Zobacz pełną wersję : Regulacja brwi u Wantucha
Fragment książki o ludziach po życiowej zmianie.
Wolę rozmawiać o kurach
Wacław Wantuch: – Ludziom się wydaje, że robieniu aktów musi towarzyszyć jakaś ekscytacja. A to praca jak u dentysty, gdzie ktoś przychodzi i rozdziawia paszczę. Modelka przychodzi, rozbiera się, trzeba chwilę poczekać, żeby odciśnięte ślady po majtkach i staniku zniknęły, a potem to praca jak każda inna, tylko się mniej kurzy.
Nienawidziłem wernisaży. Mam ich za sobą około 70. Wszystkie były do siebie podobne: w dużym mieście stoję na scenie obok prezydenta, który lansuje się, aż iskry lecą. Na koniec, żeby pokazać, jaki z niego równiacha i luzak, mówi z takim irytującym machoprzekąsem: „A panu Wacławowi gratulujemy roboty”. Podtekst jest oczywisty: ten to się napatrzy! Zero szacunku dla tych kobiet. A przecież to ciężka, fizyczna robota i wymaga odwagi.
Kiedy dostawałem mikrofon do ręki, nie chciało mi się już nic mówić poza trzema zdaniami: „Gospodarzom dziękuję za przyjęcie. Mecenasom za pomoc... Gościom za...”.
Od kilkunastu lat rosło we mnie poczucie, że wybrałem zawód niepotrzebny i społecznie błahy. Zacząłem postrzegać pracę artysty jako zawód zbytku. W piramidzie ludzkich potrzeb sztuka jest gdzieś na samym końcu, a pragnienie tworzenia artystycznego czy obcowania z dziełem pojawia się, gdy mamy zaspokojone podstawowe potrzeby. Żeby ktoś przyszedł do galerii, by kupić moją pracę, na jego kupce z pieniędzmi musi być górka: zbywa mi, mogę sobie kupić grafikę czy fotografię. Tyle że mnie jako artyście nie daje to poczucia, że zrobiłem coś pożytecznego. Owszem, rośnie ego, ale brakuje satysfakcji z tego, że zrobiło się coś dla ludzi.
Moja małżowinka,znaczy żona, jest lekarzem. Robi pożyteczne rzeczy. Może nadużywam tego słowa, ale lata robienia aktów wpędziły mnie w poczucie bzdurności.
Kiedy z profilu na Facebooku usunąłem zawód „artysta”, a w to miejsce wpisałem „retuszer brwi”, koledzy pukali się w głowy. Niech się śmieją. Że kolega napisał: „Przyjadę do ciebie wyregulować brwi”? Nie rusza mnie to.
Mój plan B wymyśliła teściowa. Rozmawialiśmy przy stole o tym, że rzucam akt. Teściowa powiedziała: „Wacek, a jak ty masz takie zdolności, to może byś się brwiami zajął”. Nie miałem pojęcia, o co chodzi. Kiedyś, jeszcze jako fotograf, przeszedłem kurs makijażu. Było mi to awaryjnie potrzebne, jak makijażystki z jakichś powodów nie mogły przyjść na sesję. Zapisałem się na kurs francuskiego makijażu klasycznego i tam poznałem zasadę rysowania brwi. Nie słyszałem natomiast o makijażu permanentnym ani o microblandingu. Zacząłem grzebać w internecie i wessało mnie to.
Plastyk oszukuje oko. Tego mnie nauczono najpierw w szkole średniej, a potem na studiach. I ta manualna zdolność oszukiwania przy retuszowaniu brwi bardzo się przydaje. Pomyślałem, że warto spróbować. Przeszkoliłem się i wciąż się szkolę. Otworzyliśmy gabinet wspólnie z żoną. Małżowinka zajmuje się medycyną estetyczną, ja – brwiami. Sam w to nie wierzę.
