PDA

Zobacz pełną wersję : dlaczego Polska fotografia slubna kuleje?



SligoDarek
10-06-2016, 02:36
Dlaczego fajni polscy fotografowie jak: kamila, rafal, maciek, jo, magdaimichal staraja sie wbijac poza granice ? nie ma dla nich miejsca w Pl?

Assire
10-06-2016, 03:22
W ogóle nie jestem w temacie foto ślubnego, co więcej, nie jestem nawet w temacie foto zarobkowego, a powód wybijania za granicę wydaje mi się prosty. 5 tysięcy euro to więcej niż 5 tysięcy złotych, czy ile tam za ślub biorą.

smogg9
10-06-2016, 09:06
Nie oceniając estetyki i fotografii, a z perspektywy samego biznesu - praktycznie każdy kto prowadzi jakiś biznes i ma na tym polu jakieś sukcesy zaczyna ekspansję poza granice Polski (oczywiście są wyjątki) jeśli widzi tam większe perspektywy (przede wszystkim finansowe). Jak od początku miał klientów zagranicznych i stawki w euro/funtach/dolarach to jest jasne, że nie będzie z własnej woli robił tego samego w Polsce za złotówki jeśli ma zlecenia z zagranicy. Nie widzę w tym nic dziwnego i nie uważam, że to z "braku miejsca w PL". Sam miałem kilku zagranicznych klientów, którzy bez mrugnięcia okiem zapłacili moją propozycję cenową, która była kilkukrotnie wyższa niż dostałbym w Polsce - ot z błahego powodu, że 500zł = $500 (bardzo upraszczając).

GonzoG
10-06-2016, 09:20
Kolejnym powodem są fotoziutki, którzy robia śluby za 500zl i paskudzą rynek.

Zdebik
10-06-2016, 09:29
Jesli fotoziutek za 500zl psuje Ci rynek to znaczy, ze Twoje zdjecia nie sa lepsze. W koncu za cos sie placi te kilka tysi, a skoro nie widac roznicy po co przeplacac.

GonzoG
10-06-2016, 09:38
Gdyby to zdjęcia decydowały, to nie było by problemu, ale u nas decyduje głównie cena.

smogg9
10-06-2016, 09:44
Kolejnym powodem są fotoziutki, którzy robia śluby za 500zl i paskudzą rynek.

Nie uważam, że fotoziutek za 500zł może zaszkodzić komuś kto robi naprawdę dobrą fotografię. Na początku, może być problem żeby się przebić ale dobre zdjęcia się obronią.

amirez
10-06-2016, 09:48
Jesli fotoziutek za 500zl psuje Ci rynek to znaczy, ze Twoje zdjecia nie sa lepsze. W koncu za cos sie placi te kilka tysi, a skoro nie widac roznicy po co przeplacac.

Gdyby to zdjęcia decydowały, to nie było by problemu, ale u nas decyduje głównie cena.
Niestety, u nas najczęściej decydujący głos ma cena. Fotograf jest raczej na końcu listy weselnych kosztów. Pomysł, wykonanie, perfekcja zdjęć nie mają na to wpływu.
W bogatszej części UE można przebierać w ofertach ślubnych foto. I MZ wówczas nasz rodzimy fotograf profi wychodzi w cenie naszego rodzimego fotoziutka. ;)

sufenta
10-06-2016, 09:54
Fotografowie z bogatszej czesci UE nie oferuja uslug wykonanych (np.) Nikonem D7100 i "kitowym" obiektywem. Wiekszosc z nich (i wszyscy z mi znanaych) sa zawodowymi fotografami po (min.) 3 latach nauki lub studiach- jak ta pani ( z listy "mi znanych") http://www.hilkeopelt.de/info/

smogg9
10-06-2016, 10:18
Wiekszosc z nich (i wszyscy z mi znanaych) sa zawodowymi fotografami po (min.) 3 latach nauki lub studiach

LOL, brzmi to tak jakby szkoła robiła z nich dobrym fotografów.

sufenta
10-06-2016, 10:25
LOL nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie (dobrego) fotoreportera

smogg9
10-06-2016, 10:31
LOL nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie (dobrego) fotoreportera

No właśnie :) Dlatego nie wiązałbym sprzętu czy wykształcenia poruszanym tematem...

Borat1979
10-06-2016, 11:24
Fotografowie z bogatszej czesci UE nie oferuja uslug wykonanych (np.) Nikonem D7100 i "kitowym" obiektywem.

Znam ludzi co tym D7100 z kitem zrobią lepsze zdjęcia niż ci pro-fachowcy po szkołach sprzętem 5 razy droższym.

Krzychoo_
10-06-2016, 11:42
To nie kwestia sprzętu ale bogatego rynku i zamożnych klientów. Biedak kupi płytki w Biedronce i sam je przyklei na gips, bogaty zamówi marmury we Włoszech i zleci położenie. Jeden zadowoli się trampkami chińskimi drugi musi mieć skórzane buty szyte na miarę.
Klient biedny i często tym samym nie wyedukowany, może nie dostrzegać różnicy w jakości produktu i zdjęcie z komórki, które tylko na komórce będzie oglądał, nie będzie się różniło dla niego od foty z D5. To po co przepłacać. Dobre rzeczy doceni ten, kto się wśród bogactwa wychował, w Polsce dopiero do tego dochodzimy.
Nie jestem fotografem zawodowym i nigdy nim nie będę. Prowadzę firmę i widzę te same mechanizmy w swojej branży. Jest grupa, która chce tylko najtańsze, bogaty klient zdarza się raz na kwartał. Gdyby prowadzenie mojej firmy polegało na spakowaniu klamotów do 1 torby to już bym z nią jechał tam gdzie lepiej zapłacą.

KELT
10-06-2016, 13:08
U mnie w branży (zamówienia publiczne) jest takie powiedzenie : CCC - cena czyni cuda
Ludzie zwyczajnie nie mają kasy na fotografa albo traktuja go jak powtarzalny produkt i biorą gdzie tańszy.

rabbitzzz
10-06-2016, 14:35
Fotoziutka za 500zł nie weźmie nikt kto jest gotów zapłacić 2000zł+ za dobry produkt. Profesjonalisty nie weźmie z kolei nikt kto nie jest w stanie wyłożyć takiej kasy więc nie uważam żeby fotoziutki psuły rynek zawodowcom. Ktoś kto uważa że fotoziutek zabiera mu klientów nie jest dobry w swoim fachu

Wysłane z mojego H60-L04 przy użyciu Tapatalka

Andrzej1974
10-06-2016, 14:54
Co Wy ciągle o tych pro i fotoziutkach? Pisałem już kiedyś i powtórzę: coraz więcej ludzi w rodzinach ma lustrzanki i to do nich zwracają się biorący śluby, mający chrzciny, 18, 50 100 itd. Każdy szuka najpierw po rodzinie a jak nie ma wyjścia to idzie do pro. Osobiście wszelkie rodzinne imprezy mam zaklepane na kolejne 20 lat i nikt w mojej rodzinie nie zapłaci żadnemu pro kilku baniek. I tyle w temacie. A Wy tu jakieś dysputy prowadzicie... niepotrzebnie... ;-)

bryk77
10-06-2016, 15:25
Kolejnym powodem są fotoziutki, którzy robia śluby za 500zl i paskudzą rynek.

To zależy kto czego szuka. Na swój ślub i wesele nie widziałem nikogo kto by mnie w jakikolwiek sposób swoją pracą satyfakcjonował za mniej niż 2,5 tys. zł. Pokaż mi w ciemno galerię któregokolwiek ślubniaka a powiem Ci ile sobie życzy za swoje usługi, bo zazwyczaj gołym okiem widać. Największy przeskok jest w przedziale 3 tys. zł+ :wink:


Darku, no gdyby ktoś inny takie pytania zadawał jak Ty w temacie to może bym jeszcze do tego poważnie podszedł, ale Ty zdaje się masz trochę doświadczenia z Irlandii. Z tego co wiem to jesteś tu ceniony - miałem okazję rozmawiać z irlandzkim filmowcem, który z Tobą pracował.

Odpowiedź wydaje się dla mnie prosta - zarobki. W Polsce szanse są w większych miastach, ale i tak ceny usług są o wiele niższe aniżeli na zachodzie. Znajoma jest deryktorem hotelu w Polsce i zarabia cztery razy mniej niż ja a wcale nie siedzę aż na tak wysokim stanowisku.

Do tego jak dla mnie bardzo fajną sprawą jest praca powiązana z podróżami. Stało się dość popularne iż ludzie biorą ślub, np. na Wyspach Kanaryjskich jak to jest w przypadku córki mojej znajomej.



To nie kwestia sprzętu ale bogatego rynku i zamożnych klientów. Biedak kupi płytki w Biedronce i sam je przyklei na gips, bogaty zamówi marmury we Włoszech i zleci położenie. Jeden zadowoli się trampkami chińskimi drugi musi mieć skórzane buty szyte na miarę.
Klient biedny i często tym samym nie wyedukowany, może nie dostrzegać różnicy w jakości produktu i zdjęcie z komórki, które tylko na komórce będzie oglądał, nie będzie się różniło dla niego od foty z D5. To po co przepłacać. Dobre rzeczy doceni ten, kto się wśród bogactwa wychował, w Polsce dopiero do tego dochodzimy.
Nie jestem fotografem zawodowym i nigdy nim nie będę. Prowadzę firmę i widzę te same mechanizmy w swojej branży. Jest grupa, która chce tylko najtańsze, bogaty klient zdarza się raz na kwartał. Gdyby prowadzenie mojej firmy polegało na spakowaniu klamotów do 1 torby to już bym z nią jechał tam gdzie lepiej zapłacą.

Trafione w samo sedno :wink:

FelTom
10-06-2016, 16:19
Fotoziutka za 500zł nie weźmie nikt kto jest gotów zapłacić 2000zł+ za dobry produkt. Profesjonalisty nie weźmie z kolei nikt kto nie jest w stanie wyłożyć takiej kasy więc nie uważam żeby fotoziutki psuły rynek zawodowcom. Ktoś kto uważa że fotoziutek zabiera mu klientów nie jest dobry w swoim fachu

Wysłane z mojego H60-L04 przy użyciu Tapatalka
Oto kwintesencja problemu. Należałoby wstawić w ramki i przykleić na forum. W kilku zdaniach ująłeś wszystkie mozliwosci. Świetnie napisane.

