Zobacz pełną wersję : Jaka lampa do domowego studia?
Rafal8383
26-10-2016, 22:45
Witam!
Mam pytanie jak w temacie. Muszę szybko kupić lampę na potrzeby domowego studia, za kilka dni mam robić dla znajomej sesję ciążową i mam umówione spotkanie, więc jeszcze dzisiaj będę zamawiać. Zastanawiam się nad zakupem jednej z dwóch wymienionych lamp na początek: JINBEI DM2 400 lub Quantuum Quadralite Up! 300. Z czasem zamierzam kupić oświetlenie z wyższej półki. Ale to w dalszej kolejności. Wystarczy już, że zainwestowałem w D800, z którego jestem bardzo zadowolony :) Teraz sprzęt musi zacząć na siebie zarabiać. Poniżej linki do wspomnianych lamp:
http://fripers.pl/p/lampa-studyjna-dm2-400-jinbei/
http://www.cyfrowe.pl/aparaty/lampa-quantuum-up!-300.html
Jeszcze długa droga przede mną i sporo nauki. Ale każdy z Was też kiedyś zaczynał i z pewnością miał podobne dylematy. Dlatego zwracam się z prośbą do doświadczonych kolegów o radę - co dobre na początek? I czy nie zabraknie mi mocy z wymienionymi modelami lamp jak założę np softbox'a??? Którą z wyżej wymienionych polecacie i dlaczego?
Dziękuję za wszelkie pomocne komentarze.
Rafał
To już tak nowa, świecka tradycja: zarabiamy na tym, czego nie mamy jak zrobić? Tak, wiem, że każdy jakoś zaczynał, ale kiedyś zaczynało się od nauki a potem przychodził - albo i nie - etap zarabiania, dzięki temu co się potrafiło, a nie dzięki temu, co się kupiło. Tylko to było kiedyś.
Temat nie na tym forum, poczytaj http://forum.nikoniarze.pl/forumdisplay.php?f=98
Tam znajdziesz naprawdę wiele porad dotyczących zakupu sprzętu do domowego studia, chyba, że nie masz czasu na czytanie porad, wtedy musisz się zdać na porady w dowolnym sklepie.
Krzychoo_
27-10-2016, 08:23
Jeżeli to sesja domowa i studnio nie ma 300 m2 to na początek wystarczy zwykła lampa błyskowa i sterownik radiowy. Idealny byłby softbox z gridem, żeby się światło w małym pokoju nie rozchodziło na boki, ale od biedy parasolka odbijająca z czarnym pokryciem wystarczy. Wydasz grosze, jak zarobi na siebie kupisz lepsze. Brak mocy zastąpisz wyższym ISO. Przeciętna gospodyni domowa nie odróżni ISO100 od ISO2000, zwłaszcza na D800.
Rafal8383
27-10-2016, 13:48
Znam takich co robią totalną kiszkę a już dawno zarabiają na fotografowaniu.
Twoja odpowiedź jest troszkę złośliwa i staroświecka. Człowiek uczy się całe życie, doskonali swoje umiejętności podczas pracy zdobywając coraz to więcej doświadczenia. Gdyby każdy miał tak czekać aż będzie wszystko wiedział, to mielibyśmy na rynku 0 2/3 mniej specjalistów w każdej branży :)
- - - - kolejny post - - - - - -
Dzięki Krzychoo! Bardzo pomocna odpowiedź :)
nurkiewicz
28-10-2016, 11:03
r_m a gdzie pytający napisał. że to ma być robota za hajs? Wystarczy że napatoczy się ktoś z rodziny.
Nigdy nie wie się wszystkiego. Im więcej wiesz tym większe wątpliwości i mniejsze chęci do odwalenia lipy.
Zależy przy jakiej przysłonie chcesz robić zdjęcia.
Rafal8383
28-10-2016, 13:21
Chciałbym popróbować różnych wariantów. Czy to będzie na f8 czy też na pełnej dziurze... Ważne aby nie zabrakło mi światła. Chyba się wstrzymam i za jakiś czas kupię porządną lampę studyjną, żeby później nie żałować, że lepiej było dołożyć 1000zł i mieć coś porządnego. Póki co zrobię sesję z tym skromnym zestawem jaki mam: 2x świetlówki 130W i srebrne/białe parasolki. Podbiję mocno iso i na dużej przysłonie popstrykam. Robię sesję dla osoby znajomej bo mnie prosiła. Nie żebym wychodził od razu do ludzi nie wiedząc do końca co i jak gra w studio. Do tej pory fotografowałem tylko na zewnątrz, praca ze sztucznym światłem to dla mnie jeszcze temat obcy.
