Zobacz pełną wersję : Sesje w hotelach a prawo i osoba trzecia na sesji
Chciałbym się dowiedzieć czy są jakieś przepisy określające foto-sesje w pokojach i apartamentach hotelowych.
-Jakie są wasze doświadczenia w tej sprawie?
-Czy hotel ma prawo powiedzieć NIE w przypadku takiej sesji w prywatnym wynajętym pokoju?
-Czy macie może w zwyczaju informować hotel o tym że taka sesja się odbędzie? Mówię teraz o fotografowaniu wyłącznie w obrębie pokoju a nie o lataniu z modelką po korytarzach itd..
Jak to wygląda u mnie i dlaczego pytam. Do tej pory robiąc jakiekolwiek zdjęcia w prywatnym pokoju nigdy nie informowałem hotelu o tym fakcie w myśl zasady że to moja prywatna sprawa co robię w wynajętym pokoju, jeśli nikomu nie dzieje się krzywda. Nie wiem czy to słuszne rozumowanie?
Natomiast przy grubszych sesjach gdzie zależało mi też na zdjęciach poza pokojem, ustalałem wszystko z managerem obiektu.
A pytam dlatego że jedna z moich nowych modelek spytała mnie czy może przyjechać z mężem. Odpowiedziałem że dla mnie nie ma żadnego problemu, ale że po rozpoczęciu zdjęć szanowny mąż ma wyjść z pokoju. Dostałem informację, że będzie czekał na korytarzu... No ok jeśli nie będą się za często komunikować i dziewczyna da radę skupić się na zdjęciach. Teraz zastanawiam się co będzie gdy ktoś z obsługi hotelowej spyta krążącego po korytarzu faceta co tu robi i ten odpowie- a nic, tak se chodze bo żona ma sesje z jakimś gościem...
Wypada na końcu dodać, że całkowicie rozumiem te dziewczyny. Może wku... . mnie jedynie to że takie rzeczy dzieją się przez naprawdę garstkę palantów, którzy faktycznie zapraszają te dziewczyny na sesje ani myśląc robić im zdjęcia...
Bardzo mnie interesuje co myślicie na ten temat.
Natomiast przy grubszych sesjach
skoro masz za soba grubsze sesje i tyle doswiadczen o ktorych piszesz to wynika ze masz opracowany dzialajacy i skuteczny system.
chyba ze wielkie sesje to bajka a ty po prostu usilujesz dowiedizec sie co zrobic z osoba towarzyszaca na sesji.
bardzo proste rozwiazanie - niech maz sobie posiedzi z wizazystka,fryzjerka i stylistka.
no chyba ze te grube sesje robisz samodizelnie, sam malujesz i stylizujesz. wtedy pozazdroscic umiejetnosci
wtakim wypadku uzgodnij z menago wynajem na zdjecia, zalatw dodatkowe pomieszczenie lub poinformuje ze ktos bedize przez 5h siedzial na korytarzu i masz z glowy jakiekolwiek problemy.
to juz ktorys tego typu watek w kolejnym miejscu w sieci pod tytulem "jak sie pozbyc meza modelki". znaczy wielkimi krokami nadeszla wiosna.
-Jakie są wasze doświadczenia w tej sprawie?
-Czy hotel ma prawo powiedzieć NIE w przypadku takiej sesji w prywatnym wynajętym pokoju?
-Czy macie może w zwyczaju informować hotel o tym że taka sesja się odbędzie? Mówię teraz o fotografowaniu wyłącznie w obrębie pokoju a nie o lataniu z modelką po korytarzach itd..
ad.1 Jeśli para młoda wynajmuje sale na wesele to na tę jedną noc są jej właścicielami i mogą robić co im się żywnie podoba. Podejrzewam, że podobnie jest z pokojem. Oczywiście jak coś nabroisz to za to zapłacisz :)
ad.2 Mogą się nie zgodzić. Wtedy jest to automatyczne z rezygnacją z wynajęcia pokoju. Przeważnie jednak nie będą robić z tego tytułu żadnych problemów. Taki kłopot możesz napotkać jedynie u prywaciarza. Sieciówki nie odmówią.
ad.3 Nie. Zapłaciłeś - pokój jest Twój. Prawa majątkowe do zdjęć wnętrza to inna rzecz.
dariusz.osiecki.1
03-04-2016, 15:53
Czym innym jest wynajęcie pokoju a czym innym sesja zdjęciową w pokoju. Moim zdaniem właściciel hotelu może sobie rościć prawo wynagrodzenia jeżeli zdjęcie będzie w sposób publiczny pokazywane i w sposób jednoznaczny wskazywało że to jest właśnie wnętrze tego hotelu. Nie było to przede wszystkim przedmiotem umowy ponieważ w tym przypadku przedmiotem umowy jest udostępnienie pokoju hotelowego. Właściciel może ale nie musi to zależy od właściciela.