Mnie nie stać było na fotografa za 4-5tyś, ale wolałem zapłacić 1,5tys za takiego, z którego będę zadowolony, niż ryzykować za 500zł lub godzić się na poziom zdjęć w tej cenie. Do tej pory jestem zadowolony ze swojego wyboru.

Andrzej1974
10-06-2016, 17:44
Ja zaś miałem profotografa a nie fotoziutka za... 500 zł. Tak, w 2008 r wziął od nad 5 słówek. I żeby było fajniej to facet nie musi szukać klientów bo ma zaklepane terminy na długi czas. Ile bierze dzisiaj? Nie wiem. Wiem za to, że zdjęcia robi ok.

Jak widać nie tylko fotoziutki biorą 500 zł. I raczej nie oceniałbym ludzi tylko przez pryzmat kwot jakie biorą bo to może być złudne...

kurczeblade
10-06-2016, 18:14
tu jest 8 znakow

- - - - kolejny post - - - - - -

dlaczego fajni polscy fotografowie jak: kamila, rafal, maciek, jo, magdaimichal staraja sie wbijac poza granice ? nie ma dla nich miejsca w Pl?

np. dlatego że u nas nawet nie będąc fotografem, zostaje się fotografem ślubnym :)

"Wykupię oryginalne zdjęcia ślubne - do użytku własnego, promocji na własnej stronie."
http://oferia.pl/zlecenie/item1397722-zdjecia-weselne-do-uzytku-wlasnego

manfred
11-06-2016, 06:20
Ja ceny podniosłem o 700 zł efekt zero zleceń. W końcu po 15 latach mogę chodzić po górach fotografować kawę, robić zdjęcia córce spacerować po lesie z aparatem. Tych lat nikt mi nie zwróci ale do orania przy kotleciarstwie nie wrócę nigdy.

sailor
11-06-2016, 15:35
sa zawodowymi fotografami po (min.) 3 latach nauki lub studiach
jestem zawodowym fotografem od kilkunastu lat (czytaj - utrzymuje sie wylacznie ze zdjec). w zyciu nie skonczylem zadnych studiow foto. aczkolwiek w paru powazanych miejscach mialem wyklady. wg twojej definicji mie mam szans byc zawodowym fotografem :)

- - - - kolejny post - - - - - -


Fotoziutka za 500zł nie weźmie nikt kto jest gotów zapłacić 2000zł+ za dobry produkt. Profesjonalisty nie weźmie z kolei nikt kto nie jest w stanie wyłożyć takiej kasy więc nie uważam żeby fotoziutki psuły rynek zawodowcom. Ktoś kto uważa że fotoziutek zabiera mu klientów nie jest dobry w swoim fachu

moglbym od reki wskazac kilkadziesiat przykladow w fotografii reklamowej obalajacych twoje twierdzenie :)
i to przykladow firm bedacych liderami rynku.
jakosc to prawie ostatnia rzecz na ktora patrzy klient.

Tiger
11-06-2016, 16:01
Dzisiaj można sobie porównać fotki fotopstryków za 5 tysiaków, za 3 tysiaki, za 2 tysiaki i powiem, że czasami nie ma różnicy. Jadą na swojej marce i polecaniu, ale jakość zdjęć nie ma związku z cennikiem za usługi.

sailor
11-06-2016, 16:12
Dzisiaj można sobie porównać fotki fotopstryków za 5 tysiaków, za 3 tysiaki, za 2 tysiaki i powiem, że czasami nie ma różnicy. Jadą na swojej marce i polecaniu, ale jakość zdjęć nie ma związku z cennikiem za usługi.

kocham powtarzane stereotypow. to tak jak z tymi rowerami o je na pod palacem kultury rozdawali.

jak mawial Michal Aniol - "szczegoly tworza doskonalosc a doskonalosc nie jest juz sczegolem". Pisanie o braku zwiazku pomiedzy jakoscia zdjec a cennikiem jest lekko zenujace i swiadczy jedynie o tym ze ma sie male pojecie o fotografii komercyjnej.
Mozna to bardzo prosto udowodnic - zlece ci sesje warta 15tysiecy a ty zrob ja za 500-1000pln. porownywalnie jakoscowo. Jak nie zrobisz - placisz podwojna pelna stawke czyli 30k. co ty na to? :)

sufenta
11-06-2016, 16:24
@sailor drogi kolego pytanie mialo charakter dosc ogolny- "polska fotografia" (nota bene: polska jako przymiotnik piszemy mala litera) stad tez moja odpowiedz dosc ogolnej natury - "wszyscy dobrzy fotografowie maja studia (lub trzyletnia szkole)". Wyjatki, takie jak ty, potwierdzaja regule. pzdr. P.S. nie chce aby moj post byl odebrany jak proba pochlebstwa (w tym przypadku pochlebiam koledze sailor, ktorego zdjecia mi sie podobaja) i dlatego kasliwa uwaga natury ogolnej- zawodowstwo (wg kolegi sailor, ktorego zdjecia mi sie podobaja- jedyne zdrodlo utrzymania) nie jest gwarancja jakosci. Podobnie jak ukonczone studia (lub trzyletnia szkola)- choc tu szansa jakby troche wieksza.

Tiger
11-06-2016, 16:37
Pisanie o braku zwiazku pomiedzy jakoscia zdjec a cennikiem jest lekko zenujace i swiadczy jedynie o tym ze ma sie male pojecie o fotografii komercyjnej. Mozna to bardzo prosto udowodnic - zlece ci sesje warta 15tysiecy a ty zrob ja za 500-1000pln. porownywalnie jakoscowo. Jak nie zrobisz - placisz podwojna pelna stawke czyli 30k. co ty na to? :)

Głupie porównanie, naprawdę to Ty jeszcze bardzo mało o fotografii komercyjnej wiesz, śmieszy mnie powoływanie się na cytat geniusza Michała Anioła. Każdy zrobi sesję za tyle za ile będzie mu się opłacać. Dzisiaj jest konkurencja.

sailor
12-06-2016, 17:00
naprawdę to Ty jeszcze bardzo mało o fotografii komercyjnej wiesz

wydaje mi sie ze po blisko 20 latach w branzy cos tam jednak wiem - ale nie widze przeszkod - zablysnij misiu swoim komercyjnym portfolio .. posiadasz w ogole jakiekolwiek? czy tylko tak sobie bzdury wypisujesz?

przy czym nadal podtrzymuje swoja oferte z posta powyzej - mam zabudzetowana sesje na 15k - zrob mi ja za tysiaka, tak samo jakosciowo. skoro piszesz ze kwota nie ma znaczenie i znasz sie lepiej - nie powinno to stanowic dla Ciebie problemu, prawda?
ale zakladam ze ani zdjec, ani odpowiedzi na te propozycje sie nie doczekam.

- - - - kolejny post - - - - - -


zawodowstwo /../ jedyne zdrodlo utrzymania /../ nie jest gwarancja jakosci. Podobnie jak ukonczone studia (lub trzyletnia szkola)- choc tu szansa jakby troche wieksza.

tu sie zgodze - co do gwarancji. przy czym olbrzymim problemem jest to, ze w polskich szkolach fotograficznych nie ucza fotografii komercyjnej. pomijam fakt braku minimalnej chociazby nauki wrazliwosci estetycznej w szkolnictwie ogolnym. dzieki temu mamy panow artdajrektorow i marketingowcow, ktorzy nie bardzo maja pojecie o chocby podstawach fotografii.

Tiger
12-06-2016, 19:16
Co z tego że masz 20 lat doświadczenia , na rynku fotografii komercyjnej nie brakuje młodych i zdolnych którzy twoją sesje zrobią taniej i lepiej.

Wujot
12-06-2016, 20:09
Co z tego że masz 20 lat doświadczenia , na rynku fotografii komercyjnej nie brakuje młodych i zdolnych którzy twoją sesje zrobią taniej i lepiej.

Jest to co prawda do Piotra ale odpowiem - niech próbują! Mam dziwne przekonanie graniczące wprost z pewnością, że skoro jest na tym rynku to znaczy, że jest akurat dostatecznie dobry aby się dać sobie radę z tymi młodymi zdolnymi.
Ja pracuję głównie w advertorialu i też co chwila ktoś próbuje się tu wbić ale trzon ekipy jakoś od 10 lat jest ten sam. Może jednak nie jest to przypadek. Też "dziwne" jest, że bez porozumienia cenowego okazuje się, że wszyscy jakoś mają bardzo podobne stawki. Wydawnictwa nawet nauczyły się, że nie warto zbytnio naciskać na cenę i od paru lat płacą tyle samo i nieźle (oszczędzają kupując gotowe materiały - roboty jest więc mniej).
Ale stawki w advertorialu zawsze były niższe jak w "prawdziwej" reklamie. Nie mniej jednak zapraszam młodych i zdolnych, starych i kiepskich zresztą też - moja robota czeka.

Pozdro
Wiesiek

notdot
12-06-2016, 20:12
Jest to co prawda do Piotra ale odpowiem - niech próbują! Mam dziwne przekonanie graniczące wprost z pewnością, że skoro jest na tym rynku to znaczy, że jest akurat dostatecznie dobry aby się dać sobie radę z tymi młodymi zdolnymi.
Ja pracuję głównie w advertorialu i też co chwila ktoś próbuje się tu wbić ale trzon ekipy jakoś od 10 lat jest ten sam. Może jednak nie jest to przypadek. Też "dziwne" jest, że bez porozumienia cenowego okazuje się, że wszyscy jakoś mają bardzo podobne stawki. Wydawnictwa nawet nauczyły się, że nie warto zbytnio naciskać na cenę i od paru lat płacą tyle samo i nieźle.
Ale stawki w advertorialu zawsze były niższe jak w "prawdziwej" reklamie. Nie mniej jednak zapraszam młodych i zdolnych, starych i kiepskich zresztą też - moja robota czeka.

