PDA

Zobacz pełną wersję : Bałtyk gdzie w celach fotograficznych?



Śprotek
06-08-2018, 14:10
Panowie i panie, nie stać mnie na Irlandię, Portugalię, zbiera się grosz do grosza nie dostaję 500+ ....

Planuję wyjechać na 2 tygodnie na skromny urlop we wrześniu.
Wiadomo, że pasja i miłość do fotografii jedzie ze mną.

Pytanie - gdzie najlepiej pojechać nad polski Bałtyk by:
- nie było drogo
- były ciekawe rzeczy do fotografii typu falochrony, wraki, ciekawe wydmy, wschody i zachody słońca?

Generalnie - gdzie nad Bałtyk po pejzaże?

Byłem w Jastarni i Helu - ale nie podoba mi się tam, tłok, nic ciekawego, słońce marnie zachodzi nad Zatoką Gdańską, jedynie wschód słońca wchodzi w grę nad samym morzem.

Kto ma jakieś fajne propozycje z pejzażystów?

Rycerz
06-08-2018, 15:22
Czasem to właśnie w krajach które wymieniłeś jest taniej niż nad Bałtykiem. Przemyśl to ;-)

eMGie
06-08-2018, 16:03
Ja mieszkam nad Bałtykiem, ale na urlop tu raczej stać by mnie nie było :-)
A jeżeli planujesz urlop we wrześniu, to tak jak pisze przedmówca, za granicą będzie raczej taniej.

Śprotek
06-08-2018, 16:20
Kurczę, taki koniec Portugalii albo północna Irlandia to by było marzenie, ale raczej taniej niż nad Bałtykiem nie jest.
Licząc 40 zł za pokój i skromne wyżywienie....

No i zostaje jeszcze przelot do takiej Portugalii czy Irlandii w obie strony.

A może macie jakieś swoje sposoby na tanie zwiedzenie takich zakątków?

Mane
06-08-2018, 16:41
Gdzie Ty widziałeś pokój nad Bałtykiem za 40zł? :)

PS: Polecam Albanie nawet w październiku pogoda jak u nas w lipcu-sierpniu, ludzie niesamowicie pomocni, 40zł hotel ze śniadaniem bez ograniczeń, transport tani :)

Śprotek
06-08-2018, 16:49
Mane, na OLX niby są takie pokoje.

O popatrz, to z tą Albanią nie wiedziałem ;) Zobaczę co w trawie piszczy ;)

Rycerz
06-08-2018, 17:54
Popatrz jeszcze na Bułgarię. We wrześniu będzie ciepło a na pewno spore obniżki cen powakacyjnych.

Śprotek
06-08-2018, 18:58
Panowie, może nie jestem jakimś wytrawnym podróżnikiem - więc nie widzę opcji jakiegoś taniego transportu.

Sama opcja noclegu ~40 PLN za osobę / 2 osoby czyli 1200 zł za 14 dni wychodzi, + 200 zł przejazd pociągiem w Polsce nad Bałtykiem, z kolei w kraje typu Albania czy Bułgaria 700 zł za sam przelot / osobę. Nie licząc noclegu i wyżywienia. Może coś źle szukam.

Może skupmy się na tym Bałtyku, które miejsca na pejzaż polecacie?

Rycerz
06-08-2018, 19:42
Tak na szybko znalazłem we wrześniu lot do Burgas za 439 zł w dwie strony za osobę. A można duuuzo taniej. Ale jak chcesz siedzieć nad zimnym morzem to ok. ;-)

- - - - kolejny post - - - - - -

I na przykład śliczny jak na bułgarskie warunki ;-) apartament z kuchnią za 276 euro za dwa tygodnie.

- - - - kolejny post - - - - - -

Czyli taniej niż nad twoim morzem ;-)
A naprawdę nie chciało mi się szukać. Zajęło mi to wszystko 15minut

- - - - kolejny post - - - - - -

Teraz patrzę że mieszkasz na Helu? I ty szukasz fajnej miejscówki. Nie ogarniam.

Śprotek
06-08-2018, 19:47
Ten mój Hell to piekło a nie Hel ;) Bardziej metaforycznie i z tęskotą.
rycerzu, wcale się nad Bałtykiem nie upieram, jeśli gdzieś będzie taniej i pejzaże będą warte dźwigania statywu. ;)
Za 2 osoby na 2 tygodnie z transportem.

Wspominałem, że nie znam się na trickach podróżników, którzy potrafią szukać super tanich przelotów i noclegów, a urlop 1 września więc coś trzeba wybrać.
Kwota do wydania na dwie osoby to ok. 1500 zł za noclegi i transport do tego jakieś skromne wyżywienie. I pełno pasji ;)

cz4rnuch
06-08-2018, 20:13
Burgas to trochę taka turystyczna pułapka. W sumie co kto lubi. Do Albanii sam bym się chętnie wybrał, ale dość długo przeszukiwałem oferty i nie znalazłem tanich lotów. Czasami podobno się trafiają. Od przyszłego roku może będzie trochę lepiej, bo chyba jeden z tanich przewoźników ma coś ciekawego w planach. Wrzesień w Portugalii to cały czas jest sezon więc nie ma co za bardzo liczyć na tani lot + tanie lokum + niskie ceny w knajpach. Mimo to bym się nie zniechęcał. Najlepiej nie nastawiać się na konkretne miejsce i być dość elastycznym w kwestii terminu wyjazdu. Wtedy można upolować za granicą coś takiego co nie zabije portfela. Mimo wszystko te 1500/2=750 na osobę (jeśli dobrze zrozumiałem) to mało i moim zdaniem będzie Ci szalenie trudno znaleźć coś w takich widełkach. Bo zasadniczo oprócz biletu lotniczego i lokum trzeba jeszcze coś zjeść, gdzieś podjechać, coś zobaczyć a czasami nawet podarować sobie odrobinę luksusu. Ja bym Ci radził wytypować sobie przynajmniej kilka (jeśli nie kilkanaście) miejsc gdzie latają tanie linie i monitorować ceny w wybranym terminie (który także powinien dopuszczać pewną elastyczność). Można sobie ustawić monity na stronkach wyszukujących tanie loty. A jeszcze lepiej zamiast września spróbować w październiku o ile jest taka możliwość. Wtedy szanse na tanie wakacje za granica wzrosną.

TOP67
07-08-2018, 08:38
Panowie, może nie jestem jakimś wytrawnym podróżnikiem - więc nie widzę opcji jakiegoś taniego transportu.

Sama opcja noclegu ~40 PLN za osobę / 2 osoby czyli 1200 zł za 14 dni wychodzi, + 200 zł przejazd pociągiem w Polsce nad Bałtykiem, z kolei w kraje typu Albania czy Bułgaria 700 zł za sam przelot / osobę. Nie licząc noclegu i wyżywienia. Może coś źle szukam.


Latam za granicę co najmniej 10 razy rocznie. Średni koszt 500-700 zł za osobę. Samolot, hotel, samochód. Plus to co się zje. Aktualnie mam wykupioną Malagę za 350 zł (hotel 3* z basenem) i Bari za 500 (hotel 4* z wypasionym bufetem, ale loty za 120 zł).

W lipcu byłem tydzień na Teneryfie i to było drogo bo wakacje, wyszło 700 zł. Do tego duża mała przejrzystość powietrza, więc mało fotek https://photos.app.goo.gl/bgEB8Lr746W9QSF1A w styczniu było lepiej http://top67.pl/Miejsca/Teide/index.html
Wcześniej Toledo za 550 zł, Kreta 450 zł, i najdroższa Islandia 1250 zł (ale tam kanapka kosztuje 50 zł). Malta czy Madryt to jakieś 330 zł

bejcman
07-08-2018, 08:54
Sorry, ale ja chyba jestem z innej planety. TOP67, gdzie wynajdujesz takie genialne oferty? :)

TOP67
07-08-2018, 09:09
Latam często, ale krótko. Najczęściej 4 dni, w tym weekend. Latam głównie na wiosnę, od końca marca do czerwca. Wtedy jest najdłuższy dzień. Na wakacje zwykle jadę samochodem na 12 dni (Bałkany, Włochy, Lazurowe).
Nie szukam biletów na konkretny termin, tylko lecę gdy znajdę tanie. Wyprzedaże są co chwilę. I wszystko organizuję sam. Ale zapraszam znajomych. Do Malagi leci 21 osób.

nowart
07-08-2018, 09:43
Kurczę, taki koniec Portugalii albo północna Irlandia to by było marzenie, ale raczej taniej niż nad Bałtykiem nie jest.
Licząc 40 zł za pokój i skromne wyżywienie....

