PDA

Zobacz pełną wersję : Ameryka Południowa / Chile,Argentyna,Urugwaj,Paragwaj,Brazylia /



Archibald6803
06-05-2016, 09:45
Przymierzamy się z żoną do ogarnięcia 3-4 tygodniowego tripu w te rejony . Tubylczy język nie stanowi problemu więc biuro podróży jest nam niepotrzebne. Wszelkie wskazówki oparte na organoleptycznych doświadczeniach mile widziane. Amazonia nas nie interesuje. Był ktoś ?

cz4rnuch
06-05-2016, 12:05
Oby ktoś się znalazł, ale nawet jeśli nie to zawsze zostaje Ci nasza blogosfera. Od jakiegoś czasu czytam blogi o Ameryce Łacińskiej i można na nich znaleźć naprawdę sporo ciekawych informacji. Oczywiście wszystko zależy od tego co was interesuje. Trochę nawet zazdroszczę pomysłu i znajomości języka. Na bank będzie wam łatwiej. Polecam też reportaże z tamtych rejonów. Właśnie czytam "Tańczymy już tylko w Zaduszki". Opisywani w niej bohaterowie i miejscówki pewnie nie zostaną waszymi priorytetowymi celami podróży, ale moim zdaniem i tak warto zerknąć też na tego typu info. Pozdrawiam.

stock
06-05-2016, 13:07
chyba niewiele osób z forum pisało o południowej - być może byli ale nie pisali. Polecałbym blogi jednak - ostatnio chocby paczkiwpodrozy tam rzeźbiły długo. Teraz hittheroad w panamie chyba siedza. Rejony mocno rozjeźdżone więc informacji będzie spooooro.

Archibald6803
06-05-2016, 23:43
temat wprawdzie jest w powijakach, ale zapaliło się zielone światło na ostre rozeznanie tematu; dzięki za nakierowanie na blogi;

poste
07-05-2016, 07:56
Jeśli potrzebujesz jakichś konkretnych info, kraje czy miasta, pytaj, bo temat szeroki. Może coś podpowiem. Polecam zwłaszcza Argentynę.
Pozdrawiam