Pozdro
Wiesiekgdzie tu się klika + dla posta?

notdot
12-06-2016, 22:16
EDIT - polityka


Dlatego w kwestii tematu jest takie powiedzenie "skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać" (chyba z reklamy jakiejś) i niestety ale takie coś pokutuje. Bo skoro ciocia Władzie z wujkiem Frankiem nie zobaczą różnicy to większość młodych nie wywali x złotówek na fotografa, bo woli tę kasę wydać na wódkę/kapelę/zakąskę ludzi odróżniających dobrą fotografię od złej jest kilka procent, reszta jest wychowana na fejsie, komórkowych zdjęciach, byle jakiej jakości, która ich otacza na co dzień i dla nich obcięty łokieć czy zły balans bieli to nie są argumenty by wydać 2 albo 3 razy więcej na profesjonalnego fotografa. Dla nich liczy się 400 i więcej zdjęć, tak by każda ciocia i wujek miał zdjęcie jak akurat gadają z pełną gębą, pchając tam kolejny kęs na widelcu i 4 godzinny film jak kuzyn Heniek w przepoconej koszuli wywija tańce na parkiecie, i żeby było widać jakie jest bogactwo na stołach w ilości wódki i ciast.
Taka smutna prawda niestety wylewa się z naszego podwórka. A też niestety widzę jak mi znajomi pokazują ich zdjęcia i czasami się trafiają te lepsze, które są krytykowane za obróbkę czy inne lepsze podejścia to niestety ale odechciewa mi się dyskusji.

sailor
13-06-2016, 01:26
Co z tego że masz 20 lat doświadczenia , na rynku fotografii komercyjnej nie brakuje młodych i zdolnych którzy twoją sesje zrobią taniej i lepiej.

no to na co czekasz - zlozylem ci propozycje - czemu sie nie podejmiesz realizacji?

pokaz swoje komercyjne zdjecia - posiadasz jakiekolwiek?
zrob sesje warta kilkanascie tysiecy za tysiaka - pokaz ze to co mowisz ma jakiekolwiek poparcie, ze masz cojones a nie wydmuszki.
bo na forum mozna napisac wszsystko, w granicach cierpliwosci modow - a ty jak na razie piszesz same glupoty i unikasz odpowiedzi.

- - - - kolejny post - - - - - -


Jest to co prawda do Piotra ale odpowiem - niech próbują! Mam dziwne przekonanie graniczące wprost z pewnością, że skoro jest na tym rynku to znaczy, że jest akurat dostatecznie dobry aby się dać sobie radę z tymi młodymi zdolnymi.
dziekuje :)
Problemem nie sa mlodzi zdolni - bo konkurencja jest zawsze dobra sprawa. Ale konkurencja uczciwa, bazujaca na jakosci a nie na obnizaniu cen.
problemem tych "mlodych robiacych taniej i lepiej" jest brak umiejetnosci podstawowego liczenia - tani zus przez pierwsze dwa lata dotacja, kasa od rodzicow na otwarcie firmy, lewy soft - to wszystko powoduje malo kto z nich mysli o rzeczywistych kosztach sesji. Dlatego robia taniej. druga opcja sa dorabiajacy do etatu, czesto na firmowym sprzecie - tez bez umiejetnosci liczenia rzeczywistych kosztow sesji. trzecia opcja - wywodzaca sie z dwoch poprzednich - ci ktorzy robia bez rachunku/faktury. tak jak przy firmach to coraz rzadzij spotykane to akurat fotgrafia slubna jest chyba najwieksza szara strefa jaka mozna sobie wyobrazic

obuch
13-06-2016, 18:27
Wydaje mi się podobnie jak kilku poprzednikom, w Polsce jest ogólnie niskie poszanowanie i docenianie "kultury i sztuki".
Moja żona w ogóle nie myśli o sprzedaży obrazów w Polsce gdzie na słowa "jakość" każdemu świta "max. 100 pln na Monciaku". Gdzie np. w US ceny średnich prac zaczynaja się od 1k USD a na jakimś poziomie ok 4-5k USD.
Całe życia "ciułaliśmy" i przez ten pryzmat patrzymy na i oceniamy ceny.

Polak woli wziąć 50" TV na raty czy inną furę :)

Sent from my iPhone using Tapatalk

PiKa
13-06-2016, 20:19
Mozna to bardzo prosto udowodnic - zlece ci sesje warta 15tysiecy a ty zrob ja za 500-1000pln. porownywalnie jakoscowo. Jak nie zrobisz - placisz podwojna pelna stawke czyli 30k. co ty na to? :)

Równie dobrze można powiedzieć: klient zleca sesję wartą 1000 zł a ty żądasz za nią 15 tysięcy.

chory
13-06-2016, 20:49
Fascynujący wątek. Mydło i powidło. Wracając jednak do merituma, skoro "fajni polscy fotografowie", to chyba jednak nasza fotografia ślubna nie kuleje...

sailor
13-06-2016, 21:38
Równie dobrze można powiedzieć: klient zleca sesję wartą 1000 zł a ty żądasz za nią 15 tysięcy.

nastepny ...
prosze bardzo - pokaz jak to sie robi. podejmiesz sie? mozecie razem z kolega.. taniej wam sie bedzie pozniej zrzucic..

PiKa
13-06-2016, 22:11
nastepny ...
prosze bardzo - pokaz jak to sie robi. podejmiesz sie? mozecie razem z kolega.. taniej wam sie bedzie pozniej zrzucic..

Co następny? Dajesz nielogiczne przykłady, to pokazuje błąd w twoim rozumowaniu.

Ja nie mówię, że zrobię lepiej - czy to za 15000, czy za 1000.

sruba
13-06-2016, 23:09
Co następny? Dajesz nielogiczne przykłady, to pokazuje błąd w twoim rozumowaniu.

Ja nie mówię, że zrobię lepiej - czy to za 15000, czy za 1000.

Myślę, że Sailor jest tutaj jedną z niewielu osób, która dokładnie wie o czym pisze, pisze w sposób spójny i logiczny obnażając ignorancję niektórych osób. Stwierdzenie, że nie wie co to jest fotografia reklamowa jest wręcz kuriozalne i świadczy niestety o autorze tej wypowiedzi, a nie o Sailorze... Dokładnie wypunktował, co trzeba wziąć pod uwagę przy wycenie kosztów zdjęcia, i myślę, że ma to dobrze opanowane przez 20 lat pracy w branży, żeby wykonać zlecenie dobrze i wyjść na swoje. Jego realizacje i dorobek także mówią za siebie. Oczywiście, można kwestionować takie koszty, można przycinać na wszystkim - przecież może pomalować modelkę koleżanka, modelka może być początkująca i nie brać kasy, bo "robi" sobie portfolio, załatwić sobie miejsce za flaszkę u ciecia, albo w ogóle wbić się na dziko, może nikt nie przegoni, albo w mieszkaniu u znajomych, tylko trzeba się będzie spieszyć zanim dzieci ze szkoły wrócą, ciuchy modelki, albo z wyszperać z ciuchlandu, ostatecznie kupić i po sesji oddać do sklepu - metkę się schowa, albo wystempluje, obrobić na trialowym sofcie... Polak potrafi, zawsze da się zakombinować ;-) Czasem nawet to wszystko - o dziwo się uda - i przy odrobinie talentu i szczęścia to wszystko zagra i wyjdą jakieś, może nawet fajne zdjęcia. I wielu z nas tak robi, jeśli traktuje fotografię jako hobby, i czasem taka "sesja" wyjdzie. Tylko, niestety, niewiele to ma wspólnego z profesjonalizmem. Niestety, dobra makijażystka, dobra modelka, mający pojęcie asystent... to wszystko kosztuje, a jeśli chcemy mieć pewność wyniku sesji oraz jakości zdjęć, to bez tego się nie obędzie. A profesjonalizm to pewność i gwarancja, że zdjęcia wyjdą dokładnie tak, jak są zaplanowane przez klienta, producenta, fotografa itd. A za wiedzę i umiejętności fotografa też należy zapłacić. Niestety u nas panuje wszechobecna tandeta, dyktowana wyłącznie ceną, choć powoli się to zmienia, pojawiają się świadomi klienci, dla których jakość jest ważna i są gotowi za nią zapłacić - i tyczy się to zarówno fotografii ślubnej, reklamowej, jak i innych branż. I obstawiam, że targetem Sailora są tacy właśnie klienci... Jacy klienci są targetem osób, które twierdzą, że można to samo za 1000? Tu można się tylko domyślać ;-) A jeżeli faktycznie ktoś żąda bezpodstawnie 15000 za sesję, którą da się zrobić DOBRZE za 1000? Po prostu nie dostanie tego zlecenia :-)

PiKa
13-06-2016, 23:25
Kolega Sailor w swoim wyzwaniu pisze o zleceniu "wartym" 15000. Nie podaje jak obliczył tą kwotę. Koszty materiałów? Może trzeba jechać na drugi koniec świata? Bo jak nie, to w jaki sposób ocenia ową "wartość"?

Jeśli to koszty obiektywne, stałe, to jest mało logiczny - najpierw zakłada, że coś jest warte X złotych, a później na bazie tego założenia wywodzi, że jest to warte daną kwotę i taniej się nie da.

Jeśli to koszty nieobiektywne, uznaniowe - takie jak wartość "dzieła" albo koszt pracownika - to dla jednego coś będzie warte 1000 zł a dla innego 15000 zł.

Niedawną historię z kartoflem na pewno znacie. Jaka była według was wartość tego zdjęcia?

PiKa
13-06-2016, 23:33
Podsumowując : czepiam się tylko tego, że Sailor oszacował po swojemu koszty jakiegoś projektu, nie powiedział jak, i dziwi się, że nikt teraz z nim nie dyskutuje na temat tych kwot - przy takim niejasnym i podstepnym sformułowaniu jak "sesja warta 15000" wątpię żeby ktokolwiek chciał.

sruba
13-06-2016, 23:34
Jeśli to koszty nieobiektywne, uznaniowe - takie jak wartość "dzieła" albo koszt pracownika - to dla jednego coś będzie warte 1000 zł a dla innego 15000 zł.


Koleżanka za makijaż weźmie 30 zł - przyjdzie, pomaluje i pójdzie, a jak będzie to robiła pierwszy raz to nawet może zostanie cały dzień, bo to fajna zabawa może być ;-) profesjonalna makijażystka weźmie 300-600 zł za jednorazowe pomalowanie, a za obecność na planie przez cały dzień 3000 zł. Dla jednego coś będzie warte 30, dla innego 300. Ale poziom jakościowy będzie się diametralnie różnił. Jak i powtarzalność efektów w dłuższej perspektywie pracy. Bo następnym razem koleżanka nie będzie mogła, albo się znudzi.

