Zobacz pełną wersję : Precedensowy wyrok sadu
do poczytania do popoludniowej kawy
http://www.rp.pl/Dobra-osobiste/307089994-Precedensowy-wyrok-zadoscuczynienie-za-brak-fotografii-z-sesji-plenerowej-po-slubie.html
trudno nie zgodzić się z orzeczeniem sądu
Fotosnajper 12
08-07-2018, 16:05
"...fotograf nie miał w pełni sprawnej ręki, a jego pomocnik był pod wpływem alkoholu."
Zakład pracy chronionej? :mrgreen:
Szkoda, że nie znamy wersji drugiej strony. Po drugie, wyroki sądów w Polsce nie są precedensowe, co w pierwszym zdaniu stwierdza autor artykułu. To tak w temacie rzetelności dziennikarskiej.
To, że fotograf dał tylnej części ciała jest oczywiste, ale czytając tekst nie mogę uniknąć wrażenia że i druga strona należy do ludzi sfrustrowanych, przepełnionych kompleksami, wrogo nastawionych do całego świata i "chcących rozmawiać z kierownikiem".
Pozostaje tylko współczuć mężowi, któremu roztyła się żona :P
Po drugie, wyroki sądów w Polsce nie są precedensowe, co w pierwszym zdaniu stwierdza autor artykułu. To tak w temacie rzetelności dziennikarskiej.
Bo każdy używa sformułowania "precedens" a w PL powinno się używać "nie mający precedensu" czyli nowy, niespotykany dotąd, taki który coś może zapoczątkować
To, że fotograf dał tylnej części ciała jest oczywiste, ale czytając tekst nie mogę uniknąć wrażenia że i druga strona należy do ludzi sfrustrowanych, przepełnionych kompleksami, wrogo nastawionych do całego świata i "chcących rozmawiać z kierownikiem".
Pozostaje tylko współczuć mężowi, któremu roztyła się żona
trochę słaby i nieśmieszny ten twój tekst o żonie
poza tym chcieli rozwiązać sprawę polubownie, przyjeżdżali do Polski, itp, itd, jak to nie działa to co mieli zrobić? ty byś rozumiem czekał w nieskończoność i próbował rozmawiać z pijanym pomocnikiem?
czytając tekst nie mogę uniknąć wrażenia że i druga strona należy do ludzi sfrustrowanych, przepełnionych kompleksami, wrogo nastawionych do całego świata i "chcących rozmawiać z kierownikiem".
Pozostaje tylko współczuć mężowi, któremu roztyła się żona :P
ale ty tak serio? :/
wg ciebie co powinni zrobic? poczekac kolejne pol roku?
Teraz nie wiem czy niejasno się wyraziłem, czy źle zinterpretowaliście to co napisałem :P
Z jednej strony zachowanie fotografa jest skandaliczne, z drugiej przytoczonej tutaj argumentacji nie jestem w stanie brać na poważnie.
"Zdjęcia w plenerze nie wyszły dobrze – jesienny dzień był pochmurny i zimny, małżonkowie pozowali ubrani w lekkie ślubne stroje, a ekipa nie miała żadnego sprzętu, który mógłby złagodzić odczucie chłodu, np. specjalnej dmuchawy. Na dodatek Karina nie prezentowała się tak korzystnie, jak latem – przybrała na wadze, bo planując zajście w ciążę porzuciła dietę. "
"Przed przystąpieniem do nagrania filmu małżonkowie byli tak zmarznięci, że zażądali filmowania we wnętrzach, ale kamerzysta nie chciał na to przystać. "
"fotograf nie miał w pełni sprawnej ręki, a jego pomocnik był pod wpływem alkoholu."
Pochmurny i zimny dzień: To w lecie nie mógł się taki trafić? Owszem, było mniejsze prawdopodobieństwo, ale pogoda jest sprawą loteryjną.
Małżonkowie zmarznięci przed nagraniem: Ludzie naprawdę nie są w stanie wpaść na to, żeby przy niskiej temperaturze wziąć jakąś bluzę/kurtkę/koc czy cokolwiek innego i zdejmować to tylko do zdjęć/filmu? Gdyby zmarzli w trakcie robienia zdjęć to ten argument miałby sens, ale przed... no ludzie, litości.
Roztycie się przez kilka miesięcy: Tak, to na 100% wina fotografa, a nie tego, że ktoś był zbyt głupi żeby się w sensowny i świadomy sposób odchudzić.
Fotograf nie miał w pełni sprawnej ręki: Zdarzyło mi się już w życiu robić zdjęcia z niesprawną prawą ręką. Żeby było śmieszniej był to sport robiony zestawem ważącym 6kg. Dało się, więc nie widzę żadnych przeciwwskazań, aby zrobić sesję portretową.
Pomocnik pod wpływem alko: Tutaj wytłumaczenia nie ma. "Gratulacje" dla fotografa, że go zabrał ze sobą zamiast kopnąć w dupę.
