PDA

Zobacz pełną wersję : Gdzie jest jakość, czyli dokąd zmierza rynek konsumencki?



ppfalcon
30-06-2017, 15:22
Chciałem się z Wami podzielić moją refleksją nad stanem rynku dla konsumentów (RTV/AGD) w oparciu o moje ostatnie doświadczenia. Od razu mówię, że wszelkie obserwacje i tezy są oparte wyłącznie o moje własne doświadczenia i nie musza mieć ze sobą jakiegokolwiek związku. Niekoniecznie również muszą mieć zastosowanie do innych ludzi, jednak ostatni mój zakup przelał czarę goryczy, stąd ten wątek.


Generalnie nie jestem osobą która lubi szastać kasą, dlatego przed każdym zakupem poważnie analizowałem co kupić aby mieć z zakupu jak najwięcej pożytku. Ważny był dla mnie współczynnik ceny do jakości, co zazwyczaj skutkowało tym że ostatecznie kupowałem raczej rzeczy droższe i w zamyśle lepsze jakościowo niż tanie "jednorazówki". Oczywiście nie w każdym aspekcie, ale dotyczyło to przede wszystkim elektroniki użytkowej i sprzętu AGD.


I tak oto ostatnio kupowałem parę sprzętów spośród których wydarzyły się następujące rzeczy:

- szukałem dobrego ekspresu, więc zainwestowałem w Jurę. Nie kupowałem co prawda nowego, ale kupiłem tzw "pewne używane" - niezły egzemplarz ze sprawdzonego źródła. Miałem gwarancję rok czasu na sprzęt. W marcu tego roku sprzęt zaniemógł. Wysłałem na gwarancji i została wymieniona pompa. Sam sprzedawca mówił, że jeszcze nie zdarzył mu się wypadek żeby ta pompa padła. Ale to sprzęt używany, więc rozumiem.
- drukarka. Chciałem urządzenie wielofunkcyjne, tanie w eksploatacji, więc stanęło na Epsonie L805. Po otrzymaniu ze sklepu okazało się, że wydruki nie do końca mnie satysfakcjonują na wybranych przeze mnie papierach. Na oryginalnych wygląda to dobrze, ale inni ludzie na tych samych co ja papierach też uzyskiwali niezłe rezultaty. Dla zainteresowanych - jest mój wątek na forum. W skrócie: drukarka była w serwisie, wróciła po kalibracji i choć wciąż nie drukuje idealnie ja póki co nie mam sił i czasu żeby coś więcej z tym zrobić. Pewnie skończy się jednak na druku na papierach Epsona, co tanie na pewno nie będzie. To był kwiecień.
- po drukarce chciałem kupić coś na prezent dla teścia. Wybór padł na wideorejestrator, a skoro tak to Mio MiVue. Kupione, wręczone, zainstalowane i... nie działa. No po prostu wiesza się na ekranie startowym i nie ruszy. Ponieważ to był prezent nie miałem jak samemu przetestować. Wysłane do producenta na gwarancji, wymieniona płyta główna. Od tego czasu działa. Połowa maja.
- zepsuł się czajnik, więc trzeba było kupić nowy. Przepatrzone w internecie, wybrany Amica Kot na podstawie opinii. Odebrałem zapakowany czajnik ze sklepu. Już na parkingu go rozpakowałem i okazało się, że... obudowa była cała porysowana. Sprzęt oryginalnie zapakowany który nie wyglądał wcale na nowy. Więc wróciłem szybko do sklepu i wymieniłem na inny zapakowany egzemplarz, który sprawdziłem na miejscu czy nie ma żadnych wad. Wyglądał dobrze, więc wziąłem go do domu z zamiarem korzystania. No i wyszło. Co złego może być w czajniku? Otóż... przy nalewaniu wody, ta zamiast lać się po dziubku (co robi) to wylewa się również przez pokrywę górną i na boki. Chciałem zgłosić reklamację do producenta. Reklamacja została przyjęta jednego dnia, kurier umówiony nazajutrz po czym zadzwoniła osoba rejestrująca zgłoszenie że anulują reklamację gdyż, cyt. "producent wie że tak ten czajnik działa i to nie jest wada, a ten produkt tak po prostu działa". No wybaczcie, ale skoro czajnik potrafgi wylewać wrzącą wodę przez górę pokrywy i lać po bokach to chyba nie jest to bardzo bezpieczne. A skoro producent wie że tak produkt działa to pownien go wycofać z użytku a nie sprzedawać normalnie. To był czerwiec.
- po tym zakupie stwierdziłem że na razie już nie kupuję przez internet a jedynie w sklepie stacjonarnym gdzie mogę dotknąć i przetestować daną rzecz. No i tak oto poszedłem do sklepu po długo odwlekany zakup D750. Pomny ostatnich doświadczeń powiedziałem że chcę przetestować, ale sprzedawca dał mi gwarancję że wadliwe egzemplarze się nie zdarzają i dał mi możliwość testowania przez tydzień w domu. W sklepie byłem następnego dnia aby... wymienić aparat na nowy, ponieważ w obecnym wybierak przy wciskaniu przycisku w lewo czasem działał a czasem nie. Przy innych kierunkach nie było problemu ale akurat w lewo tak. Aparat jak piszę nówka sztuka, dopiero co rozpakowana, a część która jest potrzebna do nawigowania po menu lub zmiany pola AF po prostu nie działała.


Po tych wszystkich problemach z różnym sprzętem naszła mnie taka refleksja, że w chwili obecnej jakość to chyba jest słowo obce dla producentów. Liczy się tylko szybkość, ilość, jak najwięcej wyprodukowanych rzeczy, jak najczęściej wymienianych, a ich testowanie lub kontrola jakości to chyba po prostu nie istnieje. Może i to są mocne słowa, ale jak widzicie na przełomie 3 czy 4 miesięcy mnóstwo NOWYCH sprzętów, prosto od producenta, okazuje się że po prostu nie działa. Pomijam ekspres, bo on był używany, ale wszystko inne? I to nie są jakieś firmy krzaki, które nikt nie zna i nie wiadomo co i jak produkują, ale raczej takie uznane z renomą.


I dokąd to zmierza? Czy naprawdę potrzebujemy nowej linii czajników, które różnią się tylko wyglądem co rok czy dwa lata? Przecież projektowanie i przestrajanie linii produkcyjnych kosztuje. A skoro produkt w rok czasu ma zarobić na siebie to gdzieś trzeba ciąć koszty.


