PDA

Zobacz pełną wersję : Problem z fotografem działającym na czarno



stokrotka91
16-01-2017, 20:30
Dzień dobry wszystkim użytkownikom

Mam pewien problem z naszym niedoszłym fotografem ślubnym i wierzę, ze podpowiecie mi jakieś rozwiązanie. Ale od początku...

W ubiegłym roku wraz z mężem zaplanowaliśmy nasz ślub. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, aż tu na 3 tygodnie przed ceremonią dowiedzieliśmy się, że nie mamy fotografa... Ten z którym podpisaliśmy umowę miał kontrole z urzędu skarbowego i dostał olbrzymią karę, której nie miał z czego opłacić. Na poczet tej kary musiał sprzedać cały sprzęt i tym samym stracił swoje narzędzie pracy, a my fotografa... Przyznał nam się później, że fotografował bez działalności gospodarczej, bo duży zus, podatki, że dużo osób tak działa itp, gorąco przepraszał, że tak wyszło, co nie zmieniło faktu, że zostaliśmy na lodzie. Szczerze mówiąc nie mieliśmy świadomości, że nasz fotograf działa nielegalnie, bo wydawał się bardzo konkretny, rzeczowy, po prostu profesjonalny z ładnym portfolio. Finalnie na szczęście udało nam się znaleźć sensowne zastępstwo, tym razem już w pełni legalnie działająca firmę i byliśmy zadowoleni z rezultatów. Niesmak po incydencie z poprzednikiem jednak pozostał i napsuł nam mnóstwo nerwów. Chyba każdy w tej sytuacji byłby rozgoryczony, że jego wymarzony dzień sypie się tuż przed finalizacja :( Od ślubu minęło już kilka miesięcy, ochłonęliśmy z mężem od tej sytuacji, jednak ciągle czujemy się oszukani... Fotograf zwrócił nam tylko zaliczkę. Czy możemy w jakiś sposób ubiegać się o odszkodowanie od tego fotografa ? Mamy umowę ze wszystkimi danymi i wyszczególnionymi punktami co nam gwarantował. Nie jesteśmy mściwi i rozumiemy, że poniósł już duże straty, jednak przy podpisaniu umowy nic nie wspominał, że może nagle zniknąć i a my zostaniemy bez niczego... Podpowiecie co możemy z tą sytuacją zrobić ?

I gorąca przestroga dla wszystkich nowożeńców. SPRAWDZAJCIE CZY WASZ FOTOGRAF/KAMERZYSTA/ZESPÓŁ DZIAŁAJĄ LEGALNIE !!! Wierzcie na słowo, że nie chcielibyście znaleźć się w takiej sytuacji jak my. To naprawdę nic przyjemnego, kiedy myślami jest się zupełnie gdzie indziej :(

ksh
16-01-2017, 20:42
Czyli sugerujesz że przed podpisaniem umowy z fotografem trzeba na niego nasłać skarbówkę ? :)
Domaganie się od niego odszkodowania musi mieć jakieś podstawy czyli zapisy w umowie, inaczej będzie to faktycznie mszczenie się na nim.
Jeśli gościu działał bez DG to w umowie podał fikcyjne dane, a na zaliczkę fałszywy paragon/fakturę ?

deep
16-01-2017, 20:47
A mi cały ten tekst śmierdzi konkurencją, oczywiście to tylko moje subiektywne odczucie :D

Rycerz
16-01-2017, 21:09
ludzie są mściwi

Owain
16-01-2017, 21:27
Pieniactwo i tyle. Czy konieczne jest prowadzenie działalności gospodarczej? Umowa mogła być umową zlecenia lub o dzieło. Po zwrocie zaliczki mściwi państwo młodzi musieliby udowodnić stratę jaką ponieśli, nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek sąd przyznał odszkodowanie za 'stres' związany z odpadnięciem fotografa. Zresztą ktoś kto ma działalność gospodarczą może np. zostać okradziony i też nie wykona usługi. Wstyd, panno stokrotko.

deep
16-01-2017, 21:44
Szkoda pisać bo pewnie i tak stokrotka się już nie pojawi. Pierwszy post i to w takim stylu oraz rejestracja na forum w tym miesiącu wiele wyjaśnia.

conio
16-01-2017, 22:05
Aha, musiał sprzedać sprzęt i nic nie wymyślił jak wywiązać się z umowy...

Co do odszkodowania to są marne szanse. Dobrze, że przynajmniej zwrócił zaliczkę.

Drack
16-01-2017, 22:50
Odszkodowanie za straty...... jakie konkretnie? Chłop przeprosił, z następnego fotografa jesteście zadowoleni, więc zapytam jeszcze raz jakie straty??? "Stokrotka rosła polna a w głowie szumi szmal???"

OjTam
16-01-2017, 22:57
"Stokrotka rosła polna a w głowie szumi szmal???"

Uważaj, bo jeszcze Cię pozwie za zniesławienie. :p

Zdanie powyżej można traktować jako komentarz do tego całego wątku...

Kurtz
16-01-2017, 23:28
Odszkodowanie za straty...... jakie konkretnie? Chłop, przeprosił, z następnego fotografa jesteście zadowoleni więc zapytam jeszcze raz jakie straty??? "Stokrotka rosła polna a w głowie szumi szmal???"

Po pierwsze. Jakie straty ? Ano takie, że planując wesele odpowiednio wcześniej dokonuje się wyboru zupełnie inaczej niż robiąc to tydzień czy miesiąc przed. Osoba nie wywiązująca się z umowy w ostatniej chwili zmusza nas do poszukiwania alternatywnego wykonawcy usługi, który to wybór najprawdopodobniej nie jest optymalny finansowo.
Po drugie - niewywiązanie się z umowy powinno być w zależności od ryzyka obwarowane karami umownymi, które zabezpieczają obydwie strony.

deep
16-01-2017, 23:32
Po drugie - niewywiązanie się z umowy powinno być w zależności od ryzyka obwarowane karami umownymi, które zabezpieczają obydwie strony.

Od tego jest umowa, chyba młodzi czytali to co podpisują

spiritus
17-01-2017, 00:04
Panowie... nie róbcie sobie problemów z tematem. Olewajcie... prawdopodobnie to kolejny kilku postowiec jaki dostanie bana.
Różne już spamy były :D

Aaa jeżeli to akurat prawdziwe konto to nie ma to jak dobić leżącego. Po co gościowi coś dokładać? Nie za dużo dostał?

Ludzie to są jednak wredne wredoty :D

krzysztofz24
17-01-2017, 01:13
Po pierwsze to prowokacja grubymi nicmi szyta:smile:
Ze tez sie dajecie na takke cos nabierac.


A juz tak na powaznie (zeby nie bylo mam na koncie tylko 1 slub i komunie dla rodziny-za darmo) ilez to watkow bylo o tym jak to fotoslubna to ciezki kawalek chleba, bo podatki itp.
I ci legalni narzekali na tych robiacych za przyslowiowe 5 stowek, ze psuja rynek itp.

A jak "biedaczek" dostaje po d...ie to wszystkim go szkoda.

O ile jak ktos trafnie napisal " stokrotce za bardzo szumi szmal".
To tego "fotografa slubnego" jakos mi nie szkoda.
Mogl sie zarejestrowac i placic te minimum...

P.s Nie jestem zwolennikiem/milosnikiem podatkow:-)

sokolnik
17-01-2017, 01:21
stokrotce może w nagrodę BANana ? :)

spiritus
17-01-2017, 01:32
stokrotce może w nagrodę BANana ? :)

Kurcze... już miałem napisany post z prośbą aby już się tutaj nie wypowiadać ale internet mi przerwało i przepadł :D



Też mi się wydaje, że to spamer... dam jej czas do jutra do 20. i jak się nie wypowie to dostanie bana i całość zostanie posprzątana.

sokolnik
17-01-2017, 01:39
a po co ma się wypowiadać...? Już się wypowiedziała wyżej :)
Ja tu widzę winę ewidentną i kara jest tylko jedna ;)
banan :) albo STOS :) :lol:

spiritus
17-01-2017, 01:42
a po co ma się wypowiadać...? Już się wypowiedziała wyżej :)
Ja tu widzę winę ewidentną i kara jest tylko jedna ;)
banan :) albo STOS :) :lol:

już, już....ciiii, spokojnie :D

krzysztofz24
17-01-2017, 01:55
już, już....ciiii, spokojnie :D

Dobrze obaj wiemy ze ten watek skonczy sie zamknieciem w dniu jutrzejszym:-).
A powod bedzie raczej inny...;-)

!AGresT
17-01-2017, 08:21
A jak "biedaczek" dostaje po d...ie to wszystkim go szkoda.

No nie? ;)
Nie rozumiem, czemu ten post miałby być prowokacją. Ludzie zostali oszukani z premedytacją - fotograf ukrył, że proponuje im nielegalną usługę - i tak, ponieśli szkody (odrobina wyobraźni pozwala zrozumieć, jak taka sytuacja wyglądała dla pary młodej na krótko przed ślubem). Zwrot zaliczki jednak dotyczy sytuacji "normalnych". Tu było zwykłe oszustwo. A tu wszyscy, że młodzi są źli, ze ktoś ich oszukał, pazerni, bo chcieli by rekompensaty za stres i kłopoty, do których by nie doszło, gdyby fotograf był uczciwym człowiekiem. Powyższe posty bardzo wiele mówią o ich autorach. I to co innego, niż autorzy sądzą, ze powiedzieli.

ekonet
17-01-2017, 09:36
Też mi się wydaje, że to spamer... dam jej czas do jutra do 20. i jak się nie wypowie to dostanie bana i całość zostanie posprzątana.
Ale bana - za co? Są powody? Bo jakoś nie widzę.

leon28
17-01-2017, 10:24
tez mysle, ze niekoniecznie chodzi tu o prowokacje.
rozumiem i potrafie zidentyfikowac sie z mlodymi, ktorzy na krotko przed slubem, ponownie musieli zaprzatac sobie glowe wyborem kolejnego fotopstryka. nie dosc, ze wielu juz pewnie mialo terminy zajete, to kazda taka sprawa w przedslubnej gonitwie, niezle potrafi zmeczyc.

gdyby to mlodzi wycofali sie ze zlecenia, proszac o zwrot zaliczki, bo znalezli kogos tanszego/lepszego/bardziej im pasujacego to jak byscie do tego podeszli?
nie zarabiam na zdjeciach, a jednak bardzo wkurza mnie taka nieuczciwa konkurencja. wielu z was foci na slubach, placac podatki dochodowe, nierzadko vat, ubezpieczenia zus itd.
biorac za slub 1000 pln (to tylko przyklad), ile wam zostaje na reke, zeby w przyszlosci kupic nowy sprzet, utrzymac rodzine itd. a ile zostaje takiemu komus, kto nie przejmuje sie powyzszymi obciazeniami?
nie jestescie konkurencyjni. takie samo zdanie mam o dotacjach, gdzie jeden zbiera na sprzet latami, uczy sie, zdobywa doswiadczenie, nowych klientow, kupuje coraz lepszy sprzet, a obok pojawiaja sie jak kroliki z cylindra osoby po dotacjach, ktore dostajac darmo pokazna sume czesto maja w dupie ekonomie i swiadomie psuja rynek i zanizaja ceny, bo przeciez nie musza dzialac w rynkowych realiach. dostali kase, maja obnizone obciazenia podatkowe itd. to jakos rok czy dwa przepekaja. a co bedzie pozniej? a to, ze przez to kilku innych dzialajacych legalnie straci w sumie wiecej niz ta smieszna dotacja, bo np. musieli obnizyc ceny kogo to interesuje.
jesli to prawda co pisza mlodzi, to chyba nie wypada ich krytykowac, bo fotopstryk zachowal sie po prostu jak zwykly ****

fafniak
17-01-2017, 10:37
Cóż...za dużo pojezdzilem po kraju żeby nie poznać rożnych przypadkow pracy na czarno. Nie raz robiliśmy materiały o rodzinach które nie miały po prostu innego wyjścia. Nie wiem co to za fotoziutek, to co zrobił znamy tylko i wyłącznie z przekazu tej niby pary młodej.
Jeżeli faktycznie spotkała go taka przygoda to dobijanie faceta jest złe niezależnie od przykrości związanych z poszukiwaniami nowego. Naprawdę iście chrześcijańskie podejście.

Zdebik
17-01-2017, 10:44
Kilka miesiecy po fakcie czujecie sie oszukani. Droga Pani, na pierwszy rzut oka nie wygladacie na chciwych, po prostu te wozki dla dzieci takie drogie.

Chlop dostal nauczke, pewnie to co zarobil utopil w tej grzywnej, a Wam sie zachciewa walki w sadzie jak Carringtony.

!AGresT
17-01-2017, 10:48
Nie jestem chrześcijaninem, to się wypowiem :) Jakie dobijanie? Marcin, nie rozmawiamy tutaj o najemnych robotnikach gnębionych przez wyzyskujących kapitalistów, tylko o facecie, który oszukiwał klientów, udając że prowadzi działalność gospodarczą. Z pewnością nie było to sporadyczne, pojedyncze działanie, bo urząd by się do niego nie dobrał. Czym innym jest kara, która go spotkała ze strony US, czym innym słuszna, moim zdaniem, idea poszkodowanych w domaganiu się zadośćuczynienia. To tak, jak ktoś Ci wjedzie w du*ę autem to dostajesz odszkodowanie z OC, ale jeśli ten ktoś jechał bez prawa jazdy i był pod wpływem, możesz uznać sytuację za potencjalnie zamierzoną i dochodzić dodatkowego odszkodowania. Dodatkowo używając określeń typu "niby para młoda" stosujesz język insynuacji. Nieładnie.