No dobra, ale czego dotyczy wyrok sądu, bo nie rozumiem?
1. od kiedy "godne przeżywanie ślubu" jest dobrem osobistym?
2. jeżeli już jest (i dont know why), to jak niby została ta godność naruszona, skoro cały ślub odbył się bez problemów, a młodzi sami chcieli przesunąć plener na późniejszy termin?
3. czy fotograf wywiązał się z umowy? Imo tak - zrobił repo, zrobił film, zrobił plener. Czy jest zatem podstawa do takiego wyroku jaki zapadł? No raczej nie.
4. czy fotograf zachował się profesjonalnie, czy nie, to zupełnie inna sprawa, ale to raczej nie stanowi podstawy do zakładania sprawy.
Zgadzam się z Zelberem. Coś tu jest grubo pokręcone. Sąd mam wrażenie, że na prawie to się raczej nie zna (albo ja o czymś nie wiem). Para młoda ma dziwne oczekiwania. Fotograf też dał d..., o ile młodzi nie naściemniali kobiecie od artykułu, ale za to nie zakłada się sprawy, tylko wystawia negatywną opinię i tyle. Ewentualnie zwrot kosztów podróży, jeśli było tak, jak to opisano.
Fotosnajper 12
08-07-2018, 20:13
Fotograf też dał d..., o ile młodzi nie naściemniali kobiecie od artykułu, ale za to nie zakłada się sprawy, tylko wystawia negatywną opinię i tyle.
Jeszcze jakieś sensowne podparcie tej tezy. Najlepiej jakiś paragraf z k.c. Negatywną opinię to i fotograf i ta para ma w doopie. A najbardziej fotograf. I jego pomocnik też.
Jakie podparcie? A jakie ma być? To, że się komuś zdjęcia nie podobają, bo jest listopad i jest szaro, a pannie młodej się przytyło, to jest twoim zdaniem podstawa do wyroku dla fotografa? Jeśli fotograf wywiązał się z umowy, to nie ma podstaw do żadnego wyroku.
jurkarol
08-07-2018, 20:58
Jakie podparcie? A jakie ma być? To, że się komuś zdjęcia nie podobają, bo jest listopad i jest szaro, a pannie młodej się przytyło, to jest twoim zdaniem podstawa do wyroku dla fotografa? Jeśli fotograf wywiązał się z umowy, to nie ma podstaw do żadnego wyroku.
fotograf się nie wywiązał z umowy. czy mógłby przekładać sesję np. o rok?
Jak się nie wywiązał? Termin sesji ustalono wspólnie - para młoda i fotograf. Sesja się odbyła. Para młoda nie była zadowolona. End of story. Czy ja tu czegoś nie rozumiem? Fotograf zrobił tę sesję sam ze sobą i swoim podpitym asystentem?
Fotosnajper 12
08-07-2018, 22:24
Jak się nie wywiązał? Termin sesji ustalono wspólnie - para młoda i fotograf. Sesja się odbyła. Para młoda nie była zadowolona. End of story. Czy ja tu czegoś nie rozumiem? Fotograf zrobił tę sesję sam ze sobą i swoim podpitym asystentem?
Tak, dokładnie, nie rozumiesz. Nie rozumiesz, że każdy ma prawo założyć sprawę w sądzie nawet o pietruszkę. To, co sąd postanowi to jest całkiem inna sprawa i to musisz zrozumieć, lub chociaż spróbować. Tak właśnie działa demokratyczny system. End of story.
Demokratyczny system, w którym łamie się prawo i wydaje wyroki wyssane z palca, bo tak? :D Widzę tu jakąś grubą logikę. Na jakiej podstawie prawnej twoim zdaniem sąd miał prawo wydać taki wyrok jaki wydał?
Demokratyczny system, w którym łamie się prawo i wydaje wyroki wyssane z palca, bo tak? :D Widzę tu jakąś grubą logikę. Na jakiej podstawie prawnej twoim zdaniem sąd miał prawo wydać taki wyrok jaki wydał?
Przeczytaj spokojnie i uważnie zlinkowany materiał to zrozumiesz podstawę. Została zawarta umowa a fotograf w rozsądnym terminie mimo determinacji pary młodej nie wykonał sesji będącej integralnym składnikiem umowy. W dodatku mimo, że dał ciała na całej linii to nie wydał materiału z uroczystości. Młodzi się wkurzyli (np przylot aby pocałować klamkę) i zażądali rekompensaty a sąd do tego się przychylił. I tyle, normalna sprawa.
Oczywiście nie znamy wersji drugiej strony być może są jakieś nieopisane sprawy. Sądzę, że teraz jest miejsce na ugodę - fotograf odda materiał (bo teoretycznie to jeszcze może skasować jeśli nie całość to część) a młodzi zrzekną się odszkodowania.
