PDA

Zobacz pełną wersję : Co robić w sytuacji gdy para młoda chce zrezygnować z pleneru?



gerronimo
03-10-2015, 10:33
Cześć. Wiem, że zaglądają tutaj "ślubniaki", dlatego liczę na Waszą poradę :). Mam właśnie problem z PM, z którą nie mogę dogadać się co do terminu pleneru. W umowie wpisaliśmy do miesiąca po ślubie, raz sesję przełożyłem ja, dwukrotnie oni. Właśnie mija miesiąc, byliśmy umówieni na jutro, ale dostałem wiadomość, że się rozchorowali i ostatecznie chcą zrezygnować z pleneru, o czym zresztą już wcześniej wspominali. Liczą na "kompromis", w domyśle - żebym zszedł z ceny. Problem polega na tym, że w umowie mam zapis, że rezygnacja przez klienta z sesji plenerowej nie powoduje obniżenia ceny za usługę i o tym wiedzieli jeszcze zanim podpisali umowę. Co byście w tej sytuacji zrobili? Nagiąć się i zejść z ceny? (jeśli tak, to o ile zejść, bo ciężko mi to teraz wyliczyć). Czy trzymać się sztywno umowy i być może popsuć sobie nieco relacje z klientami? Myślę, żeby zaproponować inny termin, ale nie wiem, czy znowu nie wykręcą się brakiem czasu lub chorobą.

dmk
03-10-2015, 11:56
Pamiętaj o starej zasadzie, że jak ktoś będzie zadowolony to powie o tobie 5 osobom, a jak niezadowolony to 50.

pioterkow
03-10-2015, 12:03
Mam właśnie problem z PM, z którą nie mogę dogadać się co do terminu pleneru. W umowie wpisaliśmy do miesiąca po ślubie, raz sesję przełożyłem ja, dwukrotnie oni. Właśnie mija miesiąc, byliśmy umówieni na jutro, ale dostałem wiadomość, że się rozchorowali i ostatecznie chcą zrezygnować z pleneru, o czym zresztą już wcześniej wspominali. Liczą na "kompromis", w domyśle - żebym zszedł z ceny. Problem polega na tym, że w umowie mam zapis, że rezygnacja przez klienta z sesji plenerowej nie powoduje obniżenia ceny za usługę i o tym wiedzieli jeszcze zanim podpisali umowę. Co byście w tej sytuacji zrobili?
Nie jestem "slubniakiem" ale dla mnie ta sytuacja jasno wskazuje że po prostu chcą zrezygnować z Twoich usług.
W terminie jak napisałeś "miesiąca po ślubie" napewno można "wyzdrowieć" i znaleźć czas na sesje.
Może nie są zadowoleni z Twoich zdjęć i głupio im to powiedzieć wprost...?
Ja uważam że jeśli klient podpisuje umowę to jest ŚWIADOMY warunków i jeśli zrezygnuje to i tak warunki umowy ma wypełnić.
Ale... w tym wypadku może spróbuj z nimi szczerze porozmawiać dlaczego rezygnują z Twojej sesji plenerowej.
Bo w wymawianie się chorobą to nie bardzo wierzę w skali miesiąca czasu...
Zaproponuj im inny termin a jeśli znowu pojawią się jakieś przeszkody w realizacji to szczerze pogadaj z nimi.
Może taka rozmowa da Ci więcej na przyszłość niż prawne egzekwowanie należności na podstawie umowy... :)
Powodzenia!
Piotrek

Assire
03-10-2015, 12:18
Z drugiej strony umowa to umowa i PM powinni się z tym liczyć. Ja bym zaproponował termin, ewentualnie dwa. A jak nie chcą to nie, ich problem, było się dogadywać przed podpisaniem umowy.

gerronimo
03-10-2015, 12:21
@pioterkow - nie, to nie tak, że oni przez miesiąc wymawiają się chorobą ;). Info o chorobie dostałem teraz, na dzień przed tym jak w końcu mieliśmy się spotkać. Wcześniej to był po prostu brak czasu, bo w tygodniu nie bardzo mogą zwolnić się z pracy. To, że moje zdjęcia się im nie podobają też raczej nie wchodzi w grę. Dostali zajawkę z dnia ślubu i byli bardzo zadowoleni :) Poza tym mieli mnie z polecenia innej pary, tak więc moje zdjęcia widzieli i myślę, że wybrali świadomie. Zaproponuję im jeszcze jeden weekend i myślę sobie, że w ostateczności zejdę im z ceny o 50% wartości pleneru.

pioterkow
03-10-2015, 12:28
Zaproponuję im jeszcze jeden weekend i myślę sobie, że w ostateczności zejdę im z ceny o 50% wartości pleneru.
Myslę że w tej sytuacji jest to mądre i dla Ciebie "biznesowe" rozwiązanie.
Jeśli podpisali z Tobą umowę i teraz z jakiegoś powodu nie chcą Twoich usług, ale chcą obniżenia ceny to taki gest jest wyłącznie Twoją dobrą wolą dla nich.
Jak tego nie docenią to weź prawnika i skasuj ich na 100% umowy ;)

kurczeblade
03-10-2015, 14:05
Ja bym raczej nalegał na zapłatę całości. Tutaj nie chodzi o dobry gest, tylko o fakt że sami zrezygnowali z pleneru i to ich wyłącznie wybór, gdybyś wiedział wcześniej to nie musiałbyś podpisywać z nimi umowy, a zamiast takiej Pary Młodej wziąłbyś innych i miałbyś zapłacone całość. Zablokowali Ci miejsce, i tym sposobem tracisz pieniądze. Taka sesja nie mniej niż 500 zł. Wyobraź sobie teraz ludzi, którzy piszą Ci po fakcie, że nie chcą zdjęć z przygotowań, nie chcą pleneru i żebyś to podzielił na pakiety i zapłacą tylko za zdjęcia ze ślubu - przez takie decyzje tracisz pieniądze.

