Sokolik Wędrowny
15-09-2016, 21:12
Po kilku miesiącach znowu wyskakuję z dylematem... :)
Wymieniony w tytule Nikkor chodzi za mną już od jakiegoś czasu, jednak jego obecna cena jest dla mnie ciut wysoka. Pomyślałem jednak, że po pozbyciu się (również wymienionej w tytule) Tokiny brakującego tysiaka już bym wysupłał. Powodów dla których myślę o takiej zmianie jest kilka:
- swego czasu napaliłem się na makro jak szczerbaty na suchary i... nawet coś działałem w tym kierunku (stąd zakup Tokiny), ale od dwóch - trzech lat posucha w temacie. Tych kilka kwiatuszków rocznie jestem w stanie zrobić 85 + soczewka makro (mam) i pogodzić się przy tym z utratą jakości;
- coraz częściej dokumentuję (nieudolnie) baletowe wyczyny mojej Córy i w tym celu potrzebuję czegoś jasnego o dłuższej ogniskowej. Na sławetne 70-200/2,8 nie stać mnie, 85/1,8 na DX byłoby jak myślę akurat. Dodatkowo w czasach analogowych bardzo lubiłem ogniskową 135 mm, swoje najlepsze slajdy zrobiłem chyba właśnie takimi szkłami...
- posiadam aktualnie D300 ale cały czas myślę o dokupieniu jakiegoś lekkiego kastrata na rower/długie piesze wędrówki. W związku z tym zamiana śrubokręta na AF-S byłaby jak najbardziej na miejscu;
- gdybym idąc tą drogą pozbył się jeszcze posiadanego 35/2 - w zasadzie miałbym pieniądze na zakup osiemdziesiątki piątki;
- ostatnio idę w kierunku minimalizmu, zamiast półki szkieł wolę mieć kilka ale konkretnych a przede wszystkim używanych;
- zostałbym w sumie z trzema szkłami (N 16-85, N70-300 VR), wszystkie z gwintem 67 mm. Niby drobiazg , ale nieco ułatwiający życie;
- gdyby naszło mnie z powrotem na makro - zawsze istnieje możliwość dokupienia jakiegoś manuala pod D300 (którego się nie pozbędę). Choćby 55/3,5, czytałem mnóstwo pochlebnych opinii o tym pleśniaku...
Im dłużej wypisuję argumenty za, tym bardziej się napalam, ale może jest coś, co powinno mnie powstrzymać... Jakieś kontrargumenty. Może gra niewarta świeczki? Cholera, nie wiem...
I dlatego tu piszę... :)
Wymieniony w tytule Nikkor chodzi za mną już od jakiegoś czasu, jednak jego obecna cena jest dla mnie ciut wysoka. Pomyślałem jednak, że po pozbyciu się (również wymienionej w tytule) Tokiny brakującego tysiaka już bym wysupłał. Powodów dla których myślę o takiej zmianie jest kilka:
- swego czasu napaliłem się na makro jak szczerbaty na suchary i... nawet coś działałem w tym kierunku (stąd zakup Tokiny), ale od dwóch - trzech lat posucha w temacie. Tych kilka kwiatuszków rocznie jestem w stanie zrobić 85 + soczewka makro (mam) i pogodzić się przy tym z utratą jakości;
- coraz częściej dokumentuję (nieudolnie) baletowe wyczyny mojej Córy i w tym celu potrzebuję czegoś jasnego o dłuższej ogniskowej. Na sławetne 70-200/2,8 nie stać mnie, 85/1,8 na DX byłoby jak myślę akurat. Dodatkowo w czasach analogowych bardzo lubiłem ogniskową 135 mm, swoje najlepsze slajdy zrobiłem chyba właśnie takimi szkłami...
- posiadam aktualnie D300 ale cały czas myślę o dokupieniu jakiegoś lekkiego kastrata na rower/długie piesze wędrówki. W związku z tym zamiana śrubokręta na AF-S byłaby jak najbardziej na miejscu;
- gdybym idąc tą drogą pozbył się jeszcze posiadanego 35/2 - w zasadzie miałbym pieniądze na zakup osiemdziesiątki piątki;
- ostatnio idę w kierunku minimalizmu, zamiast półki szkieł wolę mieć kilka ale konkretnych a przede wszystkim używanych;
- zostałbym w sumie z trzema szkłami (N 16-85, N70-300 VR), wszystkie z gwintem 67 mm. Niby drobiazg , ale nieco ułatwiający życie;
- gdyby naszło mnie z powrotem na makro - zawsze istnieje możliwość dokupienia jakiegoś manuala pod D300 (którego się nie pozbędę). Choćby 55/3,5, czytałem mnóstwo pochlebnych opinii o tym pleśniaku...
Im dłużej wypisuję argumenty za, tym bardziej się napalam, ale może jest coś, co powinno mnie powstrzymać... Jakieś kontrargumenty. Może gra niewarta świeczki? Cholera, nie wiem...
I dlatego tu piszę... :)