PDA

Zobacz pełną wersję : Światłomierz zewnętrzny



szyszymomonn
19-12-2015, 00:11
Cześć! Stoję właśnie przed wyborem pierwszego zewnętrznego światłomierza. Trochę o tym poczytałem, ale na temat niektórych światłomierzy nie ma zbyt dużo informacji. Zależy mi żeby światłomierz mierzył światełko przy ISO 3200 (ISO 6400 też by mogło być). Wiem, że odpadają światłomierze selenowe. Mam jednak ograniczony budżet tak do ok. 60zł. Myślałem o jakimś Gossen'ie lub może jakimś Sekonic'u jakby się trafiły. :smile:
Możecie mi powiedzieć jaka jest różnica pomiędzy sensorem CDS (Cadmium Sulphide), a SDC (Silicon Blue Cell)? Ostatnio znalazłem Gossen'a Sixtara (CDS) i Sixtara 2 (SDC) i zastanawiam się, którego lepiej kupić.
A może polecilibyście coś jeszcze? ;-)
Mam nadzieję, że wątek umieściłem w dobrej kategorii...

PS.Nie chce raczej nic rosyjskiej produkcji (choć o Swierdłowsku 4 wyczytałem pozytywne opinie).

c-man
19-12-2015, 03:25
Komórka krzemowa SDC nie ma "efektu pamięci" i opóźnienia tak jak CDS. W tym drugim przypadku łatwo jest taki czujnik "oślepić" mocnym światłem i musi minąć nieco czasu zanim pomiar wróci do normy, ponadto wskazanie nie jest natychmiastowe (trzeba poczekać na ustabilizowanie się wskazówki żeby odczytać dokładną wartość). SDC działa natychmiastowo, dlatego pozwoliło to na zbudowanie na tej bazie sprawnie działającej automatyki ekspozycji w aparatach.
Co do czułości jakie obie komórki obejmują - nie wypowiem się dokładnie, ale zwracaj uwagę na zakres pomiaru, szczególnie minimalną granicę. Coś może mieć 6400 ISO na skali, ale zależy czy w "ciemności" faktycznie coś zmierzy czy nie.

Kiedyś standardem był Lunasix, ale uważaj na Gosseny, bo z reguły używały baterii rtęciowych 1,35 V których już dziś nie znajdziesz, a pastylki alkaliczne 1,5 będą przekłamywały pomiar (choć niby można używać jak się weźmie korektę), poza tym rtęciowe baterie dawały stałe napięcie, alkaliczne mają skokowy przyrost. Są niby jakieś adaptery na baterie które stabilizują napięcie, ale też nieco kosztują...

Moje zdanie jest jednak takie - na światłomierzu nie ma co oszczędzać.
Nie oparłbym ważnych dla mnie zdjęć (a nawet i nieważnych, bo jak już naciskam migawkę, to znaczy że coś jest ważne) na odczycie ze starego sprzętu za 60 zł, z niewłaściwymi bateriami (w ogromnej większości takich przypadków).
Używałem różnych takich starych sprzętów i jakoś im nie ufam. Leicameter MR-4 kolegi zepsuł mu sporo slajdów. Okazało się że nawet iPhone dawał mu dokładniejszy pomiar ;)

Poza tym - światłomierz zewnętrzny daje Ci przewagę w postaci możliwości pomiaru światła padającego (z mleczną kopułką lub dyskiem). Dlatego warto go mieć, w odróżnieniu od światłomierza mierzącego światło odbite w aparacie.
Szukaj więc czegoś, co dobrze spełni to zadanie. A z tym to różnie bywa.

Ja uważam że nie ma co się bawić w kiepskie światłomierze. Niestety, trzeba uciułać kasę i kupić coś, na czym będziesz mógł zawsze polegać.
Mój ulubiony światłomierz to Sekonic L-308S. Swoje kosztuje, ale jest diabelnie dokładny, wygodny, malutki i spokojnie zmieścisz go do kieszeni.
Z innych - możesz poszukać jakiejś używanej Minolty Autometer czy oldschoolowego Sekonica L-208 Twinmate (bardzo fajna i mała zabaweczka).

