Zobacz pełną wersję : Zdjęcia portretowe i krajobrazowe, czy zawsze są poprawiane w komputerze?
grzeebcio
28-01-2016, 22:47
Witam, zastanawia mnie sposób działania dzisiejszej fotografii, a jako ,że lubię jakoś chociaż próbować robić dobre zdjęcia krajobrazom, jeśli jestem na wakacjach, czy też robię jakieś portrety osobom bliskim to moje zdjęcia gdy spojrzę na te z forum to są po prostu żadne... Rozumie, że można mieć lepszy aparat, obiektyw, mam d5100 i 18-55DX (co do krajobrazów i osób to każdy ma swoje upodobania:) ale czy sprzęt i umiejętności fotografowania to naprawdę wszystko? Czy może każde zdjęcie które oglądam jest poprawione w PS? Znam trochę PS wiem co potrafi więc wcale by mnie to nie zdziwiło.. Albo coraz częściej widzę jak ktoś z dalszych okolic zaczął nagle fotografować, od jednych zdjęcia są powiedzmy dobre, inne jeśli ktoś się zajmuje chyba trochę dłużej tym widać, że są naprawdę dobre.. Zastanawia mnie tylko to, że wygląda to tak jakby takie osoby zaczęły fotografować np po swoich 18 urodzinach gdzie dostają na prezent aparat i zaczynają pstrykać... Czy te lepsze zdjęcia to tylko efekt PS?
Wytłumaczcie mi to proszę jeśli możecie, może gdzieś popełniłem błąd w rozumowaniu, albo nie jasno się wyraziłem...
Pozdrawiam
Tu masz przykład, że nie sprzęt czyni z ciebie fotografa, ale świadome jego użycie: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=269025
Większość tzw. dobrych zdjęć jest poddanych jakiemuś postprocesowi na komputerze - mniej lub bardziej zaawansowanemu. Zresztą tak było od zawsze, wywoływanie zdjęć w ciemni i wykonywanie ich pod powiększalnikiem też wiązało się z wprowadzaniem pewnych poprawek - np. wysłanianiem, maskowaniem, doświetlaniem pewnych partii, zabawą z gradacjami w papierach multigradacyjnych. Teraz zamiast negatywu i ciemni masz format RAW (czyli negatyw cyfrowy) i program do jego "wywołania" - np. LR czy CameraRaw - już na tym etapie można ze zdjęcia dużo "wyciągnąć"... Potem ewentualnie jeszcze bardziej zaawansowany retusz w PS.
grzeebcio
28-01-2016, 23:33
Twój przykład pokazuje że ktoś bardzo ładnie złożył 2 zdjęcia razem, ale chyba mi nie chcesz powiedzieć że nie majstrował przy jego kolorach itp w jakimś programie ?
Przecież to zdjęcie równie dobrze mogło wyglądać na początku tak :
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
http://s7.postimg.org/mmzwgys2f/Bez_Nazwy_Panorama2.jpg]źródło ([url=http://postimg.org/image/mmzwgys2f/)[/url]
Nie, nie złożył dwóch zdjęć, to jest jedno ujęcie. Co do kolorów to właśnie umiejętne wywołanie RAWa - tak jak napisałem, że już na tym etapie dużo można wyciągnąć ze zdjęcia - min. nasycić kolory. Obejrzyj sobie filmiki kolegi forumowego - biegly'ego, to zrozumiesz o co chodzi: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=253936
To jest właśnie umiejętne wywoływanie RAWów - cyfrowych negatywów. RAW to zapis zdjęcia bezpośrednio z matrycy - zdjęcie wygląda dużo gorzej, niż np. jpg, ponieważ .jpg jest już wstępnie "obrobione" przez aparat. Ten proces dużo lepiej jest wykonać samodzielnie, aby wydobyć dokładnie to co chcesz, mieć cały proces pod kontrolą, a nie zdawać się na uśrednione algorytmy - przypomina to właśnie pracę w ciemni.
Przy okazji - zrobienie zdjęcia złożonego z dwóch też nie jest niczym złym - aby uzyskać większą rozpiętość tonalną wykonuje się np. trzy takie same kadry, ale różnie naświetlone - na światła, na tony średnie i na cienie. Wtedy w PSie sklejasz je w całość.
2pompony
29-01-2016, 00:17
Nie ma na świecie zdjęcia bez obróbki, coś takiego nie istnieje w znanym nam kosmosie. Jedyne pytanie czy tą obróbkę świadomie stosuje użytkownik (jak za czasów przedcyfrowych), czy też zamiast ją stosować zdaje się na inżyniera - twórcę oprogramowania aparatu.
Parę słów wyjaśnienia.
Ludzie uważają, że za czasów analogowych nie stosowano obróbki, bo nie mają bladego pojęcia o fotografii. Mówią tak z niewiedzy. Już samo dobranie papieru to była obróbka: wybierało się papier twardy (duże kontrasty, mało półtonów) lub miękki (dużo półcieni, małe kontrasty). Prawie jak pod PSem! Ustawianie różnych wielkości przesłony obiektywu powiększalnika - to różne czasy naświetlania tej samej klatki, czyli rożna zawartość półcieni - identycznie jak obróbka krzywymi. Różne temperatury wywoływacza to różne kontrasty, czyli obróbka levelsami. Zbliżanie lub oddalanie żarówki od kondensora to dodawanie lub likwidowanie winiety. Pochylanie maskownicy lub w droższych modelach pochylanie obiektywu to prostowanie geometrii, coś, co w programach graficznych jest dopiero od paru lat, a w fotografii od zarania... A na razie to podstawy.