No i zostaje jeszcze przelot do takiej Portugalii czy Irlandii w obie strony.

A może macie jakieś swoje sposoby na tanie zwiedzenie takich zakątków?

To Ty dziany prywaciorz jesteś jak na Bałtyk Cię stać :D
A skoro bierzesz pod uwagę jak najtańsze nory - wybacz, znam warunki nad morzem i wiem jakie "apartamenta" pamiętające wczesnego Gierka są w tych cenach. Do tego gwarantowany syf, zimno i deszcz.
Podpowiem Ci swój styl podróżowania jak chcesz tanio i mieć za darmo najpiękniejsze widoki w prywatnej, jednoosobowej kwaterce. Plecak i namiot. Loty w każdym kierunku Europy we wrześniu znajdziesz za 100zł w obie strony.
Ja na tygodniowych, bliższych wypadach zamykam się często w 700-800zł przy założeniu, że bilet mam do 200-300zł i uwierz, nie oszczędzam. Tylko moim celem nie są kierunki UE.

cz4rnuch
07-08-2018, 10:09
W UE też się da tanio, ale raczej po sezonie lub przed sezonem luty-maj (i początek czerwca) lub październik-listopad. Wtedy, zależnie od regionu pogoda może być całkiem dobra (lub nie, gwarancji nie ma). Za to jest gwarancja znacznie niższych cen. W tym w miarę tanio poleciałem do Tel Avivu (nie pamiętam ile zapłaciłem, ale ceny zaczynają się od około 180 PLN w dwie strony) w styczniu (pogoda ładna, ale jeden dzień mocno lało) i w drugiej połowie lutego do Portugalii (pogoda w dzień bardzo ładna, do 25 stopni, można było nawet tyłek zamoczyć choć super miłe to nie było, ale noce chłodne a tam nie wszędzie mają porządne ogrzewanie). W obu krajach pokój i jedzenie względnie tanie, ale ja w sumie na takich rzeczach przesadnie nie oszczędzam.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/08/C11PBVZ-1.jpg
źródło (https://i.imgur.com/C11PBVZ.jpg)

Potem byłem we Włoszech (tu już tylko bilet tani, reszta dość droga) i w Atenach (tu tak samo, ale już w sezonie więc nie ma się co dziwić). Generalnie najlepiej omijać sezon. Tylko, że powtórzę to co napisałem wcześniej. Nie widzę możliwości obskoczenia 2 tyg. wyjazdu za 750 PLN od osoby inaczej niż na studenta. Własny namiot, prowiant, autostop lub samochód na kilka osób to są duże oszczędności, ale też jakieś wyrzeczenia (pewnie nie dla wszystkich i nie zawsze, w namiocie lub w chatce z liści też mi się zdarzało spać). A wracając do polskiego morza to w tym roku jest spora szansa na ładny wrzesień. Turyści wyjadą, woda robi się bardziej przejrzysta, o plaże w tej chwili się już zasadniczo dba. Jeśli ktoś czuje sentyment do naszego bajora to w sumie wrzesień tego roku może się okazać całkiem dobrą propozycją.

TOP67
07-08-2018, 10:43
Nie wiem z jakiego miejsca w Polsce, ale ceny do Andaluzji są podobne. Akurat nie ma promocji (była do wczoraj). Lot ok 300 zł

12418

Samochód na 12 dni. 380 zł z ubezpieczeniem.

12419

Hotele od 800 zł dla 2 osób. Za 1200 jest już pełny wybór apartamentów z basenami.

Wyjdzie ok 1000 zł od osoby

Przy 4 osobach dużo taniej.

cz4rnuch
07-08-2018, 11:02
Plus zalanie baku, jakaś opłata parkingowa, czasami jakiś bilet wstępu, plus jakaś kolacja, śniadanie czy cokolwiek na mieście, zawsze też są jakieś drobne wydatki, o których się nie pamięta. Tego też się trochę zbierze nawet jeśli ktoś nie przesadza z dogadzaniem sobie. Nie piszę teraz o Andaluzji, ale tak bardziej ogólnie. A jak ktoś podróżuje we dwójkę i lubicie wieczorem wychylić kilka piwek czy innych fajnych rzeczy to odpada samochód za to dochodzi jakiś uber albo komunikacja miejska/wiejska. Oczywiście każdy podróżuje jak lubi, niektórzy faktycznie wolą opcję hotelową z wyżywieniem (co czasami bywa tańsze), ale to też pewne uwiązanie. Nie wiem co konkretnie oprócz fotografowania zachodów i wschodów lubi robić Śprotek, ale pewnie dzień też chciałby jakoś wypełnić. Jak dla mnie bezpiecznie, i tak żeby potem nie dziadować, jest sobie policzyć bilety, sprawdzić dojazdy, lokum, żarcie, ewentualnie wozidełko i to co nas interesuje i co niekoniecznie jest za darmo a potem jeszcze trochę doliczyć do tego co nam wyszło. Szczególnie gdy się nie ma jakiegoś wielkiego doświadczenia w podróżowaniu.

TOP67
07-08-2018, 11:24
Ale będąc nad Bałtykiem też się je ponosi. Można cały czas siedzieć na plaży czy basenie, ale pytanie było o wyprawę fotograficzną

Przy okazji foty z Andaluzji

http://top67.pl/Miejsca/Andaluzja/index.html

Śprotek
07-08-2018, 11:32
Dobra, a jak szukać za granicą tanich noclegów? Bo na jakichś bookingach i innych to raczej wszystko dość drogo wygląda.

cz4rnuch
07-08-2018, 11:41
Dlatego ja nie rozgraniczam tylko napisałem ogólnie. Czy Bałtyk czy zagranica i tu i tu trzeba się liczyć z dodatkowymi wydatkami. Jak się siedzi na tyłku i wszystko pod nos podtykają to zazwyczaj łatwiej nad tym zapanować a jak się jest w ruchu to wychodzi to zazwyczaj drożej. Wyprawa po fotki zalicza się bardziej do tej drugiej kategorii. Tobie może jest łatwiej, bo zrobiłeś już kilkadziesiąt takich wyjazdów więc wiesz czego się możesz spodziewać, czego unikać, co warto zobaczyć a co można sobie odpuścić. Dla tych, którzy nie mają takiego doświadczenia będzie trudniej. Poza tym jak sam pisałeś często podróżujecie w większych grupach więc i część kosztów miło się rozkłada. Dla samotników lub par jest drożej.

- - - - kolejny post - - - - - -


Dobra, a jak szukać za granicą tanich noclegów? Bo na jakichś bookingach i innych to raczej wszystko dość drogo wygląda.

Na początku tak, po kilku rezerwacjach nabędziesz jakieś tam zniżki i specjalne oferty. Oprócz bookingów jest przynajmniej kilkanaście innych dużych portali, które oferują noclegi (warto sprawdzać na więcej niż jednym, bo ceny za to samo są często zróżnicowane). Oprócz tego w wielu miastach istnieje airbnb oraz są oferty netowe, fejsbuczowe dostępne na różnych portalach.

TOP67
07-08-2018, 12:02
To zależy gdzie, na ile i w ile osób.

Dawno temu najtaniej było na airbnb czy wimdu, ale ostatnio są tępieni jak uber.
Od dłuższego czasu najczęściej korzystam z booking.com. Mają program najniższa cena i nawet gdy ktoś oferuje ten sam hotel taniej, to zwracają różnicę (to działa). Oczywiście gdzie indziej może był inny, tańszy hotel. Dlatego jeśli to możliwe rezerwuję z możliwością rezygnacji i co jakiś czas sprawdzam nowe oferty np. na taniehotele.be

A na booking jest jeszcze program poleceń. Trzeba wejść z takiego linku jak ten https://www.booking.com/s/34_6/zofia770 i zrobić rezerwację. Po powrocie zwracają 60 zł. Można skorzystać 4 razy (ale z różnych poleceń), a samemu polecić 10 razy. Jadąc w kilka osób, warto zrobić rezerwację po kilka dni na każdego i wzajemnie się polecać.