Teściowa była moją pierwszą klientką. Nie mogłem tego zepsuć. Do tej pory zrobiłem kilkadziesiąt retuszów. I mam to, czego chciałem. Kiedy po zabiegu przystawiam kobiecie lustro i ona po raz pierwszy widzi swoje nowe brwi, posyła mi uśmiech, który jest dla mnie potwierdzeniem, że już dawno powinienem był rzucić akt. Po sesji nie było interakcji: modelka ubierała się i wychodziła, ja obrabiałem zdjęcia. Tu mam całą gamę przeżyć, które dają mi poczucie pożyteczności.
Mieszkam teraz na wsi pod Krakowem, tu ludzie nie lubią darmozjadów. A brwi to konkret. Zamiast o sztuce wolę porozmawiać o kurach zielononóżkach, które hoduję, i ich ochronie przed lisem albo o drzewach owocowych, albo o utwardzaniu drogi. Czasami nawet mnie skomplementują. Na przykład pan Mietek, były grabarz. Gdy ostatnio robiliśmy ogrodzenie dla kur, tak mi powiedział: „Pan, panie Wacku, to masz łeb, szkoda będzie zakopać”.
Jaja jakieś? Przecież Wacław Wantuch to jeden z najlepszych fotografów aktu ever. Cóż, jego prawo, ale czy oddaniu zdjęć modelce nie towarzyszą podobne emocje, co przy podaniu jej lusterka po regulacji brwi? Zresztą jedno nie wyklucza drugiego.
Fragment książki o ludziach po życiowej zmianie.
Wolę rozmawiać o kurach
Świetnie się to czytało!
BTW, widzę, że nie jestem jedyny, który kiedyś zrobił rachunek sumienia zadając sobie pytanie: "czy naprawdę mam spędzić resztę życia na bieganiu z aparatem, uszczęśliwiać ludzi za kilka marnych groszy?".
No i sobie odpowiedziałem: NIE. Dlatego dziś nie utrzymuję się z fotografii, ALE podniosłem za to ceny i to ja wybieram sobie zlecenie. Akurat mogłem tak zrobić, bo pracuję w innej branży która daje mi dużo więcej "na chleb".
Na D850 stać mnie od ręki, ale już wyleczyłem się z tego nałogu i patrząc sobie na ceny tego body myślę sobie "fajne, ale szkoda kasy".
I dlatego Panu Wacławowi się nie dziwię.
A wam koledzy radzę sobie to też kiedyś przemyśleć. Bo lepiej późno niż wcale :)
robin102
19-02-2018, 15:00
Znam wielu zawodowców zarabiających na chleb i to czasem nawet grubo smarowany sprzętem którego amator nie tknie. Wszystkie moje 5 obiektywów chyba razem na allegro nie dało by się sprzedać za więcej niż 3 kzł :D a już dwa korpusy 10 letnie :D D700 jeszcze zdjęcia robią. 2 x2 tys zł :) Sprzętu na 7 tys zł :) starczyło by na D850 ?
A w ogóle to jest taki Nikon D 850 ? Był 750 ?
nikoniarz
19-02-2018, 15:15
Na D850 stać mnie od ręki, ale już wyleczyłem się z tego nałogu i patrząc sobie na ceny tego body myślę sobie "fajne, ale szkoda kasy".
I dlatego Panu Wacławowi się nie dziwię.
A wam koledzy radzę sobie to też kiedyś przemyśleć. Bo lepiej późno niż wcale :)
Ale co to ma do rzeczy? Jedn woli wydać na body, drugi na telewizor/psa/samochód, inny wycieczki, a kolejny przepije... Nie ma znaczenia kto na co przeznacza kasę. Ty masz takie podejście a ktoś ma inne- żadne nie jest złe ani lepsze.
Ale co to ma do rzeczy? Jedn woli wydać na body, drugi na telewizor/psa/samochód, inny wycieczki, a kolejny przepije... Nie ma znaczenia kto na co przeznacza kasę. Ty masz takie podejście a ktoś ma inne- żadne nie jest złe ani lepsze.
Źle zrozumieliście.