A gdzie tu wspominać o papierach multigradacyjnych, głowicach kontrastujących, maskowaniu wybiórczym i wielu innych wynalazkach?
Tak powiem - każda odbitka robiona za czasów analogowych jest z tak dużą dozą obróbki, że teraz jest na świecie coraz mniej ludzi, którzy tą obróbkę i jej wszystkie tajniki pamiętają, tak była rozległa, trudna i tajemnicza.
A co w zdjęciach cyfrowych?
To samo. Obróbka jest tak skomplikowana, że rozumie ją coraz mniej ludzi: demozaikowanie zrzutu z matrycy, setki parametrów przy tym uczestniczących, różne formaty zapisu o skrajnie różnych parametrach, stopniach kompresji, ilości bitów na kanał, i tak dalej... Obejrzyj byle jaki program do obróbki RAWów, z powiedzmy setką albo i więcej ustawieniami - żeby mieć pojęcie o podstawach obróbki cyfrowej. Ruszenie każdego z tej setki parametrów ma wpływ na ostateczne zdjęcie...
Zmierzam do tego, że zawsze można było nic o tym nie wiedzieć - na przykład oddać rolkę filmu do punktu i odebrać odbitki. Czy to oznacza, że zdjęćia nie były obrabiane? Oczywiście że były - z tym, że była to obróbka szybka, średnia, bez pochylania się nad szczegółami, bo robił ją jakiś technik, który chciał dociągnąć do końca zmiany i iść na randkę. W końcu jak robił tych zdjęć setki dziennie - co za różnica...
Identycznie jest dzisiaj, z jedyną taką różnicą, że zamiast filmu, do punktu zanosi się kartę ze zdjęciami w postaci cyfrowej. Puszcza to na maszynę identyczny technik, identycznie wszystkie ustawienia są średnie, ma być szybko, bez wieszania się maszyny, bez przestojów, bez cyzelowania dupereli i bez problemów. Czy to oznacza, że nie było obróbki? Ależ skąd - była i to potężna, tyle że na uśrednionych parametrach: żeby nic się nei wieszało, nie trwało godzinami i nie robiło problemów.
Pytasz, czemu takie zdjęcia są średnie? Mam nadzieję, że już wyjaśniłem.
A czy jak autor zdjęć, który ma w głowie wizję jak te zdjęcia mają wyglądać, który sam się nad każdym indywidualnie pochyli, jak sam je obrobi, bez pośpiechu i z należytą starannością - czy takie zdjęcia będą lepsze? Bez wątpienia. Czy będą lepsze z samej tej przyczyny, że będą obrabiane? Nie, ponieważ te poprzednie też były obrabiane.
Te będą lepsze, ponieważ będą obrabiane indywidualnie, zgodnie z wizją autora i jego wrażliwością. Mam nadzieję, że odpowiedziałem na Twoje pytanie.
grzeebcio
29-01-2016, 00:19
Tak, wiem czym jest Raw i co daje takie skladanie..
Ale uscislajac to czego chcialem sie dowiedziec. To mozna powiedziec ze w 99 procentach aby robic dobre zdjecia to trzeba je pozniej obrobic w programie. Wywolac RAW lub nawet je poprawic w PS tak? pstrykanie zdjec w jpeg i pokazywanie ludzkosci ma sie ni jak do tego aby kogos naprawde zachwycic? No chyba ze czasem serio cos nam sie uda zrobic od tak..
grzeebcio
29-01-2016, 00:29
Nie ma na świecie zdjęcia bez obróbki, coś takiego nie istnieje w znanym nam kosmosie. Jedyne pytanie czy tą obróbkę świadomie stosuje użytkownik (jak za czasów przedcyfrowych), czy też zamiast ją stosować zdaje się na inżyniera - twórcę oprogramowania aparatu.
Parę słów wyjaśnienia.
Ludzie uważają, że za czasów analogowych nie stosowano obróbki, bo nie mają bladego pojęcia o fotografii. Mówią tak z niewiedzy. Już samo dobranie papieru to była obróbka: wybierało się papier twardy (duże kontrasty, mało półtonów) lub miękki (dużo półcieni, małe kontrasty). Prawie jak pod PSem! Ustawianie różnych wielkości przesłony obiektywu powiększalnika - to różne czasy naświetlania tej samej klatki, czyli rożna zawartość półcieni - identycznie jak obróbka krzywymi. Różne temperatury wywoływacza to różne kontrasty, czyli obróbka levelsami. Zbliżanie lub oddalanie żarówki od kondensora to dodawanie lub likwidowanie winiety. Pochylanie maskownicy lub w droższych modelach pochylanie obiektywu to prostowanie geometrii, coś, co w programach graficznych jest dopiero od paru lat, a w fotografii od zarania... A na razie to podstawy.
A gdzie tu wspominać o papierach multigradacyjnych, głowicach kontrastujących, maskowaniu wybiórczym i wielu innych wynalazkach?
Tak powiem - każda odbitka robiona za czasów analogowych jest z tak dużą dozą obróbki, że teraz jest na świecie coraz mniej ludzi, którzy tą obróbkę i jej wszystkie tajniki pamiętają, tak była rozległa, trudna i tajemnicza.
A co w zdjęciach cyfrowych?
To samo. Obróbka jest tak skomplikowana, że rozumie ją coraz mniej ludzi: demozaikowanie zrzutu z matrycy, setki parametrów przy tym uczestniczących, różne formaty zapisu o skrajnie różnych parametrach, stopniach kompresji, ilości bitów na kanał, i tak dalej... Obejrzyj byle jaki program do obróbki RAWów, z powiedzmy setką albo i więcej ustawieniami - żeby mieć pojęcie o podstawach obróbki cyfrowej. Ruszenie każdego z tej setki parametrów ma wpływ na ostateczne zdjęcie...
