przyzwyczajona do występów na żywo, obserwacji przez innych nauczycieli, hospitacji przez dyrekcje, rozmów i egzaminów w wydziałach oświaty, czy kuratoriach, godzin rozmów z rodzicami... Nie wiem, może inny jestem. Jeżeli ktoś nie podoła takiemu występowi, to może jednak wykonuje zły zawód. Moim zdaniem nie wykonuje go wcale ;)
Ps. Przy takim budżecie jaki ma telewizja te lekcje powinny być prowadzone przez znanych aktorów, a nie ludzi z łapanki...
Coś w tym jest, co tydzień przeprowadzamy "kącik" informatyczny w zespole 20 osób.
15 z tych osób klekocze zdania strasznie, myli się, ja czuję się swobodnie w zespole i zawsze mam przynajmniej takie wrażenie, że idzie mi to całkiem inaczej.
Ale ja mam inne doświadczenia życiowe niż tych 15 programistów, którzy zza klawiatury nie wyglądają.
Ps. Przy takim budżecie jaki ma telewizja te lekcje powinny być prowadzone przez znanych aktorów, a nie ludzi z łapanki...
Nie
Nie zdajesz sobie sprawy ze stawek aktorskich i nie bierzesz pod uwagę niewiedzy
Ale żeby nie mógł nikt tego zweryfikować przed puszczeniem w świat, to już zupełnie nie rozumiem, w końcu MEN się pod tym podpisało [emoji23] Zaś gamonie....
cz4rnuch
02-04-2020, 10:48
Ja debiut miałem w 10 minutowym wywiadzie jeden na jeden na żywo. Owszem, znałem temat, ale to tyle ;)...Zosiek, zapodaj ten wywiad. Loża szyderców oceni jak poszło :) Serio, nie każdy jest stworzony do występów przed milionami setkami tysięcy widzów. Nauczyciele nie są tu wyjątkiem a taka umiejętność nie powinna być brana pod uwagę jako kluczowa przy ocenie przydatności takiego osobnika. Czasami czytam biografię znanych artystów, np. muzyków. Zdziwić się można jak bardzo przeżywają oni lajfy i jak długo zajęło niektórym przyzwyczajenie się do takich sytuacji. Oczywiście nie wszyscy są tacy wrażliwi.
cz4rnuch czemu ich właściwie bronisz, jakaś Twoja znajoma, bo nie czaję?
Awantura jest o błędy merytoryczne, dalej partactwo TVP(jakoś youtubowcy robią fajne, atrakcyjne wizualnie programy, a tutaj studio tv z ekipą i takie coś?!?) Dopiero na końcu beka z samych ludzi i ich tremy, ale jest to po za meritum.
Szkoda że święta będą w odosobnieniu, żona ma w bliskiej rodzinie i dyrektor warszawskiej podstawówki, i nauczyciela angielskiego. Zawsze są bardzo ciekawe opowieści, masa anegdot :-)
madebyzosiek
02-04-2020, 11:21
Nie
Nie zdajesz sobie sprawy ze stawek aktorskich i nie bierzesz pod uwagę niewiedzyNo dobra, racja. Ale przecież te lekcje nie są na żywo. To nie można tego obejrzeć, sprawdzić merytorycznie czy średnica nie okazuje się obwodem, a liczba parzysta ma parę? A jak się panie nie nadają, to na pewno da się podstawić inne. No sorry, jeżeli nauczyciel nie nadaje się do zawodu, to powinien o tym wiedzieć. Ja obstawiam, że to tacy sami nauczyciele, jak policjanci z "Trudnych spraw"...
Ps. cz4rnuch nie no, jeszcze będę się musiał spalić na stosie ;) Dwa wywiady można znaleźć w sieci, realizowała je moja lokalna TVP ;)
cz4rnuch
02-04-2020, 11:23
cz4rnuch czemu ich właściwie bronisz, jakaś Twoja znajoma, bo nie czaję?...Czemu się doszukujesz jakichś podtekstów? Nikogo nie bronię, wrzuciłem artykuł i niech każdy sobie sam wyrobi zdanie. Można to zignorować i twierdzić, że winni są tylko Ci nauczyciele, których widać w TV. Z resztą napisałem wyraźnie, że moim zdaniem po ich stronie też jest wina więc jakoś nie widzę siebie jako obrońcy oświaty. Dodałem jedynie, że przy tak chaotycznym planowaniu i przy pogwałceniu elementarnych zasad powstawania tego typu audycji (nie znam się na tym, przyjmuję na wiarę, że tak jest) nie mogło powstać nic wartościowego.