Mnie nie interesuje kto ile zarabia i na co wydaje, nikomu nie zagladam do portfela, ale mogę się założyć, że Pan Wacław nie reguluje brwi dla sztuki, a dla kasy. Po prostu więcej zarabia.
I to nic, ze może być mistrzem w swoich fachu. Znani malarze też byli genialni w swoim fachu, a przymierali głodem.
Pewnie generalizuje, ale każdy kieruje się swoim sumieniem/zasadami.
nikoniarz
19-02-2018, 15:37
Mnie nie interesuje kto ile zarabia, nikomu nie zagladam do portfela, ale mogę się założyć, że Pan Wacław nie reguluje brwi dla sztuki, a dla kasy. Po prostu więcej zarabia.
I to nic, ze może być mistrzem w swoich fachu. Znani malarze też przymierali głodem, ale byli genialni w swoim fachu.
Pewnie generalizuje, ale każdy kieruje się swoim sumieniem/zasadami.
Nie chodzi mi o Pana Wacława a Twoje "przesłanie" o przemyśleniach, o wydatkach... Na takiego D850 stać masę ludzi, to nie jest zakup domu za milion złotych. Jedni pracują tym na co ich stać, inni na tym co im pasuje... Jednym, tak jak Tobie- "szkoda kasy" (i nie ma to znaczenia czy szkoda na D5 czy na D7500), a innym nie szkoda. No chyba, że ja coś źle zinterpretowałem w tym co napisałeś... Ale Pan Wacław nie wspominał nic o jakichkolwiek wydatkach/inwestycjach...
Nie chodzi mi o Pana Wacława a Twoje "przesłanie" o przemyśleniach, o wydatkach... Na takiego D850 stać masę ludzi, to nie jest zakup domu za milion złotych. Jedni pracują tym na co ich stać, inni na tym co im pasuje... Jednym, tak jak Tobie- "szkoda kasy" (i nie ma to znaczenia czy szkoda na D5 czy na D7500), a innym nie szkoda. No chyba, że ja coś źle zinterpretowałem w tym co napisałeś... Ale Pan Wacław nie wspominał nic o jakichkolwiek wydatkach/inwestycjach...
Nie chciałbym się wdawać w offtopic, ale tak stać niektórych, że płaczą i liczą wzory na rozdzielczość w wątku o D850 zamiast go kupić i cię cieszyć. To jak z kupnem auta: BMW dużo pali, Audi wcale nie takie duże, a do Mercedesa częsci drogie. Wezmę opla za 5000 zł.
Nic mi do tego, nie interesuje mnie to.
No chyba, że ja coś źle zinterpretowałem w tym co napisałeś...
Tak, źle zrozumiałeś (choć w międzyczasie ja też poprawiłem lekko wypowiedź).
Ale Pan Wacław nie wspominał nic o jakichkolwiek wydatkach/inwestycjach...
A więc rzucił swoją wymarzoną robotę dla korekcji brwi? Aha.
Wyjścia są dwa:
1. Albo zarobił już tyle, że przerzucił się na coś innego. To jest możliwe, bo ludzie w zawodach po prostu wypalają się, ale mają już tyle na koncie, że spokojnie mogą robić coś tylko z zamiłowania.
2. Albo brakuje kasy.
Jest jeszcze punkt 1.5 - gdy zdrowie / inna sytuacja życiowa nie pozwala.
nikoniarz
19-02-2018, 15:51
Nie chciałbym się wdawać w offtopic
Sam zacząłeś OT w kwestii sprzętowo/finansowej...
A więc rzucił swoją wymarzoną robotę dla korekcji brwi? Aha.
Wyjścia są dwa:
1. Albo zarobił już tyle, że przerzucił się na coś innego. To jest możliwe, bo ludzie w zawodach po prostu wypalają się, ale mają już tyle na koncie, że spokojnie mogą robić coś tylko z zamiłowania.
2. Albo brakuje kasy.
Jest jeszcze punkt 1.5 - gdy zdrowie / inna sytuacja życiowa nie pozwala.
