Zobacz pełną wersję : Motywacja do robienia zdjęć.
Szymkowski
03-05-2017, 20:05
Witajcie. :)
Chcę się was zapytać, czy spotkaliście się z czymś takim jak ja i ewentualnie poradzić jak w sobie to przemóc.
Mianowicie, wstydzę się robić zdjęcia. Poważnie. Mam taką ochotę czasami wyjść na ulicę, do parku, cokolwiek, ale za każdym razem wyobrażam sobie te twarze "O, kolejny amator. Kupił aparat i myśli, że fotograf jakich mało...". Nie wiem, jak to nazwać, więc nazywa to wstydem. Czasami wyjeżdżam specjalnie do innego miasta, gdzieś do lasu, żeby zająć się fotografowaniem, bo naprawdę to lubię. Ale przychodzi czas, że i przez 3-4 tygodnie aparatu nawet nie włączam...
Macie jakieś rady na to? Jak się przełamać?
Idź z fonem i pstrykaj masowo, kilka takich spacerów i bierz aparat, na robiących zdjęcia fonem nikt nie zwraca uwagi, a będzie trening :)
Szymkowski
03-05-2017, 20:51
Generalnie pomysł dobry, choć z robiących fonem sam się śmieję :D
spiritus
03-05-2017, 20:59
To nie wstyd. To obawa przed reakcją ludzi :)
Ja będąc w Pl też nie lubię zdjęć na ulicy robić bo każdy się dziwnie i złowrogo patrzy. Raz mało wpiernicz od dziadków nie dostałem (jednak wydaje mi się, że Polakami nie byli). W Anglii to uwielbiałem. Godzinami siedziałem na ulicy i czekałem na jakiś fajny moment aby to uwiecznić.
Może Cię zmotywuję jednym sposobem. Nie przykładaj aparatu do głowy i nie celuj w ludzi. Aparat zawieś sobie na szyi i udawaj, że się rozglądasz za budynkami czy coś. Jak wypatrzysz sytuację to "strzelaj z biodra" serią. Jak się uda coś trafić to masz dobre zdjęcie :)
Powodzenia!
Moim zdaniem nie powinieneś się przejmować o ile ktoś wyraźnie nie protestuje, nie życzy sobie uwieczniania swego oblicza. Niech się wstydzą ci, którzy biegają z 15'' tabletami, które w efekcie robią technicznie gorsze zdjęcia niż niejedna tania komórka, ale ich właścicielom to zupełnie nie przeszkadza. Ale za to innym np. turystom w zatłoczonych miejscach już tak. :grin: Na początku także miałem obiekcje co do zdjęć ulicznych i w terenie. Ale w miarę jak coraz częściej zabierałem aparat ze sobą, przekonałem się że to tylko ode mnie zależy, co przyniosę na karcie pamięci. A na dodatek niektórzy chętnie i dumnie pozują, jak tylko zamienić z nimi kilka słów. To tylko ludzie.
Też mam opory przed takim fotografowaniem ludzi na ulicy i w sumie mnie do tego nie ciągnie. W zamian nie odczuwam dyskomfortu, gdy fotografuję jakiś wiec, maraton lub inne zbiegowisko. Nie jestem wtedy jedynym fotografującym a uczestnicy wydarzenia są i tak wystawieni na ciekawskich oraz fotoreporterów. Może spróbuj od takich akcji :)
Władca Pixeli
04-05-2017, 06:53
Macie jakieś rady na to? Jak się przełamać?
:mrgreen:
https://www.youtube.com/watch?v=kkIWW6vwrvM
jurkarol
04-05-2017, 07:03
chyba tylko psychoterapia...
A ja myślę, że ppm ma rację - warto zacząć od imprez masowych. Tutaj ludzie mniej zwracają uwagi na fotografów, a uczestnicy wręcz chcą być fotografowani :) Może jak tutaj się "otrzaskasz", to będzie Ci łatwiej?
Opory przed fotografowaniem na ulicy...
Mam szwagra. Ma przezwisko "Misiek", bo to spokojny, miły chłop, póki go ktoś nie zdenerwuje. Wzrost: 2 metry 8 cm, waga ok. 125 kg. Lubi chodzić w dresie, a że lekko mu włosy wypadają, ostrzygł się na łyso. Kibic z żylety. Trenował podnoszenie ciężarów. Nieraz, nie spiesząc się, chodzimy pieszo na piwo, czasem do odległych piwiarni. Rozmawiamy wtedy o buddyźmie zen, filozofii i mechatronice, czasem o ustawkach z kibicami innych drużyn. Ja biorę aparat i robię swobodnie zdjęcia na ulicy, kiedy chcę, komu chcę i jak chcę. Jakoś nikt nigdy nie wrócił nam uwagi...
