Zobacz pełną wersję : Peru ekspresem
Jakoś niewiele się dzieje ostatnio w tym dziale, a akurat wróciłem do zdjęć z wyjazdu do Peru na przełomie kwietnia i maja tego roku, pewnie trochę pod wpływem Ameryka Ekspress w TVN. Ale tytuł akurat raczej z tempa zwiedzenia tego kraju, nie programu w tv. Bo wrażenie było takie, jakbyśmy przejechali kraj ekspresem, po prostu jest tam tyle atrakcji, że miesiąc byłoby mało, a co dopiero przedłużony majowy weekend ;) A kraj jest wart gorącego polecenia, cały czas jestem pod wrażeniem.
Generalnie najczęstszym sposobem zwiedzenia tego kraju jest tzw. Gringo tour, czyli pętla po największych atrakcjach. Lima, bo tu siłą rzeczy się ląduje, Cuzco, święta dolina Inków, Machu Picchu, jezioro Titicaca, Arequipa, kanion Colca, Nazca, Paracas, generalnie tak to wygląda. Ze względu na wysokości i aklimatyzację chyba lepiej jest zrobić tę trasę w odwrotnej kolejności, ale nam akurat tak wypadło z różnych względów. Można oczywiście wykupić wycieczkę za dużo SSS w którymś z licznych biur podróży, nam jednak udało się wszystko ogarnąć samemu, co nie jest wbrew pozorom takie proste w tym kraju. Jak będą pytania, chętnie coś dopowiem o szczegółach.
No to zaczynamy. Po przygodach z AirFrance (temat na osobną opowieść, generalnie dopadł nas strajk), lądujemy w Limie. Nie jest to punkt programu, któremu warto poświęcić nie wiadomo ile czasu, miasto ok, ale na tle innych atrakcji w Peru, lepiej ruszyć szybko dalej.
W centrum Limy, czyli na Plaza de Armas (w sumie tak się nazywa główny plac chyba w każdym mieście peruwiańskim ;) ) czas płynął leniwie :)
17206
Trafiliśmy akurat na jakiś festyn, można było pofotografować folklor, popatrzeć na występy, itd.
17207
Fajna jest też nadmorska dzielnica Miraflores z widokiem na klify i dobrymi restauracjami z ceviche :p
17208
Dla koneserów znajdą się jeszcze zabytki preinkaskie, hiszpańskie kościoły, itp ale nie chcę zanudzać.
Nie chcę też tworzyć jakiegoś monologu, jeśli jest zainteresowanie tematem, pociągnę dalej.
nie.Znajomy
20-11-2018, 18:30
Dawaj śmiało. Byłem w Peru 3 razy, ale porządnych zdjęć nie mam bo to czasy bardzo wczesnocyfrowe były. Z chęcią przypomnę sobie te widoczki.
Kojocisko
20-11-2018, 18:34
Zanęciłeś... dawaj dalej.
Znam ten ból, sporo fot z ciekawych miejsc mam do zeskanowania, jeszcze z odbitek czy negatywów ;)
Cały dzień w Limie, intensywny jak następne dwa tygodnie, i ruszamy do Cuzco. Już nie pamiętam, z czego wynikła tak kolejność, mogło chodzić o dostępność/dobrą cenę hotelu, czy coś w tym stylu. W każdym razie jest to pewne wyzwanie, bo Cuzco leży na 3400 m, i choroba wysokogórska nie jest teorią. Na lotnisku mijaliśmy jakiegoś nieboraka, którego wywozili ledwie żywego na wózku inwalidzkim ;)
Cuzco to jest to! Miasto robi wrażenie. Po przylocie aklimatyzacja i chłonięcie atmosfery. Wrażenie robią hiszpańskie kościoły z XVII wieku, zwłaszcza wnętrze katedry powoduje opad szczęki. Niestety zdjęć wewnątrz chyba wszystkich ciekawszych kościołów robić nie można, nawet to egzekwują.
17209
Ponieważ Cuzco zbudowane jest na fundamentach budowli Inków, ulice zachowały układ z XV wieku (fajnie się jeździ samochodem ;) ) Wrażenie robią precyzyjnie dopasowane kamienne mury, charakterystyczne dla budowli inkaskich.
17210
Oczywiście na ulicach indiański folklor
17211
Robi się ciekawie, przestawaj...
He, he, obiecuję, że nie będę tego ciągnąć przez parę tygodni, ale dziś też wszystkiego nie dam rady wstawić ;)
Taki suplemencik, Cuzco nocą, jeszcze chciało mi się biegać ze statywem :)
17214
Problem, co tu wybrać... z każdego miejsca w sumie zebrałby się reportaż :)
Następne dwa dni to święta dolina Inków. Najbliżej Cuzco leży Sacsayhuamán, górująca nad miastem forteca Inków. Zbudowana z rozmachem i fantazją, bo w układzie miasta Inkowie widzieli jaguara, którego głową był właśnie Sacsayhuamán, a mury zbudowano w kształcie, który miał oddawać zęby ... a bloki ważą do 300 ton
17226
nie.Znajomy
20-11-2018, 21:48
Bardzo dobrze się rozpoczęło.....
Jak już zrobisz full recenzję to nie ominie Cię spowiedź z organizacji tego tripu. No sorry Ty zacząłeś poste[emoji38]
Generalnie krajobrazy tych okolic bardziej przypominają wyżyny, niż góry, mimo tych 3500-3800 m n.p.m.
17236
Kolejne pozostałości po Inkach to Ollaytantambo, leżące w drodze do Machu Picchu i stanowiące zapowiedź słynnego zaginionego miasta.