A co do ewentualnego odzywania się autorki wątku, to gdybym, jako poszkodowany przez oszusta z jakiejś branży, poprosił o poradę na ich forum i uzyskał serię odpowiedzi w stylu:

"Stuknąć sie w ten pusty łeb , przynajmniej kilka razy.....
To nieprawdopodobne jak ludzie sa bezwzględni, głupi, egoistyczni i mściwi...."

To chyba jednak już bym się nigdy na takim forum nie odezwał.

fafniak
17-01-2017, 11:31
Widzisz...ja jednak widzę to troszkę inaczej, być może ze względu na to ze zbyt dużo poznałem małych i mściwych ludzi...
Zupełnie inaczej zareagowałbym na tekst typu... "jak sprawdzić czy ten fotograf nie wziął innego lepszego zlecenia, bo coś tu nam śmierdzi...Gdyby okazało sie że tak było to myśle że sprawa byłaby oczywista.
Co do "niby pary młodej" to powiem ci że ja też mam 11 lat i lubię kolorowe stroje....spotkamy sie? ;)
Co do pracy na czarno....mam nadzieje że życie mi tego oszczędzi, ale powtórzę jeszcze raz, zbyt dużo dziwnych przypadków widziałem to jest znacznie bardziej skomplikowane niż na pozór sie wydaje.

edytka....
Ale masz rację po chamsku napisałem


Czy można prosić moderację o usunięcie tych tekstów?

!AGresT
17-01-2017, 12:34
Zupełnie inaczej zareagowałbym na tekst typu... "jak sprawdzić czy ten fotograf nie wziął innego lepszego zlecenia, bo coś tu nam śmierdzi...Gdyby okazało sie że tak było to myśle że sprawa byłaby oczywista.
Co do "niby pary młodej" to powiem ci że ja też mam 11 lat i lubię kolorowe stroje....spotkamy sie?

Chyba przeczytaliśmy inne pierwsze posty tego wątku. Dziewczyna opisała, że fotograf sam się przyznał, że działał nielegalnie i ich oszukał. Dlaczego miała by sprawdzać, czy coś śmierdzi, skoro on się sam przyznał, że nas$%ł? Opisała całą sytuację i zapytała:
"ochłonęliśmy z mężem od tej sytuacji, jednak ciągle czujemy się oszukani... Fotograf zwrócił nam tylko zaliczkę. Czy możemy w jakiś sposób ubiegać się o odszkodowanie od tego fotografa ?"
To tak, jakby oszukał cie hydraulik, oczywiście, potem wziąłeś innego, ale remont trwał miesiąc zamiast tygodnia, użerałeś się wydzwaniałeś itd, itp. Masz jednak umowę z pierwszym hydraulikiem i zastanawiasz się, czy jest metoda, żeby zrekompensował Ci jakoś te nerwy i stresy (chociaż zepsuł Ci tylko remont, a nie jeden z najważniejszych momentów życia - okres ślubny). I pytając na forum hydraulików, jak sądzą, czy można coś z tym zrobić, zostajesz uznany za podszywającego się oszusta, krętacza i naciągacza, chociaż to Ty zostałeś oszukany przez krętacza.
Powtórzę - wcale się nie zdziwię, jeżeli autorka już nigdy nie tylko nie odpisze, ale i nie zajrzy na to forum. Skąd to usilne twierdzenie, ze to ktoś podszywający się pod klientkę, czemu osobę opisującą, jak została oszukana, tak traktujecie? Przepraszam za porównanie, ale ja to odbieram, jak komentarz po molestowaniu dzieci przez księży, ze same lgnęły i o jakimkolwiek zadośćuczynieniu nie może być dla tych chciwych bachorów mowy. Wiem, że za mocno, ale schemat zachowania ten sam.
Nawet, jeżeli sytuacja jest teoretyczna, dla mnie jest jasna - osoba oszukana pyta, czy ma szanse na odszkodowanie od oszusta, za co zostaje zmieszana z błotem.

ekonet
17-01-2017, 12:49
Widzisz...ja jednak widzę to troszkę inaczej, być może ze względu na to ze zbyt dużo poznałem małych i mściwych ludzi...
Zupełnie inaczej zareagowałbym na tekst typu... "jak sprawdzić czy ten fotograf nie wziął innego lepszego zlecenia, bo coś tu nam śmierdzi...Gdyby okazało sie że tak było to myśle że sprawa byłaby oczywista.
Co do "niby pary młodej" to powiem ci że ja też mam 11 lat i lubię kolorowe stroje....spotkamy sie? ;)
Co do pracy na czarno....mam nadzieje że życie mi tego oszczędzi, ale powtórzę jeszcze raz, zbyt dużo dziwnych przypadków widziałem to jest znacznie bardziej skomplikowane niż na pozór sie wydaje.

edytka....
Ale masz rację po chamsku napisałem


Czy można prosić moderację o usunięcie tych tekstów?
Co konkretnie chcesz usunąć?

- - - - kolejny post - - - - - -

A ja tak sobie myślę teraz - jeśli koleś nie miał działalności, to w zasadzie nie jest raczej możliwa u niego kontrola z urzędu skarbowego. Czyż nie tak?

fafniak
17-01-2017, 12:52
Co konkretnie chcesz usunąć?

Już jest załatwione
!AGresT - przyznał się ze działał na czarno a nie "przyznał się że oszukał"
Nie ciągnijmy tego, ja poznalem ludzi którzy po fakcie sa w stanie wykorzystać każdy kruczek prawny by wydym... drugą osobę i ta sytuacja bardzo mi tu pasuje. Ty masz inne doświadczenie i podejrzewam ze nie zrozumiemy się

leon28
17-01-2017, 13:04
Cóż...za dużo pojezdzilem po kraju żeby nie poznać rożnych przypadkow pracy na czarno. Nie raz robiliśmy materiały o rodzinach które nie miały po prostu innego wyjścia. Nie wiem co to za fotoziutek, to co zrobił znamy tylko i wyłącznie z przekazu tej niby pary młodej.
Jeżeli faktycznie spotkała go taka przygoda to dobijanie faceta jest złe niezależnie od przykrości związanych z poszukiwaniami nowego. Naprawdę iście chrześcijańskie podejście.
ja wiem, ze rzadko kiedy sprawy sa tylko czarno-biale i czasami taka a nie inna sytuacja zmusza do takich a nie innych dzialan. natomiast niezaleznie od tego nie mozna chyba potepiac pary mlodej, ze czuje sie mimo wszystko oszukana.

spiritus
17-01-2017, 13:21
Ale bana - za co? Są powody? Bo jakoś nie widzę.

Jako spambot jakich pełno. 2-3 wpisy na szybko i go nie ma a później w "stronce domowej" się pojawia odnośnik do czegoś.
Dobra, zostawię :D


A ja tak sobie myślę teraz - jeśli koleś nie miał działalności, to w zasadzie nie jest raczej możliwa u niego kontrola z urzędu skarbowego. Czyż nie tak?

Chyba, że ktoś go podkablował.

fafniak
17-01-2017, 13:29
ja wiem, ze rzadko kiedy sprawy sa tylko czarno-biale i czasami taka a nie inna sytuacja zmusza do takich a nie innych dzialan. natomiast niezaleznie od tego nie mozna chyba potepiac pary mlodej, ze czuje sie mimo wszystko oszukana.
Czy ja potępiam że czuje się oszukana? Nie... potępiam próby wyciągnięcia na tej podstawie kasy. Przy zalożeniu że pisza prawdę a facet powiedział prawdę - to został juz wystarczająco ukarany chyba? Trzeba dobijać?
Przy założeniu że ktoś tutaj kłamie - tworzy się zbyt wiele problemów do rozważenia i dyskusji ;)

!AGresT
17-01-2017, 13:30
przyznał się ze działał na czarno a nie "przyznał się że oszukał" :D :D :D

Nie ciągnijmy tego, OK

freefly
17-01-2017, 13:36
Dzień dobry wszystkim użytkownikom

Mam pewien problem z naszym niedoszłym fotografem ślubnym i wierzę, ze podpowiecie mi jakieś rozwiązanie. Ale od początku...

W ubiegłym roku wraz z mężem zaplanowaliśmy nasz ślub. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, aż tu na 3 tygodnie przed ceremonią dowiedzieliśmy się, że nie mamy fotografa... Ten z którym podpisaliśmy umowę miał kontrole z urzędu skarbowego i dostał olbrzymią karę, której nie miał z czego opłacić. Na poczet tej kary musiał sprzedać cały sprzęt i tym samym stracił swoje narzędzie pracy, a my fotografa... Przyznał nam się później, że fotografował bez działalności gospodarczej, bo duży zus, podatki, że dużo osób tak działa itp, gorąco przepraszał, że tak wyszło, co nie zmieniło faktu, że zostaliśmy na lodzie. Szczerze mówiąc nie mieliśmy świadomości, że nasz fotograf działa nielegalnie, bo wydawał się bardzo konkretny, rzeczowy, po prostu profesjonalny z ładnym portfolio. Finalnie na szczęście udało nam się znaleźć sensowne zastępstwo, tym razem już w pełni legalnie działająca firmę i byliśmy zadowoleni z rezultatów. Niesmak po incydencie z poprzednikiem jednak pozostał i napsuł nam mnóstwo nerwów. Chyba każdy w tej sytuacji byłby rozgoryczony, że jego wymarzony dzień sypie się tuż przed finalizacja :( Od ślubu minęło już kilka miesięcy, ochłonęliśmy z mężem od tej sytuacji, jednak ciągle czujemy się oszukani... Fotograf zwrócił nam tylko zaliczkę. Czy możemy w jakiś sposób ubiegać się o odszkodowanie od tego fotografa ? Mamy umowę ze wszystkimi danymi i wyszczególnionymi punktami co nam gwarantował. Nie jesteśmy mściwi i rozumiemy, że poniósł już duże straty, jednak przy podpisaniu umowy nic nie wspominał, że może nagle zniknąć i a my zostaniemy bez niczego... Podpowiecie co możemy z tą sytuacją zrobić ?

I gorąca przestroga dla wszystkich nowożeńców. SPRAWDZAJCIE CZY WASZ FOTOGRAF/KAMERZYSTA/ZESPÓŁ DZIAŁAJĄ LEGALNIE !!! Wierzcie na słowo, że nie chcielibyście znaleźć się w takiej sytuacji jak my. To naprawdę nic przyjemnego, kiedy myślami jest się zupełnie gdzie indziej :(

Działał legalnie, tylko nie wywiązywał się z obowiązków podatkowych i ZUS. Po co to mieszać dwie różna sprawy. Nie świadczył przecież nielegalnych usług.
Przy nielegalnej działalności nikt nie sporządza pisemnych umów na wykonanie usług. Wszystko jest na przysłowiową gębę.

fafniak
17-01-2017, 13:39
:D :D :D
OK

Czyli nei zrozumiałeś - chodzi o to że wątpię aby ze strony pary mlodej padło pytanie "Czy pan działa legalnie i odprowadza podatki ? " (co zreszta wynika z tego co napisala stokrotka)a tym samym rozważanie "czy oszukał" nie wspominając o tym z własnej woli to ... ;)

spadam

!AGresT
17-01-2017, 13:42
Chyba, ze nie umie działać nielegalnie :) Lub chce sprawiać wrażenie, że działa legalnie. Wchodzimy w semantykę.

Marcin - a Ty każdego, kto sporządza z Tobą umowę i lub wystawia rachunek pytasz, czy działa legalnie?

Me_how
17-01-2017, 14:07
Działał legalnie, tylko nie wywiązywał się z obowiązków podatkowych i ZUS. Po co to mieszać dwie różna sprawy. Nie świadczył przecież nielegalnych usług.
Przy nielegalnej działalności nikt nie sporządza pisemnych umów na wykonanie usług. Wszystko jest na przysłowiową gębę.
Mylisz się. W naszym kraju możesz podpisać dowolną umowę o dzieło nie zakładają działalności. Jeżeli odprowadzisz od tej umowy podatek, to nikt nic Ci nie zrobi. Ale jeżeli takich umów podpiszesz kilka, kilkanaście to US uzna, że prowadzisz działalność gospodarczą bez jej rejestracji. A to już jest karalne. Z treści informacji Stokrotki wynika, że właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia.
Swoją drogą ciekawe jak na niego wyszli?

leon28
17-01-2017, 14:15
Swoją drogą ciekawe jak na niego wyszli? 99% takich przypadkow to dzieki "zyczliwym". mogl to byc np. niezadowolony klient tego fotopstryka.

freefly
17-01-2017, 14:17
Mylisz się. W naszym kraju możesz podpisać dowolną umowę o dzieło nie zakładają działalności. Jeżeli odprowadzisz od tej umowy podatek, to nikt nic Ci nie zrobi. Ale jeżeli takich umów podpiszesz kilka, kilkanaście to US uzna, że prowadzisz działalność gospodarczą bez jej rejestracji. A to już jest karalne. Z treści informacji Stokrotki wynika, że właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia.
Swoją drogą ciekawe jak na niego wyszli?