Gdzieś kiedyś się spotkałem z opinią, że kiedyś Mercedes przez swoją niezawodność prawie wpędził się w bankructwo, gdyż nie mogli sprzedawać części zamiennych i serwisowych do nie psujących się aut. Ile w tym prawdy to nie wiem. Z jednej strony to może i być racja, ale z drugiej jak coś jest co się rzeczywiście nie psuje to ja osobiście kupiłbym to od razu, nawet jakby to miało kosztować więcej. A przypuszczam że takich ludzi jest więcej, więc zyski ze sprzedaży powinny rekompensować zyski z serwisu.


Inna sprawa jest taka, że teraz wszystko idzie w kierunku "uzależnienia" konsumenta od marki. Czyli zamiast jednorazowego zysku w formie zakupu lepszy jest stały, mniejszy zysk w formie abonamentu - coś jak Adobe Cloud, ect. Może to jest własnie próba "przekonwertowania" tego sposobu zysku do świata elektroniki? Czyli zamiast kupna drogiego sprzętu to kupno taniego sprzętu do którego trzeba doliczyć opłaty serwisowe lub ubezpieczeniowe? Jednak z drugiej strony rozumiem że tani sprzęt nie może być dobry, ale okazuje się że wydając nawet grube pieniądze na sprawdzoną markę i porządny w domniemaniu sprzęt otrzymuje się... wciąż towar niepełnowartościowy. Chyba mamy takie czasy gdzie testerami tak naprawdę stają się klienci, którzy zamiast cieszyć się z korzystania ze sprzętu na początku stają się królikami doświadczalnymi czy jest on w ogóle używalny (coś jak na rynku gier komputerowych gdzie sprzedaje się nieukończone gry, do których już w dniu premiery wypuszcza się poprawki a później poprawki do poprawek i błędów znalezionych przez użytkowników).


Odpowiadając na pytanie w temacie - nie wiem dokąd zmierza ten rynek, ale patrząc po tym co ostatnio mnie spotkało wcale a wcale mi się to nie podoba. Może to po prostu przypadek, ale zarówno skala jak i szerokość zjawiska raczej to wyklucza (różne sprzęty, firmy, sprzedawcy). A może to po prostu jest fatum na mojej osobie...


Chętnie poznam Wasze opinie w tej sprawie.


PS Można oczywiście kierować się ocenami sprzętu, jednak jak pisałem czajnik miał najwyższą możliwą ocenę i wszyscy go polecali. Czy mój egzemplarz był wadliwy? Czy te oceny są niczego nie warte? Ja wiem ku której opinii się skłaniam, ale każdy musi się zdecydować sam.
PS2 Przepraszam za długi elaborat, ale musiałem się uzewnętrznić. A ponieważ zarówno większość sprzętu była foto, jak i to były najdroższe zakupy, a także te przelewające czarę goryczy to postanowiłem napisać własnie tutaj.

FelTom
30-06-2017, 16:10
Jest dokładnie jak napisałeś.
Trzy telefony, trzy różne firmy.
1. Telefon nr 1. Po niecałym roku użytkowania padło Wi-Fi. Wymieniony na niezgodność towaru z umową. Tzn taka była decyzja producenta - nieuczciwy sprzedawca - play - przeciągał proces na Killa miesięcy. Z tym operatorem najpewniej spotkamy się w sądzie. Żeby korzystać z usług zakupiłem w tym czasie inny telefon. Od play domagam się zwrotu pieniędzy.
2. Telefon nr 2. Po 1,5 roku aparat foto nie działa, dotyk w gorące dni szwankuje. Wygląda to tak, jakby telefon sam siebie obsługiwał w magiczny sposób.
Pójdzie na gwarancję.
Telefony 1 i 2 użytkuję sam. Dbam, jak o wszystko. Oba nowe, każdy od zakupu z szybką ochronną, etui itd... Aparaty użytkowane bardzo intensywnie. Po Killa godzin dziennie. Znacznie więcej niż średnio telefon jest użytkowany.
3. Telefon nr 3. Telefon żony. Żona tylko dzwoni. Poza tym, nie użytkuje. Telefon do wymiany po... Tak, po 3ech latach.

Jaki z tego wniosek? Niezależnie od firmy, trzy różne telefony, trzech różnych producentów. Batdzo dużo i długo użytkowany, pada przed końcem gwarancji. Producenci chyba nawet nie przewidują, że tyle można z tego korzystać. Telefon praktycznie nie używany pada po 3ech latach. Czyli zapomnijcie, że będzie służył latami... Rok ponad gwarancję. Gdyby użytkował normalnie, pewnie po dwóch latach byłoby do widzenia.

Jeśli Cię to pocieszy, choć obawiam się, że nie, tak niestety jest. Dbam, chucham... Osłonki, etui... Ale użytkuję dużo. Jak ma paść, niech pada na gwarancji. I tak wiadomo, że padnie. Żona dba, praktycznie nie użytkuje i co z tego? Producent zadba, żeby dość szybko musiała kupić nowe. Czy tego chce, czy nie.

nikoniarz
30-06-2017, 16:26
W moim przypadku odsetek "wadliwego" sprzętu jest niezwykle mały. I nie mówię tu tylko o elektronice, ale i o sprzęcie mechanicznym. Dotyczy to i nowych rzeczy (zdecydowana większość), jak i sporadycznie kupowanych używanych... Sam nie wiem czy ja mam szczęście, czy inni mają pecha...

ksh
30-06-2017, 16:38
Ale na taki stan rzeczy ma wpływ rynek, a ten chce tanio, w dużej ilości i w częstych ulepszeniach itp.
"Dawne" dobre firmy stawiające na jakość, solidność i na zadowolenie klienta już dawno splajtowały, te które dostosowały się i stworzyły nowy wizerunek i marketing są nadal i walczą o klienta masówką, tanią gdzie drobne zmiany są wprowadzane jako zachęta do zakupu.
Prosty przykład pralka, porządny bosch umierał często z jego właścicielem :) ale kosztował sporo, w latach 90-tych dobra pralka to było grubo ponad 1500zł, teraz za 700zł stoją pralki w markecie, nawet była kiedyś promocja za 555zł, takie pralki tak samo szybko padną jak te, które teraz kosztują 1500 czy więcej.
Akurat miałem tez ostatnio kilka nieplanowanych wydatków rtv/agd, nowy sprzęt jest ładny, napchany elektroniką, jest ergonomia, lepsze działanie ale wszystko z ograniczoną trwałością, często ( to nie jest teoria spiskowa tylko fakt ) jest to robione z rozmysłem przez producentów.