A co do samego sprzętu, to na co warto zwracać uwagę, jakie firmy brać pod uwagę, żeby nie utopić pieniędzy. Czy lampy Quantuum to dobry sprzęt jeżeli chciałbym bawić się tym na poważnie czy lepiej rozważyć zakup jinbei, fomei itd...? Jakie firmy/lampy polecacie?
Jak masz statyw to lepsze długie czasy niż podbijanie ISO bo nie będziesz zadowolony z efektów.
Quantum to brand chińszczyzny jak i wiele innych produktów na naszym rynku, prawdziwe marki w lampach studyjnych to i ceny konkretne.
W innym temacie rozpisałem się więcej odnośnie oświetlenia, jak masz małe pomieszczenie to uważam że lepszym wyjściem jest posiadanie większej ilości lamp systemowych niż potężnej studyjnej.
Rafal8383
28-10-2016, 15:31
Jakie marki polecasz Koesh?
Brałbym yongnuo albo triopo ( tu nie wszystkie modele są warte uwagi, sporo modeli zwłaszcza u sprzedawców w Polsce to szmelc brany chyba za ułamek ceny jako odpady produkcyjne ), ja używam triopo tr-982II bo to sprawdzony model, jedną używam od 1,5 roku i znajoma ma trzy, teraz dokupiłem trzy na miejsce lamp studyjnych jinbei, sprawdzają się dobrze.
Jak chcesz jakieś konkrety o tych lampach to pytaj.
Używam takiego mocowania na statywach bo sa bardzo wygodne http://flashhavoc.com/wp/wp-content/uploads/2014/02/Godox_S-Type_Bracket_b2.jpg i do tego mam wsio z mocowaniem bowens, klosze, strumienice, softboxy 60x90.
Najlepsze byłyby jakieś lampy studyjne 200W z dobrą regulacją w dół (np. 1/64 albo jeszcze niżej, ale 1/32 też powinna wystarczyć). Do fotografowania na pełnej dziurze musiałbyś założyć jeszcze filtr ND8 pewnie.
r_m a gdzie pytający napisał. że to ma być robota za hajs? Wystarczy że napatoczy się ktoś z rodziny.
Kierowałem się tym
Muszę szybko kupić lampę na potrzeby domowego studia, za kilka dni mam robić dla znajomej sesję ciążową i mam umówione spotkanie(...)
zainwestowałem w D800, z którego jestem bardzo zadowolony :) Teraz sprzęt musi zacząć na siebie zarabiać
ale jeśli coś źle zrozumiałem, to przepraszam.
Masz rację, że trzeba się ciągle czegoś uczyć, ale chodziło mi o różnicę w podejściu "napiszcie co kupić, bo muszę za kilka dni tym zarabiać, a jeszcze nigdy tego nie robiłem" a "chcę się czegoś nauczyć, za kilka dni mam okazję, a nie mam pojęcia jak zacząć". Co prawda autor wątku nie napisał, że nigdy nie robił czegoś takiego, ale po pytaniu "czy wystarczy mocy po założeniu softboxa" domyślam się, że nie miał okazji pracować w studio.
Rafal8383
29-10-2016, 02:29
Nie po to zwracam się z zapytaniem na forum aby po raz kolejny spotkać się z taką uszczypliwością. Zawsze musi się ktoś taki znaleźć. Musicie człowiekowi dopieprzyć, zgasić, zniechęcić, zmieszać z błotem. Jak już znajdzie się jeden, który chce szczerze pomóc, to zaraz po nim jest przykładowo trzech, którzy muszą wyśmiać!!!
Każdy uczy się na błędach, zdobywa wiedzę i doświadczenie poprzez praktykę. Często zajmuje to wiele lat, aż fotograf nauczy się panować nad światłem.
Nie ma żadnej reguły, która nakazuje najpierw przyswoić masę wiedzy książkowej, odbyć dziesiątki godzin w studio czy gdzieś tam jeszcze a dopiero ogłaszać się, rozpoczynać karierę.