- - - - kolejny post - - - - - -

Poza sezonem w wielu atrakcyjnych miejscach bez problemu można znaleźć dobry nocleg w okolicach 5 euro za osobonoc. Mówię o apartamentach z basenem, nie klitkach.

TOP67
07-08-2018, 12:38
Aaa! Jeszcze jedno. Opłaca się fotografować odwiedzane hotele. Za napisanie recenzji ze zdjęciami można dostać zwrot gotówki (booking.com) lub kod rabatowy (hotels.com)

Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, to na moim blogu jest kilka poradników, jak tanio podróżować.

Rycerz
07-08-2018, 13:54
A propos linków z zniżka na Booking. To ja chętnie się powymieniam, bo dysponuje linkiem ;-) kontakt na Priv

6868
07-08-2018, 16:03
A propos linków z zniżka na Booking. To ja chętnie się powymieniam, bo dysponuje linkiem ;-) kontakt na PrivNie zebym byl ciekawy tychze znizek lub tp. ale propozycja wymiany linkow w cudzym watku na priv, jest mz. malo grzeczna.

Śprotek
07-08-2018, 21:55
A Panowie

Jak wygląda kwestia Sewastopola, Odessy względem cen i taniości?
Może dałoby się znaleźć coś za wschodnią granicą, taniego, gdzie dałoby się tanio dojechać busem?

Albo są jakieś wioski maleńkie na Ukrainie nad Morzem Czarnym gdzie po prostu noclegi i żarełko są bardzo tanie?

kl
08-08-2018, 12:07
Wiesz Ty co... po prostu jesteś nygus. Idź do pierwszego lepszego biura turystycznego. Tam obsługa pomoże Ci znaleźć, bo o tego jest. Są biura specjalizujące się w konkretnych krajach. Np eksperci od Bułgarii czy od Węgier.
A Bałtyk? Odpal sobie googlemaps i popatrz na układ linii brzegowej, zagęszczenie osadnictwa, parki narodowe. Wskaż palcem a potem wyszukaj miejsc z tych rejonów. Możesz tak obejrzeć całe wybrzeże. W życiu bym nie znalazł tylu ciekawych i pustych miejsc, gdybym pytał innych gdzie takie są. Takich miejsc się nie zdradza na forach i chyba nie powinno Cię to dziwić. Nie po to wyszukuje się je latami, żeby zrobiły się z nich kolejne torpedownie.

cz4rnuch
08-08-2018, 12:15
Torpedownia, pierwsze słyszę.

Śprotek
10-08-2018, 13:50
klasyk

Nygus nie, Google maps nie mówią wiele. Trochę owszem, ale nawet odległości tam porządnie zmierzyć nie można.

I co mi z pustych piaszczystych plaż, skoro będzie tam tylko morze i piasek? Właśnie chciałem spytać o coś urozmaiconego pod kątem pejzażu.

Taka inspiracja:
http://www.kiedrowski-photography.com/blues.html

Co myślicie o Łebie? Daleko jest z centrum nad jezioro Łebsko? Są jakieś ładne łódeczki przy brzegu?
Mielno? Mielenko? Darłówko? Ktoś był?

W Łebie z tego co widzę i co pokazuje Sun Surveyor, od 1-16 września można podziwiać oprócz zachodów także i wschody słońca, na zachodzie w Zachodniopomorskiem tylko już zachody.

Ktoś był? Robił tam pejzaż? Coś ładnego wyszło?

Pokoje zaczynają się od 30 zł od osoby więc może nie będzie tak źle?

kl
10-08-2018, 15:53
Nie wierze w to, co czytam. A nad Morskim Okiem byłeś?
W Łebie nic nie ma. Żadnej Góry Łackiej, żadnego portu i trzcin. Wczoraj wszystko zaorali a jezioro wyschło. Publikowane tutaj (https://www.google.pl/search?biw=1920&bih=1073&tbm=isch&sa=1&ei=o5htW8igHceImwWOi7bgDw&q=wydmy+%C5%82eba&oq=wydmy+%C5%82eba&gs_l=img.3...17794.18920.0.19679.0.0.0.0.0.0.0.0.. 0.0....0...1c.1.64.img..0.0.0....0.VeQ3_GXsdDA) zdjęcia są już nieaktualne.

dvd_100
13-08-2018, 14:07
Panie może jedź pan w góry? Noclegi tanie 20-30 zł za osobę jak się dobrze poszuka. ładne widoczki to rzut beretem na jakiejś grani i można się bawić :D

dodek200
14-08-2018, 09:29
Łeba , to chyba jedyne miejsce nad naszym morzem , które mnie zachwyciło /wydmy/
Po sezonie to chyba po całej południowej europie można tanio jak piszecie polatać
Nie trzeba nawet samemu, za 100-1200 ok 10 dni łatwo znależć Maderę i jest co fotografować / przez biuro /
Norwegia taniutka w przelotach , na miejscu gorzej, ale to raj dla fotografa
Bałtyk ... mój ostatni pobyt za 40zl to był koszmar z lat 50 przy lejącym deszczu i wszechobecnej tandecie...nigdy więcej

Ze względu na żonę szukam ciepła, a ciepło zimą to tylko rejon indyjskiego
W tym rejonie świata wszystko jest inne, nie trzeba szukać widoczków na plaży, nawet ulica jest niesamowita
i nie jest drogo , trzeba tylko poszukać
Nawet przez biuro idzie znależć takie rodzynki jak Borneo na 10 dni za 1800 /przelot, hotel,śniadanie/
Przy porównywalnym standarcie , nasze morze jest droższe niż rejon indyjskiego, a czas dojazdu potrafi być dłuższy niż lot na np Sri Lankę

cz4rnuch
14-08-2018, 09:43
Borneo 10 dni za 1800? 1800 czego? PLN, dolków, euro? Malezyjskie czy indonezyjskie? Tak czy siak na miejscu zostanie pewnie z 6 dni (z czego dotarcie w naprawdę fajne rejony to kolejne dni :)) ale i tak ciężko mi uwierzyć w taką ofertę.

dodek200
14-08-2018, 10:03
PLN oczywiście, lot 24 godz z przesiadką w Bankoku o ile pamiętam
No i 2 dni na pakowanie
I zanim dogadałem się ze znajomymi i znalazłem pin , bylo po wszystkim
Wiem , taniej niż lot okazyjny w tamte rejony
Wiem, takie kwiatki są 2-3 razy do roku, ale "okolice Kenii" czy Sri Lankę za 2800-3000 to nie problem ...nie ma sensu zalatwiać nawet samemu