Prawo cywilne to jedno, a ordynacja podatkowa to drugie. Dwie różne rzeczy w przypadku legalności. I zależy czy było to jedyne jego źródło zarobkowania itp. Są czynności, które możesz wykonywać w sposób ciągły i z tego tytułu działalności nie masz obowiązku rejestrować. Np. zarabianie z tytułu praw autorskich ( w przypadku autora). Jest jeszcze szereg innych profili zarobkowania, gdzie obowiązek nie występuje.

madebyzosiek
17-01-2017, 14:26
99% takich przypadkow to dzieki "zyczliwym". mogl to byc np. niezadowolony klient tego fotopstryka.
Albo dobry kolega po fachu z tej samej branży... Mnie przed ślubem własnym zaskoczyła informacja, że siostra zakonna, która się zadeklarowała do ozdobienia kościoła za umówioną kwotę, nie zrobi tego, bo "bolą ją nogi"... Dowiedziałem się o tym przypadkiem w poniedziałek, a ślub mój i czterech innych par, był zaplanowany na sobotę... Że też nigdy nie wpadłem na pomysł, żeby zażądać odszkodowania... To mnie kosztowało godziny wiszenia na telefonie i kilometry jeżdżenia po całym Opolu, żeby znaleźć kwiaciarnię, która da radę :) Dobrze, że mam sporą odporność na trudności życiowe ;)

Me_how
17-01-2017, 14:28
Prawo cywilne to jedno, a ordynacja podatkowa to drugie. Dwie różne rzeczy w przypadku legalności. I zależy czy było to jedyne jego źródło zarobkowania itp. Są czynności, które możesz wykonywać w sposób ciągły i działalności nie musisz zakładać. Np. zarabianie z tytułu praw autorskich ( w przypadku autora).
Tyle że, te dwie różne rzeczy wiążą się ze sobą. A tantiemy autorskie to jednak specyficzna forma zarobkowania i nie ma związku z działalnością usługową fotografa.

Zdebik
17-01-2017, 14:50
A moze bylo tak, ze ten "nielegalny" chcial 1000zl za slub a "legalny" skasowal 3000zl.

PM czuje sie w obowiazku odzyskania 2K PLN roznicy.

Me_how
17-01-2017, 14:56
Tak w ogóle to PM powinni z problemem iść do prawników a nie do fotografów.

skarcity
17-01-2017, 16:40
Wasza solidarność zawodowa byłaby godna podziwu gdyby nie fakt, że stoicie murem za nieuczciwym "członkiem stada". Fakt, że przy okazji próbujecie zgnoić ofiarę napawa mnie obrzydzeniem.

Agrest - dziękuję za głos rozsądku.



Pozdrawiam

nikoniarz
17-01-2017, 17:06
Super wyrokowanie znając opinię tylko jednej ze stron :D

Warciarz
17-01-2017, 17:17
Tak czytam ten wątek i przecieram momentami oczy ze zdumienia. Nie znam szczegółowo sytuacji, ale po mojemu to para młoda została ładnie wydymana przez jakiegoś fotoziutka, a część osób próbuje go uparcie bronić jednocześnie mieszając z błotem nowożeńców. Załóżmy, że jakiś złodziej ukradł Wam auto. Po czasie odzyskaliście to auto, ale w dużo gorszym stanie niż było. Złodziej zapłacił grzywnę na rzecz Państwa, a Wy zostaliście z poobijanym autem. Satysfakcjonowało by Was, że złodziej już dostał karę, wszystko jest ok i można zamknąć temat ? Mnie nie i nie widzę w tym ani grama pazerności. Może para młoda w czeluściach internetu znalazła jakiegoś magika, który był znacznie tańszy niż konkurencja i dostała za to karę. W takim wypadku jak najbardziej im się należała, bo pazerność nie popłaca. No, ale może było jednak inaczej ? Fajnie jakby autorka wątku jeszcze się tu wypowiedziała bardziej szczegółowo, chociaż nie zdziwię się, że po takiej lawinie mięsa nie będzie miała na to ochoty. I szczerze mówiąc to trochę mnie przeraża ta "branżowa solidarność" bronienia teoretycznie "tego, który był zły"

M_B
17-01-2017, 17:28
No, ale przecież zawsze jest opcja "z szopy" za x zł z całym tego ryzykiem i opcja pro za 3x zł z ograniczonym ryzykiem. Wybór należy do klienta, zawsze.

spiritus
17-01-2017, 17:38
Przykład ze złodziejem to przykład beznadziejny... przecież on ich nie okradł tylko nie wywiązał się z umowy (ciekawe ogólnie jaka była treść umowy bo mógł się jakoś zabezpieczyć). Nie wykonał też zlecenia w sposób inny niż przedstawiał to w swoim portfolio.
Jeżeli miał w umowie napisane, że w każdej chwili bez podania przyczyny może zrezygnować i PM to podpisali to jest kryty bo zgodzili się na takie warunki podpisując papier.

Jak ktoś wcześniej zauważył... nie znamy też punktu widzenia fotografa.

ksh
17-01-2017, 17:42
Coś mi się wydaje że ta sokrotka to was mocno ztrolowała, może to jakaś misja/krucjata albo "walka" z szarą strefą, wersje opisanej przygody brałbym pod uwagę na końcu ;)

Kurtz
17-01-2017, 18:00
Wasza solidarność zawodowa byłaby godna podziwu gdyby nie fakt, że stoicie murem za nieuczciwym "członkiem stada". Fakt, że przy okazji próbujecie zgnoić ofiarę napawa mnie obrzydzeniem.

Agrest - dziękuję za głos rozsądku.

Dokładnie to samo chciałem napisać.

Jeżeli ktoś się nie wywiązuje z umowy to można się sądzić o pokrycie strat ( czyli też poniesionych wyższych kosztów usługi alternatywnej ). Jeżeli fotograf zaoferował usługę za 1000PLN, a później się nie wywiązał z umowy ( a sama umowa nie dawała mu takiego prawa ) i młodzi musieli na ostatnią chwilę zatrudnić fotografa który wziął 3000PLN, to moim zdaniem, jest to strata będąca wynikiem niewywiązania się z umowy pierwszego fotografa. To oczywiście jest temat dla prawników, ale absolutnie nie rozumiem takiego bronienia fotografa który nie wywiązał się z umowy i ataku na młodych, którzy czują się oszukani ( bardzo słusznie, mają do tego jak najbardziej prawo ). Tyle piszecie jak to zabezpieczać się przed nieuczciwymi młodymi biorąc zaliczki i tworząc odpowiednie zapisy w umowie, rozpisujecie się w innych tematach jaka to straszna strata dla was, jak młodzi się wycofają w ostatniej chwili, bo wy już innego zlecenia nie dostaniecie w tak krótkim terminie. Jak Kalemu ukraść krowę, to źle, jak Kali ukraść krowę, to dobrze.

Mane
17-01-2017, 18:13
Zaliczka to żadne zabezpieczenie, bo jest zwrotna :)


I gorąca przestroga dla wszystkich nowożeńców. SPRAWDZAJCIE CZY WASZ FOTOGRAF/KAMERZYSTA/ZESPÓŁ DZIAŁAJĄ LEGALNIE !!! Wierzcie na słowo, że nie chcielibyście znaleźć się w takiej sytuacji jak my. To naprawdę nic przyjemnego, kiedy myślami jest się zupełnie gdzie indziej :(

Czy powyższa sytuacja nie jest możliwa w przypadku legalnie działającej firmy? :) Śmiem wątpić, kradzież sprzętu czy dowolna sytuacja losowa uniemożliwiająca wykonanie zlecenia jest jak najbardziej możliwa.

pincerna
17-01-2017, 18:34
Ja tez tak czytam i się wczytuje i staram się zrozumieć i usprawiedliwić i jednych i drugich tzn. i "stado" i nielegalnego :-). Prawdopodobnie chodzi o kasę no chyba ze lubią pieniactwo. Nielegalny chciał 1000 ale wpadł więc musieli wziąć legalnego być może nawet za 3 tys. I teraz jeśli nielegalny chciał ich oszukać no bo zatajenie to oszustwo w pewnym sensie to PM co sobie myślała? ze co ... że cud przedmałżeński? ze fart ze tak tanio ? Przecież musieli choć przez chwile zastanowić się ze cos tu musi być nie tak prawda? I ostatnie... czy WY zawsze ale to zawsze jeśli Wam np. rura pęknie to wołacie firmę i hydraulika z całym osprzętem czy może sąsiad który się to robi bo potrafi?. A ilu jeszcze jest takich fachowców co płacą podatki ale Was skasują "po tzw. godzinach" czyli kasa do kieszeni???

!AGresT
17-01-2017, 18:48
Ale o tysiącu i trzech to pisali już komentatorzy. Autorka nic o kwotach nie wspominała. A może wzięli pierwszego za trzy tysiące a drugiego za tysiąc? Tylko co to ma do rzeczy.
Komentującym polecam przeczytanie pierwszego postu. Ze zrozumieniem. I na spokojnie próbę wyobrażenia sobie siebie w takiej sytuacji.

A co do autorki - już wspominałem, dlaczego sądzę, że się nie odezwie. Nawet jeżeli historia została wymyślona, to przecież mogła by się taka wydarzyć, jest bardzo prawdopodobna, bez jakiś niestworzonych sytuacji. To nie ma znaczenia.

Skarcity - pozdrawiam.

Drack
17-01-2017, 18:51
Porównywanie sytuacji z tego wątku do jakichkolwiek innych, jest delikatnie mówiąc nieporozumieniem. Nikt nie zna okoliczności oraz przyczyn przez które omawiany fotograf pracował (w naszym kochanym opiekuńczym państwie) w sposób sprzeczny z socjalistycznym reżimem, który panuje w kraju. Może miał w du...., może miał kłopoty finansowe i zawiesił działalność pracując nadal (gdyż do garnka trzeba coś dzieciom włożyć). Przykład o złodzieju samochodu to już zupełnie mnie zadziwił. Posty w temacie niemal od początku OT. Jeżeli autorka wątku czuje się poszkodowana, zgodnie z prawem może złożyć pozew w sądzie, ale o tym chyba każdy dorosły ludek wie, dlaczego więc zakładać o tym temat na forum fotograficznym? Może sumienie podpowiada by upewnić się w swoich przekonaniach? Tego również nikt nie wie :). Jedno chciałbym powiedzieć mając nadzieję iż się większość z was ze mną zgadza, nie dajmy się podzielić, tym bardziej, że mamy jedną wspólną pasję, która nas łączy.

MstrG
17-01-2017, 19:22
Wygląda na to, że jeden z użytkowników (nawet wypowiadający się w tym temacie) postanowił troszkę Was sprowokować.

Póki co wątku nie zamykam, bo sytuacja jest możliwa nawet jeśli jest w tym wypadku czysto teoretyczna, przenoszę jednak z Cafe.
Proszę Was, abyście nie zrobili tutaj bałaganu, nie obrażali się wzajemnie i trzymali się tematu.

janecki
17-01-2017, 21:40
Przeciez to jest totalna prowokacja. Ktora pokazuje jak jest źle w świecie fotografii. Szczególnie między fotografami. Bzdura z tą kradzieżą samochodu, tak samo jak pisanie ze ktoś działa nielegalnie. Niech mi ktoś wytłumaczy co to jest prawnie działać nielegalnie ? Moja żona pracuje w pewnym publicznym urzędzie w dziale prawnym, i trzeba komuś udowodnić ze ktoś zarabia nie odprowadzajac składek, trzeba mu udowodnić ze coś robi coś co podchodzi pod działalność i się z tego nie rozlicza. Można spokojnie robić od czasu do czasu jakaś usługę bez prowadzenia działalności. Jak ktoś ma problemy z prawnego punktu widzenia to może lecieć z tym do sądu z prawnikiem, a nie na forum fotograficznym. Czuć zdesperowanego fotoziutka który ma coraz mniej zleceń.

Aeon88
18-01-2017, 03:24
Fotograf nie działał nielegalnie. Fotograf działał legalnie tylko nie rozliczał się z US ze swoich przychodów za co został pociągnięty do odpowiedzialności. Nielegalnie to można maryśkę sprzedawać na bazarze. Fotograf powinien wziąć karę na klatę, zapłacić, następnie zarejestrować działalność i przyjść na ślub zrobić zdjęcia, sprzęt można wypożyczyć. Fotograf natomiast odstąpił od umowy na krótko przed ślubem, zmuszając PM do szukania zastępstwa co łatwe nie jest bo większość dobrych fotografów ma już termin zajęty. PM nie została oszukana, bo to nie jest ich sprawa czy fotograf ma działalność i rozlicza się jak inni czy robi to sporadycznie, niezorganizowanie, i dopisuje przychód do pola "Inne" w rocznym picie. PM może pójść do sądu, jeśli udowodni że ponieśli jakieś straty (np musieli zamówić kiepskiego ziutka bo wszyscy inni byli zajęci) i sąd da temu wiarę to zasądzi odszkodowanie. Na co bym nie liczył, bo jak sama młoda napisała - byli zadowoleni z efektów pracy ostatecznie wynajętego fotografa, zaliczka została zwrócona, w umowie nie było też raczej kary umownej bo by coś o tym młoda wspomniała. Zostaje tylko stres, na ile sąd to wyceni - nie wiadomo. Poza tym, dlaczego nie wnieśli sprawy od ręki tylko czekali kilka miesięcy aby to zrobić? Myślę że stąd to jechanie po młodych w tym wątku, bo to faktycznie wygląda jak by szukali $$ na wózek bo im brakło... Takie sprawy załatwia się od ręki. Co nie zmienia faktu, że mają prawo dochodzić zadośćuczynienia mimo że te kilka miesięcy minęło. Nie zmienia to też faktu, że fotograf podpisał umowę a potem cofnął dupę, co też wygląda kiepsko, bo tak się robić nie powinno i żadna PM nie chciałaby się znaleźć na ich miejscu.