dvd_100
19-12-2015, 10:54
Mam i używałem swierdłowsk 4. Mały, poręczny, po odpowiednim skalibrowaniu różnica w EV nie przekraczała jednego stopnia. Dla mnie ogromną zaletą jest szybki i łatwy odczyt pomiaru. Ale jeśli miałbym teraz wybierać, to wziął bym zapewne Sekonic L-308DC. Wole mieć coś porządnego, a nie coś co mi się rozkalibruje za jakiś czas :)

JacekB
19-12-2015, 13:11
Warto i fajnie jest mieć dobry światłomierz, wszystko to się zgadza, ale - jak ze wszystkim - nie ma co popadać w przesadę. Ważne jest, żeby był sprawny, tzn. żeby dobrze mierzył światło, a reszta przychodzi sama w miarę zdobywania doświadczenia. Jeśli człowiek trochę zdjęć zrobił w życiu, to w 90% sytuacji jest w stanie wręcz się obejść bez światłomierza.
Wyjrzałem właśnie za okno i na oko oceniłem, że do filmu 100 ISO powinienem nastawić mniej więcej czas 1/60 i przysłonę 8. Wyjąłem Lunasixa, wyszedłem na balkon i co mi światłomierz pokazał? Ano to samo plus minus jedną działkę, zależy w którą stronę mierzyć. W razie wątpliwości można na wszelki wypadek cyknąć dwie klatki, domykając lub otwierając przysłonę, względnie skracając lub wydłużając czas naświetlania o jeden stopień.
Do Leicametra miałem początkowo bardzo ograniczone zaufanie, ale okazało się, że zadziwiająco dokładnie mierzy mimo ponad 50 lat na liczniku.

Jacek_Z
19-12-2015, 13:47
Do 60 zł nie kupisz nic lepszego niż Swierdlovsk 4.

szyszymomonn
20-12-2015, 00:08
Dziękuję clostermann za omówienie różnic. Nie mogłem takiego wytłumaczenia nigdzie znaleźć.

Widziałem kilka Gossenów, które kosztują ok 60zł...
Mam "światłomierz" w telefonie i pokazuje dobre wskazania tylko do ISO 800 lub na ISO1600 jak jest jasno. Ostatnio jak "latałem" po mieście i robiłem zdjęcia to więcej się opierałem o moje "mierzenie na oko" niż o ten niby-światłomierz. Stwierdziłem więc, że nie będę się bawił tylko kupię w końcu światłomierz.
Ostatnio bardzo często robię zdjęcia jak jest dość ciemno i używam ISO1600, a czasem nawet chciałbym 3200 użyć, a w takiej sytuacji musiałbym targać ze sobą cyfrę...
Chciałbym coś pewnego, ale nie drogiego co będzie mi pokazywało w miarę dobre pomiary. Mogę dać i 80zł za światłomierz, ale to już jeden Trix mniej :wink:

szyszymomonn
20-12-2015, 01:10
A miał ktoś do czynienia z WeimarLux CDS? Też nie ma zbyt dużo informacji na ich temat.

Jacek_Z
20-12-2015, 02:42
Tak. Miałem. 30 lat temu. ;) (serio - coś koło tego) Odpuście sobie antyczne sprzety na CDS. Jedyną zaletą jest to, że nie potrzebują zasilania. Ale czułośc i bezwładność tego jest taka sobie. Tzn czułość była OK za analoga, gdy filmy miały 100-400 ASA, 21-27 DIN. A teraz pytasz o ISO 3200.

Te Gosseny to też CDS?

Banderas
20-12-2015, 15:15
CDSy jak też SBC potrzebują zasilania. Jedynie światłomierze selenowe pracują bez baterii np. bardzo fajne Weston Master. Niestety to już zabytki.
Poza tym do pomiaru małych świateł zupełnie się nie nadają.

Jacek_Z
20-12-2015, 16:01
No tak. Prehistoria. Pomyliłem CDSy z selenowymi. To te selenowe są takie wymagajace staranności - spora bezwladność, szczególnie gdy z jasnego miejsca skierujemy go w ciemne. Zenit miał taki zewnetrzny swiatłomierz selenowy.

