PDA

Zobacz pełną wersję : Awaria aparatu - ubezpieczenie .



brydzio12346
20-03-2016, 12:32
Witam ... Ostatnio chciałem włączyć aparat , lecz w ogóle nie reagował . Na początku myślałem że to wina akumulatora , po wysłaniu na gwarancję okazało się że jest zalany lepką cieczą i naprawa jest nie opłacalna . Jako że do aparatu dokupiłem dodatkowe ubezpieczenie , to panowie w sklepie mówili mi że mam próbować , gdyż jest szansa że mi naprawią lub wymienią na nowy sprzęt . Podkreślili że muszę wymyślić niezłą historię , aby mi uwierzyli że było to nieumyślne spowodowanie usterki aparatu . Aparat ubezpieczony w Ergo Hestia . Miał ktoś podobny problem ? Macie może jakiś pomysł , aby coś sensownego wymyślić ? Z góry dziękuję .

RobertMiernik
20-03-2016, 13:47
Jakim cudem zalałeś sprzęt 'lepką cieczą' o tym nie wiedząc?

spiritus
20-03-2016, 14:26
Jakim cudem zalałeś sprzęt 'lepką cieczą' o tym nie wiedząc?

Dobra impreza i masz odpowiedź :D

hostman22
20-03-2016, 19:12
Podkreślili że muszę wymyślić niezłą historię , aby mi uwierzyli że było to nieumyślne spowodowanie usterki aparatu
czemu mnie to nie dziwi ;).

Kluczowym problemem jest określenie cieczy... . Nie wiadomo, czy aparat wpadł do miski i papką dla bobasów, czy zostawiłeś w kuchni pod koszem ze zgniłymi owocami lub robiłeś zdjęcia nagiej koleżance... :mrgreen:

Znając umowy ubezpieczeniowe i tak sukcesu nie wróżę, a swoją drogą zalałeś aparat i nie wiesz czym i kiedy...?!

Mane
20-03-2016, 21:31
Dziecko nie mogło zalać? Wiele razy przerabiane było wśród moich znajomych odszkodowanie za szybę samochodową w ten sposób, że dzieci ciągle rzucają butelkami przez balkon :)

Aeon88
22-03-2016, 12:17
Nie po to się ubezpiecza sprzęt żeby się martwić co będzie gdy zgłoszę się po pieniądze do ubezpieczyciela. Jak go nie zalałeś sam to powiedz jak było i tyle, jeśli go gdzieś zostawiłeś u rodziny i nie wiesz kto go zalał ani czym bo się nikt nie chce przyznać to tak powiedz. Od takich sytuacji powinno być właśnie takie ubezpieczenie. Inaczej na ciula to opłacać.

freefly
23-03-2016, 00:16
Nie po to się ubezpiecza sprzęt żeby się martwić co będzie gdy zgłoszę się po pieniądze do ubezpieczyciela. Jak go nie zalałeś sam to powiedz jak było i tyle, jeśli go gdzieś zostawiłeś u rodziny i nie wiesz kto go zalał ani czym bo się nikt nie chce przyznać to tak powiedz. Od takich sytuacji powinno być właśnie takie ubezpieczenie. Inaczej na ciula to opłacać.

Ubezpieczyciel przyjmuje odpowiedzialność pod warunkiem, że szkoda nie nastąpiła przez zaniedbania lub zaniechanie ubezpieczonego.

Aeon88
23-03-2016, 11:08
Dlatego te ubezpieczenia są o kant d... rozbić. Tak skonstruowana umowa podparta pierdyliardem wykluczeń daje ogromne pole do interpretacji dla ubezpieczyciela, koniec końców to czy wypłaci kasę zależy potem wyłącznie od jego dobrej woli, a Ty się martw co powiedzieć żeby wyszło wiarygodnie, co i tak nie gwarantuje wypłaty. Kolega powinien przeczytać papier który podpisał, wszystkie wykluczenia i obostrzenia, żeby zdecydować co powiedzieć ubezpieczycielowi żeby dostać zwrot kosztów naprawy. A i tak nie wiadomo co wyjdzie.

Napisz brydzio jak się to skończyło, ciekaw jestem czy będą robić problemy.

freefly
23-03-2016, 12:01
Dlatego te ubezpieczenia są o kant d... rozbić. Tak skonstruowana umowa podparta pierdyliardem wykluczeń daje ogromne pole do interpretacji dla ubezpieczyciela, koniec końców to czy wypłaci kasę zależy potem wyłącznie od jego dobrej woli, a Ty się martw co powiedzieć żeby wyszło wiarygodnie, co i tak nie gwarantuje wypłaty. Kolega powinien przeczytać papier który podpisał, wszystkie wykluczenia i obostrzenia, żeby zdecydować co powiedzieć ubezpieczycielowi żeby dostać zwrot kosztów naprawy. A i tak nie wiadomo co wyjdzie.

Napisz brydzio jak się to skończyło, ciekaw jestem czy będą robić problemy.

No własnie co powiedzieć, żeby wyszło wiarygodnie, a nie jak było naprawdę.

Aeon88
23-03-2016, 15:20
Jak powie że nie wie jakim cudem sprzęt został zalany lepką cieczą, bo faktycznie nie wie, to jak myślisz, co powie ubezpieczyciel? :) Ja nie twierdze żeby robić ubezpieczycieli w ciula, ale jak faktycznie przez jakieś zdarzenie losowe coś się ze sprzętem stanie to firma umywa ręce. Wszystko to albo zaniedbanie albo rażąca nieodpowiedzialność.

Trzeba tak naprawdę zakładać że takie ubezpieczenie kupuje się głownie od kradzieży, pożaru czy przepięcia w sieci (w przypadku rzeczy podpiętych do prądu po kablu). Nie ma się co czarować że ubezpieczenie pokrywa cokolwiek więcej, bo nie pokrywa. Ba, nawet od tego co pokrywa są obostrzenia, ciekaw jestem ile trzeba mieć systemów antywłamaniowych w mieszkaniu żeby uznali wypłatę odszkodowania za kradzież? Jak często ma być kominiarz na inspekcji komina w ciągu roku żeby uznali wypłatę odszkodowania w przypadku pożaru? Freefly rozumiem do czego pijesz, ale zwykle to ubezpieczyciele naciągają klientów, nie na odwrót.