poste
09-05-2016, 10:43
Nie chcąc pozostać tak lakonicznym, to parę moich subiektywnych spostrzeżeń i uwag odnośnie rejonu.
Po pierwsze, to kiedy planujecie podróż? Południe kontynentu to lepiej oczywiście naszą zimą, a w ich wakacje, czyli styczeń, luty. Bliżej równika ma to mniejsze znaczenie, ale trzeba sprawdzać konkretne rejony, żeby nie nadziać się na jakieś ulewy, osunięcia ziemi, itp. Teraz ustaje El Nino, więc pogoda powinna być bardziej łaskawa. To oczywistości, ale warto wcześniej zbadać sprawę, żeby uniknąć niespodzianek.
Bilety lotnicze. Jak wiadomo istotny wydatek i podstawa tego "sportu". Dobre połączenia ma AF, KLM, Lufthansa, Alitalia. 2-3 lata temu było sporo promocji do Buenos Aires, można było kupić poniżej 3k/os. W zeszłym roku nie widziałem takiej oferty, a pojawiały się zwykle w okolicach listopada i lutego-marca. Najlepsza siatka to AF (bezpośrednie loty do BA, Santiago de Ch.(~4k), dobre połączenia z Paryżem), Alitalia ma częściej promocje -20% na wszystkie loty, trzeba by zapisać się do newslettera. Do Brazylii jest więcej połączeń, ale loty po kontynencie bywają drogie (krajowe zresztą też). Może jakimś pomysłem byłby bilet np. do BA i dłuższy stopover w San Paulo na zwiedzenie Brazylii (np.KLM)? Opcji jest sporo, ale raczej nie tanich. Po C i A ze względu na odległości wygodnie jest się poruszać także samolotami rzecz jasna, funkcjonuje tam LAN (tańszy) i Aerolineas Argentinas. Długodystansowe autobusy to też ciekawa opcja, ale czas... C to długość 4k km, A jest 11 razy większa od Polski ;)
Brazylia. Teraz mają kryzys, real szoruje po dnie, więc ceny może bardziej znośne. Ale latem będą igrzyska, więc zapewne w tym czasie ceny hoteli i przeloty to będzie horror i rabunek. Z atrakcji, które znam i mogę polecić, to przede wszystkim Rio, chyba najbardziej malowniczo położone miasto na świecie. Ładny jest też Salvador i Bahia ze specyficzną kulturą i kuchnią (i plażami). Iguazu leżą na pograniczu B, A (i Pargwaju), można w miarę swobodnie przekraczać granice ale bliżej można podejść po stronie argentyńskiej, lepiej też zjeść i przenocować, więc sam musisz sprawdzić, skąd lepiej tam polecieć (lub pojechać).
Argentyna. Piękny, ogromny kraj. Po pierwsze, to jeszcze rok temu podstawą zwiedzania tego kraju było wymienienie dolarów po cenie wolnorynkowej, najlepiej w BA. Z jednej strony klimaty jak u nas w latach 80-tych, z drugiej strony kurs "czarnorynkowy" był drukowany codziennie w gazetach.;) Teraz, po ostatnich wyborach, kraj normalnieje, tym niemniej "specyfika" gospodarki i wahania kursowe powodują, że lepiej mieć gotówkę, zwłaszcza na prowincji (najlepiej peso). Najkorzystniej chyba wciąż wymienić ją w BA na calle Florida czy Lavalle, bo oficjalnych kantorów to jeszcze rok temu nie było, zresztą nikt nie korzystał, banki zwykle zamknięte, a karty też nie wszędzie przyjmują (inflacja, czasem w restauracjach uprzedzają, "trabajamos con efectivo"). Przy okazji BA to dobre miejsce na początek eskapady. Samego miasta przedstawiać nie trzeba, pominąć nie można. Bogactwo pierwszej połowy XXw przykryte "patyną" późniejszych kryzysów i bankructw kraju, świetna architektura, restauracje i kawiarnie z wystrojem z lat 40. Najlepsze steki, wcale nie przereklamowane :lol:
Patagonia. Przestrzenie i pustkowia robiące duże wrażenie. Polecam El Calafate z lodowcami, najlepszy jest rejs statkiem po Lago Argentino. Pobliskie El Chalten (~250 km, kilka domów po drodze, żadnych miejscowości) z malowniczym masywem Fitz Roy. Bariloche z jeziorami, zwane argentyńską Szwajcarią z uwagi na widoki.
Jeżeli jesteś zainteresowany (nie chcę pisać w próżnię), to napiszę jeszcze parę zdań po południu, bo teraz inne zajęcia czekają;) Może już Twoje plany jakoś się precyzują?
Pozdrawiam

Archibald6803
11-05-2016, 19:06
>>poste<<; pięknie dziękuję za zainteresowanie i odzew ;

Tak, powoli sprawy się nam krystalizują; dzięki internetowi i perfekcyjnej znajomości języka przez moją piękniejszą połowę dotarliśmy "do źródeł" tubylczych informacji; organizacja wyjazdu nie wygląda na jakaś specjalnie skomplikowaną; wszystko co potrzeba do zrealizowania wyjazdu od A do Z można spokojnie sobie załatwić poprzez miejscowe centra informacji turystycznej - warunek: trzeba pisać/mówić w j.hiszpańskim - wówczas błyskawicznie otrzymuje się kompletną informację z różnorakimi możliwościami turystycznymi danego regionu oraz z cenami takimi jak dla turystów miejscowych ( a wiedzą przecież, że pyta się Europejczyk ) ; ciekawostka ! to samo zapytanie złożone w j.angielskim często pozostaje bez odpowiedzi ; w skrajnie korzystnych warunkach przychodzi okrojona oferta, a podane ceny adekwatnych świadczeń są trzykrotnie wyższe .....; nas już to nie dziwi bo podobnie mieliśmy parę lat temu w Peru i Boliwii ; obiad czy kawa zamawiane w j. angielskim kosztowały zawsze znacznie drożej niż zamawiane po hiszpańsku

Wstępnie na wyjazd zarezerwowaliśmy sobie 24 dni w terminie styczeń/luty 2017- czyli w ichniejsze lato ....; baza początkowa i końcowa - Buenos Aires; trip będzie typu okrężnego; transport pomiędzy destynacjami - lotniczy - bilety bezproblemowo do kupienia przez hiszpańskojęzyczną stronę www linii ; w destynacji - wynajęty samochód lub wykupiony za pomocą CIT pakiet turystyczny w jednym z wielu miejscowych BP (do wyboru - o zróżnicowanym standardzie i cenach) ; jeden z odcinków planujemy zwyczajowo, jak podczas każdego wyjazdu, pokonać tubylczym transportem kołowym, bo jak zawsze jest to nie lada atrakcja .....