Zmierzam do tego, że zawsze można było nic o tym nie wiedzieć - na przykład oddać rolkę filmu do punktu i odebrać odbitki. Czy to oznacza, że zdjęćia nie były obrabiane? Oczywiście że były - z tym, że była to obróbka szybka, średnia, bez pochylania się nad szczegółami, bo robił ją jakiś technik, który chciał dociągnąć do końca zmiany i iść na randkę. W końcu jak robił tych zdjęć setki dziennie - co za różnica...
Identycznie jest dzisiaj, z jedyną taką różnicą, że zamiast filmu, do punktu zanosi się kartę ze zdjęciami w postaci cyfrowej. Puszcza to na maszynę identyczny technik, identycznie wszystkie ustawienia są średnie, ma być szybko, bez wieszania się maszyny, bez przestojów, bez cyzelowania dupereli i bez problemów. Czy to oznacza, że nie było obróbki? Ależ skąd - była i to potężna, tyle że na uśrednionych parametrach: żeby nic się nei wieszało, nie trwało godzinami i nie robiło problemów.
Pytasz, czemu takie zdjęcia są średnie? Mam nadzieję, że już wyjaśniłem.
A czy jak autor zdjęć, który ma w głowie wizję jak te zdjęcia mają wyglądać, który sam się nad każdym indywidualnie pochyli, jak sam je obrobi, bez pośpiechu i z należytą starannością - czy takie zdjęcia będą lepsze? Bez wątpienia. Czy będą lepsze z samej tej przyczyny, że będą obrabiane? Nie, ponieważ te poprzednie też były obrabiane.
Te będą lepsze, ponieważ będą obrabiane indywidualnie, zgodnie z wizją autora i jego wrażliwością. Mam nadzieję, że odpowiedziałem na Twoje pytanie.
Wlasnie o to mi chodzilo. Dobrze wyjasnione to że nie ma zdjecia bez obrobki. Teraz juz wiem, ze nie jest "wstydem" wywolac zdjecie z RAW i przysiąść przy nim aby wyszlo jak nalepiej chcialem. Wstydem bylo by pokazac je komuś takie jak chciala tego maszyna! Dzięki wielkie, bardzo mi pomogles. Temat do zamkniecia, ale myśle, ze mozna sie z niego duzo nauczyc. Pozdrawiam.
2pompony
29-01-2016, 14:12
No! To jedną kwestę mamy wyjaśnioną - obróbka nie jest żadnym wstydem, nie jest czymś czego powinno się unikać, bowiem tak czy owak ona zachodzi. Albo zrobi ją autor, według swoich gustów i dostosowaną do okoliczności danego zdjęcia, albo zrobi ją samodzielnie aparat (czy inna maszyna) według ustawień, jakie zawczasu, nic nie wiedząc o danym zdjęćiu ustawił jej inżynier u producenta. :)
Ale kij na dwa końce...
Niestety, na sieci mnóstwo jest zdjęć-potworków, które są obrabiane przez lamerskie towarzystwo, które zdjęć nie obrabia, tylko masakruje. Jak się o procesie obróbki wie mało, albo nie ma za grosz gustu, jak się nie zna programu, którym się obrabia, albo jak po prostu człowiek nie ma do tego drygu - czasem wychodzą niektórym obróbkowiczom takie knoty, że już lepiej by było, jakby zostawili wszystko maszynie. Byłoby brzydko, średnio i bez ikry, ale przynajmniej nie byłoby żenady.
Mówiąc już najprościej - obróbki, jako jednego z ważnych składników języka fotografii, też trzeba się nauczyć. Bez tego łatwo popaść w przesadę i śmieszność.
Trzeba też brać pod uwagę, że w dzisiejszych czasach matryce aparatów rejestrują masę szczegółów. Spróbujcie zrobić zdjęcie twarzy na f9 i zobaczcie ile macie tam rzeczy do usunięcia czy poprawienia.
Jak ktoś chce być dobrym fotografem to musi nauczyć się retuszu, innej opcji nie ma. To też nas odzziela od tzw. "właściciela lustrzanki" walącymi jpegi na potęgę ;)
2pompony
29-01-2016, 15:56
Ale retusz to trochę co innego - to jest zmiana rzeczywistości. Mówiąc umownie: był pryszcz - nie ma pryszcza. To też ważna dziedzina, ale inna - jak to zrobić, żeby było dobrze.
Poprzednio mówiłem tylko i wyłącznie o obróbce bez dorysowywania czy wymazywania pojedynczego pixela, tj. wpływamy tylko na to, na co zawsze mieliśmy wpływ w fotografii: na jasność, kontrast i kolor większych całości, bez ingerowania pędzelkiem w pojedyncze pixele. Owszem, taka winieta i jej edycja, to także wpływanie nei na całość, a na fragmenty, ale to jednak co innego niż retusz, czyli jakby nie patrzeć zmienianie treści.
Tak a propos - to właśnie przez nadmierny retusz widywany na niektórych zdjęciach młodzi stażem fotografowie czasem wygłaszają głupie opinie, że oni nigdy nie będą obrabiać zdjęć, bo chcą, żeby wyglądały naturalnie - nie zdając sobie sprawy, że brak indywidualnej, autorskiej obróbki, to właśnie mocno nienaturalny, maszynowo uśredniony wygląd.