Także podsumowując, fotograf mógł odstąpić od umowy, co też zrobił, tak jak i Wy młodzi mogliście to zrobić. Każda ze stron ma takie prawo. Fakt że chodzi o ślub więc najedliście się stresu jest oczywisty, ale żądając odszkodowania w sądzie raczej tylko ten stres zostanie wzięty pod uwagę. Znaleźliście zastępstwo, jesteście z niego zadowoleni, nie ponieśliście strat finansowych ani moralnych. Strzelam że sprawa zakończy się bez wyroku z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu.

Me_how
18-01-2017, 03:48
Legalnie oznacza zgodnie z obowiązującym prawem. Skoro został pociągnięty do odpowiedzialności, to znaczy że nie działał zgodnie z prawem, czyli nielegalnie. Z resztą wywodu trudno się nie zgodzić.

Fotograf nie działał nielegalnie. Fotograf działał legalnie tylko nie rozliczał się z US ze swoich przychodów za co został pociągnięty do odpowiedzialności. Nielegalnie to można maryśkę sprzedawać na bazarze. Fotograf powinien wziąć karę na klatę, zapłacić, następnie zarejestrować działalność i przyjść na ślub zrobić zdjęcia, sprzęt można wypożyczyć. Fotograf natomiast odstąpił od umowy na krótko przed ślubem, zmuszając PM do szukania zastępstwa co łatwe nie jest bo większość dobrych fotografów ma już termin zajęty. PM nie została oszukana, bo to nie jest ich sprawa czy fotograf ma działalność i rozlicza się jak inni czy robi to sporadycznie, niezorganizowanie, i dopisuje przychód do pola "Inne" w rocznym picie. PM może pójść do sądu, jeśli udowodni że ponieśli jakieś straty (np musieli zamówić kiepskiego ziutka bo wszyscy inni byli zajęci) i sąd da temu wiarę to zasądzi odszkodowanie. Na co bym nie liczył, bo jak sama młoda napisała - byli zadowoleni z efektów pracy ostatecznie wynajętego fotografa, zaliczka została zwrócona, w umowie nie było też raczej kary umownej bo by coś o tym młoda wspomniała. Zostaje tylko stres, na ile sąd to wyceni - nie wiadomo. Poza tym, dlaczego nie wnieśli sprawy od ręki tylko czekali kilka miesięcy aby to zrobić? Myślę że stąd to jechanie po młodych w tym wątku, bo to faktycznie wygląda jak by szukali $$ na wózek bo im brakło... Takie sprawy załatwia się od ręki. Co nie zmienia faktu, że mają prawo dochodzić zadośćuczynienia mimo że te kilka miesięcy minęło. Nie zmienia to też faktu, że fotograf podpisał umowę a potem cofnął dupę, co też wygląda kiepsko, bo tak się robić nie powinno i żadna PM nie chciałaby się znaleźć na ich miejscu.

Także podsumowując, fotograf mógł odstąpić od umowy, co też zrobił, tak jak i Wy młodzi mogliście to zrobić. Każda ze stron ma takie prawo. Fakt że chodzi o ślub więc najedliście się stresu jest oczywisty, ale żądając odszkodowania w sądzie raczej tylko ten stres zostanie wzięty pod uwagę. Znaleźliście zastępstwo, jesteście z niego zadowoleni, nie ponieśliście strat finansowych ani moralnych. Strzelam że sprawa zakończy się bez wyroku z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu.

madebyzosiek
18-01-2017, 08:24
Legalnie oznacza zgodnie z obowiązującym prawem. Skoro został pociągnięty do odpowiedzialności, to znaczy że nie działał zgodnie z prawem, czyli nielegalnie. Z resztą wywodu trudno się nie zgodzić.
Łamanie przepisów nie jest jednoznaczne z nielegalnością... Czy jak jedziesz samochodem 60 km/h w mieście, to jedziesz nielegalnie, czy przepisy łamiesz? :) Bo pociągniety do odpowiedzialności zostaniesz jak Cię Policja zatrzyma :D
Całe te rozważania miałyby sens, gdyby była możliwość poznania prawdy z obu stron, co zostało zauważone już dawno... Ale gdzieś szybkie pisanie ćwiczyć trzeba :D

spiritus
18-01-2017, 11:50
Autor/autorka tematu się nie loguje odkąd został założony temat... gdyby jej zależało to zaglądnęłaby.

Tak jak MstrG napisał. Ten temat należy do jednego z użytkowników broniących mniemanej autorki.


Nie ma co już spamować :)

skarcity
18-01-2017, 12:48
Autor/autorka tematu się nie loguje odkąd został założony temat... gdyby jej zależało to zaglądnęłaby.
Ja po przeczytaniu pierwszych odpowiedzi też bym się już nie logował.


Tak jak MstrG napisał. Ten temat należy do jednego z użytkowników broniących mniemanej autorki.
Do którego?

Pozdrawiam

spiritus
18-01-2017, 13:01
Do którego?

Pozdrawiam

Nie o Ciebie chodzi... spokojnie :)

MstrG
18-01-2017, 13:13
Ja po przeczytaniu pierwszych odpowiedzi też bym się już nie logował.

Temat założony 16-01-2017, 19:30, autor ostatnio aktywny 16-01-2017 19:32
Chyba "stokrotka" nie zdążyła przeczytać, za to "stokrotek" przeczytał i się nawet udzielił w temacie ;)

madebyzosiek
18-01-2017, 13:15
To ja może opowiem inną historie z cyklu "trudne sprawy", może Stokrotka się dowie, że może być gorzej ;)
Półtora roku temu moja kuzynka brała ślub. Jako zaproszony gość pakuje w domu aparat w wersji, jak to mawia moja Żonka, małej, czyli tak żeby wlazło wszystko w jedną średnią torbę. Na ślubie fotograf i kamerzysta. Kościół kilka pstryków gościa, na weselu nie wchodzę za mocno w paradę foto-video, żeby efektu nie popsuć. O 22 fotograf pakuje plecak, żegna się z młodymi i idzie. Przychodzą nieśmiało do mnie i pytają, czy mogę porobić zdjęcia na oczepinach i teraz tak przy okazji zabawy. Ja się ich pytam co się stało, że foto poszedł sobie? Okazuje się, że powiedział im rano o problemie. Otóż jego matka miała rzekomo zawał kilka dni wcześniej i była w domu pod ciągłą opieką. Ponoć się ustawił z siostrą, że do 22 będzie u niej, ale później musi wrócić. Bardzo przepraszał, skasował pół stawki i zniknął bez śladu... Finalnie oczywiście zdjęcia obrobił, dał wszystko co było w planach, jednak od 22 materiału nie miał. Pytanie do tych, co po wysłuchaniu jednej ze stron skazują fotografa na męki podwójne, co w takiej sytuacji? Wierzyć mu? Może się z koleżanka na imprezę ustawił i pocisnął bajkę? A może jednak jego sytuacja rodzinna była prawdziwa? Co wtedy zrobić? Odszkodowanie? Jak radzicie?
Nie jest to historia zmyślona, a prawdziwa. Od 22 do końca wesela i z poprawin, zdjęcia były ode mnie tylko plus wataha z małpek i głaskfonów... Wątek ten miałby sens, gdybyśmy poznali tą "ukryta prawdę" o Panu foto. A tak, to se możemy gdybać i rozmyślać... Pozdrawiam serdecznie i więcej dystansu do życia życzę :)

Me_how
18-01-2017, 13:41
Łamanie przepisów nie jest jednoznaczne z nielegalnością... Czy jak jedziesz samochodem 60 km/h w mieście, to jedziesz nielegalnie, czy przepisy łamiesz? :) Bo pociągniety do odpowiedzialności zostaniesz jak Cię Policja zatrzyma :D
Całe te rozważania miałyby sens, gdyby była możliwość poznania prawdy z obu stron, co zostało zauważone już dawno... Ale gdzieś szybkie pisanie ćwiczyć trzeba :D

Jakie to typowo nasze, narodowe - relatywizowanie pojęć aby coś usprawiedliwić. Gość nie zapłacił podatku - to nie jest nielegalne (albo tylko trochę). Przekraczanie przepisów ruchu drogowego - nie jest nielegalne (wszyscy to robią). Otóż i jedno i drugie działanie jest nielegalne - czyli niezgodne z obowiązującym prawem. Swoją drogą, czy potrącenie pieszego na pasach w wyniku jazdy z nadmierną prędkością jest legalne, czy nie?
Oczywiście sankcje za, na przykład, jazdę bez biletu w tramwaju są mniej uciążliwe niż kara za niepłacenie podatków, czy w skrajnym przypadku odsiadka za pozbawienie kogoś życia. Nie mniej każde z tych działań jest nielegalne. Nazywajmy rzeczy po imieniu i już.

madebyzosiek
18-01-2017, 14:19
Jakie to typowo nasze, narodowe - relatywizowanie pojęć aby coś usprawiedliwić. Gość nie zapłacił podatku - to nie jest nielegalne (albo tylko trochę). Przekraczanie przepisów ruchu drogowego - nie jest nielegalne (wszyscy to robią). Otóż i jedno i drugie działanie jest nielegalne - czyli niezgodne z obowiązującym prawem. Swoją drogą, czy potrącenie pieszego na pasach w wyniku jazdy z nadmierną prędkością jest legalne, czy nie?
Oczywiście sankcje za, na przykład, jazdę bez biletu w tramwaju są mniej uciążliwe niż kara za niepłacenie podatków, czy w skrajnym przypadku odsiadka za pozbawienie kogoś życia. Nie mniej każde z tych działań jest nielegalne. Nazywajmy rzeczy po imieniu i już.

Nie jest to praktyka, która należy pochwalić oczywiście. Niezależnie czy mówimy tu o łamaniu przepisów drogowych, czy podatkowych. Ale niestety często spotyka się "fachowców", którzy cenę z fakturą mają inną, a bez inną. Naszą, czyli klientów winą jest to, że praktyka ta powszechnie się przyjęła, bo oczywiście dla zaoszczędzenia kilku stów, gro ludzi nie będzie chciało faktury. Czy to jest godne pochwały? Wychodzi na to, że jak mamy możliwość narażenia drugiego człowieka na złamanie przepisów, to nasze zachowanie jest ok. Jeżeli natomiast spotyka nas coś niemiłego, to najchętniej zrobilibyśmy publiczną egzekucję, chociaż nasze "problemy" mogą być wynikiem również "naszych działań". Jeszcze raz... Nie znamy wersji zdarzeń z obu stron. Mamy poszkodowana Stokrotkę, a to za mało żeby określić "o co chodzi".

skarcity
18-01-2017, 14:30
Nie o Ciebie chodzi... spokojnie :)
Mam wrażenie, że Ty nie możesz zachować spokoju. Atakujesz autorkę wątku, próbujesz zamknąć wątek bez powodu, straszysz autorkę banem, piszesz że jest wredna, teraz sugerujesz, że ktoś z użytkowników jest powiązany z autorka i kręcą jakieś lody. Mało profesjonalne to zachowanie. Może powinien przyjrzeć mu się jakiś SuperModerator?

Teraz zachowaj się jak dorosły mężczyzna i napisz kogo miałeś na myśli.


To ja może opowiem inną historie z cyklu "trudne sprawy", może Stokrotka się dowie, że może być gorzej ;)
Półtora roku temu moja kuzynka brała ślub....
Granie na emocjach schorowaną babcią nie ma sensu, bo sytuacja autorki wątku jest jaka jest. Ale odpowiem Ci co fotograf z Twojej rzewnej opowieści powinien zrobić. Powinien załatwić zastępstwo, nawet jeśli musiałby zwrócić się do swojej "znienawidzonej" konkurencji. I tyle. Jest to sytuacja dość częsta w różnych branżach, również w mojej. Z branży weselnej mam znajomego, który wozi samochodem do ślubu. W drodze z myjni, jakieś 2h przed ślubem rozbił auto. Oczywiście mógł jak foter z Twojej opowieści kupić parze 2 bilety na autobus miejski, ale wolał załatwić sprawę honorowo - poprosił o pomoc swoją konkurencję troszkę przepłacając. Tak czy owak jego problemy nie uderzyły w parę młodą, która do dziś go poleca swoim znajomym. Można? Można! Trzeba mieć tylko klasę i jaja.


Pozdrawiam.

spiritus
18-01-2017, 14:41
Mam wrażenie, że Ty nie możesz zachować spokoju. Atakujesz autorkę wątku, próbujesz zamknąć wątek bez powodu, straszysz autorkę banem, piszesz że jest wredna, teraz sugerujesz, że ktoś z użytkowników jest powiązany z autorka i kręcą jakieś lody. Mało profesjonalne to zachowanie. Może powinien przyjrzeć mu się jakiś SuperModerator?