No dobra, racja. Ale przecież te lekcje nie są na żywo. To nie można tego obejrzeć, sprawdzić merytorycznie czy średnica nie okazuje się obwodem, a liczba parzysta ma parę?
Nie wiem kto to realizuje. Bo wcale nie musi to być TVP. Jeżeli nie ma (a z tego co widać raczej nie ma) merytorycznej konsultacji, to jest bardzo źle
cz4rnuch
02-04-2020, 11:32
No dobra, racja. Ale przecież te lekcje nie są na żywo. To nie można tego obejrzeć, sprawdzić merytorycznie czy średnica nie okazuje się obwodem, a liczba parzysta ma parę?...Tu właśnie wychodzi partactwo TVP lub kogoś kto produkuje te programy. Bo nie są na żywo a jednocześnie nie ma wsparcia merytorycznego, recenzentów, specjalistów, którzy by nad tym czuwali więc idzie jak leci. Ponoć nawet Ci co występują w tych filmikach nie mają wglądu w to co wcześniej nagrywali. To bardzo utrudnia pewne sprawy. Przecież wszyscy cały czas popełniamy błędy. Ja nawet gdy już z rzadka wypowiadam się na tym forum na tematy mi nieobce, często dopiero po napisaniu posta widzę, że gdzieś się pomyliłem. Czasami po kilka razy wprowadzam zmiany. A jak to wygląda w TVP? Jeśli wierzyć tym relacjom z wupecika, to nawet gdy ktoś w trakcie nagrywania zgłosił błąd to nagrywano dalej i wszystko potem idzie na antenę. Straszna amatorszczyzna.
Jeśli wierzyć tym relacjom z wupecika, to nawet gdy ktoś w trakcie nagrywania zgłosił błąd to nagrywano dalej i wszystko potem idzie na antenę. Straszna amatorszczyzna.
Co to jest wupecik ?
cz4rnuch
02-04-2020, 11:41
Wirtualna Polska.
dasz linka? To jakaś dyskusja jest czy co ?
david555
02-04-2020, 12:03
Z TVP jest tego rodzaju bieda, że nie ma szefa z prawdziwego zdarzenia i to już od dawna.
O ile Kurski coś tam jeszcze ogarniał, to już Łopiński nie ma o telewizji bladego pojęcia, zatem mamy takie "kfiatki", jak na powyższym obrazku.
Mają dobre chęci, ale wytwarzają kompromitujący chłam.
cz4rnuch
02-04-2020, 12:12
dasz linka? To jakaś dyskusja jest czy co ?
Dałem dwie strony temu. To artykuł, ale są w nim jakieś relacje pojedynczych osób, które brały w tym udział. Nie weryfikowałem tego.
Faktycznie. nie zauważyłem - przepraszam.
Przeczytałem. Tego sie spodziewałem.
Z TVP jest tego rodzaju bieda, że nie ma szefa z prawdziwego zdarzenia i to już od dawna.
O ile Kurski coś tam jeszcze ogarniał, to już Łopiński nie ma o telewizji bladego pojęcia, zatem mamy takie "kfiatki", jak na powyższym obrazku.
Mają dobre chęci, ale wytwarzają kompromitujący chłam.
Chyba przeoczyłeś informację, że Kurski de facto dalej rządzi w TVP (formalnie jest doradcą zarządu).
david555
02-04-2020, 14:51
Chyba przeoczyłeś informację, że Kurski de facto dalej rządzi w TVP (formalnie jest doradcą zarządu).
Nie wiem jak duży wpływ ma Kurski na działania TVP, ale nigdy w życiu nie pozostawiłbym go nawet w pobliżu gmachu telewizji, gdyby to ode mnie zależało.
Mam nawet wrażenie, że po nominacji Łopińskiego jest gorzej, niż wcześniej, zatem Kurski na stanowisku doradcy albo się nie sprawdza, albo celowo robi jakąś rozpierduchę z żalu za odsunięcie go od władzy i jego wkurzającej statystyki ( pik, pik).
