Zobacz pełną wersję : Niesłowny pan z serwisu foto co byście zrobili na moim miejscu?
Ciekaw jestem, co byście zrobili na moim miejscu.
Oddałem do serwisu aparat analogowy . Umówiłem się z panem, że zobaczy co się stało z aparatem i powie mi jaka będzie cena naprawy. Zaznaczył , że koszt będzie wynosił od 150-300 zł, na co ja powiedziałem , że chcę znać cenę przed podjęciem decyzji, bo aparat jest stary i mogę dopłacić sobie do nowego . Pan miał dzwonić.
Po około trzech tygodniach dostałem SMS, że aparat jest naprawiony i że koszt wynosi 250 zł. Okazało się, że facet faktycznie dzwonił, ale robił to tylko dwa razy i to z numeru stacjonarnego, który nijak nie skojarzył mi się z naprawą foto, dlatego nie oddzwaniałem.
nie wiem co naprawił, oczywiście cena jest dla mnie wysoka. Jakoś wcześniej nie mógł napisać smsa z wyceną naprawy.
Co byście zrobili na moim miejscu? Gość zrobił mnie w jajo. Naprawił aparat bez mojej wiedzy bo umawialiśmy się na telefon. Jak się nie mógł dodzwonić, to mógł wysłać SMS z prośbą o kontakt.
Jak podejść do tej sprawy?
Dodam, że aparat to Pentacon Six. Nic cennego, chociaż bardziej cenny jest obiektyw i kominek , które były sprawne.
Gość próbował się z tobą kontaktować czyli w tym przypadku twoja wina, fakt że powinien olać temat, a nie brać się za naprawę jak było uzgodnione, negocjuj cenę bo jednak zgodziłeś się na widełki 150-300 zostawiając aparat.
spiritus
04-08-2016, 10:15
Podał cenę przybliżoną (która de facto się zgadza), miał dzwonić (dzwonił). Nie widzę problemu.
Możesz jedynie coś negocjować ewentualnie ale to zależy od sprzedawcy. Prawnie gdybyś szedł w zaparte może się skończyć jako "mała szkodliwość czynu".
zeberek1
04-08-2016, 10:16
Nie kazdemu a tym bardziej np starszemu człowiekowi w smak są smsy... Ja bym sie sam zadzwonił i dopytał jak już tyle sie czeka na info i naprawe. A te 250 to tez nie jakis kosmos jesli aparat jest dobrze zrobiony a zależy Ci na nim.
Serwis nie przekroczył podanych widełek cenowych, więc moim zdaniem nie powinieneś mieć pretensji...
Gość próbował się z tobą kontaktować czyli w tym przypadku twoja wina, fakt że powinien olać temat, a nie brać się za naprawę jak było uzgodnione, negocjuj cenę bo jednak zgodziłeś się na widełki 150-300 zostawiając aparat.
Podał cenę przybliżoną (która de facto się zgadza), miał dzwonić (dzwonił). Nie widzę problemu.
Możesz jedynie coś negocjować ewentualnie ale to zależy od sprzedawcy. Prawnie gdybyś szedł w zaparte może się skończyć jako "mała szkodliwość czynu".
Próbował się skontaktować, tj. dzwonił raptem dwa razy, nie zawsze mam telefon przy sobie. Numer był stacjonarny, więc nie skojarzyłem go z naprawą foto. Myślałem, że to jakiś urząd i że jak ktoś chce, to będzie dzwonił do skutku.
Właśnie. Próba skontaktowania się nie równa się moim zdaniem skontaktowaniu. Gość mógł dzwonić aż się dodzwoni tym bardziej, że ma sporo wolnego czasu (wiem, bo nic nie robił jak u niego byłem)
Nie kazdemu a tym bardziej np starszemu człowiekowi w smak są smsy... Ja bym sie sam zadzwonił i dopytał jak już tyle sie czeka na info i naprawe. A te 250 to tez nie jakis kosmos jesli aparat jest dobrze zrobiony a zależy Ci na nim.
No nie w smak, ale jakoś z końcową ceną potrafił wysłać SMS, a wcześniej z WYCENĄ i z informacją o tym co za to ewentualnie zrobi nie potrafił. Dlatego wygląda mi to na celowe działanie.
Serwis nie przekroczył podanych widełek cenowych, więc moim zdaniem nie powinieneś mieć pretensji...
Widełki były orientacyjne, a umowa była taka, że miał dzwonić. Dlatego czuję się zrobiony w jajo. Równie dobrze mógłby napisać, że musiał użyć złotego kleju i koszt wyniesie 2000 zł.
Ktoś z Was ma jeszcze jakieś pomysły co mam zrobić?
Kombinuję żeby pójść, zabrać obiektyw i kominek a zostawić mu sam aparat. Wartość aparatu wtedy wyniosłaby tyle co jego koszt naprawy.
Gdybym jeszcze wiedział, że NAPRAWDĘ to dobrze zrobił, wyregulował matówkę, sprawdził/wyregulował migawkę, itp, to OK, ale do tego musiałbym mieć jakąś gwarancję z jego strony a obawiam się, że żadnej gwarancji na poserwisowe działanie aparatu mi nie da.
Wszystkim dziękuję za odpowiedzi.
madebyzosiek
04-08-2016, 11:25
Ja też jestem zdania, że "dałeś ciała" nie oddzwaniając do niego. Jak wiem, że mam sprawę pod telefon, obojętnie czy to kurier, serwis, czy cokolwiek, to jestem pod telefonem, albo dzwonię pod niodebrane połączenie i tyle. A jaki aparat oddałeś, będzie wiadomo czy masz o co walczyć ;)
Przecież to Ty go "o.....ś" (zlekceważyłeś). Trzy tygodnie nie byłeś zainteresowany wyceną i nie odbierałeś telefonów. Nawet listonosz przynosi awizo tylko dwa razy.
Ja też jestem zdania, że "dałeś ciała" nie oddzwaniając do niego. Jak wiem, że mam sprawę pod telefon, obojętnie czy to kurier, serwis, czy cokolwiek, to jestem pod telefonem, albo dzwonię pod niodebrane połączenie i tyle. A jaki aparat oddałeś, będzie wiadomo czy masz o co walczyć ;)
Wiesz, jak ktoś chce się kontaktować to dzwoni do skutku, a nie zadzwoni dwa razy i koniec. Ja też próbowałem się do niego dodzwonić, ale nie odbierał. Dzwoniłem kilka razy.
Facet obiecał mi kontakt to myślałem, że będzie dzwonił do skutku. Albo napisze SMS tak jak tym razem zrobił.
Aparat napisałem, Pentacon Six z Biometarem w ładnym stanie, żal mi Biometara i kominka. Body też było zadbane chociaż się spsuło.
madebyzosiek
04-08-2016, 12:13
Z Pentaconem Six to musisz mieć w ogóle mieć dobry serwis, bo on się zepsuje, albo raczej będzie wymagać serwisu jeszcze nie raz... Nie wiem ile zapłaciłeś za aparat, ale 250 to mało jak za Pentacona Six, więc ja bym nie marudził, tylko płacił i robił zdjęcia ;)
Wiesz, jak ktoś chce się kontaktować to dzwoni do skutku, a nie zadzwoni dwa razy i koniec.
Oddałeś aparat do naprawy do infolinii, czy do serwisu?
Bądź mężczyzną, nikt cię nie zrobił w jajo, najwyżej ty sam.
Co innego, gdyby podał widełki 150-300 zł, a potem za naprawę "zaśpiewał" z 500 - wtedy miałbyś prawo czuć się naciągnięty...
