PDA

Zobacz pełną wersję : Rumunia na kilka dni



spiritus
13-02-2018, 09:46
Rumunia na 5-6 dni... moze mniej? Co warto zwiedzic? Na ile PLN-ow sie trzeba przygotowac? Chcemy pojechac autem w 3-4 osoby. Gdzie nocowac? Jakie ceny ropy, wyzywienia i noclegow?
Na co warto uwazac? Jakies szczegolne zachowanie aby tamtejszym sie nie narazic?

Chcielibysmy gory zahaczyc.

akustyk
13-02-2018, 10:09
Rumunia na 5-6 dni... moze mniej?

raczej wiecej ;)



Chcielibysmy gory zahaczyc.
co to znaczy "zahaczyc"? po co innego jechac do Rumunii jak nie w gory? :)

spiritus
13-02-2018, 10:16
raczej wiecej ;)


co to znaczy "zahaczyc"? po co innego jechac do Rumunii jak nie w gory? :)

No to glownie w gory :D
A na wiecej nie dostane wolnego raczej :/

Kosztorys moze ktos wypisac oraz jakis ciekawy plan podrozy?
Wyjazd bedzie z Przemysla wiec przejechanie Polski mi odpada w tym czasie :D

Bruner
13-02-2018, 13:56
Spiritus, Rumunia to raczej górzysty kraj, tam cały czas albo jedziesz przez góry, albo masz jakieś pasmo w zasięgu wzroku, więc w góry do Rumunii to mocno ogólnie powiedziane ;) Co do tego co warto zobaczyć, to masz w mnóstwo stron/blogów podróżniczych, gdzie ludzie wymieniają atrakcje, warto się zapoznać. Nie wiem, co Cię interesuje (poza tym w Rumunii bywałem zawsze służbowo, więc sam za wiele nie miałem okazji zwiedzić), poszukaj np hasła wesoły cmentarz. Atrakcja reklamowana jako "zamek Draculi" czyli Bran, to raczej mocno przereklamowana pułapka na turystów i wyciskacz kasy, jedna wielka komercja i ceny kilka razy wyższe niż w okolicy. Do tego miejsce z Draculą nie ma nic wspólnego, prawdziwy Vlad Palownik mieszkał w Poenari, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami ;) Zamek Poenari to malowniczo położone ruiny, nie miałem okazji zwiedzić, ale podobno zdecydowanie bardziej warty zainteresowania niż Bran. Do tego rzut beretem od słynnej trasy transfogarskiej - niesamowita droga z zapierającymi dech widokami. Karpaty na pograniczu rumuńsko - ukraińskim, klasztory, zamki - nie wiem co Cię interesuje, jest tam naprawdę masa ciekawych rzeczy do zobaczenia, przejrzyj kilka blogów żeby sobie wyrobić wstępne rozeznanie i określić co chcesz zobaczyć. Na pewno możesz sobie opuścić Bukareszt - syfiaste, zakorkowane, betonowe miasto bez starówki i klimatu. Z lokalnych przysmaków warto spróbować tuicę (lokalny alkohol pędzony ze śliwek/jabłek itp) - śmierdzi jak paliwo rakietowe, wygląda jeszcze gorzej, ale o dziwo nie jest najgorsza w smaku ;) Najlepiej nie kupować w sklepie tylko "od chłopa" - jadąc przez wsie, zwłaszcza w górach na pewno zobaczysz wystawione stoliki z rozmaitymi specjałami (miód, sery, itp), w tym właśnie z tuicą. Sprzedają to w plastikowych butelkach po napojach, ja za 2 litry tego specyfiku w butelce po wodzie mineralnej Borsa płaciłem 5 euro, przed zakupowa kontrola jakości w cenie ;) Generalnie Rumunia to piękny kraj, z masą niesamowitych miejsc, przyjaznymi i życzliwymi ludźmi. Kraj kontrastów - najpierw Ciebie wyprzedza nowe Porsche Cayene, a za chwilę Ty wyprzedzasz wóz z chrustem zaprzężony w osiołka, często można spotkać widoki przywodzące na myśl Polskę z przełomu lat 80-tych i 90-tych (choć to raczej na uboczu i w zapadłych górskich wioskach, przy głównych szlakach zdecydowanie mniej jest takich klimatów). Mimo że kraj nie jest zbyt bogaty, to jednak wbrew pozorom całkiem cywilizowany i normalny. U nas może trochę źle się kojarzy dzięki fali rumuńskich cyganów