Zobacz pełną wersję : Jakiej czułości filmów używało się?
krzysiekn
16-12-2017, 18:14
Witam.Mam pytanie.Jakich filmów,jakiej czułości [ DIN] używało się dawno,dawno temu.Np. w ubiegłym wieku w 1974 na mistrzostwach świata w piłce nożnej w Niemczech?Jakoś tak mnie naszło takie pytanie.Pozdrawiam
ISO 400 a już szałem było posiadać negatyw ISO 1600
krzysiekn
16-12-2017, 19:39
To szaleństwa ze światłem nie było.Dzięki za info
hostman22
16-12-2017, 20:30
To szaleństwa ze światłem nie było.Dzięki za info
było mogłeś "forsować" dany film... i uzyskać nawet iso 3200 lub wiecej ;). Tylko ogólnie błona filmowa trochę inaczej rejestruje światło niż matryca cyfrowa. Wszystko się rozgrywa o to, co chcesz uzyskać. Są błony iso25, a akurat tutaj producenci cyfry daja .... ;), bo jest pęd na iso1000000 :lol: - takie czasy...
było mogłeś "forsować" dany film... i uzyskać nawet iso 3200 lub wiecej ;). Tylko ogólnie błona filmowa trochę inaczej rejestruje światło niż matryca cyfrowa. Wszystko się rozgrywa o to, co chcesz uzyskać. Są błony iso25, a akurat tutaj producenci cyfry daja .... ;), bo jest pęd na iso1000000 :lol: - takie czasy...
Pytanie tylko, czy brak iso25 w cyfrach przekłada się na gorszy obraz w porownaniu z analogiem.
Pytanie tylko, czy brak iso25 w cyfrach przekłada się na gorszy obraz w porownaniu z analogiem.
W typowych zastosowaniach obecna jakość procesu cyfrowego na głowę bije analogowy - to jest już przepaść. Dawniej przyjmowało się, że bardzo dobrą jakość obrazu otrzyma się przy 10 krotnym powiększeniu negatywu. Czyli z klatki 24 x 36 mm wychodziły dobre powiększenia 30 x 40 cm, plakaty robiło się z błon płaskich. Teraz z klatki DX świetnie wyglądające b2 wychodzi na luzie. Czyli mam 30 x. Różnica jest głównie na ostrości.
Nie bardzo widzę sens obniżania czułości w cyfrach bo nawet na 100 ISO nie ma szumu.
Wracając do procesu analogowego - oprócz typowych materiałów produkowano także te o bardzo dużych rozdzielczościach (np stosowanych w mikrofotografii). Sam pamiętam moje eksperymenty z mikrofilmami - czułość była typu 1 ISO ale ziarno nie istniało.
Pozdro
Wiesiek
hostman22
16-12-2017, 21:04
Pytanie tylko, czy brak iso25 w cyfrach przekłada się na gorszy obraz w porownaniu z analogiem.
raczej na wygodę pracy w studiu. Widać gdzie jest główny rynek zbytu dla małego obrazka w dobie cyfry.. raczej tylko tyle.
Chociaż ciagle są robione zdjęcia do kampanii reklamowych na błonie oraz kręcone filmy.., tylko to juz chyba temat na inną dyskusje ;)
krzysiekn
16-12-2017, 21:19
Bawiłem się w wywoływanie negatywów,ale to były tak lata 80 i później.do negatywów to chyba r-09[rodinal??],ale wywoływałem czułości zgodnie z tym co było na kasecie filmu.o forsowaniu wywoływania nie miałem pojęcia.Filmy kupowało się w kiosku w kasecie albo taniej bez kasety.Czułości filmu to chyba tylko 100 , 200,a czasami 400;)
Sam pamiętam moje eksperymenty z mikrofilmami - czułość była typu 1 ISO ale ziarno nie istniało.
Przejścia tonalne również. To była oryginalna czułość? Ja swój mikrofilm metodą prób i błędów naświetlałem na 6 DIN, bo na rolce do cięcia nie było akurat oznaczenia czułości. Internetu także.;-)
Jeżeli chodzi o skalę DIN to standardowo były filmy 21, 24 i 27 DIN czyli 100, 200 i 400 ASA :-)
Przejścia tonalne również. To była oryginalna czułość? Ja swój mikrofilm metodą prób i błędów naświetlałem na 6 DIN, bo na rolce do cięcia nie było akurat oznaczenia czułości. Internetu także.;-)
"Czułość" podałem tak na oko (nie pamiętam już tego zbyt dokładnie). W przypadku takich materiałów mówienie zresztą o czułości nie ma sensu. Cięcie z rolek filmowych to był wtedy u mnie standard korzystałem głównie z NP55 i NP7. Fotopan HL (27 DIN) był już materiałem dość "luksusowym". Jakieś Ilfordy - kosmos.
Później (w wolnej Polsce), w czasach mojej pracy zawodowej, jednak bardzo się to zmieniło podstawowym materiałem były Ektachrome (w tym też 64T) i Fuji Velvia 50 ISO (była też wersja na światło sztuczne bardziej czuła - 160T?). Pamiętam też Kodachrome (chyba 25 ISO) ale z tym były spore problemy bo wołało się to w Anglii więc tylko jako ciekawostka.
