PDA

Zobacz pełną wersję : Dlaczego Nikon jest fajną marką?



april44
08-06-2017, 15:24
Piszę pracę o Nikonie, jako marce i chciałabym poznać zdanie innych osób, dlaczego akurat N? Dlaczego jest lepszy od Canona (a może wcale nie jest lepszy i żałujecie, że nie weszliście w system C albo Sony)? Co sądzicie o kampaniach reklamowych? Albo o akademii Nikona? Może szczególnie spodobało się Wam jakieś inne zagranie marketingowe?

Wszelkie spostrzeżenia, na temat + i - żółtego będą mile widziane, bo może podpowiecie mi coś, na co jeszcze nie wpadłam :)
Tylko błagam, bez zbędnej wymiany zdań w stylu:
- to i to w Nikonie jest super
- chyba kpisz, bo blablabla

emet_b
08-06-2017, 15:39
gdy zaczynałem przygodę z fotografią (2005 rok) po Minolcie Z3 przyszedł czas na pierwszą lustrzankę. Chciałem łączyć naukę teorii z praktyką (byłem totalnym świerzakiem w temacie) dlatego potrzebowałem aparatu z polskim menu-wtedy na rynku były tylko 2 modele, jakiś Sony i Nikon D80. Wybór był prosty, wolałem firmę z tradycjami i tak się z nią kulam już kilka lat :)
Czy jest lepszy od C lub S, nigdy na poważnie się nie zastanawiałem, dla mnie aparaty są jak młotki-potrzeba wbić gwóźdź, bierzesz i wbijasz, nie roztrząsam jakim konkretnie młotkiem wbijam.
Na pewno lubię Nikona za model DF (serio piszę-zakochany jestem w tym aparacie).

ksh
08-06-2017, 15:59
Ja "polubiłem" nikona na początku dzięki modelowi D80 zwłaszcza za jego cenę, a że jestem technofilem i muszę z tym jakoś żyć to kolejne wybory też sprowadzały się do lustrzanek i obiektywów tej marki :)
Brzydzi mnie włażenie w du.. ambasadorów danej marki, w nikonie tego nie widzę, możliwe że to też wina samej firmy, która od strony marketingu kuleje i to mocno w porównaniu do sony i canona.

Bushi
08-06-2017, 17:56
Moja opinia prawdopodobnie Ci się nie przyda i ją pominiesz. Ale mimo to ją napiszę. Bardziej dla siebie, niż dla Ciebie...

Moja przygoda z fotografią zaczęła się w latach 90-tych. Po pstrykaniu kilkoma aparatami, które nie były lustrzankami, chciałem kupić lustrzankę. Miał to być Nikon. W tamtych czasach, wśród moich kolegów interesujących się fotografią, amatorów i "pół-zawodowców", za kultowe uchodziły: Leica i Nikon. Canon i Minolta to była druga liga. Nieco z boku był Olympus, prezentujący ciekawe rozwiązania i Pentax. Inne firmy nie liczyły się.

Nikon był postrzegany jako marka kultowa z uwagi na jego historię - modele S, czyli aparat dalmierzowy, o którym już słyszałem w dzieciństwie od mojego Taty. Pierwsza wprowadziła elektroniczne migawki. Czytając o wojnie w Korei, a potem w Wietnamie byli tam opisywani amerykańscy fotoreporterzy z niezawodnymi Nikonami, wytrzymującymi tropikalne, ekstremalne warunki i potworną wilgotność. Wiadomym było, że NASA wykorzystywała Nikony - powiązanie programów kosmicznych z firmą Nikon dawało taką wartość firmie w oczach ludzi, jakiej nie zrobiłaby najlepsza reklama. Przebąkiwano o pracach nad jakiś aparatem "cyfrowym", ale było to owiane tajemnicą. Tak więc firma Nikon była wtedy kojarzona z najnowszą technologią, niemal kosmiczną, absolutną niezawodnością i miała w ogólnym odczuciu niekwestionowany prymat, jeśli chodzi o "topowe" lustrzanki.
Podobnie było z obiektywami - marzeniem było mieć obiektyw Leica, ale zaraz po nich, a może na równi - obiektywy Nikkor. Inne firmy w odczuciu "ulicy" nie dorastały im do pięt.