żebrających w Polsce w latach 90-tych, ale naprawdę warto odrzucić stereotypy i tam pojechać. Ceny zbliżone lub niższe niż w Polsce - żywność i alkohol tańsze, paliwo na podobnym poziomie. Przy czym rumuńskie paliwo jest naprawdę bardzo dobrej jakości, kilka razy zdarzyło mi się pobić na nim rekord oszczędności. Nie lej w krzakach, tylko na sieciówkach takich jak Rompetrol lub Petrom i będzie ok. Są też sieci znane u nas, ale ja zawsze lałem na wyżej wymienionych i się nie zawiodłem. Co do poruszania się po Rumunii i czasu wyprawy - weź pod uwagę, że to duży (większy od Polski), górzysty kraj z kiepskimi drogami (tylko 1 autostrada i trochę obwodnic większych miast), więc nie licz, że np ze wschodu na zachód przejedziesz w np 8 godzin. Drogi w Rumunii są przeważnie kiepskie i niezbyt szerokie, poza miastami raczej dobrze oznakowane (oprócz tablic używają tam też kamieni przydrożnych), ale zwłaszcza w dużych miastach oznakowanie jest tragiczne, często go nie ma wcale albo nagle się urywa czy jest wręcz sprzeczne i trzeba jechać na czuja. Przydaje się tam CB radio, jeździ masa polskich ciężarówek i busów, więc zawsze ktoś Cię pokieruje albo się do kogoś przykleisz. A jak nie, to koniec języka za przewodnika ;) Tak jak pisałem, Rumuni są raczej przyjaźnie nastawieni i chętnie pomogą. Jedyny wyjątek - trzymaj się z daleka od cyganów, zwłaszcza ich większych grup w okolicach przejść granicznych i w dużych miastach, są strasznie nachalni i agresywni, nie dasz kasy za pomazanie szyby brudną ścierą, to zarobisz w nią kamieniem, a jak dasz, to się zlecą następni. Dlatego najlepiej kup wszystko co potrzebne (pamiętaj o winiecie! 7 dniowa na samochód osobowy to koszt ok 3-4 euro jeśli dobrze pamiętam) jeszcze po węgierskiej stronie i nie stawaj na pierwszych stacjach benzynowych za granicą. Do przestrzegania przepisów Rumuni podchodzą podobnie jak Polacy, większość jedzie "okołoprzepisowo", choć nie trudno spotkać się z przejawami wyjątkowej fantazji ;) Policji jest dość dużo, często jeden suszy/pilnuje zakazu/czerwonego światła, a kawałek dalej drugi zatrzymuje. Bardzo surowo karane jest wyprzedzanie na zakazie/linii ciągłej, za to wykroczenie zatrzymywane jest prawo jazdy. W przypadku cudzoziemców przeważnie kończy się to łapówką, ale o ile za drobne przekroczenie prędkości wykupisz się za 10-20 euro, to w tym przypadku trzeba już zdecydowanie głębiej sięgnąć do kieszeni. Dlatego choćbyś miał jechać parę km za starym, dymiącym Romanem (taki rumuński Star), to lepiej nie ryzykuj, zwłaszcza że można się spotkać z pułapkami jak napisałem wyżej. Generalnie w Rumunii drogi się nie skraca, o ile główne drogi są przeważnie kiepskie, ale da się jechać bez większego stresu (choć remontują i budują na potęgę, więc nierzadko można spotkać naprawdę bardzo dobre odcinki, nowe obwodnice itp), to drogi lokalne przeważnie są w katastrofalnym stanie. Do tego na bocznych drogach często można spotkać nieoświetlone furmanki po zmroku itp. Choć jak jedziesz na zwiedzanie i fotografowanie, to warto się zastanowić, czy nie zjechać z uczęszczanych szlaków - przeważnie im większe zadupie, tym ładniej, bardziej malowniczo i egzotycznie ;) Stosunkowo bezpieczna metoda na zwiedzanie miejsc na uboczu to jazda drogami krajowymi z zakazami dla ciężarówek (ograniczenia tonażu) - przeważnie nawierzchnia nadaje się do jazdy, a tonażówka oznacza, że będzie kręto, stromo i z atrakcjami ;) więc można śmiało się w taką drogę zapuścić.

