Zobacz pełną wersję : Sprzedałam D800 i podobno jest "niesprawny" - poradźcie coś, proszę :)
Mam pewien problem i proszę Was o poradę.
Na początku grudnia sprzedałam D800. Aparat miał niecałe 30000 klatek przebiegu, miałam go od nowości. Oddałam go po zakupie do kalibracji AF, ostrzył idealnie. Naprawiono mi jeszcze w nim (na gwarancji w I roku użytkowania) wbudowaną lapę błyskową, raczej jej mechanizm, bo guziczek lampy wpadł do środka.
Aparat nie sprawiał mi potem najmniejszych problemów. Działał idealnie, nigdy mnie nie zawiódł. Zawsze dbam o każdy sprzęt, obchodzę się z nim jak z jajkiem, więc i ten D800 nie tylko działał dobrze, ale i tak wyglądał.
Przed końcem roku dokonywałam wielu zmian sprzętowych, nie tylko aparatu, ale i komputera, itd., więc mój D800 poszedł pod młotek. Sprzedałam go za pośrednictwem wiadomego znanego serwisu aukcyjnego.
Kasa wpłynęła, aparat wysłałam, zapakowałam dość starannie i bezpiecznie. Myślałam, że to koniec mojej przygody z D800.
W niedługim czasie dostałam jednak maila od Kupującego z informacją i zarzutami, że jednak nie jestem uczciwa i coś ukrywam, bo aparat zawiesza się i podczas pleneru nowy właściciel musiał wyjąć baterię, bo sprzęt nie dał się nawet wyłączyć.
Zasugerowałam użytkowanie niewłaściwej karty pamięci, zbyt wolnej i prawdopodobne zapychanie bufora. Wyraziłam swoje niezadowolenie z powodu zarzucania mi winy w czymś, w czym nie zawiniłam, bo sprzedałam w 100% sprawny aparat.
Otrzymałam odpowiedź w której Kupujący napisał, że owszem używał jakiegoś Kingstona i spróbuje z inną kartą i się odezwie. I tak do dzisiaj była cisza.
Wystawiałam zaległe komentarze i wystawiłam i jemu, bo wystawił mi pozytywa zaraz po zakupie. Tym właśnie spowodowałam, że sobie o mnie przypomniał :).
Napisał mi maila, że oddał aparat do serwisu, bo w pomieszczeniach było wszystko ok, a "każde wyjście w plener powodowało brakiem zapisu obrazu na karcie i zawieszeniem się aparatu bez względu na rodzaj karty" i odezwie się do mnie po tym jak "serwis określi powód usterki".
Mam zatem do Was pytania i proszę o pomoc.
Co sądzicie o "usterce" aparatu ? - czy takie problemy są Wam znane ?
I pytanie drugie, już raczej nie z dziedziny sprzętu a prawa - jaka jest moja odpowiedzialność za ten aparat po sprzedaży ? - podkreślam jeszcze raz, że sprzedałam sprzęt w pełni sprawny, tj. nie sprawiający jakichkolwiek najdrobniejszych problemów.
Jeśli mineło 14 dni od daty otrzymania aparatu i nie sprzedawałaś jako firma to może cie on cmoknąć :)
Ma roszczenia z tytulu rekojmi. Nie sluchaj glupot.
Kupujący otrzymał aparat 4 grudnia. Po testach wystawił mi komentarz, a 9 grudnia napisał o problemie. Po zasugerowaniu konieczności zmiany karty, napisał, że spróbuje użyć innej i da znać. Dopiero dzisiaj się odezwał po otrzymaniu mojego komentarza. Owszem, minęło sporo czasu, bo grubo ponad miesiąc, ale o jakimś problemie napisał kilka dni po otrzymaniu aparatu - czy to coś zmienia ?
Poza tym, kingston nie jest na liście kart kompatybilnych z D800, czy jego użycie mogło uszkodzić czytnik, albo coś innego w aparacie ?
Ma roszczenia z tytulu rekojmi. Nie sluchaj glupot.
MZ.
1.Należy pamiętać, że sprzedawca odpowiada jedynie za wady, które tkwiły w rzeczy jeszcze przed przejściem niebezpieczeństwa na kupującego (przeważnie przed wydaniem rzeczy).
2. Używanie kart niekompatybilnych z aparatem jest winą nabywcy i wynikłe z tego powody ew. uszkodzenia rękojmia nie obejmuje. /Naleje ON zamiast 95 i co?/.
ps. masz jakąś umowę sprzedaży?
