PDA

Zobacz pełną wersję : Listwa LED jako lampa ciemniowa ?



tomski
07-12-2015, 21:53
Szanowni,
Postanowiłem spróbować swoich sił w ciemni. Mam dostep to krokusa 3 color z wszelkimi mozliwymi dodatkami, ktory na poczatek zakładam ze mi wystarczy aby sie zorientowac, czy mi czarno biała fotografia od A do Z podpasuje. Do tej pory wywołałem tylko kilka filmów pare lat temu, ale potem je tylko skanowałem. Ciemnia jakos mnie nie interesowała wtedy, teraz jednak chyba do tego dorosłem. Mam pytanie o lampę ciemniową a konkretnie chodzi mi o mozliwosc wykorzystania w tym celu tasm diodowych LED superflux o kolorze bursztynowym. Gdzies w necie wpadło mi w oko że takie diody mają 590 nm i są bezpieczne dla papierów. Moim celem jest wykonywanie odbitek na papierach MG. Czy ktoś doswiadczony moglby potwierdzic ze mozna na przykład puscic sobie gdzies pod scianą w zaaranzowanej w łazience ciemni na przykład 1 metr listwy takich diod. Razem z zasilaczem pewnie bedzie to koszt okolo 50 zł, moze nawet mniej. Oczywiscie zakładam ze bezposrednia odległosc od papierów czyli powiekszalnika i kuwet powinna byc zachowana jak najwieksza, zeby zminimalizowac ryzyko zaswietlania papieru. W szafie ze szpejami do powiekszalnika mojego taty znalazłem dwie zarówki czerwone, ale gdzies slyszałem ze do papierów MG to musi byc oliwkowa. Mam wiec wyjscie znalezc gdzies taką zarówkę lub wlasnie kupić coś w stylu lampy ledowej o odpowiedniej długosci fali swiatła. Czy ktos z powodzeniem korzysta z bursztynowej listwy LED jako lampy ciemniowej?

Z gory dziekuje za pomoc:)
tomski

AF-S
08-12-2015, 00:45
To MG od Ilforda ? Jeżeli tak, to bursztynowe lub jak kto woli - brązowe światło jest zalecane.

GonzoG
08-12-2015, 09:13
Światło bursztynowe tak, ale to co dają te listwy diodowe często mija się z.tym co napisane na pudełku.
I am kupowac takie diody, to tylko produkty renomowanych firm (np. Osram), ale nie na diodach, a w całości od danej firmy. No i dokładnie przeczytać specyfikację odnośnie długości fali i przyjrzeć się wykresom widma.

RobertMiernik
08-12-2015, 10:26
Ogólnie powinno być ok, o ile jak zauważył Gonzo parametry zgadzają się z tymi w specyfikacji - niestety nierzadko się z nią mijają...

Ogólnie ja używam światła czerwonego, nie wiem co to za czerwone żarówki znalazłeś ale dobre czerwone światło też jest bezpieczne, może po prostu zacznij od sprawdzenia tego co już masz?

Przeprowadź test jeśli masz już wszystko skompletowane i będziesz wszystko wiedział.

Na wszelki wypadek, sposób testowania:

- ustawiasz wszystko tak jak będzie stało docelowo (odległości)
- na arkuszu papieru fotograficznego układasz 5/7/10 monet
- później zdejmujesz monety ja się trzymam czasów 15s/30s/1m/2m/5m/10m/15m (czas odmierzasz od początku testu, nie od zdjęcia ostatniej monety, normalnie ze stopera...)
- warto oznaczyć sobie miejsca i kolejność monet (długopis), żeby później nie mieć problemu ze zidentyfikowaniem która moneta (który czas) jest problemem
- arkusz wywołujesz i sprawdzasz czy papier pod monetą/monetami różni się od tego zaraz obok

tomski
08-12-2015, 11:41
@AF-S
tak, w planach papiery ilforda MG IV

@GonzoG, RobertMiernik
Rozwazałem też zakup samego gotowego zasilacza do ledów (dałby mi stabilizowane napiecie, nie musiałbym dłubać sam takiego na podzespołach), a diody dokupiłbym na sztuki w jakims bardziej renomowanym sklepie z elektroniką (moze by to coś pomogło w kwestii trzymania parametrów). Potem tylko diody wlutować w jakąś płytkę uniwersalną i w zasadzie wszystko powinno swiecic tak samo jak gotowa listwa. Takie diody sa np tutaj:
https://sklep.avt.pl/dioda-super-flux-amber-zolta-20ma.html

W parametrach stoi ze 590nm.