Nie, nie każde zdjęcie musi być poprawiane na kompie. Można robić zdjęcia w jpg, mozolnie ustawiać wszystko w aparacie, pilnować kontrastu, balansu bieli, itd. Jednak dużo wygodniej jest ustawić te parametry już po zrobieniu zdjęcia. W terenie postarać się aby zarejestrować jak najwięcej, z w miarę poprawnie ustawionymi parametrami. Później siedząc sobie wygodnie w domku możesz na spokojnie dopasować wszystkie nastawy do tego co chcesz pokazać. Jak widzisz drogi są dwie. Zapewniam, że ta druga jest zdecydowanie bardziej wygodna.
Tyle tylko, że jpg prosto z aparatu też jest po obróbce. W aparacie też mamy zaszyte jakieś algorytmy. Jakieś. Fabryczne. Średnie.
Albo trochę pacy włożyć i tak jak piszesz, ustawić WB, kolory, kontrasty, w aparacie. Więc już mniej średnie. Ale nadal obróbka.
hydra_ulik
30-01-2016, 00:54
Fajnie Ci wyszedł ten chochlik "bez pacy" ;-) 100% !
2pompony
30-01-2016, 03:28
Nie, nie każde zdjęcie musi być poprawiane na kompie. Można robić zdjęcia w jpg, mozolnie ustawiać wszystko w aparacie, pilnować kontrastu, balansu bieli, itd. Jednak dużo wygodniej jest ustawić te parametry już po zrobieniu zdjęcia.
[...]
Zapewniam, że ta druga jest zdecydowanie bardziej wygodna.
Jest nie tylko bardziej wygodna, często po prostu jest jedyna, bez alternatywy.
Ile ma się parametrów do ustawienia w body? Ze sześć suwaków, może osiem? Jaka jest dokładnośc takich ustawień: na przykład 3 kroki na plus i 3 na minus jeśli idzie o kontrast, czy nasycenie... A są krzywe do edycji? A edycja pojedynczych kolorów HSL? Jak obniżyć saturację pomarańczowego, żeby modelka nie wyglądała jak marchewka i jak dodać trochę magenty (ale subtelnie!), żeby usta miała bardziej drapieżne, ale nie buraczane? I na czym oceniać jakość tych edycji, na tym ogryzku monitorka z tyłu body?
Sam wiesz Loki, ile się trzeba narobić, żeby zdjęcia Drogi Mlecznej i terenu z kapliczką, albo Księżyca nad Toruniem wyglądały do rzeczy - tego się nie osiągnie ustawiając parametry w body, choćby się fotograf popierdział z wysiłku. To tak nei działa po prostu.
Owszem, można przyjąć, że ustawimy sobie kontrastu na +2, saturacji na +3 i możemy udawać, że z niedzielnego pikniku zdjęcia wyjdą bajecznie obrobione już w body (i jak mamy niskie oczekiwania, to może rzeczywiście będą się wydawać bajeczne). Ale jak ktoś ma zamiar dopieścić zdjęcie, a zwłaszcza z warunków oświetleniowo trudniejszych - to niestety zostaje obróbka, tego się nei zastąpi.
Andrzej1974
30-01-2016, 04:06
Nie ma idealnych zdjęć. I stąd też każde należy poddać obróbce.
Sam wiesz Loki, ile się trzeba narobić, żeby zdjęcia Drogi Mlecznej i terenu z kapliczką, albo Księżyca nad Toruniem wyglądały do rzeczy - tego się nie osiągnie ustawiając parametry w body, choćby się fotograf popierdział z wysiłku. To tak nei działa po prostu.
No nie osiągnie się, ale osiągnie się co innego. A czy będzie to gorszy czy lepszy widok zależy od oczekiwań fotografa.
Z drugiej strony często ludzie przesadzają z obróbką zdjęć. Do tego stopnia, że wynik końcowy wygląda jakby był zrobiony w innym miejscu i w innym czasie niż obraz wyjściowy.
2pompony
30-01-2016, 16:14
Z drugiej strony często ludzie przesadzają z obróbką zdjęć.
Jak w życiu, ze wszystkim... Jest tuning samochodów i jest wiejski tuning. Jest dziennikarstwo i są tabloidy. Jest porto i słodzony sikacz wzmacniany spirytem. Jest gust i jest hipsterstwo. Jest makijaż i jest tapeta... Wszystko można wykrzywić i zeszmacić, obróbkę też - ale to nie świadczy o tym, że obróbka jest licha, tylko że obrabiający jest do luftu (żeby to okreslić delikatnie).
Pozwól, że powtórzę to, co na ogół mówię i co powiedziałem już i w tym wątku parę pięter wyżej: obróbki, jako jednego z ważnych składników języka fotografii, też trzeba się nauczyć. Bez tego łatwo popaść w przesadę i śmieszność.
Pozwól, że powtórzę to, co na ogół mówię i co powiedziałem już i w tym wątku parę pięter wyżej: obróbki, jako jednego z ważnych składników języka fotografii, też trzeba się nauczyć. Bez tego łatwo popaść w przesadę i śmieszność.
To prawda. Widzę tylko jedno zagrożenie. Często ten słodzony sikacz podoba sporej gawiedzi. A im większa ta gawiedź tym więcej tych sikaczy. I powoli z marginesu robi się nam norma. Do tego stopnia, że pojawiają się pytania jak to w tym watku stawiane przez ludzi którzy zauważają tę prawidłowość. Mam sprzęt ale nigdy nie uzyskałem takiego obrazka. Odpowiedź? Takie obrazki nie występują w naturze.
Z drugiej strony często ludzie przesadzają z obróbką zdjęć. Do tego stopnia, że wynik końcowy wygląda jakby był zrobiony w innym miejscu i w innym czasie niż obraz wyjściowy.
