PDA

Zobacz pełną wersję : Jak być niewidocznym?



Hosia
29-07-2017, 15:13
Mam pytanie dotyczące pośrednio fotografii.

Jest coś takiego, że jedna osoba z aparatem
jest niewidoczna dla otoczenia.
Może pstrykać, łazić itd, w ogóle jej obecności się nie odczuwa.
Ktoś inny wystarczy, że tylko sięgnie ręką po aparat,
i już wzrok wszystkich jest skierowany na niego,
co psuje cały efekt.

Nie raz widziałam takie sytuacje i się zastanawiam,
o co tu właściwie chodzi.
Body-language jakiś?
Bo nie rozchodzi mi się o ciuch, że ma się nie rzucać w oczy,
że lepiej, żeby pasek od aparatu nie świecił logiem na 2 km.
Tylko o jakiś sposób bycia czy co.

Nie raz widziałam i zawodowych fotografów i zwykłych amatorów
- jednych widać i od razu wiadomo, co zamierzają.
Innych zaś w ogóle.

Na jednym z plenerowych koncertów widziałam babkę,
która miała dla zespołu robić zdjęcia tłumu.
Wszędzie ją było widać, nawet jak nie trzaskała zdjęć
a była ubrana na szaro-czarno.
Inny facet zaś mógł do "obiektu" podejść na metr odległości i nic.
Kolega mój raz wyciągnął Canona 450D
minuta i miał wszystkich na patelni po kilka ujęć.
Nikt niczego nie zauważył.

Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie?

.:Gerard:.
29-07-2017, 15:46
Przypuszczam ze chodzi o zezwolenie
Robilem zdjęcia w podziemiach metra, na dwóch stacjach mnie zaczepili, na jednej Policja na drugiej kierowca
napisałem, poroślem o zezwolenie i problemu nie było

spiritus
29-07-2017, 15:50
Przypuszczam ze chodzi o zezwolenie
Robilem zdjęcia w podziemiach metra, na dwóch stacjach mnie zaczepili, na jednej Policja na drugiej kierowca
napisałem, poroślem o zezwolenie i problemu nie było

Obawiam się, że nie :D
Wg mnie to chodzi o to jak robić zdjęcia aby się ludzie na Ciebie nie gapili... czyli jak się wplątać w tłum, robić swoje i nie być przez kogoś zauważonym ;)

W UK zaobserwowałem jedno, jak chciałem komuś zrobić zdjęcie to starałem się mniej więcej do niego podejść jak najbliżej udając, że coś innego mnie zainteresowało. Jak mnie przyczaił to patrzyłem po budynkach, jak odwrócił wzrok to starałem się zrobić jak najszybciej zdjęcie. Zaraz po tym się odwracałem i szedłem "zwiedzać" inne zakamarki.

Hosia
29-07-2017, 16:12
No właśnie chodzi mi o tę pewną umiejętność,
którą niektórzy mają - czasem zupełnie nieświadomie.

Kiedyś byłam na wernisażu w Centrum Kultury w Mielcu,
gdzie była obecna oczywiście lokalna prasa.
Obecność reportera zauważyłam dopiero pod koniec sesji...
chociaż widziałam w sumie kręcącego się gościa ze sprzętem.
Ale w ogóle ani jego sprzęt ani on sam
nie ściągali na siebie uwagi.
Facet też nie czaił się ani nie odrywał wzroku,
jak ktoś coś.

Potem gdzieś czmychnął na pół godzinki i wrócił z wywołanymi już fotkami -
a na nich ludzie i sytuacje... no z metra strzelone dosłownie,
a facet jakiejś lufy nie miał. Zresztą po co.
Miał jakiś jasny szeroki pewnie i standardowy.

Ktoś z gości zaś przy stole zaczął szukać w torbie aparatu
i już wszyscy na niego.

Co powoduje to skupienie wzroku innych?
Brak obycia z aparatem?
Jakieś nieprofesjonalne ruchy..?
Gapienie się w wizjer i kręcenie obiektywem
zanim się strzeli kadr?
Tak główkuję, że może chodzi o naturalne obycie ze sprzętem...
i szybkie strzelanie..?

Kojocisko
29-07-2017, 16:18
Podobno w dużym mieście człowiek w ubraniu roboczym jest niewidoczny, zwłaszcza w tzw. City.
Ale generalnie często jest to kwestia pewnego rodzaju talentu.
Pewnie są dwa generalne podejścia - wyróżniać się w taki sposób, żeby ludzie podświadomie cię ignorowali (ciuch robocze, typowy turysta", itp) albo wtopić się w otoczenie. To drugie trudniejsze i chyba wymaga talentu.

Nikomat
29-07-2017, 16:46
Tlum to jest zwierze.
Nie grupa ludzi, ale osobne i do tego nieoswojone nieufne stworzenie.
I jak zwierze wyczuwa czy sie np. boisz albo jestes swoj.
To jest sztuka. Sztuka trenera dzikich zwierzat.
Raczej z tym sie fotograf rodzi.
Mozna sie tego uczyc, ale wiekszosc walczy dziesiecioleciami i do tego bez rezultatu.