cz4rnuch
14-08-2018, 10:30
I tak nie chce mi się w to wierzyć. Za 1800 można się, tak jak piszesz, zmieścić z samym promocyjnym biletem, przez Bangkok, Kuala czy Stambuł, i nawet jeszcze trochę zostanie, ale to nie są ceny biur podróży. No chyba, że tym biurem podróży jest jakaś grupka znajomych zakładających własną "fabrykę wypraw" i w dodatku robią to pro bono :) Do tego dochodzą bilety wewnętrzne, bo przy tak krótkim czasie pobytu droga lądowa to kolejne dni "stracone" a umówmy się, że drogi na Borneo to nie jest romantyczna wędrówka przez dżunglę i spektakularne widoki a po prostu monotonna jazda między plantacjami palm olejowych. Atrakcje na Borneo są trochę porozrzucane: Bako, Mulu, Kinabalu, Kinabatangan, Sipadan to duże odległości i czasami są to miejsca stosunkowo trudno dostępne i logistycznie dość wymagające (szczególnie czasowo). A siedzieć w jakimś mieście typu Kuching czy Kota Kinabalu to strata czasu. Te miasta nie są jakoś wielce czarowne, bliżej im do egipskiej Hurghady niż do klimatycznych azjatyckich miejscówek (no może Kuching ma jeszcze odrobinę czaru ale KejKej to po prostu bardzo nieciekawe miejsce. Nie wiem jak z wycieczkami do Kenii, bo nie byłem, ale do tych promocji np na Sri Lankę to i tak trzeba dodać drugie tyle, bo cena nie obejmuję wielu rzeczy. No chyba, że kto lubi przymierać głodem albo siedzieć w autobusie podczas gdy inni se śmigają po płaskowyżu Hortona, albo podglądają dzikie słonie :) Akurat Sri Lankę przerabiałem dwa razy (w tym raz z biurem) to coś tam wiem na ten temat. Kojarzę nawet taką parkę z Polski, która pomyślała chyba sobie, że 2 tygodnie na Sri Lance to będą rajskie wakacje, a że posiadówka tańsza (z ALLem około 3 tysi jak piszesz) to wybrali 2 tygodnie (niecałe) w ładnym hotelu w Hikkaduwie, niedaleko Galle. Do Polski wracali zapłakani, bo nudy były nieziemskie, fale ogromne więc się pływać nie dało (Hikkaduwa do mekka surferów) a w "mieście" nie ma nic do roboty. Plaża też jakoś tyłka nie urywała, wycieczki fakultatywne drogie a do tego przepadłby obiad z ALLa :) Nie dajmy się nabierać na te przekreślone ceny, bo przez to wielu amatorów wycieczek wraca mocno zawiedzionych.

Rycerz
07-09-2018, 13:05
Gdzie jedziesz? Jaka decyzja?

sailor
08-09-2018, 14:50
tańsza (z ALLem około 3 tysi jak piszesz) to wybrali 2 tygodnie (niecałe) w ładnym hotelu w Hikkaduwie, niedaleko Galle. Do Polski wracali zapłakani, bo nudy były nieziemskie, fale ogromne więc się pływać nie dało (Hikkaduwa do mekka surferów)
duze fale i allin za 3tysie - toz to marzenie :D

dvd_100
07-10-2018, 19:41
Trochę odświerzę temat, bo jam się wybieram nad morzę, może. Padło na trójmiasto i jest tam coś ciekawego poza klifem orłowskim i torpedownią? Mul (?) jest tam dużo i sobie te mola jakoś ogarnę :)

vid3
07-10-2018, 20:04
Sztormy Ci nie straszne?

kl
07-10-2018, 20:50
Widzę, że w XXI w być zaskoczonym tym, że morze stanowi obszar wypełniony wodą z mniej lub bardziej charakterystyczną linią brzegową. Jeszcze bardziej zaskakuje mnie to, że jakiś fotograf prosi innych o podrzucenie mu tematów. Uważam, że to bardzo fajny trend. Może się rozwinie i zaczną padać pytania, czy ktoś zna jakieś ciekawe miejsce na ciele kobiety, warte sfotografowania.

krzysztofz24
07-10-2018, 22:42
Widzę, że w XXI w być zaskoczonym tym, że morze stanowi obszar wypełniony wodą z mniej lub bardziej charakterystyczną linią brzegową. Jeszcze bardziej zaskakuje mnie to, że jakiś fotograf prosi innych o podrzucenie mu tematów. Uważam, że to bardzo fajny trend. Może się rozwinie i zaczną padać pytania, czy ktoś zna jakieś ciekawe miejsce na ciele kobiety, warte sfotografowania.

Bardzo sie mylisz drogi kolego. W fotografi krajobrazowej akurat miejsce ma ogromne znaczenie. Czyli tzw miejscowka i o jakiej porze mamy tam najlepsze i w zasadzie jakie swiatlo. Plus szczescie co do pogody lub sledzenie prognoz i planowanie zeby temu szczesciu dopomoc.
Tak wiec jesli np (czysto teoretycznie) gdzies nad Baltykiem jest miejsce gdzie stare i duze drzewa sa bardzo blisko lini wody i niektore podmyte przez fale spadaja do wody, to mozna sklecic z tego fajny temat w fotografi krajobrazu. Np na wpol zatopione dzrzewo z poteznymi konarami na dlugim czasie lub na tle burzowego nieba.
Takze warto pytac o atrakcyjne miejsca.
Porownanie z aktem czyli fotografia w ogromnej mierze studyjna, wyjatkowo nietrafne. Bo tam, praktycznie od A do Z sami tworzymy warunki do powstania zdjecia.
A w fotografi krajobrazowej wazne jest miejsce i swiatlo na jakie trafimy a nie ustawimy lampy;-)

Taki klasyk obfotografowany milion razy. Ale na pewno warto mz tam pojechac przy okazji pobytu w Irlandi i podniesc do oka aparat, jeli jest sie fotografem z zamilowaniem do krajobrazu.
https://www.google.pl/search?q=aleja+drzew+wielka+brytania&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=HFnmXZGQ4PiKbM%253A%252C_PhDkLjlUmhU5M%252C_&usg=AI4_-kRxEDhVQTSWttqBiJJdxoPZx9GWKA&sa=X&ved=2ahUKEwj4nM2zlvXdAhVIp4sKHRybBhkQ9QEwAnoECAYQB g#imgrc=HFnmXZGQ4PiKbM:

kl
07-10-2018, 23:23
Bardzo sie mylisz drogi kolego. W fotografi krajobrazowej akurat miejsce ma ogromne znaczenie. Czyli tzw miejscowka i o jakiej porze mamy tam najlepsze i w zasadzie jakie swiatlo. Plus szczescie co do pogody lub sledzenie prognoz i planowanie zeby temu szczesciu dopomoc.


Przepraszam Cię, ale to są same truizmy. Nie o tym pisałem. Pisałem o kunktatorstwie i po raz kolejny o reminiscencjach.

krzysztofz24
08-10-2018, 00:53
Przepraszam Cię, ale to są same truizmy. Nie o tym pisałem. Pisałem o kunktatorstwie i po raz kolejny o reminiscencjach.

To nie sa truizmy tylko esencja fotografi krajobrazowej. Miejsce i swiatlo. A juz sami ustalamy jak to zamknac w kadr zeby mialo rece i nogi.
Wg mojego odbioru to nie jest tak, ze ktos chce gotowych tematow, tylko prosi o wskazanie atrakcyjnych miejsc gdzie mozna "cos podzialac"fotograficznie. Tylko tyle i az tyle.
I nijak ma to sie do fotografi studyjnej, gdzie na wszystko jest wplyw i my sami ustalamy jak to ma wygladac.
Dlatego napisalem, ze porownanie nietrafione.

Prawdopodbny brak naszej rekoncyliacji, moze wynikac z drobnego dyskursu co do wplywu warunkow(zastanych badz wykreowanych) na ostateczna implikacje fotografi;-).

kl
08-10-2018, 07:23
Prawdopodbny brak naszej rekoncyliacji, moze wynikac z drobnego dyskursu co do wplywu warunkow(zastanych badz wykreowanych) na ostateczna implikacje fotografi;-).

Wyobraź sobie, że powstaje taka "mapa" ciekawych miejsc zawierająca ich współrzędne geograficzne a dla początkujących także wysokość mocowania aparatu na statywie oraz proponowane ogniskowe. W terenie dla ułatwienia powinny pojawić się stałe znaki triangulacyjne, jednoznacznie identyfikujące punkt oznaczony na mapie. Następnie urządzamy festiwal zdjęć wykonanych z wybranego miejsca. Nagrodą dla zwycięzcy mógłby być odcisk jego stopy. Można też wprowadzić na rynek albumy kolekcjonerskie na zasadzie wlepek. Ich właściciele uzupełnialiby puste miejsca zdjęciami z opisanych miejsc. Perspektywicznie można myśleć o podziale na miejsca mniej i bardziej oczywiste, fotografie prosto z puszek i po obróbce, z filtrami lub bez. Wyobrażam też sobie szarą strefę handlującą miejscami poza głównym nurtem w tym pozaszlakowymi w parkach narodowych. Dla mnie to koszmar identyczny z książeczkami GOT.
Bardzo dobrze, że używasz porównań do fotografii studyjnej. Znam takich, którzy mają swoje stałe punkty oznaczone w studio dla osoby w konkretnej pozie z ustalona wysokością świateł, kątem pochylenia i mocą lamp. Ba znam też takich, którzy zarabiają na tym, żeby te punkty pooznaczać. System ten dramatycznie się komplikuje, kiedy po sobie przychodzą osoby o różnym wzroście.

krzysztofz24
08-10-2018, 12:41
Wizja rysowana przez ciebie nie wyglada zbyt zachecajaco. To bezmyslne klepanie tego samego z zerowym udzialem czynnika tworczego. Mysle, ze niezaleznie od rodzaju fotografi.
Ale sama lokalizacja atrakcyjna fotograficznie (i pytanie o nia) to nie to samo dokladnie co opisujesz. Tylko mam na mysli, sama lokalizacje. A juz sami decydujemy o porze dnia, jakie bysmy chcieli swiatlo i kadr itp.
I wiesz, jedna osoba w danym miejscu zrobi gniota, druga zdjecie jakich tysiace a trzecia zrobi super dobre i oryginalne ujecie.
Ale to tez tyczy sie kazdego rodzaju fotografi...