ridcully76
13-02-2018, 14:17
No sam się wybieram w tym roku ;)
5 dni to trochę krótko ale 6-7 to już można trochę oblecieć.
Skoro piszesz, że chcecie w góry i czasu mało to ja bym ci polecił zainteresować się takimi miejscami (jak tam dojedziesz i gdzie będziesz spał to już wykombinuj sam).

1) dotrzyj do Braszowa np przez Sighisoara (pewnie z 2 dni przydałoby się w samym Braszowie)
w pobliżu masz: Rasnov, Bran, Sinaia, Caraiman mountain, mogłem coś pomylić w nazwach ale jak wpiszesz w Google to będziesz widział co mam na myśli ;)

2) jeżeli lubisz górskie klimaty to z Braszowa leć na Fogarasz a później na trasę Transfogarską do Curtea de Arges.

3) z Curtea poleciałbym na Ranca i trasę Transalpina, później kierunek Hunedoara

4) dalej kierunek Sybin, Alba Iulia, Oradea, i kierunek kraj.

Poskładać to musisz sam. Ja noclegi przez booking będę szukał.

Pawel92
13-02-2018, 15:22
To może ja polecę coś z innej beczki. Nie znam (niestety) Rumunii poza Bukaresztem. Natomiast poza górami, to znajomi tubylcy zawsze gorąco polecali mi odwiedzenie delty Dunaju.

spiritus
13-02-2018, 17:55
Dzieki wielkie panowie. Czyli w 2k/4os moge sie wyrobic? Widze, ze przygotowac sie bd musial na lapowki. Ehh...slubowalem nie dawac i nie brac. Moze jakos to bedzie i nie bedzie trzeba :D

Co mnie i interesuje? Krajobrazy gorskie, zamki, klasztory... stara architektura. Kurde nawet nie wiedzialem, ze ten kraj jest az tak gorzysty. Lepiej dla mnie :D

Wlasnie... jak tam z jezykiem? Dogada sie cos po angielsku na zasadzies "kali jesc kali pic"?

Jak uciekac od takich sytuacji jak opisales? Dam za popackanie szyby to bedzie ich wiecej, nie dam to kamien...to jak stacje wybierac aby ich nie spotkac?

Odrozni cygana od rumuna? Wygladaja jakos inaczej?

Slyszalem jeszcze, ze w gorach latwo sie na jakies dzikie psy napatoczyc... wystepuja wszedzie czy w jakims rejonie? Gaz pieprzowy moze sie przydac?

Pawel92
13-02-2018, 18:04
Dorzuć jeszcze węgierski i niemiecki. I jednych i drugich mieszka tam sporo. Popularność rosyjskiego nigdy nie była zbyt duża, natomiast po francusku można się nadal dogadać (no może nie z nastolatkami :smile:)

spiritus
13-02-2018, 18:19
No to kicha troche... Moj angielski troche slabawy ale w UK potrafilem sie dogadac. Jeden ze znajomych ogarnia Rosyjski/Ukrainski.

Jak z klubami? Warto chodzic czy mozna zarobic butelka? :D

I najwazniejsze pytanie...kradna w pensjonatach?

- - - - kolejny post - - - - - -

A wlasnie... W jakim czasie tam najlepiej jechac? Marzec-Kwiecien bedzie cos ciekawego z widoczkow? :)
Czy tam tak jak w Bieszczadach...o kazdej porze pieknie? :)

Pawel92
13-02-2018, 19:45
Jak dla mnie, to w Rumunii jest całkiem spokojnie. Nigdy mi się nic nie przytrafiło, nikt mi nic nie ukradł. ani w pensjonatach, ani nigdzie indziej. Tyle że moje doświadczenia zamykają się na Bukareszcie i Timisoara.

