Zobacz pełną wersję : Borneo - dżungla, wyspy, miasta
Wątki malezyjsko singapurskie rozrastają się w sposób mocno niekontrolowany (treści znakomite) więc by było łatwiej za kilka lat coś znaleźć to zakładam nowy.
Na Borneo spędziliśmy prawie miesiąc. Trasa - Kuching - Kota Kinabalu - Semporna - Pom Pom - Tawau - Kuala Lumpur.
Wyjechaliśmy polatać po dżungli, odwiedzić wysepkę koło Kota Kinabalu i popracować wolontariacko na wyspie Pom Pom. Wszystko się udało. Zaczynamy od parku narodowego Bako - jeden z mniejszych i najstarszych ale iście spektakularny. Spędziliśmy tam 5 dni - rezerwacje przez internet, płatność na miejscu 50zł za domek (2 os.). Część szlaków była zamknięta (m.in. ten najdłuższy 13km) ale inne dostępne i można śmiało chodzić. Warunki trudne z uwagi na temperaturę i wysoką wilgotność - myśmy mieli od +35 i wilgotność około 90%. Więc wilgotność czułem non stop a buty miałem mokre całe 5 dni :)
Zaczniemy widoczkowo i z czasem przejdziemy do detali, tras itp. Jakieś pytania praktyczne, trasy, ceny, koszty itp - śmiało :)
1.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/04/2n8c3dk-1.jpg
źródło (http://i64.tinypic.com/2n8c3dk.jpg)
2.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/04/5knlhk-1.jpg
źródło (http://i67.tinypic.com/5knlhk.jpg)
3.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/04/24gnkte-1.jpg
źródło (http://i67.tinypic.com/24gnkte.jpg)
4.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/04/xc0hop-1.jpg
źródło (http://i67.tinypic.com/xc0hop.jpg)
typowi mieszkańcu obozu - oprócz nosaczy, hordy makaków to jednak brodate świnie najbardziej przyjazne ludziom. Nie uciekały i dawały się łatwo fotografować... I nic nie kradły w przeciwieństwie do makaków. No i nie potrzebowałem D4+500mm jak kolega z tyłu :)
5.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/04/2zyx110-1.jpg
źródło (http://i64.tinypic.com/2zyx110.jpg)
Czym robiliście zdjęcia?
No przecie są EXIFy.
cz4rnuch
20-04-2016, 08:10
Mnie bardziej niż exify zainteresowała druga część podróży (Semporna, Pom Pom, Tawau) :) Cierpliwie poczekam bo z tego co czytałem to jedne z najlepszych nurkowych spotów na świecie. Cyganami też nie pogardzę.
No przecie są EXIFy.
Jestem w trasie i na komórce nie przejrzę exif.
Jestem w trasie i na komórce nie przejrzę exif.
Fuji X100s
Nr 3 i 4 to NEX-3 16mm... Te z NEXa wyglądają wyraźnie gorzej. Nr 4 to już w ogóle trochę masakra, to szkiełko na f2.8 robi niezłą sieczkę z obrazu, dodaje gratis winietę nieostrości :D
X100s górą! :D Fajna wycieczka, też się tam kiedyś wybiorę w końcu.
zgadz asię - były dwa aparaty, tych z nexa będzie mniej :) Ma szczęście :) Borneo polecam choć najtańsze to ono nie jest niestety. No ale coś za coś
cz4rnuch
20-04-2016, 09:29
..Te z NEXa wyglądają wyraźnie gorzej. Nr 4 to już w ogóle trochę masakra, to szkiełko na f2.8 robi niezłą sieczkę z obrazu, dodaje gratis winietę nieostrości :D A to przypadkiem nie przez obróbkę? Tak czy inaczej różne są zboczenia i mi akurat 3 i 4 bardziej podchodzą niż Fujikowe. Producenci kineskopów górą :) Plażę z 3ki nawet rozpoznaję.
Mnie interesuje miejscówka nr. 1 :)
Chyba trzeba będzie dopisać południową część malezyjskiego Borneo do listy odwiedzenia. Choć na północy pozostało mi sporo do zobaczenia.