MUST HAVE (zapewne mało odkrywcze) , w kolejności ważności dla nas:
1. Buenos Aires ze szczególnym naciskiem na dzielnice La Boca , San Telmo i koniecznie Tigre
2. wodospady Foz de Iguazu ( z obu stron oraz ze śmigłowca ) + park ornitologiczny (kolibry, tukany)
3. Pustynia Atacama ; Lago Chaxa - rezerwat różowych flamingów, dolina księżycowa, gejzery El Tatio; solar Atacama ( może nawet wygospodarujemy czas na trip jeepami do Uyuni w Boliwii) ,
4. Zatoka La Platy (Colonia, Montevideo) - na deser, przed wylotem do Europy
5. Andy w rejonie El Calafate ; rejs po jeziorze Lago Argentino, park Los Glacieras (lodowce), Cueva de las Manos (malowidła prehistoryczne)
6. Ziemia Ognista, Ushuaia ; Park Tierra del Fuego, przylądek Horn
7. Trelev , półwysep Valdes -€“ rezerwat wielorybów biskajskich i lwów morskich, Punta Tombo - kolonia pingwinów Magellańskich

dodatkowe dwudniowe lokacje, jeszcze do przemyślenia i wyboru jednej, góra dwóch z nich:
7. Rio de Janeiro
8. region Salta (z obowiązkowym "pociągiem do nieba")
9. półwysep Chiloe
10. Wyspa Wielkanocna

Tak to na dzień dzisiejszy wygląda. Modyfikacje zapewne jednak jakieś nastąpią .....
Może coś ktoś zaproponuje o czym zielonego pojęcia (jeszcze) nie mamy ?

EDIT;
przelot z Europy planujemy z Berlina, chyba że trafi się jakaś promocja z Warszawy (nie nastawiamy się); regularna cena biletu ( kupionego z wyprzedzeniem 4-5 m-cy) nie jest porażająca ...........; powiedziałbym, że bardziej jest zbliżona do późniejszych superpromocji ; zresztą, cały wyjazd można sobie samemu bezproblemowo złożyć za mniej niż połowę ceny z polskiego BP .... )

poste
11-05-2016, 22:58
Plan fajny, tylko pozazdrościć ;)
1, 2, bardzo lubię BA, w każdej części coś ciekawego do zobaczenia, ale przede wszystkim styl życia, no i architektura z początku XX wieku, kiedy było to jedno z najbogatszych państw świata. Znajdziesz np. kawiarnię, w której przesiadywał Gombrowicz, wystrój bez zmian.
Ja czułem się bezpiecznie, żadnych incydentów, no może raz, kiedy turystce w pobliżu koleś na motocyklu wyrwał torebkę. Miejscowi zwracają też uwagę, zęby nie nosić aparatu na wierzchu, ale to w końcu naprawdę duże miasto. Przy rezerwacjach trzeba uważać, bo są dwa lotniska, Ezeiza, daleko i sporo kosztuje taxi czy raczej auta, które to obsługują (inaczej dojechać chyba się nie da) oraz Aeroparque (Newbery) w samym mieście, szybki dojazd.
Iguazu raczej łatwe do ogarnięcia, nie będzie problemów.
3. Atacama. Najlepszą bazą wypadową jest San Pedro de At. Dojedziesz najwygodniej z Calama (samo miasto nieciekawe, nie warto się zatrzymywać), niedrogie loty z Santiago, dobrze wypożyczyć 4x4, typu pick-up (camioneta). Główne atrakcje macie już zlokalizowane ;) Gejzery można zwiedzić samemu, mając ww auto (wyjazd w nocy, warto łyknąć herbatkę z koką, pomaga :) ). Lagun jest sporo w okolicy, trzeba tylko uważać, bo najbliższa S. Pedro jest prywatna i chcą jakieś chore pieniądze za wstęp. Inne są dostępne bez problemów. Sporo lagun jest też bardziej w górach, w kierunku Argentyny, szczegóły musiałbym posprawdzać. Altiplano Andino to przestrzenie i widoki, trzeba zobaczyć. Sam autem do Boliwii raczej nie pojedziesz, przynajmniej wypożyczonym w jakiejś większej firmie. Na marginesie, wyjazd wypożyczonym autem do Argentyny, to długie załatwianie formalności, kasa, notariusz, a na granicy okazało się, że nas nie puszczą, bo coś jest pomylone w papierach. Horror, długie negocjacje, udało się przejechać granicę dzięki życzliwości jednej celniczki. Alternatywą dla Uyuni są Salinas Grandes w A. niedaleko San Antonio de los Cobres (tren a las nubes, który rozważacie jest w pobliżu, ale jeździ od marca jakoś).
4. Colonia (bez Montevideo to wycieczka 1 dzień wystarcza) to cisza, spokój, warto, ale za długo bym nie siedział w Urugwaju.
5. El Calafate to baza do lodowców, rejs świetny, bierzcie "kabinę kapitańską" warta dopłaty bo ludzi zwykle sporo, warto dopłacić parę groszy za lepsze widoki i komfort. Bazą do wędrówek po Andach jest El Chalten z widokami na masyw Fitz Roy.
6, 7. Tam jeszcze nie dotarłem, ale oczywiście wybieram się ;) Półwysep Valdes to także wieloryby, ale z tego co pamiętam w tym czasie ich tam nie ma, trzeba sprawdzić.