Podsumowanie - lepiej byc pieknym, mlodym, bogatym i genialnym niz gapowatym gnojkiem :lol:

90s
29-07-2017, 17:05
Kiedyś znajomy który zajmuje się streetem i podróżniczą zabrał mnie na nocne łowy po mieście, zawsze zaczyna od knajpy aby napić się kilka piw na rozluźnienie.

Dobrze mieć też aparat z zaklejonymi numerami, logiem i wszystkim co błyszczy lub wraca na siebie uwagę, zaklejone czerwone paski obiektywów, nigdy gripa lub osłony przeciwsłonecznej. Warto chodzić bez torby, pasek zmienić na czarny i schowany go pod kurtką. w kieszeni garść kart. Które często zmieniać jakby Policja złapała lub osoba na zdjęciu miała problem.

Przede wszystkim chodzisz spokojnie, nie wykonujesz gwałtownych ruchów, nie chodzisz środkiem drogi, wtapiasz się w tłum kilka piw pomaga. Czym bardziej nerwowo chodzisz, czym bardziej chcesz ustrzelić zdjęcie tym bardziej się zdradzasz.
Musisz z pozycji fotografa przejść na pozycje obserwatora. I robić zdjęcie tylko gdy jest to tego wartę.
I myślę że to jest ta różnica bo wielu amatorów zachowuje się jak Chiński turysta i przez to zdradza swoją obecność.

dmesg
31-07-2017, 07:10
Z przykrością muszę się zgodzić (z tymi piwami). Najlepsza moja sesja street, czyli w zasadzie jedyna, przy której nie stchórzyłem, to taka, gdzie wino w głowie szumiało. Bardzo wzrasta poziom pewności siebie oraz miłości do świata. Te dwa elementy powodują że człowiek zaczyna spokojnie, nienerwowo, robić zdjęcia. I w zasadzie w tym amoku miałem wyłożone na to czy się wtapiam czy nie :) Większość ludzi robiła zdziwione miny jak widzieli że robię im zdjęcie, ale w 95% przypadków wystarczył szeroki uśmiech po wykonaniu fotografii.

Sent from my Redmi Note 4 using Tapatalk

Bushi
31-07-2017, 08:51
Moim zdaniem chodzi o "mowę ciała". Osoba "świeżak", zestresowana z aparatem wyróżnia się w tłumie niepokojem, zerkaniem na boki itp, itd. Widać ją, czy chce, czy nie, inaczej się zachowuje i zwraca uwagę innych. To odruchy, niepokój, widoczny i wyczuwalny "podświadomie" dla innych. Po prostu trzeba się tego nauczyć przez długotrwałą praktykę. Jesli robisz ciągle zdjęcia w tłumie, nie ma problemu - zachowujesz się naturalnie, bez nerwów, podnosisz aparat do oka tylko wtedy, kiedy trzeba "na chwilę", niemal niezauważalnie dla większości oczu. Tego uczy tylko długa praktyka; nie da się posłuchać trochę rad, iść w tłum i już. Trzeba ileś tam miesięcy-lat popraktykować i "samo soę zrobi" tak, że człowiek staje się mało widoczny... Jak ze wszystkim - żeby robić cos profesjonalnie, trzeba praktykować. Tyko praktyka - pewne rzeczy, zwłaszcza zachowania "wtapiania się w tłum" i właścicwej mowy ciała, nie da się szybko "wyuczyć' - tego nauczy tylko długotrwała, świadoma i cierpliwa praktyka. Nie ma "szybko" - tu trzeba czasu...

jurkarol
31-07-2017, 09:48
sprzęt musi się stać częścią ciała, naturalnym dopasowanym elementem. jak? przez ciągłe noszenie aparatu, przyzwyczajajac ciało do obcowania z nim, tak że jest jak ubranie.
od razu widać, gdy ktoś sporadycznie używa aparatu, bo wtedy moment sięgnięcia po sprzęt już jest nienaturalny dla danej osoby.

Zahir
31-07-2017, 11:24
Mój znajomy wyznaje inną zasadę, szelki, dwa body (jedno koniecznie z tele i pro tulipanem), wielka (pro) torba i kamizelka odblaskowa (hi-viz). Do tego elegancka koszula, spodnie, buty i zero krępacji. Trzaska foty ze 100% pewnością siebie i miną człowieka "na misji":D

vid3
31-07-2017, 17:17
I pewnie identyfikator photopress na szyi.