Żadna firma nie może wyjść przed szereg z trwałością bo po krótkim dobrym okresie sprzedaży i wprowadzeniu na rynek super sprzętu zacznie się dla niej chudy okres i możliwa plajta.
Widzimy to też w sprzęcie foto ale tu nie chodzi o psucie się tylko o zaawansowanie, przecież nikon traci przez to że ktoś używa D5100 i jeśli potrafi go wykorzystać to nie kupi ani D5300 ani D5600, canon tu lepiej to przemyślał, zawsze oferuje sprzęt, który po pewnym czasie jednak warto zmieniać, a klient, który wpadnie w taki "szał" zakupowy jest bezcenny, w nikonie jest to trudne, D700 nadal dobre, D7000, D7100, nawet D300, D80 i D90 nie co prawda odstaje mocno już ale to nadal patrząc na canona nie jest taka przepaść.

nikoniarz
30-06-2017, 16:49
Ale na taki stan rzeczy ma wpływ rynek, a ten chce tanio, w dużej ilości i w częstych ulepszeniach itp.

Bardzo istotna kwestia... Parcie klientów na "szybko i tanio" jest bardzo duże, i przekłada się na ową "jakość".

ksh
30-06-2017, 16:56
Jeszcze dodam, pamiętam jak zapieprzałem do niemiec po pierwszy sprzęt pioneera bo to były pierwsze elementy zestawu z pilotem, wzmacniacz miał kręcące się zdalnie gałki, klasa A, cd, magnetofon podwójny z szybkim nagrywaniem, korektor graficzny z pięknymi wyświetlaczami itd, ten sprzęt sprzedałem po kilku latach i teraz po dokładnie po 26 latach gra nadal u sąsiada z moimi mildtonami kupionymi w 1988 roku stojąc pare godzin w kolejce w sklepie we wrześni :)
Potem miałem marantza ampli i dvd, teraz to ma 18 lat i gra nadal z głośnikami Dali, potem kupiłem denona i padł na gwarancji dwa razy :?

Bushi
30-06-2017, 17:06
Wybaczcie, ale nie widzę w tym nic dziwnego. Mamy cywilizację tandety, celowego obniżania jakości, bo to napędza popyt. Pieniądz to teraz bóg i jedyna religia. Kiedyś nasze czasy będą postrzegane jako upadek kultury, moralności, ciemną dupę średniowiecza. Rozejrzyjcie się uważnie wokoło siebie, odrzucając codzienne pranie mózgu. Widzicie?

Jak to działa? Proste. Z jednej strony - wymyślanie ciągle "nowości", żeby coraz szybciej przedmioty się "starzały" w oczach bezmyślnej "stonki", jak nas na rynku nazywają tzw. za przeproszeniem "fachowcy" od rynku, z drugiej - reklama bazująca na najniższych instynktach, rozbudzanie w każdy sposób i za wszelką cenę tzw. "pożądanych zachowań rynkowych", "kreowanie popytu" czyli mówiąc prosto - chęci posiadania, pazerności i zaślepienia "nowościami", i żebyś pożądał właśnie tego, co ci wciskają i za dużo nie myślał, z trzeciej - zaniżanie celowe jakości, aby stosunkowo szybko rzeczy się psuły (najlepiej zaraz po okresie gwarancji). A my, czyli stonka, hołota, pospólstwo - łyka to gówno gładko i bezmyślnie. Bo ten model ma więcej pikseli, bo tamten ma dwa sloty, nie jeden, bo ma więcej funkcji... Nikt nie pomyśli, że większość tych funkcji jest niepotrzebnych, że nie trzeba Maserati jeździć do pracy, kiedy wystarczy mały, tani samochodzik...

Lokowanie produktu... Masz żyć na mega-emocjach, kupować pod wpływem emocji, pożądać, wydawać, wydawać, wydawać... jak nie masz pieniędzy - dostaniesz kredyt, tyko kup, kup, kup czy ci potrzebne, czy nie - kup, musisz to mieć! Widziałeś idiotów z wytatuowanym logo "adidas" na ręce? Kretynów zakładających gówniane, podarte ciuchy, które kiedyś nosiła tylko najgorsza biedota - "bo to modne"? Dżinsy o "kroku" w kolanach (chyba nie wiedzą, że tak w amerykańskich więzieniach męskie panienki pokazywały gotowość do stosunku) - itp, itd. Wyrzucający stare, dębowe meble i kupujący gówniane paździerzowe, "bo ładniejsze"? Itp, itd. Drenaż mózgu. Większość z nas przestaje powoli myśleć samodzielnie, nie widzi już od dawna, jak jest naprawdę, że wszystko wokoło to coraz bardziej parszywe gówno w krzykliwych, kolorowych opakowaniach, coraz szybciej psujące się, coraz ładniejsze i nowocześniejsze, wciskane jako coś, co musisz mieć, bez czego, co ci wmawiają, nie jesteś w stanie się obyć. Masz otwarte oczy, a nie widzisz. Masz analityczny mózg, a nie myślisz. Ważne, żeby stonka była uzależniona i napędzała sama siebie, żyła na emocjach i marzyła: więcej, szybciej, ciągle nowszy model, bez tchu w pogoni za niczym. Moda, narzucane wzorce i bezmyślny, psychologicznie narzucony wybór, przyjęty jako własny. Napęd to zawiść, zazdrość i chęć pustego dorównania stworzonym sztucznie wzorcom. Masz pracować i konsumować.

Jakość? - Pierwsza zmowa dotycząca obniżenia jakości, by przyspieszyć sprzedaż (kreować popyt) w latach 20-tych XX wieku była niewinna i dotyczyła zejścia z jakości żarówek, gdyż były zbyt dobre - te wymyślone przez Edisona do dziś, przez ponad sto lat, palą się w muzeum GE (General Electric) i nigdy się nie przepaliły. Swoją drogą Edisona szybko, po cichu wyrzucili... Gdyby taka jakość się utrzymywała, kupowałbyś jedną żarówkę na całe życie. Jak to możliwe, że żarówka używana od 1901 roku, może świecić do dzisiaj, a obecnie produkowane tradycyjne żarówki przepalają się często przed upływem roku?

Od czego się zaczęło? W grudniu 1924 r. wielcy producenci żarówek, między innymi Osram, Philips oraz General Electric utworzyli kartel. Zadaniem kartelu była oficjalnie standaryzacja żarówek. Nieoficjalnie członkowie kartelu ustalali ceny produktów na odpowiednio wysokim poziomie, tak by nie psuć sobie nawzajem rynku. Ponadto umówili się na obniżenie trwałości produkowanych przez siebie żarówek mniej więcej o połowę, czyli do maksymalnie tysiąca godzin. Za produkowanie trwalszych żarówek kartel nakładał na członków wewnętrzne kary pieniężne o wysokości proporcjonalnej do popełnionego "wykroczenia". Wiele lat tak działali, zanim cokolwiek wypłynęło do opinii publicznej. Był pierwszy znany przypadek planowego działania na taką skalę, mającego na celu ograniczenia przydatności produktów poprzez świadome wykorzystanie gorszych jakościowo materiałów i rozwiązań dla zapewnienia ciągłej potrzeby wymiany produktu na nowy, czyli nakręcania popytu.
Od tamtej pory nabrało to niezłego rozpędu - można to zauważyć w dłuższym okresie czasu, wystarczy szeroko otworzyć oczy i samodzielnie pomyśleć. W zaciszu sal konferencyjnych globalnych korporacji wytyczane są kierunki, w których ma zmierzać, a potem zmierza skomercjalizowany rynek. Jakość tu tylko przeszkadza - hamuje popyt. Teraz, w czasach "globalizacji" (wyjątkowe draństwo, skierowane przeciw jakości i konsumentowi, ale na razie - nieodwracalne) takie działania są łatwe, o wiele łatwiejsze.