Jeździłem wtedy do warszawskiej Stodoły, na giełdy fotograficzne. Oglądałem lustrzanki, obiektywy, słuchałem tego, co mówią przychodzący tam fotografowie, zawodowcy i amatorzy oraz sprzedawcy. Oglądałem aparaty, obiektywy, byłem pod wrażeniem staranności wykonania, użytych materiałów oraz klasycznych kształtów - Nikony były rozpoznawalne i miały taką spokojną elegancję, której trudno było dorównać. Używane materiały, wygląd, rozwiązania budziły nie tylko zaufanie - nieraz zachwyt. Opinie o wartości użytkowej były bardzo wysokie. Żadna reklama nie była potrzebna - ludzie po prostu widzieli, z czym mają do czynienia. Myśleli i umieli porównywać.

Niestety, nie dane mi było wtedy kupić lustrzanki Nikona - były szalenie drogie. Kupiłem wtedy Minoltę z serii Dynax, potem drugą, trzecią, ale Nikon był zawsze marzeniem i wciąż o nim myślałem.

Minęły lata. Odszedłem od fotografii i dopiero od kilku lat wróciłem do niej. To było tak, jakbym przebywał w hibernacji - zupełnie nie śledziłem rynku foto. Lata wprowadzenia lustrzanek cyfrowych przeszły obok mnie, niewiele wiedziałem o aktualnym rynku fotograficznym, o sprzęcie i jego możliwościach. Niemniej, kiedy pomyślałem o lustrzance cyfrowej, do głowy przyszła mi tylko jedna firma: Nikon. Szczerze mówiąc pierwszym zaskoczeniem było, że w powszechnej opinii Canon i Nikon są na jednym poziomie. Canon? Zawsze go postrzegałem jako troszkę tańszą i troszkę gorszą markę... ale czasy się zmieniają. Poszedłem kiedyś do sklepu obejrzeć lustrzanki. I tu spotkało mnie ogromne zaskoczenie - wszech-dominujący plastik. Nawet w Nikonie! Szok. Zacząłem czytać o Nikonie i znów zawód - z mojego punktu widzenia, zwłaszcza po 2010 roku, Nikon obniżył loty, zaczął produkować aparaty porównywalne z innymi firmami, gdzieś uleciał mit, którym kiedyś się cieszył. Nikon, Canon, Pentax i jeszcze kilka firm stały się porównywalne. Plastikowa lustrzanka Nikona to już nie to, co kiedyś. Poczytałem o poszczególnych seriach i bardzo uderzyło mnie to, jak bardzo zubożone zostały najtańsze Nikony. Pewnie, na oko przeładowane technologicznie, ale jak się krytycznie przyjrzeć, to przede wszystkim zbędnymi funkcjami, a naprawdę najniższe serie D to niemal aparaty - małpki, a funkcje preselekcji, manuala itp. wydają się być jakby dorzucone dodatkowo. Bardzo potrzebne funkcje dla początkujących, które zawsze były standardem, ot choćby siatka "złotego podziału" w wizjerze - teraz jej nie było w serii dla początkujących! Szok! Nikonie, co się z tobą stało?! Dla kogo te aparaty? Nie rozumiałem podziału w serii D i dlaczego akurat takie, a nie inne funkcje ma ta a nie inna półka. Pomieszanie z poplątaniem. Nikonie, poszedłeś złą drogą...

Kolejny zawód to obiektywy. Pamiętałem dawne obiektywy Nikona - i te starsze, cudownie wykonane, metalowe, doskonałe tak w kształcie, jak i wartościach użytkowych, i te "nowsze", z przełomu lat 80/90 z elementami plastikowymi, ale niezwykle starannie wykonane, z których nawet najtańsze miały metalowe bagnety, przełączniki, widać było od razu, że to obiektyw Nikona. Kiedy wziąłem do ręki aktualne tanie, kitowe, plastikowe, z plastikowymi bagnetami, zabawkowymi przełącznikami itp. obiektywy Nikona nie mogłem w pierwszej chwili uwierzyć, że są to oryginalne Nikkory. O tempora, o mores!