Nikomat
31-07-2017, 18:34
A bo duzo aparatow (i wszystkie FULL PRO) i peczek ID na szyi czyni Was niewidzialnymi :^)))))

Ostra teoria :evil:

ksh
31-07-2017, 18:45
Mój znajomy wyznaje inną zasadę, szelki, dwa body (jedno koniecznie z tele i pro tulipanem), wielka (pro) torba i kamizelka odblaskowa (hi-viz). Do tego elegancka koszula, spodnie, buty i zero krępacji. Trzaska foty ze 100% pewnością siebie i miną człowieka "na misji":D

Ale tak to chyba łabędziom pod Wawelem bo jak taka osoba pstrykałaby mi zdjęcie na ulicy to bym poprosił o wykasowanie zdjęć, a za to kogoś z aparacikiem bym zignorował myśląc że sobie coś tam pstrykai jakieś "dzieła" streetowe ;)

stock
01-08-2017, 09:57
duże lustro z jeszcze większym szkłem plus tulipan to podgladactwo. Najlepiej to jednak uśmiech i mały bezlusterkowiec z naleśnikiem.

Hosia
01-08-2017, 11:15
Po wypowiedziach już widzę,
że kroi się odpowiedź na moje pytanie.

Wcześniej myślałam, że są może jakieś "triki"
ale widzę, że po prostu trzeba robić zdjęcia i kuniec.
I nie robić z focenia wielkiego halo,
tylko jak pisze "zahir" o swoim koledze - iść w teren i robić,
nawet będąc z obładowanym sprzęciorem.

Stąd zgodzę się z wypowiedziami "Bushi" i "jurkarol"
że aparat musi być częścią ciała
co daje tylko praktyka i praktyka focenia.
Człowiek zapomina, że ma aparat, obiektywy,
tylko działa automatycznie.
Jest sytuacja - cyk!
Plus - luz i uśmiech - jak pisze "stock".

Kiedyś fociłam w drodze do pracy i z powrotem.
Dzień w dzień.
Tak, dla siebie, FujiFilm FinePix 5500
jedna z pierwszych cyfrówek - stary aparat, już karty do niego dostać nie idzie.
Ale miał naprawdę dobrą optykę.

Wówczas nie wiedziałam, że jak focę,
to to jest jakiś "street"
a sporo ludzi robi z tego naprawdę wielkie coś,
i w ogóle padajcie na kolana itd..

wikary
01-08-2017, 16:55
Mój znajomy wyznaje inną zasadę, szelki, dwa body (jedno koniecznie z tele i pro tulipanem), wielka (pro) torba i kamizelka odblaskowa (hi-viz). Do tego elegancka koszula, spodnie, buty i zero krępacji. Trzaska foty ze 100% pewnością siebie i miną człowieka "na misji":D

Jak w "Rejsie"- trzeba "służbowo" ;)

Hosia
02-08-2017, 09:21
dokładnie,
teleobiektywy to może do fotografii zwierząt
gdzie nie można się fizycznie zbliżyć.
A aparat... jaki się ma, takim się trzaska.
Oko jest pierwsze.

- - - - kolejny post - - - - - -


Mój znajomy wyznaje inną zasadę, szelki, dwa body (jedno koniecznie z tele i pro tulipanem), wielka (pro) torba i kamizelka odblaskowa (hi-viz). Do tego elegancka koszula, spodnie, buty i zero krępacji. Trzaska foty ze 100% pewnością siebie i miną człowieka "na misji":D

Też uważam, że nie trzeba się jakoś specjalnie kamuflować.
Ktoś kto jet zawodowym fotografem - niby gdzie miałby to wszystko chować,
pod kurtką-niewidką?
W ogóle po co?
Wpada się, robi się swoją robotę, cyk, cyk i jest.
I chyba w tym cały sęk.
Również w normalnym foceniu.

To przypomina trochę strzelanie.
Żeby utrafić cel/cele
trzeba pistolet mieć w ciągłej gotowości
a nie po każdym strzale chować lufę.
Gubi się tor, wzrok już jest przestawiony
ciało już nie w tej pozycji.

- - - - kolejny post - - - - - -


Tlum to jest zwierze.
Nie grupa ludzi, ale osobne i do tego nieoswojone nieufne stworzenie.
I jak zwierze wyczuwa czy sie np. boisz albo jestes swoj.
To jest sztuka. Sztuka trenera dzikich zwierzat.
Raczej z tym sie fotograf rodzi.
Mozna sie tego uczyc, ale wiekszosc walczy dziesiecioleciami i do tego bez rezultatu.

Podsumowanie - lepiej byc pieknym, mlodym, bogatym i genialnym niz gapowatym gnojkiem :lol:

To trochę jak z kamerą.
Są ludzie, których kamera peszy, zachowują się nienaturalnie, są zawsze spięci, bo kamera.
A tu trzeba ignorować kamerę.
Z występami publicznymi tak samo.

Teoretyzując: jeśli ktoś będzie miał z tym problem -
no to nawet z aparatem sobie nie poradzi
w fotografii ulicznej czy innej zawodowej z ludziskami w tle.

jurkarol
02-08-2017, 12:47
Oko jest pierwsze
[...]

trzeba pistolet mieć w ciągłej gotowości
a nie po każdym strzale chować lufę.

fajnie powiedziane