Nie wiem jak duży wpływ ma Kurski na działania TVP, ale nigdy w życiu nie pozostawiłbym go nawet w pobliżu gmachu telewizji, gdyby to ode mnie zależało.
Mam nawet wrażenie, że po nominacji Łopińskiego jest gorzej, niż wcześniej, zatem Kurski na stanowisku doradcy albo się nie sprawdza, albo celowo robi jakąś rozpierduchę z żalu za odsunięcie go od władzy i jego wkurzającej statystyki ( pik, pik).
Nie sądzę, to jego dobry kolega (tak, wiem, w polityce to nic nie znaczy ale mimo wszystko).
Ponieważ dziś viralem stało się jedno zdjęcie:
https://pbs.twimg.com/media/EUsExOEWkAEOdCH?format=jpg&name=large
Chciałem powiedzieć, że to są również moi uczniowie z Kolegium św. Stanisława Kostkihttps://liceumpolonijne.edu.pl/.
Gdyby ktoś chciał się doczepić, to Ci uczniowie od 3 tygodni siedzą zamknięci w bursie z dala od rodzin (bo to jest młodzież polonijna ze wschodu) i uważam że wyśmiewanie się z tego jest przynajmniej niesmaczne i przykre. Oni i tak razem jedzą, bo jest to teraz zamknięta instytucja.
Wind Mill
04-04-2020, 09:36
https://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,25844984,hejt-w-polsce-nauczycielka-ze-szkoly-tvp-chce-zniknac.html
"Joanna Klimowicz: Jak trafiła pani do telewizji?
– To był pierwszy i ostatni raz, pierwszy także dla mnie przed kamerą. Nie tak to sobie wyobrażałam. Bez żadnych prób, wsparcia, scenariusza ze strony telewizji. Dostałyśmy mikrofony i jedynie wskazówki, do której kamery mówić. Wszystko musiałyśmy wymyślać same – od scenariuszy, po materiały dydaktyczne. A nie mogłyśmy korzystać z niczego, co sobie normalnie, na własny użytek przygotowujemy na codzienne lekcje, czyli z YouTube’a czy zdjęć z internetu, bo telewizja wymagała, aby posługiwać się materiałami, do których mamy prawa autorskie. Zostały więc nam tylko te pomoce, które na szybko udostępniły nam wydawnictwa.
Wszystkie materiały musiałyśmy zgromadzić w sobotę, co nawet w zwykłym okresie byłoby trudne, a wszyscy działamy przecież obecnie w sytuacji bardzo specyficznej. Na przygotowanie miałyśmy tylko jeden dzień, podczas gdy do takich specjalnych lekcji przygotowujemy się przez tydzień albo i dłużej."
"Na początku wyglądało to inaczej, dużo lepiej: miałyśmy mieć trzy lekcje po 15 minut do świąt. Tak to zrozumiałyśmy. W piątek [27 marca - red.] dowiedziałyśmy się, że lekcja będzie trwać jednak 30 minut, ewentualnie skrócona zostanie do 25. W niedzielę cały dzień, dziesięć godzin spędziłyśmy w studiu nagraniowym. Byłyśmy głodne, zmęczone. Kręcili wyrywkowo, bez prób, my już nie myślałyśmy w pewnym momencie logicznie. Nie mamy żadnego doświadczenia medialnego, działałyśmy w ogromnym stresie. Kręcili i tego samego dnia montowali odcinki. I od razu, bez sprawdzenia, wysyłali do Warszawy. My nawet nie miałyśmy możliwości sprawdzić, jak to finalnie wyszło i czy nie ma pomyłek. W poniedziałek była emisja. Na wszystko było za mało czasu.
Kamera paraliżowała?
– Tak, to też miało znaczenie. Nie mamy obycia. Pojawiły się zarzuty, że źle wyglądamy – nieubrane, nieumalowane. Ale jeśli chodzi o stronę wizualną, też nie miałyśmy ze strony TVP żadnego wsparcia. Nikt nam nawet nie zasugerował, co na siebie włożyć, jak zrobić makijaż, żeby choć w miarę dobrze wypaść przed kamerą."
Pełna profeska, kto bogatemu zabroni?
(...) Nauczyciele świecą oczami, autorzy programu anonimowi
Z powodu różnych wpadek na nauczycieli wylała się krytyka.