PS. sprytna ta procedura testowania lampy, na pewno wykorzystam dla dobra nauki czy to do starej żarówki czy do nowych ledów:)

RobertMiernik
08-12-2015, 12:19
to zmienia postać rzeczy, wydawało mi się, że mówisz o takich listwach led z tesców czy innych wynalazków, gotowych i sprzedawanych po taniości dla dizajnerów ;)

Myślę, że to dobry kierunek, ogólnie jest taka firma Mira się nazywa, robią na prawdę kosmiczne lampy, w ciemni jest jaśniej niż u mnie w salonie, a papier jest całkowicie bezpieczny, z tego co wiem, to oprócz konkretnych ledów używają jeszcze jakiegoś mikrokontrolera do sterowania nimi, migają chyba z dużą częstotliwością czy coś w tym stylu.

W każdym razie, byłem w kilku ciemniach, w których były te lampy i po prostu bajka, żadne czerwone światło się do tego nie umywa.

Gdyby nie to, że udało mi się drogą wymiany wejść w posiadanie bardzo porządnej czerwonej lampy świetlówkowej przeznaczonej do ciemni o powierzchni minimum 5-6 razy większej od mojej (więc światła mam aż za dużo) to bym się mocno zastanawiał nad lampami Miry.

tomski
08-12-2015, 14:03
Popularnych listew led do przyspieszania samochodów ze starszych roczników rzeczywiscie nie brakuje i nie takie miałem na mysli:)

Gdzies mi migneło kiedys w necie przed oczami, ze lampy LED do ciemni mogą miec funkcje neutralizacji efektu Schwartzshilda i dlatego migają z wielką czestotliwoscią. Dla ludzkiego oka wyglada jak swiatło ciagle a dla papieru jako migające. Nie wiem dlaczego akurat migająca bardzo szybko lampka ma nie zaswietlać papieru a ciągłe swiatło tak, to juz fachowcy mogliby wyjasnić.

RobertMiernik
08-12-2015, 14:18
to akurat dość proste, można sobie wyobrazić, że papier potrzebuje się 'rozgrzać' przed zaczernieniem, krótki impuls nie dostarcza odpowiedniej dawki światła, żeby uruchomić srebro, więc można by i białym błyskać jeśli błyski będą wystarczająco krótkie, to papier ich w ogóle nie zauważy.

Tak samo działa 'preflashing' jakby się to po polsku nie nazywało, zakładając że doświetlanie na czystym papierze potrzebuje czasu 5 sekund, do uwidocznienia różnicy jeśli przed naświetlaniem właściwym błyśniesz na papier bez negatywu w karetce, czystym białym światłem przez 10 sekund, to później czasy zmniejszą Ci się do 2 zamiast wyjściowych 5.

Często używam tego do wyciągania cieni, przedświetlony papier dużo szybciej ujawnia szczegóły w cieniach (szybciej niż przepala światła) więc to niezła alternatywa dla mozolnego doświetlania niewielkich fragmentów obrazu.

tomski
08-12-2015, 20:34
Moze i ma to sens... Ale dlaczego w takim razie nie robic lamp ciemniowych błyskających szybko pelnym spektrum swiatła widzialnego...? W kazdym razie na forum korex gdzie znalazłem w jednym z wątków schemat do zrobienia lampy ciemniowej na ledach superflux, jest link do rozwiniecia takiego rozwiązania z uzyciem generatora takich błysków własnej roboty (chyba pochodzi z Elektroniki Praktycznej).

RobertMiernik
08-12-2015, 22:38
Tak znam ten wątek.

Co do światła białego, błyski pewnie musiały by być bardzo krótkie a przerwy długie więc widać byłoby mruganie. Pewnie - bo nie jestem fizykiem ani chemikiem.

GonzoG
08-12-2015, 23:51
Jeśli chodzi o błyskanie na papier, to nie będziesz mieć z tym problemu. Niemal każdy zasilacz LED to zasilacz impulsowy, więc diody tak naprawdę migaja a nie świecą światłem ciągłym.