Jakość? To się "nie opłaca". Ale to już było, i nie wróci więcej... jak śpiewała kiedyś Maryla... O czym tu więcej gadać?

janu3
30-06-2017, 19:30
Macie Panowie całkowitą rację. Sam pracuję w firmie produkcyjnej znanej na całym Świecie marki. Produkt Premium i cena sprzedaży też wysoka. Mówi się w firmie dużo o jakości, kiedyś przed wieloma laty prócz mówienia też się coś w tym kierunku robiło. Na przykład: pracownik do montażu części A potrzebował elementów, które wyspecyfikował konstruktor. Od tego nie było odwołania.
Teraz ma być przede wszystkim szybko i tanio. Pracownicy bazując na swoim doświadczeniu stosują przy produkcji, własne rozwiązania. Jest zdecydowanie szybciej i taniej. Produkt finalny na pierwszy rzut oka nie różni się jakością od tego produkowanego przed laty. Problem w tym, że nawet doświadczony pracownik nie jest konstruktorem i nie jest w stanie ocenić, czy śruba , wkręt, który zastosował (bo pasował) w dalszej eksploatacji nie spowoduje, że w finale klient otrzyma bubel. Niestety!

jurkarol
30-06-2017, 19:58
.
Pracownicy bazując na swoim doświadczeniu stosują przy produkcji, własne rozwiązania. Jest zdecydowanie szybciej i taniej. Produkt finalny na pierwszy rzut oka nie różni się jakością od tego produkowanego przed laty. Problem w tym, że nawet doświadczony pracownik nie jest konstruktorem i nie jest w stanie ocenić, czy śruba , wkręt, który zastosował (bo pasował) w dalszej eksploatacji nie spowoduje, że w finale klient otrzyma bubel. Niestety!
włos się jezy po prostu! serio? i po co te systemy jakości i unifikacja?
tu jest powrót do manufaktury

cezary-k
30-06-2017, 20:06
Wszystko co mówicie to prawda. Problem w tym, że nawet jak jesteś świadomym kupującym, a nie stonką, nie masz alternatywy, by kupić sprzęt naprawdę dobrej jakości. Nie da się bojkotować złych produktów, nie mając możliwości kupienia jakościowo dobrego. Niestety jesteśmy tu w czarnej du..., przepraszam, pupie, i nic nie wskazuje, bu ta sytuacja miała się poprawić. Ech, im mniej się o tym myśli, tym mniejsza depresja.

janu3
30-06-2017, 20:23
włos się jezy po prostu! serio? i po co te systemy jakości i unifikacja?
tu jest powrót do manufaktury
Cały ten destrukcyjny proces zaczyna się od zwalnianie pracowników. Mniejsza liczba pracowników okazuje się jednak pozorną oszczędnością. Systemy, standardy teoretycznie są, ale nie ma czasu, żeby je przestrzegać. Ma być dużo i taniej.

Bushi
30-06-2017, 22:20
No to jeszcze trochę dorzucę. Naprawdę niewiele trzeba - kilka minut w internecie, żeby coś znaleźć. Fragmenty z różnych stron - cytaty:

...Planowane starzenie (także: planowane postarzanie produktu, ang. planned obsolescence) - strategia producenta, mająca na celu takie projektowanie towarów, aby miały one ograniczony czas użytecznego życia, po tym zaś okresie stawały się niesprawne, a często nieopłacalne w naprawie. Towary te zwykle psują się zaraz po upływie gwarancji.
Planowe starzenie ma wymusić na konsumencie ponowne kupienie produktu i tym samym przyniesienie zysku producentowi. Co do zasady przedsiębiorstwa produkcyjne nie przyznają się do praktyki planowanego starzenia, niekiedy wręcz otwarcie ją negują.

...Tygodnik "The Economist" jako przykład takiego postępowania producentów podaje nylonowe pończochy. Nieuniknione "puszczanie oczek" powodowało, że kobiety kupowały nowe pończochy, a to przez lata powstrzymywało szukanie włókna, które by nie miało tej cechy.

...Badania przeprowadzone w 2013 w Niemczech wykazały, że uszkodzenia wynikłe z zaplanowanego starzenia się sprzętu AGD i elektroniki wynoszą w tym kraju kilka miliardów euro rocznie.

...Z planowanym postarzaniem produktu mamy również do czynienia na rynku drukarek atramentowych. Wielu producentów celowo ogranicza żywotność swoich produktów, mówiąc że robią to dla dobra konsumentów. Problem występuje w drukarkach atramentowych, w których zamontowany jest zbiornik na zużyty tusz wyciekający podczas czyszczenia głowicy nanoszącej atrament na papier. W pojemniku tym znajduje się gąbka która chłonie nadmiar tuszu, jednak jej pojemność jest ograniczona. Producenci sprzętu chcąc uniknąć sytuacji, w której drukarka zabrudziłaby biurko na którym stoi, stosują specjalne czipy, które unieruchamiają urządzenie po wykonaniu określonej listy wydruków.

...W 2003 roku do sądu trafił pozew przeciw firmie Apple. Było to powództwo grupowe, w którym grupa kilku poszkodowanych klientów reprezentowała roszczenia grupy liczącej kilka tysięcy osób. Sprawa rozbiła się o iPoda, w którym Apple zamontowało niewymienialny akumulator. Wielu użytkowników skarżyło się na zmniejszenie pojemności baterii i jej krótki czas pracy po kilku - kilkunastu miesiącach od daty zakupu odtwarzacza. Kancelaria prawnicza postanowiła wesprzeć poszkodowane osoby i przygotowała pozew przeciw Apple.
W dokumentach, które dostarczył producent, prawnicy dotarli do informacji o planowanym przez koncern postarzaniu produktu. Był to celowy zabieg, który miał nakłonić klienta do zakupu nowego urządzenia, w momencie, gdy w starym zużyła się bateria. Apple ugięło się pod zarzutem o planowanym postarzaniu produktu i wymieniło reklamowane baterie oraz rozszerzyło ich gwarancję na 2 lata.