Daj im jeszcze czas. Napisz że jest ładna jesienna atmosfera, zaproponuj jakiś park, i że zrobicie szybką sesje.

pioterkow
03-10-2015, 14:13
gdybyś wiedział wcześniej to nie musiałbyś podpisywać z nimi umowy, a zamiast takiej Pary Młodej wziąłbyś innych. Zablokowali Ci miejsce, i tym sposobem tracisz pieniądze. Taka sesja nie mniej niż 500 zł.
Pytanie tylko czy Kolega akurat ma tak bardzo wypełniony kalendarz... ;)
I może bardziej mu zależy na pozytywnej opinii u ludzi i przyszłych klientach niż na postawieniu na swoim za wszelką cenę...
Czasami lepiej odpuścić te 50% niż użerać się z ludźmi o śmieszne 500PLN.
Zgadzam się*z Tobą że na pewnym poziomie usług trzeba się sztywno trzymać warunków kontraktu i go bezwzględnie egzekwować.
Ale napewno nie jest to poziom 500 PLN za sesje zdjęciową. Taka kwota to poziom tzw. "fotoziutków".
Dobrze o Koledze świadczy że chcę tą sprawę załatwić korzystnie dla wszystkich. :)
Troche dziwna ta sytuacja - widzieli zdjęci Kolegi gerronimo, podobały się i nie rozumiem dlaczego unikają sesji plenerowej...?
Gdybym miał fotografa którego prace mi się podobają to napewno nie zrezygnował bym ze zdjęć wymawiając się chorobą itp.
Zwłaszcza że (tak jak napisał) jest otwarty na terminy dogodne dla nich...

kurczeblade
03-10-2015, 15:31
Często mam ludzi, którzy marudzą później że nie chce im się na sesje chodzić. Przeważnie są to Pary Młode które są z dłuższym stażem i aż tak im na takich zdjęciach nie zależy, albo czasu nie mają. Miałem sytuacje jak zrezygnowali z sesji plenerowej, ale sami stwierdzili że płacą za całość - chociaż nalegałem żeby zrobili, nie dali się przekonać, zwyczajnie powiedzieli że nie mają czasu i nie chcę im się :)

RomanZWrocławia
03-10-2015, 19:24
masz więc jasną sprawę
1) sam lub z pomocą prawnika wytrzesz klientami parkiet i wtedy:
a) zmusisz ich do pleneru (będzie to wspaniałe przeżycie ze względu na panującą atmosferę)
b) wyciśniesz z nich pieniądze zgodnie z literą umowy ( wspomniana atmosfera pojawi się przy odbiorze zamówienia)

2) będziesz człowiekiem

pomyśl o zmianie konstrukcji cennika. Skoro sesja w plenerze nie jest wyodrębnionym jego elementem ( nie wiesz ile masz za rezygnację z pleneru dać zniżki) ustaw to np. tak: Obsługa całej imprezy w dniu ślubu kosztuje: xxxxx zł . W tej cenie co sobie młodzi zażyczą wg ich uznania, i ta cena niech pokrywa 95% całej usługi.
Za pracę a nie "plener"w inny dzień x złoty. Ten x odpuszczasz w wypadku rezygnacji np z pleneru.
Jeszcze mi nikt nie przeniósł pleneru na dzień ślubu, żeby zaoszczędzić x, a dla mnie największą radością jest telefon: sesji nie będzie bo....
i za dmk:
Pamiętaj o starej zasadzie, że jak ktoś będzie zadowolony to powie o tobie 5 osobom, a jak niezadowolony to 50.
z tego jak opisujesz całą sprawę wynika, że nie mamy tu do czynienia z cwaniakami chcącymi po fakcie wysępić jakieś pieniądze. Ludziom się zmieniły plany z różnych przyczyn i tyle. Nigdy tak w życiu nie miałeś?
W tej branży naprawdę opłaca się być.... wyrozumiałym.

gerronimo
03-10-2015, 21:15
@RomanZWrocławia - nigdzie nie napisałem, że ta para coś próbuje ugrać i też właśnie chcę być "człowiekiem" i jakoś po ludzku rozwiązać tą kwestię. Zresztą sam poprosiłem ich o przesunięcie pierwszego terminu na jaki się umawialiśmy z powodów rodzinnych. Póki co stanęło na tym, że zaproponowałem im dwa inne terminy, a jeśli ostatecznie zrezygnują, to dam zniżkę 50% wartości pleneru. Ktoś wyżej napisał, że cena 500 zł jest fotoziutkowa i jak tak sobie podliczyłem, to wychodzi na to, że jestem fotoziutkiem, bo u mnie cena za plener to właśnie 500 pln. W każdym razie niech będę o te 250 zł stratny, świat się nie zawali ;). Tak swoją drogą, to z tym byciem "człowiekiem" to też niełatwa sprawa. Niby te kilka stówek w plecy to nic wielkiego, ale jak przyjdzie do płacenia zus-u i podatków, to nie pójdę do urzędnika i nie będę prosił o bardziej ludzkie podejście do sprawy, bo mi jeden klient zrezygnował z pleneru, a drugi np. z fotografowania przygotowań (tacy się w przeszłości parę razy trafiali).