Z drugiej strony, jeśli chcesz po prostu obejrzeć ładne zdjęcie (ładny krajobraz, widok zapierający dech, dynamiczną akcję itp) to jaki ma znaczenie jak wyglądał oryginał?
Takie obrazki nie występują w naturze. A czarno-białe występują w naturze?
A czarno-białe występują w naturze?
Tak. W nocy nie widzisz kolorów.
Wiesz to nie ma związku z tym do czego nawiązałem.
Chcemy oglądać zdjęcia czy grafiki? Piękne krajobrazy są generowane w całości na potrzeby choćby filmów. Chcemy oszukiwać sami siebie? Dawniej fotograf potrafił przez tydzień siedzieć w namiocie i czekać na to jedyne w swoim rodzaju światło. Było warto?
2pompony
30-01-2016, 23:02
To zupełnei nie chodzi o to, że generuje się obrazki, mylisz retusz z obróbką.
Nota bene dawniej jak fotograf jak mówisz tydzień czekał na światło - to też na końcu zdjęćie obrabiał, bo nieobrobionego zdjęcia nie mógł zobaczyć - nieobrobione jest wyłącznie na niewywołanej kliszy. Samo wywołanie negatywu, to już obróbka, a potem ciemnia, odbitki...
Nie ma czegoś takiego jak wzorzec gotowej odbitki. Co to zresztą znaczy wzorzec: naświetlanie odbitki 32 sekundy pod powiększalnikiem z przysłoną 16 da krańcowo odmienne rezultaty niż naświetlanie tej samej klatki 1 sekundę z przysłona 2,8 - a przecież to tylko sposób naświetlenia... A gdzie tu mówić o gradacji papieru, temperaturze wywoływania, filtracji, maskach, gąbkach, sztuczkach z przerywaczami, kłębkami waty, i tak dalej...
Zawsze Loki, zawsze zdjęcia podlegały obróbce, taka jest bolesna prawda. Pytanie, czy ta obróbkę wykonamy sami, świadomnie, zgodnie z okolicznościami, według naszej najlepszej wiedzy i woli - czy zdamy się na uśrednione parametry, jakie z góry, trzy lata temu i nie mając pojęcia o naszym guście zaprogramował ktoś w fabryce aparatów.
Dla mnie takie pytanie wiąże się z obróbką - ponieważ jest zawsze, czy tego chcemy czy nie - pytanie brzmi: czy jest nasza, czy inżyniera z Japonii. I nie ma to nic wspólnego z generowaniem krajobrazów na potrzeby filmu, poważnie.
A to, że są nygusy, które nie obrabiają tylko masakrują - to inna sprawa. Ale to nie jest głos przeciwko obróbce, tylko przeciwko nygusom! :)
Tak. W nocy nie widzisz kolorów.
Wiesz to nie ma związku z tym do czego nawiązałem.
Chcemy oglądać zdjęcia czy grafiki? Piękne krajobrazy są generowane w całości na potrzeby choćby filmów. Chcemy oszukiwać sami siebie? Dawniej fotograf potrafił przez tydzień siedzieć w namiocie i czekać na to jedyne w swoim rodzaju światło. Było warto?
W nocy nie zrobisz zdjęcia (bez dodatkowego oświetlenia oczywiście, ale wtedy już zobaczysz kolory).
To, co napisałem ma jak najbardziej związek. Jak wygląda oryginał? Czy to to, co widzisz oczami? To aparat tak tego nie widzi i z definicji "obrabia" obraz wykorzystując swoje możliwości techniczne i algorytmy, które ktoś opracował.
Trudno to zrozumieć, sam miałem z tym problemy, ale prawda jest taka, że w fotografii nie ma "naturalnego", czy "oryginalnego" wyglądu. To sztuka wybitnie subiektywna. Jeden lubi jaskrawe kolory na zdjęciach, inny fotografie czarno-białe. Które są bardziej prawdziwe? Obie i jednocześnie żadna. Obiektyw "kłamie" i aparat "kłamie". Po postu tak działają.
Zdjęcia ZAWSZE są obrabiane, ale to już opisał 2pompony. Żeby było ciekawiej, to producenci aparatów zrobili badania preferencji klientów i wyszło im, że Europejczycy wolą bardziej nasycone kolory na zdjęciach niż Amerykanie. I zgodnie z tymi preferencjami dopasowali algorytmy w aparatach (kompaktowych). To teraz który aparat oddaje wiernie rzeczywistość?
Borat1979
31-01-2016, 00:04
Tak. W nocy nie widzisz kolorów.
Jak to nie? A księżyc, latarnie uliczne, wszelkiego rodzaju światła czy iluminacja budynków to nie mają kolorów?
To zupełnei nie chodzi o to, że generuje się obrazki, mylisz retusz z obróbką.
Nota bene dawniej jak fotograf jak mówisz tydzień czekał na światło - to też na końcu zdjęćie obrabiał, bo nieobrobionego zdjęcia nie mógł zobaczyć - nieobrobione jest wyłącznie na niewywołanej kliszy. Samo wywołanie negatywu, to już obróbka, a potem ciemnia, odbitki...
Nie ma czegoś takiego jak wzorzec gotowej odbitki. Co to zresztą znaczy wzorzec: naświetlanie odbitki 32 sekundy pod powiększalnikiem z przysłoną 16 da krańcowo odmienne rezultaty niż naświetlanie tej samej klatki 1 sekundę z przysłona 2,8 - a przecież to tylko sposób naświetlenia... A gdzie tu mówić o gradacji papieru, temperaturze wywoływania, filtracji, maskach, gąbkach, sztuczkach z przerywaczami, kłębkami waty, i tak dalej...