Co do tych super, hiper, badziewnych diod... Zapomnij o nich. To najtańszy chiński wyrób diodopodobny.
Takie same można kupić na allegro za 40gr/szt, a jak się dobrze poszuka po hurtowniach elektronicznych, to pewnie jeszcze taniej.
Poza tym ich opis to kompletna bzdura.... no może poza nazwą koloru.
Z opisu wynika, że te diody maja wydajność na poziomie 570 lm/W... A jak mają ok 30-40 to będzie dobrze.

Prędzej poszukaj diod Osram, Philips luxeon, czy cree.

Banderas
09-12-2015, 02:40
Do papierów zmiennogradacyjnych odradzam diody bursztynowe. Pewniejsze są pomarańczowe. Spektralnie bardziej oddalone od krzywej czułości papieru.
A tak naprawdę znacznie lepsze światło dają sodówki SOX. Prawie cała energia idzie na jednej długości światła tj. 589,3 nm. Żarówki SOX18 mają 18 W mocy
i około 1800 lumenów. Rewelacja, ale też ma wady. Cena jednej około 200 zł ale dostępne w Polsce. Do tego układ z dławikiem i kondensatorem podobnie jak przy świetlówce

GonzoG
09-12-2015, 09:35
Tu akurat mowa o diodach 590nm, czyli to samo co SOX.
Fakt SOX maja wydajność podobną do najlepszych diod, ale nawet tak mało jak 18W może się okazać stanowczo za dużo jak na ciemnię.
1800lm, to tyle samo co daje 150W zwykła żarówka czy ~75-80W halogen.

tomski
09-12-2015, 11:35
@ Banderas
Te same diody bursztynowe (amber) czasem nazywane są w sklepach żółte a czasem pomarańczowe, dlatego sprawdzam czy w parametrach jest długosc fali 590nm. Oczywiscie masz racje ze im dalej od krawedzi na krzywej czułosci tym bezpieczniej, ale wraz ze swiatłem wchodzącym w czerwien spada wygoda pracy i oceny kontrastów na odbitkach.

@GonzoG
Zwykłe zasilacze (takie np do instalacji halogenowych) migają zapewne na 50HZ wiec to chyba troche za mało i podobną drastycznie zmniejszają zywotnosc diod. Moc swietlna diod ma chyba mniejsze znaczenie, wiec czy one bedą miały wiecej czy mnie lumenów to nie jest to az tak wazne jak trzymanie odpowiedniej długosci fali. Z resztą dla takiej lampki ledowej obowiązuje również zasada ostrożnosci utrzymania odległosci ponad metr od papierów.

W sumie co tam, zaryzykuje i moje pierwsze wejscie do ciemni zrobię z ledami a klasyczna czerwona zarówka sprzed lat bedzie czekać w pogotowiu jak test z monetami nie wyjdzie.:)

Banderas
09-12-2015, 12:26
Myślę że się nie rozumiemy. Maksymalna moc światła w przypadku SOX i diod led jest bardzo podobna, ale istota tkwi w charakterystyce spektralnej. Dioda praktyczne świeci
w zakresie od 550 nm do 630 nm i właśnie ten dolny zakres wchodzi w czułość papieru. W przypadku SOX jest inaczej. Prawie 100% energii idzie w 589,3 nm (pasek sodu).

Przepraszam. Korekta do drugiego zdania. Miałem na myśli długość fali przy której SOX i dioda ma maksymalną moc.

GonzoG
09-12-2015, 16:23
@GonzoG
Zwykłe zasilacze (takie np do instalacji halogenowych) migają zapewne na 50HZ wiec to chyba troche za mało i podobną drastycznie zmniejszają zywotnosc diod. Moc swietlna diod ma chyba mniejsze znaczenie, wiec czy one bedą miały wiecej czy mnie lumenów to nie jest to az tak wazne jak trzymanie odpowiedniej długosci fali. Z resztą dla takiej lampki ledowej obowiązuje również zasada ostrożnosci utrzymania odległosci ponad metr od papierów.

W sumie co tam, zaryzykuje i moje pierwsze wejscie do ciemni zrobię z ledami a klasyczna czerwona zarówka sprzed lat bedzie czekać w pogotowiu jak test z monetami nie wyjdzie.:)
Zsilacze do halogenów to zwykle trafo. Do diod potrzeba prądu stałego, a to dodatkowo zmienia częstotliwość - po samym mostku prostowniczym masz już 100Hz, a jak zaslizacz nie ma trafa, to napięcie regulowane jest częstotliwością.

Co do długości fali - fakt diody mają dość szeroki zakres - Luxeon Rebel PC Amber ma podane 588-592nm, ale 50% światła emitowane jest w zakresie 550-635.



