PDA

Zobacz pełną wersję : Warszawa vs Kraków



emerlu
08-10-2016, 12:29
Cześć, moje pytanie może jest nietypowe, ale zachęcam Was do luźnej dyskusji. Na codzień jestem fotografem w Hiszpanii, ale planuję powrót do naszego pięknego kraju. Tęskni się mimo wszystko za Polską. :) Mam całkowitą dowolność jeśli chodzi o miejsce zamieszkania. Tutaj powstaje moje pytanie, które miasto pod względem pracy jako fotograf na własnej działalności daje większe możliwości, większa liczba zleceń ślubnych, reklamowych czy współpraca z modelkami. Mam spore doświadczenie, myślę że portfolio się obroni, ale dziś nie mówmy o portfolio. Skupmy się na przewadze Krakowa nad Warszawą lub Warszawy nad Krakowem. Będę bardzo wdzięczny za udział w dyskusji.

ksh
08-10-2016, 13:17
W każdej branży i dziedzinie warszawa, inny poziom życia, inne zarobki, inne ceny itd, do tego zdecydowanie większy rynek ( i nie chodzi rynek główny :) ).

pioterkow
08-10-2016, 13:40
Myślę że jeśli jesteś naprawdę dobrym profesjonalistą to czy Kraków czy Warszawa to nie ma większego znaczenia.
Spróbuj w Warszawie - w razie czego się przeprowadzisz :)
Pawda jest taka że większość tych naprawdę intratnych zleceń (zwłaszcza reklamowych) i tak załatwia się głównie "z polecenia" ;)
Powodzenia!
Piotr

P.S.
Tak z ciekawości - w jakim rejonie Hiszpanii działasz?

emerlu
08-10-2016, 14:19
Dziękuję Wam za odpowiedzi, no na oewno dobry fotograf i tak się obroni, ale zawsze warto sobie to ułatwić. Działam w Katalonii i bardzo często na Majorce (w sumie to też Katalonia), :)

Rycerz
08-10-2016, 14:26
ja bym nie wracał z Majorki

ksh
08-10-2016, 14:37
Może to mało patriotyczne ale trzymałbym się z dala od naszej wspaniałej ojczyzny, zwłaszcza w twoim przypadku ponieważ język hiszpański daje wielkie możliwości na świecie.

emerlu
08-10-2016, 14:39
Wiecie w Hiszpanii też nie jest kolorowo (oprócz pogody), katalończycy to ludzie bardzo nieufni w stosunku dla "obcych". Współpracuję głównie z Niemcami i Brytyjczykami. Jeśli chodzi o sprawy polityczne to chyba jest nawet gorzej niż u nas hehe, nie sądziłem, że to kiedyś powiem. :)

KaarooL
09-10-2016, 04:13
Polecę w podobnym tonie co koesh i rycerz... Ciekawi mnie, do czego konkretnie chciałbyś tu wracać... Przyjedź najpierw na urlop, może Ci przejdzie. Potem rozważ raczej Niemcy (np. Berlin) albo UK skoro masz kontakty... Są to obszary wzrostu oraz dodatniej migracji a poland raczej się pakuje, niż rozwija.

sufenta
09-10-2016, 09:30
We wszystkich znanych mi przypadkach, w ktorych ktos zalil sie na brak zrozumienia/niechec/wyobcowanie/bariery- "wina" byla po stronie zalacego sie. Przemysl kolego wszystko raz jeszcze. Pzdr.

pioterkow
09-10-2016, 18:40
We wszystkich znanych mi przypadkach, w ktorych ktos zalil sie na brak zrozumienia/niechec/wyobcowanie/bariery- "wina" byla po stronie zalacego sie.
Jest to duża mądrość, natomiast faktycznie Katalończycy są dość specyficzni jeśli chodzi o biznes z "obcymi".
Mieszkałem w Hiszpanii ponad 3 lata i coś mogę powiedzieć na ten temat...
Na miejscu założyciela wątku nie wracał bym do PL - jeśli znasz hiszpański to rozważ inne rynki.
Polska obecnie jeśli chodzi o zaczynanie od zera (bo tak musiałbyś zacząć bez układów tutaj) i własny biznes to dno.

Jędrula
13-10-2016, 23:06
Nie trać głowy (!) i wracaj do kraju. Chcesz robić ślubniaki na tzw. Zachodzie? To ma tam przyszłośc?

Rycerz
13-10-2016, 23:11
Gdańsk. Szczecin. Kraków. Tu bym zamieszkał gdybym musiał ;-) W takiej kolejności.