Co do dodatkowych lokacji, to może jutro parę słów napiszę... i tak już się zrobił elaborat.

Archibald6803
11-05-2016, 23:28
cenne info wrzucasz ....... dzięki

poste
12-05-2016, 10:09
dodatkowe dwudniowe lokacje, jeszcze do przemyślenia i wyboru jednej, góra dwóch z nich:
7. Rio de Janeiro
8. region Salta (z obowiązkowym "pociągiem do nieba")
9. półwysep Chiloe
10. Wyspa Wielkanocna

ad.7. Jak wcześniej napisałem, Rio jest świetne. Tylko jak "upchać" to zwiedzanie wśród tylu atrakcji? Może przełożyć na inną wyprawę jednak?
8. El Norte z głównym miastem Salta to mz jedna z głównych atrakcji Argentyny. Krajobrazy są niesamowite, choć pociąg rusza w okolicach marca to proponowałbym jednak rozważyć odwiedzenie regionu. Można zacząć w Salta, wypożyczyć samochód, 2-3 dniowa pętla przez Cafayate, ruta 40, parque nac. de los cardones, przełęcze na powrocie do Salta na wys.ok4km, rewelacja. Lepiej wziąć jakiegoś suv-a typu Duster , osobowym niby można ale łatwo uszkodzić bo często i gęsto spływająca z gór po ulewach woda nanosi na drogę kamienie, 4x4 niekoniecznie, jak drogę zasypie to i tak trzeba będzie czekać aż spychacze usuną.
Cafayate to winnice na wys.ok.2,5km, świetny malbec i torrontes:D Fajnym miejscem na noclegi są estancje, czyli stare (choć niekoniecznie) haziendy, winnice przerobione na hotele. Park z kaktusami, przełęcze, zielone Andy, będziesz pan zadowolony;)
Na północ od Salta, bliżej Jujuy (pozdrawiam hiszpańskojęzycznych ;) ) gdzie też są loty z BA, są kolejne atrakcje. Najlepszą bazą jest malowniczo położone u stóp wzgórza Sietecolores miasteczko Purmamarca. Dobre widoki są w kierunku Humahuaca, malownicze miasteczka z XVII w kościółkami z wyposażeniem z kaktusa i obrazami uzbrojonych aniołów (szkoła Cuzco). W kierunku Chile znajdują się Salinas Grandes, mniejsze niż Uyuni (z tego co wiem) ale robią wrażenie, kilometry soli, jak zamarznięte jezioro, na początku strach wjechać autem. W pobliżu San Antonio d.l.C. leży najbardziej znany wiadukt na trasie tren a las n.

Samoloty w A. nie grzeszą punktualnością, delikatnie mówiąc, lepiej nie planować "na styk". Argentinos cierpliwie czekają sącząc z termosów yerba mate, bez której nigdzie się nie ruszają, więc samolot nie jest wyjątkiem:D. A w Europie jakiś problem z 0,5l wodą na pokładzie samolotu, eh. BTW, przyzwoitej kawy to raczej w A i C się nie napijecie, niestety. Yerba górą, a w C kawa rozpuszczalna, fuj.