17237
Nieźle wyglądają przyklejone do stoku spichlerze
17238
Jak już zrobisz full recenzję to nie ominie Cię spowiedź z organizacji tego tripu. No sorry Ty zacząłeś poste[emoji38]
A śmiało, pytaj o co chcesz, jeszcze coś tam pamiętam ;)
Może dam mały przerywnik, żeby nie były tylko kamienie :)
Ludzie. Pod tym względem spora egzotyka, tradycyjne stroje itd. Tyle, że niechętnie dają się fotografować, widać niechęć, jakieś zasłanianie się jak podnosi się aparat.
Ale oczywiście są wyjątki, panie sprzedawczynie to już są przyzwyczajone do pozowanie, czy się coś kupuje czy nie.
17299
Stroje w różnych okolicach są dość zróżnicowane. Podobno Inkowie przesiedlając różne grupy w swoim imperium nakazywali noszenie odróżniających strojów, szczególne kapelusze są bardzo różne i malownicze.
Tu trafiliśmy na uroczystość w kościele, przygotowania do procesji, itd. Zagadane dziewczyny w ludowych strojach (kanion Colca) zapozowały, ale chciały wyglądać elegancko no i nasunęły welony, nim zdążyłem zrobić zdjęcie :cry:
17303
A tu pani zapytana o drogę, grzecznie odpowiedziała. Ale kiedy spytałem, czy mogę zrobić jej zdjęcie, odparła "ale tylko jedno" :)
17304
cz4rnuch
22-11-2018, 22:58
Poste, miałbym do Ciebie mały romansik na privku.
PS Ostatnie mi się spodobało.
cz4rnuch No problem, odpisałem.
Dobra, zainteresowania widzę za bardzo nie ma, ale z drugiej strony nikt po głowie nie wali, to pojadę dalej ;)
Z ciekawszych zabytków w okolicy Cuzco jest jeszcze Pisac, z imponującymi andenes, czyli tarasami uprawnymi
17387
W okolicach miasteczka Maras znajduje się kilka ciekawie zbudowanych tarasów, określanych jako laboratorium Inków, gdzie sprawdzali nowe rodzaje upraw (dla mnie to mało przekonywujące). W każdym razie dość niezwykłe, gdzie indziej nic takiego nie ma
17388
W okolicy tego samego miasteczka, leżą niesamowite Salineras de Maras, czyli wybudowane przez setki lat baseny do pozyskiwania soli (przez odparowanie) ze spływającej z gór wody. Miejsce wygląda niesamowicie, na zdjęciu nie bardzo potrafiłem to oddać
17389
Co ciekawe, sól z tego miejsca można kupić u nas w markecie, pod enigmatyczną nazwą "sól maraska', polecam :)
nie.Znajomy
22-11-2018, 23:58
Królu złoty, lejesz miód na moje oczy......
marcin255
23-11-2018, 00:29
kapitalne fotki i opowieść
Dziękuję za miłe słowo, już myślałem, że nikt tu nie zagląda.
Jutro powinienem znaleźć trochę czasu, to wrzucę Machu Picchu ;)
czupacabra
23-11-2018, 02:47
Nie mogę się doczekać [emoji3]
Wysłane za pomocą Tapatalk
Proszę o jeszcze więcej Peru w Peru. Ciekawi mnie ich tempo życia.
Kojocisko
23-11-2018, 11:04
Bo robi się coraz ciekawiej...
Gdzie jest ciąg dalszy ? Autor wyjechał na wakacje ?;-)
Proszę o jeszcze więcej Peru w Peru. Ciekawi mnie ich tempo życia.
Cóż, temp życia na wysokości 3500 m siłą rzeczy nie może być zbyt intensywne ;)
Oczywiście, wygląda wszystko znacznie spokojniej niż u nas. Miasta są oczywiście zatłoczone, ale nie odebrałem, że to jakiś nieustający wyścig szczurów. Pewnie może to wyglądać inaczej z innej perspektywy. Większość ludzi żyje na wsiach, utrzymuje się z rolnictwa (czy rzemiosła, drobnych usług, handlu, itp.). Biednie to wiadomo, ale z drugiej strony w tych okolicach, gdzie w ogóle da się uprawiać ziemię, widać sporo ludzi mozolących się na tych spłachetkach, maszyny nie są częste, więc wszystko ręczne. Z trzeciej strony, taki ziemniak(czy inne warzywo) wykopany motyką na kolanach smakuje jakoś inaczej, ale to inna opowieść.
17396
Jedziemy do Machu Picchu. Wymaga to wcześniejszego planowania i cierpliwości. W tej chwili ilość biletów jest ograniczona do 2k dziennie na każdą z 2 tur, rano i popołudniu. Oczywiście pełno jest stron biur podróży sprzedających bilety, natomiast bezpośrednio można kupić na stronie http://machupicchu.gob.pe/ . Dobry przykład, że wymaga to sporo zabawy i cierpliwości, nawet trudno otworzyć te stronę w niektórych przeglądarkach. Ale udało się, nie daliśmy zarobić pośrednikom :)
Wyprawa wygląda tak, że trzeba jechać pociągiem do Aguas Calientes, albo dotrzeć tam na własnych nogach. W zależności od sezonu, pociąg rusza z Poroy blisko Cuzco (od maja) lub z Ollaytantambo (reszta roku) dokąd Perurail przewozi autobusem. Oczywiście pociągi dla turystów kosztują odpowiednio więcej, ale nie da się kupić biletu dla Peruwiańczyków i jechać takim zwykłym pociągiem.