robin102
03-10-2015, 21:28
@RomanZWrocławia - nigdzie nie napisałem, że ta para coś próbuje ugrać i też właśnie chcę być "człowiekiem" i jakoś po ludzku rozwiązać tą kwestię....
Ale dam se reeenke uciąć, że tak jest, że im się odwidziało i już napalenie na plener odeszło w siną dal a parę stówek się przyda do kredytu na nowe M. Przed ślubem przy podpisywaniu umowy to niektóre pary sprawiają wrażenie, że dla sesji plenerowej ślub biorą :D. Potem wszystko idzie często w marny pył. Wracając do sprawy jak Roman pisze człowiekiem trzeba być dla nich i dla siebie i dbać o swoje przychody i nie za łatwym sposobem dać się wyślizgać z kaski, czyli walczyć do końca, ale z fasonem. Zaproponuj im, że zamiast pleneru ślubnego zrobisz im kiedyś sesje rodzinna, albo sesję dziecku, albo chrzest, a na ten czas cena nie ulega zmianie, bo TY nie rezygnujesz tylko oni. Inna sprawa, że w umowie warto mieć zapisy dyscyplinujące np. że termin oddania materiału gotowego liczy się od dania sesji plenerowej, a na spotkaniu warto uświadomić, że jeśli organizacja sesji się przeciąga np max do 2 tygodni to materiał z ich ślubu leci na koniec kolejki do edycji i będą czekać i czekać i czekać..i . Warto to w umowie mieć napisane. Wiadomo umowa niby tylko umowa, pisałki na papierze i trudne do wywalczenia w praktyce, ale napisać warto.
ps.
Termin sesji plenrowej max 10 dni od daty ślub, zapisz sobie to w umowie w ten sposób.

gerronimo
03-10-2015, 21:40
@robin102, teraz to już po ptakach, bo napisałem już im o tej zniżce. Klientka wytknęła mi, że ja również przesunąłem pierwszy ustalony termin, kiedy oni byli przygotowani. No i dobra, jak pisałem, te 2,5 stówki mnie nie zbawi. Zresztą liczę, że jednak przemyślą sprawę i nie zrezygnują, zobaczymy. Co do mojej umowy, to mam zapisane 30 dni od ślubu na wykonanie pleneru. Zdarza się, że klienci zaraz po ślubie wyjeżdżają w podróż poślubną, zdarza się też, że mi coś wypadnie. Dlatego uznałem, że ten miesiąc to taki rozsądny czas, ale i tak przeważnie robię plenery w pierwszym lub drugim tygodniu po ślubie. Do tej pory bardzo rzadko zdarzało się, żeby klient rezygnował z sesji, częściej z przygotowań, albo np. chcieli skracać moją obecność na weselu. Stąd potem te zapisy w umowie.

robin102
03-10-2015, 21:51
Wpisz sobie 10 dni max 14 dni sesja w plenerze od dnia ślub i określ w umowie w jakie dni sesje robisz np dni poza weekendem z wiadomych powodów i np wtorki-środy z wiadomych powodów. To oczywiste, że ludzie gdzieś wyjeżdżają, rozchorowują się ect, ale lepiej jak Ty im będziesz robił łaskę ;) szedł na rękę niż odwrotnie. Wyobraź sobie zrobienie 25-30 zleceń w 6 mięsięcy, gdy każda para ma miesiąc na ogarnięcie się do zdjęć w plenerze. U mnie też ten sezon na wielu rezygnacja plenerowych, bo albo w Warszawie mieszkają, albo brzuch urósł, :) albo mężowi się nie chce już.

adrian
03-10-2015, 21:56
Moim zdaniem wyjście z twarzą z takiej sytuacji to powiedzenie parze młodej, że mają opłacony plener i nie chciałbyś, żeby im przepadło (w sensie, że i tak muszą za niego zapłacić). Pewnie nie czują się swobodnie przed obiektywem. Zawsze możesz powiedzieć, że nic nie tracą robiąc plener, najwyżej pokażesz im wglądówki wcześniej i nie włożysz tego do albumu.

Tu nie chodzi o łaskę ani inne takie. Masz swój biznes, musisz dbać o swoje.

robin102
03-10-2015, 23:54
Gerronimo "Twoje reguły gry" czyli zapiski w umowie o 30 dniach to to samo jak byś se zapisał 2 miesiące, albo 4 miesiące. Twój zapis wprowadza w ludzi totalne rozprężenie i poczucie, że na plener zawsze mają czas. Jak nie za tydzień to za dwa albo za trzy, albo kiedyś tam :) Zmień to na najbliższy sezon. U mnie jest max 10 dni, a 80% zdjęć w plenerze robię 3-4 dni po ślubie wtorek- środa po weekendzie ślubnym.

dariusz.stopa.52
04-10-2015, 10:42
Ja powiem jak to wyglada z drugiej strony. Uwazam ze 30 dni na sesje w plenerze to normalny termin, bo duzo par ma wiecej na glowie niz robienie zdjec 2-3 dni po slubie, dodatkowo mnostwo osob od razu jedzie w podroz, bo to juz nie te czasy ze mozna wziac miesiac urlopu w rbocie.