PiKa
13-06-2016, 23:40
Z tym się zgadzam. Natomiast post Sailora był odpowiedzią na uwagę, że "czasami nie widać różnicy w pracach ludzi którzy biorą 5000 a tymi co biorą 2000". Raz, że co innego 2.5 krotna różnica w kwocie, a co innego 15-30 krotna (vide wyzwanie). Dwa, że Sailor zdaje się sugerować, że *zawsze* jest różnica w takich pracach.

sruba
14-06-2016, 00:04
Albo ktoś ich nie dostrzega bo się kompletnie nie zna ;-) I tak jest dość często, wyrobienie estetyczne naszego społeczeństwa jest takie, jak widać na naszych ulicach zainfekowanych trądem szyldozy, banerozy, pastelozy... I zgadzam się, może czasami mamy farta i wyjdzie po taniości i będzie dobrze. Młody, zdolny, kreatywny, utalentowany fotograf, jeśli ma dobry, młody, kreatywny, dogadany zespół, ale początkujący na rynku też da radę za trochę taniej (bo ma na przykład mały ZUS na początku działalności, a jego dziewczyna właśnie ukończyła ASP). Ale z drugiej strony nazwisko i cena dają jakąś gwarancję. I z czasem, ten młody, utalentowany, kreatywny zespół też zacznie się cenić. I dobrze :-)

- - - - kolejny post - - - - - -

Poza tym jest coś jeszcze. Robimy sesję, żeby było tanio - to bierzemy nawet niezłą makijażystkę, ale umawiamy się, że płacimy jej pod stołem. To samo np. z asystentem. Sesja na kilka osób, modelki przyszły, ciuchy dostarczone, trzeba je tylko pomalować, a asystent ma trzymać blendę. I nagle się okazuje, że makijażystka nie przyjdzie, bo się pochorowała,a asystent, bo dostał lepsze zlecenie (albo ma kaca). I co? W profesjonalnym świecie z każdą osobą do sesji zawierasz umowę, a to generuje oczywiście dużo większe koszty. Ale to gwarantuje ci, że wszyscy stawią się na daną godzinę i wykonają swoją robotę. Znowu masz do wyboru - albo "jakoś się dogadamy, będziesz zadowolony" albo pewność.

Wujot
14-06-2016, 00:16
Moim zdaniem trudno mieć pretensje do tych co podejmują się zrobić sesję za 50% (albo mniej). Każdy gra jak umie. A jak nie umie to gra ceną. Piłka jest jednak po stronie klientów - to oni decydują kto i za ile robi. I tutaj trudno zrozumieć czasem ich logikę bo oszczędzając jakieś głupie parę groszy na sesji obniżają skuteczność akcji reklamowej czy jakość swojego wizerunku. Działa tu zresztą mechanizm dobrze opisany w psychologii proporcjonalnego patrzenia na koszty. Zawodowcy powinni mieć jednak świadomość takich uwarunkowań.
Wygląda jednak, że tzw marketingowcy z prawdziwego zdarzenia zostali zastąpieni niekompetentnymi paniusiami (tak to wyglądało z moich doświadczeń), proces ten zaczął być bardzo widoczny po 2002 roku. To był jeden z głównych powodów dla których zresztą postanowiłem się stopniowo z tej branży wycofać (byłem wtedy dyrektorem kreatywnym w dużej agencji i szefem parosobowego studia foto). Dość miałem rozmów z kretynkami. Zająłem się własnymi wydawnictwami (albumy, kalendarze) i fotografią dla wydawców miesięczników. I o tym drugim napiszę.

Na tym rynku (edytorial i advertorial) uwarunkowania okazały się zupełnie inne. Był co prawda ostry kryzys kiedy wydawnictwa bardzo chciały docisnąć nas z cenami. Przyszła do mnie kiedyś producentka i mówi:
- Wiesiek mamy kłopoty z rentownością, szefostwo wszystko tnie oczekujemy, że obniżysz nam ceny. W przeciwnym wypadku będziemy musieli zrezygnować przynajmniej z części fotografii u ciebie.
- a ile byście oczekiwali
- 50%
- doskonale rozumiem Wasze racje, pomyślę nad tym
Pomyślałem i oddzwoniłem:
- strasznie mi przykro ale skoro nie możecie mi zapłacić tyle ile mi wychodzi to trudno, po prostu musicie ograniczyć zamówienia.
I ograniczyli - do 30%. To był oczywiście dramat bo tyle płaciłem za wynajem, zus i elementarną amortyzację. Na życie z fotografii już by nie było. Ale to co robiłem sprzedawałem po starych stawkach. Wiem, że część kolegów się ugięła. Minął rok, stopniowo zamówienia powróciły. Tak do poziomu 60% tych pierwotnych. Co najśmieszniejsze ci co obniżyli stawki wypadli z pracy. Okazało się, że rachunek ekonomiczny działa - jeśli oczekuje się realizacji w różnych tematach w tempie błyskawicznym a fotograf musi mieć dobrze wyposażone studio liczone raczej w setkach K jak dziesiątkach to ceny zdjęć wszystkim wychodzą podobne. Parę wpadek ze zdolnymi młodymi nauczyło (a właściwie oduczyło) zaś redakcje skakania z kwiatka na kwiatek. Ale żeby nie było zbyt różowo. Controlling działał. Redaktorzy dostali kagańce - zaczęło się masowe korzystanie z banków zdjęć a także materiałów wewnątrz danej korporacji. Edytorial się prawie skończył. Na szczęście advertorial pozostał i co by nie powiedzieć nie mam powodów do narzekania choć swoje moce produkcyjne wykorzystuję może w 30%.
Te doświadczenia nauczyły mnie, żeby mieć zerowe zaufanie do przyszłości w fotografii. Cały czas udaje mi się tu funkcjonować ale traktuję to na zasadzie bonusa. Jest to jest. W oparciu o moje umiejętności z maksymalnym wykorzystaniem fotografii rozkręciłem parę pokrewnych pól. I widzę tam szansę na utrzymanie się przez parę lat.

Podobną drogę przeszedł mój wspólnik, tyle, że on działał długo na polu fotografii reklamowej. To co Piotr napisał (niekompetencja, szukanie najniższych cen za które kupuje się zdjęcia o bez porównania gorszej jakości) przećwiczył na własnej skórze a pracował dla super znanych firm. Teraz rozkręca interes w innym sektorze i oficjalnie mówi - koniec z fotografią.

Ci co tak bardzo chcą się wbić w tę branżę powinni zadać sobie pytanie - czy na pewno warto.

Pozdro
Wiesiek

Jacek_Z
14-06-2016, 21:05
Dlaczego fajni polscy fotografowie jak: kamila, rafal, maciek, jo, magdaimichal staraja sie wbijac poza granice ? nie ma dla nich miejsca w Pl?To co napisałeś świadczy bardzo dobrze o polskiej fotografii slubnej.
Cięzko sie pisze w temacie ze złą tezą.

Dziwię się, że "starzy" forumowicze mieszają nagle w to wszystko politykę. Poczyściłem, dałem na razie jedna kartkę dla tego co to zaczął i potem kontynuował.

sailor
15-06-2016, 13:46
Oczywiście, można kwestionować takie koszty, można przycinać na wszystkim - przecież może pomalować modelkę koleżanka, modelka może być początkująca i nie brać kasy, bo "robi" sobie portfolio, załatwić sobie miejsce za flaszkę u ciecia, albo w ogóle wbić się na dziko, może nikt nie przegoni, albo w mieszkaniu u znajomych, tylko trzeba się będzie spieszyć zanim dzieci ze szkoły wrócą, ciuchy modelki, albo z wyszperać z ciuchlandu, ostatecznie kupić i po sesji oddać do sklepu - metkę się schowa, albo wystempluje, obrobić na trialowym sofcie... Polak potrafi, zawsze da się zakombinować ;-) Czasem nawet to wszystko - o dziwo się uda - i przy odrobinie talentu i szczęścia to wszystko zagra i wyjdą jakieś, może nawet fajne zdjęcia. I wielu z nas tak robi, jeśli traktuje fotografię jako hobby, i czasem taka "sesja" wyjdzie. Tylko, niestety, niewiele to ma wspólnego z profesjonalizmem. Niestety, dobra makijażystka, dobra modelka, mający pojęcie asystent... to wszystko kosztuje, a jeśli chcemy mieć pewność wyniku sesji oraz jakości zdjęć, to bez tego się nie obędzie. A profesjonalizm to pewność i gwarancja, że zdjęcia wyjdą dokładnie tak, jak są zaplanowane przez klienta, producenta, fotografa itd. A za wiedzę i umiejętności fotografa też należy zapłacić. Niestety u nas panuje wszechobecna tandeta, dyktowana wyłącznie ceną, choć powoli się to zmienia, pojawiają się świadomi klienci, dla których jakość jest ważna i są gotowi za nią zapłacić - i tyczy się to zarówno fotografii ślubnej, reklamowej, jak i innych branż./../ A jeżeli faktycznie ktoś żąda bezpodstawnie 15000 za sesję, którą da się zrobić DOBRZE za 1000? Po prostu nie dostanie tego zlecenia :-)

dziekuje za bardzo dobre podsumowanie (za laurke tez :) )
wlasciwie to ciezko cos dodac - wyceniajac sesje wyceniasz swoj profejonalizm, wiedze i gwarancje ze cala ekipa stawi sie na miejscu w ktorym bedize mozna robic zdjecia. Dolaczasz to ze masz drogi sprzet i umiesz go uzywac, ze fryzjerka nie spali wlosow modelce, ze zespol umie ze soba wspolpracowac ... i kosmiczna liczbe innych skladowych ktore nie zawsze sa wymierne. Pomijam rzeczywiste koszty sesji, ktore sa zupelnie odrebna sprawa a ktore nie moga sie opierac na zalatwieniu miejscowki za flaszke, bo ciec sie w kazdej chwili moze zmienic.

a przede wszystkim - ze masz mozliwosc zrealizowania sesji, pokrycia kosztow jej organizacji i poczekania na fakture ktora bedzie oczywisice opozniona bo ksiegowa jest na urlopie albo przelew sie wrocil :)


Kolega Sailor w swoim wyzwaniu pisze o zleceniu "wartym" 15000. Nie podaje jak obliczył tą kwotę. Koszty materiałów? Może trzeba jechać na drugi koniec świata? Bo jak nie, to w jaki sposób ocenia ową "wartość"?
Jeśli to koszty obiektywne, stałe, to jest mało logiczny - najpierw zakłada, że coś jest warte X złotych, a później na bazie tego założenia wywodzi, że jest to warte daną kwotę i taniej się nie da.
Jeśli to koszty nieobiektywne, uznaniowe - takie jak wartość "dzieła" albo koszt pracownika - to dla jednego coś będzie warte 1000 zł a dla innego 15000 zł.