z tym bako to tez mielismy atrakcje niezła. Wbilismy najpierw na przystanej na autobus (naprzeciw Riverside Majestic przy waterfroncie) i czekamy. Planowo miał być o 8. Czekalismy z 45 minut i nie dojechał. Zebrała sie juz ekipa (nasza dwójka) plus trzech szwajcarów i czekamy. Juz mocno zrezygnowani bo czas naglił a tu nagle podjeżdża typ busem i organizujemy dojazd. Autobus to cena ok 3 MYR - busiarz wziął 10 od łebka. Nie jest najgorzej tym bardziej że czas cały czas gonił. Gdy juz dotarlismy na przystan ekipa od łódki stwierdziła ze stan wody dośc niski i możemy albo czekac albo płynąc i zaryzykowac. Wiadomo jaka była decyzja - wbijamy na łódź. 3/4 trasy przeleciało gładko i pod samym końcem utknęlismy - wody po kolana i śruba kręciła juz tylko w mule a łodzia szoralismy po dnie. No nic - łódkowy z przewodnikiem (szwajcarzy byli na 1 dzien więc wzięli przewodnika) wyleźli z łodzi i kombinuja, przepychaja i szukaja głebszej wody. No ale 5 osób w środku plus dwa duże plecaki nie pomagały więc i my wskoczylismy do wody popchac łódkę. Po 40 minutach walki padła decyzja - albo czekamy na łodzi na wyższy stan wody i nas dowiozą na miejsce albo wysiadamy i idziemy 500m do lądu i potem skałami i wybrzeżem do kwatery głównej. Ładyjemy plecaki na plecy i sru do wody - poczatek całkiem OK. Dno muliste ale da się iść - wody po kolana. Jednakże po jakiś 50m od łodzi ta cienka warstwa muły po której chodzilismy zaczęła pękac pod naszym ciężarek i zaczeliśmy wpadac po kolana a nawet uda w muł. Jeśli do tego doliczyć poziom wody stalismy w tym wszystkim po pas plus 15kg na plecach. Wyleźc z tego cięzko bo albo się człowiek wywali na plecy (co juz może grozić utonięciem) albo się będzie zapadał głebiej. Po kolejnej godzinie walki, wyciagania się wzajemnie udaje nam się wydostać. Po pas w mule - telefon, portfel które były w kieszeni spodni totalnie mokre. Dotarliśmy do bazy kompletnie przemoczeni i wszyscy ludzie patrzyli jakbyśmy co najmniej z przystani przyszli na piechotę :) Ale o dziwo kasa sucha - te pieniąźki maja takie fajne wodoodporne, jakby powleczone czymś więc przetrwały :) Telefon umarł. Także gdyby ktos się wybierał w czasie niskiego stanu - nalezy sie liczyć z dodatkowymi atrakcjami :)
cz4rnuch
20-04-2016, 11:33
Kapustę rzeczywiście mają z celofanu, chyba niezniszczalną. Nasz autobus był na czas (chyba bo przy hotelu o którym piszesz nie było rozkładu). O pływach czytałem, dlatego przed ósmą byliśmy już na przystani by uniknąć tego co was spotkało. Z drugiej strony mieliście niezłe wejście :)
no mysmy też mieli ambitny plan by o 7 być na przystanku i finalnie przed 8 na przystani. Z naszego hotelu mielismy 2 minuty na waterfront więc luz. Jednakże jak człowiek zaczął się wieczorową deszczowa porą zaczął uraczać rumem to na 7 nie wstał :) Znaczy się wstał, ale skapnął się ze do bako jedzie na kilka dni i wypada się spakowac i coś zjeść wcześniej :) Ale nic to - wspominałem ta atrakcję długo bo jakis tydzien mi bojówki chrzęściły mułem - mimo wielokrotnego płukania :) Ale co ciekawe stojąc po pas w mule i walcząc z plecakiem by sie nie gibnąć w tył - nakręciłem kilka filmików z kija :) Ot człowiek durnowaty. A jak powiada stare podróżnicze powiedzenie - z sytuacji niebezpiecznych nie ma się zdjęć; to nie było tak źle :)
6.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/04/28v2v8-1.jpg
źródło (http://i67.tinypic.com/28v2v8.jpg)
powoli docieramy do brzegu :)
7.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/04/fbzvvk-2.jpg
źródło (http://i68.tinypic.com/fbzvvk.jpg)
No to ładna przygoda. Ale później fajnie się to wspomina. Ojciec miał podobną sytuację na Spitsbergenie, ale musieli przenosić ciężkie towary dla stacji terenowej... no i temperatura wody i powietrza była "ciut" niższa :P
Wyżywienie w Bako
Jest coś w rodzaju kantyny/świetlicy gdzie mozna zakupic różnego rodzaju posiłki. Sa serwowane 3 razy dziennie cos w stylu STP - czyli rząd misek z gotowymi rzeczami i się wybiera co chce. Nie jest to na wagę ale każdy produkt ma określoną ceną (łycha ryżu 1.5 MYR, kawałek mięsiwa 3 MYR itp itd). Ogólnie nie jest to najtansza opcja ale nic innego tam nie ma. Jest woda, napoje izotoniczne, podłe piwo w małych puszkach. Do tego batoniki. Przezyć się da ale tanio nie będzie. Ceny wody kilkukrotnie droższe niż w miescie a schodzi tam jest po 4l na głowe lekko :) Raz nam się zdarzyła opcja że zaproponowali takie gotowe menu i mozna było sobie wybierać - cały zestaw ryż, padlina i jakas leciwa surówka za 15 MYR.
1 MYR = 1 zł (dla jasności przeliczeń).
No to zdzierają:) Wszędzie w KK i okolicach jadałem obiady średnio za 3-4 MYR/zł :P
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.