...Zmianie ulegają również powody, dla których konsumenci wymieniają sprzęt na nowy. Jeszcze w 2004 roku w blisko 70 proc. impulsem do zakupu nowego urządzenia była chęć posiadania lepszego sprzętu. Jednak już w 2013 roku z tego samego powodu nowe urządzenia gotowych było kupić tylko 25 proc. użytkowników. Na przełomie tych lat doszło też do drastycznego wzrostu, z 5 proc. do 25 proc., przypadków, w których klient decydował się na zakup nowego urządzenia ze względu na wystąpienie nienaprawialnej wady.

...Kto zyskuje na planowanym postarzaniu produktów? Zarabiają producenci wszelakich sprzętów: komputerów, smartfonów, AGD, a nawet samochodów. Z jednej strony przywiązują użytkowników do swoich rozwiązań autorskim oprogramowaniem, typem stosowanych kart SIM, czy rabatami dla stałych klientów, a z drugiej oferują im często celowo upośledzone produkty, tak żeby zachęcić konsumentów do częstszego odwiedzania sklepu. A jeśli nie sklepu, to chociaż autoryzowanego serwisu - bo jak inaczej tłumaczyć brak obecności w niektórych modelach samochodów bagnetu do mierzenia poziomu oleju w silniku? Klient chcący sprawdzić olej, odwiedzi serwis, a tam pracownicy zawsze znajdą coś do naprawy lub wymiany, jak nie filtry, to inne zużywające się komponenty.

Dokąd zmierza rynek konsumencki? - ... Dzisiejszy kryzys bierze się z tego, że zachwialiśmy podstawy "planowej nieprzydatności produktu". Chciano produkować nie dając zarobić klientom, czyli pracownikom produkującym produkt. W ten sposób jak ostatni idioci Europa, USA przekazały technologie do krajów Azji, a same pogrążyły się w kryzysie i to kryzysie, z którego długo nie wyjdziemy. Bo można się pocieszać, że Chińczyk nie będzie już chciał pracować za przysłowiową miskę ryżu, ale ten Chińczyk ma już technologię, ma surowce, bo przecież Afryka dziś jest już własnością Chin, znajdzie tanią siłę roboczą, np. w Ameryce Płd., bo przyzwyczajona do wiecznego lenistwa Afryka nie zapewni odpowiedniej siły roboczej. Tyle, że Chińczyk pewnie nie będzie takim idiotą, jakim okazał się Amerykanin czy też Europejczyk. Dlatego przyszłość należy do Azjatów, zaś my? No cóż, czeka nas rola zadufanego w sobie skansenu, który Azjata odwiedzi na urlopie, póki mu się on nie znudzi.

I tak dalej, i tak dalej... Oszustwa, kombinacje, manipulowanie, głupota i ciemnota konsumentów, ogłupiałych reklamami, nie myślących, kierujących się nie rozumem, a narzuconymi wzorcami i emocjami, zagłuszających rozum nędzną muzyką, byle jakimi produktami w pięknych obudowach, dla których szpan, lans, głupie wpisy na fejsie, prymitywna rozrywka i kariera za wszelką cenę, by zarobić na szajs i lans są jedyną rzeczywistością. Rzeczywistością w telefonie i internecie. Żyjących przeszłością i przyszłością, ale nie "tu i teraz". Tam właśnie zmierza rynek konsumencki, bo taka większość dyktuje warunki. Chcemy jakości? Urodziliśmy się w złym czasie i złym miejscu. O tempora, o mores... Czarna dupa średniowiecza. To nasz świat.

nikoniarz
30-06-2017, 22:26
Chyba ciut przesadzacie :mrgreen:

jurkarol
30-06-2017, 22:36
planowe postarzanie już znane, juz przestało mnie bulwersowac. lecz to, co opisał janu3 to jakas groteska. żeby pracownik, którego chcą mieć na etacie robota, miał jednak być bardziej wykwalifikowany.

jeśli mi ktoś oferuje jakiś produkt - nowy ulepszony - to ja wtedy pytam: acha to poprzedni jest do niczego, ten który mi zachwalano wcześniej ?

Bushi
30-06-2017, 22:42
Chyba nie przesadzamy... wszystko to można przeczytać, znaleźć dane, przykłady, materiałów jest pod dostatkiem, każdy z tym się styka, wystarczy po prostu rozejrzeć się wokoło ze zrozumieniem i wyciągnąć wnioski... Tylko nie są to miłe informacje lub bezwartościowe, sensacyjne działające na emocje newsy z pierwszych stron komercyjnych serwisów. Prawda jest wokoło, można ją widzieć lub wciąż żyć w matrixie, jak zaprogramowana maszyna...

nikoniarz
30-06-2017, 22:52
Przesadzacie... Planowane postarzanie nie jest tematem nowym. Uczą tego na studiach od pewnego czasu. A po drugie- nie ma problemu by kupić sprzęt dobry i solidny.

ppfalcon
03-07-2017, 11:17
Oczywiście że planowane postarzanie jest ogólnie znane co wcale nie znaczy że powinniśmy się z tymi praktykami godzić. Według mnie powinniśmy mieć wybór pomiędzy producentami którzy oferują produkty w niskich cenach, ale wiadomo że z jakością jest średnio a tymi, którzy cenią się wyżej ale to dlatego że koszt wyprodukowania jest dużo wyższa ze względu na zastosowane materiały oraz ilość czasu i środków przeznaczonych na odpowiednie testowanie. Ale niestety w chwili obecnej kupujący nie mają takiej wiedzy, bo cena wcale nie jest wyznacznikiem tego czy coś jest dobre czy nie. Często okazuje się, że produkt za 100 zł a ten za 500 zł nie różnią się wewnętrznie niczym i mają takie same (kiepskie) podzespoły, a ten droższy ma po prostu niesamowicie wysoką marżę. I to jest właśnie clue mojego postu.



A po drugie - nie ma problemu by kupić sprzęt dobry i solidny.
No właśnie jak sam widzisz w moim pierwszym poście - ja właśnie z tym mam problem. Bo chciałem kupić sprzęt dobry i solidny i wydawało mi się że taki właśnie jest, ale okazało się wręcz przeciwnie. W kilku przypadkach pod rząd. I to wcale nie miało nic wspólnego z "planowanym postarzaniem", gdyż wada wyszła na samym początku użytkowania, a zatem produkty musiały wyjść wadliwe prosto z fabryki. Czyli coś co kiedyś odrzuciałaby kontrola jakości, teraz przepuszcza jako produkty "wystarczająco dobre".


