Xformat
27-04-2017, 15:55
Nie wiem czy był już podobny wątek, ale mam taki przypadek i chciałbym się zastanowić co dalej zrobić.
Prawie trzy tygodnie temu kupiłem sprzęt foto, przez popularny serwis. Sprzęt w cenie trochę niższej niż sklepowa, opisana prawie jak nowy i powystawowy. Zapłaciłem, poprosiłem od razu o fv (usługi reklamowe, foto i video) i następnego dnia dostałem przesyłkę. Po kilku testach tego samego dnia okazało się że sprzęt jest niesprawny a wada jest istotna z punktu widzenia przeznaczenia rzeczy. I jeszcze tego samego dnia poinformowałem sprzedawcę a następnego odesłałem sprzęt. I tu się robią schody.. Nie jestem konsumentem, ale chciałem skorzystać z prawa do rękojmi, zachowałem wszystkie terminy które w tym momencie są wymagane, domagając się zwrotu kwoty. Sprzedawca sprzęt wysłał do serwisu polskiego (od razu okazało się że był już naprawiony), a ci nie mogąc sobie poradzić (pewnie po raz drugi z tym samym problemem), odesłali go do centrali europejskiej.
Na dzień dzisiejszy, nie mam kasy, nie mam przedmiotu i nie mam żadnej informacji ile można czekać.
Kodeks cywilny mówi o nieuciążliwości terminu dla nabywcy, ale nic o konkretach. Domagam się zwrotu i pójdę sobie do innego sklepu, tyle że sprzedawca pokazuje mi środkowy palec śmiejąc się prosto w pysk. Takie mamy prawo?
Prawie trzy tygodnie temu kupiłem sprzęt foto, przez popularny serwis. Sprzęt w cenie trochę niższej niż sklepowa, opisana prawie jak nowy i powystawowy. Zapłaciłem, poprosiłem od razu o fv (usługi reklamowe, foto i video) i następnego dnia dostałem przesyłkę. Po kilku testach tego samego dnia okazało się że sprzęt jest niesprawny a wada jest istotna z punktu widzenia przeznaczenia rzeczy. I jeszcze tego samego dnia poinformowałem sprzedawcę a następnego odesłałem sprzęt. I tu się robią schody.. Nie jestem konsumentem, ale chciałem skorzystać z prawa do rękojmi, zachowałem wszystkie terminy które w tym momencie są wymagane, domagając się zwrotu kwoty. Sprzedawca sprzęt wysłał do serwisu polskiego (od razu okazało się że był już naprawiony), a ci nie mogąc sobie poradzić (pewnie po raz drugi z tym samym problemem), odesłali go do centrali europejskiej.
Na dzień dzisiejszy, nie mam kasy, nie mam przedmiotu i nie mam żadnej informacji ile można czekać.
Kodeks cywilny mówi o nieuciążliwości terminu dla nabywcy, ale nic o konkretach. Domagam się zwrotu i pójdę sobie do innego sklepu, tyle że sprzedawca pokazuje mi środkowy palec śmiejąc się prosto w pysk. Takie mamy prawo?