O Chile i Wyspie Wielkanocnej spróbuję coś skrobnąć później, cdn.

poste
12-05-2016, 18:19
Cd.
ad.9 Nie mam porównania, ale bez dwóch zdań wybrałbym Saltę lub Wyspę Wielkanocną.
ad.10. Czy warto jechać, czy Was to kręci, musicie sami zdecydować. Zakładam, że będziecie w Santiago. Wtedy warto rozważyć, główny problem to oczywiście koszt. Chile nie jest tanie, WW natomiast jeszcze droższa, na krótki wypad dla 2 osób trzeba liczyć ~10kPLN. To cały czas ekskluzywna "destynacja", lata tylko LAN, w sezonie 2 loty dziennie. Minimum, ale 100% wystarczające mz, to wylot rano, 2 noclegi, powrót wieczorem. Samochód można wynająć po przylocie od ludzi na lotnisku, popytać taksówkarzy, nie ma z tym problemu, a wygoda i taniej niż rezerwacja przed wylotem. To mała wyspa, 5k mieszkańców, nieduże odległości ale auto pozwoli łatwo i szybko dotrzeć do odległych platform, wycieczki jakieś takie strasznie ślamazarne, o kosztach nie wspomnę ;)
Po przylocie kasują od razu 100USD za wstęp do parku, który obejmuje wszystkie atrakcje na wyspie. Co prawda platformy i pojedyncze posągi są dostępne, nikt nie sprawdza biletów, ale Orongo (pozostałości domów) i zbocze wulkanu, gdzie wykuwano moai są ogrodzone i oglądanie tylko z zewnątrz nie ma sensu. Hotele nie mają klimy (poza Hangaroa Eco cośtam, cena dość konkretna) czystość i sprzątanie i tego typu duperlele nie są tam priorytetem. Nie będą przecież tracić swojego cennego czasu na tak banalną czynność jak czyszczenie wnętrza samochodu, prościej położyć 3 warstwy wycieraczek i 2 pokrowce na siedzenia (autentyczne) :D

Będąc w Santiago konieczne trzeba iść do muzeum archeologicznego, świetne. Samo miasto nie ma takiego klimatu jak BA, nie ma co długo siedzieć. Fajna jest jeszcze stara indiańska wioska, teraz już w granicach miasta, przerobiona i zaadoptowana do handlu pamiątkami, rzemiosłem, itp. Kiepskie te wyroby, cen nie wspomnę, ale chaty autentyczne, dojazd metrem, mnie się podobało. Dobre są też restauracje, polecam zwłaszcza kuchnię peruwiańską, ale to pewnie znasz (ponoć aktualnie najmodniejsza na świecie, u nas praktycznie nieznana, Geslerowa jakiś program przygotowuje w tym temacie, jak mi się o uszy obiło). W pobliżu miasta są też winnice, blisko Valparaiso i wybrzeże, według mnie dość przeciętne atrakcje, woda zimna, chmury, jak Bałtyk ;)
Kwestia wyboru, Atacama, Andy i El Norte mz zdecydowanie bardziej atrakcyjne. Będąc w mieście, warto pomyśleć o WW. Jeśli brakuje czasu czy energii, na Atacamę można też dostać się z A, ale trzeba sprawdzić kwestie auta i wyjazdu za granicę, ewentualnie rozważyć autobus. Generalnie za wiele przejść granicznych między tymi państwami nie ma, do C nie można wwozić żywności, kontrolują bagaż, coś jak Australia.
Loty BA-Santiago są raczej kosztowne, jakąś alternatywą jest lot do Mendozy i przejazd ~300km do Santiago, dobrą drogą. Mendoza to niezbyt ciekawe miasto, ale region winiarski no i w pobliżu jest Aconcagua. Widoki świetne, zwłaszcza wjazd starą drogą na graniczną przełęcz (Cristo Redentor), takie światło i przezroczystość powietrza jest chyba tylko w Andach.

Tyle atrakcji, jak to wszystko upchniecie ;)
Urugwaj skracajcie jak się da, Brazylii chyba nie da rady zrobić sensowne za jednym wyjazdem, podobnie jak południa Chile.
Jak coś to pytaj o szczegóły.