17406
Aguas Calientes to kiczowate miasteczko z drogawymi i raczej kiepskimi restauracjami i hotelami, nastawione na przenocowanie turystów i szybki zysk, nie ma co tam robić, nie bardzo jest nawet dokąd pójść. Nie ma co nawet wklejać zdjęcia.
Rano pakujemy się do autobusu i po pół godziny jazdy wchodzimy do Machu Picchu. Jeszcze tylko muszę zostawić statyw, bo jest zakaz, i już można cieszyć się jednym ze słynniejszych widoków.
17407
Dla tego klasycznego widoku nie trzeba żadnego dodatkowego biletu, nowość. Wystarczy podejść do tzw. chatki strażnika. Można wspinać się (po kupieniu dodatkowego biletu i wczesnym przybyciu) na sąsiednie szczyty, ale wymaga to sporej kondycji i czasu, według mnie nie warto na to tracić czasu, jeśli jest się tylko jednego dnia.
Po nacieszeniu się widokiem, można zejść i pochodzić między domami. Sporo oglądania, te pół dnia wystarcza, ale nie wyobrażam sobie, że są plany do wprowadzenia biletów 3-4 godzinnych. Wszystko idzie ku gorszemu i trzeba się śpieszyć.
17408
Red-Angel
23-11-2018, 14:56
Dziękuję za miłe słowo, już myślałem, że nikt tu nie zagląda.Zagląda ;-)
Fajne ujęcia, chętnie zobaczę kolejne tamtejsze widoczki :-)
Co do Twojej oceny Machu Picchu i komercji z nim związanej, to znajomi też byli w tym roku i ich ocena była taka sama. Ale to chyba "urok" wszystkich znanych miejsc.
Żeby być dobrze zrozumianym. Komercja komercją, ale widok i miejsce dla mnie zdecydowanie warte wysiłku włożonego w dotarcie. Ja byłem pod koniec kwietnia, ekstra pogoda i mimo wszystko przed sezonem. Znajomy był w sierpniu bodajże, i był trochę rozczarowany, właśnie z uwagi na tłumy i nieciekawą pogodę. Wszędzie można kiepsko trafić.
Teraz zaczyna się prawdziwy ekspres. Po powrocie do Cuzco, następnego dnia ruszamy do Puno położonego nad Titicaca. Wybieramy autobus ale nie rejsowy, tylko turystyczny, powiedzmy, który pozwala dokładniej zobaczyć atrakcje po drodze. Trasa długa, na cały dzień, krajobrazy, małe miasteczka, stare kościoły. Najpierw Andahuaylillas, z kościołem zwanym Kaplicą Sykstyńską Ameryki Południowej, może trochę na wyrost, ale XVII wieczne freski przednie. Rzecz jasna "no photo".
Dalej po drodze Raqchi, ruiny inkaskiej świątyni Wirakoczy i pozostałości sporego miasta.
17432
To już tereny Indian Aymara, podbite przez Inków w XV wieku, budowle w innym stylu niż Cuzco i okolice.
Sympatyczne jest też miasteczko Pucara, słynne z wyrobu ceramicznych figurek wołów, symbolu prosperity.
17433
Najlepsze są chyba krajobrazy, przejeżdża się przez przełęcze na prawie 5000 m, widoki robią wrażenie.
17434
Trasę Cuzco-Puno można pokonać pociągiem, tyle, że to taka kopia Orient Ekspresu, ceny na pewno porównywalne ;)
17435
Myślałem, że pójdzie szybciej, ale jak wspominałem, to bardzo atrakcyjny kraj.
Jezioro Titicaca. Bierzemy wycieczkę stateczkiem, pierwszy punkt pływające wyspy Uros. Cepelia okrutna, nie moje klimaty, ale trzeba przyznać, że wygląda malowniczo
17498
Ciekawsza jest wyspa Taquile, wyraźnie wznosi się ponad poziom jeziora, więc jesteśmy na 4000 m. Widoki fajne, teraz też żyją z turystów pewnie, ale wygląda to wszystko jeszcze dość naturalnie, dzięki warunkom naturalnym masowa turystyka nie zniszczyła tego miejsca.
17510
Miejscowi podzielili wyspę na części, na których wspólnie gospodaruje kilka rodzin. Dosłownie, wszystkie dochody trafiają do wspólnej kasy i są równo dzielone, np. ze sklepów z rękodziełem czy restauracji. A rękodziełem zajmują się chętnie panowie, dziergając np. na drutach :) Tradycyjnie czapeczki czy pasy każdy wykonuje sobie sam.
17511
Jeszcze tego samego dnia pakujemy się w samochód i jedziemy na kolejną wycieczkę. W pobliżu jeziora Titicaca, na tej samej równinie,
położone jest jezioro Umayo, znane z preinkaskiego cmentarzyska na półwyspie Sillustani.
17512
Cmentarzysko to spore wieże, rozszerzające się do góry. Tego typu budowle są zdaje się tylko w tej okolicy, miejscowe ludy w ten sposób chowały zmarłych władców, a zwyczaj przejęli po podboju tego terenu Inkowie.
17514
nie.Znajomy
25-11-2018, 22:23
Wspomnienia odżyły. Muszę zeskanować klisze; decyzja zapadła.
Czekam na cd.
nie.Znajomy
Dzięki za odwiedziny. Turystyka na świecie przez ostatnie 10 lat przeżywa nieustający boom, coraz trudniej o jakąś autentyczność i spokój, zwłaszcza w atrakcyjnych miejscach.