Oczywiście, rynek jest taki, jaki jest. Liczy się tylko zysk, budowanie "marki" polega głównie na robieniu ludzi wody z mózgu, a nie na tym, by dany przedmiot był dziełem sztuki użytkowej o znakomitej jakości i sam w sobie był reklamą. Ludzie muszą wybierać w brzydko zaprojektowanych, z przewagą plastiku aparatach i obiektywach. Jakość - szafuje się tym słowem, a tak naprawdę chodzi o to, żeby sprzęt wytrzymał określony przez producenta czas, bo trzeba napędzać koło ludzkiego pożądania - muszą kupić nowe, nowe, nowe... Świat brzydoty, tandety, gdzie rządzi jedyny bóg - pieniądz, a image firm buduje się na wszystkim, tylko nie na jakości i artyźmie użytkowym zaprojektowanych przedmiotów. I Nikon wpisał się w ten rynek i te czasy. Musiał się wpisać, bo by już go nie było...

Po "romansach" z niższymi DX, teraz mam Nikosia D7200. Kilka obiektywów, w tym np. ze średniej półki N70-200 f4. Nie jestem już rozczarowany, przyzwyczaiłem się, aparat i obiektywy sprawują się doskonale, ale mimo wszystko czuję się tak, jakbym został z czegoś okradziony. Nikon przestał być kultowy - jest po prostu jedną z kilku porównywalnych firm na rynku foto, z zapleczem porównywalnych obiektywów, serwisu, siecią na świecie itp. Ale już się nie wyróżnia. Już nie jest tą "jedyną", wymarzoną firmą. W sumie, równie dobrze mógłbym mieć Canona i jego podobne obiektywy. Teraz to wszystko jedno. Ale nie zawsze tak było...

Japonia była specyficznym państwem. Buddyzm zen, kult tradycji, przywiązywanie wagi do szczegółów, tajemniczość, perfekcja wykonania. Kiedyś, kupując sprzęt firm z górnej półki z Kraju Kwitnącej Wiśni - np. Nikona, Technics'a itp. miało się poczucie, że to sprzęt topowy. Teraz mit prysnął - samonapędzający się rynek marnych gówienek w pięknych papierkach dotknął także kultowe firmy japońskie. Dorównały do wymogów rynku, kształtowanym nie jakością i sztuką użytkową, a szybkimi zmianami obliczonymi na krótkie używanie w gruncie rzeczy mniej lub bardziej tandetnych przedmiotów, projektowanych nie przez artystów, a ludzi dla których "użyteczne" nie oznacza ładne, nie ma to znaczenia. Bo biznes musi się kręcić. Taki jest nasz świat, który kiedyś będzie prawdopodobnie określany jako czas tandety i upadku kultury, pomimo szybkiego rozwoju technicznego.

Taki jest też mój Nikon - mit prysnął, ale w sercu coś zostało. Dlatego mam (jeszcze) lustrzankę Nikona.

Pytasz w pierwszym poście, czy Nikon jest lepszy od Canona - w mojej ocenie nie jest lepszy, niczym się nie różni - gdyby zamienić Nikony i Canony logo, nic by się nie stało, nikt nie zauważyłby różnicy.

Pytasz, co sądzę o kampaniach reklamowych? Albo o akademii Nikona? Dla mnie obie te rzeczy są bez znaczenia, nie mają wpływu na to, co myślę o Nikonie, bo dla mnie Nikon - to sprzęt foto i niepotrzebna mi reklama i towarzyszące mu sprawy. Ważna jest jakość i kultura wykonania sprzętu. Możesz więc sobie wyobrazić, co myślę o "zagraniach marketingowych". I, z całym szacunkiem, ludzi tak postrzegających, jak ja, wcale nie jest mało, tylko wielu nie ma odwagi głośno mówić swojego zdania wśród otaczających go "gadżeciarzy", kierujących się reklamą, zagraniami marketingowymi i niepotrzebnymi dodatkami, które tylko zaciemniają prawdziwy obraz jakości i wartości danego sprzętu.