Aż nie mogę uwierzyć w dotychczasowe załatwienie sprawy bo jeśli młodzi wrzucą to w neta to jest spora szansa, że straty fotografa będą jeszcze większe.
Pozdro
Wiesiek
Żeby doszło do takiej sytuacji to obie strony musiały mocno się napracować.
Przeczytaj spokojnie i uważnie zlinkowany materiał to zrozumiesz podstawę. Została zawarta umowa a fotograf w rozsądnym terminie mimo determinacji pary młodej nie wykonał sesji będącej integralnym składnikiem umowy. W dodatku mimo, że dał ciała na całej linii to nie wydał materiału z uroczystości. Młodzi się wkurzyli (np przylot aby pocałować klamkę) i zażądali rekompensaty a sąd do tego się przychylił. I tyle, normalna sprawa.
Oczywiście nie znamy wersji drugiej strony być może są jakieś nieopisane sprawy. Sądzę, że teraz jest miejsce na ugodę - fotograf odda materiał (bo teoretycznie to jeszcze może skasować jeśli nie całość to część) a młodzi zrzekną się odszkodowania.
Aż nie mogę uwierzyć w dotychczasowe załatwienie sprawy bo jeśli młodzi wrzucą to w neta to jest spora szansa, że straty fotografa będą jeszcze większe.
Pozdro
Wiesiek
Tylko, że nie taka jest argumentacja sądu wg tego artykułu.
Tylko, że nie taka jest argumentacja sądu wg tego artykułu.
sad stwierdzil ze fotograf nie wywiazal sie z umowy o dzielo, a wykonane zbyt pozno zdjecia plenerowe nie moga byc uznane za wykonane w pakiecie ze wzgledu na zbyt duza roznice w pogodzie i gabarytach. zdjecie zaronwo z ceremoni jak i plenerowe sa pakietem ktory mial byc pamiatka, nie zostal wykonany w calosci, wskutek tego zostalo naruszone dobro mlodych, gdyz nie maja czego wspominac a wykonane zdjecie przypominalyby tylko sytuacje.
Swoja droga ciekawi mnie taka droga argumentacji wybrana przez sad. Moim zdaniem brak mozliwosci umowienia sie w lipcu oraz pozniejsza nieobecnosc fotografa na umowionym spotkaniu stanowia podstawe do rozwiazania umowy. Z drugiej storny fajnie ze sie takie sprawy pojawiaja bo moze troche to nauczy obu stron szacunku.
- - - - kolejny post - - - - - -
Sądzę, że teraz jest miejsce na ugodę - fotograf odda materiał (bo teoretycznie to jeszcze może skasować jeśli nie całość to część) a młodzi zrzekną się odszkodowania.
z tego co czytalem to sad zasadzil 15tys odszkodowania dla mlodych plus obowiazek wydania zdjec. watpie by fotograf skladal apelacje
Aż nie mogę uwierzyć w dotychczasowe załatwienie sprawy bo jeśli młodzi wrzucą to w neta to jest spora szansa, że straty fotografa będą jeszcze większe.
no niestety tak wyglada wspolpraca z polskimi januszami biznesu. ja kiedys spisywalem historie z kleintami, troche ich nawet bylo na forum. zebralaby sie niezla ksiazka :D
prawda jest taka ze czasem jak ktos sie uprze to nawet przed sadem bedzie szedl w zaparte. Pare lat temu klient nie chcial zaplacic za sesje mimo wykonanej pracy, sprawa skonczyla sie w sadzie, twierdzil ze uzgadnial co innego niz w umowie, opinia rzeczoznawcy zmiazdzyla klienta, po wyroku klient zlozyl apelacje ktora przegral z kretesem. Na koncu trzeba bylo postraszyc windykacja zeby zaplacil. zajelo to blisko 3 lata i prace kilku osob. Kompletnie bez sensu
Fotosnajper 12
09-07-2018, 17:21
Demokratyczny system, w którym łamie się prawo i wydaje wyroki wyssane z palca, bo tak? :D Widzę tu jakąś grubą logikę. Na jakiej podstawie prawnej twoim zdaniem sąd miał prawo wydać taki wyrok jaki wydał?
Hmm, cóż. Jednak dajesz mi powód by twierdzić, że jednak nie rozumiesz.
Pozdrawiam.
Nachzehrer
09-07-2018, 22:42
E tam dla mnie to dziwne.
Powinni się dogadać ze sesja plenerowa w max 1 miesiąc po ślubie. I np. w dni pon. - pt.
Widać fotografowi kompletnie nie zależało a młodym nie zależało tylko trochę mniej. Jak by fotografowi zalezało to by sie jeszcze w lato dogadał z terminem.
A ze jesienią młody humoru nie miał, ja go rozumiem ;)
A mnie najbardziej się podoba plenerowa dmuchawa, jako świadectwo profesjonalizmu. Ciekaw jestem apelacji w tej kwestii.