Czasem z kolegą, posiadaczem starej, czarnej BMW wyjeżdżamy "w teren". Na tylnej szybie szalik Legii Warszawa. Na BeMce pod bagażnikiem naklejka z herbem tejże drużyny. Kolega też lubi czasem pstrykać. Parkujemy to tu, to tam i pstrykamy z samochodu. Jakoś nikt nigdy nie wrócił nam uwagi...
Mam pieska. Duże bydlę. Kolega z ulicy ma pitbulla. Zwie się Wampir. Obroża w kolce, kaganiec i chusta z trupią czaszką na szyi pieska. Nasze pieski lubią się. Spokojne, miłe zwierzaczki. Spacerujemy po parkach, ulicach. Mam ze sobą Nikonka. Pstrykam zdjęcia. Jakoś nikt nigdy nie wrócił nam uwagi...
Mam fajną koleżankę. Ładna babka. Mini, uśmiech, te sprawy. Śliczna buzia. Czasem wychodzimy na spacer. Też trochę pstryka. Kiedy coś widzę ciekawego, ona odchodzi na parę kroków, ja niby jej strzelam fotki, a strzelam obok, tam, gdzie widzę coś ciekawego. Kierunek jest ważny. Ona robi to samo, jeśli ją coś interesuje. Jakoś nikt nigdy nie wrócił nam uwagi...
Mam taką żółtą kamizelkę odblaskową. Jak na rower. Ubieram się na ciemno i zakładam ją na kurtkę. Biorę aparat i chodzę po mieście. Fotografuję wszystko, co chcę. Mimo, że moja kamizelka zwraca uwagę, nikt nigdy o nic się nie spytał, zwykle kieruję aparat tak, jakbym fotografujował architekturę, albo roboty na ulicy, albo wystawy. Jakoś nikt nigdy nie wrócił nam uwagi...
A tak poważnie to trzeba brać sprzęcicho i iść w tłum. Jak najczęściej, w różne miejsca. Ważne, żeby ubrać się porządnie (zauważyłem, że kiedy mam spodnie w kant, eleganckie pantofle i jasną, wyprasowaną koszulę, jakoś ludzie życzliwiej patrzą). Psychologia. Po kilkunastu razach zaczynasz czuć, co można, a co nie, zawsze można włączyć wyświetlacz LCD, usiąść na ławce lub gdzieś przystanąć, i niby to bawiąć się aparatem pstykać fotki. Nie zawsze trzeba przykładać oko do wizjera. Myśleć. Tam, gdzie kręcą się turyści, w ogóle nie ma problemu. W innych miejscach trzeba rozejrzeć się, ocenić sytuację. Po prostu przełamać się i ruszyć w teren. W krótkim czasie samo się w człowieku zaczyna kształtować, co, kiedy i jak można, co nie, co nie powinno się itp. Czasem po prostu spytać. Wejść w interakcję z drugim człowiekiem. Np. kiedyś w zabytkowym kościółku chciałem sfotografować wnętrze (na ścianie wisi zakaz fotografowania!). Zauważyłem księdza, zagadałem, z uśmiechem zapytałem o pozwolenie. Nie dość, że nie miał nic przeciwko, to jeszcze pokazał mi ciekawe rzeczy do focenia w kościele i obok koscioła, powiedział, co w okolice jest godne uwagi, zabrał na pięterko z organami (wspaniały widok na wnętrze kościoła). Trochę uśmiechu, życzliwości, szczerości i otwartości, takie proste sprawy czyniące cuda. Ludzie generalnie reagują dobrze, jeśli widzą sympatię i uśmiechniętą twarz. Jesli ktoś zagada - kilka miłych słów z uśmiechem, co i po co robisz, nieraz o konkursie, nieraz o nauce focenia reporterskiego itp. Musi być w tym szczerość, sympatia i zyczliwość dla drugiego człowieka. Trzeba lubić ludzi! To zmienia podejście nawet tych, którzy w pierwszej chwili reaguja negatywnie. Trzeba sie tego nauczyć, by czasem cos ciekawego pstryknąć. Nie jest to trudne - ważne wewnętrzne nastawienie. A więc nie strach i obawa, a życzliwość i usmiech powinna uzupełniać aparat w ręku. Takie sa moje doświadczenia.