Drogi Kolego - jak obliczac koszty sesji pisalem wielokrotnie - radzac fotografom slubnym czy reklamowym wchodzacym na rynek. Mozna poszukac. Kompletnie nie rozumiem czemu kwota 15000pln powoduje chorobliwy chichot i twierdzenie ze trzeba jechac na drugi koniec swiata. Na koniec swiata to min. o jedno zero za malo. Polowa forumowiczow uwazajacych sie za zawodowcow nosi wart tyle sprzet w podrecznej torbie. Ja nie pisze tutaj o zysku z sesji tylko o budzecie sesji - z ktorego to budzetu po rozliczeniu fotografowi jesli zle policzyl zostanie na szmatke do czyszczenia obiektywu :) od zawsze powtarzam ze to fotografowie nein chca zarabiac - klienci chca placic i maja pieniadze. Ale czemu maja placic skoro ziutek z frankiem zrobia to ponizej realnyc kosztow? bo nie potrafia uzywac kalkulatora. Bo malo kto z tych bojowych fotografow pameta o tym ze sesja na zdjeciach sie nie zaczyna ani nie konczy. POmijajac czas poswiecony na zdobycie klienta dojazdy, rozmowy itp - to rowniez czas poswiecony na organizacje sesji, castingi, przygotowania, ustalenia z zespolem - sama sesja to np jeden dzien zdjeciowy. przygotowania do niej potrafia trwac kilka dni. Obrobka zdjec po sesji kolejnych kilka. wiec nie wyceniasz jednego dnia zdjeciowego tylko tydzien lub dwa pracy. Inaczej nie masz szans utrzymac sie na rynku - bo tworzysz ponizej rzeczywistych kosztow. a to na dluzsza mete zawsze zabija.
Odpowiedz mi - czemu prawie zaden fotograf nie wycenia pol eksploatacji? czemu klienci robia oczy kotka ze shereka slyszac ze za mozliwosc publikacji na billboardach trzeba duzo doplacic? przeciez zdjecie jest to samo i juz zrobione. mam wrazenie ze w Polsce juz malo kto pamieta o takim tworze ja pola eksploatacji i licencja na nie - wszyscy oddaja zdjecia z przekazaniem praw majatkowych, strzelajac sobie w kolano.

Mam nadzieje ze ci wytlumaczylem czym rozni sie ziutek za 3 stowki od zawodowego fotografa? :) i owszem - roznica bedzie zawsze widoczna - chocby w powtarzalnoci. amatorowi zdjecie moze sie udac. profesjoanalista musi umiec powtorzyc efekt - bo czesto zdarzaja sie dlugoterminowe projekty.
Wycena zamawiana u mnie w firmie zajmuje 1-3 stron, zaleznosci od briefa dostarczonego od klienta. Pełna przejrzystość i brak jak to napisales "niejasnych i podstepnych sformulowan"

PS. jakis czas temu byla dyskusja o fotografii bizuterii w ktorej jakis forumowicz twierdzil ze 30pln za zdjecie bizu to majatek, a ja tlumaczylem ze to nawet nie glodowa stawka. gdyby byl w stanie zagwarantowac efekt koncowy w tej cenie - z przyjemnoscia bym podzlecal. niestety - jakosc byla adekwatna do ceny.

- - - - kolejny post - - - - - -


Moim zdaniem trudno mieć pretensje do tych co podejmują się zrobić sesję za 50% (albo mniej). Każdy gra jak umie. A jak nie umie to gra ceną. Piłka jest jednak po stronie klientów - to oni decydują kto i za ile robi. I tutaj trudno zrozumieć czasem ich logikę bo oszczędzając jakieś głupie parę groszy na sesji obniżają skuteczność akcji reklamowej czy jakość swojego wizerunku. Działa tu zresztą mechanizm dobrze opisany w psychologii proporcjonalnego patrzenia na koszty. Zawodowcy powinni mieć jednak świadomość takich uwarunkowań.
Wygląda jednak, że tzw marketingowcy z prawdziwego zdarzenia zostali zastąpieni niekompetentnymi paniusiami (tak to wyglądało z moich doświadczeń), proces ten zaczął być bardzo widoczny po 2002 roku.

No niestety firmy oszczedzaja nie na tym na czym powinny. Moim ulubionym marketingowcem jest "skoczek" - po 1-5roku w korporacji, czyli czas kiedy wlasnie zaczyna miec wartosc dla firmy lub firma orientuje sie ze wlasciwie jest debilem. jak widze ze taki ktos ma 7-10 firm doswiadczeniu, wiem doskonale ze beda klopoty. Taki skoczek zna sie najlepiej na pracy fotografa, zjadl zeby w korpo - wiec prezes mu ufa (jeszcze) i z reguly dzieki niemu projekt wychodzi jak posladek zza krzaka

Oszczednosc kiluset zlotyh na modelce, czy na wynajmie pomieszczenia przy kosztach kampani reklamowej idacej czasem w dziesiatki lub setki pln to naprawde idiotyzm. no ale kazdy wydaje swoja kase jak lubi :)




Minął rok, stopniowo zamówienia powróciły. Tak do poziomu 60% tych pierwotnych. Co najśmieszniejsze ci co obniżyli stawki wypadli z pracy. Okazało się, że rachunek ekonomiczny działa - jeśli oczekuje się realizacji w różnych tematach w tempie błyskawicznym a fotograf musi mieć dobrze wyposażone studio liczone raczej w setkach K jak dziesiątkach to ceny zdjęć wszystkim wychodzą podobne. Parę wpadek ze zdolnymi młodymi nauczyło (a właściwie oduczyło) zaś redakcje skakania z kwiatka na kwiatek.

klienci z reguuly wracaja, jesli sa madrzy. jesli nie - to znaczy ze to nie byli nasi klienci :)


zaczęło się masowe korzystanie z banków zdjęć

banki zdjec i stocki to juz zupelnie inna spraw. dla mnie to klasyczny headshot ktory sobie fotografowie zafundowali z pazernosci a ktory doprowadzil mnostwo z nich do bankructwa.


Te doświadczenia nauczyły mnie, żeby mieć zerowe zaufanie do przyszłości w fotografii.

no fotografia ogolnie umarla - zabila ja jakosc i dostepnosc nowego sprzetu i windowanie cen w dol. tak jak z dziennikarstwem - zawodowcy sie przebranzowili. i fotogrfie tez to czeka.
oczywiscie zostanie na rynku troche ludzi sie tym zajmujacych i ryne sie mocno spolaryzuje - na tych za darmo i tych bardzo drogich (wlasciwie juz sie tak spolaryzowal - wiekszosc solidnych fotografow jest za droga dla tych co chca za darmo i za tania / nie potrafiaca sie przebic dla tych ktorzy chca placic duze stawki)



Cały czas udaje mi się tu funkcjonować ale traktuję to na zasadzie bonusa. Jest to jest. W oparciu o moje umiejętności z maksymalnym wykorzystaniem fotografii rozkręciłem parę pokrewnych pól. I widzę tam szansę na utrzymanie się przez parę lat.

no mi sie na razie udaje. ale jesli bedzie trzeba - odejde z branzy bez zalu. alternatyw jest wystarczajaco duzo :)


Ci co tak bardzo chcą się wbić w tę branżę powinni zadać sobie pytanie - czy na pewno warto.

szczerze mowiac to juz nie bardzo jest w co sie wbijac. chyba ze majac duze zaplecze duze znajomosci i duza mozliwosc przebicia

Zelber
15-06-2016, 14:39
@Sailor kapitalny post
Z jednym tylko nie do końca się zgodzę/rozwinę.


od zawsze powtarzam ze to fotografowie nein chca zarabiac - klienci chca placic i maja pieniadze.

Zamieniłbym fotografowie na polacy(celowo z małej litery, bo opisywany gatunek ma bliżej do zwierząt niż ludzi).
Duża komercyjna impreza: organizator szuka "wolontariuszy" do jej obsługi i ma komplet ludzi za darmo. Po co ma płacić?
Darmowe staże/praktyki, coś więcej trzeba dodawać? Pomijam tutaj przypadki, gdy rzeczony staż/praktyka jest rzeczywistym szkoleniem, które robione na własną rękę kosztowałoby spore pieniądze, ale jest to bardzo mały procent całości. W większości jest to po prostu odwalanie najgorszej roboty za darmo, miną 3 miesiące i na to miejsce przyjdzie kolejny praktykant, żeby znowu pracować za darmo.
Największa w mieście niekomercyjna(aczkolwiek z budżetem na poziomie setek tysięcy zł) studencka impreza: poziom fotorelacji jest poniżej poziomu jakichkolwiek zdjęć zaprezentowanych kiedykolwiek na nikoniarzach.
Dziesiątki podrzędnych mediów(wypakowanych reklamami) żyjących tylko na darmowych treściach pisano-fotograficznych.

Przykłady można tylko mnożyć, cały kraj jest tym przesiąknięty, a debile do odwalania darmowej roboty zawsze się znajdą, a potem będą obarczać rządzących(nie istotne z której partii) winą za zarobki w tym kraju.