Tymczasem nic nie wiadomo o pracownikach TVP, którzy realizują ten program. Nie wiadomo, kto pilnuje telewizyjnych lekcji od strony merytorycznej ani tego, żeby wszystko zostało podane w atrakcyjnej, a nie nudnej formie. (...)
Inna nauczycielka wyjawia kulisy powstawania programu. – W niedzielę dostałam telefon, we wtorek już kręciliśmy. Podczas nagrania nie miałam w studiu żadnej merytorycznej opieki. Jedynie realizator zwracał uwagę na kwestie techniczne. Materiały miał ktoś weryfikować, ale nie poznałam żadnych nazwisk osób za to odpowiedzialnych. (...)
Czytamy o sobie, że robimy z siebie pośmiewisko dla pieniędzy, tymczasem nawet nie powiedziano nam, jakiej wysokości wynagrodzenie otrzymamy. Nie było czasu, by o tym rozmawiać. Wiemy tylko, że jakaś gratyfikacja ma być – mówi nauczycielka.
Tymczasem z pieniędzmi na wynagrodzenie dla nauczycieli oraz profesjonalne przygotowanie programu nie powinno być przecież problemów. W marcu, tuż przed wybuchem epidemii koronawirusa, posłowie przegłosowali 2 mld zł dla mediów publicznych. Projekt Szkoła z TVP sponsoruje również Fundacja PGNiG. (...)
https://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,25844194,szkola-z-tvp-realizowana-po-amatorsku-na-nauczycieli-wylewa.html?_ga=2.154364848.96477917.1583435076-945401373.1536598309#S.main_topic-K.C-B.2-L.2.maly
Te cytaty są przerażające. 10h nagrywania, bez cateringu, bez charakteryzacji. Wygląda na to że ekipa była tak samo zielona jak i same nauczycielki.
Z tego co tu zacytowano, sprawa wygląda faktycznie źle.
Brak jakichkolwiek podstaw, przygotowania do zrobienia takiego programu.
Ekipa telewizyjna, dała ciała po całości ...
Wstyd normalnie.
Przecież każdy wie, że (jak piszą tu sami zainteresowani) nauczyciele muszą się przygotować do lekcji. Przed każdą lekcją siadają w pokoju nauczycielskim, przypominają sobie co mają mówić. Przecież to wiadomo, że nasze uczelnie nie przygotują do tego nikogo, bo są zupełnie źle zarządzane. W dodatku nie są wolne, tak samo jak sądy.
Poza tym, uczniowie powinni sami się uczyć i pomagać nauczycielkom, a nie tylko żądać aby pracowały za tak przecież marne pieniądze...
Ps.
Tak serio.
Nie dziwię zupełnie, że wyszło jak wyszło. I takim poziomie nauczania pisałem w tym wątku. Oczywiście nie miałem racji, w ocenie wielu osób.
No cóż.
Zaskoczony jestem tylko wielkością problemu. Jak widać dotyczy nie tylko wiejskich szkół. To problem na poziomie krajowym.
Widać przygotowanie zawodowe oraz wiedzę nabytą.
Hmmm...za co my naród, płacimy tym ludziom ?
Chyba za to, żeby odwalać za nich robotę. No ale to nic, bo jak się sprawa rozejdzie po ludziach, to zapłacimy za bilet w autobusie a jechać będziemy okazją. Bo kierowca powie, że nikt go nie nauczył tego albo tamtego. Albo co gorsze, nie zapewnił przed kursem makeup oraz posiłku. Więc w sumie, siedzimy cicho na czterech literach. Siedzimy my, rodzice. Bo nauczyciele poskarżą się, i będzie problem...
:)
Dla tych co dzieci w szkole nie mają, powiem że uczeń klasy ósmej ma tyle pracy, że w żadnym razie nie jest w stanie zrobić tego co zadali. Nauczyciele piszą temat zagadnienia, żądają rozbudowanych odpowiedzi. Straszą dzieci minusami, nieobecnościami, jedynkami. Cała praca edukacyjna odbywa się w domu. Samodzielnie.
Są nawet tacy, którzy potrafią mieć pretensje do rodziców.
Tak, miałem telefon że szkoły, że dziecko nie robi wszystkiego co żądają. Nie wiem jak to możliwe, ale zostałem winny chyba, że ktoś nie radzi sobie z pracą.