- - - - kolejny post - - - - - -

na końcu Warszawa

- - - - kolejny post - - - - - -

na końcu Warszawa

cz4rnuch
13-10-2016, 23:34
Jako, że mieszkałem w Gdańsku przez ponad 10 lat (trochę mi się studia przedłużyły) to napiszę tylko, że odwróciłbym kolejność i wybrałbym Kraków. Moim zdaniem Gdańsk jest mocno przereklamowany. Niewykluczone, że Kraków także, ale bardzo mi odpowiada klimat tego miasta.

Rafał_Sz
14-10-2016, 08:06
A Wrocław? Poznań? Tu się naprawdę wiele dzieje. Zwłaszcza to pierwsze miasto niesamowicie się rozwija i jest po prostu piękne.

Rycerz
14-10-2016, 08:57
a może Berlin, Wiedeń ;-)

tomfoot
14-10-2016, 09:33
Jako, że mieszkałem w Gdańsku przez ponad 10 lat (trochę mi się studia przedłużyły) to napiszę tylko, że odwróciłbym kolejność i wybrałbym Kraków. Moim zdaniem Gdańsk jest mocno przereklamowany. Niewykluczone, że Kraków także, ale bardzo mi odpowiada klimat tego miasta.

Klimat pod warunkiem posiadania maski przeciwgazowej :-)
Poznań był fajny do czasu gdy prezydentem miasta nie został czubek.
Wybrałbym Wrocław (piszę to jako rodowity poznaniak :-) )

- - - - kolejny post - - - - - -


a może Berlin, Wiedeń ;-)

W sumie to najsympatyczniej moim zdaniem jest na Karaibach.

KELT
14-10-2016, 12:24
Trawa zawsze wydaje sie bardziej zielona gdzie nas nie ma więc odpowiadając na główne pytanie jako rodowity Krakus powiem że w Warszawie będzie Ci lepiej ;-)

bryk77
22-10-2016, 14:14
To może ja powiem gdzie nie jechać - do Radomia ;) Uwaga! Ten wielki billboard reklamowy przy wjeździe do miasta mówiący "Radom miasto Twojej szansy" kłamie :)

Ale tak na poważnie, Warszawa jak dla mnie jest nieco przytłaczająca. Pięknie jest w Trójmieście czy w Krakowie, ale co kto lubi. Napewno w stolicy możliwości rozwoju są największe. Niestety koszty życia również.

soh
25-10-2016, 10:41
Wytrzymaj za granicą jeszcze 3-4 lata. U nas póki co biznesowe nastroje nieciekawe.

emerlu
27-10-2016, 10:50
Dziękuję koledzy za tak liczne wypowiedzi w moim temacie. Dziękuję Wam za porady. Niestety bądź też "stety" powrót do Polski jest już przesądzony. Jedyny wybór to Kraków lub Warszawa. Jeśli chodzi o to na czym mi zależy to możliwość rozwoju z jednej strony Warszawa jest większa, swoimi działaniami w promieniu 400 km obejmujemy prawie cały kraj, z drugiej strony Kraków to też bliskość aglomeracji śląskiej. Najbardziej zależy mi na opiniach, które miasto daje większe możliwości dla fotografa, liczba zleceń itd. Rozum mówi. I Warszawa a serce Kraków. :) Jeśli chodzi o nastroje biznesowe w naszym kraju to ja działam pod Inkubatorem Przedsiębiorczości z USA także polskie podatki, vat-y itd mnie nie interesują.

Rafał_Sz
27-10-2016, 12:21
polskie podatki, vat-y itd mnie nie interesują.

Tu bym polemizował. ;)

pioterkow
27-10-2016, 12:28
ja działam pod Inkubatorem Przedsiębiorczości z USA także polskie podatki, vat-y itd mnie nie interesują.
Myślę że dobrze by było jakbyś się skonsultował z dobrym doradcą podatkowym.
Polskie przepisy są .......... i żebyś nie miał jakiejś przykrej niespodzianki na starcie działalności w PL...

soh
27-10-2016, 12:29
(...) Jeśli chodzi o nastroje biznesowe w naszym kraju to ja działam pod Inkubatorem Przedsiębiorczości z USA także polskie podatki, vat-y itd mnie nie interesują.
Jeżeli masz rezydencję podatkową w Polsce, to fiskus ma akurat w nosie że jest pod Inkubatorem Przedsiębiorczości w USA.

emerlu
27-10-2016, 14:45
Jeszcze będę to badał, ale po pierwszych konsultacjach jest to zgodne z prawem, inkubator współpracuje, ma podpisaną umowę z polskimi inkubatorami, prawdopodobnie wchodzenie w tyłek Amerykanom daje furtkę, no ale jeszcze zobaczymy jak to wyjdzie. No ale jakby nie wyszło wrócić muszę, kwestie rodzinne opieka nad rodzicami, kwestia tylko czy krk czy wawa, dla nich socjal podobny i tu i tu zdecydują kwestie fotograficzne.