Jeśli ktoś kocha fotografię to może okazać się pewnego dnia znacznie lepszy od takiego zarozumiałego buca, który twierdzi, że wie wszystko, lub że w jego mniemaniu posiada większe prawa do wykonywania tego zawodu ponieważ on się na tym zna. Nie ma takiej reguły.
Jeśli ktoś tworzy z pasją, to jego prace mogą okazać się znacznie lepsze niż niejednego zarozumiałego wszechwiedzącego fachowca. Jakim prawem mnie krytykujesz?
Co z tego, że nie wiem zbyt wiele o pracy w studio? Nauczę się na własnych błędach. Ważne, że robię to co lubię najbardziej, robię to z pasją. Dla mnie liczy się to co chcę pokazać. Mniej istotne jest czy światło będzie padać trochę za wysoko, czy za bardzo na bok. Nie jestem ********ym masochistą jak wielu tutejszych bywalców.
Jeśli ktoś do mnie przychodzi to znaczy że zna moje możliwości bo już widział moje zdjęcia i odpowiada tej osobie mój styl oraz poziom umiejętności jaki prezentuję.
Fotografia to sztuka, a sztuka nie może być doskonała, pozbawiona błędów. Tylko taka sztuka może być piękna, której nie obce są niedoskonałości. Tak jak człowiek nie jest doskonały, jak nie ma róży bez kolców. Perfekcjonizm w procesie tworzenia to coś co tak naprawdę niszczy niejedną pracę. Niestety dzisiaj daje się zaobserwować masową pogoń wśród fotografów za tą doskonałością. Wielu podąża ślepo za czymś co nie jest tego warte. Zmieniają fotografie w cyfrowe obrazy. Ani to już zdjęcie ani malowidło. To już tylko grafika komputerowa :) Ci którzy tak zacięcie mnie krytykują idealnie mogą wpasować się gdzieś w tę grupę fotografów wraz ze swoją doskonałością. Dla nich zawsze będzie gdzieś za jasno lub za ciemno lub kadr trochę nie tę stronę albo jeszcze coś - zawsze źle :)
Do czego zmierzam... Wielu forumowiczów ma ten okropny nawyk zwykłego wyszydzania innych. Tacy ludzie zamykają drogę do kariery bardziej lub mniej świadomie tym, którzy często mimo braku wiedzy tak naprawdę mogą okazać się kiedyś prawdziwymi artystami. Ale przez takich gburów tracą chęci i wiarę w siebie. Bo jak zwykle musi znaleźć się ktoś kto swoim szyderstwem te nadzieje zaprzepaści.
Napisałbym więcej ale i tak już dosyć czasu zmarnowałem na osobę, która najprawdopodobniej nie jest tego w ogóle warta :)
Tak na zakończenie - lata mi to zupełnie co tacy zarozumialcy sobie myślą :) Ważne, że robię to co kocham, niezależnie od tego jak wiele błędów po drodze popełniam bo liczy się pasja :)
Nie ma żadnej reguły, która nakazuje najpierw przyswoić masę wiedzy książkowej, odbyć dziesiątki godzin w studio czy gdzieś tam jeszcze a dopiero ogłaszać się, rozpoczynać karierę.
Masz rację, nie ma takiego obowiązku, jednak dla mnie oferowanie komuś wykonania za wynagrodzeniem pewnej usługi, jeśli się nie wie jak ją wykonać, nie jest uczciwe, i nie będzie uczciwe niezależnie od tego, ile ktoś będzie mówił o pasji i miłości do fotografii.