Następnego dnia jedziemy autobusem do Arequipy. Ciągle wysoko, ale krajobrazy bardziej wyżynne niż górskie.
17551
Arequipa to bardzo sympatyczne miasto ze starą częścią. Na głównym placu stoi charakterystyczna XVII wieczna katedra, niestety odbudowywana po trzęsieniach ziemi. W tle wulkany, na które w tej okolicy można napatrzeć się do woli.
17552
Drugim chyba najbardziej znanym zabytkiem jest klasztor św. Katarzyny, zbudowany w formie małego miasteczka, pełnego domków, uliczek, zakamarków czy kaplic.
17555
Warte polecenia jest też miejscowe muzeum. gdzie wystawiane są mumie oraz znalezione przy nich przedmioty, składane przez Inków na szczytach okolicznych wulkanów. Akurat eksponowana była najsłynniejsza mumia dziewczynki, zwanej Juanita. Oczywiście "no photo".
nikoniarz
26-11-2018, 19:45
Podoba mi się miejsce. Samo przedstawienie zdjęć jako kadrów również. Ale sama jakość obrazu niekoniecznie- widać duże dysproporcje. Podsumowując- jest oko do kadrów, ale nad wykonaniem trzeba popracować.
Wąwóz Colca. Około 100 km od Arequipy, ale jazda przez dosyć wysokie przełęcze, pod 5000 m. W sumie sama droga i krajobrazy są też atrakcją, nie żałuję, że męczyliśmy się tam z wypożyczeniem samochodu, bo za wycieczkami w grupie nie przepadam i mogliśmy oglądać co i kiedy chcieliśmy.
Z ciekawszych miejsc po drodze, "zona de vicunas"
17585
Dalej wysoko, pusto, wieje i zimno. Pierwszą porządniejszą drogę z Arequipy zbudowano tam dopiero w latach 40-tych XX w.
17586
Sam kanion Colca, ponoć dwukrotnie głębszy od kanionu Colorado, rozpoczyna się jako łagodny wąwóz, gdzie przez setki lat zbudowano tarasy, wykorzystywane do dziś
17587
Trafiliśmy na miejscową uroczystość w wiejskim kościółku, folklor niezły. Zdjęcia dziewczyn z 2 strony też są z tego miejsca.
17588
Dojechaliśmy do miejsca znanego Cruz de Condor, gdzie, jak wskazuje nazwa, można obserwować kondory. Faktycznie, parę krążyło. Ciekawostka jest taka, że pierwszego spływu rzeką Colca dokonała w 1980 ekipa z Polski, co upamiętnia tablica w miasteczku Chivay, oraz kilka oficjalnych nazw geograficznych nazw, typu canion de los Polacos.
Miejsce dalej popularne wśród "naszych" ;) http://dziennikzwiazkowy.com/kultura-i-rozrywka/caon-de-los-polacos-o-wyprawie-studentow-z-gliwic-condor-2008-2/
Szczerze powiem, że jakoś nie miałem wyobrażenia, że zrobi się taki tasiemiec. Staram się mocno ograniczyć, trochę miejsc pomijam, ale wychodzi dłużyzna. Dobra, już jesteśmy bliżej końca.
Kolejny dzień spędzamy w Arequipie, ale zamiast iść grzecznie spać, ładujemy się do autobusu... i już następnego dnia wczesnym rankiem jesteśmy na lotnisku w Nazca. Linie z Nazca to klasyka lektur z dzieciństwa, Erich von Däniken, UFO, po prostu musieliśmy tam być.
Lot nad pustynią to w zasadzie jedyny sposób na zobaczenie geoglifów, na dodatek dość łatwy organizacyjnie i przystępny cenowo. 5 czy 6 osób pakuje się do małego samolotu, każdy przy swoim okienku, i ruszamy. Krajobrazy z lotu ptaka pierwsza klasa
17612
No i linie, całkiem dobrze widoczne w porannym słońcu. Tu akurat jeden z geoglfów przecięła szosa Panamericana.
17613
tbogdanowicz
27-11-2018, 18:01
Tu akurat jeden z geoglfów przecięła szosa Panamericana.
17613
Czy kogoś za to powiesili?
A jeśli nie to czy zamierzają???
PS.
Jeśli coś ciekawego pominąłeś to mam prośbę.
Spokojnie cofnij się w relacji i daj to coś. Podejrzewam że nikt nie ma pretensji o tasiemcowość wątku, a nawet może być zawiedziony jak się skończy :-)
PS.
Jeśli coś ciekawego pominąłeś to mam prośbę.
Spokojnie cofnij się w relacji i daj to coś. Podejrzewam że nikt nie ma pretensji o tasiemcowość wątku, a nawet może być zawiedziony jak się skończy :-)
Dołączam do prośby :)
Jestem pewien, że nikomu włos z głowy nie spadł. Więcej, krótko przed naszym wyjazdem kierowca ciężarówki prawdopodobnie chcąc ominąć bramki rozjechał jeden z geoglifów. Temat jest w sumie ciekawy, bo linie to nie tylko Nazca, ale są w całym tym regionie, na płaskowyżach Palpa, Ingenio, Nazca i Socos. Chcieliśmy nawet wziąć dłuższy lot, Nazca plus Palpa, ale jakoś nie było chętnych i skończył się na tym krótszym.
Mnóstwo rysunków jest jeszcze nie odkrytych, ale też dzięki dronom w ostatnich latach zlokalizowano sporo linii. Temat bardzo ciekawy, ostatnio nawet czytałem jakieś artykuły o Marii Reiche, dzięki której w ogóle uznano te rysunki za warte zachowania i ochrony.