PS:
http://www.nieznany-numer.pl/
https://www.nieznanynumer.pl/
i ew. google.pl
Próbował się skontaktować, tj. dzwonił raptem dwa razy...
Gość mógł dzwonić aż się dodzwoni tym bardziej, że ma sporo wolnego czasu (wiem, bo nic nie robił jak u niego byłem)
Czyli zwyczajnie leń i oszust, a przecież przyszedł klient z robotą to powinien się cieszyć i zapewne na koniec czyszczenie butów zrobić.
Widełki były orientacyjne, a umowa była taka, że miał dzwonić. Dlatego czuję się zrobiony w jajo. Równie dobrze mógłby napisać, że musiał użyć złotego kleju i koszt wyniesie 2000 zł.
Wywiązał się ze wszystkiego i nie wiem dlaczego chcesz z niego zrobisz oszusta na złoty klej za 2000zł jak opisałeś wszystko inaczej.
Kombinuję żeby pójść, zabrać obiektyw i kominek a zostawić mu sam aparat.
Czyli jednak masz plan :)
Dziwne podejście masz, nawet nie wiesz co zrobił, nie rozmawiałeś z nim, zakładasz że to oszust, a siebie stawiasz w pozycji pan i władca.
Teraz przeczytaj post jaki mógłby on napisać na forum :)
Ciekaw jestem, co byście zrobili na moim miejscu.
Otrzymałem do serwisu aparat analogowy.
Ustaliliśmy że koszt będzie wynosił od 150-300 zł.
Próbowałem z klientem się kontaktować ale nie odbierał telefony, zapewne jak wielu innych rozmyślił się i go więcej nie zobaczę.
Po około trzech tygodniach wysłałem SMS, że aparat jest naprawiony i że koszt wynosi 250 zł ale nadal nie ma odpowiedzi.
Co byście zrobili na moim miejscu? Gość zrobił mnie w jajo. Naprawiłem aparat jak się umawialiśmy.
Dodam, że aparat to Pentacon Six. Nic cennego, chociaż bardziej cenny jest obiektyw i kominek , które były sprawne i jak klient nie odbierze to przynajmniej nie stracę wiele.
Kluczowy jest tu fakt, że pan z serwisu podjął decyzję o naprawie bez konsultacji z klientem. Nie powinien nic naprawiać, choćby miało to kosztować 50 złotych, bez zgody właściciela aparatu. Umówili się na wycenę, a następne kroki miały być podjęte w zależności od decyzji klienta. Teraz mamy sytuację, albo płacisz, albo zatrzymuję sprzęt, czyli pan naprawiacz zarabia w każdym wypadku.
RobertMiernik
04-08-2016, 12:59
Absolutnie chory ma rację.
Do szału doprowadza mnie jeśli się z kimś umawiam, że 'zadzwoni z wyceną przed' a później robi jak chce.
Kwota nie ma znaczenia, nie ma znaczenia nawet czy mieści się w obiecanych widełkach czy nie, jeśli się umawiamy że zadzwoni to ma zadzwonić i tyle, dopóki nie powiem, naprawiaj, to ma leżeć i tyle. Jeśli nie pasuje, to od początku ma powiedzieć, że tak nie pracuje i mam iść do kogoś innego.
Gość z samochodowego serwisu tak mi zrobił kiedyś - obiecał, że zadzwoni a później zadzwonił ale już tylko poinformować co zrobił. No sorry ale za robociznę nie dostał pieniędzy i następnym razem bez problemu potrafił zadzwonić i poinformować co i za ile.
Widzę, że ktoś jednak mnie rozumie.
Panowie, naprawiacz miał ZADZWONIĆ i zapytać mnie o decyzję.
Wspominałem mu, że za 300 zł nie chcę naprawy bo za 1500 zł (5xkwota naprawy) mam nowy aparat tego typu (np. Arax) z gwarancja.
Liczyłem na mniejsza kwotę naprawy.
A to, że pan podjął decyzję o naprawie bez mojej wiedzy i zgody bierzecie pod uwagę?
@RobertMiernik - jak rozmawiałeś z tym panem który też do Ciebie nie zadzwonił?
A plan jakiś muszę mieć. Aparat jest moją własnością a naprawiający nie zachował się uczciwie moim zdaniem.
Jak patrzę do słownika języka polskiego, to mam wrażenie, że sprawa ma mało wspólnego z uczciwością albo nieuczciwością. Ot, po prostu nie dogadaliście się jednoznacznie, po czym pan z warsztatu po bezskutecznych próbach kontaktu telefonicznego pomyślał, że jak zrobi i zmieści się poniżej górnej granicy wstępnie określonych widełek, to będziesz się cieszył, że masz sprawny aparat. A Ty teraz smęcisz, zamiast z nim porozmawiać i po ludzku wyjaśnić sprawę.
Albo nie rób problemu z marnych 50 złotych (=3 paczki fajek albo średnia flaszka), jeżeli po sprawdzeniu okaże się, że teraz aparat jest sprawny i ciesz się z fajnych zdjęć, które nim zrobisz, albo bądź twardzielem i olej tego starego grata, niech gość sobie go weźmie, skoro za marnych 1500 bez problemu łykasz nowy. Ja bym wybrał to pierwsze rozwiązanie, bo mam lepsze pomysły na wydanie 1500 złotych. Na przykład worek filmów z wywołaniem za tę kwotę można mieć.
Inna rzecz, że jak kilka razy oddawałem stare aparaty do Herr Wienera w Monachium, to mi od razu na oko mówił finalną cenę za serwis bez żadnych widełek i nigdy nie wziął ani centa więcej.
Również jestem zdania, że serwisant nie powinien zabierać się za naprawę pomimo braku kontaktu.
Najważniejszy jest jednak kontakt z tym człowiekiem, najlepiej osobisty. Szczera rozmowa i może dojdziecie do konsensusu.
daro1980
04-08-2016, 14:11
a może rozebrał aparat po to by ustalić co jest do naprawy i dzwoni poinformować a koleś nie odbiera , dzwoni drugi raz i znów nie odbiera ... to żeby po 5 razy nie rozbierać od razu usunął usterkę i wysłał sms ze naprawiony ... jak się ktoś umawia ze mamy dzwonić to albo odbiera albo oddzwania a nie kojarzy numery telefonu ... według mnie to dałeś d... na całej linii ... idź odbierz aparat ,zapłać za usługę i ciesz się sprawnym sprzętem
Gdyby się okazało, że robota jest dobrze wykonana, to ja po spokojnym wyjaśnieniu sprawy na koniec jeszcze bym się postarał zakolegować się z takim warsztatem. :-)
Porządne serwisy starych aparatów są na wymarciu. Pomagajmy im utrzymać się przy życiu, dopóki nie jest za późno.
a może rozebrał aparat po to by ustalić co jest do naprawy i ...
I jak już ustalił, to ma dać znać klientowi ile to będzie kosztowało, a nie stawiać człowieka przed faktem dokonanym. A rozebrany aparat mu chyba nie płakał, że zimno. No i jak do płacenia, to nagle przypomniał sobie o dobrodziejstwie i skuteczności sms-ów. I kwota też taka jedno oczko niżej niż zakładana maksymalna. Dogadać się trzeba i wyjaśnić parę "niedomówień", ale moim zdaniem tak się nie robi.
daro1980
04-08-2016, 15:08
no dzwonił a klient nieodbieral i nieodzwania ...aparat leży rozebrany i czeka ... kurzy się , zajmuje miejsce na inne naprawy .... serwisant stwierdza ze mieści się w widełkach wiec od razu robi ...