Jak nie wierzysz, że dla normalnego człowieka liczy się kolejność "nauka-praca" zapytaj jakąś bliską kobietę, czy poszłaby przed "wyjątkową okazją" do fryzjera, który stwierdziłby, że ma pasję, że postara się zrobić coś wyjątkowego, tylko jeszcze nigdy nikogo nie strzygł ani nie farbował. Biorąc pod uwagę wrażliwość pań na wszystko co jest związane z włosami, o odpowiedź jestem dziwnie pewny ;)
I to nie jest nietrafione porównanie. Fotografia reportażowa, fotografia przy świetle zastanym, a fotografia studyjna, to dość różne od siebie dziedziny (podkreślam, mówimy o technice). W studio "widzisz ciemność", i tylko od Ciebie zależy, co zaświecisz, o jakiej wielkości, o jakim kształcie, w którym miejscu, jak skierujesz, i jak mocno to będzie świecić. W plenerze dopasowujesz się do tego, co masz, w studio sam tworzysz światło od zera, nie postawisz wypełnienia, to np. pół twarzy osoby będzie prawie wypalone, drugie pół czarne bez szczegółów itd itd. Często osoby doskonale sobie radzące ze światłem zastanym po wejściu do studia doznają "szoku", bo nic nie działa tak, jak by chcieli, najprostszy przykład to "za jasno" na zdjęciu - w plenerze dba o to preselekcja przysłony, ustawiają przysłonę i skupiają się na kadrze, w studio to nie zadziała, i jest pewien powód do stresu, tym bardziej, jak to sesja z klientem, który płaci za sesję, a fotograf nie ma pojęcia co zrobić (znam takie przypadki "z życia", widziałem na własne oczy, i może dlatego tak a nie inaczej reaguję).
Jeśli ktoś tworzy z pasją, to jego prace mogą okazać się znacznie lepsze niż niejednego zarozumiałego wszechwiedzącego fachowca. Jakim prawem mnie krytykujesz?
Prawem forum dyskusyjnego, na którym każdy może wyrazić swoją opinię, bo to jest element dyskusji. Jeśli ktoś nie jest w stanie zrozumieć na czym polegają fora dyskusyjne, to jego problem.
Masz 100% racji pisząc, że prace kogoś robiącego coś z pasją mogą być lepsze, niż przeciętnego rzemieślnika. Ale ten medal ma dwie strony: rzemieślnik ma opanowany warsztat, ma doświadczenie, i dzięki temu zlecając coś rzemieślnikowi można być pewnym, że jakiś minimalny poziom będzie osiągnięty (przynajmniej takie jest założenie), w przypadku pasjonata bez doświadczenia nie ma takiej pewności. Czasami doskonale to widać na ślubach, przecież wystarczy wujek z aparatem albo koleżanka która ma lustrzankę i robi sesje, a po ślubie para młoda często ma setki zdjęć, z których ciężko coś sensownego wyciągnąć.
Co z tego, że nie wiem zbyt wiele o pracy w studio? Nauczę się na własnych błędach. Ważne, że robię to co lubię najbardziej, robię to z pasją. Dla mnie liczy się to co chcę pokazać. Mniej istotne jest czy światło będzie padać trochę za wysoko, czy za bardzo na bok. Nie jestem ********ym masochistą jak wielu tutejszych bywalców.
Jeśli do tej pory miałem jakieś złudzenia, to właśnie je rozwiałeś. Gdyby to były tylko Twoje błędy, to byłby etap normalnej nauki, zdobywania doświadczenia, czyli coś, co odrzuciłeś w cytowanym wcześniej zdaniu (o tych godzinach w studio). Problem jest taki, że to będzie także błąd klienta, który zleca usługę za wynagrodzeniem i ufa fotografowi, że ten wie co robi, i jest w stanie zapewnić co najmniej poprawny efekt. Jeśli fotograf przyjmuje zlecenie, ale nie wie jak i czym je wykonać, to nie jest w porządku wobec klienta. Klient płaci fotografowi nie dlatego, że ma za dużo kasy, tylko dlatego, że ufa w umiejętności, wiedzę i doświadczenie fotografa.
Fotografia to połączenie sztuki i techniki, a w technicznej części fotografii panowanie nad światłem gra ogromną rolę. Czy jeśli wymyślisz genialne zdjęcie studyjne, zaaranżujesz je zgodnie z tym genialnym pomysłem, a następnie oświetlisz błyskiem z wbudowanej lampy to efekt będzie równie dobry, jak przemyślane i odpowiednio ustawione oświetlenie studyjne? Obawiam się, że nie, bo z powodu oświetlenia nie uda Ci się pokazać tego, co wymyślisz. Nie wierzysz, uważasz, że dobre zdjęcie będzie zawsze dobre, niezależnie od światła i jego "techniki"? Ok, jak będziesz robił tą sesję ciążową zrób próbę: to samo ujęcie zrób przy dobrze (tzn. zgodnie z Twoim pomysłem) ustawionej lampie studyjnej, potem wyłącz lampę i zrób przy wbudowanej w aparat (lub w telefon), potem przy zwykłej lampie na suficie a na końcu ze zgaszonymi wszystkimi światłami (wtedy też wszystko będzie "takie samo", czyli modelka, aranżacja, poza, dodatki, naprawdę wszystko - oprócz światła). Porównaj efekty. Jeśli uznasz, że z lampą studyjną będzie gorsze, to będziesz wiedział, że jeszcze nie panujesz nad światłem.