DaroD300S
10-07-2018, 07:19
A na jakiej podstawie para stwierdziła, że asystent był "pod wpływem" ? Czy była wezwana policja i był zbadany alkomatem ? Za takie pomówienia to ja był założył sprawę ale młodym.
A na jakiej podstawie para stwierdziła, że asystent był "pod wpływem" ? Czy była wezwana policja i był zbadany alkomatem ? Za takie pomówienia to ja był założył sprawę ale młodym.
Bo może wiało mu z paszczy? Nie bardzo trzymał równowagę lub bełkotał? Może było to tak ewidentne, że trudno było tego nie stwierdzić? Całkowicie zgadzam się z Młodymi i wyrokiem sądu, zachowanie fotografa było niedopuszczalne. I nie chodzi mi o dmuchawę czy niesprawną rękę, bo to już szczegóły lub kuriozum, ale o przesuwanie terminu. Rozumiem, o tydzień-dwa, ale o 4 miesiące? To już nie jest plener ślubny tylko oddzielna sesja portretowa, która ma się nijak do reportażu ślubnego... Uroczystość w lipcu a plener w listopadzie? A może w grudniu, w pięknym zimowym krajobrazie? Reportaż z samochodem jadącym do ślubu a plener w saniach? Sytuacja, w której Młodzi przylatują z Irlandii na umówione spotkanie a fotografa nie ma, bo jest na urlopie? To jest nie tylko brak jakiegokolwiek profesjonalizmu, ale wręcz elementarnego szacunku w stosunku do drugiego człowieka. I dobrze, że takie sprawy zaczynają być zakładane a wyroki zapadają, bo niestety niedotrzymywanie terminów jest czymś nagminnym w rzeczywistości polskiego biznesu i usług, a nieodbieranie telefonu staje się standardem prowadzenia interesu... Absolutnie nie dziwię się Młodym, że podali fotografa do sądu, bo po prostu zepsuł im uroczystość, i chwile, które się nie powtórzą. A fotograf zachował się na zasadzie "nie mamy pańskiego krawata i co nam pan zrobi?", więc dobrze, że dostał nauczkę...
A mnie najbardziej się podoba plenerowa dmuchawa, jako świadectwo profesjonalizmu. Ciekaw jestem apelacji w tej kwestii.
coz .. skoro sesja miala byc w cieple lipcowe popoludnie a para miala pozowac w lernich strojach to robienie tego w listopadzie wymaga stworzenia chocby namiastki warunkow.
przyznam ze czytam w roznych miejscach nabijanie sie z tej dmuchawy i nie mam pojecia czemu Was to az tak dziwi? organizowalem troche sesji gdzie trzeba bylo dmuchawami ogrzac magazyn zeby modelka nie zamarzla i jakos nikt nie widzial w tym problemu.
natomiast kompletnym brakiem profesjonalizmu jest brak kontaktu z klientem i nieobecnosc na umowionym spotkaniu. I dobrze ze bedize to pana fotopstryka kosztowac pare pln.
coz .. skoro sesja miala byc w cieple lipcowe popoludnie a para miala pozowac w lernich strojach to robienie tego w listopadzie wymaga stworzenia chocby namiastki warunkow. .
moznaby zaaranzowac sesje np w afryce , oczywiscie na koszt fotografa .
Problem w tym , ze pani mloda przytyla i stracila figure , pan mlody po zapoznaniu sie z pozyciem malzenskim zaczal lysiec.
nie od odrobienia - czasu cofnac sie nie da.
chyba , ze odchudzic i dodac wlosow w PS.
LT ma funkcje wybielania zebow , moze jeszcze wprowadzic usuwanie lysiny ?
...chyba , ze odchudzic i dodac wlosow w PS.
LT ma funkcje wybielania zebow , moze jeszcze wprowadzic usuwanie lysiny ?
LT domyślam się, że chodzi o Ligtroom ? (skrót: LR) Możesz podpowiedzieć, gdzie jest ta funkcja w LR wybielania zębów? Nie mówię, że jej nie ma..., po prostu jakoś jej nie zauważyłem, a wydawało mi się, że znam dobrze ten program:-)
Edit.
Dobra, przypomniałem sobie, pędzel korygujący/Adjustment Brush/Custom/Teeth Whitening (Saturacja -60, Exposure +0,40)
moznaby zaaranzowac sesje np w afryce , oczywiscie na koszt fotografa .
Problem w tym , ze pani mloda przytyla i stracila figure , pan mlody po zapoznaniu sie z pozyciem malzenskim zaczal lysiec.
nie od odrobienia - czasu cofnac sie nie da.
chyba , ze odchudzic i dodac wlosow w PS.