Ciekawostki : za nauczycieli potrafią pisać wiadomości do dzieci inni ludzie. Wcinają się tym samym w nieuprawniony sposób w proces nauczania. Linki podsylane do dzieci nie są nawet często otwierane, ponieważ laptoki krzyczą że wirus etc.
Tak to wygląda. Syf i kamieni kupa.
Więc teges majonez. Chyba zostanę nauczycielem.
Potrafię pisać, mówić itd. Doszkolenia tylko wymagam w zakresie narzekania i nie umienia. Nos pewnie sam zacznie mi się zadzierać do góry, więc dam jakoś radę :)
Wind Mill
04-04-2020, 21:32
...Dla tych co dzieci w szkole nie mają, powiem że uczeń klasy ósmej ma tyle pracy, że w żadnym razie nie jest w stanie zrobić tego co zadali. Nauczyciele piszą temat zagadnienia, żądają rozbudowanych odpowiedzi...
Hmmm, a kto określa wytyczne zwane podstawą programowa i ich "realizacji" rozlicza nauczycieli?
Pewnie jakieś podłe krasnoludki. ;)
Tak serio.
Nie dziwię zupełnie, że wyszło jak wyszło. I takim poziomie nauczania pisałem w tym wątku. Oczywiście nie miałem racji, w ocenie wielu osób.
No cóż.
Zaskoczony jestem tylko wielkością problemu. Jak widać dotyczy nie tylko wiejskich szkół. To problem na poziomie krajowym.
Widać przygotowanie zawodowe oraz wiedzę nabytą.
Hmmm...za co my naród, płacimy tym ludziom ?
)
Wiesz co...chciałbym wprost parę słów napisać ale powstrzymam się.
Napisze tylko tyle.. W czasie ponad 25 lat pracy widziałem ludzi którzy przed kamerą dostawali małpiego rozumu, ludzi tnących się co dwa słowa i takich którzy potrafili głupoty gadać (nawet z własnej dziedziny) Myślę że powinieneś kiedyś zderzyć się z taka sytuacją gdzie w twarz napier.. la ci masa światła, kamery,polecenia...
Może wtedy pomyślałbyś że świat nie jest taki jednoznaczny.
david555
04-04-2020, 23:49
Swoją drogą, warto wspomnieć słowo o św. pamięci WSP i obecnych wydziałach pedagogiki przy uniwersytetach, do których wpadało multum tak zwanych spadochroniarzy, dla których była to już ostatnia deska ratunku i szansa na uzyskanie w ogóle jakiegoś dyplomu.
A poziom nauczania musiał nie być zbyt wysoki, skoro znany mi osobnik, ciągnął w jednym z takich miejsc trzy kierunki jednocześnie.
Nie twierdzę, że wszyscy absolwenci tych szkół wybierali zawód nauczyciela, ale coś mi się widzi, że większość rozpoczynało pracę zgodnie z wyuczoną specjalizacją.
Warto też wspomnieć o przyuczaniu do zawodu, czyli studium nauczycielskim, którego absolwenci mieli jeszcze mniejsze kwalifikacje.
Według mojego wyobrażenia o zawodzie nauczyciela, powinni go wykonywać ludzie gruntownie wykształceni i w miarę możności nie z przypadku, by nie mieli poczucia zesłania na katorgę, tylko zdawali sobie sprawę jak wielka spoczywa na nich odpowiedzialność.
Według mojego wyobrażenia o zawodzie nauczyciela, powinni go wykonywać ludzie gruntownie wykształceni i w miarę możności nie z przypadku, by nie mieli poczucia zesłania na katorgę, tylko zdawali sobie sprawę jak wielka spoczywa na nich odpowiedzialność.
To samo można by powiedzieć o innych zawodach, jak chociażby lekarzach...
david555
05-04-2020, 10:34
To samo można by powiedzieć o innych zawodach, jak chociażby lekarzach...
Święta racja i z przykrością od lat obserwuję tendecję, wybierania medycyny nie z chęci niesienia pomocy, ale aby zdobyć duże pieniądze i jakąś pozycję społeczną.
A niektórzy młodzi lekarze, realizują ten plan z żelazną konsekwencją.
Zresztą, mechanizmy specjalizacyjne też uległy takiej degradacji, że aż przykro na to patrzeć, a lekarze nawet już z jakimś tam stażem, nie potrafią nawet poprawnie interpretować wyników badań laboratoryjnych.