Co do mocy - ma to duże znaczenie. Tych tanich diodek to będziesz potrzebować jakieś 50szt (przy optymistycznym założeniu 40lm/W) na jedną lampkę, a jedna może być mało.

tomski
15-12-2015, 12:49
Zsilacze do halogenów to zwykle trafo. Do diod potrzeba prądu stałego, a to dodatkowo zmienia częstotliwość - po samym mostku prostowniczym masz już 100Hz, a jak zaslizacz nie ma trafa, to napięcie regulowane jest częstotliwością.

Co do długości fali - fakt diody mają dość szeroki zakres - Luxeon Rebel PC Amber ma podane 588-592nm, ale 50% światła emitowane jest w zakresie 550-635.

Co do mocy - ma to duże znaczenie. Tych tanich diodek to będziesz potrzebować jakieś 50szt (przy optymistycznym założeniu 40lm/W) na jedną lampkę, a jedna może być mało.

Racja, 100 Hz tu mnie masz. Elektronika ze studiów sie kłania ale to było dawno temu:) Wszystko sie zgadza co do mocy i widma. A tymczasem zamówiłem i dostałem zestaw zasilacz + regulator LED + 2 metry tasmy LED żółtej (590nm wg danych technicznych). Całość ma chyba 10W, regulacja bardzo ładnie działa. Koszt 70 zł z przesyłką wyszedł. Zainstalowałem na próbę w łazience (~5 m2) i jest naprawdę jasno. Za kilka tygodni bede mogl to swiatło sprawdzic w praktyce.

Wujot
25-12-2015, 19:24
PS. sprytna ta procedura testowania lampy, na pewno wykorzystam dla dobra nauki czy to do starej żarówki czy do nowych ledów:)

ta procedura może nie wykazać wadliwości oświetlenia - napisałem już o tym

http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=258118&page=2&p=3559892&viewfull=1#post3559892

Zjawisko doświetlania długofalowym promieniowaniem widzialnym (czyli ciemniowym) polega na tym, że centra czułości, które dostały zbyt mało energii aby przekształcić się w centra wywoływania wyłapują "brakującą" energię z oświetlenia ciemniowego i są już wywoływalne. Nie mogę przypomnieć sobie jak to się nazywało. Podobnym efektem jest zjawisko Alberta

W czasach gdy pracowałem jako laborant w ciemni zjawisko było bardzo powszechne - w mojej ocenie prawie we wszystkich ciemniach był zbyt wysoki poziom oświetlenia. Ten test, który opisałem doskonale to pokazywał.

Zamiast monet należy przygotować nieprzezroczysty kawałek kartonu i przesuwać go co skok czasu (robiąc w ten sposób klin optyczny). To absolutnie podstawowe narzędzie - mierzy i porównuje się kliny.

W kwestii organizacji ciemni - oświetlenie ciemniowe należy traktować jako "wroga". Tam gdzie jest niewskazane po prostu unikać. Czyli nie może bezpośrednio padać na deskę powiekszalnika (ta powinna też być wyciemniona), nie powinna też oświetlać kuwety z wywoływaczem (wywołuje się na czas). Przy ręcznych ingerencjach typu dowołanie najmniej ile trzeba. Od przerywacza oczywiście już spoko.

Pozdro
Wiesiek

RobertMiernik
25-12-2015, 19:38
Tak, paski są dokładniejsze, ale przy monetach z definicji stosuje się dużo dłuższe czasy, dłuższe niż przy dowolnej 'standardowej' ekspozycji papieru na światło ciemniowe, więc także daje po prawne wyniki.

Przy normalnej pracy w ciemni po naświetleniu papier od razu idzie do wołania, więc naświetlanie jako preflashing dla światła ciemniowego raczej ma marginalne znaczenie i najbardziej szkodliwe jest świecenie na niezaświetlony jeszcze papier, a w tym przypadku test to wykaże bez problemu.


Sprawdzałem kiedyś ten drugi sposób, dał identyczne wyniki co pierwszy a moim zdaniem monety testują to co powinny ze strony, z której powinny a test z paskami jest 'odwrócony'.

Wujot
25-12-2015, 19:50
To nie są tożsame procedury. Powiedzmy, że próba z monetami wykaże, że 1 min ekspozycja jest bezpieczna tzn nie powoduje widocznego zszarzenia papieru. Tymczasem podczas naświetlania odbitki oznacza to 60 s zjawiska które nazwałeś preflashing i będzie ono oddziaływało na stopniowo eksponowane cienie zmieniając niekorzystnie ich przebieg.