Bruner
13-02-2018, 20:55
Spiritus, spokojnie, to nie żaden dziki wschód, nadal jesteśmy w Europie a Rumunia to normalny, cywiizowany kraj. Zaryzykował bym nawet stwierdzenie, że ostatni, najdalej na południowy wschód wysunięty normalny kraj, a Rumunom pod względem mentalności znacznie bliżej do nas, niż do najbliższych sąsiadów, tzn Serbów, Bułgarów czy Ukraińców. Kasę licz podobnie jak na urlop w Polsce bo ceny są podobne/trochę niższe (nie licząc typowo turystycznych rejonów jak wspomniany przeze mnie wcześniej pseudo zamek Drakuli). Jeśli chodzi o łapówki, to nie ma się czego bać, jak nie szalejesz i nie robisz niczego głupiego to nikt Cię nie zatrzyma tylko po to, żeby wysępić parę euro (co z kolei jest nagminne w sąsiedniej Bułgarii), czy dla opłacenia "tradycji", ale jak coś przeskrobiesz to co innego - wtedy bardzo chętnie dorobią sobie do pensji. Ale jak nie masz nic na sumieniu, to nie masz się czego bać. Chociaż w razie W warto mieć w portfelu kilkadziesiąt Euro (czy odpowiednik w Leiach) gdybyś coś nawet niechcąco nawywijał.
Co do cyganów, to najgorzej jest na przejściach granicznych i w ich okolicy, ja jeździłem zawsze przez 2 przejścia: Nadlac / Nagylak (pierwsze duże miasto po rumuńskiej stronie to Arad) i Bors / Artrand (kierunek Oradea). O ile na Nadlacu była pod tym względem tragedia, w dodatku oprócz granicy pełno ich było na wlocie do Aradu (zamykane przejazdy kolejowe gdzie zawsze tworzyły się kolejki aut) ,to na Bors policja ich goniła i było stosunkowo spokojnie. Innych przejść nie znam, ale gdybyś miał wybierać spośród tych dwóch to zdecydowanie Bors. Jak sobie radzić? Nie szukać i nie nawiązywać z nimi kontaktu (wrokowego też), jak podchodzą myć szyby czy coś sprzedać to stanowczo odmawiasz - bez agresji i chamstwa, ale stanowczo i bez wdawania się w dyskusje. Jak stoisz w kolejce / korku to dobrze nie siedzieć poprzednikowi na zderzaku tylko trzymać parę metrów dystansu, jak odmowa nie pomaga to poprostu ruszasz i podjeżdżasz do przodu. Generalnie przydaje sie spokój i fizjonomia gościa który z niejednego pieca chleb jadł, jak jesteś wystraszoną panienką która boi się własnego cienia, do tego jesteś postury Małysza, nosisz okulary i krawat, to masz przechlapane ;) A jadąc osobówką nie jest tak źle, kierowcy ciężarówek mają gorzej bo muszą stać w kolejce do wagi podczas gdy osobówki jadą bokiem. No i tak jak pisałem, najlepiej załatwić/kupić wszystko po węgierskiej stronie żeby nie stawać niepotrzebnie w okolicy przejścia granicznego i na pierwszych stacjach benzynowych.
Wałęsające się bezpańskie psy rzeczywiście można spotkać, ale raczej nie w dziczy, tylko w okolicach miast, stacji benzynowych i parkingów, czyli tam, gdzie łatwo wyżebrają o coś do jedzenia. Nie ma co popadać w paranoję i zbroić się w gazy itp. Chociaż można się zdziwić - ja kiedyś stając w nocy na siku na jakimś nieoświetlonym placyku przy drodze o mało nie dostałem zawału po wyjściu z samochodu, kiedy zorientowałem się że stoję w samym środku śpiącej watachy kilkunastu całkiem sporych psów, które właśnie zaczęły podnosić łby i interesować się intruzem ;)
Z językiem tak jak u nas - większość ludzi zagadanych na ulicy w obcym języku zrobi wielkie oczy, z młodymi przeważnie dogadasz się po angielsku, ze starszymi częściej po niemiecku. Trochę angielskiego, trochę niemieckiego + "migowy" i nie zginiesz ;) Najłatwiej mają włosi, bo te języki są do siebie bardzo podobne ;) Jeśli chodzi o kluby i imprezy to nie pomogę, ale tak jak pisałem, to nie żaden trzeci świat. Chociaż jak ktoś jest pozbawiony instynktu samozachowawczego to i w takiej Norwegii dostanie po głowie, powiedzmy że wystarczy nie łązić tam gdzie i w Polsce byś się nie zapuszczał, nie kusić losu np zostawiając w samochodzie wartościowe rzeczy na wierzchu i będzie ok. Jeździłem do Rumunii i dalej tranzytem przez Rumunię wielokrotnie i nigdy mnie tam nic złego nie spotkało.