Pawel92
08-06-2017, 18:09
Nikon to dla mnie po prostu legenda: Vietnam i jego fotoreporterzy, puszki typu F/F2 i cała reszta, NASA, fisheye 6mm. To też moja (a właściwie ojca :)) pierwsza "zachodnia" puszka : FM, bodaj w 1979 roku. Moja dziewczyna zrobiła mi na drutach sweter z logo Nikosia na piersi (jego plan zrobił mój późniejszy teść na papierze milimetrowym :) ): poszedłem w nim kiedyś na targi foto w Paryżu i panowie od Nikona chcieli go ode mnie na pniu kupić. Oczywiście nie sprzedałem :).
Potem były puszki FM2, F801s, D40, D200, D3, D300s, D70s (IR), D800 i pełno rozmaitych Nikkorów: kawałek życia, pełno zdjęć i wspomnień.
Potem nasze drogi powolutku się rozeszły. Zostały FM2, F3HP, 105,2.5 i 28/2. Jakos nie mogę się ich pozbyć ... :)
Firmę dążę dużym sentymentem oraz poważaniem i tak już pewnie zostanie.

Ligo
09-06-2017, 06:28
Bo Nikon "od zawsze" był projektowany dla fotografów i prawdopodobnie przez fotografów.
Miał to co niezbędne i nie miał co niepotrzebne, a przy tym był to solidnie wykonany sprzęt do pracy.

Wujot
09-06-2017, 07:11
Dla mnie Nikon jest zwyczajną (co nie znaczy złą) marką. Zdecydowanie większe uznanie miałem do Sinara, Linfhoffa, Hasselblada, Leicy. W Nikona wdepnąłem dopiero w okresie cyfrowym (dlatego może nie mam sentymentu) pierwszy D70 był jakiś bardzo okazyjny a później dokupiłem ileś tam obiektywów, parę lamp systemowych więc nie było sensu zmieniać. Cały czas mierziła mnie polityka marketingowa tej firmy (kastrowanie aparatów z sensownych funkcji, fatalny serwis, polityka cenowa) i użytkowałem te aparaty z dysonansem. Na szczęście aparat (plus reszta) jest drugorzędny a konkurencja jakoś kosmicznie wyższego poziomu nie oferowała/oferuje.
Czyli Nikon może być i nie specjalnie więcej.

Pozdro
Wiesiek

PiKa
09-06-2017, 09:33
Ja nie widzę, żeby Nikon był "fajną" marką.

To, że robi dobre aparaty jak dla mnie nie jest jednoznaczne z "fajnością". A jak rozumiem o to pytasz.

moshica
09-06-2017, 10:53
Pytasz czemu Nikon, też odpowiem na bazie kilkunastoletniej eksploatacji.
Po pierwsze sprzęt "żółtej" marki wydawał mi się zawsze niezawodny do pracy w każdych warunkach. Nie należy tego odnieść, iż inni nie produkują dobrego sprzętu.
Ale właśnie to że Nikon był "widoczny" w operacjach wojskowych, dżungli, tarzano go w błocie i pyle, jakoś utwierdziło mnie w przekonaniu że warto w ten sprzęt "wejść".
Jak kupowałem w 2004r Nikona D70 to go nie chciałem, bo matrycę miał lepszą Canon D350, ale jak wziąłem obydwa do reki to wiedziałem że D70 ze mną pozostanie na dłużej i jest do dziś ;-)
Tak że nie zawsze decydują lepsze parametry techniczne a to czy nam sprzęt dobrze w dłoni leży. Tak jest i było w moim przypadku, dla mnie ważniejsze jest ergonomia uchwytu, wykonania, solidności... tym się kieruję nawet kosztem lepszych parametrów.
Nie wiem jak obecny sprzęt Nikona, ale mój D70 przeżył żar pustyni nieraz i wręcz arktyczne temperatury, co prawda "chwyciło" mu migawkę i wyzdrowiał, ale ma się dobrze do dziś...to chyba dobrze świadczy o zaufaniu do tej marki.