- - - - kolejny post - - - - - -


P.s Aspektem ktory nieublaganie wyplywa na wierzch przy tej dyskusji;-). Jest to, ze jesli miejsce jest zbyt "wyeksploatowane" fotograficznie to dochodzi do swoistego przesycenia danym tematem.
Ja np jako milosnik Tatr nie trawie zdjec z Morskiego Oka.
No nie, po prostu no nie:-).

kl
08-10-2018, 13:59
Ja np jako milosnik Tatr nie trawie zdjec z Morskiego Oka.
No nie, po prostu no nie:-).

Płytowej Turni nie trawisz? Galeryjki na Chłopka, Apostołów, Widoku z Owczej, Mokrej Wanty etc? Matecznik to świetny przykład, bo fotograf z zacięciem ma tam co robić przez lata. Zobacz ile tomów przewodników WC dotyczy tego rejonu. Grań Żabiego, Rysy, Wołowy, Mięgusze, Szpiglasowy. Dla odmiany o takiej Łapszance 15 lat temu widziało parę osób na krzyż. Teraz tam są autokary fotografów. Dokładnie tak samo jest nad morzem. Nie liczę zdjęć z miejsc w których ludzi widziałem tylko na początku i końcu wycieczki. Ale są też wcześniej mało znane obszary, obecnie zadeptywane przez fotografów, bo ktoś im polecił np taki "tysiącletni las" na środkowym wybrzeżu. Przykro mi ale kiedy czytam prośby o polecenie godnego miejsca na zdjęcia, to mi się środkowy palec sam prostuje. Satelitarna Mapa Googla zawiera więcej informacji, niż ludzie zdradzili na spowiedzi. Dyrekcje Parków Narodowych też podają na tacy wycieczki w miejsca absolutnie unikalne. Widok z byle latarni morskiej obejmuje obszar godny fotografowania na którego życia nie Ci starczy. Co trzeba jeszcze wiedzieć, żeby czerpać radość z wycieczki i zdjęć?

krzysztofz24
08-10-2018, 14:17
Asfaltu do Moka nie trawie, tlumu stonki, halasu, gwaru i zapachu szamba jak sie np schodzi ze Szpiglasa i zbliza do schroniska. I to wszystko mi staje przed oczami;-) jak widze zdjecie Morskiego sprzed schroniska, jakich powstalo miliardy i kraza w sieci.
Co innego jakies tele na gory lub ze szlaku na Rysy czy znad Czarnego Stawu.

Ale, ale jak juz zachaczylismy o temat gor a widze ze zorientowany jestes.
To przeciez czytajac pierwszy lepszy przewodnik czy opis szlaku, mamy podane opisy co mozna zobaczyc. Czy widok jaki sie rozposciera jest szeroki czy zamkniety itp.
Koscielec to dosyc zamkniete widoki.
Ale Kozi wierch wrecz przeciwnie.
No ludzie zawsze rozmawiali o miejscach do fotografowania;-). Nie widze w tym nic zlego o ile nie zaczyna to wygladac jak opisales. Czyli wszyscy klepia to samo "bo ja tez chce takie zdjecie".
Proponuje konsensus. Pytamy o dobre miejsce, idziemy tam fotografowac ale pozostajemy tworczy.

kl
08-10-2018, 14:44
Proponuje konsensus. Pytamy o dobre miejsce, idziemy tam fotografowac ale pozostajemy tworczy.

Nie idę na to. Zbyt łatwo dzisiaj pozyskać rzetelną informację. Trzeba się przełamać i zwyczajnie odrobić lekcje przed wycieczką. Gdyby ktoś 30 lat temu pokazał mi polarową odzież i google maps to pomyślałbym, że diabeł nie zniósł zapachu moich butów i karnie przeniósł mnie do raju. Każdy punkt w tym kraju jest dostępny pieszo najdalej w kilka godzin marszu od parkingu. W takich pytaniach widzę wyłącznie lenistwo.

Wujot
08-10-2018, 14:45
Wyobraź sobie, że powstaje taka "mapa" ciekawych miejsc zawierająca ich współrzędne geograficzne a dla początkujących także wysokość mocowania aparatu na statywie oraz proponowane ogniskowe. W terenie dla ułatwienia powinny pojawić się stałe znaki triangulacyjne, jednoznacznie identyfikujące punkt oznaczony na mapie. Następnie urządzamy festiwal zdjęć wykonanych z wybranego miejsca. Nagrodą dla zwycięzcy mógłby być odcisk jego stopy. Można też wprowadzić na rynek albumy kolekcjonerskie na zasadzie wlepek. Ich właściciele uzupełnialiby puste miejsca zdjęciami z opisanych miejsc. Perspektywicznie można myśleć o podziale na miejsca mniej i bardziej oczywiste, fotografie prosto z puszek i po obróbce, z filtrami lub bez. Wyobrażam też sobie szarą strefę handlującą miejscami poza głównym nurtem w tym pozaszlakowymi w parkach narodowych. Dla mnie to koszmar identyczny z książeczkami GOT.
Bardzo dobrze, że używasz porównań do fotografii studyjnej. Znam takich, którzy mają swoje stałe punkty oznaczone w studio dla osoby w konkretnej pozie z ustalona wysokością świateł, kątem pochylenia i mocą lamp. Ba znam też takich, którzy zarabiają na tym, żeby te punkty pooznaczać. System ten dramatycznie się komplikuje, kiedy po sobie przychodzą osoby o różnym wzroście.

Absurdalny pomysł... który wcześniej czy później ktoś zrealizuje.

Pytanie jest czy chodzi o wycieczkę, zrobienie celu, przeżywanie czy może o foty, którymi można się pochwalić. A skoro, jak wiesz, chodzi o to drugie to aż dziwnie, że jeszcze komuś się chce jeszcze własnoręcznie je robić. Trzeba by w tych "fotograficznych" miejscach ustawić aparat, połączyć z netem i każdy mógłby sobie nacisnąć spust w momencie kiedy uzna za stosowny i od razu ściągnąć.

Z krajobrazem mam od dawna poważny problem. Pół biedy jak go robię w celach sprzedażowych, tutaj jest usprawiedliwienie dla produkowania kolejnych obrazków. Kasa się zgadza i to jest jasne. Drugie to foty zrobione przy okazji. Jestem w miejscu gdzie pewnie drugi raz nigdy nie będę, czasem oznaczało to spory wysiłek (w tym i finansowy). Foty są tam zwornikami pamięci. Ważne, żeby ich robienie nie zajmowało zbyt dużo czasu. Natomiast nie pojmuję zupełnie robienia krajobrazu dla robienia krajobrazu. Tych godzin straconych na wyczekiwanie. Pomijając, że patrząc realistycznie nie da się tak zrobić czegoś ciekawego z trudniej dostępnych miejsc. Zresztą po co, aby dołożyć jeszcze jeden obrazek do setek poprzednich?

Pozdro
Wiesiek

6868
08-10-2018, 15:27
(...) Ważne, żeby ich robienie nie zajmowało zbyt dużo czasu. Natomiast nie pojmuję zupełnie robienia krajobrazu dla robienia krajobrazu. Tych godzin straconych na wyczekiwanie. Pomijając, że patrząc realistycznie nie da się tak zrobić czegoś ciekawego z trudniej dostępnych miejsc. Zresztą po co, aby dołożyć jeszcze jeden obrazek do setek poprzednich?