Teraz zachowaj się jak dorosły mężczyzna i napisz kogo miałeś na myśli.

Ja jestem jak najbardziej spokojny :)
Nikogo nie atakuje tylko wziąłem ją za potencjalnego spambota jakich tutaj pełno... różne rzeczy wypisują (uwierz mi) i później się pojawiają reklamy do aptek/sklepów/innych marketów. Takie coś jest z góry narzucane banem no ale skoro wątek się toczy to zostawiam.

Postąpię jak dorosły mężczyzna i nie napiszę o kogo chodzi :)

madebyzosiek
18-01-2017, 14:48
M
Granie na emocjach schorowaną babcią nie ma sensu, bo sytuacja autorki wątku jest jaka jest. Ale odpowiem Ci co fotograf z Twojej rzewnej opowieści powinien zrobić. Powinien załatwić zastępstwo, nawet jeśli musiałby zwrócić się do swojej "znienawidzonej" konkurencji. I tyle. Jest to sytuacja dość częsta w różnych branżach, również w mojej. Z branży weselnej mam znajomego, który wozi samochodem do ślubu. W drodze z myjni, jakieś 2h przed ślubem rozbił auto. Oczywiście mógł jak foter z Twojej opowieści kupić parze 2 bilety na autobus miejski, ale wolał załatwić sprawę honorowo - poprosił o pomoc swoją konkurencję troszkę przepłacając. Tak czy owak jego problemy nie uderzyły w parę młodą, która do dziś go poleca swoim znajomym. Można? Można! Trzeba mieć tylko klasę i jaja.
Pozdrawiam.

I tu się podpiszę rekami i nogami, bo prawdę piszesz. Pytałem ich z automatu dlaczego o tym nie wiedzieli wcześniej, albo dlaczego nie załatwił zastępstwa. Nie wiedzieli... Gdyby wcześniej dał znać czy coś, ale nic nie wiedzieli... Zachował się beznadziejnie. Ten, który jest bohaterem wątku, tez zachował się beznadziejnie. Mógł sprzęt pożyczyć, mógł załatwić kogokolwiek, przecież branża się zna. Ale przyznaj, że przypominanie sobie o traumie organizacyjnej jakiś czas po udanym ślubie i wytaczanie procesu jest też ciekawym zachowaniem...

Kurtz
18-01-2017, 21:30
Ja po przeczytaniu pierwszych odpowiedzi też bym się już nie logował.
+1



Do którego?

Pozdrawiam

Skoro już padają takie oskarżenia/insynuacje, to ja również poproszę o wyjaśnienie.

madebyzosiek
W sytuacji którą podałeś chora babcia nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Zupełnie nie rozumiem, czemu ludzie tak często starają się mieszać biznes z emocjami, współczuciem, etc. Co młodzi mają zrobić - ja im nie powiem, to ich decyzja, ale moim zdaniem opcji mają sporo. Mogą oczekiwać wykonania usługi i niech fotograf się martwi jak ( np. zatrudni zastępstwo ). W przypadku kiedy fotograf się nie wywiąże, mogą moim zdaniem znaleźć kogoś innego i obciążyć fotografa różnicą w kosztach ( na drodze sądowej - jest to ich strata ). Z biznesowego punktu widzenia nie ma absolutnie żadnego znaczenia czemu fotograf nie wywiązał się z umowy. I o tym powinniśmy rozmawiać, a nie o współczuciu i rzewnej historii.

spiritus
18-01-2017, 21:42
Skoro już padają takie oskarżenia/insynuacje, to ja również poproszę o wyjaśnienie.

Spoko, sam się zgłosi w najbliższym czasie...

MstrG
18-01-2017, 21:46
Spoko, sam się zgłosi w najbliższym czasie...

Dokładnie. stokrotka ma napisać w tym temacie, a user pozostanie anonimowy - proszę nie drążyć tej kwestii.

madebyzosiek
18-01-2017, 21:53
W sytuacji którą podałeś chora babcia nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Zupełnie nie rozumiem, czemu ludzie tak często starają się mieszać biznes z emocjami, współczuciem, etc. Co młodzi mają zrobić - ja im nie powiem, to ich decyzja, ale moim zdaniem opcji mają sporo. Mogą oczekiwać wykonania usługi i niech fotograf się martwi jak ( np. zatrudni zastępstwo ). W przypadku kiedy fotograf się nie wywiąże, mogą moim zdaniem znaleźć kogoś innego i obciążyć fotografa różnicą w kosztach ( na drodze sądowej - jest to ich strata ). Z biznesowego punktu widzenia nie ma absolutnie żadnego znaczenia czemu fotograf nie wywiązał się z umowy. I o tym powinniśmy rozmawiać, a nie o współczuciu i rzewnej historii.

Wszystko się zgadza w sytuacji, kiedy fotograf podszedł do tematu odpowiedzialnie. Ale on przychodzi na przygotowania do młodej, później jedzie do młodego, foci kościół, toast i pierwszy taniec, a później podchodzi do młodych i mówi - sorry, ale o 22 muszę spadać, bo mamę mam chorą w domu... To jest taka sytuacja... I to na prawdę nie jest ściema na potrzeby kręcenia dyskusji w wątku... To się wydarzyło w mojej rodzinie ;)
Ale nieważne to, każda prawda ma środek pomiędzy jedną, a drugą stroną... Warto znać obie, o to mi chodzi :)

stokrotka91
18-01-2017, 22:22
Dzień dobry jeszcze raz :)

Karty poniekąd zostały odkryte jednak nie wszystko jest tak oczywiste jak niektórym się zdaje. Wspólnie z moderatorami uzgodniliśmy, że wątek pozostanie otwarty celem wyjaśnienia tej sytuacji.

Po pierwsze i najważniejsze: Cała historia NIE BYŁA KŁAMLIWĄ PROWOKACJĄ. Historia opisana w pierwszym poście jest w 100% prawdziwa. Jest w niej tylko jedno kłamstwo. Post nie został zamieszczony przez poszkodowaną panią młodą :) Dlaczego nie zrobiłem tego z własnego konta? To logiczne. Odpowiedź na to pytanie padła w temacie kilkukrotnie. Od razu były by insynuacje, że to ściema, że to próba walki z szarą strefą jakiegoś zdesperowanego fotografa, czy też kryptoreklama własnej osoby. Tego nie chciałem. Wątek stał się bardzo ciekawą platformą do dyskusji na temat uczciwości fotografów, pazerności młodych, moralności, sumienia, zbrodni i kary itd. itp. Warto zatem rozwiać pewne wątpliwości i wyjaśnić kilka spornych kwestii. Z tą różnicą, że teraz nie będę pisał w roli pani młodej, a osoby, którą ją obsługiwała i zna temat od podszewki. Będę ich rzecznikiem i postaram się Wam przedstawić całą sytuację najobiektywniej jak się tylko da. W każdym bądź razie w takiej formie jak przybliżyła mi ją para młoda. Będę tajemniczym agentem :)

Pierwsze od czego trzeba zacząć było to bardzo budżetowe wesele. Małe, kameralne przyjęcie w remizie, bez grama przepychu. Dj zamiast zespołu, skromna sukienka młodej, a żeby było śmieszniej młody miał identyczny garnitur jak mój, który kupiłem w jednej z sieciówek za oszałamiające 299zł. To najlepiej obrazowało, że nie było to wesele za dziesiątki tysięcy złotych i młodzi liczyli każdy grosz. Mimo ograniczonego budżetu widać było także, że młodym zależy na ładnej pamiątce z tego dnia. Jak dla mnie bardzo zdrowe podejście do tematu ogarniętych ludzi, którzy zamiast w przepych wolą zainwestować w piękne wspomnienia.

Czy ówczesny fotograf był fotoziutkiem za tysiaka ?
I tak i nie. Cena za pełny pakiet wynosiła u niego 1200zł wraz z plenerem i skórzaną fotoksiążką. Typowa cena jak na fotoziutka prawda ? Widziałem jednak trochę jego prac i uczciwie muszę przyznać, że prezentowały niezły poziom. Mogły to być oczywiście kradzione zdjęcia od innych foto, ale tego nie jestem w stanie zweryfikować. Zdjęcia młodym się podobały, koleś wydawał się być w porządku, klamka zapadła. Podpisano umowę.

Czy była spisana umowa?
Tak. Z tym, że ta umowa była bardzo prosta. Miała jakieś 5-6 podpunktów i nie było w niej nic o żadnych karach umownych, ani w jedną ani w druga stronę. Zatem na podstawie tej umowy trochę ciężko wymagać roszczeń o niezrealizowanie zlecenia. W błędzie są natomiast Ci, którzy twierdzą, że szara strefa załatwia wszystko na gębę. Młodzi wymagają umów i ten dokument traktują poniekąd jako gwarant bezpieczeństwa. A to, że te umowy albo są lewe (przy braku DG) albo nie zapłacono od nich później podatku (przy umowach o dzieło) to mało już ich interesuje. Jest jakaś umowa więc wszystko wygląda uczciwie i prawidłowo.

Jak został przyłapany ten fotograf ?
Nie mam zielonego pojęcia. Być może za dużo było go widać w necie, być może jakiś "uprzejmy" konkurent go podpieprzył. Można gdybać. Z tego co mi powiedzieli młodzi ponoć miał już na koncie trochę ślubów więc jego praca ewidentnie miała charakter ciągły, czyli obowiązkowa DG. Za to też niby dostał karę, przyznając się młodym, że ta niska cena wynikała głównie z tego, że wszystko ma na czysto. (Przy podpisywaniu umowy z młodymi niską cenę w stosunku do jakości tłumaczył tym, że ma jeszcze inną pracę, a to robi tak dodatkowo z pasji i nie musi dużo na tym zarobić) Młodzi uwierzyli, a on ewidentnie ich okłamał.

Dlaczego fotograf nie załatwił im zastępstwa / sam nie próbował na pożyczonym sprzęcie zrealizować to zlecenie
Fotograf próbował sugerować że znajdzie kogoś godnego na zastępstwo. Młodzi nie mieli jednak najmniejszej ochoty nic już z nim załatwiać i chyba się temu nie dziwicie ?

Czy ponieśli jakieś straty finansowe w związku z tą zmianą?
Oczywiście. I to nie małe biorąc pod uwagę, że całość wesela zamykała się zapewne w kilku-kilkunastu tysiącach. Mój koszt usługi był ~2 krotnie większy niż ich poprzednika. Do tego młoda musiała wziąć w pracy 2 dni bezpłatnego urlopu na poszukiwania. Plus wiadomo telefony, dojazdy, itp. Myślę, że spokojnie koło 2000zł straty mogło się uzbierać. To jakieś kilkanaście procent całości przedsięwzięcia. Dla kogoś niezamożnego, a za takie osoby uważałem tą parę to sporo.

Dlaczego myślą o jakimś zadośćuczynieniu ?
Z racji współpracy poznałem tych ludzi trochę bliżej. Tak jak pisałem nie są to ludzie zamożni, ale w żadnym wypadku nie uznałbym ich z tego powodu za chciwych. Ogólnie pozostawili po sobie pozytywne wrażenie ludzi bardzo życzliwych, skromnych, ogarniętych życiowo ale i uczciwych. Czują się po prostu oszukani i są tym rozgoryczeni. Chcą sprawiedliwości. Ba, w końcu zostali jawnie oszukani przez kogoś komu zaufali i powierzyli swoją pamiątkę na całe życie. Pytali mnie czy mogą w jakikolwiek sposób ubiegać się o odszkodowania od tamtego fotografa. Prócz założenia sprawy o straty moralne nic innego nie przychodziło mi do głowy. Stąd ten wątek tutaj. Szczerze mówiąc zrobiło mi się ich po prostu żal. Uczciwi, poukładani ludzie, którzy myśleli, że trafili mega okazje, a skończyło się jak skończyło... Gdybyście zobaczyli ich smutne twarze na naszym pierwszym spotkaniu... Wiele rozmaitych par trafiałem, ale tak przybitych i zdołowanych ludzi jeszcze nie miałem i nie chciałbym już mieć. I to raptem na kilkanaście dni przed ich wymarzonym dniem.

Jaka jest wersja drugiej strony?
Tego zapewne się nie dowiemy, chyba, że jakimś cudem ta osoba była by tu zarejestrowana i skojarzyła fakty. Nie znałem tego fotografa i ciężko mi określić czy oberwało mu się za jakaś dłuższą kumulacje pracy na czarno, czy dopiero zaczynał swoją przygodę i skończył ją zanim zaczął. Składki zusowskie w tej branży to często przysłowiowy gwóźdź do trumny i tutaj myślę, że wszyscy będą zgodni, że w obecnej formie ich konstrukcja jest idiotyczna. Stąd biorą się rozmaite kombinacje także u tych, którzy na ogół działają legalnie i posiadają firmy. Wszakże można doprowadzić firmę do upadku chcąc być w pełni legalnie działającym przedsiębiorcom, jak i również działając w szarej strefie zarabiając wszystko na czysto i dostając po jakimś czasie ogromną karę. Ciężko tu znaleźć złoty środek. Pewne jest natomiast, że jedni na drugich bardzo mocno oddziałują i stąd jest zgrzyt, bo każdy broni swojej opcji.

Macie jeszcze jakieś pytania do tematu? Śmiało. Tyle na ile znam całą sytuację będę starał się ją Wam przybliżyć.