Archibald6803
12-05-2016, 21:45
>>poste<<
Jesteś skarbnicą wiedzy o tej części świata; dziękuję za cenne podpowiedzi; jak za parę dni wszystko sobie finalnie poskładamy w jedną całość, a będę miał jeszcze jakieś niejasności, pozwolę sobie dopytać ......; dziś wiem już jedno: WW odpuszczamy - szkoda czasu - są przereklamowane; za to region Salty dorzucamy, dobrze się składa bo przy tej okazji zrobimy przejazd miejscowym busem przez Andy z Salty do Pedro de Atacama w Chile - będzie prawdziwy hardcor .....; żona znalazła bilety na specjalne kursy, tylko przy rezerwacji jest informacja, że jedzie się na własną odpowiedzialność i wskazane jest ponadprzeciętne prywatne ubezpieczenie........ ;-) bo ponoć w ciągu roku 2 - 3 pojazdy nie dojeżdżają do celu .......; trasa celowo prowadzi mniej uczęszczaną "51", która w newralgicznych 40% trasy jest szutrowa, bez barier ochronnych, a ma odcinkami 3,5 m szerokości ........ ; miodzio !
Odnośnie pociągu do nieba; mocno się ostatnio zmieniło; pociąg jeżdzi już cały rok, poza okresem deszczowym, ale tylko na ostatnim odcinku ( przez most i z powrotem ); z Salty ludzie są dowożeni w góry busami - więc większą część atrakcji szlag trafia ....

A tak na marginesie; może masz jakieś zdjątka z tych miejsc ? wrzuć na dobry początek w temat.......

cz4rnuch
12-05-2016, 22:49
Tyz bym chytnie łokiem zucił. Oczywiście jeśli to nie kłopot i o ile na wszystkich fotkach nie jesteś(cie) bottomless :)

poste
13-05-2016, 00:29
Wybrałem parę widoków z okolic Salty, Purmamarca, Salinas Grandes, ruta 40, valle de Humahuaca.

http://drive.google.com/open?id=0Bz2kQhQ0vl-tQkFOVmxhLUlYUXM

Jak jesteście zainteresowani, to z innych rejonów też coś udostępnię ;)

Ruta 51 faktycznie zapowiada się ciekawie, jechałem tylko trochę, w okolicach S. Antonio d.l.C. Pustki, przejście graniczne czynne było tylko parę godzin.
BTW, przekraczając granicę, przynajmniej samochodem, to dla nas trochę podróż w czasie. Dostaje się "obiegówkę", chodzi od okienka do okienka, kontrola sanitarna, jak zbierze się 4 pieczątki to dopiero wypuszczą (Paso de Jama). W autobusach chyba łatwiej, ale wszyscy wysiadka i w kolejkę, jak widziałem. Pustkowia w tym rejonie bywają niezłe, jadąc z S. Antonio d.l.C do Salinas G, ok. 100 km, w jedną stronę widziałem 2 samochody. W drodze powrotnej 5, bo to już rush hour ;) W pełni sezonu turystycznego. Domy ze 2-3. Komórki oczywiście na trasie nie działają, jak ktoś na drodze zatrzymuje wypada pomóc. Skutecznie to zniechęca, żeby zorganizować sobie jakiś prywatny Dakar :D
WW na mnie zrobiła wrażenie, taka fotografia z przeszłości, legendy z epoki kamienia potwierdzają się w tym co widać. Wkrótce po rewolcie, walkach, obalaniu moai, przybyli biali ze swoimi chorobami, resztę wyspiarzy wywieźli na plantacje, wyspa na dekady opustoszała, powróciła garstka mieszkańców. Ale jeśli tam nie lecicie, rozsądniej chyba pominąć Santiago.

cz4rnuch
13-05-2016, 00:39
...Jak jesteście zainteresowani, to z innych rejonów też coś udostępnię ;) ... Wrzucaj. Przydałoby się jeszcze chociaż jakieś szczątkowe info bo nigdy nie byłem w tych rejonach i nie za bardzo wiem na co patrzę.

poste
13-05-2016, 07:16
Pozmieniałem nazwy zdjęć. Może teraz będzie łatwiej, chodziło mi bardziej o pokazanie ogólnego obrazu regionu, szczegóły mniej istotne.

poste
13-05-2016, 17:50
Cd. Patagonia.

http://drive.google.com/open?id=0Bz2kQhQ0vl-tVklTUFVJR1l4RTA

El Calafate to większe miasteczko z lotniskiem, baza wypadowa do zobaczenia lodowców (kilkadziesiąt km, dobre drogi, infrastruktura ok). Najatrakcyjniejsza jest wycieczka statkiem, całkiem nowe i spore katamarany, pływa zwykle kilka. Lago Argentino to kilka zatok/odnóg ze spływającymi lodowcami. Największy i najbardziej znany to Perito Moreno, dostęp do niego jest także z lądu, zbudowane są pomosty i trasa widokowa. Mając więcej czasu można też kupić wycieczkę po samym lodowcu, trekking wymaga już trochę wysiłku.