I jak już ustalił, to ma dać znać klientowi ile to będzie kosztowało, a nie stawiać człowieka przed faktem dokonanym. A rozebrany aparat mu chyba nie płakał, że zimno. No i jak do płacenia, to nagle przypomniał sobie o dobrodziejstwie i skuteczności sms-ów. I kwota też taka jedno oczko niżej niż zakładana maksymalna. Dogadać się trzeba i wyjaśnić parę "niedomówień", ale moim zdaniem tak się nie robi.
Dokładnie o to mi chodzi. Też jestem przekonany, że tak się nie robi.
A sprawdzić, czy robota jest dobrze wykonana nie mogę, dopóki nie zrobię i nie zeskanuję negatywu/pozytywu.
Zgoda, że nie powinien palcem kiwnąć bez finalnego porozumienia z Tobą. Względnie - gdyby się bał, że się narobi przy rozbieraniu, a klient nie zdecyduje się naprawiać - mógł poprosić o zaliczkę na poczet kosztów. I jeszcze inne rozwiązania mógł zaproponować.
Z drugiej strony masz mu za złe np. to, że dzwonił tylko dwa razy ze stacjonarnego. A umówiłeś się z nim jasno, że zadzwoni co najmniej osiemnaście razy i tylko z komórkowego? A gdyby zadzwonił przez satelitarny, albo na przykład przysłał gołębia pocztowego, to też byś nie odebrał, bo jesteś ponad takie formy łączności i uznajesz tylko komórki? Taki wielki był problem, po tygodniu albo dwóch braku kontaktu zadzwonić, albo jeszcze lepiej przejść się do niego i zapytać, jak sprawy się mają? Powiedziałeś majstrowi, że za 300 nie chcesz naprawiać, a na pewno jednoznacznie mu powiedziałeś, że za 250 też nie chcesz, względnie za jaką kwotę chcesz, powyżej której dziękuję, nie robię, wyrzucam grata do kosza?
Według mojej oceny na podstawie opisu sprawy nie może być mowy o żadnym oszustwie, lecz prawdopodobnie tylko o nieporozumieniu, którego przyczyny leżą po obu stronach. A nieporozumienia należy wyjaśniać ku obopólnemu zadowoleniu stron, zamiast je zaogniać oskarżeniami o nieuczciwość.
... serwisant stwierdza ze mieści się w widełkach wiec od razu robi ...
Jeśli chodzi o "widełki", to klient wyraził swoją dezaprobatę, dlatego właśnie poprosił o dokładną wycenę, gdyż liczył na ten dolny przedział. W przypadku kwoty powyżej, dajmy na to 150 złotych, wolał zainwestować w nowszy aparat. A facet, naprawiając bez konsultacji, niejako narzucił mu zapłacenie 250 złotych. Nie mógł się dodzwonić, zdarza się, jednak wciąż nie miał zgody na naprawę, a jej dokonał.
2pompony
04-08-2016, 16:16
Moim zdaniem obie strony nie są bez winy. Serwisant nei powinien zaczynać naprawy, jeśli miał to uzgodnić - i już. To, że miał aparat rozebrany i wtedy wydzwaniał nie do końca go usprawiedliwia. Wykonanie naprawy bez uzgodnienia (nawet w granicach widełek) można też odczytać jako wywieranie lekkiego nacisku na właściciela. Ale nie oszustwo.
Z drugiej strony włąściciel aparatu nei jest bez winy, i to sobie trzeba jasno powiedzieć. Serwisant dzwonił i to nawet dwukrotnie, więc nie jest tak, że olał i zrobił kompletnie bez prób kontaktu. Być może w jego kręgach na telefony się oddzwania, więc nei wydzwaniał więcej razy, bo nie uznał tego za konieczne. Tak czy owak nie uznałbym tego za celowy brak kontaktu.
Właściciel pyta co robić... Pokazać klasę, ot co.
Nie zachowywać się jak parobek, tylko po pańsku, i z fasonem i z honorem. Należy serwisantowi powiedzieć, że nie czujesz się z tym komfortowo, że masz pretensję o to, że pomimo dwukrotnej próby ale jednak do kontaktu nie doszło - a potem po prostu zapłacić. Bez targów, bez próby urwania paru złotych z ostatecznej ceny, czy podobnych działań. Moim zdaniem to będzie najuczciwsze, a jeśli nie najuczciwsze, to przynajmniej zachowanie takie, którego ja bym się później nie wstydził.
zbyszekD7000
04-08-2016, 16:46
Serwisant miał czekać z naprawą aż klient podejmie decyzję, robić czy nie, bo tak się umówili. Zrobił inaczej narzucając klientowi swoje warunki (płatności) bez możliwości decyzji co jest grubo nie w porządku.
Co do faktu że serwisant dzwonił z innego telefonu niż znał klient to dla mnie jest oczywiste że też bym na taki telefon nie oddzwonił jeśli bym nie znał, bo bym musiał zgłupieć jakbym oddzwaniał na wszystkie nieodebrane połączenia jakie mam w ciągu dnia. Skoro serwisant dzwonił ze stacjonarnego na komórkę klienta, jak można domniemywać, to jest coś takiego jak poczta głosowa gdzie można zostawić wiadomość "tu serwis aparatów proszę się ze mną skontaktować w sprawie naprawy Pana aparatu" i wtedy byłaby jasność.
Gdyby serwisant dzwonił z komórki którą zna klient i klient mimo wszystko by nie oddzwonił to wtedy możecie łajać klienta/forumowicza za takie podejście.
Tak czy siak serwisant poleciał w kulki i teraz pozostaje się już tylko z nim dogadać.
Panowie.
Oddałem aparat do naprawy dnia 11. lipca.
Patrzę w rejestr połączeń.
Pan z serwisu był łaskaw zadzwonić
1x 21 lipca o 18.30
1x 22 lipca o 11.20
Gdy zorientowałem się, że to on, oddzwoniłem do niego kilka razy dnia 25. lipca.
Nie uzyskałem połączenia. Oczekiwałem na kolejną próbę kontaktu z jego strony.
Zadzwonił do mnie raz 3. sierpnia, nie zastał mnie przy telefonie, po czym UMIAŁ wysłać SMSa z telefonu komórkowego, wcześniej nie potrafił.
Po tym próbowałem dzwonić do niego kilkukrotnie zarówno na komórkę jak i na stacjonarny. 0 odzewu.
O "pańskim" zachowaniu nie ma mowy, wstydzić się powinien on a nie ja, skoro bez zgody co do ceny naprawił aparat. Nie zamierzam płacić nie wiadomo za co, może wymienił tylko śrubkę. Sądzić się też nie mam zamiaru. Spróbuję się wytargować co do ceny, odzyskać obiektyw i kominek, które będę mógł sprzedać, one nie były elementami podlegającymi naprawie. Aparat najwyżej przepadnie, na Allegro w cenie 300 zł są aparaty po naprawie z 6. miesięczną gwarancją.
Myślę, że ci serwisanci wiekowego sprzętu często bazują na naiwności klientów i na tym, że ktoś nie wygląda jak przestępca więc można na niego naciskać. Pan pewnie myśli, że przyjdę i zapłacę grzecznie tyle ile chce bez żadnego uzgodnienia.
Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś pomysły będę wdzięczny.
zbyszekD7000
04-08-2016, 17:37
Pogadaj z gościem wtedy będziesz wiedział, bo gdybanie i pisanie tu na forum mija się z celem, sam widzisz jak jest z czytaniem ze zrozumieniem u ludzi ;)
Jutro do niego idę, przed wizytą chciałem się Was poradzić.
nied0bry
04-08-2016, 17:51
Złota, czy Głowackiego?
pozdr,
kris
Borat1979
04-08-2016, 17:57
Jak dla mnie 250 zł za naprawę jakiegokolwiek sprzętu fotograficznego to jest śmieszna suma, o którą nawet wstyd się wykłócać. Tym bardziej z aparat od dawna nieprodukowany i nie posiadający od autoryzowanego serwisu.
Ale że jaka Złota czy Głowackiego?
Borat tylko dziwne, że aparat po renowacji tyle kosztuje na Alle.
Dla Ciebie pieniądze mogą być śmieszne, dla mnie nie. Dlatego wcześniej uzgadnia się z klientem cenę naprawy a nie stawia go przed faktem dokonanym.
zbyszekD7000
04-08-2016, 18:09
Jak dla mnie 250 zł za naprawę jakiegokolwiek sprzętu fotograficznego to jest śmieszna suma, o którą nawet wstyd się wykłócać. Tym bardziej z aparat od dawna nieprodukowany i nie posiadający od autoryzowanego serwisu.
Dla Ciebie może i tak, ale są ludzie dla których i 50zł stanowi problem.
Jednak w tym przypadku zapewne chodzi o opłacalność naprawy i dla każdego będzie ona inna, zwłaszcza jak taki sam sprawny można kupić w podobnych pieniądzach
Dla Ciebie pieniądze mogą być śmieszne, dla mnie nie.
Powinieneś się zdecydować na jedną wersję. Wcześniej napisałeś, jakby 1500 złotych było dla Ciebie jak splunąć:
Wspominałem mu, że za 300 zł nie chcę naprawy bo za 1500 zł (5xkwota naprawy) mam nowy aparat tego typu (np. Arax) z gwarancja.
Jeśli tak mu powiedziałeś, to może pan uznał, że jesteś majętnym koneserem, który nie będzie się szarpał o 50 złotych w lewo albo w prawo i po prostu zrobił zamiast w nieskończoność wydzwaniać? :twisted:
To teraz do końca się zachowaj jak koneser. Twój kontrahent popełnił błąd i to nie ulega wątpliwości. Chcesz go za to rozstrzelać? Nie nakręcaj się, tylko normalnie jak cywilizowany człowiek idź i kulturalnie zapytaj, z czego wynika ten błąd, przypomnij mu treść pierwszej rozmowy, a dalej się zobaczy zależnie od postawy drugiej strony. A priori formułować posądzenia o naciągactwo na kilkadziesiąt złotych w tak niszowej dziedzinie jak naprawa starego średnioformatowego aparatu w czasach, gdy tysiące ludzi wydają tysiące złotych na wypasione i mniej wypasione cyfrówki, wydaje się być sporą przesadą, jeżeli nie wręcz całkiem brakiem powagi.
Nie chcę nikogo skrzywdzić tylko nie chcę dać się wystrychnąć na dudka. Koło 400 $ sprzedają Araxy, a koło 300 złotych aparaty takie jak mój w naprawie, w dobrym stanie po renowacji. To jedna i ta sama wersja, po prostu dopłacając miałbym lepszy aparat. Myślałem, że uda się go naprawić tańszym kosztem w tesndsdh) granicach opłacalności.
Najpierw wyjaśnij i zobacz efekt naprawy, a potem oceniaj. Nie odwrotnie.
Swoją drogą, co to jest za serwis? W sensie, że nie musisz podawać nazwy, ale jak wygląda zakład, jak dawno działa, jaką ma opinię wśród klientów, w jakim wieku jest serwisant itd.?
Ja na miejscu "naprawiacza" przywróciłbym aparat do stanu pierwotnego (trudno, moja wtopa) i za rozebranie i diagnozę zażyczył sobie 150zł minimum (min.2h pracy + ekspertyza). Ciekaw jestem czy "chętny naprawy" chciałby takiego rozwiązania?
Borat1979
04-08-2016, 19:25
Dla Ciebie może i tak, ale są ludzie dla których i 50zł stanowi problem.
Jednak w tym przypadku zapewne chodzi o opłacalność naprawy i dla każdego będzie ona inna, zwłaszcza jak taki sam sprawny można kupić w podobnych pieniądzach
Litości jak dla kogoś 50 zł czyli równowartość zakupu jednego filmu do analoga stanowi problem to nie powinien w ogóle bawić się w fotografię bo to nie na jego kieszeń :) Zajrzyjcie do swoich placków i policzcie ile warty jest sprzęt, który macie. Za 250 zł to ciężko akumulator kupić nie mówiąc o czymś poważniejszym.
Zanieście do autoryzowanego serwisu byle aparacik kompaktowy do naprawy to na dzień dobry za sama robotę zapłacić te dwie stówy nie licząc części.
RobertMiernik
04-08-2016, 19:44
O czym wy gadacie w ogóle?
Jeśli zanoszę sprzęt do serwisu i proszę o kontakt z wyceną przed naprawą to tak ma być i koniec. Może pan serwisant powiedzieć, nie działam tak, płać z góry i koniec ale ma to powiedzieć a nie stawiać mnie przed faktem.
5, 50 czy 10 000 zł nie ma znaczenia, chodzi o zasady współpracy.
Gdyby gość powiedział, że nie da się oszacować kosztów a później bez konsultacji naprawił sprzęt za 5 tysięcy to dalej byłoby ok?
To tyle jeśli chodzi o podstawową sprawę, żeby nie było wątpliwości to dodam jeszcze, że wcale nie zachęcam do niepłacenia czy jakiejś awantury, jednak nie tylko klient ale serwisant też powinien się wykazać kulturą i podejściem do tematu na poziomie i tak jak klient powinien się przyznać, że dał ciała bo nie oddzwonił tak serwisant, że nie próbował dalej i wspólnie muszą wyjść z tego pata. Rozwiązanie, płać bo nie oddam aparatu nie jest rozwiązaniem, jest wymuszeniem i wyjściem z sytuacji.
Ja na miejscu "naprawiacza" przywróciłbym aparat do stanu pierwotnego (trudno, moja wtopa) i za rozebranie i diagnozę zażyczył sobie 150zł minimum (min.2h pracy + ekspertyza). Ciekaw jestem czy "chętny naprawy" chciałby takiego rozwiązania?
Jasne, dlaczego go jeszcze z pięć razy nie rozebrać i złożyć do kupy, następnie poinformować delikwenta, że tysiącpińset się należy, a jak się klient będzie stawiał, to psami poszczuć i karków nasłać.
Wężykiem, wężykiem...
Ja na miejscu "naprawiacza" przywróciłbym aparat do stanu pierwotnego (trudno, moja wtopa) i za rozebranie i diagnozę zażyczył sobie 150zł minimum (min.2h pracy + ekspertyza). Ciekaw jestem czy "chętny naprawy" chciałby takiego rozwiązania?
Też nie tak.
Ja na jego miejscu grzecznie przeprosiłbym i wyjaśniłbym klientowi, dlaczego sam zdecydowałem się zrobić, pokazałbym ze szczegółami, co zrobiłem, jakich części użyłem, kalkulację co ile kosztuje itd. Zapewniłbym oczywiście gwarancję na wykonane przeze mnie prace jeśli nie dożywotnią, to przynajmniej taką, żeby klient czuł się potraktowany poważnie i z następnym aparatem również do mnie przyszedł.