To co polecam - swiatłomierze Minolty Autometer oraz Flashmeter od IIIF do V.- wszystkie mają nawet pomiar blysku (flashmetery mierzą oczywiscie teź swiatło ciągłe). Bardzo duza precyzja i powtarzalność pomiaru (ponizej 0.1 EV). Są dosc tanie. Ale jest kłopot z serwisowaniem (odpukać ;) ).

zoom2
20-12-2015, 16:06
Jacku,
"Weimarów" była cała linia i selenowe i CDS. Weimar lux CDS uchodził za jeden z lepszych światłomierzy , ale jak słusznie zauważyłeś to wszystko to prehistoria.

Jacek_Z
20-12-2015, 17:58
Swiatlomierz to calkiem stary wynalazek. Znajomy miał antycznego Sekonica. Chyba selenowy. Mial kształt jajka. :)

c-man
20-12-2015, 18:06
Chciałbym coś pewnego, ale nie drogiego co będzie mi pokazywało w miarę dobre pomiary.

No właśnie, odwieczny problem który nie da się łatwo rozwiązać ;)
Przechodziłem sam dokładnie to samo, ale ostateczny wniosek z tych poszukiwań był taki jak wspomniałem - jak chce się mieć pewne i dobre, to z reguły nie jest to tanie...

Za kolegami: Odpuściłbym sobie stare CdS-y, godne polecenia są Sekoniki L-308 i Minolty Autometer.

Albo - rozwiązanie "siłowe". Pomiar cyfrą (ciężką, owszem) będzie dużo dokładniejszy i pewny niż stare, tanie wynalazki, szczególnie jeśli chcesz używać w ciemnościach przy ISO 3200 czy 6400. A cyfrę już masz.
Nawet pomiar jakimś analogowym korpusem może się tu sprawdzić lepiej niż takie wynalazki (a może nawet taniej wyjdzie). Nie wiem jakiego sprzętu używasz, i na jakim Ci zależy.

Więc bawienie się w zakupy starych światłomierzy może się okazać bezowocną zabawą, tylko dodatkowym wydatkiem. Może też zaowocować frustracją i zepsutymi zdjęciami.
To że masz zewnętrzny światłomierz jakiejkolwiek proweniencji nie znaczy jeszcze, że jest on lepszy niż pomiar w aparacie czy telefon. Nota bene, jakiej aplikacji i na jaki system używasz?

Poza tym - sam światłomierz nie załatwia jeszcze sprawy. Trzeba jeszcze umieć go inteligentnie użyć.
Pomiar ze światłomierza to tylko wstępna baza wyjściowa do tego, jak zdecydujesz się naświetlić klatkę, mając na uwadze oświetlenie sceny i to co chcesz uzyskać.
Niewolnicze trzymanie się światłomierza nie jest słuszne - to podejście rodem z epoki cyfry, gdzie matryce mają bardzo małą dynamikę w porównaniu do negatywów (a nawet slajdów).
Ludzie zaczynający od cyfry i do niej przyzwyczajeni się często dziwią, jak to kiedyś fotografowie naświetlali na oko... Niesłusznie, nic w tym dziwnego. To cyfra ma tutaj spore ograniczenia po prostu.

W zasadzie tylko slajdy powinieneś starać się naświetlić w punkt (a tu ważne jest umiejętne dokonanie pomiaru - np. przy światłomierzu o szerokim kącie widzenia może wymagać bardzo bliskiego podejścia do obiektu i zdjęcie pomiaru np. z samej twarzy).
Jeśli sytuacja powoduje jakieś wątpliwości, staram się zawsze mimo wszystko iść w kierunku lekkiego prześwietlenia slajdu niż jego niedoświetlenia (bo lepiej mieć czasem prześwietlone niebo niż "zupełne nic" na klatce).

Negatywy z kolei mają ogromną tolerancję na prześwietlenia, więc generalnie trzeba unikać tylko ich niedoświetlania (bo wtedy nic się nie zarejestruje na emulsji). Z negatywu prześwietlonego o kilka działek nadal wyciągniesz to co chcesz, bo "dane" tam są. Dobrą praktyką w przypadku niektórych emulsji jest ich "prewencyjne prześwietlanie" (np. Portra) co ładnie wydobywa kolory. Portra naświetlona na wartość pudełkową, a nie daj Boże niedoświetlona potrafi dać bardzo brzydkie, "ziemisto-trupie" barwy. To jest jednak negatyw "pro", gdzie stawia się na mniejszy kontrast i dużą rozpiętość tonalną. Negatywy "konsumenckie" np. Fuji Superia mają już z reguły nieco podbity kontrast i kolory, więc nie wymagają już tak dużego prześwietlania. Ektar lubi z kolei duuuużo intensywnego światła, ale można go naświetlać prawie na pudełko, ew. tylko nieco prześwietlać.