Aeon88
15-06-2016, 17:24
Gdybym miał możliwość wyjścia za granicę z ofertą (luźniejszy kalendarz w PL, brak żony i dziecka które są tu różnymi sprawami związane itp) nawet minuty bym się nie zastanawiał. Przecież to jest diametralnie inna kasa za tą samą pracę. Nie wiem nad czym tu tyle debatować. To jest biznes, idzie się tam gdzie dają najwięcej.

sailor
15-06-2016, 19:39
Przecież to jest diametralnie inna kasa za tą samą pracę. Nie wiem nad czym tu tyle debatować. To jest biznes, idzie się tam gdzie dają najwięcej.

a umowy jezyku obcym (zakladam ze malo ktory fotograf jest multipoliglota)? ju po polsku umowy to dopust bozy - te zaganiczne to zupenie inna bajka
a prawo autorskie danego kraju plus obsluga prawna? koszty ksiegowosci ? policzyles?

Jacek_Z
16-06-2016, 01:46
Niepotrzebnie widzisz przeszkody tam, gdzie ich nie ma.
Nie trzeba w każdym kraju, w którym się robi zdjęcia ślubne zakładać firmy. Jak realizujesz sesje strojów kapielowych na Sardynii to płacisz podatki we Włoszech i polegasz ich prawu autorskiemu? Koszty księgowości - zero. Znam kilku fotografów, którzy robili sesje slubne za granicą. W Paryżu, Londynie, Toskanii. Ich klientami byli .. mieszkający tu polacy, a nie francuzi, włosi itp. A nawet gdyby to byli włosi to co?
Prawa autorskie do zdjęć ślubnych? Olać to. Dać im foty z pełnymi prawami. Co takiego z nimi zrobią?

Co do sesji o budżecie 15 tys. Takie czasy - ktoś to zrobi za 12 tys i nie zarobi nic, tylko będzie miał fajne portfolio. Mamy takie chore czasy. Dziki kapitalizm wygrywa z solidarnością zawodową, etyką itd. Można tylko nad tym ubolewać, ale takie sa fakty.

Klienci są różni. jedni wiedzą, że coś dobrego kosztuje X i taki mają budżet, ale większość patrzy na niższą cenę. A wygrywa nie najlepszy fotograf, tylko ten co ma najlepiej obrobione zdjęcia.

Andrzej1974
16-06-2016, 06:25
>> Klienci są różni. jedni wiedzą, że coś dobrego kosztuje X i taki mają budżet, ale większość patrzy na niższą cenę. A wygrywa nie najlepszy fotograf, tylko ten co ma najlepiej obrobione zdjęcia.

Zgadza się. Co do klientów to MZ większość patrzy ma niższą cenę i nawet nie wie, co to portfolio fotografa. Biorą tego z okolicy, którego polecą znajomi..

Jacek_Z
16-06-2016, 10:58
To zalezy od tego z jakiej półki masz tych klientów.
Sytuacje sa tak przerózne ze nie powinnismy generalizowac majac na myśli swoich kilka przypadków.

Andrzej1974
16-06-2016, 11:22
Nie wątpię Jacku że klienci są różni ale większość (nie mam na myśli tylko "swoich kilku przypadków") patrzy przez pryzmat kasy i zwykle wybiera ofertę tańszą. Mam na myśli przeciętnych Kowalskich.

sailor
16-06-2016, 12:21
Niepotrzebnie widzisz przeszkody tam, gdzie ich nie ma.
Nie trzeba w każdym kraju, w którym się robi zdjęcia ślubne zakładać firmy. Jak realizujesz sesje strojów kapielowych na Sardynii to płacisz podatki we Włoszech i polegasz ich prawu autorskiemu? Koszty księgowości - zero. Znam kilku fotografów, którzy robili sesje slubne za granicą.

Jacku kompletnie mylisz pojecia - ja nie pisze o robeniu sesji w dowolnym zakatku swiata tylko o robeniu sesji dla zagranicznego klienta. a to juz kolosalna roznica. bo (zakladajac ze nei jest to sesja slubna tylko na przyklad sesja ciuchow) klient przesyla ci umowe w jezyku wloskim i nie jest platnikiem UE. i co wtedy? umowe musisz przeczytac, chyba ze lubisz podpisywac w ciemno, fakture musisz wystawic bez vat-ue zaczynaja sie schody.
mam wrazenie ze delikatnie nie masz kompletnie pojecia o czym piszesz - mylac sessje wyjazdowa z zagranicznym klientem


A wygrywa nie najlepszy fotograf, tylko ten co ma najlepiej obrobione zdjęcia.

a co za roznica czy zaplacisz tysiaka fotografowi czy grafikowi za obrobke? gdzies i komus wkoncu trzeba zaplacic

Keek
16-06-2016, 12:23
Prawa autorskie do zdjęć ślubnych? Olać to. Dać im foty z pełnymi prawami. Co takiego z nimi zrobią?

Moze sprzedadza do katalogu mody slubnej? Albo przekaza firmie od sukienek w zamian za ciuchy? Tak czy siak, w teorii, praw autorskich nie mozna zbyc. Co najwyzej majatkowe.

Merde
16-06-2016, 12:42
klient przesyla ci umowe w jezyku wloskim i nie jest platnikiem UE. i co wtedy? /ciach/ fakture musisz wystawic bez vat-ue zaczynaja sie schody.
Ale jakie schody? W takim wypadku wystawiasz fakturę ze stawką VAT 23% i tyle...

Jacek_Z
16-06-2016, 13:48
Jacku kompletnie mylisz pojecia - ja nie pisze o robeniu sesji w dowolnym zakatku swiata tylko o robeniu sesji dla zagranicznego klienta. a to juz kolosalna roznica. bo (zakladajac ze nei jest to sesja slubna tylko na przyklad sesja ciuchow) klient przesyla ci umowe w jezyku wloskim i nie jest platnikiem UE. i co wtedy? umowe musisz przeczytac, chyba ze lubisz podpisywac w ciemno, fakture musisz wystawic bez vat-ue zaczynaja sie schody.
mam wrazenie ze delikatnie nie masz kompletnie pojecia o czym piszesz - mylac sessje wyjazdowa z zagranicznym klientemNe mylę. Realizowałem coś dla zagranicznego klienta. W Polsce.
Nie ma teraz zbyt wielkiego znaczenia czy klient jest polski czy nie, czy sesja jest w Polsce czy nie. To ja wystawiam fakturę. Co do umów - tak, to trzeba przetłumaczyć. Nie jest to wielki koszt.

temat się zaczął o fotografów ślubnych - zbaczasz mocno z tematu szukajac utrudnien na siłę.
Polacy obchodzą ZUS rejestrując firmy w Anglii czy w Czechach. Nie ma problemów - działa się spokojnie na całym rynku unijnym. A i na świecie też - bardziej się komplikują co najwyżej sprawy podatkowe.

Moze sprzedadza do katalogu mody slubnej? Albo przekaza firmie od sukienek w zamian za ciuchy? Tak czy siak, w teorii, praw autorskich nie mozna zbyc. Co najwyzej majatkowe.Oczywiście, że mam na mysli majątkowe.
A niech stracę - niech sobie sprzedadzą. Jaki to będzie procent zleceń gdzie klient tak postąpi?
Po co komplikowac umowe, wchodzić w detale prawa autorskiego (i to obcego kraju) i tłumaczyć to parze młodej, która nic z tego nie pojmie. No i załóżmy, że 1 na 200 par coś zrobi ze zdjęciami. To jeszcze ja bym się musiał o tym dowiedzieć, by zrobić z tego sprawę. Wolę sobie 200 razy zaoszczędzić kłopotów z klientami niż 1 raz zarobić więcej.

sailor
16-06-2016, 14:31
Ne mylę. Realizowałem coś dla zagranicznego klienta. W Polsce.
wow .. gratuluje.. myslalem ze ty od lat juz tylko na forum zarabiasz :D


Nie ma teraz zbyt wielkiego znaczenia czy klient jest polski czy nie, czy sesja jest w Polsce czy nie. To ja wystawiam fakturę. Co do umów - tak, to trzeba przetłumaczyć. Nie jest to wielki koszt.

tlumaczenie umowy prawnej na podstawie prawa obowiazujacego w kraju zamawiajacego to nie jest wielki koszt? DAJ MI PROSZE NAMIARY NA TYCH TLUMACZY!!!!!!


temat się zaczął o fotografów ślubnych - zbaczasz mocno z tematu szukajac utrudnien na siłę.
temat juz dawno zboczyl na zarabianie na fotografii w ogole i wlasciwie tylko w tym temacie sa rozsadne wypowiedzi


A i na świecie też - bardziej się komplikują co najwyżej sprawy podatkowe.
wlasciwie ja o niebie ty o chlebie, ja o kwestaich praktycznych ty klasycznie o teorii - nie ma sensu ciagnac tego dalej. uznajmy ze ty masz racje a jamam swiety spokoj - nadal bede sie trzymal tluamczy przysieglych specjaizujacych sie w prawie danego kraju i prawnia specjalizujacego sie w prawie autorskim - jak do tej pory takie rozwiazanie mimo iz kosztowne - rzadko zawodzi. milego dnia

Jacek_Z
16-06-2016, 14:50
wow .. gratuluje.. myslalem ze ty od lat juz tylko na forum zarabiasz :DSkąd pomysł że w ogóle zarabiałem na forum?

Przy zamówieniu za 15 tysięcy koszt tłumacza przysięgłego tłumaczącego 5 stron ... nie przesadzajmy.
Wg jakiego prawa będą rozstrzygane kwestie sporne to tez się określa w umowie. Choć kontrahent zapewne będzie chciał zapewne by to było w jurysdykcji jego sądów, a nie w Polsce.
Jeśli kontrahent jest obyty ze sprawami praw do zdjęć to zaproponuje swoją umowę. Wtedy fotograf stoi przed dylematem zaakceptowania jej i zrobienia zlecenia, albo nie - i wtedy zlecania brak.
Jeśli z kolei kontrahent niewiele wie o prawach autorskich - to tak jak i u nas - fotograf da do podpisania swoją wersję umowy (czyli nie zawrze w niej podchwytliwych punktów dla siebie niekorzystnych).
Nie demonizujmy kwestii umów. Określa się tam warunki zrobienia i publikowania zdjęć (i płatności) i są to wszędzie kwestie umowy między stronami. Tego nie regulują jakieś ustawy czy konstytucja ;)

Aeon88
17-06-2016, 01:03
a umowy jezyku obcym (zakladam ze malo ktory fotograf jest multipoliglota)? ju po polsku umowy to dopust bozy - te zaganiczne to zupenie inna bajka
a prawo autorskie danego kraju plus obsluga prawna? koszty ksiegowosci ? policzyles?