I wcale nie ze strachu bym tak postąpił, że stracę klienta, który pójdzie do konkurencji. To byłoby jeszcze pół biedy. Bardziej bolałoby mnie, że jeśli źle coś zrobię/zrobiłem, to klient może całkiem się zniechęcić i bezsensownie wyda górę pieniędzy na nową wypasioną cyfrówkę, a fajny stary aparat wrzuci do kąta w piwnicy, skąd nikt nigdy już go nie weźmie do ręki.
Serwisowanie starych aparatów to w dzisiejszych czasach jest bardziej hobby i przyjemność niż interes. Wielkich pieniędzy na tym nie zrobisz. Tak to trzeba traktować i wtedy obie strony będą zadowolone. Gdy sprzęt całkiem się zużył i nie ma szans na wskrzeszenie, dobry fachowiec sam to powie klientowi. A jeżeli da się go zrobić, dany aparat mi się podoba i go lubię, to warto czasami wydać parę złotych więcej, aby nadal mieć przyjemność. Niekoniecznie trzeba od razu wyrzucać i szukać "lepszego". Wszystkie stare aparaty są "lepsze". Jedne są "mniej lepsze", a inne "bardziej lepsze", ale to naprawdę są drugorzędne szczegóły, gdyż najważniejsza jest przyjemność ich używania. Dzieci epoki cyfrowej nigdy tego nie pojmą, dopóki same nie spróbują. :-)
Dam przykład z sąsiedniego kraju, a mianowicie wspomnianego wcześniej Herr Wienera z Monachium. Pan w wieku już prawie 80 lat, od ponad 40 lat prowadzi swój warsztat. Gdy mi zależało, żeby najpierw 80-letni Rolleicord, a potem 60-letni Contax i dwie ponad 50-letnie Leiki działały jak nowe, to po 3 razy łaziłem do niego zapytać, jak mu idzie robota, chociaż umawialiśmy się, że potrwa około 2 tygodnie, wystarczy telefon i cena usługi jest zafiksowana. Ja nie marudziłem, gdy z dwóch tygodni zrobiły się trzy, a w jednym przypadku nawet prawie miesiąc. Herr Wiener nie był zniecierpliwony, gdy kolejny raz mnie widział. Pogadaliśmy sobie o aparatach, zdjęciach i innych sprawach. Pokazał mi trochę techniki swojej pracy i niektóre eksponaty przywrócone przez niego do życia. Każda wizyta u niego była czystą żywą przyjemnością. Na pożegnanie rok temu przed moim powrotem do Polski przy ostatniej wizycie zapytałem, czy wybiera się na emeryturę, na co odpowiedział z uśmiechem, że nie ma czasu, bo roboty ma mnóstwo. I rzeczywiście, ludzie walą do niego drzwiami i oknami ze wszystkim, co ma w środku kliszę, gdyż ma on w branży renomę jednego z najlepszych specjalistów w Niemczech. W Polsce też są tacy ludzie i należy się starać, żeby zawsze byli. W przeciwnym razie nasze stare aparaty staną się bezużytecznym złomem, a my stracimy wiele radości z życia.
Tak to wygląda:
https://www.youtube.com/watch?v=y5luHmXkZUc
nie tylko klient ale serwisant też powinien się wykazać kulturą i podejściem do tematu na poziomie
Ano właśnie. Patrz wyżej.
RobertMiernik
04-08-2016, 20:05
Spoko, ale traktujesz sprawę jak przygodę i fajną historię, dla niektórych przyziemnych realistów naprawa to jest naprawa i jeśli, ktoś mów tydzień i 300 zł to ma być tydzień i 300 zł a nie miesiąc na przykład.
Oczywiście, że bywają przypadkowe przypadki kiedy będzie inaczej ale jedna rzecz, które nie umiem, nie chcę i nie wybaczam, to właśnie jest brak komunikacji.
Możesz oddany przeze mnie do serwisu aparat upuścić na podłogę i 'rozpaść' na sto kawałków - to cóż bywa, ale jeśli nie zadzwonisz mi o tym powiedzieć przez trzy miesiące to wpierdziel będzie nieziemski ;)
Spoko, ale traktujesz sprawę jak przygodę i fajną historię, dla niektórych przyziemnych realistów naprawa to jest naprawa i jeśli, ktoś mów tydzień i 300 zł to ma być tydzień i 300 zł a nie miesiąc na przykład.
Tak to w dzisiejszych czasach można traktować bezduszne cyfrowe Nikony i Canony, ale nie starą Leikę M3, jeszcze starszego skrzynkowego Rollaja czy chociażby Pentacona, o którym tutaj jest mowa. :mrgreen:
Litości jak dla kogoś 50 zł czyli równowartość zakupu jednego filmu do analoga stanowi problem to nie powinien w ogóle bawić się w fotografię bo to nie na jego kieszeń :) Zajrzyjcie do swoich placków i policzcie ile warty jest sprzęt, który macie. Za 250 zł to ciężko akumulator kupić nie mówiąc o czymś poważniejszym.
Zanieście do autoryzowanego serwisu byle aparacik kompaktowy do naprawy to na dzień dobry za sama robotę zapłacić te dwie stówy nie licząc części.
Niektórzy na ten sprzęt w plecaku zbierali latami. Film do analoga kosztuje 20 zł. Masz widać niewielki szacunek do pieniądza więc wnioskuję, że zarabianie pieniędzy przychodzi Ci z łatwością, i ok, tylko zrozum ludzi, którzy nielekko pracują i nie mają tak kolorowo.
Jak napisałem wcześniej za 250 można kupić taki sam aparat.
Podaj go do europejskiego trybunalu praw czlowieka, a nastepnym razem pofatyguj sie i odbierz albo oddzwon.
Borat1979
04-08-2016, 23:44
Niektórzy na ten sprzęt w plecaku zbierali latami. Film do analoga kosztuje 20 zł. Masz widać niewielki szacunek do pieniądza więc wnioskuję, że zarabianie pieniędzy przychodzi Ci z łatwością, i ok, tylko zrozum ludzi, którzy nielekko pracują i nie mają tak kolorowo.
Jak napisałem wcześniej za 250 można kupić taki sam aparat.
Nie jestem milionerem ale nie róbmy z siebie nędzarzy.
W tej kwestii wszytko jest bardzo subiektywne często zależy od dobroci panów zatrudniających danego niewolnika ^_^
No więc byłem dziś u pana naprawiacza. Oczywiście przygrał w durnia, że on dzwonił, ja odparłem, że dzwonił dwa razy, a miał z naprawą czekać, poinformowałem go że ja również dzwoniłem, odparł, że nie odbiera numerów zastrzeżonych, a faktycznie moja komórka ma domyślnie wyłączoną prezentację numeru. Stwierdził, że zgodziłem się na naprawę w cenie od 150-300 zł, a ja zaprzeczyłem, że nie, gdyż miał dokonać wyceny i zadzwonić.
Pan był arogancki i niegrzeczny.
Z ceny nie chciał zejść, stwierdził, że naprawił lustro i migawkę. A na początku mówił, że może jakaś śrubka tylko jest do wyjęcia. Pytam, a matówka? Regulował pan matówkę? Tak oczywiście.
Do czwartku mam się zastanowić, bo jak nie to on rozbiera aparat na części.
Kłócić się z nim ani bić nie zamierzam, przerażającego wyglądu też nie mam, wykręciłem i zabrałem pięknego Biometara i kominek (mój błąd, że w ogóle je tam zostawiałem) i tak się chyba moja przygoda ze średnim formatem skończy, chyba, że kupię coś z tego:
http://allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=pentacon+six&search_scope=category-110589&bmatch=relevance-pop30-ele-1-2-0629
albo z tego
http://araxfoto.com/cameras/
Borat1979
05-08-2016, 14:50
Spoko, ale traktujesz sprawę jak przygodę i fajną historię, dla niektórych przyziemnych realistów naprawa to jest naprawa i jeśli, ktoś mów tydzień i 300 zł to ma być tydzień i 300 zł a nie miesiąc na przykład.