RobertMiernik
24-01-2016, 22:49
Kingstonów używam ze wszystkimi moimi sprzętami od X a może i XX lat już, co jak co, ale karta problemem na pewno nie jest (próbował na kilku przecież).
Bardzo dziwny problem, ale nie Twój, tylko serwisu. Gość wystawił komentarz, więc potwierdził że dostał sprawny aparat, to że tydzień później go zepsuł to już niestety jego problem.
Pamiętaj, żeby w razie czego na żadne zwroty ani refundacje się nie zgadzać, bo jeśli zepsuł aparat to utkniesz z nim - przecież później uszkodzonego nie sprzedasz. Jeśli chce reklamować to w tej sytuacji - tylko sąd - wszystkie fakty przemawiają za Tobą.
Nie mam dowodów na to, że wady nie było w chwili wysyłki. No mogę się trochę bronić tym, że dostałam wiadomość, że po przetestowaniu dostanę komentarz i otrzymałam pozytywny, zatem testy się odbyły i żadna usterka nie wystąpiła.
No i mam dowód na to, że nowy właściciel używał z tym aparatem kart Kingstona, które nie są kompatybilne z aparatem i wyjmował akumulator prawdopodobnie w trakcie zapisu na kartę.
zobaczymy co stwierdzi serwis. Dla mnie w ogóle dziwny jest to problem - aparat działa ok w pomieszczeniach, a w plenerze nie chce zapisywać...? - Może nowy użytkownik gdzieś przemoczył sprzęt, albo kartę ? Dałabym sobie rękę obciąć za sprawność tego aparatu....
madebyzosiek
24-01-2016, 23:04
Nie przejmowałbym się tym za mocno, trzymaj korespondencję od kupującego i bądź spokojna. Jeżeli wystawił pozytywa, to zadeklarował, że sprzęt spełnia jego oczekiwania. Jeżeli zmienił zdanie, to niech udowodni że problem występował po wypakowaniu z paczki ;-)
Podziwiam wasza pewnosc.
Ja, po kilku sprawach sadowych, takowej nie mam.
Jeśli w pomieszczeniu aparat działa ok, a zawiesza się poza, to nowy właściciel powinien się zastanowić nad tym, co zmienia w konfiguracji sprzętowej. Bo może na zewnątrz np. podłącza gripa który stwarza problem.
Albo używa innego obiektywu ?
Tylko problem polega na tym, że ja już zostałam tą nieuczciwą, która coś ukrywa, więc nie wiem czy jest sens pisać cokolwiek do tego człowieka na chwilę obecną...
Jesli sam wyslaldo serwisu i nie zadal naprawienia przez Ciebie lub obnizenia ceny to moze miec problem.
Studio5s
25-01-2016, 00:37
A gdzie został oddany do serwisu?
Mogło być też tak, że aparat miałaś niesprawny ale problem ujawnia sie tylko w pewnych szczególnych okolicznościach i akurat u ciebie nie wychodził a u tamtego gościa wychodzi.
Albo uszkodził się w transporcie.
Teraz już się tego nie wyjaśni tak łatwo. Chyba, że serwis coś wykryje specjalnego.
Gdyby aparat był na gwarancji, to serwis pewnie by stwierdził, że wszystko jest w porządku, a w instrukcji jest napisany zakres dozwolonych temperatur od 0 do 40 stopni C.
Daga, opróżnij skrzynkę, bo nie można wysłać Ci PW!
Sprzedam Wam jeden patent. Z racji tego że ludzie coraz mocniej kombinują i różnie bywa, przy sprzedaży - od jakiegoś czasu - zawsze kręcę filmik z działającym przedmiotem, używając przy tym różnych opcji sprzętu który mam wysłać.
Na filmiku widać też gazetę lokalną z danego dnia, oczywiście z widoczną bieżącą datą, z dnia wysyłki lub dnia poprzedniego. Polecam...
Sprzedam Wam jeden patent. Z racji tego że ludzie coraz mocniej kombinują i różnie bywa, przy sprzedaży - od jakiegoś czasu - zawsze kręcę filmik z działającym przedmiotem, używając przy tym różnych opcji sprzętu który mam wysłać.
Na filmiku widać też gazetę lokalną z danego dnia, oczywiście z widoczną bieżącą datą, z dnia wysyłki lub dnia poprzedniego. Polecam...
Staram się wprawdzie sprzedawać z odbiorem osobistym, ale raz wysyłałem aparat i przed zapakowaniem właśnie takowy film z prezentacją nakręciłem (chociaż bez gazety w tle).