Tylko on wie czemu zrezygnował, my możemy się domyślać. Możliwości może być więcej. Zrobił to co zrobił i tyle- jedni cieszą się, że po latach zrezygnowali, a drudzy cieszą się, że po latach za coś się wzięli.
Ja wątkowy cytat rozumiem jako zwykłe przemyślenie. Nie widzę powodów by obowiązkowo wiązać to z pieniędzmi.
Jeden z najlepszych wpisów jakie tu ostatnio czytałem, brawo, nie mogłem się oderwać. Ale wątek oczywiście został popsuty bzdurnymi dyskusjami o sprzęcie, kasie, zaglądaniu do portfela i cała dyskusja poszła nie tam gdzie trzeba.
Jeszcze raz dziękuję za świetny wpis.
Jeden z najlepszych wpisów jakie tu ostatnio czytałem, brawo, nie mogłem się oderwać. Ale wątek oczywiście został popsuty bzdurnymi dyskusjami o sprzęcie, kasie, zaglądaniu do portfela i cała dyskusja poszła nie tam gdzie trzeba.
Jeszcze raz dziękuję za świetny wpis.
Sorki jeszcze raz, że ciągnę ten OT, ale życie jest okrutne.
Wiem, że tamta wypowiedź brzmi tak pięknie, romantycznie, chwyta za serce, że przestał robić, że to siamto, tamto, ale rzeczywistość jest brutalna.
Za takimi decyzjami stoją konkretne powody.
krzysztofz24
19-02-2018, 17:11
Pomijając poboczna dyskusje, która się tu wywiazala;-)
I wracając do meritum.
To tylko krowa nie zmienia poglądów.
Opisywany artysta się wypalił, chce robić coś innego, chce zmiany itp.
Wybrać można sobie dowolnie z powyższych albo coś dopisać.
Ludzie zmieniają zawody, poglądy lub zapatrywania na sztukę.
Nie chce robić aktu, bo to "bezproduktywne" zajęcie dla darmozjadów.
Taka jest sugestia autora.
To niech sobie np działa społecznie, robi coś dla ludzi...
Albo wybierze zawód gdzie bezpośrednio widać pożyteczny efekt pracy.
Np blacharz samochodowy. Przyjeżdża złom po wypadku a potem pięknie wyklepany i odmalowany:-).
Mz Pan Wacław trochę wpadł w pułapkę, bo robienie brwi to taka bzdurna *******a.
Nie żaden konkret.
I tak samo bierze się na taki zabieg z kupki pieniędzy "zbywa mi".
Nie dziwię się... Można dużo szybciej niż po wielu latach dojść do wniosku że fotografia artystyczna to żadna praca, w sensie jak jest pożyteczna, czy komukolwiek potrzebna. Frajda, czy pasja... ale robienie tego samego tematu przez całe życie? Pan Wacław osiągnął już wszystko w swojej dziedzinie. Może po pewnym czasie zechce powrócić do fotografii? Może w innej formie? Przede wszystkim należy postępować zgodnie ze sobą. Także dla mnie jest to zrozumiale bez żadnego wplatania domniemanego wątku finansowego. To nie ma żadnego znaczenia. Mając wewnętrzny przymus będziemy zawsze robić to co trzeba nawet jeśli nie jest to intratne. Nie macie tak?
Ogladalem dzisiaj na wystawie w NCK zdjęcia Wantucha.
Czytać ze zrozumieniem trzeba. Wantuch czuje się artystą. Potrzebuje uznania. Nie pieniędzy. A robienie zdjęć uznawane jest za nic wartościowego na wsi. Tak jak cała ta sztuka. Malarstwo. Itp. No i gość się realizuje robiąc brwi. Po robocie słyszy zachwyty. Znaczy nikt nie zachwycał się jego artystycznym kunsztem co najwyżej fac cicmu zazdrościli tematu fotografii.
Dziś każdy ma aparat w smartfonie więc co to za artysta co robi zdjęcia? Kto był ostatnio w muzeum albo galerii sztuki?
krzysztofz24
19-02-2018, 21:29
(.............)