Co do obnizki ceny jakbym sam zrezygnowal z sesji to nigdy bym nie wymagal zeby fotogral zszedl z ceny. Jak podpisuje sie umowe to wiadomo jakie sa warunki i tyle.

robin102
04-10-2015, 12:26
Tylko po co nam ta wiedza :D ALE, ALE w jednym masz rację. Para Młoda po ślubie ma pierdylion różnych ciekawych zajęć, mniej ciekawych jak i rozrywek i rzeczywiście do sesji plenerowej ciężko się zebrać. Właśnie dlatego fotograf poważnie traktujący swoją robotę i szanujący klientów oraz siebie kuje żelazo puki gorące :) czyli w miarę sił i możliwości ciśnie na najszybsze wykonanie zdjęć plenerowych dla swojego dobra i dobra Pary Młodej. Czym dalej od ślubu tym mobilizacja do pleneru coraz mniejsza w przeważającej grupie par. Oczywiście poza wyjątkami, bo nie można generalizować. Są czasem podróże poślubne, choroby ect. Czasem. Wszystko to jednak fotograf jest zobowiązany przedstawić Parze Młodej na rozmowie, ewentualnie zapisać w umowie i zadbać aby umowę przeczytali. Nic nie kręcić i nie zacierać rąk, że kolejni umowy nie czytali uffff :)
ps.
Ciekawostka, dawno temu jedna para co każdy czwartek do mnie dzwoniła z chęcią umówienia się na weekend na zdjęcia plenerowe. Za każdym razem się dziwili, że w sobotę nie mogę, a im w tygodniu nie bardzo się chce :D To jest perspektywa Pary Młodej :)

dariusz.stopa.52
04-10-2015, 13:42
Niestety sa zawody w ktorych pracuje sie w weekendy. Wybierajac fotografie chybs kazdy sie z tym godzi. Ja nie narzekam ze ludzir do mnie chcs przyjsc o godz np 19, idac na studia wiedzialem z czym moj zawod sie wiaze.

Ja bym nie podpisal z fotografem umowy, ktoty ma zapisane 10dni po slubie sesja. I sadze ze duzo takich osob jest

robin102
04-10-2015, 14:12
Coś chyba nie zrozumiałeś Dariuszu o tych sobotach. Ja nie narzekam na zajęte soboty. Cieszy mnie to :) ale jak wyżej napisałem perspektywa patrzenia na świat dwojga młodych ludzi bywa taka; Jak to sobota u pana zajęta !, przecież tylko my jesteśmy na świecie i tylko my braliśmy w sobotę ślub, a inni to pewne w poniedziałki więc my koniecznie chcemy sesje plenerowa mieć w sobotę bo w tygodniu bo po pracy nam się nie chce. Już jaśniej nie da mi się wyłożyć ;)
Tak na marginesie to ja z żadnym usługodawcą nie wszedł bym w usługę który nie szanuje swojego czasu, swojej gotowości do wykonania usługi i prawdopodobnie usługi robi okazjonalnie od przypadku do przypadku, a złapanie klienta jest celem nadrzędny i zrobi dla tego celu niemal wszystko i wszystko obieca.
Tyle ode mnie, bo dalej to bezsens toczyć tą rozmowę.

kalcim
07-10-2015, 12:01
Niestety. Większość par uważa się "za pępek świata". Warto o tym pamiętać w trakcie rozmowy.

pasynki
09-10-2015, 10:50
Cześć. Wiem, że zaglądają tutaj "ślubniaki", dlatego liczę na Waszą poradę :). Mam właśnie problem z PM, z którą nie mogę dogadać się co do terminu pleneru. W umowie wpisaliśmy do miesiąca po ślubie, raz sesję przełożyłem ja, dwukrotnie oni. Właśnie mija miesiąc, byliśmy umówieni na jutro, ale dostałem wiadomość, że się rozchorowali i ostatecznie chcą zrezygnować z pleneru, o czym zresztą już wcześniej wspominali. Liczą na "kompromis", w domyśle - żebym zszedł z ceny. Problem polega na tym, że w umowie mam zapis, że rezygnacja przez klienta z sesji plenerowej nie powoduje obniżenia ceny za usługę i o tym wiedzieli jeszcze zanim podpisali umowę. Co byście w tej sytuacji zrobili? Nagiąć się i zejść z ceny? (jeśli tak, to o ile zejść, bo ciężko mi to teraz wyliczyć). Czy trzymać się sztywno umowy i być może popsuć sobie nieco relacje z klientami? Myślę, żeby zaproponować inny termin, ale nie wiem, czy znowu nie wykręcą się brakiem czasu lub chorobą.
Umowa umową , ale nie można być sztywnym, konkurencja czyha, a naprawdę najlepsza reklama to z ust do ust.