Położone malowniczo u stóp masywu Fitz Roy, 250km dalej, El Chalten to baza do wędrówek po Andach. Małe miasteczko, parę restauracji (jagnięcina z Patagonii to jest to:grin: ), hotelików. Trasa między miejscowościami to pustkowie, monotonne, ale jest coś takiego, że chce się wracać ;) Wiatr, stada guanaco, nandu, czasem przy drodze można zobaczyć "kapliczkę" poświęconą "ludowemu świętemu", ciekawy aspekt południowoamerykańskiego katolicyzmu (nie ma to oczywiście nic wspólnego z żadnym świętym kościoła k.).

Ps. Mam nadzieję, że lodowców nie pomyliłem, ale to w końcu nie przewodnik ;)
Jak znajdę chwilę, wrzucę coś z Chile.

celinka34
14-05-2016, 18:36
Zazdroszczę. Amerykę Południową do tej chwili udało mi się odwiedzić dopiero raz w życiu. Niestety bez aparatu.

poste
15-05-2016, 10:01
Ja na szczęście aparat miałem, starocie co prawda, ale jakaś pamiątka jest.

Wrzucę jeszcze kilka zdjęć z Argentyny.
Buenos Aires, malownicza La Boca, chaotyczna stara dzielnica portowa, domy sklecone byle jak i malowane resztkami farb okrętowych. Nowoczesne Puerto Madero. Warte uwagi są księgarnie w BA (ponoć najwięcej w świecie na 1 mieszkańca), najbardziej chyba imponująca El Ateneo, na zdjęciu jedna z najdłużej działających księgarni na świecie, od XVIII w, w dzielnicy Monserrat. Warto też zajrzeć na słynny cmentarz w dzielnicy Recoleta, z grobowcem Evity Duarte Peron.

Andy, a właściwie dolina łączące Argentynę z Chile z Mendozy do Santiago, może to być alternatywna droga do zwiedzenia Santiago. Po drodze, bliżej Mendozy, mnóstwo winnic (finca), dalej ośnieżony masyw Aconcagua i samo przejście graniczne. Dziś jest to tunel (na zdjęciu widać kolejkę ciężarówek), ale malowniczy jest wjazd na stare przejście z figurą Christo Redentor. Jest tam tablica upamiętniająca JPII, a konkretnie przypominająca fakt, kiedy to dyplomacja watykańska z osobistym udziałem papieża zapobiegła realnemu wybuchowi wojny między tymi państwami.
http://www.stosunki.pl/?q=node/1105
Jedno ze zdjęć przedstawia kolejną "kapliczkę" poświęconą lokalnej popularnej "świętej" Difunta Correa, która to ponoć zmarła z pragnienia idąc do męża wcielonego do armii, dlatego mieszkańcy przynoszą jej butelki z wodą (no i karteczki z prośbami, jak to do świętego).

http://drive.google.com/open?id=0Bz2kQhQ0vl-tQmtGNGlmZkxhRk0

poste
15-05-2016, 15:31
Na koniec Chile. Dla mnie dużą atrakcją była oczywiście Atacama i Andy chilijskie. Blisko Santiago są położone winnice, np. w Casablanca Valley. Wbrew temu co widać u nas w marketach, potencjał winiarski Chile nie ma porównania z Argentyną, ale trzeba pochwalić marketing, choć mnie bardziej smakują ogólnie wina argentyńskie.

San Pedro, to najlepsza baza do wypraw, blisko Valle de la Luna (można dojechać rowerem, choć wrócić trudniej ;) ), na południe kilka lagun z flamingami. Gejzery El Tatio najaktywniejsze są o wschodzie słońca, warto się pomęczyć wjeżdżając w nocy na wys.ok.4km, to jednak widoki to rekompensują. Na miejscu dość zimno, 1-2st, trasa powrotna także jest bardzo widowiskowa, wzdłuż potoku, mnóstwo wikunii i lam, sielsko-anielsko. Wycieczki z S.Pedro są dość drogie, chcą też, żeby aklimatyzować się kilka dni, ale trasa do zrobienia samemu, spory ruch, można jechać za jakimś autobusem.