Jak mówiłem, materiału mam mnóstowo, w sumie z każdego miejsca da się zrobić reportaż. Jak wyda mi się, że jest coś ciekawego do pokazania, to wrócę. Oczywiście sugestie mile widziane.
cz4rnuch
28-11-2018, 13:32
Jestem pewien, że nikomu włos z głowy nie spadł. Więcej, krótko przed naszym wyjazdem kierowca ciężarówki prawdopodobnie chcąc ominąć bramki rozjechał jeden z geoglifów...Ponoć nawet trzy udało mu się skasować.
Niestety te linie są mocno zniszczone, zwłaszcza bliżej drogi. W sumie trudno stwierdzić, przynajmniej dla laika, które powstały przed wiekami, a które całkiem niedawno. W każdym razie cała pustynia jest poszatkowana różnymi liniami, najbardziej spektakularne są oczywiście rysunki zwierząt czy ludzi, a te bliżej Panamericany są ewidentnie poniszczone.
17693
W ogóle ochrona geoglifów to dość świeża sprawa, na listę UNESCO wpisano je dopiero w 1994 roku. Całkiem niedawno turyści chcąc zobaczyć te rysunki jeździli po prostu po pustyni jak popadło. Zrozumienie u miejscowych też przyszło dopiero z kasą od turystów ;)
nie.Znajomy
28-11-2018, 21:32
Jak byłem tam parę lat temu to widziałem miejscową ekipę która odczyszczała linie. Z tego co kojarzę, taka linia to wygładzony grunt szerokości ok 1.5m, po obu stronach obłożony kamulcami.
Tak się zastanawiam, że warto wrócić na chwilę do zabytków. Po to między innymi jeździ się do Peru, nie ma w Ameryce P. drugiego takiego kraju. Co prawda, w pewnym momencie zwiedzającego dopada "syndrom włoski" czyli przesyt i zobojętnienie, a domyślam się, że czytających podobnie ;) Jednak spróbuję, może będzie strawne
Inkaskie główne zabytki pokazałem, oczywiście mniejszych ruin czy tarasów jest znacznie, znacznie więcej. Duże wrażenie zrobił sposób budowania, czyli obróbka kamieni tak, żeby były dopasowanie jak puzzle. Co ciekawe, mury te do dalej utrzymują hiszpańskie budowle, a teren jest sejsmiczny. Mury budowano oczywiście bez użycia zaprawy, to są po prostu dopasowanie i ułożone kamienie.
17723
Taka historia miała miejsce w Cuzco, gdzie na fundamentach Coricancha, Świątyni Słońca, najświętszego miejsca Inków, po podboju Hiszpanie zbudowali kościół i klasztor św. Dominika. Trzęsienie ziemi w 1950 r. dość mocno zrujnowało kościół, inkaskie mury przetrwały.
17724
cybulski
29-11-2018, 21:05
Bardzo dobrze się czyta i ogląda i nie odczuwam syndromu włoskiego.
Dzięki.
Właśnie, kościoły. Kilka zrobiło na mnie duże wrażenie. Specyficzny styl, barok ale z miejscowymi wpływami. W takim subiektywnym rankingu, nr 1 to wiejski kościółek w Chincheron. Freski i obrazy z XVII w, wszystko 100% autentyczne, z epoki, i cały czas po prostu używane, pokryte patynką czasu. Wyobrażam sobie, że gdyby nie potopy, wojny, itd. tak wyglądałyby wiejskie kościółki u nas. Wewnątrz rzecz jasna zakaz fotografowania.
17725
Świetna jest też katedra w Cuzco, nagromadzone bogactwo robi wrażenie. Kolejny kościółek, zwany ciut na wyrost "Kaplicą Sykstyńską Ameryki Południowej" jest w Andahuaylillas. Faktem jest, że freski robią wrażenie.
W kościołach można oglądać sporo obrazów szkoły z Cuzco. Zawsze na mnie robiły wrażenie. To charakterystyczny typ malarstwa, łączący cechy europejskie z lokalnymi, pełne złoceń, nasyconych kolorów czy miejscowych roślin (np. częstym elementem są liście koki) oraz łączące wierzenia andyjskie z katolicyzmem. Jednym z charakterystycznych motywów jest postać anioła z muszkietem. Postać wzorowana czy skopiowana z hiszpańskiego regulaminu piechoty, szczególnie lubiana i ceniona przez miejscowych artystów bo utożsamiana z andyjskim bogiem ognia. Obraz popularny i często powielany w różnych wersjach, tu muzeum w Limie
17726
nie.Znajomy
30-11-2018, 01:20
jest moc! proszę kontynuować
Ostatni etap. Z Nazca jedziemy do Paracas, nieduży dystans, relaksująca podróż. Bierzemy miejsca w 1 rzędzie na górze autobusu, nie ma na nie chętnych więc może to nie jest najbezpieczniejsze miejsce, ale za to widoki przednie.
