PDA

Zobacz pełną wersję : Jak odzyskać świeżość patrzenia na świat? Przez wizjer aparatu...



smogg9
23-03-2016, 13:40
Witam,

Temat fotograficzno-filozoficzno-psychologiczny. Przez zupełny przypadek trafiłem na swój staaary blog fotograficzny i oglądnąłem zdjęcia z przed kilku lat. Ogromna część z nich jest kiepska, czy to pod względem technicznym czy też kadrowania, obróbki. Jednak co mnie ujęło (już nie pierwszy raz) patrząc na stare fotografie to taka świeżość patrzenia na świat. Fotografowałem rzeczy, na które teraz w sumie nie zwracam uwagi, uważam za nie "warte" fotografowania, nieciekawe... Kiedyś uczyłem patrzeć się na świat fotograficznie, obecnie robię to cały czas i wszystko zdaje się takie oczywiste. Zauważyłem że popadłem trochę w schematy. Nie oznacza to, że fotografia mnie nudzi - oj nie! Sprawia mnóstwo przyjemności, noszę aparat prawie cały czas ze sobą, trochę na tym zarabiam. Kiedyś było tego mniej, a jak brałem aparat do ręki to zawsze coś odkrywałem, a teraz "wszystko wiem" i rzadko zaskakuje sam siebie tym co zrobię, bo wiem jak osiągnąć zamierzony efekt.

Jak się tego pozbyć? Hehe, pytanie typu "jak żyć?" ;-)
Mieliście tak, co zrobiliście w tym temacie? Pewnie ktoś napisze, żeby spróbować różnych rodzajów fotografii - próbowałem, niektóre mnie wciągnęły, inne nie bardzo albo się znudziły. Jedynie za czym czasami tęsknię to makro - sprawiało mi to dużo zabawy i nawet dobrze szło, więc zamierzam nabyć ponownie obiektyw do makro. Mimo wszystko to raczej nie rozwiąże "problemu".

Zachęcam do dyskusji!

kkokosz
23-03-2016, 13:55
U mnie niekiedy pomaga... zabawa jakimś starym aparatem. Nie analogiem, ale np. starym cyfrowym kompaktem Kodaka albo bardzo prostym kompaktem Panasonica sprzed lat. To mi daje dwie rzeczy - nie mogę korzystać z wielu rzeczy, o których wiem, jak zrobić (np. jak sprawić, żeby coś było ewidentnie tematem zdjęcia - noo, mała GO z jasnego obiektywu aż się narzuca) oraz nie mogę zbyt polegać na możliwościach sprzętu.

W takich starych, tanich aparatach nie ma zbyt wielu wodotrysków i ułatwiaczy, więc trzeba zacząć używać "sposobu", czyli myśleć :) Idź na spacer (lub kilka spacerów) z takim wynalazkiem i postaraj się robić foty na "swoim" poziomie, tzn. żebyś był z nich zadowolony :)

Albo odpocznij trochę od fotografowania - ale to u mnie się w ogóle nie sprawdza :D

Tibi7
23-03-2016, 14:13
Czyli mowa o "przepaleniu/wyjałowieniu twórczym" lub nieokreślony głód....

Czasem i mnie dopada...

Myślę że po części to ze względu na pogodę, zimowe braki witaminy D, przebyte ostatnio 3 tygodnie grypy i ostrożność by znowu nie zachorować...... Czyli, czekamy na piękną ciepłą wiosnę ?

Dobrze jest wyskoczyć z kimś innym pofotać...
Może się okazać że ten ktoś już "odpalił wiosenny zapał" i przy okazji samemu można zastartować ???

I na koniec, jako fotograf praktyk polecam analoga. Kliszę B&W i w plener szukać kadrów..... A potem korex i samemu wywołać... Pogranicze magii i światła ???

Andrzej1974
23-03-2016, 14:16
Może reset przy dobrym trunku? ;-)

nimnull
23-03-2016, 14:34
Ja tak niestety mam prawie każdej zimy, sprzęt po prostu leży.
Niestety mi pomaga jakiś nowy gadżet fotograficzny, wyrabiam sobie poczucie winy - skoro już kupiłem, to wypada użyć :) - potem wraca chęć i przyjemność.
Nie jest to może najlepsze rozwiązanie (dla portfela)- ale jak na razie działa.
Pozdrawiam Mirek