Nbogdan
09-06-2017, 11:15
Pierwszego kupiłem, bo mi się podobał. Wizualnie, i chwyt bardziej pewny, i wykonanie jakby solidniejsze.
W porównaniu do "C" zrobił na mnie bardziej pozytywne wrażenie. No i nie ma niebieskich napisów na korpusie, które chyba najbardziej mnie drażniły.
Tak że ten...
Subiektywnie dla mnie Nikon był bardziej "fajny" niż Canon, a tylko pomiędzy tymi dwoma wybierałem.
Po prostu bardziej mi się spodobał.
I tyle.
I tak zostało.

madebyzosiek
09-06-2017, 11:47
Ja wybierając cyfrowy system, stałem przed ogromnym dylematem... Byłem zakochany w Olympusie! To były dla mnie aparaty idealne. Ale już wtedy pojawiały się informacje, że w kwestii lustrzanek ta marka jest na wymarciu. Trwała też moda na Sony i tez bardzo mi się te aparaty podobały, jednak wolałem coś z tradycją fotograficzną. No i na placu boju został Canon i Nikon. Mając oba w rękach, wygrał zdecydowanie Nikon. Był po prostu solidniejszy, lepiej spasowany, miej "plastikowy". Tyle. Jak już wpadłem do Nikona, to zostało do dziś. Miewam często w rękach Canona 6D. Gdybym miał w rękach aparat tego pokroju jak wybierałem systemy, to miałbym jeszcze większy problem z podjęciem decyzji ;) Jednak w korpusach amatorskich z niższej półki, Nikon jest lepiej zrobiony. Po latach mogę powiedzieć, że ergonomia N jest tez lepsza, szczególnie modeli bez kółka PSAM ;)
Czy to fajna marka? Dla mnie tak, choć nie jest to jedyna fajna marka, ani współczesna, ani dawna :)

badtorro
09-06-2017, 13:20
Mój pierwszy Nikon to był D40. Nie miałem wówczas pojęcia o fotografii. Chciałem mieć ładniejsze zdjęcia niż z kompaktu (przesiadka z poniżej 1mpx na body 6mpx "wow co za jakość !!" itp). Kupiłem go bo marka Nikon dobrze mi się kojarzyła oraz bardziej mi się podobał wizualnie od Canona. Innych producentów nie brałem pod uwagę.

Z perspektywy czasu chyba wybrałbym Canona. Canon nie jest lepszy ani gorszy, jest inny. Jego inność bardziej mi odpowiada niż inność Nikona. Mam na mysli drobnostki typu brak wbudowanej lampy (w Nikonie nigdy jej nie używam, za to często niechący ją podnoszę - guzik za łatwo nacisnąć przypadkiem). Minimalnie tańsze obiektywy, dostępność obiektywów f1.2 itp To są na tyle drobnostki, że nie opłaca mi się zmieniać, a wtedy kiedy podejmowałem decyzje nie miałem o tym pojęcia.

Gdybym dziś podejmował jeszcze raz podobną decyzję bez wątpienia wybrałbym Fujifilm z jednego prostego powodu - otwarty dialog z konsumentami przy zachowaniu jakości i rzetelności rodem z Nikona czy Canona.
Powiedzieć, że w Nikonie czy Canonie tego nie ma, to jak nie powiedzieć nic.

Kampanie reklamowe mnie nie obchodzą, bo to komunikacja tylko w jedną stronę - z działu sprzedaży i marketingu do przyszłych być może klientów.

PM.M
09-06-2017, 14:28
Nie wiem, czy Nikon jest fajny, ale dla mnie jest najbardziej logiczny w obsłudze (to kwestia przyzwyczajenia). Pierwszego Nikona kupiłem D40+kit - bo najtańsza lustrzanka. D40 szczerze nie polecam, bo elektronika padła po 2 deszczu - nie moczyłem go, tylko wilgoci trochę nabrał. Raz naprawili to w ramach gwarancji, a drugi raz już po to go po prostu wywaliłem i... zmieniłem na D90 (był w markecie jako pewnie wyprzedaż końcówek). W międyczasie kupiłem plastikowy i marny 55-200, 50D/1.8 oraz Sigmę 10-20/3.5 (która ma losowy autofokus, a nie chce mi się jej kalibrować). A później to już człowiek wpadł i pojawiły się stałki (część nowa, droższe z używanych): 35/1.8 DX (świetna), 50/1.8 AF-S, 60/2.8D macro, 105/2.8 macro, 40/1.8DX macro, 85/1.8 AF-S (świetny), 28/1.8 AF-S (świetny obiektyw, ale na pełną klatkę)... oraz Coolpix A (za 1500 kompakt APS-C), D7100, D700 (z demobilu) i F80 (kliszak). Dziwne, że żona mnie jeszcze nie wyrzuciła z tym z domu.