Paracas to nieduże spokojne miasteczko nad Pacyfikiem. Z jednej strony pustynia, z drugiej zimny prąd, prawie tam nie pada ale często wiszą mgły i upału nie ma, choć i tak dużo cieplej niż w górach. Następnego dnia już sam jadę na wycieczkę na wyspy Ballestas, żona miała dość i skapitulowała ;) Islas Ballestas zwane są czasem "Galapagos dla ubogich", bo faktycznie, są łatwo dostępne. Wycieczki z Paracas są niedrogie, płynie się takimi dużymi odkrytymi pontonami, ok. 40 osób. Niestety pogoda niezbyt dopisała, mgła i ciemnawo, wszędzie pełno albatrosów. trzeba uważać ;)
17759
Po drodze jeszcze geoglif podobny do linii z Nazca, zwany kandelabrem lub kaktusem, trochę we mgle
17760
No i zwierzaki. To małe skaliste wysepki, przede wszystkim zatrzęsienie ptactwa (trafił się nawet jakiś pingwin) i sporo lwów morskich, pływających dookoła i wylegujących się na skałach czy plażach
17761
Ogólnie sympatyczna wycieczka, choć nie jakaś spektakularna, gdyby dopisało słoneczko efekty byłyby lepsze.
nie.Znajomy
30-11-2018, 18:17
Jeśli można dodać; Islas Belestas są miejscem gdzie pozyskuje się największą (na świecie) ilość dość cennego guano. 50 litrowy worek wyceniany jest ponoć na 100 USD......
Znajduje się tu spora stała kolonia kilku gatunków delfinów. Czasem można też spotkać i poobserwować orki.
Dzięki za uzupełnienie.
Wyspy leżą niedaleko, więc po południu następna wycieczka. W ogóle podstawa w Peru, żeby mieć WhatsApp. Mają go tam wszyscy, więc zamiast wydawać majątek na telefony itd. wynegocjowałem z miejscową agencją turystyczną, w której mieliśmy wykupione wycieczki, małą zmianę. Ponieważ znowu ruszam sam, to przysłali mi samochód z miłym panem, miałem taką ekskluzywną wycieczkę połączoną z kursem hiszpańskiego :)
Rezerwat Narodowy Paracas to głównie fajne widoki. Geologicznie też ciekawy, było to dno morza, więc pod piaskiem jest skała z solą, pełno amonitów. Najciekawsze są po prostu krajobrazy
17762
To tyle, wieczorem wróciliśmy do Limy, następnego dnia muzeum, trochę odpoczynku i do domku.
Jak coś mi wpadnie do głowy, o czym warto by napisać, to będą jakieś suplemenciki ;)
poste - piękny fotoreportaż z interesującymi opisami. Nigdy tam już nie pojadę, dlatego cieszę się, że przybliżyłeś mi Peru. Myślę, że ambasada Peru powinna Ci podziękować za promocję ich kraju w Polsce. :)
Dziękuję za dobre słowo.
Ja mam spory niedosyt, chciałbym jeszcze tam pojechać. Pomijając "drobny" fakt, że kraj ma ok.1 mln km2 i jeszcze parę miejsc zostało, to pewne tematy odpuściłem, np. przyrodę. A było by co upolować, np. taki koliberek mi się trafił w sumie przypadkiem ;)
17764
cybulski
30-11-2018, 21:52
Świetny fotoreportaż. A czy powiesz nam z jakim sprzętem foto byłeś? I czy następnym razem wziąłbyś ten sam zestaw?
To żadna tajemnica. D7200, głównie S17-50, To11-16/2.8, zbliżenia N70-300 af-p. Nie mam pomysłu póki co, czym mógłbym zastąpić ten zestaw z co najmniej zachowaniem funkcjonalności i ewentualnie polepszeniem jakości. Mam taki mniejszy plecak na bardziej intensywne wyjazdy i wszystko ładnie mi się mieści bez kombinowania. Miałem też statyw Sirui t-005, ale użyłem ledwie parę razy do nocnych zdjęć, bo np. do Machu Picchu nie można wnosić a i czasu za bardzo nie było.
Zauważyłem, że kompresja mocno zjadała mi jakość wstawianych tu zdjęć, zwłaszcza na początku, później próbowałem coś zaradzić.
smutniacha
01-12-2018, 00:03
Ja też obejrzałem z przyjemnością. I też tam będę, ale dopiero w następnym wcieleniu:cry:.
Ratuj człowieka, niekończ Waść.
poste
Świetny reportaż z wyprawy. Gratuluję i dziękuję za podzielenie się tym z nami.
Przyznaję, że nie bardzo rozumiem uwagę nikoniarza o dysproporcjach w jakości obrazu i ogólnej konieczności popracowania nad wykonaniem. To jest przecież reportaż z wyjazdu, a nie wybór "najlepszych z najlepszych" z wyjazdu (tak to przynajmniej odbieram). Warunki były bardzo różne (o tym zresztą poste pisał), wyjazd był "ekspresowy", a przecież większości zdjęć IMHO naprawdę trudno wiele zarzucić. Przeciwnie, złapałem się nawet na myśli, że oto po raz kolejny się potwierdza, że przy odpowiednim poziomie umiejętności pełna klatka nie jest do niczego potrzebna przy tego typu fotografii.
Tu akurat jeden z geoglfów przecięła szosa Panamericana.
17613
Czy kogoś za to powiesili?
A jeśli nie to czy zamierzają???