Do tej pory robiąc jakiekolwiek zdjęcia w prywatnym pokoju nigdy nie informowałem hotelu o tym fakcie w myśl zasady że to moja prywatna sprawa co robię w wynajętym pokoju, jeśli nikomu nie dzieje się krzywda. Nie wiem czy to słuszne rozumowanie?
Nie jestem żadnym adwokatem ani radcą prawnym powołanym do konkretnego przypadku, a tylko skromnym prostym magistrem prawa, więc najogólniej odpowiem tak: rozumowanie nie jest całkowicie słuszne.
Wynajęcie pokoju w hotelu jest umową cywilnoprawną między dwiema stronami, które w tej umowie określają wzajemne uprawnienia i obowiązki. Mogą one wykluczać określony rodzaj korzystania z wynajmowanego lokalu lub poddawać go szczególnym zasadom.
O ile w praktyce nie ma problemu z tzw. "zwykłym" korzystaniem, o tyle problem może być, gdy w tle pojawia się aspekt komercyjny. Można sobie wyobrazić różne sytuacje. W cywilizowanym świecie takie rzeczy strony regulują (osobiście lub przez swoich prawników) na ogół przed stosunkiem (prawnym oczywiście :) ), a nie w trakcie ani po.
ad.1 Jeśli para młoda wynajmuje sale na wesele to na tę jedną noc są jej właścicielami i mogą robić co im się żywnie podoba.(...) Zapłaciłeś - pokój jest Twój.
Nie są i nie mogą. Wynajęcie lokalu nie stawia wynajmującego ponad właścicielem ani nawet (w pewnych kwestiach) równorzędnie z właścicielem. Pokój nie jest twój. Można robić dużo, ale w granicach uregulowanych umową i przepisami prawa. Jak wyżej.
@dariusz.osiecki.1
I takie rozumowanie jest z grubsza biorąc słuszne, a szczegóły należy rozpatrywać na gruncie bardziej konkretnym.
Prawniczy język jest mi obcy dlatego może doprecyzuję i dopytam przy okazji.
Słowo Właściciel powinno być w cudzysłowie - jeśli już się czepiać szczegółów. Nie wprowadza się zmian w księgach wieczystych, nie podpisuje umowy kupna / sprzedaży. Jest się (chyba fachowo się tak określa?) najemcą.
Jak Wynajmując można robić "dużo" to już wystarcza do zrobienia tego co potrzeba.
Czas na pytanie : jeśli para młoda wynajmująca salę czy osoba wynajmująca pokój jest tylko najemcą to co im wolno zrobić z takim pomieszczeniem a czego nie? Zakładamy dla uproszczenia, że nie ma sporządzonej umowy co wolno, a co nie wolno oraz pominiemy rzeczy oczywiste jak dewastacja pomieszczenia i zakłócanie porządku innym lokatorom.
Nie czas to, ani nie miejsce na wykłady z prawa cywilnego, więc nadal będzie ogólnie.
Nie ma zamkniętego katalogu, co wolno, a czego nie wolno. Jeżeli coś nie jest wprost zapisane, ani nie zostało ustalone przez strony ustnie, to wtedy sięga się do takich pojęć jak "zwykłe korzystanie", "zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem", "zgodnie z naturą danego stosunku", "zgodnie z zasadami współżycia społecznego" itp.
W powszechnej praktyce nie ma problemu, gdy po jednej stronie stoi hotel, a po drugiej klient korzystający czysto prywatnie bez czerpania z tego tytułu dodatkowego zysku. Ot, prosty turysta z aparatem w torbie. Gdy jednak pojawia się podtekst finansowy, po stronie gospodarza mogą (nie muszą) zaistnieć zastrzeżenia, które same w sobie nie są czymś nieuzasadnionym i nagannym. Im większa kwota wchodzi w rachubę, tym większe jest prawdopodobieństwo, że będą zastrzeżenia.