RomanZWrocławia
23-03-2016, 17:55
smogg9 jeśli zrobiłeś backup siebie z tamtych dni, to po prostu przywróć swój stan umysłu, wrażliwości z tamtego punktu w czasie. Można?
.
.
.
.
https://www.youtube.com/watch?v=FCo7Wn7Gz6M&list=RDFCo7Wn7Gz6M

burton
23-03-2016, 18:08
Dobra książka ( nie foto ), albumy oraz wystawy fotograficzne, malarskie, rzeźba... Szeroko pojęta sztuka. Fotografowanie oczami i pamięcią czyli wyjdź z domu bez sprzętu i utrwalaj kadry w głowie. Itp., itd... :) Powodzenia !

sailor
23-03-2016, 18:55
Jak się tego pozbyć?

przestan zarabaic na footgrafii tzn traktowac ja zarobkowo. rob tylko to co sprawia ci przyjemnosc i wtedy kiedy czujesz ze masz taka potrzebe.

po wielu latach fotografowania czlowiek czasem ma niesamowita przyjemnosc mogac NIE ZROBIC zdjecia :)

miroko
23-03-2016, 20:27
Kryzys Fotografa Średniego.

Stan umysłu u fotografa objawiający się zwykle brakiem pomysłów na nowe zdjęcia, brakiem ogólnej chęci do fotografowania czy obróbki i ogólnym otępieniem fotograficznym.
Objawia się zazwyczaj po około 15 latach od pierwszego kadru. Jednak znane są przypadki skrajne jak pewnego fotografa z Austrii, który doszedł do tego stanu po 34 latach doświadczenia.
Znane są przypadki otępienia fotograficznego już w pierwszym roku jednak zwykle u osób, u których fotografia jest jedynie jednym ze 100 innych wypróbobywanych w tym samym czasie hobby zanim znajdą to swoje.
Dokładne przyczyny nie są niestety znane, ale mówi się że leżą na podłożu psychologicznym.

Stanu tego nie można niestety wyleczyć.
Nie należy za żadną cenę próbować zmuszać się do wychodzenia z aparatem i robienia na siłę zdjęć gdyż może to wbrew pozorom pogorszyć stan. Sztuczne zwiększanie aktywności fotograficznej może spowodować skutek odwrotny do zamierzonego.
Zakup nowych gadżetów również nie jest zalecany gdyż skutek jest krótkotrwały i powiedzmy sobie szczerze: kosztowny.

Nie jest to jednak sytuacja całkowicie beznadziejna.
Rozwiązanie jest bowiem banalnie proste, jednak wymaga nieco cierpliwości:

Stan ten należy przeczekać, po prostu cierpliwie spokojnie przeczekać.........

:-)

Rycerz
09-04-2016, 17:05
Miroko fajnie napisałeś :-)

Wydaje mi się, że czasem chcemy być na siłę bardzo profesjonalni, bardzo zadbać o wszystkie techniczne aspekty, czyli forma zaczyna przysłaniać treść. Miałem kiedyś nawet tak, że mówiłem sobie: nie zrobię tego zdjęcia bo i tak kiepsko wyjdzie ;-) A może warto po prostu robić zdjęcia nie przejmując się technicznymi aspektami? Po prostu nie zwracać na nie uwagi, bo one i tak są gdzieś już tam podskórnie w nas. Niech będą sobie. I tak się uaktywnią.

Wujot
10-04-2016, 17:11
Miroko fajnie napisałeś :-)

Wydaje mi się, że czasem chcemy być na siłę bardzo profesjonalni, bardzo zadbać o wszystkie techniczne aspekty, czyli forma zaczyna przysłaniać treść. Miałem kiedyś nawet tak, że mówiłem sobie: nie zrobię tego zdjęcia bo i tak kiepsko wyjdzie ;-) A może warto po prostu robić zdjęcia nie przejmując się technicznymi aspektami? Po prostu nie zwracać na nie uwagi, bo one i tak są gdzieś już tam podskórnie w nas. Niech będą sobie. I tak się uaktywnią.

Fotografia może być produkowaniem ładnych obrazków - wtedy podlega kryteriom estetycznym. Fotografia może być też naszą opowieścią o świecie. Jeśli jest się na etapie, że produkowanie nieistotnych obrazków przestało bawić a nie mamy w gruncie nic istotnego do przekazania innym to pojawia się pustka.
Poszukać należy ewentualnie "w sobie" - co mam do powiedzenia jeśli nic to po prostu zamilknąć i spokojnie poczekać - może się to zmieni.