spiritus
13-02-2018, 21:19
O i super :)
Dzieki wielkie.

Jak Ci sie cos jeszcze przypomni to pisz. Zawsze to latwiej o przetrwanie :D

Kojarzysz moze czy sa tam parki ciemnego nieba z ciekawym widokiem i latwym dojazdem? Chcialbym zapewne zrobic zdjecie drogi mlecznej z czyms fajnym na dole.

W Slowacji i na Wegrzech tez winieta potrzebna?

Bruner
13-02-2018, 22:49
Byłem zawodowym kierowcą, jeździłem tam busem i ciężarówką, często z towarem o znacznej wartości, więc ze zrozumiałych względów nie interesowały mnie nieoświetlone parkingi na odludziu. W zasadzie miejscowości są oświetlone dużo słabiej niż w Polsce, zwłaszcza małe wsie często są zupełnie ciemne, a miejscami odległości pomiędzy miejscowościami całkiem spore, więc na pewno znajdziesz jakieś dobre miejsce do astrofoto. Tzw "zanieczyszczenie światłem" na pewno jest na dużo niższym poziomie niż u nas.
Na Węgrzech i Słowacji również potrzeba winiety, koszt kilka euro za tydzień. Jedne i drugie możesz kupić nawet w kantorach przed granicą PL - SK, ale nie ma to sensu, zapłacisz 2 razy tyle co na samej granicy czy na pierwszej stacji benzynowej. Także nie panikuj i nie rób falstartu, jedź prosto na granicę PL - SK i kup tylko słowacką, potem tak samo z węgierską. Nawet jakbyś jakimś cudem nie mógł kupić na granicy, to kupisz na pierwszej stacji benzynowej. W jednym i drugim kraju płatne są głównie autostrady i ekspresówki, na Słowacji spokojnie można je omijać, ale jeśli jedziesz pierwszy raz to dla świętego spokoju wydaj te parę euro bo przegapisz znak i narobisz sobie kłopotów. Na Węgrzech niby podobnie, ale tam omijanie dróg płatnych jest zdecydowanie trudniejsze i bardziej uciążliwe. W Rumunii płatne są wszystkie drogi, winietę najlepiej kup przed granicą po węgierskiej stronie. Pewnie przed wyjazdem z Polski będziesz chciał zatankować - nie czekaj z tym do samej granicy bo będzie drogo, najlepiej zatankuj nie bliżej niż 20 - 30 km od granicy żeby nie przepłacać.