No ale Panamericana była projektowana i wytyczana w latach trzydziestych XX wieku (nie wiem dokładnie kiedy budowano odcinek peruwiański). Wtedy np. w Rzymie wybudowano dzisiejszą via dei Fori Imperiali, która m.in. po prostu przykryła większość odkopanych wcześniej forów Trajana i Nerwy: https://en.wikipedia.org/wiki/Via_dei_Fori_Imperiali
Z tego z pamiętam, to linie z Nazca zostały uszkodzone mi.n. podczas jednego z całkiem niedawnych rajdów Dakar - były kontrowersje wokół tego.
smutniacha Więcej optymizmu! Kierunek staje się popularny, dziewczyny w sklepie w Nazca jak wypytały się skąd jesteśmy, to chciały nam sprzedać "kosulki". Podobno sporo grup z Polski tam dociera.
sosnowy Dzięki za dobre słowo. Nie wiedziałem na początku, czy ktoś to w ogóle czyta :)
Spoko, uwagi przyjmuję z pokorą, zawsze można zrobić lepiej. Wrzucając na forum, gdzie potencjalnie obrazki zobaczy wielu świetnych fotografów, liczę się z tym, że każdy zrobiłby dane zdjęcie lepiej czy inaczej. Fakt, nie zwracałem na początku uwagi, że kompresja dość mocno zjada jakość.
Linii jest jeszcze sporo, jak pisałem loty są też nad Palpa, może kiedyś uda się zobaczyć ;) Fascynująca jest historia, jak w ogóle doszło do odkrycia dla świata i uznania tych geoglifów, nie mogę teraz znaleźć artykułu, był w portalu TVN24 w magazynie niedawno, albo na portalu GW. Jak odszukam to wrzucę.
jurkarol
01-12-2018, 23:13
a te mury że ściśle dopasowanych bloków skalnych. to jest zagadka. tak jak piramid egipskich. występują w różnych częściach świata, choć chyba najwięcej w Ameryce Południowej. technologia dzięki której powstały, opierała się na wtlaczaniu stopionej masy i formowaniu bloków na gorąco, jak lawy. w niektórych punktach bloki te posiadają jakby technologiczne wypustki, podobne do pozostałości po formach wtryskowych, znanych np
z modeli plastikowych. tutaj wtryskiwano lawe.
To raczej interpretacja z gatunku science fiction. Uzyskanie temperatury, w której topi się kamień jest dość trudne. Poza tym są pozostałości kamieniołomów, z których wydobywano surowiec. Wypustki owszem są, ale służyły do unoszenia kamieni, żeby wygładzać i dopasowywać powierzchnię bloków. Faktem jest, że trudno sobie wyobrazić, jak transportowano i obrabiano niektóre bloki ważące około 300 ton, np. w fortecy Sacsayhuaman. Jednak istniały na to sposoby, podobnie jak na transport obelisków w Egipcie, Moai na Wyspie Wielkanocnej czy wielu budowli megalitycznych.
jurkarol
02-12-2018, 00:19
założenie jest takie, że osiągnięcie temperatury kilku tysięcy stopni C nie było problemrm dla ówczesnej techniki, którą zapomniano albo zniszczono.
taki dopasowanie przypadkowych bloków kamieni nawet współcześnie nie jest wykonalne - dlatego są prostokątne ;)
najprostszym i wręcz oczywistym rozwiązaniem jest właśnie wtryskiwanie stopionego kamienia na gorąco. a propos piramid - sama nazwa wskazuje na związek z wysoką temperaturą, ogniem - pyro-.
ale może zakończymy tę daenikenowska dygresję.
Dopiero teraz tu trafiłem [ciiiii ;)] świetne!! Wielkie dzieki za relację. A jak masz coś jeszcze to wrzucaj, pewnie nie tylko ja jeszcze z chęcią coś zobacze ;)
cybulski
11-12-2018, 14:42
.... D7200, głównie S17-50, To11-16/2.8, zbliżenia N70-300 af-p. Nie mam pomysłu póki co, czym mógłbym zastąpić ten zestaw z co najmniej zachowaniem funkcjonalności i ewentualnie polepszeniem jakości. Mam taki mniejszy plecak na bardziej intensywne wyjazdy i wszystko ładnie mi się mieści bez kombinowania. ...
Sensowny "zestaw turysty" i nie ma po co wydaje sie czymkolwiek zastępować. Co najwyżej można dodać jakieś małe jasne bezlusterko ale to tylko jeśli jest taka potrzeba.
Pomyślałem jeszcze, że warto wspomnieć o kuchni. Jest bardzo oryginalna, łączy wpływy europejskie, azjatyckie, z kuchnią miejscową, która była i jest bardzo zróżnicowana. Kuchnia peruwiańska to przede wszystkim składniki, różne odmiany kukurydzy czy ziemniaków, czasem zupełnie nie podobne do tych znanych u nas. Plus ziarna typu quinoa, robiąca obecnie międzynarodową karierę (btw, Peruwiańczycy narzekają na 2-3 razy wyższe ceny w ostatnich latach, z uwagi na popularność na świecie ;) ), plus ogromna ilość owoców i warzyw.
18613
18614
Trudno napisać przewodnik, więc może na przykładzie dwóch dań, powiedzmy narodowych.
Ceviche, czyli ryba (czasem owoce morza) marynowana w soku z limonki, z dodatkiem soli, cebuli, chili i kolendry. Pochodzi w wybrzeża, podobno znana od czasów preinkaskich. Świetna sprawa, zwłaszcza nad morzem, podawane jako samodzielne danie, przystawka albo dodatek do dania. Najtwardsi wypijają marynatę, zwaną leche de tigre, która ponoć leczy kaca a nawet jest afrodyzjakiem (stąd nazwa :) )
Drugie danie, które można nazwać narodowym, to lomo saltado, co można przetłumaczyć jako "podskakująca wołowina". Nazwa dość obrazowo opisuje sposób przygotowania dania.... w chińskim woku. Do Peru w XIX wieku przybyło ok.100 000 robotników z Chin, oczywiście przywieźli też własną kuchnię. Chińczycy ulegli asymilacji, podobnie zresztą jak danie, dziś podawane jest z frytkami i ryżem pomieszanym z kukurydzą, a pochodzenia wcale nie jest łatwo się domyślić . Całkiem popularne są lokale "cocina chifa", taka miejscowa wersja chińskich barów.