Ale obecnie fotografia analogowa to właśnie przygoda i zabawa bo nikt tym na chleb nie zarabia. Serwisy też prowadzą w zasadzie pasjonaci.
irek6311
05-08-2016, 15:04
Śprotek no to wina po środku, gość z domowego dzwonił a ty z zastrzeżonego numeru, tak mogliście dialog pół roku prowadzić :|
Ja bym jednak zapłacił i odebrał naprawiony aparat, to co na Allegro w podobnej cenie może być w gorszym stanie, nie wierz w zapewnienia sprzedawcy.
Jak cię stać jednak to nówki są piękne, ale $ swoją kosztują, więc są 2 opcje, po taniości czy z fasonem ;)
Borat1979, od razu monetaryzujesz wszystko, czy ktoś zarabia czy nie zarabia. Gdzie się tego nauczyłeś? :)
Serwisy prowadzą ludzie, którzy potrafią posługiwać się lutownicą i śrubokrętem, bo też te aparaty nie były nie wiem jak bardzo skomplikowane. Ludzie dawniej kończąc szkoły zawodowe wynosili bardzo wiele cennych umiejętności w tym z mechaniki precyzyjnej.
- - - - kolejny post - - - - - -
Śprotek no to wina po środku, gość z domowego dzwonił a ty z zastrzeżonego numeru, tak mogliście dialog pół roku prowadzić :|
Ja bym jednak zapłacił i odebrał naprawiony aparat, to co na Allegro w podobnej cenie może być w gorszym stanie, nie wierz w zapewnienia sprzedawcy.
Jak cię stać jednak to nówki są piękne, ale $ swoją kosztują, więc są 2 opcje, po taniości czy z fasonem ;)
Kupiłem ten aparat od usera na Allegro, który skupuje stare aparaty i je poddaje renowacji, działał dopóki go sam nie zepsułem, zrobiłem nim sporo pięknych zdjęć w tym trochę na nich zarobiłem, więc do sprzedającego nie mam pretensji. A, że trzeba uważać, wiadomo.
250 zł to jednak sporo, 450$ * 3.9=1750 zł czyli mam już jedną siódmą ceny nowego Araxa.
odparł, że nie odbiera numerów zastrzeżonych, a faktycznie moja komórka ma domyślnie wyłączoną prezentację numeru.
Ojojoj, nie mam więcej pytań... może oprócz jednego - co masz do ukrycia?
Komedia normalnie ;-)
Borat1979
05-08-2016, 15:32
Serwisy prowadzą ludzie, którzy potrafią posługiwać się lutownicą i śrubokrętem, bo też te aparaty nie były nie wiem jak bardzo skomplikowane. Ludzie dawniej kończąc szkoły zawodowe wynosili bardzo wiele cennych umiejętności w tym z mechaniki precyzyjnej.
Trzeba było samemu zrobić skoro to takie proste.
irek6311
05-08-2016, 15:34
Czy na prywatnej karcie sim czy na firmowej ustawione mam w Orange/Play by zastrzeżone filtrować, jak kto się ukrywa to się nie dodzwoni 8)
1/7 nowego to nic prawie, ja bym się dobrze zastanowił, z tego co piszesz fochy strzelasz jak niepoważny człowiek, gość się postarał, zaryzykował z naprawą, moim zdaniem akceptowalna cena jak zrobił to co piszesz.
Czy na prywatnej karcie sim czy na firmowej ustawione mam w Orange/Play by zastrzeżone filtrować, jak kto się ukrywa to się nie dodzwoni 8)
To moja sprawa czy dzwonię z zastrzeżonego czy nie. Facet, skoro prowadzi serwis, powinien odbierać telefony.
Mam maleńką aplikację HiddenCall - numer pokazuje wszystkim z książki adresowej, tym spoza niej zastrzega. W czasach zbierania numerów przez urzędy, handlowania danymi, spamu, dla mnie to logiczne i proste.
1/7 nowego to nic prawie, ja bym się dobrze zastanowił, z tego co piszesz fochy strzelasz jak niepoważny człowiek, gość się postarał, zaryzykował z naprawą, moim zdaniem akceptowalna cena jak zrobił to co piszesz.
Chłopie, kto tu strzela fochy? Facet nie uzgodnił ceny, nie miał mojej zgody na naprawę aparatu, wcześniej mówił o tym, że to może tylko śrubka, wyznaczył górny pułap cenowy ale też i dolny, jakoś potrafił napisać SMS, wcześniej z wyceną nie umiał -
mówi, że naprawił migawkę i lustro, a problem był z naciągiem lustra.
Kto tu gra w durnia i strzela focha?
Naprawdę obrzydzają mnie takie praktyki Polaków. Jak coś było nie tak w Anglii, Niemczech, nawet Chinach (kontakt przez ebay) to kultura i traktowanie klienta było zupełnie inne, kim by on nie był. Klient to klient i należy go traktować poważnie.
A tu? Wciskanie kitu i bajeru w nadziei, że leszcz zapłaci bo ma grzeczną i miłą twarz.
Gwarancja? Już się przyzwyczaiłem, że w sklepie najważniejsze by coś kupić, potem można dochodzić swego u samego diabła. Jednak myślałem, że ktoś, kto zajmuje się serwisem fotograficznym potrafi stanąć na wysokości zadania i dać gwarancję na to co robi. On na ustawienie matówki nie da gwarancji, bo można ją łatwo przestawić. Bzdura. W ogóle pewnie jej nie wyregulował, tylko na moje pytanie odparł, że to zrobił - bo jak wcześniej zapytałem co zrobił to nic o matówce nie wspomniał.
Ciekaw jestem jak sprawa wygląd od strony prawnej i ewentualnego procesu z powództwa cywilnego. Ale o tym pogadam ze znajomym prawnikiem.
Tak czy siak dzięki Panowie za wszystkie uwagi i odpowiedzi oraz za włożony w wątek trud.
irek6311
05-08-2016, 16:03
To powiem krótko, skoro stać cię na nowy, to po kiego grzyba starego grata naprawiałeś?
Temat ciągnie się jak telenowela a morału z niego brak, na luz wrzuć, Polska czy gdzie indziej takie sytuacje się zdarzają, ty jawnie naginasz rzeczywistość by ci pasowała :roll:
david555
05-08-2016, 16:08
@Śprotek
I co z tym zrobisz ?
Człowiek naprawił sprzęt i wycenił tę naprawę zgodnie ze swoją oceną, być może policzył roboczogodziny, a czas fachowców jest cenny.
Być może nawet, że chodziło w istocie o przykręcenie przysłowiowej śrubki, ale to on wiedział która to śrubka i potrafił ją dokręcić.
I nie ma co uprawiać piekielnych jęków i wyrzekać na rodaków i ich uczciwość.
Powód prosty - miałem nadzieję na tańszy koszt naprawy.