Krzysztof Orłowski
14-10-2015, 16:02
Miałem też i ja ciekawego klienta. Na tydzień przed weselem, które miałem filmować przyjechał do mnie przyszły Pan Młody z prośbą o wycofanie zamówienia i zwrot zadatku. Jako powód wymyslał dziwne przyczyny i wszystko kupy się nie trzymał dlaczego chce zrezygnować. Zastanawiałem się czy mój "produkt" jest słaby czy są inne przyczyny. Zawsze lepiej wcześniej wiedzieć dlaczego klient rezygnuje z usługi niż dojść samemu do tego po kilkunastu niefilmowych weekenach spędzonych w domu. Obiecałem, że zwrócę kasę jak będzie ze mną szczery. No i udało się. Młodzieniec oznajmił, że mamusia załatwiła kamerzystę z większą kamerą lepiej widoczną dla gości weselnych. Na szczęście to producent kamery przegrał z konkurencją a nie ja.

pioterkow
14-10-2015, 22:01
Młodzieniec oznajmił, że mamusia załatwiła kamerzystę z większą kamerą lepiej widoczną dla gości weselnych. Na szczęście to producent kamery przegrał z konkurencją a nie ja.
Zainwestuj w coś takiego:
www.sdmmag.com/ext/resources/SDMeNews/largevideocamera.gif

Mamusia byłaby zachwycona... :shock: :mrgreen:

Krzysztof Orłowski
16-10-2015, 13:10
Zainwestuj w coś takiego:
www.sdmmag.com/ext/resources/SDMeNews/largevideocamera.gif

Mamusia byłaby zachwycona... :shock: :mrgreen:

Sprzęt marzenie, no i radość mamusi serce by radowała.

gerronimo
08-11-2015, 20:29
Wypadałoby dopisać parę słów do tego tematu. Ostatecznie udało się zrobić ten plener, chociaż oni bardzo nalegali na to, żebym obniżył cenę o 500 pln, a sesji żebyśmy w ogóle nie robili. Nie chciałem jednak przystać na takie rozwiązanie, zwłaszcza, że zaproponowałem im 3 następne terminy, w tym jeden weekendowy (co było pójściem im na rękę z mojej strony). No i spotkaliśmy się pewnego jesiennego popołudnia. Jako że lekko padało i było wietrznie, już od początku miałem trudne zadanie, głownie z uwagi na fochy panny młodej. Co tu dużo pisać, szczęśliwi nie byli, a jak pewnie wiecie praca z taką parą nie należy do przyjemnych. Ograniczyliśmy się na ich prośbę tylko do jednego miejsca i jednej godziny. Efekty moim zdaniem jak na takie podejście ze strony PM były całkiem niezłe. Mogło być lepiej, ale te 30 zdjęć udało się "wyciągnąć". Myślałem więc, że temat zostanie zakończony, rozliczymy się i każdy pójdzie w swoją stronę bez niepotrzebnych wzajemnych pretensji. No ale nie... klienci już po odebraniu całego materiału stwierdzili, że zdjęcia z pleneru się im nie podobają, że jest ich za mało i że w ogóle to oni wyszli niekorzystnie i tak sobie tego nie wyobrażali. Przy okazji uczepili się zdjęć z reportażu. Co tu więcej pisać, trafił mi się trudny i dość nieprzyjemny klient. Aktualnie koresponduję z nimi i wyjaśniam te nieporozumienia, ale nie jest fajnie. Zaczął się szantaż z ich strony, jakieś straszenie sądami itp. Być może założę o tym osobny wątek, ale na razie czekam na rozwój wydarzeń. Może być ciekawie ;)

dmk
08-11-2015, 20:39
Załóż wątek. Chętnie poczytam :)

RomanZWrocławia
08-11-2015, 22:01
gerronimo
przepraszam, ale było z góry wiadomo jak to się może zakończyć.
Pytanie czy te pieniądze są dla Ciebie warte tej straty czasu i nerwów jakie masz teraz
W tej chwili ja bym zrezygnował z kontaktu z nimi. Tu wyraźnie chodzi o to by "dowalić"drugiej stronie. Nie będzie żadnych sądów i innych bzdur. Muszą sobie pobulgotać i powylewać złość, za to że musieli zagrać tę część rozgrywki na twoich warunkach. Maile do spamu, telefony do blokowanych. Każde słowo z twojej strony tylko podsyca ich ogień COKOLWIEK powiesz.
Lub jeśli bardzo lubisz się targać z ludźmi proś o wszelką korespondencję w formie pisemnej wysyłanej do Ciebie za potwierdzeniem odbioru. Uzasadnij, ze taką formę doradził ci Twój prawnik jako materiał do przyszłej sprawy w sądzie. Na inne formy komunikacji nie odpowiadaj. Stawiam flaszkę weselnej, że nie nie dostaniesz ani jednego listu.
Przerabiałem takich też. To kwiaty tego biznesu, o których opowiada się przy wódzie na spotkaniach środowiskowych. Nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek tego typu sprawa trafiła do sądu.

gerronimo
08-11-2015, 23:45
@RomanZWrocławia, zgadza się, można było to przewidzieć. Zresztą z tą parą już przy podpisywaniu umowy były małe zgrzyty, np. jakieś zapisy im nie pasowały i chcieli je zmieniać. Aktualnie po prostu staram się im kulturalnie wytłumaczyć, że ich pretensje są delikatnie mówiąc nie na miejscu. Dużo by pisać, ale np. uczepili się, że na zdjęciach nie ma jakiegoś tam ich kuzyna i że w ogóle za mało jest zdjęć pozowanych, mimo, że w umowie mam zapisane, że takie zdjęcia wykonuję tylko na wyraźne życzenie klienta i że robię reportaż, a nie katalogowanie gości weselnych. Jest jeszcze parę innych drobnostek, ale musiałbym zakładać nowy temat, żeby to wszystko dokładniej opisać. Na razie poczekam jak się to rozwinie, mam nadzieję, że po sądach nie będą mnie ciągać ;).