Fotografia to sztuka, a sztuka nie może być doskonała, pozbawiona błędów.
Nie mówimy o tym samym, może stąd ta dyskusja? Nie oceniałem Twojego talentu, pomysłów, zdjęć, więc nie chodzi o "zdjęcia pozbawione błędów", ale o brak doświadczenia w czymś, co (jak to wynikało z "sprzęt musi na siebie pracować") chcesz robić za pieniądze. Tylko to podejście krytykuję, nie chęć rozwijania się. Jak mowa o sztuce: doskonałym przykładem będzie malarstwo, czy nawet szkic ołówkiem. Jeśli ktoś nie ma opanowanej techniki, to nie będzie w stanie uzyskać takiego efektu, jaki sobie wymyśli. Tylko nie próbuj pisać, że zawsze efekt jest taki, jak autor chciał, w przeciwnym razie żadne szkoły (jakiekolwiek) nie miałyby sensu, bo przecież wystarczy coś chcieć, żeby móc to dobrze robić.
dzisiaj daje się zaobserwować masową pogoń wśród fotografów za tą doskonałością. Wielu podąża ślepo za czymś co nie jest tego warte. Zmieniają fotografie w cyfrowe obrazy. Ani to już zdjęcie ani malowidło. To już tylko grafika komputerowa :)
To już inny temat do dyskusji, ale dlaczego krytykujesz kogoś, kto tworzy "grafikę" albo "fotomanipulację"? Jeśli Twoim pomysłem na sztukę jest "czyste zdjęcie" to dlaczego lekceważąco mówisz o kimś, kto ma inne wizje, inne pomysły?
liczy się pasja :)
Sądzą z tego co napisałeś w pierwszej wiadomości, to liczy się kasa, tzn. wydałeś worek kasy na sprzęt, to teraz ten sprzęt musi na siebie zarobić, niezależnie od Twoich umiejętności...
Naprawdę Żałosne. Brak tylko powołania się na Konstytucję, Prawa człowieka, rezolucję ONZ. Ale pomóc pytającemu to się nie chciało.
RobertMiernik
29-10-2016, 11:15
Jak masz statyw to lepsze długie czasy niż podbijanie ISO bo nie będziesz zadowolony z efektów.
Sesja z ludziami, więc statyw średnio się nadaje, chyba że statyw na ludzi też masz.
D800 spokojnie sobie poradzi z rozsądnym ISO, więc nie ma się o co martwić.
Quantum to brand chińszczyzny
Brałbym yongnuo albo triopo
O matko ;)
A do tematu, w tym przypadku decyzja jest trudna, z jednej strony Quantuum - najporządnięjszy z chińczyków - zdecydowanie polecam, mam trzy Quantuumy i sprawują się idealnie. Z drugiej strony regulacja do 64 to zawsze cenna rzecz...
Pod względem funkcjonalnym te lampy będą w zasadzie tożsame, optymalnie byłoby jakbyś poszedł w miejsce gdzie fizycznie są obie i je pomacał.
Kupiłem lampy z dotykowym wyświetlaczem z tyłu bo nie przewidziałem, że nie da się ich obsługiwać bez patrzenia na wyświetlacz - teraz pewnie bym tego nie zrobił - Quantuum ma pokrętła - można obsługiwać na wysokim statywie albo boomie bez potrzeby wchodzenia na stołek ;)
Idź do sklepu i wybierz na miejscu.
(Słabe lampy czasem się przydają, wprawdzie 'standardowo' to są raczej 300 a nie 200 ale to raczej nie będzie lampa 'do wyrzucenia' więc nie musisz się jakoś specjalnie martwić przyszłą nieprzydatnością)
Naprawdę Żałosne. Brak tylko powołania się na Konstytucję, Prawa człowieka, rezolucję ONZ. Ale pomóc pytającemu to się nie chciało.