ck_dezerter
09-06-2017, 15:41
Tytuł postu nieco przewrotny, sądząc po ilości narzekania na naszym Forum :wink: . Mnie osobiście dawno temu (pierwszego miałem F60 z jakimś kitem, chyba 28-75?) przekonała legenda sprzętu nie do zajechania, potem była krótka fascynacja Olympusem na początku ery cyfrowej. Miałem Olka 5050 i ten sam problem co wielu z nas obecnie z Nikonem - odłażące gumy.. Potem już wpadłem aż do dziś (na starcie d80 z 50/1.8d i sigmami 18-50/2.8 i 70-300. Jak się na spokojnie zastanowić, to dość znacznym argumentem za tezą w tytule wątku jest jednak nasze Forum. Pojawiłem się zaraz po kupieniu d80 i generalnie - jest fajnie.. I tyle...
pozdrowienia!

pmm
09-06-2017, 18:20
Dlaczego Nikon jest fajną marką? Czym jest "fajna marka"? Nikon to to duża korporacja i nie mam powodów oceniać tej firmy w kategorii "fajności", choć teraz notorycznie i powszechnie odwraca się uwagę od coraz gorszej jakości produktów poprzez kreowanie wizerunku marki. Marka to tylko nazwa i logo producenta. Szukając dla siebie używanej lustrzanki miotałem się pomiędzy Nikonem, Canonem i Pentaxem. Ostatecznie mój wybór padł na Nikona i nie żałuję, choć to po części kwestia okoliczności. Każda marka i model ma swoje wady i zalety. W Nikonie odpowiada mi ergonomia i jakość sprzętu, irytuje sztuczne "kastrowanie" niższych modeli z przydatnych funkcji. Z pewnością jestem zadowolony z wyboru Nikona, spełnia moje amatorskie oczekiwania i doceniam zalety tego sprzętu oraz uczę się radzić sobie z jego wadami (choć to bardziej kwestia konkretnego body/optyki a nie marki). Z pewnością korzystne wizerunkowo jest to, że Nikon to producent sprzętu fotograficznego a nie kserokopiarek, telewizorów i sprzętu AGD... choć raczej nie ma to dla mnie znaczenia, jako użytkownika. Sprzęt fotograficzny, jak każdy inny, powinno się oceniać pod kątem możliwości, jakości i bezawaryjności a nie tego, czy ma na obudowie logo "fajnej" marki.

Czerwony
09-06-2017, 21:09
[1] Dawno, dawno temu, gdy w SLR rządziły Canon, Minolta i Nikon, panowało przekonanie, że gdy weźmiemy trzy klasowo porównywalne aparaty tych marek to Minolta będzie najlżejsza, a Nikon najcięższy. Dla niektórych to plus (dla mnie tak).

[2] Wierność firmy jednemu rodzajowi bagnetu.

[3] W czasach analogowych było trochę modeli, które działały nawet bez baterii. Do Nikona przykleiła się opinia, że są to aparaty bardzo odporne na mróz.

[4] Dobra optyka.

[5] Portfolio produktów z marką Nikon jest chyba najwęższe i najbardziej skupione na fotografii pośród głównych marek na rynku, więc i skojarzenia z marką są niezaśmiecone Walkmanami, kopiarkami itd.

[6] Coś jeszcze wymyślę, ale nie mam teraz czasu ;)

Po napisaniu powyższego, przeczytałem jeszcze raz pytanie i widzę, że chyba mam pracę nie na temat...

tomfoot
10-06-2017, 00:32
Sądzę, że Bushi w swoim poście napisał wszystko, co można napisać.

Nikon to legenda. Niestety ktoś kilka lat temu tą legendę rozmienił na drobne. Dlatego dziś Nikon to wcale nie jest fajna marka. To marka jakich miliony.

Rafał_Sz
19-06-2017, 08:11
Dużo "był", mało "jest". Niezłe podsumowanie marki. ;)