18615
Kojocisko
13-12-2018, 20:20
Jakże godny dodatek do relacji. Dziękuję. Niesamowite te kukurydze
Dzięki.
A to białe na pierwszym zdjęciu z ziemniakami (na dole) to suszone na mrozie i odciskane ziemniaki. Lekkie, czysta skrobia, można przechowywać latami. Bywają czarne ziemniaki, zielone, najróżniejsze kształty.
Świetna relacja. Dobrze się czyta, a jeszcze lepiej ogląda.
cybulski
13-12-2018, 21:26
Oprócz relacji fotograficznej która mi się podoba, poste całkowicie jestem też pod wrażeniem Twojej wiedzy o odwiedzanym miejscu !!!
He, staram się nie być tylko "tambylcem" zaliczającym miejsce, ale czegoś się dowiedzieć, nawet przy krótkim pobycie.
Przyjemnie się oglądało jak również czytało a dodatkowo czegoś się jeszcze dowiedziałem :)
Dziękuję za odzew i dobre słowo :)
Gdyby ktoś planował wyjazd to chętnie coś podpowiem w miarę możliwości.
Ta kukurydza jest bajeczna. I pewnie jedna z ostatnich naturalnych
cybulski
14-12-2018, 10:02
Przez pół roku, w ramach wymiany międzynarodowej, miałem w domu dziewczynę od południowego sąsiada Peru, z Chile. O Chile nie dowiedziałem się tyle przez ten okres ile tu o Peru. Jeszcze raz dziękuję :)
[górnik mode on :mrgreen:]
poste - cosik jeszcze byś znalazł by dać nacieszyć oczyska ładnymi widokami i jakąś historią? :roll: ;)
cz4rnuch
16-01-2019, 13:26
Aktualnie fajna proma na loty do Peru od Aeromexico więc jakby co to można samemu dopisać kilka akapitów ;) Oczywiście po powrocie.
O to to! Mam nadzieję, że kogoś zachęciłem :)
Avianca ma też czasem niezłe ceny, ale np. z Monachium. Faktem też jest, że ostatnio są lepsze promocje KLM/AF na loty do AP.
Dex
Dzięki za pamięć. Co do ładnych widoków, to w sumie faktycznie nie wstawiałem za dużo krajobrazów. Podróż była intensywna i zwyczajnie nie było często czasu na rozstawienie statywu itd. Ale coś tam zrobiłem, zwłaszcza, że specjalnie wynajęliśmy samochód, żeby mieć luz i uniknąć grup, itd, wiadomo jak to jest, nie cierpię ludzi włażących w kadr (choć wtedy mógłbym zasilić wątek "plecy w kadrze' ;) ). Wspomniałem trudne, że wynajęcie samochodu było dość trudne, tzn. sama jazda to wiadomo, że nie jest łatwa w miastach, ale np. tak prosta rzecz, jak znalezienie parkingu. Samochód mieliśmy w Cuzco i Arequipie, w tych miastach mieliśmy też hotele w centrum. A więc tak, o ile w Cuzco parking nazywa się "garage" co jest jeszcze proste do rozszyfrowania, to w Arequipie oznaczony jest jako "playa" (ta, tak, po naszemu plaża ;) ). Dlaczego nie po prostu parking, estacionamiento, aparcamiento jak w innych krajach, nie mam pojęcia. Żeby było jeszcze prościej, to czasem przy restauracjach czy hotelach zachwalają, że jest "cochera", co już w ogóle trudno było rozszyfrować. Ot, takie lokalne zawiłości hiszpańskiego. A trzeba się dogadać, bo np. 1 maja nasza "playa" była zamknięta, musieliśmy iść do pobliskiego hotelu i prosić recepcjonistę o otwarcie, wcześniej to uzgodnić, jeśli nie jest się iberystą to normalnie koszmar ;)
No ale widoczki i to, że można stawać wedle własnej woli, mimo wszytko wart był zachodu.
Okolice Arequipy
19976
Trasa do wąwozu Colca była bardzo malownicza, coś już wstawiałem. Wysoko sporo jest lagun, woda rzecz jasna słona.
19977
Taką fajną chmurkę udało się złapać, na szczęście z dużej chmury był mały deszcz :)
19978
Ps. Zauważyłem, że to był wątek nr 1000 w "turystyce fotograficznej" :) Tylko nie wiem, czy po ostatnich zmianach ten dział to jeszcze istnieje, czy teraz wszystko w jednym woreczku z reportażem.
poste od strony sprzętowej chciałbym zapytać - czego w tej podróży używałeś?
Już pisałem, d7200, S17-50, To11-60, N70-300 af-p. Nie pamiętam, czy jakąś stałkę brałem, chyba nie. Potrzebowałem mobilności i raczej zakresu i uniwersalności, nie jakiejś super jakości. I tak kompresja do netu zajda szczegół, zwłaszcza w panoramach, których też mam trochę w krajobrazie. Statyw też użyłem ledwie parę razy, bo w większości kościołów i tak nie można fotografować, do Machu Picchu jest zakaz wnoszenia i trzeba w ogóle zostawić, w innych miejscach z czasem krucho.
poste dziękuję! (gdzieś mi umknęła informacja w toku oglądania :) )
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.