Pozdro
Wiesiek

FelTom
10-04-2016, 21:36
Fotografia może być produkowaniem ładnych obrazków - wtedy podlega kryteriom estetycznym. Fotografia może być też naszą opowieścią o świecie. Jeśli jest się na etapie, że produkowanie nieistotnych obrazków przestało bawić a nie mamy w gruncie nic istotnego do przekazania innym to pojawia się pustka.

Pozdro
Wiesiek

Kapitalne ujęcie sedna fotografii w kilku zdaniach!!

notdot
11-04-2016, 20:04
Poszukać należy ewentualnie "w sobie" - co mam do powiedzenia jeśli nic to po prostu zamilknąć i spokojnie poczekać - może się to zmieni.

szkoda, że tak mało osób podziela to zdanie

KaarooL
12-04-2016, 02:49
Najprościej jest po prostu się obudzić. Jeśli to nie problem, wyskocz w ciekawe miejsce: Lizbona, Moskwa, Londek. Pierwsze dwa dni połaź bez aparatu, trzeciego dnia będziesz się palił do robienia zdjęć. Możesz zabrać ze sobą ciekawą istotę do focenia, to tym lepiej... Weź ze sobą tylko szeroki kąt i stałkę 50-85mm, bez lamp, 10kg gratów, pitolenia.

tomisiek
12-04-2016, 10:55
Jest to według mnie naturalny etap Waszego związku. To podobnie jak z miłością - początki to fascynacja, motyle w brzuchu, bezsenność, bezgłodność, rozmowy do rana, delikatne pocałunki... Potem zaczynacie się docierać, jest mniej motyli ale Ona widzi jak skarpetki zostawiasz koło łóżka. Potem ślub, dzieci, obowiązki, wspólne rachunki i kredyty. Nie jest tak jak było - ale kochasz Ją i wiesz, że bez niej nie potrafisz żyć (dotyczy tych, którzy nie zmienili zdania po ślubie i nie przerzucili się na inne hobby). Zawsze nowość, poznawania daje efekt łał, a potem jest żmudna praca i wiele wysiłku by zrobić coś, co da satysfakcję.

Żyjemy w g***nym klimacie, gdzie przez dobrych kilka miesięcy świat jest szary, nie ma słońca, nie ma niczego ;)

Mój sposób - wyjazd. Zmiana miejsca (nawet o 100 km) daje oderwanie od codzienności, od tych samych miejsc i problemów. Mi pomaga.

conio
14-04-2016, 14:42
Nie będę pisał jak się porozczulać, ale jak wyjść z fotochandry. Poniższe "głębokie przemyślenia", po tym jak i mnie dopadła takowa, że sprzęt się głównie kurzył się na półce.
Po pierwsze - zmienić aparat :). Bynajmniej nie chodzi tu o jakiś onanzim sprzętowy, wręcz odwrotnie, przesiąść się na "małego bzyka", który nie krępuje, nie zobowiązuje, "nie szkoda mi go wyciągać na tak trywialną fote", nie budzi sensacji otoczenia, nie ma gabarytów teleskopu, nie waży X kg. Ale musi mieć odchylany ekran co by (łatwo i wygodnie) łapać "nową perspektywę". (thanks to Łukasz vel epicure)
Po drugie - drukować zdjęcia i obdarowywać nimi. Fotografia to sztuka mocno solipsystyczna. Jest podjarka kadrem, a później rosną gigabajty nietykanych zdjęć, mimo że dookoła jest tyle osób, którym sprawiłyby przyjemność, choćby z faktu, że samemu to se można co najwyżej "selfie walnąć". Ważne, aby to było zdjęcie wydrukowane, namacalne, prawdziwe, a nie "wysłałem ci link do fotki", "wrzuciłem fotki na fejzbooka".
Po trzecie - rywalizacja. Nic tak nie podkręca "chęci" jak sportowa rywalizacja. Kto nie wierzy niech spróbuje pograć w karty/warcaby/szachy czy inną grę "sam ze sobą" i z rzeczywistym przeciwnikiem (komputer się nie liczy :) ). Grupa, kółko, wspólne wyjście na foty, sesje foto, możliwości jest wiele.
Po czwarte - dogonić mistrza. Znaleźć "guru" (żywe lub umarłe, żywe lepiej :) ) i ciągnąć w stronę mistrza.
Po piąte, za wymieniony (sprzedany) sprzęt z porady pierwszej, wyjechać na jedną albo kilka wycieczek. Nic tak nie motywuje do focenia jak wyjazd w nowe okolice, no i ile można focić "wokół (własnego) komina"?

:)
Powodzenia!