RobertMiernik
09-11-2015, 00:05
Ech, ciężki klient to dobry klient, sprawia że następnym razem, wiesz na jakie sygnały zwracać uwagę przy podpisywaniu umowy, żeby się drugi raz nie wpakować ;)

A przygody możesz opisywać tutaj, zmienimy temat na "Trudne sprawy - Przypadki Gerronima" i będzie ok ;)

Czy dobrze zrozumiałem, że przekazałeś cały materiał ale jeszcze nie jesteś rozliczony? Spory błąd, odzyskanie pieniędzy może być ekstremalnie trudne.
No chyba, że źle zrozumiałem i jesteście już na zero, wtedy zdecydowanie polecam strategię Romana.

gerronimo
09-11-2015, 00:19
Trudnych klientów już paru w "karierze" miałem, ale sądem to mnie jeszcze nikt nie straszył :). Z nimi już się rozliczyłem, oddałem materiał i odebrałem pieniądze. Dałem też do podpisania papierek potwierdzający odbiór z zapisem, że akceptują całość i nie wnoszą żadnych zastrzeżeń. Czyli teoretycznie temat powinien być zamknięty. Problem polega na tym, że zdjęcia odebrał Pan Młody. Nie wiem jakie to ma znaczenie, ale Pani Młoda sugeruje mi teraz, że ona skoro ona nic nie podpisywała, tylko mąż, to ma prawo żądać ode mnie jakiegoś zadośćuczynienia za to, że niby zdjęcia plenerowe nie wyszły, albo że nie ma na zdjęciach z reportażu kilku osób. Według niej także album (fotoksiążka) jest źle ułożona, bo kogoś tam niby pominąłem. Niektórzy ludzie po prostu nie rozumieją, że reportaż ślubny to nie jest katalogowanie gości weselnych, tylko ułożenie zdjęciami pewnej historii. Czepia się też tego, że np. na niektórych zdjęciach mieli dziwne miny, itp. Generalnie takie szukanie dziury w całym.

RomanZWrocławia
09-11-2015, 00:51
Według niej także album (fotoksiążka) jest źle ułożona, bo kogoś tam niby pominąłem :) :)
mała podpowiedź - ja ZAWSZE wysyłam projekty albumów czy to wyklejanych, czy fotoksiążek w formie elektronicznej do zatwierdzenia. Poprawki zdarzają się raczej rzadko, za to mam maila z zamykającą ewentualne późniejsze uwagi mamy, świekry, wujenki, formułką " akceptuję do wykonania"

sugeruje mi teraz, że ona skoro ona nic nie podpisywała, tylko mąż, to ma prawo żądać ode mnie jakiegoś zadośćuczynienia :) :) :) :) :)
uczyniłeś dzisiejszy wieczór mój piękniejszym
Zapomnij tych klientów i to zlecenie, to już przeszłość ;)

gerronimo
09-11-2015, 01:07
@RomanZWrocławia, z tym pokazywaniem projektów albumów to zdania są podzielone. Ja swego czasu pokazywałem, no i niestety przez to miałem dość często opóźnienia w oddawaniu materiałów do druku. Zamiast zacząć pracę nad następnym zleceniem grzebałem w albumie, który moim zdaniem był zaprojektowany bardzo dobrze. Czasami jest tak, że wprowadzenie przez klienta choćby paru zmian w fotoksiążce burzy cały koncept, nad którym pracowałem kilka godzin. Od pewnego czasu nie wysyłam projektów do akceptacji i praktycznie żadna para nie miała uwag. Oczywiście w umowie mam zapis, że zdjęcia do albumów wybieram sam i na spotkaniach z PM też o tym wspominam, żeby nie było później nieporozumień.

RomanZWrocławia
09-11-2015, 01:51
wiem o czym mówisz , czasem wymiana jednego zdjęcia rozpieprza pomysł na całą stronę, czy rozkładówkę, z drugiej do takich zdarzeń dochodzi naprawdę rzadko, A za to mam święty spokój. Oczywiście ja też dla siebie rezerwuję zadanie wybierania zdjęć do albumu, jeśłi coś nie gra pytam o sugestie czego by sobie życzyli i ponownie sam wybieram inne. Nie ma oczywiście mowy o sytuacji typu : pan podeśle zdjęcia to my coś wybierzemy. Raz chyba jedyny w życiu zgodziłem się eksperymentalnie na układ, że młodzi wybierają zdjęcia do albumu. To co zostało po ich selekcji mogło doprowadzić do płaczu.

zbaw
09-11-2015, 09:29
Obniż cenę za nie robienie pleneru(50% kasy z pleneru dla ciebie) lub w zamian niech wybiorą dodatkowe zdjęcia + odbitki ze ślubu/wesela. Dla drugiej opcji dopasuj ilość, aby nie było straty dla nich.