Dziś każdy ma aparat w smartfonie więc co to za artysta co robi zdjęcia?(..........)
Mysle ze nawet standardowy typowy Janusz ze smartfonem cos tam kojarzy, ze zdjecia mozna robic na poziomie artystycznym.
Taki Janusz ze smartfonem;-) wie, ze jak chce kalendarz do kuchni, to ktos tam musial najpierw aparatem zdjecia porobic a nie smartfonem.
Sorki jeszcze raz, że ciągnę ten OT, ale życie jest okrutne.
Wiem, że tamta wypowiedź brzmi tak pięknie, romantycznie, chwyta za serce, że przestał robić, że to siamto, tamto, ale rzeczywistość jest brutalna.
Za takimi decyzjami stoją konkretne powody.
Drażni mnie po prostu brak wrażliwości, jakiej spodziewam się od ludzi zajmujących się fotografią, na problemy i rozterki osoby z tej samej branży (nie żebym ja amator śmiał się porównywać).
Bo te rozterki to jakiś bullshit. A przynajmniej tak to wygląda. Przecież regulacja brwi nie jest bardziej pożyteczna od fotografii aktu (imo). Powód był więc raczej inny (finansowy prawdopodobnie).
Z tym bym się nie zgodził. Ilość osób regulujących brwi (w większości to kobiety) jest nieporównywalnie większa niż chodzących do galerii, a o galerii aktu już nie wspominam. Dla większości to tylko golizna i nie wypada tego oglądać.
Mnie po prostu urzekła sama historia, bardzo ciekawie opisana, nie roztrząsam pobudek. Czytanie zgrabnie napisanej wypowiedzi inteligentnej osoby na ciekawy temat samo w sobie jest wartością.
Prawdopodobnie MW zdal sobie sprawe z tego , co jest od dawna zauwazalne.
Stracil kreatywnosc , kreci sie wogol wlasnej osi.
To sa jakby stampowe prace , zrobione przez sprawnego rzemeslnika , ktory opanowal swoje narzedzia w okreslonym stopniu .
Sprowadzil w pewnym momencie akt do sztuki wykrecania ciala.
teraz skoro przeniosl sie na wies ma szanse rozbic System.
niechby sportreowal w formie aktu wszystkch mieszkancow wsi - nie w Studio ale w naturalnym otoczeniu.
To dopiero byloby wyzwanie dla wyobrazni i wlasniej kreatywnosci .
ha !
Kto był ostatnio w muzeum albo galerii sztuki?
... i ja tez.
robin102
20-02-2018, 21:35
To czekamy teraz na Tomasza Tomaszewskiego i kogo jeszcze ? :)
krzysztofz24
20-02-2018, 22:46
(..............)
teraz skoro przeniosl sie na wies ma szanse rozbic System.
niechby sportreowal w formie aktu wszystkch mieszkancow wsi - nie w Studio ale w naturalnym otoczeniu.
To dopiero byloby wyzwanie dla wyobrazni i wlasniej kreatywnosci .
ha !
Bardzo mozliwe, zeby go z tej wioski pognali jakby to zaproponowal:-);-)
Prawdopodobnie MW zdal sobie sprawe z tego , co jest od dawna zauwazalne.
Stracil kreatywnosc , kreci sie wogol wlasnej osi.
To sa jakby stampowe prace , zrobione przez sprawnego rzemeslnika , ktory opanowal swoje narzedzia w okreslonym stopniu .
Sprowadzil w pewnym momencie akt do sztuki wykrecania ciala.
teraz skoro przeniosl sie na wies ma szanse rozbic System.
niechby sportreowal w formie aktu wszystkch mieszkancow wsi - nie w Studio ale w naturalnym otoczeniu.
To dopiero byloby wyzwanie dla wyobrazni i wlasniej kreatywnosci .
ha !
Jak dla mnie to był jedyny współczesny fotograf aktu do jakiego byłbym skłonny wybrać się na warsztaty (jeśliby mi się kiedyś zachciało robić akty).