Pozdro
Wiesiek

W ten wlasnie sposob mozna kazda dziedzine fotografi sobie obrzydzic.
Po co robic portret cioci Krysi na urodzinach skoro pare lat temu juz jej ktos zrobil, po co robic w zasadzie kolejne podobne zdjecia, czy to okolicznosciowe, czy tez produktow, skoro w necie jest tego od diabla?

Wujot
08-10-2018, 15:48
W ten wlasnie sposob mozna kazda dziedzine fotografi sobie obrzydzic.
Po co robic portret cioci Krysi na urodzinach skoro pare lat temu juz jej ktos zrobil, po co robic w zasadzie kolejne podobne zdjecia, czy to okolicznosciowe, czy tez produktow, skoro w necie jest tego od diabla?

No widzisz nie do końca, ciocia Krysia się zmienia, jesteśmy z nią jakoś silnie związani. I mimo wszystko jest to jednostkowe. Płatne zlecenia to inna bajka. Tymczasem kolekcjonowanie zdjęć z obfotografowanych tematów jest dla jakieś wprost perwersyjne :) Jak powstaje to przy okazji - OK rozumiem ale jako cel sam w sobie? Po co?

Pozdro
Wiesiek

krzysztofz24
08-10-2018, 15:51
Absurdalny pomysł... który wcześniej czy później ktoś zrealizuje.

Z krajobrazem mam od dawna poważny problem. Pół biedy jak go robię w celach sprzedażowych, tutaj jest usprawiedliwienie dla produkowania kolejnych obrazków. Kasa się zgadza i to jest jasne. Drugie to foty zrobione przy okazji. Jestem w miejscu gdzie pewnie drugi raz nigdy nie będę, czasem oznaczało to spory wysiłek (w tym i finansowy). Foty są tam zwornikami pamięci. Ważne, żeby ich robienie nie zajmowało zbyt dużo czasu Natomiast nie pojmuję zupełnie robienia krajobrazu dla robienia krajobrazu. Tych godzin straconych na wyczekiwanie. Pomijając, że patrząc realistycznie nie da się tak zrobić czegoś ciekawego z trudniej dostępnych miejsc. Zresztą po co, aby dołożyć jeszcze jeden obrazek do setek poprzednich?

Pozdro
Wiesiek

Ktos madry i wcale nie filozof, kiedys powiedzial "Miara naszego zycia jest ilosc glebokich poruszen, ktorych doswiadczyla nasza dusza".
Ludzie chca obcowac z pieknem, zchwycac sie. I o to chodzi m.in w fotografi krajobrazu. Zobaczyc i uchwycic piekno otaczajacego swiata, wogole je dostrzec. I przede wszystkim o swiatlo.
Poza tym niekoniecznie krajobraz musi byc "ladnym widoczkiem", moze tez byc monumentalny, posepny, straszny i wiele innych slow moglbym tu wpisac.
I najwazniejsze, trzeba miec jeszcze obsesje swiatla, jak ono wplywa na fotografowana scene, jak ja ksztaltuje, jak ma barwe, jak sie zmienia zaleznie od warunkow.
Do tego mozna by jeszcze dorzucic jeden z moich ulubionych aspektow, czyli pogode i sile zjawisk przez nia generowanych.

Co by tu ci jeszcze napisac, po co sie robi krajobraz;-)
Moze lepiej dam obraz, zamiast slow.
Powiedzmy ze pierwsze 4-5 minut. Bo pozniej to juz bardziej przyroda, choc krajobrazu tez sporo.
U mnie taki widoki wywoluja poruszenie (szczegolnie fragment 1:45-3:15), czyli patrz zacytowane zdanie na poczatku.
https://youtu.be/6v2L2UGZJAM

Wujot
08-10-2018, 16:02
Ktos madry i wcale nie filozof, kiedys powiedzial "Miara naszego zycia jest ilosc glebokich poruszen, ktorych doswiadczyla nasza dusza".
Ludzie chca obcowac z pieknem, zchwycac sie. I o to chodzi m.in w fotografi krajobrazu. Zobaczyc i uchwycic piekno otaczajacego swiata, wogole je dostrzec. I przede wszystkim o swiatlo.
Poza tym niekoniecznie krajobraz musi byc "ladnym widoczkiem", moze tez byc monumentalny, posepny, straszny i wiele innych slow moglbym tu wpisac.
I najwazniejsze, trzeba miec jeszcze obsesje swiatla, jak ono wplywa na fotografowana scene, jak ja ksztaltuje, jak ma barwe, jak sie zmienia zaleznie od warunkow.
Do tego mozna by jeszcze dorzucic jeden z moich ulubionych aspektow, czyli pogode i sile zjawisk przez nia generowanych.

Co by tu ci jeszcze napisac, po co sie robi krajobraz;-)
Moze lepiej dam obraz, zamiast slow.
Powiedzmy ze pierwsze 4-5 minut. Bo pozniej to juz bardziej przyroda, choc krajobrazu tez sporo.
U mnie taki widoki wywoluja poruszenie, czyli patrz zacytowane zdanie na poczatku.
https://youtu.be/6v2L2UGZJAM

Ok ale jaki jest związek tych naszych poruszeń z fotografią?

Związek miedzy obrazkiem a "poruszeniami" jest luźny. Sontag moim zdaniem, bardzo trafnie, napisała o tym, że fotografia odgradza od przeżyć. Zamiast przeżywać - fotografujemy. Kiedyś to odkryłem na koncertach jazzowych. Przynosiłem całkiem udane sety i nic nie pamiętałem z koncertu. Później się wycfaniłem i jak grali dobrze to aparatu nie wyciągałem (albo symbolicznie) a jak przynudzali to robiłem zdjęcia.

Pozdro
Wiesiek

krzysztofz24
08-10-2018, 16:34
Zwiazek jest bardzo prosty. Utrwalic, zarejestrowac te przezycia. Dla siebie lub zeby z kims innym sie podzielic.
Jestes fotografem. Chyba umiesz "patrzec" przez wizjer aparatu. Absolutnie nie zgadzam sie z tym, ze fotografia odgradza od przezyc, zreszta chyba mozna to robic rownoczesnie albo czesciowo to a czesciowo to.

Z koncertem niezbyt dobry przyklad, bo to muzyka a nie obraz. Troche inna forma sztuki odbierana uszami a nie oczami.
To nie dziwne ze malo z koncertu pamietasz ,jak caly czas sie w wizjer patrzyles;-).

Obejrzales filmik, ktory zalinkowalem?
Nie chcial bys tego zobaczyc na wlasne oczy i "wyciagnac" z tego esencje i zamknac w kadrze za pomoca aparatu fotograficznego?
Bo ja bardzo.

Wujot
08-10-2018, 16:43
Obejrzales filmik, ktory zalinkowalem?
Nie chcial bys tego zobaczyc na wlasne oczy i "wyciagnac" z tego esencje i zamknac w kadrze za pomoca aparatu fotograficznego?
Bo ja bardzo.

Na pierwsze pytanie - wielkie TAK, chciałbym wleźć na te różne góry. Na drugie w zasadzie NIE - to jest niezbyt ważne. Przy okazji pewnie zrobiłbym zdjęcia (a jeszcze bardziej liczył na foty od kumpli)
np na takie (jestem na nim)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/10/20180509_144916thumbjpge1e99033eef69ec9e-1.jpg
źródło (https://www.skionline.pl/forum/uploads/monthly_2018_05/20180509_144916.thumb.jpg.e1e99033eef69ec9e5e42f6e 3055a439.jpg)

pozdro
Wiesiek

krzysztofz24
08-10-2018, 16:47
Do poprzedniego postu, bo juz nie moge edytowac.

P.S Jesli te "nasze glebokie poruszenia" sa wywolywane, tutaj akurat krajobrazem. Nie sa warte tego zeby zarejestrowac ich przyczyne na zdjeciu. Aby zatrzymac to niejako dla siebie lub podzielic sie z innymi.
To co jest warte zeby to fotografowac?
Tak jakby rozebrac modelke do aktu, ustawic, oswietlic, wogole realizujemy nasza wizje...ale nie robimy zdjecia bo nam przeszkadza tego doswiadczac;-).
Ta pani co zacytowales, to chyba niestety sie wypalila jako fotograf troche.