Zawsze Loki, zawsze zdjęcia podlegały obróbce, taka jest bolesna prawda. Pytanie, czy ta obróbkę wykonamy sami, świadomnie, zgodnie z okolicznościami, według naszej najlepszej wiedzy i woli - czy zdamy się na uśrednione parametry, jakie z góry, trzy lata temu i nie mając pojęcia o naszym guście zaprogramował ktoś w fabryce aparatów.
Dla mnie takie pytanie wiąże się z obróbką - ponieważ jest zawsze, czy tego chcemy czy nie - pytanie brzmi: czy jest nasza, czy inżyniera z Japonii. I nie ma to nic wspólnego z generowaniem krajobrazów na potrzeby filmu, poważnie.
A to, że są nygusy, które nie obrabiają tylko masakrują - to inna sprawa. Ale to nie jest głos przeciwko obróbce, tylko przeciwko nygusom! :)
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ja nie mam nic przeciwko obróbce. Doskonale zdaję sobie sprawę, że każde zdjęcie jest obrabiane, nawet jpg z puszki. Analogi też. Nie o to mi chodzi. Nie mylę też retuszu z obróbką. Retusz to dla nie usuwanie obiektów ze zdjęcia. Chodzi mi o to, że za często zbliżamy się zbyt agresywną obróbką do grafiki, generując obrazy nie oddające rzeczywistości.
Drobna uwaga nie twierdzę że każde zdjęciu musi oddawać rzeczywistość. To by było bez sensu. Problemem jest to, że coraz więcej osób nawet nie stara się pokazać rzeczywistości. Przeginają z obróbką aby tylko zdjęcie (już grafika?) miało duży efekt WOW. Ten efekt się podoba więc powstaje coraz więcej takich obrazków. I koło się zamyka. A później mamy pytanie jak autora wątku. Mam aparat robię zdjęcia ale efekt jakby nie taki jak oczekiwałem.
W nocy nie zrobisz zdjęcia (bez dodatkowego oświetlenia oczywiście, ale wtedy już zobaczysz kolory).
Zrobisz, uwierz mi. Na zdjęciu będą kolory. Człowiek ich nie będzie widział.
Jak to nie? A księżyc, latarnie uliczne, wszelkiego rodzaju światła czy iluminacja budynków to nie mają kolorów?
Pisząc w nocy miałem na myśli ciemną noc a nie oświetloną jak w dzień ulicę w mieście.
Wejdz na 500px i zacznij przegladac krajobrazy. Ile widzisz zdjec bez obrobki w popularne?
Kiedys tak zalatwilem kumpla nikoniarza, zachwycal sie wspanialym dr 810 wiec mu tlumacze, ze bez obrobki nadal ma pod gorke. Zaczelismy ogladac zdjecia bez exifow i zgadywalismy jaka kamera byly zrobione. Jedno ktore bardzo sie mu podobalo bylo z 6D (oczywiscie obstawial 810)
Pomine fakt, ze chyba nikt z nas poprawnie nie odgadl aparatu. Niestety obrobka to mus, tak jak grady i nd (o polarach nie wspomne) i nawet najgorszy aparat potrafi wygenerowac dobry obraz - jesli uzytkownik dobrze go nastroi.
Inna sprawa to portrety, tam bez obrobki ani rusz. Czesto widac przepasc mniedzy rawem a finalnyn jpeg'em.
Wejdz na 500px i zacznij przegladac krajobrazy. Ile widzisz zdjec bez obrobki w popularne?
Kiedys tak zalatwilem kumpla nikoniarza, zachwycal sie wspanialym dr 810 wiec mu tlumacze, ze bez obrobki nadal ma pod gorke. Zaczelismy ogladac zdjecia bez exifow i zgadywalismy jaka kamera byly zrobione. Jedno ktore bardzo sie mu podobalo bylo z 6D (oczywiscie obstawial 810)
Pomine fakt, ze chyba nikt z nas poprawnie nie odgadl aparatu. Niestety obrobka to mus, tak jak grady i nd (o polarach nie wspomne) i nawet najgorszy aparat potrafi wygenerowac dobry obraz - jesli uzytkownik dobrze go nastroi.
No ale to dobrze czy nie?
Pomijając fakt, że obróbka to mus, bo to już ustaliliśmy.
No ale to dobrze czy nie?
Pomijając fakt, że obróbka to mus, bo to już ustaliliśmy.
Zdjecia sa coraz lepsze - czy to dobrze...
A Ty wolisz kupic stary aparat czy nowszy z lepszym iso itp?
Taki jest swiat wszystko idzie do przodu, kazdy chce miec tansze lepsze i na wczoraj.
Zrobisz, uwierz mi. Na zdjęciu będą kolory. Człowiek ich nie będzie widział.
Zdjęcie w świetle widzialnym?
Zdjecia sa coraz lepsze - czy to dobrze...
A Ty wolisz kupic stary aparat czy nowszy z lepszym iso itp?
Taki jest swiat wszystko idzie do przodu, kazdy chce miec tansze lepsze i na wczoraj.
Kiedyś się robiło zdjęcia w plenerze. To tam czekało się na światło bo obróbka była dość skomplikowana. Dziś nie patrzy się na światło, kolor bo dorobi się je w postprocesie. Które podejście jest właściwe?
Zdjęcie w świetle widzialnym?
Oczywiście. Zrób zdjęcie w ciemnej łazience, w której nic nie widzisz. Ustaw długi czas naświetlania a dostaniesz zdjęcie wyglądające jak zrobione w dzień.