Wróć do pierwszej mojej odpowiedzi, znajdziesz tam wskazanie właściwego działu forum; w tamtym dziale bardzo często pojawiały się pytania o lampy na początek, dyskusje na temat przydatności dużego zakresu regulacji mocy, pytania i odpowiedzi na temat mocy lamp pilotujących itd. Wystarczy tylko wejść na tamten dział forum i przeglądnąć dwie pierwsze strony, na pewno znajdzie się kilka podobnych tematów tzn. "co kupić na początek do domowego studia". Prawdopodobnie autor wątku tam nie trafił, więc wskazanie lepszego miejsca do szukania informacji uważam za przydatne, tym bardziej, że można to zrobić od razu i skorzystać z podanych już wcześniej odpowiedzi, bez czekania na "mniej żałosne" wypowiedzi w tym wątku.
Także w "żałosnej" odpowiedzi można znaleźć informacje mogące się przydać osobie wchodzącej pierwszy raz do studia, bo dla kogoś mającego pewne doświadczenie to jest normalne, że ekspozycję regulujemy mocą błysku (i ISO), a nie czasem naświetlania, ale zapewniam Cię, że wielu fotografów zaczynających przygodę ze studiem ma z tym problem, zwłaszcza takich, którzy nie mają czasu na szkolenie. Podobnie doświetlenie, jeśli robisz sesje studyjne, to jest dla Ciebie naturalne, że (jeśli ściany nie są bardzo blisko a modyfikator na lampie nie "sieje" dookoła światłem) dodajesz wypełnienie cieni (lampa, blenda), ale dla kogoś działającego do tej pory głównie w plenerach, przy świetle zastanym, to może być zaskoczenie - w naturze zawsze coś wypełnia cienie, w studio tylko wtedy, gdy fotograf o tym pomyśli. Pytanie było o jedną lampę, więc taka informacja może być przydatna dla osoby początkującej. Chyba, że dla Ciebie to też jest "żałosne"?
Sam mam trzy Quantuumy 300. Obecnie brałbym 200. 300 to za dużo mocy do portretu zwykłego. Musiałbym używać chyba ND16, żeby otworzyć szkło w pełni, a wtedy AF zdycha. Jeden z moich mistrzów twierdzi znowu, że Quantuumy mają nieszczelne palniki i po roku-dwóch tracą dużo mocy. Nie wiem. Mam je niecały rok i na razie dają radę. On poleca Bowensa, który w sumie nie ma jakichś cudownych parametrów, bo regulacja też tylko do 1/32, ale ponoć trwałość i jakość jest większa. Przy 200 wystarczy ND8, aby otworzyć szkło.
Rafal8383
29-10-2016, 14:02
Dziękuję za wszystkie pomocne komentarze. Z pewnością będę sugerować się Waszymi radami przy zakupie :)
A panu r_m dziękuję za zbyteczne komentarze bo nawet ich nie czytam. Powiedziałem już wczoraj w długiej wypowiedzi co miałem powiedzieć i na tym zakończyłem tę zbędną dyskusję. Nawet już nie czytam komentarzy r_m tylko je przewijam w dół do następnych. Najmniej mnie interesują uszczypliwości użytkownika r_m, nie patrzę na nie, pomijam je zwyczajnie :) Omijam je jak zepsute powietrze obok starego Irlandczyka popijającego Guinness'a :) Bo po co miałbym się truć czymś co jest dla mnie toksyczne :)
Jeszcze pomyślę nad lampą na potrzeby mojego domowego studia. Być może najpierw sięgnę po jakiś Quantuum 400 lub kto wie, może zdecyduję się na coś z wyższej półki. W sumie wydając niewiele ponad 600zł na Quantuum 400 nie tracę wiele, a już mam jakieś pole manewru, możliwość treningu z lampą i modyfikatorami z mocowaniem bowens, które później i tak wykorzystam z zaawansowaną lampą.
Na ten moment mam mętlik w głowie, nie chcę być zawiedziony. Nie chcę aby zabrakło mi mocy po zamocowaniu octy i gdy zechcę przymknąć nieco mocniej... Wszystko wyjdzie w praniu :) Myślę, że jeśli zdecyduję się na zakup produktu najpierw z niższej półki, to może wezmę coś o średniej mocy powiedzmy 400W...