Calkiem dobre zdjecie krajobrazowe.(choc czynnik ludzki kloci sie lekko o pierwsze skrzypce z krajobrazem) Ale to pisze ja-milosnik gor.
A gdyby jeszcze w tle rysowala sie burza to dodalo by zdjeciu dramaturgi. Albo gdyby to byl wschod slonca, rozwietlajacy plomiennym kolorem ten szczyt na ktory wchodzicie.
Takich albo mozna by tu wypisac pelno, takze widzisz ze to samo miejsce nie musi dawac tych samych zdjec.

Ktory to ty:-)?

Wujot
08-10-2018, 16:59
Do poprzedniego postu, bo juz nie moge edytowac.

P.S Jesli te "nasze glebokie poruszenia" sa wywolywane, tutaj akurat krajobrazem. Nie sa warte tego zeby zarejestrowac ich przyczyne na zdjeciu. Aby zatrzymac to niejako dla siebie lub podzielic sie z innymi.
To co jest warte zeby to fotografowac?
Tak jakby rozebrac modelke do aktu, ustawic, oswietlic, wogole realizujemy nasza wizje...ale nie robimy zdjecia bo nam przeszkadza tego doswiadczac;-).
Ta pani co zacytowales, to chyba niestety sie wypalila jako fotograf troche.

Jak napisałem jest bardzo prawdopodobne (wprost pewne), że wykonałbym zdjęcia "jako zworniki pamięci", to są jednostkowe zdarzenia i czasem na fotach dostrzegam drobiazgi, których nie pamiętam. I telefon jest do tego wystarczający. Natomiast uważam, że szkoda czasu na jakieś wielkie deliberacje krajobrazowe w momencie gdy mogę ten czas lepiej wykorzystać. Zamiast stać ubrany jak baleron na jakimś wigwizdowie i oczekiwać, że akurat ułożą się odpowiednio chmurki wolę iść dalej i chłonąć wrażenia o których obydwaj mówimy. Fota to tylko obrazek.

Szczególnie, że obowiązujący tu nurt fotografii pejzażowej traktuję jako coś bardzo schematycznego, w zasadzie wstydliwego (z punktu widzenia artystycznego). Co nie przeszkadza mi czasem popełniać takich projektów...

Pozdro
Wiesiek

krzysztofz24
08-10-2018, 17:07
Jednak sie nie dogadamy:-). I wcale nie mam zamiaru cie przekonywac do swoich racji, bo ludzie sa po prostu rozni.
Ty uwazasz tak a ja uwazam tak jak napisalem.
I dla mnie warto stac na wygwizdowie czekajac "na ulozenie chmurek" jak to okresliles;-)
A wrecz uwielbiam robic gorskie foty na siarczystym mrozie z samego rana z niesamowita przejrzystoscia powietrza.

Mam nadzieje tylko, ze zrozumiales ze jednak sa ludzie, ktorzy chca fotografowac krajobraz, bo dla nich warto...i to po prostu czuja.

Wujot
08-10-2018, 17:14
Jednak sie nie dogadamy:-). I wcale nie mam zamiaru cie przekonywac do swoich racji, bo ludzie sa po prostu rozni.
Ty uwazasz tak a ja uwazam tak jak napisalem.
I dla mnie warto stac na wygwizdowie czekajac "na ulozenie chmurek" jak to okresliles;-)
A wrecz uwielbiam robic gorskie foty na siarczystym mrozie z samego rana z niesamowita przejrzystoscia powietrza.

Mam nadzieje tylko, ze zrozumiales ze jednak sa ludzie, ktorzy chca fotografowac krajobraz, bo dla nich warto...i to po prostu czuja.

Trochę prowokowałem...

Choć obserwuję Was troszkę z ciekawością trzeźwego popatrującego na dobrze wstawionych
:)

Pozdro
Wiesiek

krzysztofz24
08-10-2018, 17:27
To ja tylko mam nadziej ze nie odbierzesz mojego wpisu w twoim watku zdjeciowym w dziale krajobraz jako prowokacji:-).
Bo nie mam zamiaru sie klocic, koniecznie kogos przekonywac czy podobnych rzeczy.
I napisalem co uwazam tylko.

kl
08-10-2018, 17:59
To jest bój ideologiczny między ludźmi którzy operują na różnych biegunach. Jeden w ciężkim mrozie dzielnie podtrzymując statyw, robi zdjęcia odległych grani a drugi w warunkach, które nieraz trudno sobie wyobrazić pierwszemu, po tej grani śmiga na lotnej niekoniecznie w kierunku najbliższego zwornika . Skala doznań jest nieporównywalna. Do tego wszystkiego zdjęcia z przejścia mają najczęściej charakter czysto topograficzny.
Przyznaję, że także i dla mnie, wystawanie w odległych miejscach, zamiast w te miejsca pójść, jest zajęciem mało zrozumiałym, kojarzącym mi się z substytutem. Może to jakiś etap, bo po nabyciu swojego pierwszego samochodu, też jeździłem na Gliczarów. Nie pamiętam czy miałem statyw. Pamiętam, że byłem z dziewczyną ;)
Załączam przykłady topograficzne:

15190

15191

15192

krzysztofz24
08-10-2018, 18:42
To jest bój ideologiczny między ludźmi którzy operują na różnych biegunach. Jeden w ciężkim mrozie dzielnie podtrzymując statyw, robi zdjęcia odległych grani a drugi w warunkach, które nieraz trudno sobie wyobrazić pierwszemu, po tej grani śmiga na lotnej niekoniecznie w kierunku najbliższego zwornika . Skala doznań jest nieporównywalna. Do tego wszystkiego zdjęcia z przejścia mają najczęściej charakter czysto topograficzny.
Przyznaję, że także i dla mnie, wystawanie w odległych miejscach, zamiast w te miejsca pójść, jest zajęciem mało zrozumiałym, kojarzącym mi się z substytutem. Może to jakiś etap, bo po nabyciu swojego pierwszego samochodu, też jeździłem na Gliczarów. Nie pamiętam czy miałem statyw. Pamiętam, że byłem z dziewczyną ;)
Załączam przykłady topograficzne:


Ale chwilunia. Ja chodze po gorach akurat:-). Wiec jestem na dwoch biegunach jakby co;-). I fotografia i chodzenie po gorach mozna ze soba swietnie laczyc. Jak bylem mlodszy to na Orla wzialem analog ze slajdem, analog z negatywem BW i cyfre.
Teraz juz ograniczam sie do jednego korpusu i najczesciej jednego obiektywu. To tak a propo jakby ktos chcial napisac argument ze na powazne chodzenie po gorach to lustrzanka za duza.
Jakos Kukuczka nie mial smartfona tylko targal ciezkie kloce na szczyty:-)
I jak fotografuje z Polany Glodowka zdjecie panoramy Tatr, to nie bardzo widze mozliwosc ze moglbym wszedzie pojsc;-).
Bo mi urlopu nie starczy.
A powazniej to miejsce A inaczej wyglada z miejsca B niz jak sie jest na tym miejscu A.

Prosze, jedno z moich mz najlepszych. Jest kadr, swiatlo ma niesamowity power, do tego bardzo rzadkie zjawisko rozszczepiania sie swiatla na gorach w tle. Huk od wiatru, ktory niemal przewracal i morze chmur.
A do tego czynnik ludzki dla pokazania skali.
I nie byl to pstryk przy okazji tylko sledzenie pogody od kilku dni, plus caly dzien na dworze na -20 pare stopni przy silnym wietrze. Czyli wlozone w to bylo planowanie i serce. Mysle ze czuc troche ten wiatr i huk.
Zdjecie zrobione z miejsca, w ktorym byly miliony osob i chyba tyle samo jest zdjec w sieci.



Wędrowiec wsród huku i chmur.