LT ma funkcje wybielania zebow , moze jeszcze wprowadzic usuwanie lysiny ?
fajny tekst kompletnie z dvpy swiadczacy ze albo nie przeczytales ze zrozumieniem albo jestes oderwany od rzeczywistosci.
wziales pod uwage ze para usilowala umowic sesje w lipcu podczas swojego pobytu w kraju a tylko ze wzgledu na to ze fotograf nie raczyl odebrac telefonow i wywiazac sie z umowy sesje odbyla sie w listopadzie? swoja droga ogromnie sie dziwie ze para zgodzila sie na sesje kilka miesiecy pozniej a nie pogonila fotografa.
fajny tekst kompletnie z dvpy swiadczacy ze albo nie przeczytales ze zrozumieniem albo jestes oderwany od rzeczywistosci.
wziales pod uwage ze para usilowala umowic sesje w lipcu podczas swojego pobytu w kraju a tylko ze wzgledu na to ze fotograf nie raczyl odebrac telefonow i wywiazac sie z umowy sesje odbyla sie w listopadzie? swoja droga ogromnie sie dziwie ze para zgodzila sie na sesje kilka miesiecy pozniej a nie pogonila fotografa.
zasadniczo Problem polegal nie na tym, ze panna mloda zmarzla, czemu rzeczywiscie moznaby zapobiec dmuchawa , lecz mocno przytyla i do listopada stracila powab. dmuchawa raczej tego usunac sie nie da.
DaroD300S
11-07-2018, 08:19
Bo może wiało mu z paszczy? Nie bardzo trzymał równowagę lub bełkotał? Może było to tak ewidentne, że trudno było tego nie stwierdzić? Całkowicie zgadzam się z Młodymi i wyrokiem sądu, zachowanie fotografa było niedopuszczalne. I nie chodzi mi o dmuchawę czy niesprawną rękę, bo to już szczegóły lub kuriozum, ale o przesuwanie terminu. Rozumiem, o tydzień-dwa, ale o 4 miesiące? To już nie jest plener ślubny tylko oddzielna sesja portretowa, która ma się nijak do reportażu ślubnego... Uroczystość w lipcu a plener w listopadzie? A może w grudniu, w pięknym zimowym krajobrazie? Reportaż z samochodem jadącym do ślubu a plener w saniach? Sytuacja, w której Młodzi przylatują z Irlandii na umówione spotkanie a fotografa nie ma, bo jest na urlopie? To jest nie tylko brak jakiegokolwiek profesjonalizmu, ale wręcz elementarnego szacunku w stosunku do drugiego człowieka. I dobrze, że takie sprawy zaczynają być zakładane a wyroki zapadają, bo niestety niedotrzymywanie terminów jest czymś nagminnym w rzeczywistości polskiego biznesu i usług, a nieodbieranie telefonu staje się standardem prowadzenia interesu... Absolutnie nie dziwię się Młodym, że podali fotografa do sądu, bo po prostu zepsuł im uroczystość, i chwile, które się nie powtórzą. A fotograf zachował się na zasadzie "nie mamy pańskiego krawata i co nam pan zrobi?", więc dobrze, że dostał nauczkę...
Objawy, o których piszesz nie stwierdzają czy ktoś jest czy nie pod wpływem. Tylko badanie krwi może to potwierdzić a takiego nie było. Jest to pomówienie i tyle w temacie "a asystent był pijany" a tak w ogóle to w Ameryce biją murzynów.
Objawy, o których piszesz nie stwierdzają czy ktoś jest czy nie pod wpływem. Tylko badanie krwi może to potwierdzić a takiego nie było. Jest to pomówienie i tyle w temacie "a asystent był pijany" a tak w ogóle to w Ameryce biją murzynów.
Widzę, że zaczyna się kazuistyka. Za chwilę udowodnisz, że zdjęcia z listopada są ok (bo "są") i usługa została wykonana. Czyli fotograf się wywiązał i należy mu się zapłata. Sędzia jednak uznał inaczej (ale jest jeszcze druga instancja). Zobaczymy czy wyrok się uprawomocni czy będą kolejne rozprawy. Oczywiste jest, że nie znamy racji drugiej strony i jak znam życie to może się okazać, że PM tak bez winy nie jest. Końcowy wyrok będzie dopiero istotny dla sprawy.
Myślę, że Piotr umieścił to ku przestrodze. Jeśli ktoś uprawia zawód fotografa przez 20+ lat to różne sytuacje miał. Co prawda przeważnie to jest w drugą stronę (klient nie płaci za wykonaną robotę lub kradnie prawa autorskie). Bywa też tak (miałem to w zeszłym roku) że kwestionuje jakość (a wynikało to z fatalnego przygotowania z jego strony) i pozostaje tylko wycofać się z roboty (strata czasu). Dotąd nie spotkałem się jednak z sytuacją aby fotograf zapłacił odszkodowanie za źle wykonaną robotę. Powinno to uczulić wszystkich lekceważących klienta, że nie muszą być bezkarni. Być może, że ruszą kolejne procesy śladem tego pierwszego. Myślę jednak, że w zdecydowanej większości PM są wyrozumiałe. Sam obserwowałem jak mój syn czekał na zdjęcia ze ślubu (i sesji plenerowej) sporo ponad pół roku. Ale ponieważ materiał był dobry (a częściowo bardzo dobry) to młodzi fotografa polecają (tylko mówią, że trzeba długo czekać).