Można np. wyobrazić sobie taką sytuację, gdy fotograf wynajmuje pokój w celu zrobienia sesji do katalogu dla bogatego klienta. Weźmie duże pieniądze dzięki zdjęciom, na których uroda modelki będzie znacznie bardziej błyszczeć w pięknym wnętrzu hotelowym, niż gdyby tę samą modelkę posadził na odrapanej ławeczce przed sklepem gminnej spółdzielni. Będzie stosowny zysk po stronie fotografa i po stronie jego zleceniodawcy. Fotograf dostanie - dajmy na to - milion w dowolnej walucie. Czy w warunkach wolności gospodarczej jest coś a priori nagannego w tym, że właściciel hotelu chętnie partycypowałby w owym milionie? Wszak przyczynił się do jego zarobienia. To jest biznes i tamto jest biznes. A w biznesie jeżeli po obu stronach jest dobra wola, to kontrahenci zawsze mogą się porozumieć ku obopólnej korzyści i obopólnemu zadowoleniu. Najlepiej żeby to było zawczasu uzgodnione wprost albo w sposób dorozumiany, bo unika się ewentualnych kwasów później.
Trudno jest ująć rzecz bardziej konkretnie w oderwaniu od konkretnego przypadku. Wszelkich innych umów to samo dotyczy: jak ma być komercja i zysk nie na własnym podwórku, to człowiek myślący i przewidujący liczy się ze zdaniem właściciela. Właściciel nie musi z góry charytatywnie zgadzać się na prowadzenie przez inną osobę biznesu na swoim terenie, bo takie jest małpie prawo właściciela. On decyduje, czy mu to odpowiada, ewentualnie na jakich warunkach.
P.S. Wynajęcie pokoju hotelowego nie jest najmem sensu stricto, gdyż zawiera w sobie także elementy innego rodzaju umów. Ale to na marginesie, bez wpływu na istotę rzeczy.
Możesz użytkować pomieszczenie zgodnie z przeznaczeniem.
Może być tak, a może być siak. Ocena należy do obu stron umowy, a jeżeli między stronami jest zasadnicza rozbieżność stanowisk, to każda ze stron może iść do sądu po rozstrzygnięcie.
Hmm... kwestie prawne to jedno, komfort pracy to drugie. Jest wiele modelek, które nie ciągają za sobą ogona - spójrz może w takim kierunku?
Kiedyś trafiłem świetną modelkę ze ściśnieniowanym mężem traktującym Ją hmm... średnio. Po tamtym doświadczeniu grubo bym się zastanowił czy warto jakby pojawił się podobny klimat.
Dzięki za opinie.
Gdyby chodziło o sesję komercyjną to bym sie nie odważył zrobić jej w takim pokoju bez uzgodnienia z hotelem i zgadzam się z JackiemB że hotel powinien mieć wtedy prawo do udziału w zysku. To o czym mówię to tylko i wyłącznie sesja do portfolio i to pewnie komplikuje całą sprawę.
Kaarool, już wyjasniłem z modelką tą sprawę i uwierz mi że ona jak najbardziej miała prawo przyjść ze swoim facetem. Kiedyś chodziła na sesje sama więc resztę sobie dopowiedz.
A sesja do portfolio to nie sesja komercyjna? Zarabiasz na tym zdjęciu umieszczając go w swoim portfolio i gromadząc dzięki nim nowych klientów. To też jest komercja.
Tak i nie. Są graniczne przypadki, w których różne dodatkowe okoliczności mają znaczenie dla jednoznacznego zakwalifikowania. Należy postępować z wyczuciem i umiarem, szanując potrzeby i interesy innych osób, grzecznie i bez nachalnego rozpychania się, a wtedy też będzie się uszanowanym.
Ogólnie doświadczenie życiowe uczy, że prawdopodobieństwo zaistnienia kwasów jest wprost proporcjonalne do kwoty, którą wyraża się bezpośrednia lub ewentualna korzyść.
Jak nie jak tak? Wykorzystujesz pomieszczenie jako część kompozycji zdjęcia, jako tło, które jest na zdjęciu ważne. Potem te zdjęcia wrzucasz do swojego PF żeby zbierać klientów. To jest komercja, nawet jak Ty nie dostaniesz kasy za zrobienie zdjęć a modelka za pozowanie (sesje TFP). A jak są odstępstwa to je wypisz, żeby każdy wiedział kiedy wolno a kiedy nie.