PS
Możesz sprawdzić, jakie temperatury panowały w lokalizacji kupującego w czasie, w których opisywał problem. Nie zdziwiłbym się, gdyby były znacznie niższe, niż zalecane w specyfikacji dla aparatu. Może tu leży źródło problemów?
Ostatecznie może też być tak, że faktycznie ze sprzętem jest coś nie tak. I stało się to już po zakupie. Ostatecznie to sprzęt używany. A może było tak wcześniej, tylko nie wyszło. A może, jak było wspomniane, padakowaty grip/karta/zamiennik aku, ze 100% pewnością może być trudno ustalić.
Kupujący zgłosił pierwszy raz jakiś problem 9 grudnia, nie wiem kiedy dokładnie dostarczył aparat do serwisu. 9 grudnia w Warszawie nie było raczej ciężkich mrozów, więc ewentualnie aparatowi zaszkodziła mu wilgoć.
Ale dla mnie w ogóle jest dziwne to, że w pomieszczeniach nie ma problemu, są w plenerze. One albo są, albo nie, jakie znaczenie dla poprawnego zapisu na kartę ma miejsce robienia zdjęć (pomińmy mrozy, bo ich nie było) ?
Może faktycznie w pomieszczeniach ktoś zakłada inny obiektyw, w plenerze inny, albo w domu nie korzysta np. z gripa ?
Nie wiem za bardzo co robić. Serwis jest jaki jest, nie zawsze jesteśmy zadowoleni z jego pracy, nie wiadomo czego można się spodziewać w tej ekspertyzie...
docxxx, skrzynka wyczyszczona :)
Borat1979
26-01-2016, 00:53
Wideo to jest dobry pomysł.
Kiedyś sprzedałem na aukcji płytę gówną. Kupujący usilnie twierdził, że jest niesprawna, i że tak stwierdził serwis komputerowy w jego mieście. Odesłał mi płytę podłączyłem ją nagrałem wiedo jak uruchamiam komputer z tą "niesprawną" płytą. Zapakowałem płytę dołaczyłem nagranie i odesłałem. Koleś już się więcej nie odezwał :)
Zadałam Kupującemu kilka pytań - o gripa, rodzaje kart pamięci, itd. Nie odpowiedział na żadne tłumacząc się, że użytkuje aparaty Nikona od 10 lat i się zna. Niczego więc się nie dowiem i podejrzewam, że dostanę tylko rachunek z serwisu za naprawę "usterki" z którą nie mam nic wspólnego.
Wygląda na to, że sprzedałam kapryśny aparat, który nie lubi wychodzić z pomieszczeń. Myślałam, że tylko ja nie lubię zimy, a tu proszę, D800 też jej nie lubi :/.
Przejął to od Ciebie.
Generalnie przemawiają za Tobą względy formalne, o ile doszłoby do procesu.
Co do meritum, to zależy od opinii serwisu oraz ewentualnego biegłego.
Tylko mam takie odczucie, że człowiek, który chce coś wyjaśnić rozmawia, a człowiek, który ma coś do ukrycia unika rozmowy.
To nie jest tak, że ja mam obowiązki wobec Kupującego, a on wobec mnie nie ma żadnych, ma tylko prawa i roszczenia.
Ja mam prawo poznać problem do końca, a nie tylko czekać na to co powie serwis i czytać o sobie, że jestem nieuczciwa i coś ukrywam. Od 4 grudnia można było z tym aparatem robić różne rzeczy i kilka razy go zepsuć.
To sprzęt używany, ja nie mogę zagwarantować, że nigdy się nie zepsuje.
Według mnie miał czas Ci go odesłać.
Skoro się podjął naprawy na własną rękę, to jego sprawa.
Zapomnij o temacie.
on pewnie chce przedstawić mi rachunek z serwisu do zapłaty :)
Nie odpowiedział na żadne tłumacząc się, że użytkuje aparaty Nikona od 10 lat i się zna.
Wobec takiej postawy przyjąłbym jego formę argumentacji i odpisał, że użytkuję aparaty Nikona od 15 lat. To go powinno przekonać.
Gdyby to było takie istotne, to do aparatu z 36MP matrycą, dość wymagającego jeśli chodzi o karty pamięci, znawca nie wkładałby "jakiegoś starego Kingstona" :)
on pewnie chce przedstawić mi rachunek z serwisu do zapłaty :)
Przedstawić Ci może rachunek i raczej nic z tego nie wynika.