Kiedyś się robiło zdjęcia w plenerze. To tam czekało się na światło bo obróbka była dość skomplikowana. Dziś nie patrzy się na światło, kolor bo dorobi się je w postprocesie. Które podejście jest właściwe?
W fotografii nie ma czegos takiego jak wlasciwa metoda. Jest Twoj styl i jak chcesz tak rob zdjecia. Widzowie zweryfikuja czy kadry sa dobre.
W fotografii nie ma czegos takiego jak wlasciwa metoda. Jest Twoj styl i jak chcesz tak rob zdjecia. Widzowie zweryfikuja czy kadry sa dobre.
Wiesz, ja bardziej robię zdjęcia dla siebie i swojej satysfakcji niż dla innych.
Wiesz, ja bardziej robię zdjęcia dla siebie i swojej satysfakcji niż dla innych.
To sie nie musisz przejmowac obrobka.
To sie nie musisz przejmowac obrobka.
No ale ja się nie przejmuję obróbką. Przejmuję się tym do czego ona prowadzi.
Oczywiście. Zrób zdjęcie w ciemnej łazience, w której nic nie widzisz. Ustaw długi czas naświetlania a dostaniesz zdjęcie wyglądające jak zrobione w dzień.
W ten sposób to jak najbardziej, ale na ile zdjęcie będzie oddawało normalny wygląd ciemnej łazienki? Przecież to "oszustwo": łazienka była ciemna, a na zdjęciu jest jasna i jeszcze ma kolory.
- - - - kolejny post - - - - - -
Skoro nie przejmujesz się obróbką i zdjęcia robisz tylko dla siebie, to o co Ci chodzi? chcesz na zdjęciu zobaczyć, jak coś wygląda naprawdę? Nidy tego nie zobaczysz, bo to niemożliwe.
A tak na marginesie, kolory nie istnieją :-)
2pompony
31-01-2016, 14:40
Rozumiem obawy Lokiego, poważnie. Pamiętacie jak świat zalała fala 'HDRów' (daję w cudzysłowie, bo mówię o tych przekontrastowanych potworkach spod Photomatixa z tak posranymi kolorami, że oczy krwawiły)? Ta fala poseudohdrów była tak straszliwa, że niektórzy wróżyli koniec fotografii w takim stanie, w jakim ją znamy.
Na szczęście fala przyszła, wyszła i już dziś nikt nie oponuje, jak te wykwity kretyńskiej obróbki nazywa się szajsem. Jestem pewien, że to, o czym mówi Loki też się uspokoi.
Czy to oznacza, że te umownie mówiąc 'generowane widoczki' znikną z powierzchni ziemi? Nie... A znikną tabloidy i zostanie samo dobre dziennikarstwo? Znikną harlequinny i zostanie sama dobra literatura? Znikną sikacze i zostanie samo dobre porto?
Nie, spokojnie. Ludzie tylko troszkę dorosną, troszkę się poduczą, nauczą się oddzielać jedno od drugiego, nazywać rzeczy po imieniu i doceniać to, co lepsze. Już są portale fotograficzne (jak choćby 1x.com) - gdzie niedobrych zdjęć się nie uświadczy, a będzie ich tym więcej, im więcej chłamu będzie się wylewać. BO wbrew pozorom zawsze znajdzie się spora grupa ludzi, którzy - podobnie jak mam nadzieję większość z nas - ceni dobrą fotografię, a nie goni za obróbkowymi potworkami. I tyle.
Chcemy oglądać zdjęcia czy grafiki? Piękne krajobrazy są generowane w całości na potrzeby choćby filmów. Chcemy oszukiwać sami siebie? Dawniej fotograf potrafił przez tydzień siedzieć w namiocie i czekać na to jedyne w swoim rodzaju światło. Było warto?
Oczywiście, że było warto i nadal jest warto. Kiedyś możliwości obróbki były mniejsze. Nawet mistrz powiększalnika nie zrobił by przez cały dzień tyle, co może zrobić doświadczony operator ACR i PS w 10-15 minut. Do niektórych rzeczy wogóle nie istniały narzędzia. We współczesnej fotografii (w sensie tej najbardziej "spektakularnej", podobającej się ogółowi) fotografowie są przede wszystkim świetnymi grafikami.
Oczywiście obróbka jest niezbędna z oczywistych względów, z tym polemizują jedynie nie świadomi laicy. Bombel już opisał to w wyczerpujący sposób. Jednak coraz łatwiejsze narzędzia i to, że w takim np. krajobrazie obecnie coraz łatwiej "z niczego" zrobić "coś ładnego" powoduje, że grafika po prostu ma coraz większy udział w fotografii.
Meritum:
Z obróbką można pójść w różne strony i mieć bardzo różne, aczkolwiek bardzo dobre efekty.
Zróbmy mały quiz.
1. Zawsze dokładasz wszelkich możliwych starań żeby zdjęcie było jak najbardziej spektakularne.
2. Zawsze dokładasz starań, żeby zdjęcie jak najlepiej odzwierciedlało to co widzisz.
Wynik:
1. Jesteś grafikiem komputerowym pracującym na bazie fotografii.
2. Jesteś fotografem, który zna się na obróbce.
Jeśli czasem 1, czasem 2, lub coś pomiędzy - zapewne wiesz co robisz i w zależności od danego materiału dobierasz adekwatne i dopuszczalne wg. Ciebie metody postprodukcji. Np zupełnie inne podejście do zleceń komercyjnych, inne do fotoreportażu.
Rozumiem obawy Lokiego, poważnie. Pamiętacie jak świat zalała fala 'HDRów' (daję w cudzysłowie, bo mówię o tych przekontrastowanych potworkach spod Photomatixa z tak posranymi kolorami, że oczy krwawiły)? Ta fala poseudohdrów była tak straszliwa, że niektórzy wróżyli koniec fotografii w takim stanie, w jakim ją znamy.