seawolf001
13-02-2018, 23:11
Wakacje 2017- podróż Calafat-Hunedoara- Nadlac. Same pozytywne , miłe wspomnienia i zapierające dech w piersiach widoki. Rumunia to przede wszystkim kraj Unii Europejskiej i nie ma się czego obawiać. Nie ma już żadnego roamingu , w razie problemów net w telefonie.
W naszym przypadku bardzo życzliwie nastawieni i sympatyczni ludzie. Nie mieliśmy problemu żeby dogadać się po angielsku w każdym hoteliku, restauracji , muzeum czy stacji benzynowej, którą odwiedziliśmy. Mieliśmy wrażenie , że ceny podobne jak w Polsce a może nawet troszkę niższe.
Noclegi z góry nie planowane, raczej spontanicznie wybierane według zainteresowań i potrzeby.
Celnicy sympatyczni. Z policją nie mieliśmy do czynienia. O żadnych łapówkach nic nie wiemy.
Pytanie "odróżni cygana od Rumuna" świadczy raczej o całkowicie błędnym wyobrażeniu Rumunii lub niedoinformowaniu. Zdaję sobie sprawę , że na naszym podwórku w pewnym momencie dziejowym, cyganów, zwłaszcza przybyłych z tego pięknego, górzystego kraju nazywano siermiężnie i ochoczo-potocznie "Rumunami". Błąd. Po wycieczce zapewne będziesz wiedział o co mi chodzi i będziesz mile zaskoczony. Cygani owszem są i można ich rozpoznać. Miasta podobne do naszych. Może nawet troszkę czystsze a może to tylko wrażenie. Prowincja miejscami bardziej egzotyczna niż u nas . Piszę oczywiście o swojej trasie tylko. Ciekawostką architektoniczną są cygańskie pałace , które czasami konstrukcyjnie przypominają skrzyżowanie budowli Kantonu z domieszką gotyku , rokokoko i siedziby Smoczej Królowej z Games of Thrones.
Drogi lepsze i gorsze podobnie jak i u nas . Autostrada ostatni odcinek do węgierskiej granicy.
W górach doświadczyliśmy dróg w czasie remontu . Bardzo kręte jak to w górach. Widoki nie do opowiedzenia. Nie było mowy o wyprzedzaniu . Miejscami droga bardzo "podziobana". Podróżowaliśmy samochodem terenowym , więc nie było problemu.
Był to okres letni. Zimą poczytałbym o tym czego można się spodziewać na drogach i jeśli bym się zdecydował postawił bym na 4x4 i dużą ostrożność.
Piękne widoki. Warte zobaczenia i wydanych pieniędzy. W tym roku chcemy wybrać się jeszcze raz . Tym razem na dłużej i na pewno przejechać Trasę Transfogarską , która niestety nas ominęła a jest jak najbardziej warta zobaczenia jak to zostało już wspomniane przez jednego z szanownych kolegów.

Taki tam Castelul Corvinilor

4955

spiritus
13-02-2018, 23:22
Bede jechal przez Jaroslaw albo Przemysl...zalezy skad bede znajomego musial zabrac to tam zatankuje... Pozniej az na Rumunii.

Ciemne parkingi sa czesto obstawione przez cyganow, ze tak odradzasz?
O co chodzi z sikaniem w krzakach? Policja czai i karze za takie cos czy mozna dostac wpiernicz?

- - - - kolejny post - - - - - -

Ja wiem, ze cygan i rumun to dwie rozne osoby. Jednak wiem, ze ich tam sporo (z reszta jak wszedzie...czy to Polska czy UK) i czuja sie wlasnie tam jak jakas bezpieczna mafia. Pewnie wyolbrzymiam:D

4x4? Kuurde...ja tam planuje zajechac corolla 1.4 :D

Bruner
13-02-2018, 23:27
Wiesz, jak jesteś sam, a na "pace" masz np elektronikę wartą milion zł, to stawanie na ciemnym parkingu w środku lasu nie jest najlepszym pomysłem, niezależnie od tego czy jesteś w Rumunii, Polsce, czy Niemczech. Ja stawałem zawsze na strzeżonych razem z innymi ciężarówkami, kosztowało to grosze a miałem spokojny sen.
Pisząc nie lej po krzakach miałem na myśli tankowanie na jakichś małych, niefirmowych stacyjkach na odludziu, a nie sikanie ;) Tankuj na porządnych sieciówkach zamiast na stacjach firmy krzak.
4x4 CI nie potrzebne, chyba że chcesz się przeprawiać zimą przez góry poza głównymi drogami tak jak kolega pisał. Nic się nie bój, Corolla da radę. Nie bój się tak tych cyganów, trochę rozsądku i minimum ostrożności i będzie ok.