Jak nie jak tak? Wykorzystujesz pomieszczenie jako część kompozycji zdjęcia, jako tło, które jest na zdjęciu ważne. Potem te zdjęcia wrzucasz do swojego PF żeby zbierać klientów. To jest komercja, nawet jak Ty nie dostaniesz kasy za zrobienie zdjęć a modelka za pozowanie (sesje TFP). A jak są odstępstwa to je wypisz, żeby każdy wiedział kiedy wolno a kiedy nie.Czyli, że nie można mieć portfolio fotografując hobbystycznie, dla przyjemności i nie biorąc za to pieniędzy? Nie wszyscy zbierają klientów.
A jak są odstępstwa to je wypisz, żeby każdy wiedział kiedy wolno a kiedy nie.
Już napisałem: nie ma zamkniętego katalogu. Nie uregulujesz przepisami całej rzeczywistości, chociażbyś nie wiem jak się wytężał.
Napisałem też na bazie życiowego doświadczenia, że prawdopodobieństwo zaistnienia kwasów jest wprost proporcjonalne do kwoty, którą wyraża się bezpośrednia lub ewentualna korzyść.
Do tego rzecz cała się sprowadza, gdy rozmawiamy ogólnie. Dalej to już należałoby analizować konkretny przypadek.
Prawdopodobieństwo zaistnienia kwasów jest wprost proporcjonalne, ale do pazerności managera i/lub właściciela obiektu, choć nie nazwałbym tego pazernością - ich lokal ich prawo czy chcą kasę czy nie. Jeden zezwoli na focenie za darmo nawet jak sesja pójdzie do magazynu, uzna to za reklamę, inny zechce kasy nawet jak robisz sesję tfp do prywatnego portfolio na którym nie zarabiasz, wystarczy że pójdziesz do managera i padnie słowo "sesja". Jest też regulamin hotelu, możesz go poczytać czy nie ma tam wyraźnie napisanej informacji że fotografowanie komercyjne/niekomercyjne jest zabronione/zezwolone.
esperal - jeśli fotografujesz hobbistycznie i wykonane prace wrzucasz na swojego bloga/pf na którym nie zarabiasz i nie szukasz klientów to nie wykorzystujesz tych zdjęć komercyjnie. To tak jak byś poszedł z dziewczyną do hotelu i strzelił sobie fotę dla siebie, prywatnie, a potem wrzucił na fejsa - nikt nikogo za to nie ściga. W razie sporu hotel co najwyżej zażąda usunięcia zdjęć z pf, ale nie pójdzie do sądu bo na nich nie zarabiałeś, więc nie będzie miał podstaw żeby wyliczać jakieś odszkodowanie za komercyjne wykorzystanie zdjęć bez ich zgody. Chyba, że zdjęcia krzywdzą ich wizerunek w jakiś sposób, za to mogą zawsze Cię posądzić o jakieś odszkodowanie, ale chyba takich zdjęć nie masz zamiaru robić?
Nawet jeśli Ty robisz zdjęcia dla siebie, za friko, do prywatnego portfolio, nie szukasz klientów i nie zarabiasz na pf w żaden sposób, a modelka wstawi te zdjęcia do swojego pf na którym już zarabia to Tobie nic nie zrobią. To modelka odpowiada za to co wstawiła u siebie i jak to wykorzystała, nie Ty, więc to ona powinna się dogadać z hotelem. Jeśli jej obiecałeś że zdjęcia będzie mogła użyć komercyjnie to należałoby żebyś to Ty hotel zapytał o zgodę, najlepiej na piśmie. Ty modelce możesz obiecywać to, co leży w Twojej gestii, do czego Ty masz prawo, jeśli obiecujesz więcej - załatw to jak należy.
Z własnego doświadczenia powiem że jak robiliśmy sesje dziewczynom na Roksę po hotelach i te je używały w w.w. portalu nikt za nimi nie ganiał ani opłat nie wołał. Ale sprawę z hotelami dogadywały dziewczyny, nie my (już wiedziały gdzie jest ładnie i gdzie chcą zdjęcia :)), my tylko robiliśmy zdjęcia, nie wiem jak to załatwiały i szczerze mówiąc nie interesuje mnie to, ja z tych zdjęć i tak nie korzystam (nie publikuję ich).
hostman22
14-04-2016, 00:22
trochę chyba za bardzo odchodzicie od tematu i co ma portfolio do zdjęć w hotelu?
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.