Ja z reguły prześwietlam każdy negatyw o jedną działkę na wstępie (ustawiając ISO 200 zamiast ISO 400 na światłomierzu). Z reguły prześwietlam też o kilka stopni więcej, w zależności od sceny (z reguły 2 działki) - "dla pewności". Robię to zarówno z negatywami kolorowymi jak i czarno-białymi, 35mm i średniakami. Przy średnim formacie zaleta jest też taka, że przy większym wyciągu miecha (który trzeba wziąć pod uwagę przy obliczaniu właściwej ekspozycji) ta mała poprawka w zasadzie robi się marginalna i gubi w tym wszystkim - a na pewno bym o niej zapomniał ;)

W zasadzie więc sprowadza się to do tego, żeby się aż tak nie przejmować - za wszelką cenę unikać niedoświetlenia, ale nie bać się lekkiego czy nawet mocniejszego prześwietlenia.
Dlatego można powiedzieć że "ultra dokładność" światłomierza może nie jest tu tak ważna. Powinien dać w miarę dobry pomiar wstępny tam gdzie chcesz, na jego podstawie sam dobierasz ekspozycję, ale nie można się go niewolniczo trzymać.

Swego czasu miałem małego selenowego Gossena Sixtino. W świetle dziennym dawał pomiar "zbliżony" do Sekonika i w zupełności wystarczało to do fotografowania Smieną.

Troszkę gorzej robi się gdy chcesz fotografować na dużych czułościach w ciemnych wnętrzach ze światłem sztucznym, szczególnie skąpym, punktowym. Natężenie światła spada w raz odległością od źródła, więc pomiaru musisz dokonać dokładnie, blisko podchodząc do obiektu (w przypadku światła padającego musisz to zrobić, w przypadku odbitego da Ci to większą dokładność). Tutaj zaczynają się właśnie schody, bo selenowce nie mają takiej czułości by coś w tych warunkach w ogóle zmierzyć, CdS-y też potrafią dać dziwne wyniki (przynajmniej porównując takie wynalazki jak Leningrad-6 czy Leicameter z Sekonikiem). W tym właśnie wypadku warto zainwestować w jakiś dobry sprzęt, na którym będziesz mógł polegać.

No chyba że chcesz jeszcze mierzyć błysk - to już w ogóle trzeba mieć coś solidnego, co pozwala na taki pomiar ;)

kazzi
20-12-2015, 21:39
Jak zamierzasz fotografować w tak niskim poziomie osiedlenia to szukaj coś z komórka krzemową.Niestety w wymienionej przez Ciebie kwocie trudno będzie coś znaleźć. Zwróć też uwagę
na zakres pomiaru wyrażony w EV. To, że na światłomierzu będziesz mógł ustawić czułość filmu np. 3200 ASA nie oznacza, że dokona prawidłowego pomiaru w słabych warunkach świetlnych.
Moja Minolta IVF w świetle odbitym ma dolny zakres pomiarowy na poziomie -2EV, co oznacza ekspozycję przez 15s. materiału fotograficznego o czułości 100ASA, przez obiektyw o jasności 1:2.
Jak na światłomierzu ustawisz 3200ASA to nie stanie on się czulszy, zmieni tylko się czas naświetlania i wyniesie on w tym przypadku 1s.Musisz też pamiętać o pewnej właściwości materiałów
fotograficznych polegającej na spadku czułości podczas długich ekspozycji zwanej efektem Schwarzschilda. Przy wielosekundowych ekspozycjach jest on już znaczny i trzeba go uwzględniać
podczas naświetlania. W takich warunkach to jak kolega wyżej napisał, pomiar światłomierzem to dopiero wstęp, a reszta to praktyka i doświadczenie.

szyszymomonn
21-12-2015, 00:08
Światłomierz będę używał w różnych warunkach - street.
Chodzi o to, że jak jest taka zima jak teraz (nie ma śniegu) to kiedy wychodzę na miasto porobić zdjęcia to jest godzina 16-17 i jest niestety ciemno...
Wiem, że te wszystkie światłomierze to zabytki, ale czy to znaczy, że totalnie źle będą działać?
Spróbuje może kupić jakiś światłomierz SDC i zobaczę jak będzie się zachowywał.
Wiem, że mam trochę wymagań, ale niestety więcej pieniędzy na razie wydać nie mogę :?