Bruner
14-02-2018, 00:11
Aha, jeszcze jedno - jak już mowa o górach i zimie, to można często spotkać odcinki, gdzie przy leżącym śniegu obowiązkowe są łańcuchy na koła, więc lepiej się w nie zaopatrzyć i przetrenować na spokojnie zakładanie, żeby sie nie motać jak będzie trzeba je zakładać w środku nocy i w śnieżycy przy -20 stopniach.

black70
17-02-2018, 13:04
Pytałeś o termin. Jeśli chcesz przejechać całą Drogę Transfogarską, to tylko lipiec i sierpień. W pozostałych miesiącach trasa jest nieprzejezdna (zamknięty tunel) z powodu zalegającego śniegu. Tak. Trasa ta w najwyższym punkcie ma ok 2500 m. n.p.m. To jak nasze Rysy. Słowację i Węgry oblecisz bez winiety. Za Świdnikiem odbijasz na Stropkov potem Vranov n. Toplou-> Trebisov -> Slovenske Nowe Mesto (granica z Węgrami). Trasa jest w dobrym stanie, bez tirów. Potem przez Węgry lecisz na Tokaj -> Nyiregyhaze. Dalej, to już zależy, gdzie jedziesz do Rumunii. Jak na północ to Satu Mare (granica w Petea). Bez winiety to lecisz z Nyiregyhazy drogą 41 potem 49. Jak bardziej na południe, na Oradeę to z Nyiregyhazy na Debreczyn droga nr 4, potem 47 i 42. Tylko żeby nie przyszło ci jechać przez Ukrainę. Co prawda tereny są malownicze, ale trzeba mieć auto terenowe ;)

lenai
02-04-2018, 10:30
Co do drogi Transfogaraskiej, warto sprawdzić jej dostępność przed wyjazdem. Ja byłam tam we wrześniu (połowa mniej więcej) i bez problemu była dostępna. Jeśli nie ma załamania pogody, jest otwarta dłużej niż tylko lipiec i sierpień. Weź poprawkę na kolosalne różnice temperatur. We wrześniu w Bukareszcie było 26-28 stopni, a przy jeziorze Balea 8 i wiało wściekle.
Znajomy miejscowy kierowca ostrzegał przed sytuacjami, kiedy ktoś ustępuje Ci pierwszeństwa, gdy teoretycznie on je ma. Jeśli robi to starszym autem, może to być próba spowodowania stłuczki.
W delcie Dunaju byłam, ale wg mnie o ile nie chcesz przeznaczyć prawie całego dnia na rejs łodzią, nie bardzo jest tam co robić. Krajobrazy pd-wsch Rumunii są mało malownicze, bardziej płaskie i dość "nowoczesne" w porównaniu z np. Bukowiną. No właśnie, Bukowina (i Maramures) jest wg mnie przecudna. Wygląda jak Bieszczady 20 lat temu :) Piękne widoczki, bardzo prymitywne rolnictwo, wioseczki z domami krytymi strzechą, stogi siana. Drogi nie najlepsze, ale da się jechać osobówką. Do tego malowane urokliwe cerkwie. Bardzo mi się tam podobało.
Z języków obcych jeszcze przydaje się francuski, sporo młodych ludzi nim włada no i jest trochę podobny do rumuńskiego, przynajmniej bardzo ułatwia czytanie wszelkich napisów.
Z miast bardzo podobało nam się Sibiu i Sighisoara. Bukareszt też ma swoją ciekawą twarz, jeśli lubi się starą architekturę. Dzielnica ormiańska jest pełna starych domów, część z nich opuszczonych. Do zwiedzania w środku nie zachęcam, w niektórych koczują Cyganie i to nie zawsze są miłe spotkania. Kawałek starówki też jest sympatyczny na spacer. Zachwycił mnie stary cmentarz, choć często Rumuni z innych rejonów odradzają wizytę w Bukareszcie :)
Z zapamiętanych ciekawych miejsc wymieniony był już Bran i Brasov, dorzucę jeszcze wąwóz Bicaz jeśli będzie na trasie, ew. Biertan.