2pompony
05-08-2016, 16:08
W rezultacie oto co zyskałeś:
Trzy dni szarpanki na forum, gdzie i tak u większości nei znajdujesz zrozumienia;
Zamieniłeś aparat na kominek;
Masz przed sobą serwisanta, który najprawdopodobniej zapamięta cię jak zły szeląg, więc jak za tydzień popsujesz drugi aparat, to na niego nawet nie spojrzy albo weźmie taka zaliczkę, że padniesz - jeśli problemem jest 250 złotych za aparat, na którym podobno 'trochę zarobiłeś';
Ładnie wyrabiasz sobie opinię pieniacza, bo mogłeś załatwić po dobroci, ale poszedłeś odwrotnie;
Zyskałeś znakomity święty spokój: był aparat - masz kominek i długi na mieście.
Jak dla mnie bilans rewelacyjny, no ale w końcu każdy postępuje jak umie.
W rezultacie oto co zyskałeś:
Trzy dni szarpanki na forum, gdzie i tak u większości nei znajdujesz zrozumienia;
Prosiłem o radę, nikogo nie szarpałem.
Zamieniłeś aparat na kominek;[/LIST]
Zabrałem obiektyw i kominek, aparat był uszkodzony.
Masz przed sobą serwisanta, który najprawdopodobniej zapamięta cię jak zły szeląg, więc jak za tydzień popsujesz drugi aparat, to na niego nawet nie spojrzy albo weźmie taka zaliczkę, że padniesz - jeśli problemem jest 250 złotych za aparat, na którym podobno 'trochę zarobiłeś';[/LIST]
Ja tego serwisanta zapamiętam gorzej niż zły szeląg. I opowiem wielu znajomym o tym jak ustala ceny naprawy. Nigdy tam nic nie zaniosę.
Ładnie wyrabiasz sobie opinię pieniacza, bo mogłeś załatwić po dobroci, ale poszedłeś odwrotnie;
Dla pana serwisanta byłem grzeczny, jedynie wymagam poważnego traktowania.
Zyskałeś znakomity święty spokój: był aparat - masz kominek i długi na mieście.
Zawsze płacisz tym, którzy robią Cię w bambuko?
Jak dla mnie bilans rewelacyjny, no ale w końcu każdy postępuje jak umie.
No właśnie, moim zdaniem bilans nie taki zły. Honor jest bezcenny.
Jeszcze raz dzięki wszystkim za uwagi, wszystko chyba już napisałem. Powtarzać się nie ma sensu.
leighadams
05-08-2016, 16:21
Kto tu gra w durnia i strzela focha?
Zastanów się dobrze nim sobie odpowiesz na to pytanie.
Naprawdę obrzydzają mnie takie praktyki Polaków.
Mnie też, tyle, że ja nie mam na myśli serwisanta...Robisz chłopie sztuczny problem z niczego, jeszcze wylewasz swoje żale na forum, niewiadomo w jakim celu..bez komentarza
Siedem stron płaczu że się źle dogadali i że nie odbierają telefonów mimo że się tak umówili, jak dla mnie to historia na wykop do śmiesznych.
Zastanów się dobrze nim sobie odpowiesz na to pytanie.
Tyle, że ja nie muszę sobie na nic odpowiadać.
Mnie też, tyle, że ja nie mam na myśli serwisanta...Robisz chłopie sztuczny problem z niczego, jeszcze wylewasz swoje żale na forum, niewiadomo w jakim celu..bez komentarza
Prosiłem o radę, uwagi, wszystkie cenne i te ujmujące się za mną i te przeciwne.
Rozumiem, że ludzie, dla których 500 zł to tyle, co dla mnie 5 groszy bagatelizują problem, ale gatunek ludzki przetrwał dzięki umiejętności stawiania siebie w sytuacji innego, wyobraźni. zapadki kulturowej tak zwanej.
A teraz ta umiejętność postawienia siebie na miejscu drugiego człowieka i wyobrażenia sobie jak to jest znacznie osłabła.
irek6311
05-08-2016, 17:04
Fakt że 5k zł to dla mnie nic, ale nie można z igły widły robić, trochę lat mam i nie jedno przeżyłem, takiego tematu bym nie założył nawet jakbym 1k zł miesięcznie zarabiał, trzeba siebie jednak cenić, temat pasuje do Cafe a nie Fotografia, wypadało by zakończyć dyskusję bo mleko już się rozlało :o
zbyszekD7000
05-08-2016, 17:30
Tak sobie czytam i czytam i ten wątek doskonale pokazuje chyba jak w większości działa forum ;)
1) chłopak zadał proste pytanie. Chodziło o wycenę naprawy żeby mógł podjąć decyzję czy mu się naprawiać opłaca
2) wielu którzy się wypowiadali w jego wątku pojechali po nim jak po łysej kobyle i to tylko dlatego że nie przeczytali ze zrozumieniem tego co napisał.
3) serwisant pomimo umowy o wycenę a nie naprawę aparat niby naprawił narzucając klientowi swoje warunki i pozbawiając go możliwości decyzji czy za jakąś tam kwotę chce naprawić.
4) serwisant ponoć kontaktował się z klientem ale z innego nr.telefonu i nie mógł się dodzwonić, ale jednocześnie nie nagrał się na poczcie żeby klient wiedział że to on.
5) przy próbie dogadania się z serwisantem ten był niegrzeczny i opryskliwy.
Mnie się tu nasuwa jeden wniosek serwisant to niezły cwaniak jak z resztą wielu fachurów i wykonawców którzy podchodzą do klienta " szefunciu będzie Pan zadowolony" a co chwila wyskakują z nowymi kosztami roboty.
Tylko zastanawia mnie jedno, że tak wielu wypowiadających się w tym wątku takie praktyki akceptuje, czyli akceptujecie to że ktoś robi was w bambuko i właśnie dlatego cwaniactwa i kombinatorstwa się u nas nie da wyplenić a jak ktoś chce to zrobić to podnosi się wielkie larum
Pozdrowionka i miłego dnia :)
(jest to zatrważające)
Edit: zapewne to też jest jednym z powodów że ludzie z forum odchodzą, skoro są tak przez innych traktowani, temat do przemyślenia dla moderacji która się głowi jak tu przyciągnąć nowych
irek6311
05-08-2016, 17:36
zbyszekD7000 trochę racji masz, ale ja w ciemno takich opowieści nie kupuję, prawda zawsze leży po środku, jak się dogra temat i pilnuje sprawy to takie kwiatki jak u autora nie zakwitną, więc skoro jest tak a nie inaczej trzeba się z tym pogodzić, bez nerwowej atmosfery, na chłodno (pomimo że za oknem upał) ;)
leighadams
05-08-2016, 17:39
Prosiłem o radę, uwagi, wszystkie cenne i te ujmujące się za mną i te przeciwne.
O co prosiłeś?? Chyba tylko i wyłącznie o potwierdzenie, że serwisant jest be, a Ty cacy...wszystkie opinie, które raczej były po stronie serwisanta (a takich była większość) olałeś.... zrobiłeś tak jak uważałeś jeszcze przed wylaniem tych żali na forum...
Aha dla mnie 500 to ani dużo ani mało jakby co, tylko, że to niewiele tu zmienia.
Jak Ci ktoś da w zęby to prawda też będzie leżała po środku?
@zbyszekD7000 Dzięki za dobre słowa, ja nikogo nie chciałbym oceniać, ale niektóre wypowiedzi nasuwają mi problem Europy zachodniej, gwałcą ich żony a oni mówią, że nic się nie dzieje i tańczą z kolorowymi flagami.
Pan serwisant jest ewidentnie nieuczciwy, nie piszę który to serwis więc nikogo nie oczerniam. Postawiłem problem anonimowo i tyle. Niektórzy są nauczeni płacić zawsze, bo nie muszą liczyć się z pieniędzmi. Pewnie jak idą z dziewczyną i ktoś pannę uderzy to też będą grzecznie udawać że nic się nie stało.