Gdyby sesja w listopadzie dobrze wyszła to nie byłoby procesu...
Pozdro
Wiesiek
Ja nie do końca rozumiem, dlaczego para zgodziła się na plener w listopadzie, skoro twierdziła, że listopad nie jest ok. Powinni nie zgodzić się na termin i od razu założyć sprawę. A tak, to jest to bez sensu imo.
zasadniczo Problem polegal nie na tym, ze panna mloda zmarzla, czemu rzeczywiscie moznaby zapobiec dmuchawa , lecz mocno przytyla i do listopada stracila powab. dmuchawa raczej tego usunac sie nie da.
zasadniczo problem polegal na tym ze fotograf przez 4 miesiace olewal klienta, nie przyjechal na spotkanie a sesja odvyla sie 4 miesiace pozniej. dosc oczywistym jest ze panna mloda na slub traci pare by jak najlepiej wygladac, a potem z nadmiaru szczesliwego pozycia przybiera na wadze i ciezko miec zarzuty ze chcialaby na zdjeciach wygladac jak najlepiej.
Myślę, że Piotr umieścił to ku przestrodze.
chcialem dobrze, wyszlo jak zawsze :D
Jeśli ktoś uprawia zawód fotografa przez 20+ lat to różne sytuacje miał. Co prawda przeważnie to jest w drugą stronę (klient nie płaci za wykonaną robotę lub kradnie prawa autorskie). Bywa też tak (miałem to w zeszłym roku) że kwestionuje jakość (a wynikało to z fatalnego przygotowania z jego strony) i pozostaje tylko wycofać się z roboty (strata czasu). Dotąd nie spotkałem się jednak z sytuacją aby fotograf zapłacił odszkodowanie za źle wykonaną robotę. Powinno to uczulić wszystkich lekceważących klienta, że nie muszą być bezkarni.
w Polsce to jeszcze nie jest popularne ale w UK i USA powszechna rzecza jest ubezpieczenie OC dla fotografow. Bo tam za zle wykonana robote mozna zaplacic pare monet. Pamietam moje zdziwienie gdy po akceptacji portfolio i stawki pani zapytala o wysokosc ubezpieczenia. Mysle ze do Polski tez to za jakis czas trafi.
Ja nie do końca rozumiem, dlaczego para zgodziła się na plener w listopadzie, skoro twierdziła, że listopad nie jest ok. Powinni nie zgodzić się na termin i od razu założyć sprawę. A tak, to jest to bez sensu imo.
tu sie w pelni zgadzam, bo to najslabszy punkt calej historii. i jak pisal Wujot - moze sie okazac ze PM tez nie jest bez winy. Przyznam ze ciekawi mnie czy wyrok sie uprawomocni czy tez fotorgaf zlozy apelacje
A ja pamiętam z dawnych czasów, że dziennikarstwo było ciut bardziej rzetelne.
Dzisiaj przy pisaniu takich wiadomości na ogół nie pyta się drugiej strony o jej zdanie.
Trudno nam w efekcie ocenić czy artykuł był w miarę rzetelny.
Przeczytaliśmy artykuł o czymś o czym bardzo mało wiemy. Była jakaś sprawa, która opisał jakiś dziennikarz. Fakty leżą w aktach sprawy. Czy leży tam jakaś konkretna umowa, co mówili świadkowie, jak konkretnie bronił się fotograf - nic o tym nie wiemy. Sąd wydał wyrok i należy go przyjąć. Co będzie podczas apelacji, jak spisze się prawnik pozwanego - zobaczymy. Wyrok może być zupełnie inny.
Przyczepiłem się nośnych haseł typu profesjonalne zarządzanie przez dmuchanie, bo nie chodzi o żadną dmuchawę. Nie trzeba być geniuszem palestry, żeby rozdmuchać to do absurdalnej skali. A ta dmuchawa to na jaką objętość, co to jest komfortowa temperatura a świadectwo bezpieczeństwa a przeszkolenie bhp operatora dmuchawy i pozostałych uczestników sesji a niespodziewane zjawiska atmosferyczne, których nie uwzględniono w prognozach?
Cała sprawa jest jest banalna. Nie chodzi o fotografa tylko dowolnego usługodawcę. Koś zleca usługę, ktoś się jej podejmuje. Jest umowa to trzeba jej przestrzegać. Nie ma umowy, to w sprawach nieuregulowanych rozstrzyga sąd. W sądzie bardzo wiele zależy od umiejętności prawników i nastroju sędziego.