Szymkowski
04-05-2017, 18:23
Z tego miejsca chciałem wszystkim podziękować za odpowiedzi, każda coś na pewno wniesie! ;-)
Mam nadzieję, że niedługo uda mi się to wszystko połączyć do kupy i pojawią się pierwsze moje fotki na forum... ;)
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję! :)
spiritus
04-05-2017, 18:38
Aaa i taka mała rada. Jak uda Ci się zrobić fajne zdjęcie komuś to na wszelki wypadek nie wracaj tą samą drogą :P
Szymkowski
04-05-2017, 19:39
Hahaha :-D.
Myślę, że nie każdy do końca mnie zrozumiał, bo głównie odpowiedzi dotyczyły fotografowania ludzi ;).
Bardziej mnie chodzi o rzeczy typu statyw na środku parku, żeby zrobić zdjęcie zabytkowi, budowli, coś w ten deseń ;). Ale mimo to, wszystkie porady są bardzo cenne! :)
spiritus
04-05-2017, 19:58
A to w takim przypadku rozkładaj się jak chcesz. Ludzie będą przechodzić i Cię omijać. Ewentualnie uważać aby się nie wepchać w kadr
Szymkowski
04-05-2017, 20:03
No tak... niby. Ale bardzo się przejmuję, jak to musi wyglądać, jak gościu 27 lat zapiernicza z aparatem i kuca przy trawie (na ten przykład)... Wiem, wiem. Psychologia... :D
spiritus
04-05-2017, 20:14
Czy 15, czy 27 czy 65... reakcja ludzi taka sama :D
Hahaha :-D.
Myślę, że nie każdy do końca mnie zrozumiał, bo głównie odpowiedzi dotyczyły fotografowania ludzi ;).
Bardziej mnie chodzi o rzeczy typu statyw na środku parku, żeby zrobić zdjęcie zabytkowi, budowli, coś w ten deseń ;). Ale mimo to, wszystkie porady są bardzo cenne! :)
wygląda to zupełnie normalnie. A podejrzewam że sporo ludzi będzie w głębi duszy Ci zazdrościć ze masz taka pasję.
dannywrocek
05-05-2017, 08:08
No tak... niby. Ale bardzo się przejmuję, jak to musi wyglądać, jak gościu 27 lat zapiernicza z aparatem i kuca przy trawie (na ten przykład)... Wiem, wiem. Psychologia... :D
Zwyczajnie się tym nie przejmuj. Powiem Ci z doświadczenia, że raczej spotkasz się z życzliwymi rekacjami. Miałem kiedyś dość zabawną sytuację nad morzem: córeczki były tego dnia "procesowane" przez żonę ()system zmianowy stosujemy), więc miałem "wychodne" i mogłem pójść zmierzyć się ponownie z zachodem słońca (krajobrazy to moja pięta achillesowa). Natargałem ze sobą gratów (cały plecak, statyw, do tego analog). Rozkraczyłem toto na plaży i focę (akurat wiał wiatr i kite-surfingowcy śmigali po falach). Nagle ktoś klepie mnie w ramie i pyta się, czy może ze mną chwile postać i popatrzeć, bo chciłaby (dokładnie to chciałaby) sie czegoś nauczyc do takiego "zawodowca" jak ja (ilość sprzętu ją zmyliła pewnie). Wdaliśmy się w miłą pogawędkę o fotografii. A kite-surfingowcy podeszli potem i zapytali, czy mogę podesłać później fotki (które zresztą, nieskromnie przyznam, bardzo im sie podobały). A innego razu fotografowałem podczas WOŚP i tylko jedna osoba zwróciła mi uwagę, że nie chce być fotografowana, więc grzecznie przeprosiłem i na tym sie skończyło :)
:mrgreen:
https://www.youtube.com/watch?v=kkIWW6vwrvM
Ciekawe, choć u ''nas'' w PL będzie ciężko.
(...)
Myślę, że nie każdy do końca mnie zrozumiał, bo głównie odpowiedzi dotyczyły fotografowania ludzi ;).
(...) Bardziej mnie chodzi o rzeczy typu statyw na środku parku, żeby zrobić zdjęcie zabytkowi, budowli, coś w ten deseń (...)
Gdy nie focę ludzi, to nie mam żadnego stresu. Robię swoje i tyle. Nieraz praktycznie kładę się na trawniku, innym razem rozstawiam statyw, albo jestem z modelką doposażony w blendę oraz lampę na statywie itp Na ludzi nie zwracam uwagi, czasem tafią się gapie. Reakcje ogólnie życzliwe, ludzie starają się nie wchodzić w kadr, czasem o coś zapytają. Im więcej złomu ma ze sobą, tym bardziej "pro" mnie traktują. Uważam, że nie warto przejmować się tym, co ludzie powiedzą i tracić przez to szansy na zrobienie ciekawych zdjęć.