Czytałem ostatnio cytat wydawcy jakiejś gry komputerowej premium z końca 20 wieku (nie pamiętam już czy to był Age of Empires czy Settlersi), który mówił na temat ich patcha do gry wydanego w dniu premiery. Mówił on że pomimo iż patch załatał buga, którego znaleźli i dodatkowo dodawał innych funkcjonalności więc ogólnie był oceniany bardzo pozytywnie to dla nich osobiście był traktowany jako porażka - tylko dlatego że był w ogóle potrzebny (w sensie że okazało się że w grze znalazł się jakiś błąd). A teraz jak to wygląda? Ile się sprzedaje gier, które wychodzą w ogóle bez patchy? A ile takich, które w dniu premiery są w ogóle niegrywalne i dopiero po kilku kolejnych update'ach dopiero się nadają do zagrania? Czy to jest fair w stosunku do klientów którzy kupują grę jako produkt finalny? Co innego jakby okreslili go jako "betę" po niższej cenie. Ale tak nie jest.


Podobnie wygląda sprawa z innym sprzętem elektronicznym - patche i update'y są nieodłączną częścią każdego sprzętu, który ma w sobie software (czyli de facto prawie każdego obecnie). Nie mówię o upgrade'ach, czyli dodawaniu nowych funkcjonalności, ale o naprawianiu tego co "powinno" działać od początku. Pół biedy jak to są błędy oprogramowania, które można załatwić "łatką", ale jak to są błędy mechaniczne to wtedy trzeba wzywać wszystkie produkty do akcji serwisowej. Ściągnięcie wszystkich produktów i ich naprawienie musi kosztować. Dziwię się że to się w ogóle opłaca, nie mówiąc o uszczerbku na renomie marki. Chociaż chyba teraz już wszyscy się tak przyzwyczaili do tego i nawet nie zwracają na takie akcje uwagi. Z drugiej strony - nie zawsze jest możliwość ściągnięcia wszystkich produktów, gdyż niektórzy nabywcy mogą być poza wszelkimi kanałami dystrybucji - ze sprzętem, który nie działa.


Wygląda na to, że ostatnim bastionem produktów wysokiej jakości są... produkty rzemieślnicze. Ręcznie wyrabiane i testowane w małych fabrykach. Gdzie zamiast miliardów wydawanych na reklamy, które wmawiają kupującym że potrzebują koniecznie tego produktu, skupiają się na tych osobach, które wiedzą że tego produktu potrzebują. Gdzie zaoszczędzone pieniądze znajdują odzwierciedlenie w jakości produktów, a zadowolenie klientów jest wciąż najważniejsze, bo na nim opiera się strategia firmy. A każdy bubel i produkt niepełnowartościowy może spowodować utratę klienteli i bankructwo firmy. Bo duże koncerny, choć mówią co innego, to dawno już przestało obchodzić zadowolenie użytkowników swoich produktów. I chyba stąd ta cała zmiana. Bo jakby firmy zaczęły produkować sprzęt, który sami chcieliby kupić a nie taki, który "komuś się upchnie" to wydaje mi się że i jakość by poszła do przodu. Produkty rzemieślnicze są wyrabiane przez ludzi z pasją i dlatego moga być naprawdę niezłe. Niestety jednak w większości przypadków nie ma możliwości kupna takich produktów gdyż cena wejścia na rynek jest coraz większa z powodu zarówno cen "know-how" jak i różnych licencji czy chociażby kosztów R&D dla urządzeń, które są bardziej skomplikowane niż proste maszyny i narzędzia.


Dlatego choć wygląda że to mogłaby być dobra alternatywa to jednak jedynie dla najprostszych i najpopularniejszych towarów, a dla zdecydowanej większości wciąż jesteśmy skazani na producentów masowych. A zatem jeszcze raz powtórzę pytanie. Piszesz że można kupić sprzęt dobry i solidny, więc moje pytanie brzmi - JAK? I teraz piszę całkiem serio. Jak rozróżnić ten dobry i solidny sprzęt od tego który tylko "udaje" sprzęt solidny? Cena nie jest tutaj żadnym wyznacznikiem, dawne renoma marek nie istnieje, oceny innych również nie są jakimkolwiek determinantem, nawet międzynarodowe i (w domyśle) obiektywne centra testowe wcale nie są obiektywne, a testy często są sponsorowane przez producentów. No więc jak? Trzeba kupować samemu wszystkie produkty, rozbierać na części i sprawdzać na własnej skórze? Naprawdę chciałbym wiedzieć...

nie.Znajomy
03-07-2017, 13:52
Mam podobne spostrzeżenia

Ostatni (szokujący dla mnie) przykład z jakim się osobiście zetknąłem: Apple Iphone 5s - dopiero trzecia (za każdym razem fabrycznie nowa, z oficjalnej dystrybucji ) sztuka okazała się w pełni sprawna. W pierwszej od nowości akumulator po naładowaniu trzymał 3-4 godziny - wymiana na nowy egzemplarz w ramach odstąpienia od umowy, druga po 3 dniach zaczęła gubić sieć - wymiana na nowy egzemplarz. Obecna, trzecia (odpukać) działa tak jak powinna działać - ..... już miesiąc. Ale będę ją mocno obserwował bo straciłem zaufanie do marki.

pil74
03-07-2017, 13:55
Teraz wszystko szybko się starzeje. Nikt nie robi rzeczy na ileś tam lat. Chyba najgorzej jest z elektroniką.
Ja unikam philipsa i amici. Praktycznie z każdym produktem tych firm była wtopa. Rzeczy od philipsa rozpadały się w oczach albo badziewnie działały. Amica to już rzeźnia jakościowa. W poprzednim mieszkaniu miałem całe agd tej firmy. Wszystko się popsuło. Dosłownie.
Teraz mam siemensa i zero najmniejszych problemów. Mam tylko okap od amici, który akurat najbardziej pasował do kuchni. Z nim są oczywiście problemy. A to się zawiesza, a to sensory nie załapują, a to przepala się lampka, którą trzeba całą wymienić. Tradycyjnie tandeta. Chyba tylko ładnie wygląda :)
Żeby nie popadać w skrajności nie wszystko jest tandetą. Ubrania wg mnie trzymają jakość, szczególnie buty. Kiedyś rozpadały się na potęgę, rozklejały, podeszwy szybko się przecierały. Teraz nie idzie ich znosić.