Formalności. Po pierwsze, czy sprzedaż aparatu została udokumentowana fakturą? Bo jeśli nie, a na dodatek kupujący "zapomniał" uiścić pcc (kwota zapewne przekraczała 1kPLN), to temat zamknięty w sensie formalnym.
Jeśli dostał fakturę, to ma teoretycznie trochę możliwości, ale na razie nic się nie dzieje i podejście nabywcy raczej nie sugeruje dobrej znajomości kodeksu postępowania cywilnego i kc. Nie ma się co przejmować na zapas.
Padł w moją stronę kolejny zarzut. Mianowicie ukryłam fakt, że wymieniałam w aparacie gumy, a to przecież "wpływa na wygląd".
Ręce opadają. Ja nie wymieniałam żadnych gum. Oddałam w I roku użytkowania aparat do naprawy, bo wpadł do środka guzik lampy błyskowej i serwis dokonał naprawy gwarancyjnej, a chcąc dostać się do środka aparatu, pewnie zdejmował gumy. Tyle.
Moje pytania są bez znaczenia (odnośnie kart pamięci, gripa, obiektywu) i mam się uzbroić w cierpliwość, bo serwis "jest bezstronny" i wyda odpowiednią opinię (na którą mam poczekać).
Dalsza korespondencja jest bezcelowa, prowadzi do niczego. Odnoszę wrażenie, że facet chce ode mnie wyłudzić pieniądze za naprawę, usunięcie usterki, którą sam spowodował. No chyba, że serwis powie, że wszystko z aparatem jest OK, winę za problemy ponosi co innego (karta, itd).
Nie sprzedawałam na fakturę, bo nie kupowałam tego aparatu na fakturę.
No to możliwość, że nabywca zdecyduje się na drogę sądową są mz praktycznie równe 0. Próbuje wykorzystać Twoje poczucie odpowiedzialności, naciągnąć na parę groszy i tyle. Allegro też nie daje mu żadnych możliwości dochodzenia jakichś roszczeń, skoro wystawił pozytywa i minął miesiąc. Dla mnie sprawa do zbagatelizowania, spokój i bez wdawania się w dyskusje.
Studio5s
26-01-2016, 21:00
A gdzie jest w serwisie.
W serwisie autoryzowanym w Warszawie :)
Olej sprawe. Chlop mial miesiac w tym czasie aparat mogl ladowac na ziemi 10 razy.
zbyszekD7000
27-01-2016, 00:19
Jeśli chciał wysłać do serwisu to powinien to z Tobą uzgodnić, jeśli zrobił to sam to niech się buja.
Zwykle jest tak że jak się cokolwiek zauważy w kupowanym sprzęcie to się od razu zawiadamia sprzedającego i dochodzi do porozumienia czy idzie do zwrotu czy jakieś inne rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Tu się kupujący buja już miesiąc i ewidentnie chce Cię naciągnąć na dodatkowe koszty.
A wycenę serwisu to on sobie może wsadzić...... nie powiem gdzie :)
Ja bym na Twoim miejscu gościa olał, bo jak dalej będziesz z nim korespondować to się go nie pozbędziesz. Miał czas 3-4 dni od zakupu i tyle a nie miesiąc, bo za chwilę się z tego zrobi rok.
Miałem ostatnio podobną sytuację. Sprzedałem lampę do kamery i kupujący stwierdził, że lampa przyszła pęknięta. Było to trochę dziwne, ponieważ wysyłałem w oryginalnej, metalowej skrzynce z ciasnymi, gąbczastymi obiciami. Nie miało prawa nic się tam stać. Kupujący wysłał mi zdjęcie na którym było widać pęknięcie. Poprosiłem o takie zdjęcie, na którym widać naklejkę z numerem seryjnym i pękniecie jednocześnie. Zadeklarowałem, że opłacę serwis, o ile ten stwierdzi, że to moja lampa i nic nie było gmerane. Oczywiście, przed sprzedażą obfotografowuję każdy detal, z paczką włącznie. Kupujący stwierdził, że to pękniecie to w sumie niewielki problem i sam sobie z tym poradzi. Tak że ten...
Mnie się czasem też zdarza, ze jak robie na zewnątrz, to d800 sie mocno zwiesi, zanim wyłaczy sie po przestawieniu na OFF. Czase i 2 minuty trzyma aktywny wyswietlacz górny. Jak mi sie spieszy to otwieram klapke baterii. Może do wielu wad tej puszki dochodzi jeszcze taka??
A tak BTW: jak się sprawa zakończyła? (to pytanie do założycielki wątku)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.