Pozdro
Wiesiek

RobertMiernik
25-12-2015, 20:26
Tak, dlatego próbę się robi do 30 min - 45 min

Zauważ, że papier po wyjęcia z szuflady na maskownicy leży może minutę, później jest naświetlany powiedzmy minutę i ląduje w wywoływaczu. Jego maksymalna ekspozycja światłem bezpiecznym to będzie 2 no powiedzmy 5 minut na okrągło. Jeśli po 30 minutach nie ma śladu zadymienia to nie będzie też po minucie przy wcześniejszym naświetleniu.

Test z monetami jest lepszy niż z paskami bo symuluje rzeczywistą sytuację.

Najpierw na papier świeci lampa ciemniowa, później powiększalnik. Testowanie czy lampa ciemniowa nie zaświetla papieru już naświetlonego w trakcie przenoszenia z maskownicy do kuwety ma sens jeśli się idzie do tej kuwety 20 metrów, w większości przypadków to będzie ile 2 sekundy? 5 sekund? - całkiem nieistotne (oczywiście nieistotne jeśli test z monetami wychodzi poprawnie).

Test z paskami działa z drugiej strony, najpierw naświetlasz a później odkładasz papier na XX minut na bok - kto tak pracuje? Może, jeśli ktoś ma tak właśnie proces ustawiony albo jest tak przyzwyczajony to czemu nie, kiedyś miałem część mokrą w innym pomieszczeniu, wtedy rzeczywiście odkładałem papiery i hurtem wołałem po zrobieniu 2,3,5 powiększeń, więc czasem i po 10 minutach ale u mnie akurat nawet wtedy papier leżał w szufladzie, więc lampa na niego nie świeciła.


Edit: próba musi absolutnie wykazać minimum 10-15 min całkowitej odporności ja nigdy nie miałem wyniku gorszego niż 30 min, inaczej światło jest toksyczne i nie należy go używać.

Wujot
26-12-2015, 21:57
Zauważ, że papier po wyjęcia z szuflady na maskownicy leży może minutę, później jest naświetlany powiedzmy minutę i ląduje w wywoływaczu. Jego maksymalna ekspozycja światłem bezpiecznym to będzie 2 no powiedzmy 5 minut na okrągło. Jeśli po 30 minutach nie ma śladu zadymienia to nie będzie też po minucie przy wcześniejszym naświetleniu.
.

Ale wiesz to na pewno czy tylko Ci się tak zdaje?
Moim zdaniem warto to sprawdzić - dla różnych papierów było różnie ale jak pamiętam taka próba drastycznie skracała czas, który wydawał mi się bezpieczny.

Zamiast negować należałoby się temu przyjrzeć - być może jest to prawie nieistotne. Ale jak sam doskonale wiesz praca fotografa to wyciskanie tych prawie nieistotnych czynników tu 1%, tam 3% lepiej aż po paru godzinach pracy mamy 100% lepszy wynik. Ciemni to dotyczy tak samo jak studia.

Pozdro
Wiesiek

RobertMiernik
26-12-2015, 22:17
Zgadza się.

kux
26-12-2015, 22:40
Taka ciekawostka:
Zrobiłem sobie kilka lat temu lampę ciemniową z kilkunastu żółtych diód superflux i działało to świetnie - nie zauważyłem, żadnych skutków ubocznych na papierach ilforda. Natomiast gdy pożyczył ją kolega używający fomy - stwierdził, że jednak naświetla....

RobertMiernik
26-12-2015, 23:29
Niestety taka uroda papierów, że każdy trzeba sprawdzać oddzielnie...

tomski
03-01-2016, 22:54
Tak krótko w temacie: przestestowane swiatełka w ciemni z efektem pozytywnym. Na papier Ilforda Multigrade IV RC nie działają. Zrobiłem test z monetami do 15 minut i wywołany papier był biały jak śnieg. W łazience zamienionej na ciemnię miałem naprawdę dzięki nim bardzo jasno. Odległośc od sciany z rozciągnietymi na niej swiatełkami do maskownicy i kuwet była okolo 1,5 metra. Nie testowałem na papierze foma vario, bo zabrakło mi czasu. Pierwsza sesja w ciemni udana.