nie.Znajomy
03-07-2017, 14:16
Siemens ? Ha ha ha ! Ze sztandarowym ich ekspresem do kawy - EQ7 walczę już 6 lat. Szczęśliwie, zawsze psuje się w nim ta sama część, miesiąc przed upływem 2 letniej gwarancji :-)

ksh
03-07-2017, 14:33
Ja mam sporo sprzętu jak wiertarki, pilarka, hebel, wyrzynarka, frezarka, wkrętarka, amatorskiego zielonego Bosch kupionego na początku lat 90-tych, wszystko zapieprza, odporne na upadki, solidny sprzęt, brat kupił też Boscha już w obecnych latach i wiertarkę miał zepsutą na gwarancji, wyrzynarka padła rok po gwarancji.
Myjka ciśnieniowa einhell z lat 90-tych działa nadal, karcher kupiony pięć lat temu poszedł na złom bo padły plastikowe niewymienialne jakieś elementy w pompie.
Z zestawu Boscha pralka, zmywarka, lodówka, okap, blender, po ośmiu latach przetrwał okap i zmywarka, pralka naprawa w granicach 600zł poszła na złom, lodówka rozszczelnienie koszt naprawy ~700zł poszło na złom, ale ale, czy obecny sprzęt wytrzyma osiem lat ?
Za to wspomniany tu sprzęt Amica mogę pochwalić, u znajomego wszystko po 11 latach zapieprza, fakt że była to linia premium, sam mam tez płytę ceramiczną ich kupioną w 2001 roku, odpukać wszystko działa łącznie z dotykowym sterowaniem i trwałością samej ceramiki.
W TV z tego co mam styczność to Samsung jest najbardziej awaryjny, duże plusy dla LG i Toshiba, w 1999 roku przywiozłem z niemiec tv Loewe, płaski kineskop i 100Hz to był szok wtedy, to nadal działa u sąsiada w altance na działce.

Dodam jeszcze że koszty serwisu zmieniły się bardzo mocno, spadek cen sprzętu i wzrost usług nie zachęca do naprawy, wielu po awarii nawet się cieszy że będzie wymiana sprzętu na nowy :)

nikoniarz
03-07-2017, 15:29
produkty musiały wyjść wadliwe prosto z fabryki. Czyli coś co kiedyś odrzuciałaby kontrola jakości, teraz przepuszcza jako produkty "wystarczająco dobre".
100% kontroli jakości jest tylko przy małej a nie przy masowej. Po prostu często zatrudnienie ludzi by sprawdzało dziesiątki tysięcy sztuk jest nieopłacalne, i taniej jest ponieść koszty reklamacji.


Wygląda na to, że ostatnim bastionem produktów wysokiej jakości są... produkty rzemieślnicze. Ręcznie wyrabiane i testowane w małych fabrykach.

Bo jest po prostu czas. Można sprzedać coś za 100 zł w 1000 sztuk, bądź 100 sztuk za 1000 zł.


Piszesz że można kupić sprzęt dobry i solidny, więc moje pytanie brzmi - JAK? I teraz piszę całkiem serio.
Po prostu- idę do sklepu i wybieram. Kupuję różny sprzęt, i bardzo drogi w swojej klasie, i ten średni. Unikam najtańszych produktów.

Jak rozróżnić ten dobry i solidny sprzęt od tego który tylko "udaje" sprzęt solidny?
Jak rozróżnić? Nie wiem... Ja po prostu idę dotykam, patrzę i widzę czy sprzęt mnie przekonuje czy nie. I staram się kupować sprzęt zweryfikowany przez rynek i przez znajomych. Póki co sprawdza się to- tylko dwukrotnie reklamowałem sprzęt.

pmm
04-07-2017, 11:28
Niestety muszę się zgodzić, opisane powyżej zjawisko ma miejsce. Mam doświadczenie zawodowe w branży komputerowej i elektroniki użytkowej.

Wyrywkowa kontrola jakości przepuszcza buble nie dlatego, że nie wykrywa problemów. Problemem są niskiej jakości podzespoły oraz proces produkcji stawiający "wydajność" ponad jakość. Producenci dobrze wiedzą, że z linii produkcyjnych schodzą wybrakowane produkty. Do tego dochodzi celowe "programowanie" usterek produktu - poprzez zamierzone wady konstrukcyjne lub użycie podzespołów, które muszą się zepsuć.

Bezołowiowe "ekologiczne" luty pękają, lub wypuszczają prowadzące do zwarcia "wąsy" a wymiana elementów montowanych w technologii smd wcale nie jest prosta. Elektronika osobista, na przykład telefony komórkowe, nie jest odporna na lekkie uderzenia i upadki, czyli naturalne warunki pracy. Brak możliwości wymiany elementu eksploatacyjnego jakim jest akumulator dotyczy już nie tylko telefonów, ale również coraz większej ilości laptopów. Ogarnięty majsterkowicz poradzi sobie, otworzy "nieotwieralne" urządzenie i przylutuje nowe ogniwa, ale przeciętny konsument sobie z tym nie poradzi i zaniesie do serwisu, lub będzie zmuszony kupić nowy sprzęt. Laptopy i telewizory są projektowane tak aby niektóre elementy się przegrzewały, co zmniejsza ich żywotność. Dla mnie takie działania są formą okradania klientów poprzez oferowanie im niepełnowartościowych i fabrycznie wadliwych produktów. Przykłady można mnożyć.

Jak rozróżnić ten dobry i solidny sprzęt od tego który tylko "udaje" sprzęt solidny? W zasadzie się nie da bez jego rozkręcenia na części i wiedzy potrzebnej na ocenę jakości konstrukcji (a i tak można się przejechać). Z pewnością dobrą jakość prezentuje sprzęt produkowany dla przemysłu, wojska i medycyny. Tam wciąż funkcjonują wysokie standardy jakościowe a luty często zawierają ołów poprawiający ich żywotność. Przykładowo jest duża szansa, że komputer PC wyprodukowany jako sterownik do automatyki przemysłowej będzie działał dekadę i to w bardzo trudnych warunkach. Jednym słowem prezentuje jakość zwykłego domowego komputera z lat 90tych, zapewne większość z Was wyrzuciła swoje 486DX lub Pentium, choć były w pełni sprawne. Teraz komputery o takiej jakości to sprzęt specjalistyczny, trudno dostępny i drogi.

To, co się teraz dzieje jest upadkiem technologii produkcji, okradaniem nas i powodem generowania milionów ton śmieci bardzo trudnych do recyklingu.

PS: Zgadzam się z tym, że ludzie są ogłupiani, pojawił się jakiś "kult marki" i ogólnie upadek samodzielnego myślenia. To nie tylko kwestia marketingu, ale również całego systemu edukacji. Media ze swoim prymitywnym i miałkim przekazem również dokładają swoje trzy grosze. Tak kształtuje się społeczeństwo "na miarę naszych czasów" i nie uważam tego za nic dobrego.

pil74
04-07-2017, 22:43
Może to jest cena tak szybkiego postępu.
Jak sobie przypomnę co miało auto, które 8 lat temu kupiłem w salonie, a co ma obecne to jest to istna przepaść.

pmm
05-07-2017, 11:10
Może to jest cena tak szybkiego postępu.
Jak sobie przypomnę co miało auto, które 8 lat temu kupiłem w salonie, a co ma obecne to jest to istna przepaść.