Mz Pan Wacław trochę wpadł w pułapkę, bo robienie brwi to taka bzdurna *******a. Nie żaden konkret.
"Robienie brwi to taka bzdura", więc próbujemy/próbujecie z uporem racjonalizować lub wyjaśniać decyzję Wantucha. Można, czemu nie.... Ja też coś dorzucę: a może to (artystyczna) prowokacja, a może tak stara się budować swoją legendę, a może stara się podbić cenę swoich prac (bo "więcej Wantuchów nie będzie").
Tylko że "Pan Wacław" jest artystą. Prawdziwym. A kto zrozumie artystę?
Jak już jesteśmy przy sztuce, to proponuję przeczytać ciekawy artykuł dotyczący twórczości Beksińskiego. https://onibe.wordpress.com/2016/01/02/malowac-smierc-zeby-choc-na-chwile-o-niej-zapomniec-czyli-o-beksinskim-slow-kilka/
Czytac warto, ogladac tez.
Cóż ... obiecywałem sobie nie zabierać głosu bo sprawa dla mnie jest trochę niewygodna ale...
http://andrzej-krynicki.com/?p=43#!/?p=43
Polecam przeczytać i przyswoić sobie ostatnie zdanie, bo według mnie jest to jedyne wyjście a próby kreacji własnego wizerunku i zarabiania tylko na artystycznych pracach to niestety w naszym grajdole poroniony pomysł.
Kto był ostatnio w muzeum albo galerii sztuki?
Wygląda, że autorzy o których dyskutujemy nie byli. Kustoszy muzeów i istotnych galerii taka fotografia pewnie od mniej więcej 100 lat nie interesuje. Jeśli chce się być w branży to należy wiedzieć co się w niej dzieje. To troszkę jakby artysta rzeźbiarz Juzusków Frasobliwych zastanawiał się dlaczego nie jest na Biennale w Wenecji.
W sztuce jak wszędzie albo ma się towar interesujący innych (czyli potrzebny) albo się nie istnieje. Jak specyficzny jest tok myślenia światowych kuratorów możecie ocenić czytając np Cotton "Fotografia jako sztuka współczesna". Nasze krajowe podwórko jest za to przystępnie pokazane (bo nie omówione) w Mazur "Decydujący moment - nowe zjawiska w fotografii polskiej po 2000 r". Zobaczcie co jest w tytule tej bardzo eklektycznej pozycji - "nowe".
Reasumując podpisuję się pod wypowiedzią Nicam.
Prawdopodobnie MW zdal sobie sprawe z tego , co jest od dawna zauwazalne.
Stracil kreatywnosc , kreci sie wogol wlasnej osi.
To sa jakby stampowe prace , zrobione przez sprawnego rzemeslnika , ktory opanowal swoje narzedzia w okreslonym stopniu .
Sprowadzil w pewnym momencie akt do sztuki wykrecania ciala.
teraz skoro przeniosl sie na wies ma szanse rozbic System.
niechby sportreowal w formie aktu wszystkch mieszkancow wsi - nie w Studio ale w naturalnym otoczeniu.
To dopiero byloby wyzwanie dla wyobrazni i wlasniej kreatywnosci .
ha !
A szczególnie pod drugą częścią bo też uważam, że zmiana warunków gry jest wielką szansą. Być może Wantuch potrzebuje czasu aby to dostrzec a być może będzie te brwi robił do końca życia. Razem historia z życia wzięta - każdy może znaleźć tutaj wnioski dla siebie.
Pozdro
Wiesiek
W sztuce jak wszędzie albo ma się towar interesujący innych (czyli potrzebny) albo się nie istnieje.
problem w tym ze w upowszechnieniem fotografii ciezko mowic o sztuce fotograficznej jako takiej. W wiekszosci polega ona glownie na dorabianiu ideologii do nijakich pstrykow.