Aeon88
10-11-2015, 01:13
Umowę podpisywali oboje, czy tylko młody? Ogólnie to w jej interesie leży żeby się na odbiorze zdjęć pojawić. To że jej nie było nie jest Twoją winą tylko jej lenistwem. A jak nie mogła to powinna przyjechać w innym dniu, kiedy ma jak. Ona się czepia bo tych 500zł nie może przetrawić. Chwyta się jak widać czego popadnie, żeby wymusić jakieś zwroty.

Ty masz być w porządku, zdjęcia mają być dobre, na poziomie tych z portfolio, wszystko oddane w ustalonej ilości i ustalonym czasie. Gość odebrał, zapłacił, podpisał że są ok, sprawa zamknięta.

tomisiek
10-11-2015, 10:32
Młodzi... 95% jest super a te 5% potrafi zniechęcić wykonywanie zdjęć ślubnych ;) Co do takiej sytuacji - ja w umowie mam zapis, że nie gwarantuję ujęcia każdego gościa - właśnie dlatego, ze to repo, a nie fotografia paszportowa uczestników. Po drugie - w umowie mam też, że młodzi poznali moje portfolio i akceptują styl zdjęć. Po trzecie - mam zapis, że rezygnacja z jakiejkolwiek części zlecenia po podpisaniu umowy nie ma wpływu na ustaloną cenę. Tyle co do porad "na przyszłość". A teraz powiedziałbym młodej - ok. Idź do sądu. Jeżeli praca jest zrobiona dobrze, nie bój się skonfrontować tego chociażby z wyrokiem sądu. Sąd to dla niej: wpis, koszt jakiejś papugi. Sprawa będzie ciągnęła się lat... 3 może 4 (dwie instancje). Dlaczego chcecie się dać zastraszyć "pójściem do sądu"? Sąd to nie koniec świata a normalna sprawa jak się prowadzi działalność. Pewnie - lepiej omijać, ale dać się pojechać jakiejś pindzi-mindzi...

RAF7705
10-11-2015, 14:17
Ja bym nikogo na siłę nie ciągnął na plener.
Wogóle, to czemu nie ma podziału w cennniku.
Przygotowania......
Ślub.......
Wesele.......
Plener......
Cena w miejscu kropek.
Każdy bierze co potrzebuje.
Podpisuje umowę, na co się zdecydował a potem już nie ma odwołania od umowy.
A teraz to wygląda na sprzedawanie usługi, której sobie klient nie życzy.
Nie cierpię tego, jak mi ktoś na siłę chce coś sprzedać.

zbyszekD7000
10-11-2015, 14:46
Też się dziwię że nasz forumowy fotograf wręcz wymusił plener na młodych skoro ewidentnie oni go nie chcieli, a potem się dziwi że klient się burzy. Panie fotografie, frontem do klienta, a nie Sądem do klienta, zyskasz więcej ;)
Jakby mi fotograf narzucił swój punkt widzenia to na pewno z takim fotografem bym nie współpracował, nie zapominaj Panie fotografie że to jest pamiątka młodych a nie Twoja, jak to zrozumiesz to klienci będą Cię miło wspominać, a tak dodatkowo powodujesz u nich niemiłe wspomnienie z ich najważniejszej w życiu uroczystości, za każdym razem jak wezmą Twoje zdjęcia do ręki to będzie im się przypominał ten ......... fotograf, czy o takie coś Ci chodzi, nie sądzę ;)

Ten wątek jest już irytujący

Aeon88
10-11-2015, 14:46
Młodzi chcieli plener, dlatego był w umowie. Zrezygnowali już po weselu, a nie przed podpisaniem papierów, więc gdzie tu sprzedawanie na siłę tego czego nie chcieli?

Zbyszek, a jak młodzi narzucają z góry ile chcą rabatu za plener, którego zrobić jednak nie chcą mimo że go zamówili i mają w d... co na to fotograf to jest ok? Ja w umowie też mam zapis że rezygnacja z części usługi po podpisaniu papierów nie obniża ceny. Żeby mi nie rezygnowali dzień przed ślubem z połowy czasu pracy. Jeśli ktoś jednak nie chce pleneru to obniżam cenę, ale o tyle, ile ja zaproponuję, bo wiem ile by mnie on kosztował, a nie przychodzi baba do fotografa i żąda.

gerronimo
10-11-2015, 15:56
Też się dziwię że nasz forumowy fotograf wręcz wymusił plener na młodych skoro ewidentnie oni go nie chcieli, a potem się dziwi że klient się burzy. Panie fotografie, frontem do klienta, a nie Sądem do klienta, zyskasz więcej ;)

Nie wiem czy przeczytałeś ten temat od początku, ale chyba nie, bo wyciągasz jakieś dziwne wnioski. W żaden sposób nie wymusiłem na klientach pleneru. Podpisaliśmy przecież umowę, w której oni zdecydowali się na plener, po czym już po ślubie chcieli z niego zrezygnować, żeby zaoszczędzić kilkaset zł. Jeśli według Ciebie moje naleganie na wykonanie sesji było wymuszaniem czegoś na kliencie, to najwidoczniej mamy inne zdanie w tym temacie.