Hmmm... Co takiego ma auto teraz, czego nie miało 8 lat temu? Wbudowaną nawigację i tryb głośnomówiący dla telefonu? Gniazdo USB? Przyciski w kierownicy? Jakoś nie widzę, co więcej by miało mieć nowego. Zawieszenie, silniki, osiągi są zapewne takie same a może nawet dokładnie te same, co w autach sprzed dekady. Ten "postęp" to raczej tylko gadżety elektroniczne nie będące istotnymi elementami samochodu.

Ogarnięty mechanik najlepiej Ci powie z jakiego auta masz w swoim "nowym modelu" płytę podłogową a z jakiego silnik (mogą to być konstrukcje jeszcze z lat 90-tych).

eMGie
05-07-2017, 11:18
Właśnie usłyszałem w radio, jak mówili, że unia bierze się za temat "postarzania produktów". Szczegółów nie znam, muszę doczytać.
A co do tematu, to niestety tak jest, że jeżeli człowiek ma pieniądze, to znajdzie sobie powód, żeby je wydać :-)

Rycerz
08-07-2017, 22:11
Właśnie usłyszałem w radio, jak mówili, że unia bierze się za temat "postarzania produktów". Szczegółów nie znam, muszę doczytać.
A co do tematu, to niestety tak jest, że jeżeli człowiek ma pieniądze, to znajdzie sobie powód, żeby je wydać :-)

http://www.msn.com/pl-pl/finanse/finanse-osobiste/sprz%C4%99t-nie-zepsuje-si%C4%99-ju%C5%BC-kilka-dni-po-up%C5%82ywie-gwarancji-wa%C5%BCna-decyzja-parlamentu-europejskiego/ar-BBDPLt8?ocid=ientp

ppfalcon
10-07-2017, 10:22
No i super, to jest akurat pozytywny pomysł. Czyżby Parlament Europejski czytał forum Nikoniarzy? :D



Według parlamentarzystów 77 proc. mieszkańców Unii wolałoby naprawić zepsute urządzenie niż kupić nowe. Producenci wolą jednak, by konsumenci kupowali nowe towary.


To jest ciekawe zdanie. Czyli pomimo tego że 77 proc (ponad 3/4) ludzi woli rzecz A, producenci będą robić i sprzedawać rzecz B.

M_B
10-07-2017, 10:29
To jest ciekawe zdanie. Czyli pomimo tego że 77 proc (ponad 3/4) ludzi woli rzecz A, producenci będą robić i sprzedawać rzecz B.

Zasada Pareto ;)

ksh
10-07-2017, 10:34
Właśnie usłyszałem w radio, jak mówili, że unia bierze się za temat "postarzania produktów". Szczegółów nie znam, muszę doczytać.
A co do tematu, to niestety tak jest, że jeżeli człowiek ma pieniądze, to znajdzie sobie powód, żeby je wydać :-) Wspomina się też o drugim dnie tego czyli walce z chinami, nie da się walczyć jakością ani cłami to trzeba wymyślać kolejne koszty dla konkurencji :)

TOP67
10-07-2017, 11:18
Jak to możliwe, że żarówka używana od 1901 roku, może świecić do dzisiaj, a obecnie produkowane tradycyjne żarówki przepalają się często przed upływem roku?

Bardzo proste. Ona się nie świeci, tylko żarzy. Zasil dowolną żarówkę napięciem mniejszym o 20% i będzie świeciła wieki. Ale sprawność spadnie co najmniej o połowę. Nie bez powodu fotograficzne żarówki przewoltowane miały trwałość 2 do 100 godzin.

ASAHI
10-07-2017, 23:03
W piątek kupiłem fabrycznie nowe tarcze hamulcowe do Subaru znanego i dość drogiego producenta, stare się zużyły, i nowe klocki. Po założeniu okazało się że jest dużo gorzej niż na starych, strach było hamować bo kierownicę z rąk wyrywało, po testach okazało się że tarcze były skrzywione i konieczne było ich toczenie. Mechanik twierdzi że teraz takich przypadków jest coraz więcej i odmawia zakładania tarcz. Odpuściłem gwarancję, bo i tak by jej nie uznali. Nie tylko elektronika zeszła na psy.

Nikomat
07-08-2017, 22:17
O to jest temat !!!

Upraszczajac do absolutnego minimum - winni sa klienci - znaczy kupujacy, znaczy MY !
Chcemy ladnie, uzytecznie i TANIO !!!
BARDZO TANIE - i sreberka i zlotka maja byc.

Korporacje i cala reszta producentow dokladnie wypelniaja te zyczenia tlumow.
Oczywiscie dokladajac do tego fachowe pranie mozgow na maksa !
Musisz ten badziew miec zanim bedzie mial go twoj sasiad.

Tu tez to swietnie widac :-D
Ot taki watek - nowosci co to juz nam obiecali i juz czekamy spoceni, nagrzani i dopaleni i ... lepiej nie mowic co jeszcze ...
A tak naprawde od 15 lat na rynku produkcji fotograficznej jest totalna stagnacja !
Mark I, mark II, mark II i pol, mark VII, bez mark, kundel, pol kundel, kopia kopii ...

Pic na wode fotomontaz i kit za miliardy $ w stalym koszmarnie zyskownym procederze ...

ksh
07-08-2017, 22:26
Nie pisałbym tak o tej stagnacji 15 lat bo zahaczyłeś o przełom w fotografii analog/cyfra, potem pełna klatka, aparaty w fonach, które stały się standardem, o ile w nikonie spokojnie można napisać że sprzęt często 5-8 letni daje radę z nowymi, o tyle canon ma stałą ewolucje i stary sprzęt mocno odstaje, jest w tym zapewne wiele marketingu i planu sprzedażowego.
Kolejny temat to optyka, to co potrafi wypiec teraz sigma i tamron zawstydza "starych" producentów.
Inna sprawa że klient chce więcej, taniej i częściej, rosnące hałdy śmieci elektro to nasz sukces cywilizacyjny.

Nikomat
07-08-2017, 22:34
To Twoja opinia.
Ja mam inna, calkowicie inna.
Postep jest RZEKOMO koszmarnie wielki - ale nie przeklada sie on na jakosc FOTOGRAFII.
A chyba w tym chodzi o uzyskane fotografie a nie o lepsze narzedzia w uzyskaniu takich samych a wrecz duzo gorszych fotografii !?

ksh
07-08-2017, 22:37
Ale co oznacza "lepsza" fotografia, lepsza ostrość, mniej szumu, więcej fps żeby uchwycić to coś, czy chodzi ci o technikę, artyzm i wszelkie aspekty poprawności ?
Temat dotyczy sprzętu, chyba że masz na myśli jeszcze że rynek "produkuje" słabych fotografów, masówkę, pstrykaczy byle czego i byle jak ?