Lekarz czy fotograf, człowiek bez skazy czy oszust - każdy może zaliczyć wtopę i jak słusznie zauważyłeś, OC stanie się koniecznością.
Jeszcze czymś innym jest ten cały ślubny pic. Odchudzanie, super specjalne sesje, obce młodym plenery i drony nad głowami a 50% par w Warszawie i tak się rozwodzi. Fotografowie bardzo dobrze o tym picowaniu wiedzą. Poznałem już takich, którzy nie oddali zrobionego materiału i nikt ich nawet o gotowe zdjęcia nie zapytał. Zaliczka 50 % to łatwiejszy zarobek niż 100% i kilka dni spędzonych na obróbce. Być może pozwany ślubofociarz taką strategię przyjął i się przeliczył. Sam nieraz miałem problem z tym, żeby młodzi się pofatygowali po odbiór zdjęć. Plenery to standardowe historie łącznie z tym, że "plener chcielibyśmy mieć, jak już żona będzie w ciąży". Sami to wszystko nakręciliśmy, rozszerzając zakres picu do iście monstrualnych rozmiarów z symulacją nocy poślubnej włącznie. Sam ślub obchodzi niewielu
Nachzehrer
11-07-2018, 12:58
Bo można się później fotami na lewo i prawo pochwalić jakie to wesele nie było :D A jak później to już nie ma sensu się chwalić. Myślę ze dla nie tak wielu jest to pamiątka.
A jak młoda będzie w ciąży... płacisz raz a masz dwie rzeczy na raz ślub + sesja
OC stanie się koniecznością.
i imho powinno byc
Jeszcze czymś innym jest ten cały ślubny pic.
stare powiedzenie mowi ze nic tak pieknie nie klamie jak fotografia. tak wiec "pic" jest jej kwintesencja :)
OC stanie się koniecznością.
prowadzenie jakiejkolwiek działalności "usługowej" bez OC to trochę samobójstwo ;)
tak wiec "pic" jest jej kwintesencja :)
Zgoda. Tak jak i ten proces., Wszystko przez pic i dla picu.
pioterkow
19-07-2018, 18:00
Pomijając treść wyroku bo tak jak ktoś napisał " nie znamy relacji drugiej strony" to może taki wyrok uzmysłowi różnym "januszom biznesu" że trzeba brac odpowiedzialność za własną robotę i podpisane kontrakty.
Tak jak napisał Piotr (Sailor) OC to podstawa w UK, a napewno w USA.
Pomijając roszczenioowych klientów którzy oskarżą fotografa o wszystko co możliwe to OC dla tego zawodu w cywilizowanych krajach jest normalne.
Uważam że ten wyrok da do myślenia wielu fiutoziutkom którzy do tej pory sie czuli bezkarni. "Para mloda i tak poczeka na zdjęcia".
Świadczysz usługę - albo robisz to profesjonalnie albo licz się z odszkodowaniem.
Pozdrawiam. Piotr
Pozwólcie, że i ja zrobię błąd i nie skorzystam z okazji do niewypowiadania się w internecie :)
I wypowiem się też jako prawnik :)
Po pierwsze primo ;), nie kukuryczcie się tak na siebie, bo nikt z nas nie zna ani wersji drugiej strony, ani faktycznej treści umowy, ani przedstawionych dowodów itp.
Generalnie jestem za tym, aby sądy znacznie częściej nakładały kary za niewłaściwe wykonanie umowy, bo bardzo często zdarzają się znacznie bardziej rażące przypadki niedotrzymywania warunków umów.
W opisanej w artykule sytuacji, oczywiście nie znając tych wszystkich okoliczności, o których wspomniałem uważam, że sąd grubo przesadził. Oczywiście fotograf nie jest bez winy ale…
Po pierwsze, języczkiem uwagi może być zapis umowy (ciekawe czy prawdziwie powołany przez dziennikarkę), iż „strony ustaliły, że w razie rezygnacji z części usług zleceniodawcy pokryją całkowity koszt umowy”. Taki zapis, choć może krzywdzący dla Młodych, jednak podpisany w umowie, zobowiązywał ich do pokrycia kosztów, bo de facto zgodzili się na sesję w listopadzie i do niej przystąpili, a następnie zrezygnowali. W ogóle podpisywanie umowy, że sesja plenerowa może odbyć się innego dnia bez zawarowania terminu do odbycia się takiej sesji i innych warunków regulujących tą kwestię, jest strzelaniem sobie w stopę. Tym bardziej, że się wie, że się będzie wracało do Irlandii. Niestety, trzeba patrzeć co się podpisuje, i choćby to były najbardziej kurewskie chwilówki, to ignorantia iuris nocet. Przypominam, że fotograf był gotowy przystąpić do sesji w dniu ślubu, ale to Młodym nie pasowało.