Jacek_Z
21-12-2015, 00:25
1. W Nikonie FE (takie body masz w stopce) masz światlomierz. Trochę biegłości w przeliczaniu na ISO 3200-6400 i po co ci inny światłomierz?

2. W analogu ISO 3200-6400. Próbowałeś wołać do tylu filmy (jaki film?) i czy to co z tego wychodzi cie satysfakcjonuje?

zoom2
21-12-2015, 00:56
1. W Nikonie FE (takie body masz w stopce) masz światlomierz. Trochę biegłości w przeliczaniu na ISO 3200-6400 i po co ci inny światłomierz?

2. W analogu ISO 3200-6400. Próbowałeś wołać do tylu filmy (jaki film?) i czy to co z tego wychodzi cie satysfakcjonuje?

Jacku, sam wiesz , że jeśli ktoś mówi o fotografii analogowej na poziomie 3200-6400 asa to po prostu nawet nie wie , że bredzi.

Jacek_Z
21-12-2015, 01:13
Były nawet takie negatywy barwne. Konica 1600 i 3200 chyba też. Użyłem tergo raz, w ostrym słońcu (sic!) by zejść z czasem do 1/8000 (fociłem zawody na żużlu).
BW może wołać forsownie. Ale jak jest ciemno i szaro to kontrastu jest zero przy takim ISO. Może wzbogacą zdjęcie światła latarń czy wystaw sklepowych. Nie wiem. Ja tak nigdy nie kombinowałem. Zawsze siedziałem w ISO 100 (slajdy), a max 200 - 400 (ale to już tylko negatywy BW), kiedyś sporadycznie jakiś HL :) ciagnięty do 800 :) (czyli 30 DIN). I to by było na tyle przez 20 lat fotografii analogowej. Ja nawet na cyfrze mam nadal takie nawyki. W D200 nie wychodziłem poza ISO 800, tylko na wycieczce do Izraela na zdjęciach nocnych (z reki - brak statywu) użyłem 1600 - bo musiałem. Potem na testach D700 uzyłem 1600 i chyba nawet 3200, ale to tylko w testach. W pracy - do ISO 800, sporadycznie 1600, siatkówka na hali - ISO 2500. Wysokie ISO zacząłem dopiero częściej używać w D800. Bywa, że nie robię na studyjnych lampach błyskowych tylko ... na ich pilotach. ISO 3200. Takie zdjęcie jest nawet na dużym kalendarzu. No i na wyjazdach - zdjęcia nocne bez statywu, 3200.

zoom2
21-12-2015, 01:43
Czyli w dobie analogu zachowywałeś się tak , jak normalnie myślący ludź

RobertMiernik
21-12-2015, 09:17
Ojtamojtam, deltę widziałem na 6400 pchniętą, która wyszła naprawdę świetnie.

Co do światłomierza, ...w streecie...

Spróbuj zainstalować sobie na telefonie aplikację, która robi światłomierz z aparatu w telefonie, używam takiej od dłuższego czasu już bo zawsze to jeden grat mniej do zabrania i okazuje się, że w większości przypadków mierzy tak samo jak światłomierz.