Mam wrazenie ze Wantuch troche sam sobie strzelil w kolano ze swoja fotografia. Przez wiele lat robil wyjatkowe zdjecia. Gdy w pewnym momencie zmniejszyl sie na rynku popyt a zwiekszyla podaz - zaczal prowadzic warsztaty.
I gdyby robil to porzadnie i komercyjnie po pare tysiecy od osoby, to moglby te kury hodowac dla frajdy .. ale jak sie robi napakowane wiedza i super atmosfera dwudniowe warszaty za 400pln z noclegiem i wyzywieniem to owszem ma sie na poczatku ludzi ale ciezko na tym zarobic. i tym sposobem przekazujac kawal porzadnej wiedzy wyksztalcil dziesiatki fotografow ktorzy poszli w kraj zarabiac na szkoleniach bo przeciez nie na zdjeciach. Pisalem o tym z 8-10 lat i zostalem wysmiany.
Jakby nie patrzec klasyczny akt jest oswietleniowo najprostsza forma, jesli ma sie zmysl kompozycyjny mozna tworzyc cuda. A polski rynek jest bardzo bardzo skromny jesli chodzi o zapotrzebowanie na artystyczne akty. Podaz jest olbrzymia, popyt niewielki.
I tyle. Z czegos trzeba zyc. Jak nie ma kasy z foto to trzeba zajac sie czyms innym. Wielka szkoda.
A szczególnie pod drugą częścią bo też uważam, że zmiana warunków gry jest wielką szansą. Być może Wantuch potrzebuje czasu aby to dostrzec a być może będzie te brwi robił do końca życia. Razem historia z życia wzięta - każdy może znaleźć tutaj wnioski dla siebie.
+1
pytanie czy po odstawieniu aparatu bedize mu sie chcialo do niego wrocic.
Naprawdę warto zastanowić się co się robi i dlaczego.
Jakieś 30 lat temu miałem dobrą okazję do wdepnięcia w fotografię "artystyczną". Przyglądałem się temu rok może dłużej - temu co robią ludzie i jak żyją. Wnioski nie były zbyt optymistyczne i dlatego postanowiłem zająć się fotografią użytkową. Artysta dumny ale głodny? To jest smutne aby nie powiedzieć żałosne. Jakieś dyskusje, koterie, kokietowanie nielicznych dysponentów, nawet nie kasy, tylko uznania??? Słabe to było, a w drodze dwójka dzieci. Dokonując na zimno podsumowania widać było, gdzie jest zapotrzebowanie i pieniądze.
Na rynku artystycznym:
- kolekcjonerzy sztuki instytucjonalni (zapomnijmy o tym bo ta na początku abstrakcja)
- kolekcjonerzy sztuki prywatni i świadomi (też zapomnijmy)
- dekoracje na ścianach firmowych i prywatnych (tu ma ładnie wyglądać i się podobać)
- autorskie albumy, kalendarze
- coś jeszcze?
W punkcie trzecim trzeba zauważyć ograniczoną pojemność a żeby jakoś żyć trzeba sprzedawać ciągle. Najciekawszy był punkt czwarty - to był dobry rynek - sam tam sprzedałem kilkadziesiąt tysięcy szt (pewnie z 30 - 40 000). Jeśli było się wydawcą i umiało sprzedawać to był to niezły pieniądz. Z jakąś realną szansą na górkę. Ale oczywiście obecność na takim rynku absolutnie zamyka szanse na obszarze pierwszych dwóch punktów. Coś za coś.
Wartość usługowego rynku zawodowego jest setki razy większa. Nie chce wymieniać całych sektorów - doskonale je znacie. Nie brakuje klientów co wydają (no raczej wydawali) 50-100k miesięcznie na fotografię. Nawet rynek indywidualny całkiem nieźle się rozwija. Po lewej stronie był maleńki podpłomyk a po drugiej olbrzymia sala bankietowa. I tu i tu kupę głodnych pysków do wyżywienia.