Bardzo dobry przykład! Dokładnie o to mi chodzi.
grzeebcio
13-03-2016, 00:39
Sądzę, ze faktycznie kazde zdjecie trzeba obrobic. I to jak sie to stanie zalezy od nas. Czy wybierzemy zapis na jpg prosto z aparatu czy tez obrobimy sobie rawa to zalezy od nas. A efektem bedzie sfotografowana rzeczywistosc ktorej autor nada dusze.
Z koleji to samo zdjecie ale z retuszem bo komus sie zmarszcza nie podoba czy cos innego to oszukiwanie odbiorcy ktory nie swiadomy czynu fotografa mylnie zaczyna postrzegac rzeczywistość..
Ale ludzie juz tacy sa ze nie rozrozniaja piekna od naturalnosci. Mysla ze co piekne to naturalne a nie, ze co naturalne to piekne.
madebyzosiek
13-03-2016, 08:36
Sądzę, ze faktycznie kazde zdjecie trzeba obrobic. I to jak sie to stanie zalezy od nas. Czy wybierzemy zapis na jpg prosto z aparatu czy tez obrobimy sobie rawa to zalezy od nas. A efektem bedzie sfotografowana rzeczywistosc ktorej autor nada dusze.
Z koleji to samo zdjecie ale z retuszem bo komus sie zmarszcza nie podoba czy cos innego to oszukiwanie odbiorcy ktory nie swiadomy czynu fotografa mylnie zaczyna postrzegac rzeczywistość..
Ale ludzie juz tacy sa ze nie rozrozniaja piekna od naturalnosci. Mysla ze co piekne to naturalne a nie, ze co naturalne to piekne.
To zrób portret swojej dziewczynie/narzeczonej/żonie w momencie kiedy na czole albo nosie wyskoczył jej wielki pryszcz i powiedz jej, że pięknie i naturalnie wygląda na zdjęciu... ;)
grzeebcio
14-03-2016, 13:20
To zrób portret swojej dziewczynie/narzeczonej/żonie w momencie kiedy na czole albo nosie wyskoczył jej wielki pryszcz i powiedz jej, że pięknie i naturalnie wygląda na zdjęciu... ;)
Pryszcz to jeszcze pryszcz. Ale pomniejszenie nosa wydluzenie czegoś tam to juz chyba przesada?
madebyzosiek
14-03-2016, 13:54
Pryszcz to jeszcze pryszcz. Ale pomniejszenie nosa wydluzenie czegoś tam to juz chyba przesada?
Jak jesteś zwolennikiem naturalności, to pryszcze nie powinny Ci przeszkadzać... A nos? Jak jest przerywany na przykład przez zastosowanie za małej ogniskowej też nie jest naturalny...
Nie lubię mocnego retuszu, ale wiem że jak błyśniesz lampą, to nawet na nieskazitelnej skórze wyjdą brzydactwa, które trzeba poprawić, bo się zniechęci modelkę czy modela do pozowania...
grzeebcio
15-03-2016, 10:11
Nie powiedziale. Ze jestem zwolennikiem naturalności. Ale jestem przeciwnikiem. Zmieniana kogos tak ze nie da sie go poznac.
madebyzosiek
15-03-2016, 12:18
Z koleji to samo zdjecie ale z retuszem bo komus sie zmarszcza nie podoba czy cos innego to oszukiwanie odbiorcy ktory nie swiadomy czynu fotografa mylnie zaczyna postrzegac rzeczywistość..
Ale ludzie juz tacy sa ze nie rozrozniaja piekna od naturalnosci. Mysla ze co piekne to naturalne a nie, ze co naturalne to piekne.
Czyli mówisz, że:
Nie powiedziale. Ze jestem zwolennikiem naturalności.
:)
Ale jestem przeciwnikiem. Zmieniana kogos tak ze nie da sie go poznac.
Oczywiście masz rację, retusz powinien polegać na dyskretnej ingerencji w rzeczywistość, tak aby pokazać fotografie jak najkorzystniejszej, nie na drastycznej zmianie rzeczywistości... Ale właśnie złagodzenie zmarszczki, skazy na skórze, pryszcza, czy czegokolwiek, co pojawia się po błyśnięciu lampą, jest łagodnym retuszem. Nawiasem mówiąc makijaże naszych kobiet też są poprawianiem naturalnej rzeczywistości... ;)
grzeebcio
16-03-2016, 22:23
Dobrze ze wspominasz o makijarzu poniewaz tam widzimy identyczny przyklad jak w retuszu fotografi (tusz, retusz, wiadomo skad sie wzielo ;d) niektore sie tylko pomaluja troche i w 3 minuty a niektorym brakuje 3 kwadransow i poznac sie nie da.
Naturalne ladne, obrobka ciekawa, retusz pomocny ale w wszystkim umiar.
madebyzosiek
17-03-2016, 01:09
Naturalne ladne, obrobka ciekawa, retusz pomocny ale w wszystkim umiar.
I to jest idealnym podsumowaniem, z którym się w pełni zgadzam :)
Andrzej1974
17-03-2016, 07:01
(...) niektore sie tylko pomaluja troche i w 3 minuty a niektorym brakuje 3 kwadransow (...)
Nie jest istotne czy 3 minuty, 3 kwadranse czy 3 godziny. Ważne aby było zrobione z sensem i wyglądało apetycznie. ;-)
Co do pytania... nie wyobrażam sobie nie retuszować zdjęć ludzi (portretów)...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.