60 zł to mało, żadnego nowoczesnego (młodszego niż 10 lat) światłomierza w tej cenie pewnie nie uda się znaleźć a te starsze to niestety poza technologią często też zmolestowane życiem paścia, trzeba bardzo uważać.

szyszymomonn
21-12-2015, 22:20
ISO 6400 nie zamierzam używać. Chodzi mi tu główni o forsowanie np. Trix'a na 800, 1600 czy 3200(tego ostatniego jeszcze nie próbowałem). Nie robię zdjęć przy całkowitych ciemnościach, bo to przecież nie ma sensu. Mam nikona Fe i z chęcią bym go używał, ale zepsuł się w nim mechanizm otwierania klapki. Nie mam czasu i pieniędzy na naprawę i próbuję go sprzedać. Pomiar w Nikonie Fe to coś genialnego- we Włoszech zdjęcia robiłem cały czas na preselekcji przesłony i wszystkie zdjęcia były idealnie naświetlone. Używam jeszcze kilka innych analogów i to do nich szukam światłomierza.
O aplikacji na telefon już mówiłem. Działa jak jest jasno do ISO 800-1600, a później zawyża wartości razy 2 lub 3...

c-man
21-12-2015, 23:14
Ojtamojtam...

No właśnie ;) Niech kolega nie słucha tych Panów, to są profesjonaliści :D


Chodzi mi tu głównie o forsowanie np. Trix'a na 800, 1600 czy 3200 (tego ostatniego jeszcze nie próbowałem).

HP5 forsowany (własnoręcznie) w Microphenie do 3200 - jak dla mnie jak na razie ulubiony "zestaw" do "ciemności". Myślę że z powodzeniem popchnę go kiedyś w razie potrzeby do 6400 :)

Co do tego światłomierza... Hmm, nie poradzimy chyba więcej niż zostało napisane.
Trudno Ci będzie o dobry pomiar w warunkach o jakich mówisz. W nocy, na ulicy, z oświetleniem ulicznym w kadrze...
Światłomierz to też nie jakaś cudowna maszynka. Pomiar światła padającego nie ma tu sensu (chyba ze robisz statyczny portret), więc przydałoby się coś z pomiarem światła odbitego, najlepiej punktowym.

Jacek chyba już stwierdził, że jak koniecznie chcesz, to za tę kwotę nie znajdziesz chyba nic lepszego niż Swierdłowsk-4.
Sam nie używałem, ale pomiar wygląda na szybki i (w miarę) wygodny (wizjer + diody) a przede wszystkim ma dość wąski kąt widzenia (zdaje się ze ktoś go kiedyś określił jako "prawie punktowy" - w każdym razie może przypominać to, co znasz z Nikona FE - tam jest centralnie ważony, więc można powiedzieć że bliżej tu do leikowskiego "centralnego").

Pokręć się jednak i znajdź dobry egzemplarz, działający. Najlepiej jakbyś mógł go odebrać osobiście i wypróbować przed zakupem.
Oprócz tego żeby mierzył poprawnie, ważne żeby nie miał np. skorodowanej komory baterii - a właśnie z zasilaniem są tu problemy, bo z tego co pamiętam, baterii już do niego nie znajdziesz. Możesz używać LR44, ale będziesz musiał włożyć do komory baterii jakieś podkładki z metalu. Najlepiej jakbyś trafił egzemplarz już przerobiony pod nowoczesne zasilanie, zdaje się że ludzie to robią (poprawcie mnie jak się mylę). Swierdłowsk ma też możliwość podpięcia zewnętrznego zasobniczka na paluszki, co ułatwia sprawę zasilania, ale powiększa wymiary urządzonka. Nie wiem jak z pomiarem na nowych bateriach (kwestia napięcia) ale Swierdłowsk ma też możliwość kalibracji pomiaru. Nie pytaj mnie jak się to robi - nie wiem :)
Może ktoś mądrzejszy wytłumaczy.

Władca Pixeli
22-12-2015, 03:13
Możesz używać LR44, ale będziesz musiał włożyć do komory baterii jakieś podkładki z metalu.
Dwie stare monety 1 gr rocznik 1949 :mrgreen: załatwiają sprawę.
Porównałem Swierdłowsk 4 z Sekonik L-358 i wskazania nie różnią się więcej niż 1/3
Pomiar światła padającego w Swierdłowsk jest nieco upierdliwy bo musimy się odwrócić. Nie da się odwrócić samego światłomierza bo wtedy nie widzimy diody.

szyszymomonn
03-03-2017, 02:01
Odświeżę trochę wątek :) Po poszukiwaniach kupiłem Minoltę Auto Meter III i to był strzał w dziesiątkę! Polecam każdemu, bo to konstrukcja o wiele tańsza , a myślę, że równie dobra w porównaniu do światłomierzy Sekonic'a.

Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka