Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Spolka - warto?



cynamonism
13-02-2018, 22:03
Witam wszystkich Nikoniarzy. Chcialabym poprosic Was o opinie w nastepujacej sprawie. Razem ze znajoma chcemy zajac sie fotografie dziecieca i noworodkowa. Czy jest w ogole opcja zalozenia dwoch oddzielnych firm a dzialania pod jedna nazwa, razem we wspolnie wynajmowanym studio? Taka opcja (jesli w ogole istnieje) najbardziej by nam odpowiadala. Chcialybysmy sesje wykonywac razem, dzielic zyski i straty 50/50 ale nie wiemy jak to prawnie rozwiazac, by nie musiec zakladac spolki. Z gory dzieki za pomoc.

ksh
13-02-2018, 22:37
Witaj, a te zyski i koszty będziecie potem na przysłowiową gębę dzielić ?
Przecież spółka cywilna to najprostsza forma w takiej sytuacji.
Czy czasem nie chodzi o jakieś dotacje, które właśnie spółka blokuje ?

Fotokaktus
14-02-2018, 00:39
W teorii można założyć 2 spółki o tej samej nazwie, ale w innym mieście (w tym samym nie można). Będą one niezależne o bardzo podobnych nazwach (różnica w miastach). Dzielić się zyskami można na zasadzie:
Firma A kasuje od klienta 500 zł (wystawiłeś fakturę/paragon)
Firma A zleca Firmie B 'pomoc' w wykonaniu sesji za kwotę 250 zł
Firma B wystawia fakturę firmie A - 250 zł
W wyniku tej operacji firma A - uzyskuje 250zł, Firma B uzyskuje 250 zł od czego odprowadza podatki
W teorii mniej poprawnie prawnie można się dogadać za sesje A wystawiasz fakturę ty, za sesję B fakturę wystawia znajoma. Jak wyjdzie jakaś nadwyżka u kogoś to wystawiacie sobie fakturę i wyrównujecie.

Kwestie kosztów to najłatwiej, ale najmniej bezpiecznie to umowę najmu podpisujesz ty. Pod koniec miesiąca zliczasz koszt ile to wyszło (prąd, czynsz etc) dzielisz na pół i wystawiasz fakturę. Ryzyko takiej opcji jest to, że koleżanka nagle wycofuje się z interesu a umowa najmu (z okresem wypowiedzenia) spoczywa na tobie ;) i nie wiem czy będzie chciała ci zwrócić koszty.

- - - - kolejny post - - - - - -

Tak btw. nie myślałeś o działalności gospodarczej (ceidg)? Na samym początku masz niski ZUS (później może być mniej opłacalne). Osobiście poszłam tą drogą (nie wiem czy dobrze).

Bartek - NinoVeron
14-02-2018, 01:11
dwie osobne działalności gospodarcze + spółka cywilna

na dwie osobne działalności możecie wyrwać dwie dotacje (dla nowych podmiotów) i to jest dobre ... bo każdy ma swój niezależny sprzęt (to na wypadek rozpadu spółki ... co niestety jest bardzo częste).
Do tego zakładacie spółkę cywilną i na spółkę cywilną (50/50) macie studio i wszelkie inne koszty. Dla klientów wystawiacie faktury lub paragony ze spółki cywilnej.
Z tego co zarobicie najpierw pokrywanie koszty. A to co zostanie możecie równo podzielić wystawiając spółce cywilnej faktury na taką samą kwotę.

jak się Wam odechce spółki to ją po prostu zamykacie i jednocześnie każde z Was od razu może kontynuować samodzielnie działalność.

Mane
14-02-2018, 01:23
Czy czasem dotacje nie wykluczają możliwość założenia spółki przez okres kiedy zgodnie z umową na dotację trzeba prowadzić DG?

Wujot
01-03-2018, 11:39
Witam wszystkich Nikoniarzy. Chcialabym poprosic Was o opinie w nastepujacej sprawie. Razem ze znajoma chcemy zajac sie fotografie dziecieca i noworodkowa. Czy jest w ogole opcja zalozenia dwoch oddzielnych firm a dzialania pod jedna nazwa, razem we wspolnie wynajmowanym studio? Taka opcja (jesli w ogole istnieje) najbardziej by nam odpowiadala. Chcialybysmy sesje wykonywac razem, dzielic zyski i straty 50/50 ale nie wiemy jak to prawnie rozwiazac, by nie musiec zakladac spolki. Z gory dzieki za pomoc.

Rzeczywistość podatkowa a marketingowa to dwie różne sprawy. Nie ma najmniejszego problemu aby utworzyć markę handlową np "Grupa fotograficzna profiludek" i pod tą nazwą prowadzić wspólny marketing (strona, facebook itd) a faktury klientom wystawiać oddzielnie, najwygodniej na zmianę. Podobnie z kosztami. Oczywiście taki model wymaga pilnowania ale w stosunku do założenia spółki cywilnej jest po prostu o jedną księgowość mniej (przy założeniu, że oczywiście i tak obie osoby mają DG). Co do stworzonej marki to można dokładnie dogadać się zawartą umową co do jej funkcjonowania, własności i przyszłości w przypadku rozwiązania współpracy.

Ale jeśli już koniecznie chcesz mieć "firmę czapkę" to warto rozważyć spółkę jawną - jest dużo korzyści prawnych z tej formy a podatkowo jest identycznie z cywilną.

Pozdro
Wiesiek

Teu
01-03-2018, 12:04
Dotacje UE bezzwrotne jak i zwrotne na rozpoczęcie wymagają działania gospodarczego jako podmiot fizyczny (JDG / SC), podmioty prawne są wykluczone z w/w dotacji w chwili zakładania przedsięwzięcia, ale mogą wciąż ubiegać się o dotacje na rozwój po roku (bezzwrotną i zwrotną).

Jak mówimy o dotacjach bezzwrotnych to drogi są 2: Urząd Pracy (6-krotność przeciętnego wynagrodzenia) co wiąże się z b. dużą uznaniowością- za co Pani punkty da a za co nie, drugą opcją są dotacje z programu rozwoju obszarów wiejskich ([do 100 000zł] trzeba być zameldowanym w gminie do 20 tys osób i czekać na nabory w LGD).

Kolejna kwestia: czas. Z dotacji z UP od zarejestrowania się do dostania pieniędzy mija +/- przy dobrych wiatrach 3 miesiące. Przy Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich: do roku.

Inną możliwością są środki zwrotne z pomocą de minimis dla rozpoczynających - wsparcie w starcie (do 84 tys zł / RRSO 0.44% (jedyny koszt- pełna przejrzystość) / spłata w 7 lat / karencja 12 mies). Procedura trwa miesiąc.

W zależności od województwa- już po 6 / 12 miesiącach można ubiegać się o kolejną pożyczkę de minimis (RRSO 2.86%+) do około 600 tys. zł.

Od 1 kwietnia wchodzi Konstytucja Biznesu- 6 mies. bez ZUS, potem Mały ZUS przez 2 lata.

Uważam, że najlepsza opcja to: Ty i kolega bierzecie 2x Wsparcie W Starcie: 2x84 tys. deklarujecie, że nie wchodzicie do VAT, kupujecie sprzęt, remontujecie lokal na studio, do tego Spółka Cywilna pod którą będzie widniała działalność ,,studyjna'' aby zabezpieczyć Wasze interesy jako osób (50/50 reszta w umowie).

Tak zajmowałem się tym zawodowo. Za poradę tutaj nic nie zainkasuje to chociaż każdemu komu ten post pomógł- niech odmówi jedną ,,Zdrowaśkę'' za mnie. ;)

Wujot
01-03-2018, 13:12
Uważam, że najlepsza opcja to: Ty i kolega bierzecie 2x Wsparcie W Starcie: 2x84 tys. deklarujecie, że nie wchodzicie do VAT, kupujecie sprzęt, remontujecie lokal na studio, do tego Spółka Cywilna pod którą będzie widniała działalność ,,studyjna'' aby zabezpieczyć Wasze interesy jako osób (50/50 reszta w umowie).

Tak zajmowałem się tym zawodowo. Za poradę tutaj nic nie zainkasuje to chociaż każdemu komu ten post pomógł- niech odmówi jedną ,,Zdrowaśkę'' za mnie. ;)

Bardzo ładnie wyłożyłeś możliwe warianty. Mam jednak wątpliwość co do rekomendowanego rozwiązania. Za 160k rzeczywiście można zrobić piękne studio, kupić samochód, tyle tylko, że to pożyczka i trzeba to oddać. Daje to 2000 zł miesięcznie spłaty a do tego dodaj koszty lokalu czy mediów. Dalej należałoby mieć świadomość konieczności odtworzenia części majątku. Czyli rzeczywiste koszty byłyby typu 3000 - 4000 zł. To bardzo dużo. Nawet zakładając, że fotografia jest wysokomarżowa to biznes po roku musiały przynosić minimum przychód 10 000 zł/mc (a tak naprawdę dużo, dużo więcej). Czyli 500 zł dziennie - to jest bardzo dużo. Źródła dochodów widzę dwa - własna fotografia lub/i wynajem. W obu przypadkach model biznesowy jest bardzo mało realny.

O tyle mam pojecie o temacie, że:
- po pierwsze moje studio zostało zaadaptowane za mniej więcej identyczną kwotę (tyle, że już wcześniej zarobioną z foto)
- też miałem wspólnika
- podejmując decyzję mieliśmy stabilne zamówienia razem na 15-20 dni pracy/mc
- model biznesowy policzyliśmy tak, że w stosunku do alternatywnych wynajmów wychodziło mi, że po 7 latach studio będzie na czysto. Dodatkowym zyskiem było to, że to jest świetna maszyna do pracy bijąca na głowę te inne dostępne rozwiązania. Umowa była zawarta na 10 lat.

Po 5 latach mój wspólnik stracił większość zamówień, przez kolejne 4 lata dokładał do studia z innych projektów. Wreszcie wycofał się z układu. W jego przypadku była to wtopa choć nie jakaś tragiczna. U mnie przez 9 lat model był zgodny z założeniami ale ilość pracy studyjnej po jakiś 6 latach gwałtownie spadła. W 10 roku koszty bieżące studia wzrosły mi o 100 % co powoduje, że na działalności studyjnej niewiele zarabiam. Ale ponieważ gdzieś muszę pracować, spotykać się z ludźmi trzymać sprzęt to dalej ma to pewien sens. Reasumując można decyzję o tej inwestycji w moim przypadku uznać za racjonalną - z niewielkim bilansem dodatnim.

;)

Tak zajmowałem się tym zawodowo. Za poradę tutaj nic nie zainkasuje. "Zdrowasiek" nie potrzebuję
:) :) :)

Pozdro
Wiesiek

Nican
01-03-2018, 13:27
Dotacje UE bezzwrotne jak i zwrotne na rozpoczęcie wymagają działania gospodarczego jako podmiot fizyczny (JDG / SC), podmioty prawne są wykluczone z w/w dotacji w chwili zakładania przedsięwzięcia, ale mogą wciąż ubiegać się o dotacje na rozwój po roku (bezzwrotną i zwrotną).

...

Tak zajmowałem się tym zawodowo. Za poradę tutaj nic nie zainkasuje to chociaż każdemu komu ten post pomógł- niech odmówi jedną ,,Zdrowaśkę'' za mnie. ;)

podstawa sa kompetencje.
pomysl na bussines fotograficzny i dotacje z uni ma kazdy.

jesli nie mam przygotowania w tym kierunku - przygotowania zawodowego - chocby w postaci liceum plastycznego , jesli nie mam w tej branzy Jakis wynikow wyraznie lepszych niz przecietne , to nie ma o czym myslec - jest tylko kwestia czasu kiedy wlozone pieniadze sie utraci. Rownie dobrze mozna podjac decyzje i zostac kosmonauta.
Nie majac predyspozycji w tym kierunku - w sumie dzialalnosci wymagajacej poczucia plastycznego - nie ma co o tym myslec.
Nie wytrzyma sie konkurencji z tymi , ktorzy nie inwestowali , zarabiaja na slubach itp , caly majatek Maja w torbie fotograficznej . Oni beda mieli nizsze koszty przy porownywalnych umiejetnosciach - czyli wplywach.

Slowem podstawa jest przygotowanie zawodowe - inaczej sie w tym zawodzie nie utrzyma ( podobnie jak w wiekszosci innych ) . Samoucy dosc szybko przegraja z tymi , ktorzy takie przygotowanie otrzymali.

Teu
01-03-2018, 15:40
Bardzo ładnie wyłożyłeś możliwe warianty. Mam jednak wątpliwość co do rekomendowanego rozwiązania. Za 160k rzeczywiście można zrobić piękne studio, kupić samochód, tyle tylko, że to pożyczka i trzeba to oddać. Daje to 2000 zł miesięcznie spłaty a do tego dodaj koszty lokalu czy mediów. Dalej należałoby mieć świadomość konieczności odtworzenia części majątku. Czyli rzeczywiste koszty byłyby typu 3000 - 4000 zł. To bardzo dużo. Nawet zakładając, że fotografia jest wysokomarżowa to biznes po roku musiały przynosić minimum przychód 10 000 zł/mc (a tak naprawdę dużo, dużo więcej). Czyli 500 zł dziennie - to jest bardzo dużo. Źródła dochodów widzę dwa - własna fotografia lub/i wynajem. W obu przypadkach model biznesowy jest bardzo mało realny.


W zupełności się z Tobą zgadam, że byłby to biznes zwiększonego ryzyka. Jak borze pewnie wiesz WWS to kwota do 84tys.- można mniej. ;)

I też uważam, że biznes mało realny. Sam jestem zwolennikiem biznesu skalującego się- od ziarenka do drzewa. Etat u kogoś + DG foto po godzinach/weekendy >potem jak ilość zleceń będzie taka, że możliwości przerobowych nie będzie starczało- rzucić etat i pójść w foto na całego. Wszystko legalnie, minimalizując ryzyko i koszty.

Szczerze- uważam, że foto jako DG to teraz bardzo zły czas, bo albo Twoje zdjęcia wgniatają w ziemię i masz klientów, albo nie i klepiesz biedę.
Za dużo na rynku Januszów Biznesu, którzy kupili aparat z kitem i lampą za 4-5k zł i ogłaszają się za tysiaka- wszystko w kieszeń. A w dobie telefonów z udawanym bokeh sytuacja na przyszłość tym bardziej nie maluje się dobrze (po co fotograf jak mam taką komórę!), co nie zmienia faktu, że wciąż będą tacy co dobrze w tej branży będą zarabiać- po prostu trzeba znać się na rzeczy. :)

sailor
02-03-2018, 13:10
albo Twoje zdjęcia wgniatają w ziemię i masz klientów, albo nie i klepiesz biedę.

wysokosc zarobkow od wielu lat nie ma nic wspolnego z jakoscia fotografii. gdyby tak bylo to wielu forumowiczow byloby milionerami.
licza sie przede wszystkim
- znajomosci
- umiejetnosc zebractwa (znam fotografa ktory plakal ze na tlo nie ma wiec zrobi sesje jak mu modelki kupia, oczywiscie wszelkie prawa do zdjec ma fotograf)
- umiejetnosc przyslowiowego dawania 4 liter

umiejetnosc robienia zdjec jest naprawde kwestia poboczna, znacznie bardizej przydaja sie umiejetnosci sprzedazy.


będą tacy co dobrze w tej branży będą zarabiać- po prostu trzeba znać się na rzeczy. :)
jest ich coraz mniej z tendencja do wyginiecia bo wola na przyklad retuszowac brwi lub hodowac owce. fotografowie na wlasne zyczenie zabili swoja branze. Na swiecie robili to przez lata i robia dalej bo panowala tam jakas kultura branzowa, w Polsce zrobili klasyczny blitzkrieg na zasadzie "bede mial do portoflio" lub "zrobie panu tak samo tylko taniej"

co do twojego wczesniejszego posta - najpierw trzeba dostac maksymalna pomoc de minimis. to wcale nie jest takie proste. i trzeba to splacic. znacznie latwiejszym rozwiazaniem jest bezzwrotne 20pare tysi z urzedu pracy na rozpoczecie dzialnosci, ktora po roku mozna spokojnie zamknac, zachowujac sprzet. jest to rozwiazanie ktore na przestrzeni ostatnich lat skutecznie zabilo rynek fotografii.
moim zdaniem otwieranie aktualnie dzialalnosci foto bez posiadania portfela klientow i gwarancji stalych zlecen na jakis rok dwa to klasyczny headshot. No ale kazdemu nalezy pozwolic zbankrutowac w sposob jaki mu sie podoba.

Co zas do spolki - napiszcie bardzo ale to bardzo szczegolowa i rygorystyczna umowe. Pamietajcie ze umowy pisze sie na zle czasy, kiedy kazdy przecinek bedize mial znaczenie

robin102
04-03-2018, 17:36
Kurde, A może to jest tak, że ten ogromny rynek potencjalnych klientów najzwyczajniej w świecie z roku na rok coraz mniej potrzebuje dobrej fotografii albo powiedzmy chociaż przyzwoitej. Przecież estetyka w narodzie upada po równi pochyłej. Fotografię ludzie postrzegają przez pryzmat swoich dokonań telefonem komórkowym, a wszytko co im się wydaje ciut lepsze to już sztuka albo arDyzm i chętnie płacą za knoty i hochsztaplerkę fotograficzną wedle klucza czym tańsze zdjęcie tym lepsze ;) Przecież jak nie widzą różnicy to po co przepłacać.
Taka refleksja niedzielna po przeczytaniu paru Twoich prawie słusznych wypowiedzi. Prawi, bo ja za upadek rynku fotograficznego winię też odbiorców upadających w swej estetyce i bezguściu. Oczywiście wyłączając nielicznych koneserów i entuzjastów prawdziwej fotografii.

martyk
18-04-2018, 14:16
z odświadczenia powiem że spółki nie sąwarte, nawet z członkami rodziny, prędzej czy później bedzie konfilkt - więc lepiej pożyczyć kase, założyć samemu, a dobra osobe zatrudnić lub wynajmowac na zlecenia normalnie jej płacąc

Nican
18-04-2018, 14:54
Kurde, A może to jest tak, że ten ogromny rynek potencjalnych klientów najzwyczajniej w świecie z roku na rok coraz mniej potrzebuje dobrej fotografii albo powiedzmy chociaż przyzwoitej. Przecież estetyka w narodzie upada po równi pochyłej. Fotografię ludzie postrzegają przez pryzmat swoich dokonań telefonem komórkowym, a wszytko co im się wydaje ciut lepsze to już sztuka albo arDyzm i chętnie płacą za knoty i hochsztaplerkę fotograficzną wedle klucza czym tańsze zdjęcie tym lepsze ;) Przecież jak nie widzą różnicy to po co przepłacać.
Taka refleksja niedzielna po przeczytaniu paru Twoich prawie słusznych wypowiedzi. Prawi, bo ja za upadek rynku fotograficznego winię też odbiorców upadających w swej estetyce i bezguściu. Oczywiście wyłączając nielicznych koneserów i entuzjastów prawdziwej fotografii.


masz duzo racji.

kiedys ogladajac cudze zdjecia z komorki w telewizorze , niesmialo zwrocilem uwage, iz gdyby przed zrobieniem zdjec przetrzec szybke chroniaca obiektyw chocby koszula , zdjecia beda lepszej jakosci .

odpowiedz byla nastepujaca :

" nie liczy sie jakosc , liczy sie fakt "


innym razem kiedy komus chcialem zrobic zdjecie duzym aparatem , ktory akurat mialem przy sobie , spotkalem sie z prosba , zeby nie robic lustrzanka , a komorka.



komorka uczynila fotografie ogolnie dostepna , tzn kazdy moze miec i wlasciwie chce miec radosc towarzyszaca fotografowaniu.

wieksze emocje wzbudzaja nawet slabe fotografie wlasnej roboty , niz perfekcyjne ale robione przez kogos innego.


Ja to calkowicie rozumiem.

Radosc fotografowania jest teraz zjawiskiem powszechnym.

juz na marginesie - skoro fotografia stala sie powszechnym komunikatorem , nalezy jej nauczac w szkolach tak samo jak uczy sie poslugiwania jezykiem ojczystym.

Wyrazamy mysli , poglady za pomoca slow , ale rowniez za pomoca obrazu , a technologia sprawila , iz z rowna latwoscia.
nalezaloby zadbac o jakosc i kulture wypowiedzi na sposob obrazu.

Oczywiscie fotografia zawodowa nie zniknela , ale ustepuje czesc obszaru dotad zajmowanego , fotografii amatorskiej.

Wujot
18-04-2018, 15:47
Przyczyn dla których skurczył się rynek zawodowy jest wiele. Wymienię te co mi przyszły do głowy (w przypadkowej kolejności)
- upadek wydawców. W takim Wro jeszcze powiedzmy 10-15 lat temu było paru poważnych wydawców tygodników i miesięczników (pracy było na może 10-20 etatów fotograficznych). Teraz ostał się jeden
- oszczędności u wydawców. Koszty obniżano poprzez wykorzystanie stockarni (zdjęcia i rysunki) i wykorzystanie zdjęć katalogowych od producentów. Oceniam, że w wydawnictwie dla którego pracuję ilość zamawianych zdjęć zmniejszyła się może do 1/3.
- obniżenie stawek na rynku. Kurczący się rynek plus presja na oszczędności zasadniczo obniżyły stawki. To jest o tyle samobójcze, że stawki w przypadku kurczącego rynku powinny pójść w górę. Ja w każdym razie tak zrobiłem.

Myślę, że na znanym mi kawałku rynku ilość roboty zmniejszyła się tak 20x. Multum naprawdę przyzwoitych znanych mi osobiście zawodowców wypadło z rynku. Sam nie wiem jak się jeszcze trzymam, szczególnie, że "trzymam" stawki a klienci zmuszeni są do szukania oszczędności. Ja ich rozumiem bo walczą o przeżycie.

Patrząc szerzej - w ciągu tych kilkunastu lat tysiące profesjonalnych wydawców zostało wypartych przez miliony internetowych, "społecznych", nadawców. Zmieniła się jakość i struktura produkowanych treści. Zyski czerpią chyba już tylko giganci technologiczni typu Google, facebook. Zresztą te zmiany kulturowo-społeczne sami możecie zobaczyć zastanawiając się jak zmieniło się to forum.

pozdro
Wiesiek