2pompony
27-10-2016, 14:55
Jeśli będziesz badał sprawy podatkowe - wiedz, że w Polsce jednolite prawo jest często inaczej interpretowane przez służby skarbowe z różnych miast. Komuś przyzwyczajonemu do innych standardów może wydać się zgoła dziwne, ale bywa, że konkretne przepisy co innego oznaczają w Gdańsku, a co innego na Podhalu - żeby obrazowo przedstawić sprawę.

emerlu
27-10-2016, 14:59
Kurde, nie straszcie mnie bo brzmi to przerażająco... No nie mam wyjścia, nie jestem oszustem będę walczył swoimi pracami, aby wejść na rynek. :) Na razie mam problem bo klienci potencjalni strasznie nieufni są gdy widząc w moim portfolio ewidentnie zdjęcia "nie Polaków"....

vid3
27-10-2016, 15:05
... myślę że portfolio się obroni, ale dziś nie mówmy o portfolio. .

A gdzie to portfolio ?

2pompony
27-10-2016, 15:13
Kurde, nie straszcie mnie bo brzmi to przerażająco...

Nie chciałem Cię broń boże straszyć, ani nei należę do tej części, która stanęła od razu po stronie 'nie wracać!'. Wiem, że są różne okoliczności i uwarunkkowania...

Raczej staram się zwrócić uwagę na pewien, że tak to nazwę lokalny koloryt - osoby, które żyją lata na tzw. zachodzie mogą się całkiem nieźle zdziwić polską rzeczywistością. Niestety odnoszę naprawdę nieodparte wrażenie, że nastały czasy kiedy te zdziwienia będą się tylko pogłębiać i potęgować.

morzon
27-10-2016, 16:35
Kraków to straszna pustynia jeśli chodzi o rynek foto, zwłaszcza reklamowy. W Polsce istnieje tylko wawa tak naprawdę jeśli chcesz coś zdziałać na rynku foto (innym niż ślubny). Chyba, że interesują Cię zlecenia dla wszelkiego typu januszexów, małych firemek i tym podobnych. Nie wiem na jakim jesteś poziomie i gdzie celujesz, jakie masz ambicje. Nie wiem jak za granicą, ale u nas to większość rzeczy i zleceń opiera się głównie na znajomościach i poleceniach, a nie znając ludzi i firm na miejscu... kiepsko to widzę. Absolutnie nie życzę Ci źle, ale przyjeżdżając tu na świeżo możesz się baaaaardzo rozczarować.
Sam planuję w ciągu roku/półtora się przenieść do wawy, chcę skończyć trochę projektów i portfolio (tu w krk mi łatwiej ze względu na owe znajomości i kontakty, poza tym jest taniej wiele rzeczy zrobić), bo tylko tam widzę jakąkolwiek szanse w PL. Najchętniej bym się przeniósł za granicę, ale z pewnych powodów nie chcę i nie mogę (jeszcze).

jurkarol
27-10-2016, 18:34
w Krakowie jest więcej luzu. w W-wie nawet w kawiarniach dużo rozmów o interesach, między znajonymi, co jak przedsiewziac zarobic.
w kra więcej poleceń wynikających z koneksji, w warszawie - polecenie ze wzgledu na umiejętności.
takie moje doswiadczenia po ponad 5-letnim pobycie w stolicy. ale wróciłem bo lepiej się żyje w Krakowie, spokojniej bez udawania.

2pompony
27-10-2016, 19:17
[...] w warszawie - polecenie ze wzgledu na umiejętności.
takie moje doswiadczenia po ponad 5-letnim pobycie w stolicy.


Nie mieszkałem nigdy w Warszawie, ale żeby tak uogólniać, że polecają coś/kogoś ze względu na umiejętności... Musiałeś trafić na jakichś normalnych biznesowo ludzi. :) Ja miałem takie doświadczenia, że nie widziałem takiego kumoterstwa i tak ordynarnie jawnego kolesiostwa jak u warszawskich partnerów. Z tym że może moja branża (nie foto) akurat tam się tak wyrodziła.

Pod tym kątem w Krakowie, o jakim mówią że mały, wszyscy się znają i wszyscy mają jakieś koneksje wygląda jak pozbawione znajomości miasto niemalże.