Kwestia bycia fotografów na kacu/bani, jak już ktoś wspomniał, to kwestia dowodowa. Podobnie jak to, kto, jak często próbował się z drugą osobą skontaktować. Nie sądzę, aby w postępowaniu pojawiły się raporty z badania alkomatem, czy bilingi telefoniczne. A jak nie, to tylko słowo przeciwko słowu i – jak ktoś już mądrze napisał – podstawa do pozwu fotografa przeciw Młodym.
Gdyby Młodzi pokusili się, o wyznaczenie terminu granicznego do sesji plenerowej, skoro umowa przewidywała taką możliwość, mogliby skorzystać z treści art. 635 k.c. „Jeżeli przyjmujący zamówienie opóźnia się z rozpoczęciem lub wykończeniem dzieła tak dalece, że nie jest prawdopodobne, żeby zdołał je ukończyć w czasie umówionym, zamawiający może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić jeszcze przed upływem terminu do wykonania dzieła.” Pytanie jak wyglądałyby wzajemne rozliczenia wobec częściowego wykonania umowy (bardzo zależne od konkretnych zapisów umowy, lecz na pewno wchodziła by w grę częściowa zapłata ceny). Nawet wobec braku ww. zapisów terminu sesji plenerowej, Młodzi powinni dla zabezpieczenia własnego interesu wyznaczyć fotografowi termin do sesji plenerowej (np. do połowy września) i poinformować go o tym w sposób zapewniający dowód (nawet mail czy sms byłby wystarczający, sam zapis bilingowy, że była rozmowa telefoniczna nie przesądza, co w takiej rozmowie ustalono).
Wówczas Młodzi mogliby skorzystać z art. 636 § 1 k.c. i odstąpić od umowy z ewentualnym zmniejszeniem wynagrodzenia lub jeszcze latem pójść do innego fotografa, zrobić sesję plenerową, a zapłaconą cenę odliczyć od wynagrodzenia fotografa. Mając rachunek za wykonanie zastępcze i dowód, że wyznaczyli fotografowi termin do dokończenia dzieła a on się nie wywiązał, sąd z pewnością przychyliłby się do stanowiska Młodych, gdyby fotograf nie chciał wydać zdjęć z dnia ślubu za pomniejszoną cenę.
Tymczasem Młodzi zachowali się głupio, czekali do listopada wbrew własnemu interesowi, przystąpili do sesji, a więc wyrazili zgodę na uznanie jej realizacji w listopadzie jako zgodny w wolą stron w ramach umowy. Tym samym późniejsze podnoszenie, że sesja w listopadzie to niewłaściwe wykonanie umowy, jest argumentem, którego sąd nie powinien brać pod uwagę. Natomiast fakt, że warunki przy samej listopadowej sesji były niewłaściwe, to kwestia bardzo sporna. Czy udowodnili, że fotograf był na kacu/bańce? Czy w umowie były zapisy o nagrzewnicy czy dmuchawie? Przecież bywają sesje plenerowe ze ślubów w zimie. Czy mają dowód, że fotograf odmówił zdjęć we wnętrzach?
Moim zdaniem fotograf zachował się nieprofesjonalnie i głupio (sam powinien skorzystać dla bezpieczeństwa własnego tyłka z art. 640 k.c. i wezwać Młodych, że sesję to im może zrobić do tego a tego dnia).
Natomiast co do oceny prawnej, w tym niestety zaniedbań ze strony Młodych, niewłaściwego „rozegrania” sprawy, przy przyjęciu wskazanych w artykule założeń uważam, że fotograf powinien otrzymać pełną zapłatę umowną (oczywiście wobec krzywdzącego Młodych ale niestety podpisanego postanowienia umowy, że w przypadku rezygnacji z części usługi należy się zapłata w pełnej wysokości). Myślę, że z przeciętnym prawnikiem fotograf powinien spokojnie wygrać w II instancji nie tylko brak odszkodowania, ale również pełne wynagrodzenie. Dura lex sed lex ;)
Jak bezsensownej? Przecież już dawno o tym pisałem. :P Oczekuję na należny hołd i chwałę teraz. :D
Też się wypowiem.
Po pierwsze, języczkiem uwagi )
Ajwajnu zjadł spacyję, winno byc - języczkiem u wagi.
Też się wypowiem.
Ajwajnu zjadł spacyję, winno byc - języczkiem u wagi.
Nie zjadłem spacji, tylko myślałem, że mówi się "języczek uwagi". Jak widać, człowiek uczy się całe życie. Widać spotykałem się z tym sformułowaniem często, na tyle że używam go czasem, jednak w języku mówionym. To dziwne, wstydliwe, ale dzięki Mój Horacy za poprawę ;) I naukę.
Wolałbym Choracy, jeśli można.
Bardzo słusznie. Zrobić Ci taką rangę na Psionicznych?
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.