Mane
18-01-2017, 22:34
Widziałem jednak trochę jego prac i uczciwie muszę przyznać, że prezentowały niezły poziom. Mogły to być oczywiście kradzione zdjęcia od innych foto, ale tego nie jestem w stanie zweryfikować.

Skoro nie można zweryfikować to po co takie coś pisać?

Zdebik
18-01-2017, 22:36
Niech sobie PM wyjasni jak kasujac za slub z ksiazka 1200 mozna zarobic na chleb. Tak to juz jest, chcesz tanio to moze roznie byc.

Mane
18-01-2017, 22:40
Oferujemy trzy rodzaje usług:
DOBRZE - TANIO - SZYBKO.
Można wybrać tylko dwie opcje:
DOBRZE i TANIO - nie będzie SZYBKO,
DOBRZE i SZYBKO - nie będzie TANIO,
SZYBKO i TANIO - nie będzie DOBRZE.

W związku z powtarzającymi się pytaniami o RABAT
informujemy, że jest on stolicą Maroka...

:)

RobertMiernik
18-01-2017, 22:44
Niech sobie PM wyjasni jak kasujac za slub z ksiazka 1200 mozna zarobic na chleb. Tak to juz jest, chcesz tanio to moze roznie byc.

Jak?
Bardzo prosto.

Pracujesz na etat za 5k, w działalności płacisz tylko zdrowotnego trzy stówy, zostaje 900 z dziewięćset 100 podatku do tego to jest 800 razy 4 tygodnie masz 3200 czyli 2/3 pensji z etatu dodatkowo.


Temat do kosza powinien natychmiast iść, brak odwagi żeby napisać z własnego konta dyskwalifikuje całość tej historii, nie rozumiem całkowicie takich podchodów. Jeśli ktoś nie ma odwagi napisać pod własnym nazwiskiem, to nie powinien pisać w ogóle.

stokrotka91
18-01-2017, 22:50
Skoro nie można zweryfikować to po co takie coś pisać?

Skoro oszukał ich z tym, że tylko na fotografii hobbystycznie dorabia, również mógł naciągnąć ich na lewe portfolio. Tutaj mamy jedną wielką niewiadomą. Znam fotografów, którzy działają legalnie, a na swojej głównej stronie mają same kradzione zdjęcia od zagranicznych foto. Jak nie trudno się domyśleć w rzeczywistości ich poziom znacznie odbiega od tego co widać na stronie. Znam także osoby, które działają na czarno robiąc śluby w cenach 1000-1500 mając naprawdę dobre portfolio, które jest ich autorstwa. Nie przewidzisz gdzie tutaj jest prawda.


Niech sobie PM wyjasni jak kasujac za slub z ksiazka 1200 mozna zarobic na chleb. Tak to juz jest, chcesz tanio to moze roznie byc.

J.w. rzekomo nie zarabiał tym na chleb tylko dorabiał do innej stałej pracy. Uwierzyli w to, czerwona lampka się nie zapaliła.

Mane
18-01-2017, 22:51
Cóż to za podatek, że wychodzi 100zł? Foto można robić na ryczałcie?

fafniak
18-01-2017, 22:53
I tak kolejny raz widac jak ograniczenie części informacji może wypaczyć obraz całości.

!AGresT
18-01-2017, 23:33
Ten temat należy do jednego z użytkowników broniących mniemanej autorki.

Czyżbym został stokrotką?

stokrotka91
18-01-2017, 23:40
Temat do kosza powinien natychmiast iść, brak odwagi żeby napisać z własnego konta dyskwalifikuje całość tej historii, nie rozumiem całkowicie takich podchodów. Jeśli ktoś nie ma odwagi napisać pod własnym nazwiskiem, to nie powinien pisać w ogóle.

Myślałem, że dosadnie wyjaśniłem tą kwestie. Lubisz szukać sobie wrogów? Ja nie specjalnie. Nie po tu jestem. Jakbym napisał to z normalnego konta wcale nie uwierzytelniło by to tej historii. Dalej były by komentarze z jednej strony, że to prowokacje, z drugiej że to ściema i lament zdesperowanego fotografa, z trzeciej, że robię sobie autopromocje, pokazując się jako ten dobry, a inni są źli. Para młoda szukająca pomocy przy takim temacie również była by nowym użytkownikiem forum. Nikt by się nie bawił w nabijanie postów w tematach, o których nie ma pojęcia, aby uwierzytelnić swoją osobę. Chcieli by tylko porady. Co by nie zrobić na jedno wychodzi. Ok, może Ty jako moderator cieszący się ogólnym zaufaniem forum, z takim wątkiem nie zostałbyś odebrany jak w powyższych przykładach. Ale to extremum.

Historia jest dość unikatowa i jak widać wzbudziła spore zainteresowanie i żywą debatę wśród wielu użytkowników. Czyli dla forum wyszło to na plus. Z innym moderatorem uzgodniliśmy, że nie będziemy zamykać tego wątku tylko przybliżę wszystkie szczegóły jak to wyglądało. Kto nie chce nie musi przecież w to wierzyć. Na pewno będą i tacy i nie zamierzam ich przekonywać, że powyższa historia to nie fikcyjna twórczość literacka. Każdy ma swój rozum :)

Me_how
19-01-2017, 01:33
Stokrotku :-)
Sprawa jest prosta jak drut. Młodzi powinni wziąć umowę z onym fotografem, umowę z Tobą i iść do prawnika, który oceni czy mają szanse na odszkodowanie. Według mnie ponieśli straty nie tylko moralne ale i materiale. Jak napisałeś musieli ponieść znacznie wyższe koszty w wyniku wycofania się gościa ze zlecenia.

Kurtz
19-01-2017, 02:59
Czyżbym został stokrotką?

A jakby stokrotka potrzebował korepetycji z anonimowego pisania na forach, to też jakiś temat można założyć :P

Aeon88
19-01-2017, 10:30
Różnicy w cenie bym nie liczył do odszkodowania. To, że młodzi na zastępstwo wybrali osobę 2x droższą to był ich wybór, nie przymus. Fotografów w każdym województwie jest setki, jeśli nie tysiące. Nawet Ci z założoną DG potrafią robić za psie pieniądze (bo sprzęt za dotację, bo mały zus pierwsze dwa lata itp itd). Wystarczy wejść na pierwszy lepszy portal ogłoszeniowy. Fotograf który zawalił podważy odszkodowanie z tego tytułu bardzo łatwo. Pozostają wzięte bezpłatne dni wolne i dojazdy. Młodzi znaleźli zastępstwo, pamiątkę mają, więc tutaj też droga jest zamknięta. Nie było też kary umownej, więc za sam fakt odstąpienia od umowy też nie mają na co liczyć, bo każda ze stron ma prawo to zrobić. Dwa bezpłatne dni przy najniższej krajowej to 181zł brutto, dojazd - nie wiem ile jechali do potencjalnych fotografów, a co najważniejsze jak to udokumentują? W sądzie nie ma nic na gębę.

Rozumiem rozgoryczenie młodych, ale w tej konkretnej sytuacji patrząc obiektywnie nie liczyłbym na odszkodowanie warte świeczki, ja jako sędzia zasądziłbym 181zł + udokumentowane dojazdy. Chyba, że znajdą drogiego prawnika który udokumentuje ich załamanie nerwowe z powodu straty fotografa 2 tygodnie przed ślubem i zażąda kupy kasy za leczenie u psychologa...

Dobra, za dużo CSI się naoglądałem.....

skarcity
19-01-2017, 10:57
Różnicy w cenie bym nie liczył do odszkodowania. To, że młodzi na zastępstwo wybrali osobę 2x droższą to był ich wybór, nie przymus.
Taaaak :-) 2 tygodnie przed ślubem masz fotografów do wyboru do koloru... Nie róbmy sobie jaj.


Całe zamieszanie z drugim kontem stokrotki i ukrywaniem się "prawdziwego" autora jest dziecinne, ale to nic nie zmienia w całej sprawie. Fotograf zachował się mało fachowo, naraził na straty finansowe i stres parę młodą.

Nie wpływa to również na ocenę komentarzy części użytkowników forum - nadal są żenujące. Nie ma znaczenia czy oceniamy historię prawdziwą czy zmyśloną, napisaną przez ofiarę czy świadka. Zachowanie fotera z opowieści było jakie było, i tyle...


Pozdrawiam.

Aeon88
19-01-2017, 11:18
Zdziwiłbyś się. Gdyby młodzi celowali w najlepszych za kilka tys. zł to ok, są zwykle zamawiani dużo wcześniej. Jestem na podkarpackiej grupie branżowej na fb, nie ważne jaki termin ktoś zarzuci, czy za 3 dni czy za 2 lata, zgłasza się pełno chętnych. Taniego fotografa można znaleźć tuż przed ślubem bo jest ich na pęczki.

nikoniarz
19-01-2017, 11:29
A subkonto, bez względu na jego "cel", nie jest wg. regulaminu nagradzane banem?

MstrG
19-01-2017, 11:30
Wg mnie w każdej sytuacji przydaje się ludzkie podejście i zrozumienie.
Każdego z nas może dopaść choroba, kradzież czy też inne nieszczęście. Człowiek w różnych sytuacjach też się inaczej zachowuje, nie myśli czasem racjonalnie. Dla jednych normalnym będzie załatwianie zastępstwa, inny ten czas maksymalnie skupi na czymś innym (np chorej bliskiej osobie), jeszcze inny będzie się starał kogoś załatwić na podobnym do siebie poziomie wykonania usługi, ale mu nie wyjdzie.
I z drugiej strony - są tacy klienci, którzy nie będą zadowoleni z żadnego rozwiązania ;)


A subkonto, bez względu na jego "cel", nie jest wg. regulaminu nagradzane banem?

stokrotka po wszystkim - jak już temat się troszkę wyczerpie bądź stokrotka przekaże wszystkie znane jemu informacje - zostanie zgodnie z regulaminem zbanowany.
Proszę dalej nie podejmować tego tematu, to nie jest wątek o tym.

Kurtz
19-01-2017, 13:00
Zdziwiłbyś się. Gdyby młodzi celowali w najlepszych za kilka tys. zł to ok, są zwykle zamawiani dużo wcześniej. Jestem na podkarpackiej grupie branżowej na fb, nie ważne jaki termin ktoś zarzuci, czy za 3 dni czy za 2 lata, zgłasza się pełno chętnych. Taniego fotografa można znaleźć tuż przed ślubem bo jest ich na pęczki.
A kwestia jakości usługi to już nie ma znaczenia? A kwestia ceny?

Zdebik
19-01-2017, 13:42
A kwestia jakości usługi to już nie ma znaczenia? A kwestia ceny?
Cena w tym przypadku wygladala tak: legalne za 100% lub "kradzione" za 50%. Teraz placza, ze za legalne zaplacili 100% a nie 50%.

Kurtz
19-01-2017, 13:46
Cena w tym przypadku wygladala tak: legalne za 100% lub "kradzione" za 50%. Teraz placza, ze za legalne zaplacili 100% a nie 50%.
Przepraszam, jakie nielegalnie ?
Młodzi wykupili usługę u fotografa. Jakąś umowę spisali, więc umowa była. Zupełnie nie rozumiem takiego argumentu.



Wg mnie w każdej sytuacji przydaje się ludzkie podejście i zrozumienie.
Każdego z nas może dopaść choroba, kradzież czy też inne nieszczęście. Człowiek w różnych sytuacjach też się inaczej zachowuje, nie myśli czasem racjonalnie.
Jeżeli ktoś prowadzi biznes i podejmuje zobowiązanie wyświadczenia usługi w konkretnym terminie, to jest to obarczone różnymi rodzajami ryzyka. Zepsucie, kradzież, etc. sprzętu, choroba i inne ryzyka. Czemu ja mam przejmować 100% ryzyka związanego z prowadzeniem biznesu przez Pana X czyli de facto obniżać jego koszty? Nie wiem na ile jest to prawie do wygrania akurat w tej sprawie. W umowach w branży którą znam zawsze są kary umowne i często w bardzo wysokich kwotach. Jeżeli przedsiębiorca ma ryzyko związane z prowadzeniem działalności to nie powinien go niejawnie przerzucać na usługobiorców.
Zupełnie nie rozumiem myślenia emocjami w tym momencie. To jest typowo biznesowa sprawa, mówimy tutaj o konkretnych efektach mających przełożenie na kasę. Może dla niektórych 1000-2000 PLN to nie problem i woleliby machnąć ręką - takie ich prawo, ale nie mają prawda do odmawiania innym ludziom innego podejścia. Znam ludzi dla których te 1000-2000PLN do wysupłania z kieszeni na ostatnią chwilę przed ślubem to byłby ogromny problem. Temat chyba nie do końca jest o tym jak bardzo współczujemy fotografowi, który cynicznie wykorzystuje to, że klienci wykupujący usługę nie mają doświadczenia ( co zapewne jest dość popularne ), a o ewentualnych możliwościach prawnych ?

Zdebik
19-01-2017, 14:05
Przepraszam, jakie nielegalnie ?

Dlatego dalem w cudzyslow ;)

stokrotka91
19-01-2017, 14:10
Stokrotku :-)
Sprawa jest prosta jak drut. Młodzi powinni wziąć umowę z onym fotografem, umowę z Tobą i iść do prawnika, który oceni czy mają szanse na odszkodowanie. Według mnie ponieśli straty nie tylko moralne ale i materiale. Jak napisałeś musieli ponieść znacznie wyższe koszty w wyniku wycofania się gościa ze zlecenia.