Czyli twierdzisz, że się nie opłaca i wcale za granicą nie zarobię znacznie więcej? To ile wg Ciebie można zarobić i jakie wg Ciebie są to koszty że tak się nie opłaca?

Matt.
17-06-2016, 01:15
Polecam Anglie ze wzgledu na to ze przez ppierwsze 3 miesiace nie trzeba rejstrowac dzialalnosci co wiaze sie z tym ze nie placimy podatku (taka ulga zeby rozwinac biznes) + zazwyczaj Angole potrafia duzo zaplacic za kazde zlecenie - sa takie ze trzeba dosc dobrze rozmawiac po Ang (mowimy tu tez o ich slangu i specyficznym akcencie) a jesli chodzi o sluby to zaczynaja sie ceny od okolo 500f (300 zdjec na dvd) przynajmniej w moim miescie a koncza powyzej 1 tys zaleznie od osoby ;) dodam ze sa to ceny w przyblizeniu fotografow bez wielkiego prestizu czy to jest duzo to sam nie wiem ale patrzac na minimalna krajowa to jak zrobisz 2 sluby na miesiac to da sie przezyc

Sent from my LG-H815 using Tapatalk

kurczeblade
19-06-2016, 12:24
Mam kumpla w Szwajcarii. Pojechał tam za pracą na etat, siedzi tam kilka lat... i ostatnio udało mu się wkręcić tam w śluby. Generalnie robi po "znajomych" jako początkujący fotograf i za 1h pracy bierze 200 franków. Z tego co się on tam orientuje, to dobry fotograf ślubny bierze tam od 5,000-7,000 franków, gdzie reportaż ślubny tam trwa przeważnie od 6-10 godzin :)

esperal
19-06-2016, 13:23
Mam kumpla w Szwajcarii. Pojechał tam za pracą na etat, siedzi tam kilka lat... i ostatnio udało mu się wkręcić tam w śluby. Generalnie robi po "znajomych" jako początkujący fotograf i za 1h pracy bierze 200 franków. Z tego co się on tam orientuje, to dobry fotograf ślubny bierze tam od 5,000-7,000 franków, gdzie reportaż ślubny tam trwa przeważnie od 6-10 godzin :)Co w tym niezwykłego?

Andrzej1974
19-06-2016, 14:15
Co w tym niezwykłego?

Ano to, że kumpel jest w Szwajcarii a nie np. w Anglii czy w Niemczech... Chyba... ;-)

Aeon88
20-06-2016, 03:35
Nic w tym nie jest niezwykłego. Przeczytaj poprzednie posty to zrozumiesz po co to napisał.

esperal
20-06-2016, 07:36
Nic w tym nie jest niezwykłego. Przeczytaj poprzednie posty to zrozumiesz po co to napisał.Jśli to do mnie to fajnie użyć cytatu.
Widzisz, ja doskonale rozumiem po co to napisał. Problem tylko w tym że on nie rozumie pewnych rzeczy które krótko można opisać słowami "koszty utrzymania w danym kraju" Tutaj gdzie mieszkam od 10 lat bierze się za taki reportaż w przeliczeniu od 12 do 15 tysięcy złotych więc kumple kumpli na pewno skakali by ze szczęścia. Jest tylko jedno ale... te 12-15 tysięcy złotych to tutaj średnia krajowa. Wynajęcie mieszkania to przykładowo 6-7 tysięcy złotych. Idziesz do sklepu po chleb to zabierz 50zł. Jest też możliwość że kumpel kumpla śpi w namiocie, żywi się przywiezionymi z Polski konserwami turystycznymi i trzaska te swoje śluby za ogromne pieniądze. Wtedy szacun dla niego...

Wujot
20-06-2016, 09:43
Wracając do początku tematu.

Dla mnie niezwykle budujące jest, że polscy fotografowie potrafią wbić się w rynki zagraniczne. Po pierwsze zostawiają robotę tutaj dla innych (za co im chwała) a po drugie są eksporterami i w ten sposób zwiększają bogactwo naszego kraju (no oczywiście wiem, że to nie są potentaci ale zawsze...)

Oprócz powodów ekonomicznych, podejrzewam, że są też inne. Być może klienci są bardziej otwarci, mają zaufanie do fotografa a plenery lepsze. Jeśli miałbym do wyboru robotę z większym potencjałem na dobre foty nawet w przypadku podobnego zysku to wybór jest oczywisty.

Jeśli polscy fotografowie potrafią działać na rynkach zagranicznych to raczej dobrze świadczy o tej branży jak źle!

Pozdro
Wiesiek

Aeon88
20-06-2016, 12:04
Jśli to do mnie to fajnie użyć cytatu.
Widzisz, ja doskonale rozumiem po co to napisał. Problem tylko w tym że on nie rozumie pewnych rzeczy które krótko można opisać słowami "koszty utrzymania w danym kraju" Tutaj gdzie mieszkam od 10 lat bierze się za taki reportaż w przeliczeniu od 12 do 15 tysięcy złotych więc kumple kumpli na pewno skakali by ze szczęścia. Jest tylko jedno ale... te 12-15 tysięcy złotych to tutaj średnia krajowa. Wynajęcie mieszkania to przykładowo 6-7 tysięcy złotych. Idziesz do sklepu po chleb to zabierz 50zł. Jest też możliwość że kumpel kumpla śpi w namiocie, żywi się przywiezionymi z Polski konserwami turystycznymi i trzaska te swoje śluby za ogromne pieniądze. Wtedy szacun dla niego...

W Polsce też średnio się bierze 3-4k pln za zdjęcia, i to też średnia krajowa. Ale zapominasz (nie tylko Ty) być może o jednym fakcie, zakładając że z zarobionych pieniędzy koszty utrzymania w danym kraju zjedzą np 70%, to czego zostanie więcej? 30% z 15k pln na północy czy 30% z 4kpln w Polsce? Wszędzie są koszty życia adekwatne do zarobków, ale zarabiając więcej i mając proporcjonalnie większe koszty życia i tak zostaje więcej. Zapłacisz za mieszkanie i jedzenie więcej, ale zapłacisz tyle samo za elektronikę czyli sprzęt foto/video co w Polsce, a że na północy zostaje Ci więcej pieniędzy to na więcej Cię stać. Ot cała filozofia.

tbogdanowicz
20-06-2016, 12:37
@ Aeon88
Dobrze mówisz/piszesz.
Zawodowo zajmuję się zupełnie czymś innym, ale bywam za granicą i dziwnym trafem zawsze jestem finansowo zadowolony z takiego wyjazdu, choć oczywiście jak wyjadę, to muszę się tam utrzymać przy tych straszliwie wysokich kosztach życia.
Jest dokładnie tak jak napisałeś. Procentowo wydaję na życie tyle samo co w Polsce (a czasem nawet więcej), a dziwnie zostaje mi w portfelu znacznie więcej złotówek czy euro.

Jacek_Z
20-06-2016, 15:01
W Polsce też średnio się bierze 3-4k pln za zdjęcia, i to też średnia krajowa. Lekko przesadziłeś. Jeśli masa robi za 1500-2000 to by osiagnąć taką średnią cześć by musiała robić za ponad 10 tys.

RobertMiernik
20-06-2016, 15:23
Nie potrafię znaleźć ale w zeszłym roku widziałem statystykę na podstawie tysiąca ofert ze średnią prawie równo 2000
...
25% to było poniżej 750 zł...

Andrzej1974
20-06-2016, 16:00
3-4k? Połowa z tego to bym prędzej uwierzył...

chory
20-06-2016, 17:06
Te ceny "na zachodzie" też takie trochę wymarzone... Z górnej półki fotografy to może i tak sobie życzą, ale to tylko mały procencik całego ślubnego kotleciarstwa.

kurczeblade
20-06-2016, 23:20
Co w tym niezwykłego?

To w tym niezwykłego, że robiąc jedno ślubne zlecenie tam, jako przeciętny fotograf, możesz sobie nabyć Canona 5dmk3 w dodatku z jakimś szkłem i tam tak robią. Zrób tutaj jedno zlecenie ślubne za który sobie kupisz chociażby Nikona 7200. :)

Są koszta utrzymania większe, ale standard życia nieporównywalnie większy też. Dzięki temu siedzi sobie gość tam, pracuję na jakimś zwyczajnym fizycznym stanowisku i kupuję sobie co chceta, sprzęt z najwyższej półeczki, bo go zwyczajnie na to stać i nie musi rok na to odkładać, jak przeciętny kowalski, rób rodzinę zagłodzić bo chcę sobie kupić aparat za 8koła złotówek, czyli 4-6 niektórych pensji w pl ... :/

Władca Pixeli
21-06-2016, 02:38
To w tym niezwykłego, że robiąc jedno ślubne zlecenie tam, jako przeciętny fotograf, możesz sobie nabyć Canona 5dmk3 w dodatku z jakimś szkłem i tam tak robią. Zrób tutaj jedno zlecenie ślubne za który sobie kupisz chociażby Nikona 7200. :)

Są koszta utrzymania większe, ale standard życia nieporównywalnie większy też. Dzięki temu siedzi sobie gość tam, pracuję na jakimś zwyczajnym fizycznym stanowisku i kupuję sobie co chceta, sprzęt z najwyższej półeczki, bo go zwyczajnie na to stać i nie musi rok na to odkładać, jak przeciętny kowalski, rób rodzinę zagłodzić bo chcę sobie kupić aparat za 8koła złotówek, czyli 4-6 niektórych pensji w pl ... :/

Masz bardzo małe pojęcie o wydatkach na zachodzie.
Ktoś kto pracuje na fizycznym stanowisku nie będzie szalał z kupnem z najwyższej półki bo go na to nie stać.

Na przykładzie USA.