Po prostu równia pochyła.
Święta racja i z przykrością od lat obserwuję tendecję, wybierania medycyny nie z chęci niesienia pomocy, ale aby zdobyć duże pieniądze i jakąś pozycję społeczną.
A niektórzy młodzi lekarze, realizują ten plan z żelazną konsekwencją.
Zresztą, mechanizmy specjalizacyjne też uległy takiej degradacji, że aż przykro na to patrzeć, a lekarze nawet już z jakimś tam stażem, nie potrafią nawet poprawnie interpretować wyników badań laboratoryjnych.
Po prostu równia pochyła.
No, niestety pełna zgoda...
Z tego co tu zacytowano, sprawa wygląda faktycznie źle.
Brak jakichkolwiek podstaw, przygotowania do zrobienia takiego programu.
Ekipa telewizyjna, dała ciała po całości ...
Wstyd normalnie.
Przecież każdy wie, że (jak piszą tu sami zainteresowani) nauczyciele muszą się przygotować do lekcji. Przed każdą lekcją siadają w pokoju nauczycielskim, przypominają sobie co mają mówić. Przecież to wiadomo, że nasze uczelnie nie przygotują do tego nikogo, bo są zupełnie źle zarządzane. W dodatku nie są wolne, tak samo jak sądy.
Poza tym, uczniowie powinni sami się uczyć i pomagać nauczycielkom, a nie tylko żądać aby pracowały za tak przecież marne pieniądze...
Ps.
Tak serio.
Nie dziwię zupełnie, że wyszło jak wyszło. I takim poziomie nauczania pisałem w tym wątku. Oczywiście nie miałem racji, w ocenie wielu osób.
No cóż.
Zaskoczony jestem tylko wielkością problemu. Jak widać dotyczy nie tylko wiejskich szkół. To problem na poziomie krajowym.
Widać przygotowanie zawodowe oraz wiedzę nabytą.
Hmmm...za co my naród, płacimy tym ludziom ?
Chyba za to, żeby odwalać za nich robotę. No ale to nic, bo jak się sprawa rozejdzie po ludziach, to zapłacimy za bilet w autobusie a jechać będziemy okazją. Bo kierowca powie, że nikt go nie nauczył tego albo tamtego. Albo co gorsze, nie zapewnił przed kursem makeup oraz posiłku. Więc w sumie, siedzimy cicho na czterech literach. Siedzimy my, rodzice. Bo nauczyciele poskarżą się, i będzie problem...
:)
Dla tych co dzieci w szkole nie mają, powiem że uczeń klasy ósmej ma tyle pracy, że w żadnym razie nie jest w stanie zrobić tego co zadali. Nauczyciele piszą temat zagadnienia, żądają rozbudowanych odpowiedzi. Straszą dzieci minusami, nieobecnościami, jedynkami. Cała praca edukacyjna odbywa się w domu. Samodzielnie.
Są nawet tacy, którzy potrafią mieć pretensje do rodziców.
Tak, miałem telefon że szkoły, że dziecko nie robi wszystkiego co żądają. Nie wiem jak to możliwe, ale zostałem winny chyba, że ktoś nie radzi sobie z pracą.
Ciekawostki : za nauczycieli potrafią pisać wiadomości do dzieci inni ludzie. Wcinają się tym samym w nieuprawniony sposób w proces nauczania. Linki podsylane do dzieci nie są nawet często otwierane, ponieważ laptoki krzyczą że wirus etc.
Tak to wygląda. Syf i kamieni kupa.
Więc teges majonez. Chyba zostanę nauczycielem.
Potrafię pisać, mówić itd. Doszkolenia tylko wymagam w zakresie narzekania i nie umienia. Nos pewnie sam zacznie mi się zadzierać do góry, więc dam jakoś radę :)
Skoro Tobie wolno tutaj pluć jadem na pracę ludzi o której masz niewielkie pojęcie to i mnie wolno.
Jesteś kompletnym .....
Więcej polemiki nie będzie.
EDIT: powinna być kartka za ten wpis.