Pomysł nie głupi, przedstawię go młodym :)


Różnicy w cenie bym nie liczył do odszkodowania. To, że młodzi na zastępstwo wybrali osobę 2x droższą to był ich wybór, nie przymus. Fotografów w każdym województwie jest setki, jeśli nie tysiące. Nawet Ci z założoną DG potrafią robić za psie pieniądze (bo sprzęt za dotację, bo mały zus pierwsze dwa lata itp itd). Wystarczy wejść na pierwszy lepszy portal ogłoszeniowy. Fotograf który zawalił podważy odszkodowanie z tego tytułu bardzo łatwo. Pozostają wzięte bezpłatne dni wolne i dojazdy. Młodzi znaleźli zastępstwo, pamiątkę mają, więc tutaj też droga jest zamknięta. Nie było też kary umownej, więc za sam fakt odstąpienia od umowy też nie mają na co liczyć, bo każda ze stron ma prawo to zrobić. Dwa bezpłatne dni przy najniższej krajowej to 181zł brutto, dojazd - nie wiem ile jechali do potencjalnych fotografów, a co najważniejsze jak to udokumentują? W sądzie nie ma nic na gębę.

Rozumiem rozgoryczenie młodych, ale w tej konkretnej sytuacji patrząc obiektywnie nie liczyłbym na odszkodowanie warte świeczki, ja jako sędzia zasądziłbym 181zł + udokumentowane dojazdy. Chyba, że znajdą drogiego prawnika który udokumentuje ich załamanie nerwowe z powodu straty fotografa 2 tygodnie przed ślubem i zażąda kupy kasy za leczenie u psychologa...

Dobra, za dużo CSI się naoglądałem.....

Temat jak widać jest bardziej złożony niż się wydaję. Młodym zależało na jakości, więc ciężko było im znaleźć osobę z porównywalnym poziomem za tak małe pieniądze. Tym bardziej w tak krótkim czasie. Chcąc mieć satysfakcjonującą ich jakość musieli zapłacić więcej. Teoretycznie tyle ile powinni zapłacić na dzień dobry, aby nie mieć takich przebojów. Ale, że trafiła się okazja...
Przy Twojej teorii nie ma najmniejszego sensu się bawić w jakieś sądy, bo tak jak napisałeś gra jest niewarta świeczki.


Cena w tym przypadku wygladala tak: legalne za 100% lub "kradzione" za 50%. Teraz placza, ze za legalne zaplacili 100% a nie 50%.

W teorii wszystko zgadza się w 100%. Finalnie zapłacili normalną stawkę za adekwatną do tego usługę. W praktyce zostali jednak okłamani, że ta niższa cena nie wynikała z tego, że coś jest nie halo z tą usługa.



Przepraszam, jakie nielegalnie ?
Młodzi wykupili usługę u fotografa. Jakąś umowę spisali, więc umowa była. Zupełnie nie rozumiem takiego argumentu.

Zupełnie nie rozumiem myślenia emocjami w tym momencie. To jest typowo biznesowa sprawa, mówimy tutaj o konkretnych efektach mających przełożenie na kasę. Może dla niektórych 1000-2000 PLN to nie problem i woleliby machnąć ręką - takie ich prawo, ale nie mają prawda do odmawiania innym ludziom innego podejścia. Znam ludzi dla których te 1000-2000PLN do wysupłania z kieszeni na ostatnią chwilę przed ślubem to byłby ogromny problem. Temat chyba nie do końca jest o tym jak bardzo współczujemy fotografowi, który cynicznie wykorzystuje to, że klienci wykupujący usługę nie mają doświadczenia ( co zapewne jest dość popularne ), a o ewentualnych możliwościach prawnych ?

To jest właśnie to o czym wcześniej pisałem. Jest jakaś umowa podpisana, więc wszystko jest niby ok. Pary młode niemal nigdy tego nie weryfikują. Można w umowie wpisać fikcyjne dane, a i tak 9/10 osób nie skapnie się, że coś jest nie halo i jest się krytym.

Tak, tutaj te ~2000zł do wysupłania na ostatnią chwilę nie było zapewne jak pstryknięcie palcem. I chyba to jest ich główny motyw rozgoryczenia i chęci zadośćuczynienia.

Warciarz
19-01-2017, 14:20
W wielu miastach są darmowe porady prawne, może tam udać się z tym problemem ? Nie szarpnie po kieszeni, a będzie można czegoś merytorycznego się dowiedzieć :)

Aeon88
19-01-2017, 14:30
A kwestia jakości usługi to już nie ma znaczenia? A kwestia ceny?

Odpowiem z drugiej strony. Jeśli ktoś wycenia swoją świetną pracę na 1200zł, to jego wina że inni cenią równie dobrze wykonaną usługę np na 5000zł? Czy masz prawo żądać od fotografa za 1200zł odszkodowania na 3800zł dlatego, że młodzi nie znaleźli innego, równie dobrego fotografa w cenie 1200zł tylko musieli zapłacić 5000zł żeby ktoś inny zrobił im zdjęcia tak samo dobrze? Mamy wolny rynek. Możesz fotografować jak da vinci malował, i brać za to 200zł. To nie zmienia faktu że inny da vinci fotografii weźmie za to samo 5000zł. Sytuacja jest zrozumiała z jednej strony - młodzi złapali boga za nogi i udało im się znaleźć super fotografa za 1200zł, a jak zrezygnował 2 tygodnie przed weselem to za tą samą jakość usług u innego musieli jak wiemy zapłacić 2x więcej, więc czują się rozgoryczeni. Ale czy to fotografa wina że inni za tą samą usługę biorą znacznie więcej niż on? Oni mieli budżet 1200zł i takiego fotografa znaleźli. Gdyby chcieli, znaleźli by innego w tym samym budżecie. To że zrobi gorzej, bo lepsi są drożsi, nie jest winą fotografa który odstąpił od umowy. Dlaczego on ma odpowiadać finansowo za to, że inny za 1200zł nie zrobi tak samo dobrych zdjęć?

Dla sądu liczą się fakty. Umowę zerwał fotograf. Nie było kary umownej. Młodzi mieli czas, aby znaleźć innego. Fotograf zaproponował pomoc w poszukiwaniu zastępstwa, młodzi z niej zrezygnowali, co oczywiście zrozumiałe bo nie chcieli mieć z nim nic wspólnego, ale to rodzi problem w sądzie. Jesli sąd uznałby że dwa tygodnie to faktycznie za mało na skuteczne poszukiwania i fotograf zostawiając mlodych na lodzie powinien znaleźć odpowiednie zastępstwo to fotograf odpowie "chciałem, ale oni pomocy nie chcieli". I się wybroni, bo tak było. To była decyzja młodych, że szukali innego samodzielnie, to była ich decyzja że wybrali kogoś 2x droższego. A mogli zrobić inaczej.

Podsumowując, w tej konkretnej sytuacji, żądasz aby fotograf: 1. odpowiadał za to, że inni nie robią równie dobrych prac za 1200zł, 2. odpowiadał za to, że młodzi nie chcieli aby znalazł im zastępstwo na równym sobie poziomie w tej samej cenie, 3. odpowiadał za to że samodzielnie wybrali 2x droższego. Nie za duża ta odpowiedzialność?

Nie bronię fotografa, ewidentnie dał dupy. Robił na czarno, musiał liczyć się z tym że US w końcu zapuka do drzwi i zedrze z niego konkretną kasę. Powinien być na to przygotowany tymczasem, pewnie przez wielkość kary, tak się przestraszył dalszego prowadzenia działalności, nawet legalnie, że zwinął manatki i stwierdził "nigdy więcej". Sam jestem fotografem, piszę co myślę patrząc na to z boku. Mam kary umowne w umowie i gdybym nawalił tak jak on musiałbym sporo wypłacić młodym (zwrócić podwójny zadatek + wypłacić karę najczęściej o wartości samej usługi). Rozumiem rozgoryczenie młodych, w końcu nie zawsze trafia się dobra usługa za 1200zł. Jednak patrząc na to z boku, czysto biznesowo i bez współczucia którejkolwiek ze stron, wygląda to dla mnie tak jak napisałem.

PS. Jedyne rozwiązanie jakie tu widzę, to obranie drogi typu "nie wybralibyśmy tego fotografa wiedząc, że robi na czarno, sądziliśmy że ma działalność i nie zwinie interesu tuż przed ślubem". Tylko że... co to zmieni? Dalej zostaje fakt, że mieli 2 tygodnie na znalezienie innego, fakt że za 1200zł spokojnie znaleźli by innego być może gorszego, ale: fakt że fotograf chciał im pomóc znaleźć równego sobie w tej samej cenie a oni odmówili, fakt że sami dobrowolnie wzięli 2x droższego. Można liczyć że sąd uzna 2 tygodnie za zbyt krótki czas na znalezienie innego, równie dobrego w tej samej cenie samodzielnie. I być może tak uzna. Ale oni odmówili pomocy którą fotograf oferował, z wiadomych przyczyn, jednak to przekreśla ten wywód.

Zdebik
19-01-2017, 14:40
W teorii wszystko zgadza się w 100%. Finalnie zapłacili normalną stawkę za adekwatną do tego usługę. W praktyce zostali jednak okłamani, że ta niższa cena nie wynikała z tego, że coś jest nie halo z tą usługa.

W teorii to jest paserstwo i za to sie idzie do ciupy.

Art. 291. § 1. Kto rzecz uzyskaną za pomocą czynu zabronionego nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Art. 292. § 1. Kto rzecz, o której na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i może przypuszczać, że została uzyskana za pomocą czynu zabronionego, nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. W wypadku znacznej wartości rzeczy, o której mowa w § 1, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Aeon88
19-01-2017, 14:52
W teorii zapewne istnieje inny paserstwon, mówiący coś w stylu "kto zataja że usługi świadczy bez prowadzenia DG zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej lub karze grzywny" którą to "grzywnę" fotograf dostał od US i ZUSu. Są ludzie działający legalnie (w sensie prowadzący firmę), sprzedający swoje usługi w znacznie niższej cenie. Przykład takiej sytuacji został przedstawiony młodym - "zarabiam na co dzień na czym innym, z foto nie muszę wyżyć, a zus opłaca mi pracodawca z mojej głownej pracy". Młodzi mogli przyjąć ten stan za faktyczny, co też uczynili.

PS. Swoją droga, szkoda że nie ma tu tego fotografa (a może jest ale się nie odzywa). Zawsze mnie ciekawiło ile $$ przywalają za robienie na czarno, z takiej zwykłej wrednej żądzy wiedzy ;P

Warciarz
19-01-2017, 15:46
PS. Swoją droga, szkoda że nie ma tu tego fotografa (a może jest ale się nie odzywa). Zawsze mnie ciekawiło ile $$ przywalają za robienie na czarno, z takiej zwykłej wrednej żądzy wiedzy ;P

5000zł domiaru na dzień dobry + pełny ZUS x ilość miesięcy, którą wykryją gdzie działałeś na czarno + zaległe podatki, których nie płaciłeś. Info od księgowej, która siedzi w temacie :) Mówić krótko, taka wizyta smutnych panów z US może pozamiatać :D

janecki
19-01-2017, 15:51
Jednego nie potrafię zrozumieć, ale to może dlatego że mam dorosłe życie i ogrom obowiązków, a z tym mało czasu na takie zabawy. Stokrotka dzięki tej sytuacji złapał sobie dodatkowe zlecenie, dzięki temu zarobił. Jak widać jest fotografem, ma działalność i z tego czerpie korzyści materialne, więc w roku dużo pracy i w ogóle. Więc zamiast spędzić czas na swoich obowiązkach, szukaniu klientów, robieniu zdjęć, tworzy sobie jakieś anonimowe konto na forum, i staje się prawnikiem jednych ze swoich klientów, nawiązując z nimi bardzo bliskie kontakty, pewnie już dawno po zrobieniu ślubu i innych zleceń wraz z utrzymywaniem kontaktów z nowymi klientami, siedzi i utrzymuje kontakt z kimś kto miał taki problem.

Ja to widzę tak, ktoś ma dużo czasu i siedzi się nudzi, historię sobie wymyślił i wrzucił na forum żeby zrobić aferę. Po czasie ludzie zobaczyli w tym prowokacje, więc stokrotka musiał interweniować, więc po długim nie odpisywaniu i intensywnym myśleniu, wymyślił kolejną historię i stał się z poszkodowanych, nagle fotografo-prawnikiem, gdzie zamiast się zajmować swoimi sprawami, biega nad jakaś Parą Młodą która miała podobno problemu. Druga sprawa nie widzę problemu jakby ktoś opisał sprawę ze swojego prawdziwego konta.

Generalnie temat w śmietnik. Konto do usunięcia.