Pozdro
Wiesiek
Kodachromy były 200, 64 i 25 ISO. Niby miały pozostawać w niezmienionym stanie przez wiele lat, ale z mojej praktyki wynika, że gorzej przetrwały te 25-30 lat niż identycznie przechowywane Fujichrome.
pioterkow
18-12-2017, 17:38
Ja w zamierzchłych czasach używałem Kodachrome i TRi-X często forsowanego do 3200 :)
W Kodachrome było fajne to że wysyłałeś i dostawałeś slady w ramkach w ładnym pudełku.
Polecam Ci ten film: The last roll of Kodachrome - STeve McCurry.
: https://www.youtube.com/watch?v=f-NXEw7FbYQ
Skończyła się pewna epoka z końcem Kodachrome...
Ech... dawne czasy... :)
Pozdrawiam. Piotr
No to jeszcze pociągnę ten sentymentalny wątek - bardzo istotną pozycją w moim budżecie były materiały natychmiastowe. Wydawałem na to ok 10 000 zł rocznie. Biorąc pod uwagę inflację to było naprawdę sporo - na najlepszą cyfrę (małoobrazkową oczywiście) by starczyło. Przy rollkasetach (czyli formaty typu 78 x 56 mm) były to Instanty Fuji - genialny i bardzo wygodny materiał - w miarę jeszcze tani (chyba coś typu 4 zł/szt) ale jak się wchodziło na błony płaskie to już były do wyboru tylko polaroidy. Aby przyoszczędzić to część robiłem na cz-b. Kolor był dużo gorszy od Fuji. Pamiętam, że kaseta do tego była już skomplikowana i wymagała jakiejś dodatkowej obsługi po zrobieniu fot.
Te 2 min, które czekało się na wywołanie to były zawsze najdłuższe 2 min w życiu. Ale jak się zastanowić to powiedzmy 2500 ładunków rocznie razy 2 min dają jakieś 80 godzin czekania. Czyli pół miesiąca roboczego! Teraz obraz jest od razu i w dodatku każda klatka. I jeszcze z histogramem. W latach 90-tych równo naświetlona rolka bez straty jakiejkolwiek klatki (czyli moja ;) ) odróżniała prawdziwych zawodowców od tych, którym się wydawało, że nimi są.
Pozdro
Wiesiek
Jeżeli chodzi o skalę DIN to standardowo były filmy 21, 24 i 27 DIN czyli 100, 200 i 400 ASA :-)
I jeszcze 18 DIN, ale te nie cieszyły się popularnością.
No nie wiem. Z polskich filmów właśnie 18 i 27 DIN były najlepsze. 21 i 24 to była porażka. Za to filmy ORWO miały dziwaczne czułości 7, 20, 22 DIN. Ja lubiłem ORWO NP15
Pytanie tylko, czy brak iso25 w cyfrach przekłada się na gorszy obraz w porownaniu z analogiem.
no jesli chcesz zamiast 2 sekund ekspozycje 8 sekund to nie majac ISO 25 zakladasz filtr szary albo przymykasz jeszcze bardziej obiektyw. przymykanie pogarsza obraz (w porownaniu z nieprzymykaniem, no bo nie analogiem). zakladanie filtra ND paskudzi kolory. przy ND4 dramatu nie ma, w wiekszosci da sie odczyscic... ale gola matryca zawsze lepiej wyglada
No nie wiem. Z polskich filmów właśnie 18 i 27 DIN były najlepsze. 21 i 24 to była porażka. Za to filmy ORWO miały dziwaczne czułości 7, 20, 22 DIN. Ja lubiłem ORWO NP15
też lubiłem np15, nawet mam jeszcze jakieś resztki (nie wiem ile) z metra w metalowej puszce bo tak to kupowałem kiedyś - sprawdzałem jakiś czas temu nadal działa.
Kiedy ja zaczynałem swoją przygodę z fotografią, to najpopularniejsze były polskie Fotopan F, później Fotopan FF i Fotopan HL. HL-ka miała nominalną czułość 400ASA i można
było ją forsować do 1600. Opisywał to A Mroczek w swojej książce pt " O fotografowaniu". Jeszcze gdzieś mam puszkę tego filmu chyba z 1979r , ale już raczej do eksperymentów.
Najgorsze to były chyba polskie negatywy oznaczone jako NB 01 i NB 04, nie lubiłem na nich fotografować. Oczywiście Orwowskie NP 20 i NP 15 i ustępujący polskiej HL-ce NP 27
również były w użyciu. W latach osiemdziesiątych pojawiły się sowieckie Foto 65 raczej ziarniste i kontrastowe. Fotografia barwna to przede wszystkim Orwochrom UT18
zastąpiony później UT 21 i negatywy NC 19 NC 21. O jakichś zachodnich produktach to do początku lat dziewięćdziesiątych przeciętny fotoamator mógł sobie pomarzyć .
Ruskie filmy Foto 65 kupowałem na bazarze i faktycznie nie były ciekawe, ale wtedy nie bardzo mi to jeszcze przeszkadzało :-) Zresztą swoją pierwszą lustrzankę, Zenita ET, też tam kupiłem :-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.