Ważne jest tylko, aby się nie "panoszyć", w miarę możliwości nie przeszkadzać innym, nie denerwować gdy w miejscu publicznym ktoś nas zignoruje i w kadr wejdzie - ma do tego prawo. Byłem świadkiem, gdy na dworzec miał przyjechać zabytkowy pociąg. Było trochę gapiów i fotografów. Pewna pannica ustawiła się z aparatem i czekała na przyjazd. Gdy skład podjeżdżał jakiś dzieciak podbiegł bliżej krawędzi peronu, tuż za nim poszedł jego ojciec aby asekurować malucha. Wspomniana pannica, zamiast się ruszyć i poszukać innego kadru, zaczęła głośno i arogancko pokrzykiwać jak to zepsuto jej ten długo oczekiwany kadr. Zachowywała się, jakby ten pociąg był specjalnie dla niej. Dzieciak ją zignorował, jego ojciec był mocno zaskoczony, podobnie jak inni na peronie. W tym samym czasie ja, zamiast z "dumy prawdziwego fotografa", użyłem nóg i unikając w kadrze "obiektywnych przeszkód" w postaci zebranych gapiów zrobiłem kilka fajnych ujęć.
E, no jeśli nie chodzi o ludzi, to w ogóle się nie przejmuj. Ja mam 40 lat i bez oporów focę kwiatki, robaczki, architekturę czy na co tylko przyjdzie ochota. Kładzenie się na ziemi czy śmieszne pozycje w przysiadzie? Żaden problem :) Generalnie ludzie nie zwracają uwagi (ew. nie dają tego po sobie poznać), czasem się uśmiechną, czasem zagadają i tyle :) Jeśli już komuś coś nie pasuje (np. miałem sytuację, kiedy fotografowałem kwiatki wystające przez płot, że pani z domku wybiegła i pytała, czy mam zgodę na fotografowanie JEJ kwiatków ;)), to idzie się dalej i fotografuje coś innego :)
Nie wiem jak ludzie reaguja w polsce ale w uk jak wychodze na ulice z aparatem i wielkim obiektywem co chyba powinno odstraszac? spotykam sie zawsze z pozytywnymi reakcjami , ludzie czesto podchodza podpytac/zagadac a czasem chetnie sami pozuja. Taka sytuacje mialem wczoraj gdzie udalem sie na zlot motocyklowy i jako juz staly bywalec spotkalem sie z masa pozytywnych reakcji, szczegolnie spodobala mi sie reakcja studentek fotografii ktore podeszly do mnie zagadac walasnie o aparat i podpytac troche o technike, wymienic sie spostrzezeniami. Sadze ze sa tez tacy ludzie i w polsce tak wiec nie ma sie czego bac a brac aparat na ramie i wyjsc w miasto !
Sent from my Redmi Note 4 using Tapatalk
Dopóki nie łamię prawa i nie robię nic co mogłoby wywołać zgorszenie bądź zaszkodzić innej osobie, to mam w pupie co sobie ludzie o mnie myślą. Wręcz odwrotnie, nie lubię ludzi którzy robią coś tak, a nie inaczej - "bo co sobie ludzie pomyślą".
Można spróbować chodzić np. w dwie, trzy osoby. Nabierzesz pewności siebie, a potem już będzie łatwiej samemu :)
Ja też mam takie opory, mimo to cały czas się przełamuję. Nawet czasem jestem lekko skrępowany na ślubach, które robię zawodowo. Grunt nie dać po sobie poznać, można wtedy walczyć z samym sobą ;)
Powodzenia :)
Jak nie lubisz ludzi to zawsze możesz w weekend o 6 czy 7 rano robić zdjęcia. Ludzi mało, światło ciekawe, czego chcieć więcej. ;)
jurkarol
06-05-2017, 15:31
kiedyś możesz trafić na podobnego pasjonata, który pokaże Ci jak robić zdjęcia Twoim aparatem:
http://jpa.kki.pl/fot/201704/poza2.jpg
http://jpa.kki.pl/fot/201704/poza.jpg
Szymkowski
07-05-2017, 22:45
Ostatnie zdjęcie... :mrgreen:
Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi! ;).
Swoją drogą byłem w weekend w Poznaniu i na rynku robiłem zdjęcia smartfonem jak opętany... nie miałem niestety aparatu, bo byłem u kolegi, ale fakt faktem - nie czułem krępacji, może dlatego, że akurat tam fotografia to norma i prócz mnie były setki osób cykających?
spiritus
07-05-2017, 23:18
Bierz aparat i wtedy nam wrażenia napisz :D
Powodzenia!
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.