Pan Młody nie miał na garnitur, bo kupił w sieciowce za 300 zł. A teraz Pan Młody będzie miał na prawnika, u którego będzie musiał przynajmniej zapłacić te 200/300 zł za poradę, żeby mógł założyć sprawę w której nie ma pojęcia czy cokolwiek z tego będzie. Pewnie jeśli nic nie wygra to też zapłaci za koszta sprawy, i możliwe że odszkodowanie tamtego fotografa, bo ciagal go niesłusznie po sądach. Bo ostatecznie sprawa się zakończyła pozytywnie tej pary. Lol. Nie widzicie absurdów :)

Aeon to fajnie podsumował :)

pincerna
19-01-2017, 16:15
Ja też jednego nie potrafię zrozumieć. Czemu w gronie PM nie było kogoś kto im podpowiedziałby, że dla owych "przepłaconych" albo tez i "nadpłaconych" 1200 zł na kolejnego fotografa nie warto rozpoczynać wojny. WIem ze te 1200 zł to ogrom kasy ale z drugiej strony nie szkoda im czasu ani zdrowia? Przecież nawet jeśli założą sprawę to nie wiadomo czy wygrają i ile kasy odzyskają i co za tym idzie czy nie dojdą do wniosku że nie warto było. Bo nawet jeśli będą mieli prawnika który udowodni, że leczyli się u psychologa itd. to ten prawnik tez zechce kase... itd. itd. Zamiast się cieszyć sobą to chce im się łazić po sądach i pozywać i udowadniać? No chyba ze naprawdę zależy im żeby tego nielegalnego zrównać z ziemią. Ale jak powiedział Stokrotek to mili i mądrzy ludzie więc czy naprawdę warto?

Aeon88
19-01-2017, 16:31
Temu też się nie ma co dziwić. Nie mają pojęcia czy coś im się należy czy nie. Być może nic, być może kokosy. Stąd pewnie poprosili stokrotka o opinię, a ten założył wątek. Jak im prawnik powie że ugrają kilka stówek to najpewniej odpuszczą, po prostu szukają opinii co można z tym zrobić. Gorzej jeśli nic nie ugrają, a prawnik żeby zarobić za porady i prowadzenie sprawy naobiecuje im nie wiadomo co, po czym stracą kolejną kasę.. Jak już sięgają opinii to niech to zrobią w kilku miejscach, można dostać darmowe porady prawne, jest też forum prawne w necie.

pincerna
19-01-2017, 17:32
Wierzysz w te kokosy? Prawnik zedrze z nich kase więc napiszą o tym na forum jakimś np. prawniczym? Nie szkoda czasu, nerwów, straconej kasy, życia???? Jedyne co ew. mogą to wdeptać tego nielegalnego, ale to chyba dłuuuga droga.

Kurtz
19-01-2017, 18:25
Odpowiem z drugiej strony. Jeśli ktoś wycenia swoją świetną pracę na 1200zł, to jego wina że inni cenią równie dobrze wykonaną usługę np na 5000zł? Czy masz prawo żądać od fotografa za 1200zł odszkodowania na 3800zł dlatego, że młodzi nie znaleźli innego, równie dobrego fotografa w cenie 1200zł tylko musieli zapłacić 5000zł żeby ktoś inny zrobił im zdjęcia tak samo dobrze? Mamy wolny rynek. Możesz fotografować jak da vinci malował, i brać za to 200zł. To nie zmienia faktu że inny da vinci fotografii weźmie za to samo 5000zł. Sytuacja jest zrozumiała z jednej strony - młodzi złapali boga za nogi i udało im się znaleźć super fotografa za 1200zł, a jak zrezygnował 2 tygodnie przed weselem to za tą samą jakość usług u innego musieli jak wiemy zapłacić 2x więcej, więc czują się rozgoryczeni. Ale czy to fotografa wina że inni za tą samą usługę biorą znacznie więcej niż on? Oni mieli budżet 1200zł i takiego fotografa znaleźli. Gdyby chcieli, znaleźli by innego w tym samym budżecie. To że zrobi gorzej, bo lepsi są drożsi, nie jest winą fotografa który odstąpił od umowy. Dlaczego on ma odpowiadać finansowo za to, że inny za 1200zł nie zrobi tak samo dobrych zdjęć?



Podsumowując, w tej konkretnej sytuacji, żądasz aby fotograf: 1. odpowiadał za to, że inni nie robią równie dobrych prac za 1200zł, 2. odpowiadał za to, że młodzi nie chcieli aby znalazł im zastępstwo na równym sobie poziomie w tej samej cenie, 3. odpowiadał za to że samodzielnie wybrali 2x droższego. Nie za duża ta odpowiedzialność?
Nie, fotograf ma odpowiadać za kontrakt który podpisał, do czego nikt go nie zmuszał. On nie odpowiada za to, że inni biorą więcej, tylko, że on wziął mniej. Błagam, nie bawmy się w takie demagogiczne sztuczki które stoją na przekór logice, bo z tego nic dobrego nie wyniknie.
Co do zastępstwa - wykonanie reportażu ślubnego to nie położenie płytek. Kwestia zaufania do fotografa ma tu znaczenie. Jak by było w sądzie tego nie wiem, młodzi powinni się zabezpieczyć karami umownymi.

Nie rozumiem ciągłego wracania do tematu pracy na czarno. A jakie to ma znaczenie z perspektywy problemów młodych?

Aeon88
19-01-2017, 18:41
Wierzysz w te kokosy? Prawnik zedrze z nich kase więc napiszą o tym na forum jakimś np. prawniczym? Nie szkoda czasu, nerwów, straconej kasy, życia???? Jedyne co ew. mogą to wdeptać tego nielegalnego, ale to chyba dłuuuga droga.

Nie wierzę, co już pisałem.


Nie, fotograf ma odpowiadać za kontrakt który podpisał, do czego nikt go nie zmuszał. On nie odpowiada za to, że inni biorą więcej, tylko, że on wziął mniej. Błagam, nie bawmy się w takie demagogiczne sztuczki które stoją na przekór logice, bo z tego nic dobrego nie wyniknie.
Co do zastępstwa - wykonanie reportażu ślubnego to nie położenie płytek. Kwestia zaufania do fotografa ma tu znaczenie. Jak by było w sądzie tego nie wiem, młodzi powinni się zabezpieczyć karami umownymi.

Odpowiadał, dopóki nie odstąpił od umowy. Odstąpienie może wyrządzić szkodę, a może nie wyrządzić. Tu gadamy o konkretnej sytuacji, jakie to szkody były każdy już przeczytał, moim zdaniem nie mają co liczyć na dużą kasę. On nie odpowiada ani za to że inni biorą więcej ani że on wziął mniej. Każdy bierze ile uważa, młodzi się decydują albo nie. Fotografia to nie płytki, masz racje, ale jak już mamy ciągnąć jego odpowiedzialność i iść do sądu to ten zapewne zapyta jakie rozwiązanie trudnej sytuacji młodych zaproponował fotograf - zaproponował znalezienie zastępstwa, na co młodzi nie poszli, ich sprawa, ich wybór. Kary umowne to dobra rzecz, ale nie każdy je ma w umowie, nie tylko ten fotograf który zawalił sprawę. Jakiś czas temu w moim wątku o umowie ślubnej wielu pukało się w głowę że umowy z karą nikt nie podpisze, tymczasem wielu tu będzie pisać że oszukani młodzi powinni się zabezpieczyć. Ot, polak mądry po szkodzie.

Młodzi pójdą pewnie do prawnika, niech stokrotka napisze czy prawnik uważa jakoby fotograf odpowiadał finansowo za to, że młodzi nie znaleźli innego gościa z usługami na tym samym poziomie w tej samej cenie. Dla mnie właśnie to by stało na przekór logice.

janecki
19-01-2017, 18:49
Jakie to ma znaczenie ze robił na czarno :) bo przecież temu co ma DG też może się przytrafić sytuacja ze będzie musiał odwołać zlecenie. Lub coś się stanie ze nie dojedzie w ogóle fotograf. Tutaj dobrze fotograf się zachował, bo chciał im pomóc wcześniej, szukając innego fotografa, może miał znajomych też dobrych fotografów, których mógł im zaproponować. A oni odmówili, skoro czuli presję czasu to czemu odmówili jego pomocy? Można uznać przy tym że specjalnie odmówili propozycji jego pomocy, żeby później wyłudzić od niego odszkodowanie, mimo tego że wszystko się dobrze skończyło. Gdybym był na miejscu tego fotografa i doszłoby do takiej sprawy, wyciagnalbym swoje zaskurniaki poszedł do prawnika i wytoczył im sprawę o próbę wyłudzenia pieniędzy i nawet psycholog by im nie pomógł. Skoro para taka fajna, uczciwa i w ogóle to czemu się nie cieszą sobą i tym że skończyło się wszystko ok, tylko próbują coś ugrać wraz ze swoim nowym fotokumplem, który traci czas na zakładanie fejk konta i opisywanie życiorysu, problemów jednej z setek par którym robił zdjęcia.

Ewidentnie to wymyślona historyjka. Ogarnijcie to logiczne. Przecież prowadzenie DG to nie magiczny bilet do tego czy ktoś zrobi to zlecenie czy nie. DG to tylko formalności/biurokracja/podatki. A na drodze fotografa może stanąć milion spraw, które powstrzyma go od realizacji, dojazdu na taki ślub.

Aeon88
19-01-2017, 19:39
Przecież fakt jego pracy na czarno był pod innym powodem przytaczany niż Wy się rozwodzicie...

Mane
19-01-2017, 20:45
Ja też jednego nie potrafię zrozumieć. Czemu w gronie PM nie było kogoś kto im podpowiedziałby, że dla owych "przepłaconych" albo tez i "nadpłaconych" 1200 zł na kolejnego fotografa nie warto rozpoczynać wojny. WIem ze te 1200 zł to ogrom kasy ale z drugiej strony nie szkoda im czasu ani zdrowia?

Do tego prawnika chcą zatrudnić, więc chyba nie tak słabo u nich z kasą, bo kwota ewentualnie odzyskana od fotografa nie starczy na prawnika :)

gerronimo
20-01-2017, 01:38
Też wydaje mi się, że to prowokacja grubymi nićmi szyta. Zastanawiam się który fotograf w takiej sytuacji przyznałby się młodym, że go skarbówka przeczesała. Nie lepiej byłoby wymyślić jakiś wypadek losowy, chorobę itp? Przecież takie rzeczy się zdarzają, a jeśli w umowie nie było mowy o karach za zerwanie umowy, to pozostaje zwrot zadatku w podwójnej wysokości i sprawa jest zamknięta.

Aeon88
20-01-2017, 10:10
Jeśli to nie fake to mam nadzieję że stokrotek napisze jak się sprawa skończyła. Wkurzające jest jak ktoś zadaje pytanie, przytacza interesującą sytuację (wiem, wredna ciekawość), ludzie tracą czas na debatę a potem autor wątku się zmywa i nawet nie napisze jak się sprawa rozwiązała.

Mane
20-01-2017, 17:53
Przecież takie rzeczy się zdarzają, a jeśli w umowie nie było mowy o karach za zerwanie umowy, to pozostaje zwrot zadatku w podwójnej wysokości i sprawa jest zamknięta.

Nie dwukrotnego zadatku, tylko zaliczki, bo o tym mowa w pierwszym poście :)

Borat1979
20-01-2017, 19:01
Jak się rozwiodą to też pozwą tego fotoziutka, że to jego wina bo to przez ten stres przed weselem? :)

Mane
20-01-2017, 19:24
Nie można tego wykluczyć, żeby tylko za te 2 dni urlopu ktoś pracy nie stracił, fotograf ugotowany :)

stokrotka91
20-01-2017, 19:41
W sumie chyba wszystko już zostało wyjaśnione w tym wątku, więc nie ma się co nad nim rozwodzić. Poinformuje Was jaki finał miała ta sprawa. Dziękuje wszystkim udzielającym się zarówno za te pomocne komentarze jak i te uszczypliwe. Nakreślę młodym aby skorzystali z darmowych porad prawnych i zobaczymy co z tego wyniknie.

gerronimo
20-01-2017, 20:27
Nie rozumiem. Młodzi Ci zapłacili, żebyś był adwokatem w ich sprawie? Uwierzyłbym może w całą tą historię, gdybyś chociaż od początku pisał pod swoim nickiem zamiast udawać poszkodowaną pannę młodą.


Nie dwukrotnego zadatku, tylko zaliczki, bo o tym mowa w pierwszym poście :)
Jeśli by była zaliczka, to oczywiście tylko zwrot zaliczki.

Jacek_Z
23-01-2017, 14:29
W sumie chyba wszystko już zostało wyjaśnione w tym wątku, więc nie ma się co nad nim rozwodzić. Poinformuje Was jaki finał miała ta sprawa. Dziękuje wszystkim udzielającym się zarówno za te pomocne komentarze jak i te uszczypliwe. Nakreślę młodym aby skorzystali z darmowych porad prawnych i zobaczymy co z tego wyniknie.
To konto zostanie usunięte. proszę pisać już ze swojego nicka.
Na te kilka wpisów pozwoliliśmy bo były pytania do ciebie, ale posiadanie 2 kont jest tu zakazane, gdyż stwarza możliwości niefajnego działania (delikatnie to określam).

solmark
05-02-2017, 19:11
Co to właściwie za temat? Według mnie życiowa sytuacja. W ubiegłym sezonie miesiąc przed ślubem młodzi rezygnują z usługi. Nie wnikam dlaczego, proszę tylko o pisemne potwierdzenie. Ładnych parę złotych w plecy. I co, mam iść do sądu? Straciłem więcej niż tytułowa para. Moim zdaniem szukanie sensacji.
P.S.
Dla ścisłości mam firmę legalnie działającą.