Co do fotografii Wantucha to jest to niezła robota. Dobre "rzeźbiarskie" podejście do motywu dzięki czemu udaje mu się kupić uwagę widza. Sporo smaczków choreograficzno-fotograficznych (wykorzystania możliwości perspektywy). To jej główny walor. Reszta warsztatu dość sztampowa choć wysmakowana. Ta fotografia przeniesiona 120-150 lat wcześniej mogłaby być w annałach fotograficznych. A tak to tylko niezła robota, nic więcej. Ta fotografia jest znacznie bliżej fotografii użytkowej jak artystycznej. Wprost trudno mi uwierzyć, że na takiej ofercie można było tak długo ciągnąć...
Każdy z nas funkcjonujących na rynku użytkowym boryka się z coraz większymi kłopotami na godziwe życie. O przyczynach tego można byłoby długo dyskutować (najlepiej przy piwie). Multum moich kolegów bez cienia żalu wycofało się z tego segmentu, inni jak ja (i pewnie Piotr) gotowi są to zrobić w każdej chwili - jak skończy się możliwość pracy na akceptowalnych warunkach. I zauważcie, że np. dobry lekarz nie ma takich problemów. Czyli
Naprawdę warto zastanowić się co się robi i dlaczego.
Pozdro
Wiesiek
Naprawdę warto zastanowić się co się robi i dlaczego.
Bardzo ladnie napisane i wlasciwie nie trzeba nic dodawac. Podobne dylematy sa rowneiz w fotografii uzytkowej. I tak jak napisales - jak nie bedzie mozliwosci pracy na dobrych warunkach - trzeba bedzie robic cos innego.
I co prawda lekarz jako zawod ratujacy zycie jest moze nie do konca dobrym przykladem ale jest wiele zawodow w ktorych fachowcy nie maja takich dylematow - od goscia kladacego plytki po notariuszy. Po prostu fotografem moze byc kazdy, malo kto traktuej to jako powazna prace (tak jak kelnera czy barmana na przyklad), a panujace stereotypy sprawiaja ze przecietny janusz widzi fotografa jako kogos "pstrykajacego foteczki i obracajacego modelki". I mozna taka latwa lekka i przyjemna prace z wartoscia dodana miec na progu wejscia 5tys. Nie ma sie co dziwic ze stawki pikuja w dol i niedlugo trzeba bedzie doplacac do zdjec
Agrest - co to za ksiazka?
"Opcja B. Jak radzić sobie z traumą po stracie, stawić czoła trudnościom i odzyskać radość życia"
Fotografia artystyczna to bardzo cieżki kawałek chleba i faktycznie trudno z tego wyżyć. I o ile w fot. modowej jeszcze idzie znaleźć klienta to przy akcie problem jest raczej duży. W niektórych dziedzinach niestety tak już jest że można robić coś świetnie a nie mieć jak się z tego utrzymać, to trochę zabija radość z robienia tego co się lubi. Mimo że wykonuję zdjęcia ślubne, najmniej poważany odłam fotografii (jeśli w ogóle można tu mówić o jakiejkolwiek powadze czy szacunku w branży bo tego brak kompletnie), za to najbardziej bezpieczny finansowo, to też powoli mam dość stagnacji i rzemieślniczej pracy nad tym co kiedyś dawało większą radość, i będę chciał zająć się czymś dodatkowo, co później ma zostać zajęciem głównym i mnie utrzymać. Wantuchowi się nie dziwię, że z aktu przeszedł w coś całkiem innego. Chociaż potrafię sobie wyobrazić jak mu mogło być trudno podjąć taką decyzję, bo w swoim fachu osiągnął bardzo dużo.
"Opcja B. Jak radzić sobie z traumą po stracie, stawić czoła trudnościom i odzyskać radość życia"
W bestsellerze New York Times'a jest o Wantuchu?
Fakt, coś nie halo. Zasugerowałem się końcówką artykułu:
http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,23027560,plan-b-gdy-zycie-ci-sie-wali.html
Gdzie tekst przechodzi w informacje, że książkę o tytule zbliżonym do artykułu można kupić itd.
Wygląda na to, że to tekst inspirowany książką.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.