Ale to nie ocena, a jedynie luźne skojarzenia z niektórymi postawami.
leighadams
05-08-2016, 17:49
Tylko zastanawia mnie jedno, że tak wielu wypowiadających się w tym wątku takie praktyki akceptuje, czyli akceptujecie to że ktoś robi was w bambuko i właśnie dlatego cwaniactwa i kombinatorstwa się u nas nie da wyplenić a jak ktoś chce to zrobić to podnosi się wielkie larum
Kiedy i gdzie go zrobił w bambuko? Oszacował facet koszty naprawy na 150-300, zmieścił się, jeszcze nawet 5 dych zostało, więc o co całe halo? Co innego jakby bez konsultacji zrobil naprawę, a później zaśpiewał 2000. Sorry, ale na cwaniak to mi tu wygląda śprotek, który tanio kupił sprzęt, poużywał, zepsuł, pewnie liczył na naprawę za paczkę fajek i jeszcze zarobek na sprzedaży na alle/ebay...
rozmawiając z serwisantem zaznaczyłem że interesuje mnie naprawa w dolnej granicy ceny. Ostateczną kwotę mieliśmy ustalić po diagnozie. Facet mówił że to może śrubki gdzieś się zahaczyła, teraz wyskoczył z migawką i lustrem.
Chętnie bym mu zapłacił, ale jak podjął decyzję beze mnie i nie czekał, przecież mogłem być za granicą, w szpitalu, whatever.
Facet jest stary, więc doskonale zna triki typu nie mamy pańskiego płaszcza, i co nam Pan zrobi...
Borat1979
05-08-2016, 17:59
Mnie się tu nasuwa jeden wniosek serwisant to niezły cwaniak jak z resztą wielu fachurów i wykonawców którzy podchodzą do klienta " szefunciu będzie Pan zadowolony" a co chwila wyskakują z nowymi kosztami roboty.
Tylko zastanawia mnie jedno, że tak wielu wypowiadających się w tym wątku takie praktyki akceptuje, czyli akceptujecie to że ktoś robi was w bambuko i właśnie dlatego cwaniactwa i kombinatorstwa się u nas nie da wyplenić a jak ktoś chce to zrobić to podnosi się wielkie larum
Jak można wysnuć taki wniosek gdy znasz sprawę tylko od od jednej strony? Dlaczego mamy wierzyć w 100 % tylko w słowa klienta? I gdzie tu kombinatorstwo czy doliczanie dodatkowych opłat skoro widełki cenowe były jasne od początku? wynikło nieporozumienie a robi się z człowieka, który fachowo naprawił aparat cwaniaka i oszusta.
2pompony
05-08-2016, 17:59
E tam, po co w ogóle strzępić język... Śprotkowi się myli pieniactwo z uczciwością, bezsensownie porównuje zajście do czynnej napaści na dziewczynę, bredzi coś o honorze i jego cenie, jakąś Europę zachodnią do tego wplątuje...
Boże, co za cebulactwo...
zbyszekD7000
05-08-2016, 18:02
Kiedy i gdzie go zrobił w bambuko? Oszacował facet koszty naprawy na 150-300, zmieścił się, jeszcze nawet 5 dych zostało, więc o co całe halo? Co innego jakby bez konsultacji zrobil naprawę, a później zaśpiewał 2000. Sorry, ale na cwaniak to mi tu wygląda śprotek, który tanio kupił sprzęt, poużywał, zepsuł, pewnie liczył na naprawę za paczkę fajek i jeszcze zarobek na sprzedaży na alle/ebay...
CHŁOPIE, czytaj ze zrozumieniem!!!
Umowa była żeby zrobić wycenę a nje naprawę, czy to tak trudno zrozumieć? A Ty dalej bijesz pianę
Borat, cwaniactwem serwisanta jest to że nie dotrzymał umowy tylko zrobił naprawę, bo jak można sądzić bez większej pomyłki, klienta ma w garści, a tak by się może klient wycofał z naprawy bo za droga, też tego nie rozumisz?
Borat1979
05-08-2016, 18:04
Jak Ci ktoś da w zęby to prawda też będzie leżała po środku?
Oczywiści bo nie widoma za co w te zęby dostałeś, może załsuzyłeś :)
zbyszekD7000
05-08-2016, 18:08
Jasne, zwLaszcza w cywilizowanym Świecie :)
Na to jest paragraf
david555
05-08-2016, 18:10
Śprotek, udostępnij w tym wątku numer telefonu tego rzemieślnika, żeby mógł przedstawić swoją wersję wydarzeń.
Zgodnie z rzymską zasadą Audiatur et altera pars.
Wątęk do zamknięcia. Zwykłe bicie piany. A to czy miał zrobić wycene, czy naprawe, to pewnie sie nie dowiemy na 100% A widełki 150-250 to co, nie wycena.
Czasem jest tak, ze wymienia sie jedno, a tu dalej źle. Miał skasować 150 zł za częsciową naprawe, czy rozmontować do stanu wyjściowego za friko?
A skoro jest "stary", to może tak zrozumiał, że skoro kwota mieści sie w widełkach, to robię
zbyszekD7000
05-08-2016, 18:26
Jak umowę na foto podpisujesz to też tak masz że umowa sobie a potem wszystko i tak jest inaczej Lącznie z ceną i terminem. Wiem odpowiesz że ni focisz zawodowo ;)
Typowo forumowe podejście - można pisać co ślina na język przyniesie ;)
Sprzet lezal prawie miesiac. Moze mogles zadzwonic ze stacjonarnego :).
Fakt że 5k zł to dla mnie nic, ale nie można z igły widły robić
moge ci podac nr konta zebys przerzucil tam pare razy nic? flaszke dobrego trunku w zamian postawie za te drobna przysluge
irek6311
05-08-2016, 18:51
Jak Ci ktoś da w zęby to prawda też będzie leżała po środku?
Może konfrontacja :lol: Ale ostrzegam Sztuki Walki trenuję" 8-)
Dziecinnie się zachowujesz i tyle, trzeba trochę umiaru zachować, skoro tego nie potrafisz to twój problem, ja zawsze swoje wynegocjuję i nikt mnie nie wykantował jeszcze :confused: Czysto Onetowa dyskusja się zrobiła :twisted:
leighadams
05-08-2016, 19:00
CHŁOPIE, czytaj ze zrozumieniem!!!
Umowa była żeby zrobić wycenę a nje naprawę, czy to tak trudno zrozumieć? A Ty dalej bijesz pianę
Serwisant dzwonił 21,22 lipca, a nasz szanowny pan klient postanowił zadzwonić po 3 dniach, jeszcze z zastrzeżonego nr.. jak się nie dodzwonil, a widział, że był kontakt ze strony serwisanta to mógł się zainteresować sprawą i wybrać osobiście, chyba nie liczył na to, że gość odłoży całą swoją robotę na bok i będzie do skutku próbował się dodzwonić.. mi to byłoby wstyd zakładać taki wątek, jak ktoś czuł potrzebę się wyżalić to trzeba było mamie w rękaw się wypłakać...tyle ode mnie.
zbyszekD7000
05-08-2016, 19:07
Szkoda gadki, w koło Macieju to samo
Miłego dnia :)
no to zamykamy
Otworzymy jak odezwie sie pan serwisant ktory przedstawi swój punkt widzenia. Opisywanie zdarzenia z jednej strony skónczyło sie jak widać wyżej.
Jeśli ktoś chce coś istotnego wnieść do sprawy to niech pisze do mnie na PW
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.