Generalnie się z Tobą zgadzam, rzecz w tym że d90 tylko się tym nakręca. Sądząc, po tym co i jak pisze, to nie jest osobnik, do którego przemawiają logiczne argumenty. On po prostu wie swoje i cokolwiek napiszesz i tak przekręci, żeby było na jego (albo bez odpowiedzi ucieknie w inny aspekt sprawy). Szkoda czasu na takich.
jurkarol
08-04-2020, 04:54
generalnie bardzo fajny pomysł z tymi lekcjami, te dobre i ciekawe ogląda się z przyjemnością. co za odpoczynek od krzykliwych programów. jest ulga.
widziałem wykład pana od literatury dla liceum, z rysowaniem postaci świetny. miał elektroniczna tablicę, dobrze urządzona scenę.
Ale z tych nieudolnych lekcji to śmieja się dzieci. moja siostrzenica, ma 9 lat, dzwoni do mnie, żebym sobie włączył, kiedy jest coś takie żałosne i śmieszne, że jest ubaw. ostatni hit to nibybocian-strach, z butelek plastikowych... pana od zpt było wręcz żal.
moja mama, była nauczycielka, była też dyrektorka szkoły, i koleżanka obecnie dyrektorka szkoły, uważają zgodnie, że tak właśnie wyglądają na pewno lekcje tych nauczycieli na codzień. marnie.
ciekawe czy oni strajkowali :)
trema owszem jest jednym z aspektów, który może nieco zepsuć występ - pomyłki, zacięcia, ale nie sam styl prowadzenia lekcji. to jest właśnie sztuka nauczania, pedagogika, tu nauczyciel musi umieć wiedzę przekazać.
wielu nauczycieli zostało nimi prosto po liceum (kiedy to było możliwe, mam takich znajomych) dla wygody posady i wakacji. a i obecne studia pedagogiczne nie mają poziomu nawet dawnego studium nauczycielskiego z lat 60 nie mówiac już o dawnych studiach.
generalnie bardzo fajny pomysł z tymi lekcjami, te dobre i ciekawe ogląda się z przyjemnością. co za odpoczynek od krzykliwych programów. jest ulga.
widziałem wykład pana od literatury dla liceum, z rysowaniem postaci świetny. miał elektroniczna tablicę, dobrze urządzona scenę.
Oglądałem tę lekcję. I moim zdaniem, to rysowanie to było przylepione tak, żeby tylko wykorzystać tablice interaktywną - nic do lekcji nie wnosiło.
Sama lekcja na o Syzyfie (tę oglądałem) też niezbyt zajmująca. Sam z liceum pamiętam ciekawiej prowadzone (może to wina braku możliwości interakcji uczniami).
moja mama, była nauczycielka, była też dyrektorka szkoły, i koleżanka obecnie dyrektorka szkoły, uważają zgodnie, że tak właśnie wyglądają na pewno lekcje tych nauczycieli na codzień. marnie.
ciekawe czy oni strajkowali :)
To podziwiam twoją mamę i koleżankę, że nie posiadając wiedzy, wypowiadają tak kategoryczne osądy.
jurkarol
08-04-2020, 14:48
Oglądałem tę lekcję. I moim zdaniem, to rysowanie to było przylepione tak, żeby tylko wykorzystać tablice interaktywną - nic do lekcji nie wnosiło.
Sama lekcja na o Syzyfie (tę oglądałem) też niezbyt zajmująca. Sam z liceum pamiętam ciekawiej prowadzone (może to wina braku możliwości interakcji uczniami).
To podziwiam twoją mamę i koleżankę, że nie posiadając wiedzy, wypowiadają tak kategoryczne osądy.
tak to wygląda i tyle.. poparłem się autorytetami w tym względzie i o nich nie dyskutuje, tylko, ze uważam tak samo. nadal uważam że mumie prowadzą lekcje.
samo rysowanie przez nauczyciela niby nie wnosi nic ale jakże łamie nudę wykładu i przyciąga uwagę.
samo rysowanie przez nauczyciela niby nie wnosi nic ale jakże łamie nudę wykładu i przyciąga uwagę.
Nie sprawia też, że sama lekcja jest merytorycznie i ciekawie prowadzona.
jurkarol
08-04-2020, 15:35
Nie sprawia też, że sama lekcja jest merytorycznie i ciekawie prowadzona.
ale tu była merytorycznie. i nie po belfersku. co do zainteresowania formą to rzecz subiektywna. niektórych nudzi wszystko.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.