Miesięczny wydatek na karcie to około $2000
Wynajęcie mieszkania (jak ktoś nie ma swojego) to koszt około $1000 za miesiąc.
Do tego gaz, prąd woda. Paliwo jak na razie tanie choć bywało taniej.
Szkoła - przez pierwsze 12 lat to koszt około $300 lub więcej na rok.
College - w zależności od poziomu od kilku do kilkunastu tysięcy za rok.
Książki w College to około $1000 za semestr.
Uniwersytet - kilkadziesiąt do ponad $100.000 za rok + książki

Ubezpieczenie medyczne $500 lub więcej na miesiąc.
Jeżeli nie masz ubezpieczenia to lepiej nie chodzić do lekarza lub dentysty bo ceny są ogromne.
O kosztach porodu, prostej operacji wizyty na pogotowiu lub jakiegoś zabiegu bez ubezpieczenia lepiej nie pisać.

Do tego podatek Stanowy, Federalny, Social Security

Standard życia na pewno jest większy ale nie dla robiących codzienną fotografię.

Matt.
21-06-2016, 09:44
To ja powiem na przykladzie UK miesieczny wydatek jesli mieszka sie ze swoja rodzina oscyluje w granicy 1400f w Handouts (a jest to najdrozsza okolica w calej angli oczywiscie nie wliczajac londynu ale tam zarobki tez inne) w tej kwocie wiczam mieszkanie + wszystkie oplaty wlacznie z jedzeniem i prawde mowiac nie jest to malo jednak nawet z jednej wyplaty idzie jeszcze oszczedzic utrzymujac zonke i dziecko a do tego dochodza dodatkowe benefity jesli ktos tu mieszka moze sie sie wypowiedziec jak wysokiexsa to kwoty jako ze ja poprostu dziecka nie mam i mieszkam z dziewczyna ktora idzie na studia a ze znajomymi o pieniadzach nie lubie gadac jednak jesli czlowiek dostanie normalna place za to co robi idzie zarobic okolo 2000f na miesiac oczywiscie to zalezne od zawodu tak wiec tak czy tak za miesiac (jak sie jest wstanie odlozyc cala wyplate) pracy kupi sie D750+Sigme 35 1.4 ;)

Sent from my LG-H815 using Tapatalk

chory
21-06-2016, 09:57
To w tym niezwykłego, że robiąc jedno ślubne zlecenie tam, jako przeciętny fotograf, możesz sobie nabyć Canona 5dmk3 w dodatku z jakimś szkłem i tam tak robią...

Czyli przeciętny fotograf za jedno zlecenie kasuje ÂŁ2500... Być może, jeśli ów przeciętny fotograf trafi na nieprzeciętnie majętnego klienta o przeciętnym poczuciu estetyki. Przeciętni fotografowie są dla przeciętnych ludzi, a ci nie wywalą ÂŁ2500 na zdjęcia.

kurczeblade
21-06-2016, 10:00
Jaka szkoła jaki College, jakie USA, jakie kupowanie książek ? :) Znajomy pracuję na dużym gospodarstwie rolnym w Szwajcarii, ma tam swój domek który udostępnił mu gospodarz i uwierz mi nie chodzi do collegu tam i nie kupuję żadnych książek. :)

Nie znam wszystkich sytuacji. Domyślam się że są inne koszta życia. W sumie bardziej niż się domyślam, ponieważ żyłem trochę czasu w Bristolu w UK i też mam jakieś swoje porównanie.
Swoją drogą, mam kolejnego znajomego w UK który siedzi tam na zasiłkach, mieszkanie jakieś dostał z sociala i jeszcze gdzieś pracuje i dobrze mu się wiedzie. Ale o tym nie będę już opowiadał... :D

Matt.
21-06-2016, 12:02
Dokladnie jesli ktos dostanie moeszkanie od socjala (i to czasem bardzo nowoczesne apartamenty) to praktycznie za nie nie placi a oplaty miesiecne to podatek za smieci okolo 100 + oplaty kolejna 100 max tak wiec nawet pracujac na pol etatu jest sie wstanie utrzymac i jeszcze oszczedzic ;)

Sent from my LG-H815 using Tapatalk

Zdebik
21-06-2016, 12:36
Mieszkajac w UK i pracujac mozna pozwolic sobie na 5'ki i 810 taka prawda.

Andrzej1974
21-06-2016, 12:58
Mieszkajac w UK i pracujac mozna pozwolic sobie na 5'ki i 810 taka prawda.

Tak samo jest m.in. w Polsce...

Zdebik
21-06-2016, 13:02
Tak samo jest m.in. w Polsce...
Nie dodalem, ze mozna to robic pracujac w magazynie. Mam znajomego ktory kupil 810 tripod za 1000 funtow i glowice z us do landscapow za kolejne 500 funtow. Zdjec nie robi ale sprzet ma dobry.

RobertMiernik
21-06-2016, 13:15
Nie dodalem, ze mozna to robic pracujac w magazynie. Mam znajomego ktory kupil 810 tripod za 1000 funtow i glowice z us do landscapow za kolejne 500 funtow. Zdjec nie robi ale sprzet ma dobry.

Kurcze, tripod do landskejpów, i to working w łerhałs? No łej kurcze no łej
a w polsce to nawet łorking w bank tripod nie bajing bo nie stać tylko d7000 i obiektyw lens 5.6 najwięcej speed

Zdebik
21-06-2016, 13:18
Kurcze, tripod do landskejpów, i to working w łerhałs? No łej kurcze no łej
a w polsce to nawet łorking w bank tripod nie bajing bo nie stać tylko d7000 i obiektyw lens 5.6 najwięcej speed
W Polsce zeby odlozyc 15 000 zl pracujac w magazynie... gl&hf.

RobertMiernik
21-06-2016, 13:22
W Polsce zeby odlozyc 15 000 zl pracujac w magazynie... gl&hf.

;P

dobre


A co do pytania, znajomy pracuje 'na magazynie', zarabia 3,5 na rękę, mieszka z rodzicami, jedyne jego wydatki, to 500 zł na piwo i 30 zł na telefon ;)
Chyba bym się z nim zamienił ;)

Umbra
21-06-2016, 13:24
Tak samo jest m.in. w Polsce...

Chyba jak nie masz rodziny, a masz mieszkanie od rodziców.

Zdebik
21-06-2016, 13:25
;P
A co do pytania, znajomy pracuje 'na magazynie', zarabia 3,5 na rękę, mieszka z rodzicami, jedyne jego wydatki, to 500 zł na piwo i 30 zł na telefon ;)
Chyba bym się z nim zamienił ;)

Juz mu 30'ka stukla?

Andrzej1974
21-06-2016, 19:00
Chyba jak nie masz rodziny, a masz mieszkanie od rodziców.

Od kiedy mając rodzinę nie można dobrze zarabiać? Czy np 500+ coś Ci mówi? ;-) A mająca dobrze płatną prace żona i... mąż? Jak się chce to wszystko można. Nie trzeba wyjeżdżać do Eng czy pies wie gdzie...

kurczeblade
21-06-2016, 20:00
Ja miałem przygodę z UK tylko ze strony delegacji. Ale pół roku tam spędziłem czasu ma szkoleniach. Pracowałem w branży lotniczej gdzie produkowano/projektowano/serwisowano części do samolotów, helikopterów itp. generalnie więcej nie mogę o tym napisać ale mój dział był związany "boeingiem 787" :) bardzo ciekawa praca, ogromnie dużo szkoleń i ogromnie dużo procedur lotniczych, i żebym mógł pracować przy tym projekcie w PL musiałem śmigać na ten sam dział do UK, żeby zdobyć uprawnienia do pracy i nauczyć się kilku rzeczy. Oczywiście po 1/2 roku szkoleń w UK, mogłem pracować w PL na tym samym stanowisku co pracują w UK. Nie pracuję tam, i szczerze napiszę jak było, na moim stanowisku można było zarobić 2300zł-3300zł netto. nie była jakaś to kosmiczna kasa, ale bardzo fajna, z dobrym bardzo socjalem. Ale Anglicy robiąc to samo u siebie, na tych samych stanowiskach brali 3,5 tys. do 5 tys. Ci co brali 5 tys. robili na nocki i cisnęli dużo nadgodzin. Przebywając z tymi ludźmi bardzo często rozmawialiśmy, o zarobkach też i przykładowo gość zarabia w firmie lotniczej 5 tys. funtów, jego żona w jakimś urzędzie około 2 tys. funtów i ludzie w moim wieku cały świat zwiedzony, tam mając długi weekend nie siedzieli na działkach przy grillu jak ludzie z mojej firmy w PL :D tam brali manatki wsiadali do samolotu i sobie lecieli na egzotyczne wysypy.

Firma ogólnie dawała "pod gruszą" na każde wakacje w PL dostawaliśmy 1000zł a w UK ten sam pracownik dostawał 1.000 funtów - zobaczcie jaką wycieczkę za 1.000 funtów można sobie sprawić, a zobaczcie gdzie można na wakacje pojechać za 1.000 zł :) a generalnie ta sama firma, te samo stanowisko i u nas w późniejszym czasie większe normy które wyrabialiśmy. No ale koniec końcem, jest taki że tam ten dział zamykali, dlatego że w PL się otworzyła filia i sytuacja mogłaby się wydawać dziwna, bo my tam jeździliśmy do anglików i mimo tego że ich tam zamykali musieli nas uczyć zawodu. Ale oni sami mówili że nie będzie problemów ze znalezieniem kolejnej podobnej roboty, bo okazało się że Bristolu jest rozwinięty bardzo mocno przemysł lotniczy (Rolls Royse, UTC Aero space systems, Britsh Aircraft Corporation) i generalnie z takim doświadczeniem tam są właśnie takie zarobki. Tam łepek 18-20letni miał staż/praktyki ze studiów, pracujący po 6-8 godzin miał 1.600 - 1.800 funciaków :)

Minus taki, że żeby pracować w tam w branży lotniczej, w większości takich korporacji, trzeba mieć tamtejsze obywatelstwo.

Matt.
22-06-2016, 08:12
No i tym sposobem przeszlismy do polityki ;) a co do zarobkow w UK to az tak kolorowo nie ma dobre zarobki sa na poziomie 2000-2500 na miesiac i prawde mowiac mam tylko jednego znajomego ktory te zarobki przekracza dostajac 45tys na rok jednak wyklada na uniwersytecie

Sent from my LG-H815 using Tapatalk

Jacek_Z
22-06-2016, 13:02
Zamykam. Temat ze złą tezą i z dyskusją zupełnie nie fotograficzną.