Na deser Wyspa Wielkanocna, kilka głównych atrakcji. Z pewnością nie ma się poczucia zwiedzania w tłumie ;)

Chilijczycy są bardzo mili, pomocni, wręcz serdeczni. No i mówią pięknym hiszpańskim, angielski też jest całkiem popularny.

Mam nadzieję, że linki ze zdjęciami się otwierają, i fotki będą choć trochę pomocne w podjęciu decyzji co do wyboru trasy.

http://drive.google.com/folderview?id=0Bz2kQhQ0vl-tSUFpNjVJdTFFR0U&usp=sharing

Pawel92
17-05-2016, 22:16
Dzięki poste za opisy i parady. Przydadzą się ... prędzej czy pózniej :-D

Archibald6803
07-08-2016, 11:35
Poste; pamiętasz jak wygląda w LATAM kwestia bagażu ? Nie możemy się dokopać do jednoznacznego info jaki bagaż jest w regularne cenie biletu przy wewnętrznych przelotach.

Pawel92
07-08-2016, 14:01
Miałem w głowie 23kg (https://www.latam.com/es_co/informacion-para-tu-viaje/equipaje/equipaje-de-bodega/) plus bagaż podręczny (https://www.latam.com/es_co/informacion-para-tu-viaje/equipaje/equipaje-de-mano/). Moi synowie minęli prawo do dwóch sztuk bagażu poza podręcznym, ale przyczepili się do dwóch kieszeni przytroczonych do plecaka, twierdząc że to raczej trzy sztuki bagażu.

poste
07-08-2016, 17:47
Poste; pamiętasz jak wygląda w LATAM kwestia bagażu ? Nie możemy się dokopać do jednoznacznego info jaki bagaż jest w regularne cenie biletu przy wewnętrznych przelotach.

To widzę, że LAN jakichś fuzji dokonał, pewnie z TAM. Linie ok, nie przypominam sobie jakichś problemów, może z wyjątkiem nadgorliwej koleżanki biegającej z wagą i ważącej bagaż podręczny, ale szybko jej się to znudziło i nie miało ciągu dalszego. Na bilecie z 2015 roku mam tak napisane odnośnie bagażu "Máximo 2 piezas que pesen 23 kg en total", na osobę oczywiście. Generalnie zasady są bardziej liberalne, np. dotyczące wnoszenia płynów na pokład, zabranie butelki wina czy wody w bagażu podręcznym nie było problemem. Prawdziwi Argentinos nie ruszają się nigdzie bez termosu yerba mate, w zasadzie całego zestawu w specjalnym plecaku, i samolot nie jest wyjątkiem ;)

Archibald6803
07-08-2016, 17:51
A kiedy kupowałeś bilety na przeloty wewnętrzne ? Podczas pobytu na miejscu czy z wyprzedzeniem ?

poste
07-08-2016, 18:23
Z wyprzedzeniem, z Polski. Mieliśmy stosunkowo krótkie pobyty i trzeba było wszystko spinać i organizować z góry.

Archibald6803
07-08-2016, 18:33
Dokładnie tak jak ja mam zamiar robić .....

Został mi ostatni temat do przemyślenia i zadecydowania; wyjazd w formie gwiaździstej (z centralną lokacją w BA) czy w formie okrężnej (od lokacji do lokacji).....
Ta pierwsza opcja - dwa- trzy dni dłuższa, nieco droższa, ale z możliwością "złapania oddechu"

poste
07-08-2016, 19:44
To już logistyka musi zadecydować. Jeśli głównie będziecie latać, to BA jako baza wypadowa w zasadzie będzie koniecznością. Trzeba brać pod uwagę, że opóźnienia samolotów nie są niczym niezwykłym, delikatnie mówiąc (choć LAN był jakby lepszy pod tym względem niż Aerolineas). Mało jest też lotów między miastami bez przesiadki w BA. Musicie pamiętać o 2 lotniskach w BA, chyba już o tym pisałem.

Archibald6803
07-08-2016, 21:31
Wiem o 2 lotniskach; układam wszystko pod to w centrum......

poste
08-08-2016, 00:24
Jak plan podróży się wykrystalizuje napisz, może coś będę mógł podpowiedzieć, szczegóły itp.
Nie jest wykluczone, że w przyszłym roku też wybierzemy się do Argentyny, ale konkretnych planów jeszcze nie ma.