15194







P.s
A co do tego jezdzenia swiezo kupionym samochodem bez celu. To od kilkunastu lat mam zawsze jakis motocykl i w zasadzie caly czas nim jezdze bez celu :-) dla samej przyjemnosci jazdy.
Takze...ludzie sa rozni...

kl
08-10-2018, 19:43
Dokładasz mi tylko argumentów.

krzysztofz24
08-10-2018, 19:50
Argumentow na co?
Mozesz jasniej, bo zyje w przeswiadczeniu ze zbijam twoje argumenty moimi;-).

Choc juz tyle rozmawialismy, ze trzeba konkretniej.

kl
08-10-2018, 20:25
Pokazujesz zdjęcie z miejsca, gdzie na stałe zamontowana jest kamera. Wędrowcem nazywasz pasażera kolejki, którego całym wysiłkiem bywa dostanie się do Kuźnic i zakup biletu. Brakuje tylko megafonu ogłaszającego na Krupówkach warunków pogodowych i zapowiadającego atrakcyjne przyziemienia śmigłowca TOPR i jego widma brockenu.

krzysztofz24
08-10-2018, 20:38
No i co z tego ze tam jest na stale zamontowana kamera.(ale nie daje takiego kadru dokladnie). Znajdziesz mi tak na szybko w necie zdjecie z Kasprowego z takimi warunkami i z tak rozszczepionym swiatlem (to rzadsze zjawisko nawet niz widmo brockenu)?
A ten wedrowiec, owszem szedl na ostatnia kolejke ale z Czerwonych Wierchow:-). Rozmawialem z nim.
A ja bylem tego dnia na Swinicy, przed zrobieniem tego zdjecia, jesli to jakas nobilitacja. Choc mz nie powinno to niz zmieniac.

Takze mz jest to przyklad dobrego zdjecia ze znanego miejsca. Zagrala przede wszystkim pogoda i swiatlo. Przeciez tam jest tak rolzlegly widok, ze mozna robic takei zdjecia jakich ktos jeszcze nie robil. (9 osob bedzie stac w jednym miejscu i zrobi gniota a ta 100-tna zrobi arcydzielo (nie to zebym o sobie i swoim zdjeciu opisal, bo ja skromny jestem).
Z calym szacunkiem, ale troche sie zapetliles w swojej argumentacji;-) Tylko bez obrazania sie prosze, nie zawsze w dyskusji trzeba sie zgadzac.

A jakby sfotografowac z Kasprowego burze stulecia, to pewnie niektorzy by krecili nosem; eee, to z Kasprowego.

kl
08-10-2018, 20:58
Przykro mi. Demagogia do mnie nie trafia. Zdjęcia ze Świnicy chętnie obejrzę.

Przewodnik Tatrzański, Pracownik obserwatorium na Kasprowym, Witek Kaszkin: https://vimeo.com/kaszkin

krzysztofz24
08-10-2018, 21:51
Nie zarzucaj mi demagogi, bo naprawde daleki jestem od tego. Dla mnie w dyskusji chodzi o wymiane pogladow i niekoniecznie musi dojsc do porozumienia czy zgody obu stron.
Wazniejsze jest wzbogacenie swojego punktu widzenia poznajac argumenty drugiej strony.
W zalinkowanej przez ciebie galerii nie znalazlem takich warunkow swietlnych o ktorych pisalem i pokazalem na zdjeciu, nawet widma brockenu nie zauwazylem;-). I tak, taki "szczegol" jak rodzaj swiatla jest istotny, bo swiatla to podstawa w fotografi krajobrazu. Juz wspominalem o tym szerzej, wiec nie bede sie powtarzal.

Jak jest roznica miedzy zdjeciami ze Swinicy a z Kasprowego? I tu i tu mozna zrobic gniota lub arcydzielo. Bardziej to zalezy od fotografa, jego umiejestnosci, szczescia co do warunkow i jak temu szczesciu dopomoglismy niz ilosci osob ktore na ta gore wchodza.

Mysle, ze lepiej bedzie jak kazdy z nas pozostanie przy swoim "swiatopogladzie".
Tylko, czy ty pozwolisz zeby ktos robil zdjecia krajobrazu i wkladal w to serce bo tak po prostu chce;-) (o powodach i odczuciach z tym zwiazanych pisalem juz szerzej), bez negowania tego.
Mysle, ze najlepiej bedzie pozostawic to pytanie zawieszone bez odpowiedzi, do przemyslenia przez niektorych. I wcale nie mam na mysli koniecznie ciebie.

Ligo
08-10-2018, 22:02
Pokazujesz zdjęcie z miejsca, gdzie na stałe zamontowana jest kamera.
Ja bardzo przepraszam, że tak między wódkę, a zakąskę...
Ale to poważny zarzut, niewybaczalne wręcz.

kl
08-10-2018, 22:33
robil zdjecia krajobrazu i wkladal w to serce bo tak po prostu chce;-) (o powodach i odczuciach z tym zwiazanych pisalem juz szerzej), bez negowania tego.


Nie mam nic przeciwko czerpaniu radości z fotografowania. Jestem przeciwny publikacji map z atrakcjami dla fotografów. Szczególnie wtedy, kiedy może na tym ucierpieć przyroda, co systematycznie obserwuje na wybrzeżu, w górach czy na Podlasiu. Męczy mnie też oglądanie trylionowego ujęcia z tego samego miejsca, niezależnie od warunków. Nie męczy mnie stan przejścia Wrótek w Żeberku Świnicy w pokazanych na zdjęciu warunkach. Mam słabość do tego miejsca i dalszej części Walentkowej Grani.



Ja bardzo przepraszam, że tak między wódkę, a zakąskę...
Ale to poważny zarzut, niewybaczalne wręcz.

To tylko nawiązanie do:



Trzeba by w tych "fotograficznych" miejscach ustawić aparat, połączyć z netem i każdy mógłby sobie nacisnąć spust w momencie kiedy uzna za stosowny i od razu ściągnąć.

Co właśnie na Kasprowym jest realizowane.

krzysztofz24
08-10-2018, 23:01
Nie mam nic przeciwko czerpaniu radości z fotografowania. Jestem przeciwny publikacji map z atrakcjami dla fotografów.
A ja sobie kupilem "Przewodnik łowców krajobrazu" i go przeczytalem z zapartym tchem i niejako zaplodnil moja wyobraznie. I moze nie uwierzysz ale nie powtorzylem do tej pory zadnego kadru. Ot pogladowka gdzie warto pojsc liczac na piekny material do zdjec.
To to samo jakby ogladac obrazy klasykow w celu inspiracji przy fotografi aktu na przyklad.


Co właśnie na Kasprowym jest realizowane.
Wylejemy tu moze atramentu a sie nie zgodzimy:-)

dvd_100
09-10-2018, 01:56
Olaboga. Jedno niewinne pytanie a jakie odpowiedzi :) ktos tam stwierdził, że takie pytania to lenistwo, ale wydaje mi się, że w większości wypadków to nie. Gdybym jechał na miesiąc to miałbym czas sprawdzić każdy krzaczek, kamień czy ziarnko piasku nad morzem. A że jadę tylko na dwa dni, to mało czasu jest na sprawdzenie. Więc logicznym jest, by zapytać się, czy coś ciekawego można tam znaleźć.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka

kl
09-10-2018, 02:15
Więc logicznym jest, by zapytać się, czy coś ciekawego można tam znaleźć.


Odpowiadam logicznie. Można znaleźć. Można pochodzić a przy następnej okazji wrócić w wytypowane miejsca.

dvd_100
09-10-2018, 02:43
Odpowiadam logicznie. Można znaleźć. Można pochodzić a przy następnej okazji wrócić w wytypowane miejsca.Cóż spierać się nie będę, bo nie widzę w tym dalszego sensu. Szanuję twoje zdanie, chociaż ja mam inne.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka

Wind Mill
12-10-2018, 21:14
Trochę odświerzę temat, bo jam się wybieram nad morzę, może. Padło na trójmiasto i jest tam coś ciekawego poza klifem orłowskim i torpedownią? Mul (?) jest tam dużo i sobie te mola jakoś ogarnę :)

Mułu nie smakowałem, ale mam 512 pstryków z ante portas. :D
15398

Mamy też Górki Zachodnie.
15399

A także słonko i abątki.
15400