Jeśli dobrze odbieram opisy pod zdjęciami w poniższym artykule to te lampy Quantuum 200, 300 i 400 przy zastosowaniu modyfikatorów nie daję zbyt wielkiego pola do popisu. Zdjęcia są robione na dużych otworach przy czasie około 1/100s, w dodatku ze statywem. Na jednym tylko przymknął do 6,3. Statyw posiadam ale nie mam do niego cierpliwości. Lubię się przemieszczać co chwila, próbować różnych wersji itd. Sugerując się tym co zostało napisane w poniższym artykule z takowymi lampami tej mocy może troszkę zabraknąć gdy ręka drży i chciałbym pstrykać np na 1/200s jednocześnie przymykając obiektyw...
http://fotoblogia.pl/930,studyjne-oswietlenie-portretowe
Podstawowe pytanie - czy w takim przypadku nie będzie lepiej zaopatrzyć się w dobrą studyjną lampę o mocy 600 lub 800??? To tylko takie moje gdybanie, głośne myślenie. Może się mylę, może źle to wszystko interpretuję. Jeśli moimi wywodami kogoś frustruję to proszę wybaczyć. Z pewnością wielu z Was miewało na początku przygody z fotografią studyjną podobne rozterki.
Jeszcze raz dziękuję za wszelkie pomocne komentarze :)
A panu r_m dziękuję za zbyteczne komentarze bo nawet ich nie czytam.
Widzę, że szykuje się powtórka z wątku o wyborze aparatu, i gdy zaczyna brakować argumentów merytorycznych zaczynają się wycieczki osobiste.
Jeśli dobrze odbieram opisy pod zdjęciami w poniższym artykule to te lampy Quantuum 200, 300 i 400 przy zastosowaniu modyfikatorów nie daję zbyt wielkiego pola do popisu. Zdjęcia są robione na dużych otworach przy czasie około 1/100s, w dodatku ze statywem. Na jednym tylko przymknął do 6,3. Statyw posiadam ale nie mam do niego cierpliwości. Lubię się przemieszczać co chwila, próbować różnych wersji itd. Sugerując się tym co zostało napisane w poniższym artykule z takowymi lampami tej mocy może troszkę zabraknąć gdy ręka drży i chciałbym pstrykać np na 1/200s jednocześnie przymykając obiektyw...
Po raz kolejny pokazałeś, że jesteś odporny na wiedzę, i masz zerowe doświadczenie w studio (czyli wszystko co pisałem odnosi się do Ciebie).
Gdybyś zwracał uwagę na porady i informacje które dostałeś w tym wątku, nie napisałbyś o tej 1/200 i "drżącej ręce" - dlaczego? Bo po przeczytaniu porad z tego wątku wiedziałbyś, że to bez sensu (podpowiedź, z której nie skorzystasz: instrukcja aparatu, hasło "czas synchronizacji", powód: książki o podstawach fotografii, zasada działania migawki szczelinowej - zapomniałem, Tobie wiedza techniczna jest niepotrzebna, wystarczy pasja :D ). Fotografia studyjna ze światłem błyskowym to inna bajka niż plenerowa przy świetle zastanym, powtarzam kolejny raz, może tym razem dotrze do Ciebie. Jeśli nie dotrze, to w niedługim czasie możemy się spodziewać wątku "dlaczego zdjęcia mam do połowy ciemne, czy migawka się zepsuła po podłączeniu lamp?" :D
Podstawowe pytanie - czy w takim przypadku nie będzie lepiej zaopatrzyć się w dobrą studyjną lampę o mocy 600 lub 800???
W komentarzach dostałeś informacje, że już 300Ws okazało się za mocne do osiągnięcia niektórych efektów, ale jeśli Cię stać na metodę własnych prób i błędów, to czemu nie :)
Jeszcze jedno: nie wszystkie "zaawansowane lampy" mają mocowanie Bowens, więc po przejściu na wyższa klasę możesz nie wykorzystać posiadanych modyfikatorów.
Nie wyłapałem info o wielkości pomieszczenia jakie masz do dyspozycji.
Ja bym pewnie wybrał ponownie Jinbei DM2 300/400Ws ze względu na regulacje do 1/64.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.