A to, że w Krakowie się żyje fajniej mówią - niemal - wszyscy, którzy się przeprwadzili do stolycy i wracają na weekendy do Kraka. :)

pioterkow
27-10-2016, 21:31
Nie mieszkałem nigdy w Warszawie, ale żeby tak uogólniać, że polecają coś/kogoś ze względu na umiejętności...
To ja dodam od siebie - wszędzie gdzie w grę wchodza naprawdę poważne pieniądze umiejętnośći fotografa schodzą na dalszy plan. Najważniejszy jest biznes.
I nieważne czy to WArszawa, Wiedeń czy Los Angeles. Wszędzie działa to tak samo. A uogólnianie że w Warszawie polecają ze względu na umiejętności jest moim zdaniem zbyt daleko posuniętym twierdzeniem... ;)

jurkarol
27-10-2016, 23:12
miałem takich pare sytuacji, gdzie mogłem stwierdzić, że czlowiek się nadał bez względu na znajomości. to z mojej branży. ale i wiem, z paru historii że kolesiostwo też się wybija.
z kolei z warszawiakiem, ktory ma jakis fach nie ma dyskusji, ani nawet zartu, bo on się zna, i nie możesz podwazac tego co zrobil, jeśliby źle wykonał, to on wie lepiej. nawet szewc, który źle naprawił obcas. tak ma być i już.
miałem do czynienia z fotografem, ktory mi wywołał film i zeskanowal z zafarbem, i nie popuscil, nie rozumial i mocno tłumaczył, ze tak ma być, ze to u mnie monitory, na których oglądam, maja złe ustawienia.
generalnie ludziom tam brak dystansu do siebie

pioterkow
29-10-2016, 11:04
Nieważne czy Kraków, Warszawa czy New York.
Pewne przepisy na sukces są uniwersalne w kaażdym zakątku świata:


Bóg wezwał św. Piotra i mówi:
- Piotrze, na ziemi religia upada, ludzie żyją w grzechu, jest źle... Trzeba jakoś ich zachęcić życiem wiecznym u nas w niebie. Chciałbym żebyś wziął dobrych fotografów, a jest ich troche na ziemi i zorganizował reklamową sesje zdjęciową. Wiesz - stoły zastawione najlepszym jedzeniem, piwnice pełne najlepszych win, piękne anielice w negliżu itp. Wydrukujemy to na plakatach, billboardach, do prasy i zamieścimy na ziemi. Taka wizja nieba zachęci ludzi do lepszego życia.
Piotr myśli.... myśli i mówi:
- Panie Boże ale najlepsi fotografowie nie pracują*za darmo, musimy im zapłacić. Jaki mamy budżet na to?
Bóg pomyślał chwilę i odpowiedział:
- Myślę że 1.000.000 USD wystarczy.
Piotr wyruszył na ziemie.
Ogłosił casting na fotografa, przedstawił warunki i czeka.
Przyjechał amerykański fotograf - najnowszy Rolls Royce ubrany w markowe ciuchy, na ręku złoty Rolex, bagażnik pełen najnowszego sprzętu foto.:
- Jestem John, laureat najbardziej prestiżowych konkursów fotograficznych, mam najlepszy sprzęt na świecie. Mogę zrobić wam te zdjęcia za 700.000 USD
Piotr myśli: no super, prawdziwy profesjonalista ale to prawie cały nasz budżet
Poczekam jeszcze i zobaczę.
Na drugi dzień przyjeżdża Rumun. Stare auto ale zadbane, schludnie ubrany, na ramieniu wielka torba ze sprzętem foto.
- Jestem Nikolai, artysta fotograf. Od 30 lat jestem najlepszym fotografem w Rumunii, fotografuje największe kampanie reklamowe, mam doświadczenie i sprzęt - stary ale niezawodny.. Moją pracę wyceniam na 100.000 USD.
Piotr się ucieszył bo facet z doświadczeniem a cena to ułamek tego co chciał Amerykanin.
Podziękował za spotkanie, zapisał telefon. Ale pomyślał że dla świętego spokoju poczeka jeszcze na trzeciego fotografa.
Przychodzi Polak. Luźnym krokiem, w jednym ręku piwko, w drugim papierosek.
Św.Piotr patrzy nieco zdziwiony.
Polak siada i mówi:
- Zrobie wam te zdjęcia za równy 1.000.000 USD.
Św. Piotr w szoku. Facet przychodzi bez sprzętu, nie mówi o doświadczeniu a cena najwyższa ze wszystkich i pochłonie cały budżet...
Zamurowało go.
Tymczasem Polak mówi:
- Słuchaj Piotrek, zrobimy tak: ja biore 450.000, ty weźmiesz 450.000 a 100.000 odpalimy Rumunowi żeby zrobił zdjęcia.
Św. Piotra aż zatkało na taką bezczelność.
.................................................. ...............
Minęły trzy dni. Gabinet Boga w niebie.
Wchodzi św. Piotr z fotografem:
- Szefie, chciałbym przedstawić: pan Jan Kowalski - fotograf z Polski. :mrgreen: :mrgreen:

Tak to mniej więcej wygląda w większości naprawde intratnych zleceń... ;)