Ja bym nikogo na siłę nie ciągnął na plener.
Wogóle, to czemu nie ma podziału w cennniku.
Przygotowania......
Ślub.......
Wesele.......
Plener......
Cena w miejscu kropek.
Każdy bierze co potrzebuje.
Podpisuje umowę, na co się zdecydował a potem już nie ma odwołania od umowy.
A teraz to wygląda na sprzedawanie usługi, której sobie klient nie życzy.
Nie cierpię tego, jak mi ktoś na siłę chce coś sprzedać.
Mam taki podział w umowie, ale nie rozbijam tego na konkretne ceny. Tzn. w tym przypadku zaoferowałem "pakiet" reportaż + plener po określonej cenie i klienci sobie doskonale zdawali sprawę z tego, że cena będzie wyższa właśnie z powodu pleneru.


Młodzi... 95% jest super a te 5% potrafi zniechęcić wykonywanie zdjęć ślubnych ;) Co do takiej sytuacji - ja w umowie mam zapis, że nie gwarantuję ujęcia każdego gościa - właśnie dlatego, ze to repo, a nie fotografia paszportowa uczestników. Po drugie - w umowie mam też, że młodzi poznali moje portfolio i akceptują styl zdjęć. Po trzecie - mam zapis, że rezygnacja z jakiejkolwiek części zlecenia po podpisaniu umowy nie ma wpływu na ustaloną cenę.
Wszystkie te zapisy mam w umowie. Całe szczęście, bo teraz się właśnie przydały :)

RAF7705
10-11-2015, 16:23
Jeśli było tak jak piszesz, tzn świadomie zdecydowali się na plener i mieli możliwość, żeby go nie brać, przy podpisaniu umowy, to powinni zapłacić tyle na ile podpisali umowę.

gerronimo
10-11-2015, 16:53
No i ostatecznie tyle zapłacili. Plener zrobiliśmy w wielkich bólach, mimo tego że chciałem im pójść na rękę, nie robić sesji i obniżyć cenę o 50% wartości pleneru. Wydawało mi się to dobrym kompromisem. To co ma miejsce teraz jest pewnie wynikiem tego, że młodzi (głównie Młoda) nie mogą przeżyć, że nie uległem i nie zszedłem znacząco z ceny usługi. Tak naprawdę chodzi o to, czy w takich sytuacjach trzymać się sztywno umowy i walczyć o swoje, czy może olać niektóre zapisy i pójść klientowi na rękę. Myślę sobie, że mogłem nie robić tego pleneru, opuścić im te 500 pln i mieć święty spokój. Z drugiej strony po co w ogóle byłaby umowa, jeśli po jej podpisaniu klient zmieniałby ustalenia wg. swojego 'widzimisię'.

zbyszekD7000
10-11-2015, 17:33
Wyobraź sobie że czytam ten wątek od początku jak powstał, z ciekawości i właśnie nie mogę się nadziwić Twojego podejścia, dlatego w końcu zabraLem głos. Nawet jak się na początku zdecydowali to trochę trzeba mieć ludzkie podejście a nie jak urząd skarbowy, w
Umowy,przepisy i.t.d
Musisz sobie zdawać sprawę że umowa jest głównie dla Ciebie, Ty ją znasz doskonale, a zastanów się która para młoda czyta i jeszcze rozumie papier który im dajesz do podpisu, oni mają inne sprawy wtedy na głowie, a druga sprawa dla większości par jest to pierwszy kontakt z fotografem, czy sądzisz że będą do takiej umowy podchodzić jak skarbówka. To jest życie i życiowe sytuacje i czasel lepiej pójść na rękę i się nie upierać tylko dogadać.
No ale każdy robi jak woli.
Ja Ci tylko powiem że nie miałem żadnej umowy z fotografem, fotograf był ogólnie znany i ceniony, ale to ja go wybrałem wcześniej oglądając jego dzieła i to ja mu nakreśliłem co chcę i wszyscy byli zadowoleni, natomiast nie wyobrażam sobie żeby w takiej chwili fotograf mi coś narzucał, albo do czegoś zmuszał.

Tak jeszcze zastanawiam się odnośnie niektórych wypowiedzi że jako fotografowie nie konsultujecie niczego z PM tylko sami decydujecie jaki będzie produkt końcowy. A co jeśli PM po otrzymaniu takiego dzieła stwierdzi że im się nie podoba i oni tego nie chcą?
Brałeś też pod uwagę że im po prostu Twoje zdjęcia najnormalniej mogły się nie podobać i dlatego nie chcieli kontynuować współpracy tylko nie potrafili Ci tego powiedzieć wprost.
Czy umowa chroni PM na taką okoliczność? Pewnie nie, bo głównie ma chronić fotografa

Często sobie przeglądam zamieszczane na forum reportaże ślubne i niektórych fotografów bym w życiu nie zatrudnił żeby mój ślub robilo, a inni się zachwycają, tak że weź i to pod uwagę

Zdebik
10-11-2015, 20:58
Zbyszekd7000 dobrze to opisales.

Sam nie robie slubow ale wolalbym stracic te 500zeta, niz miec pare ktora za kazdym razem opisywalaby mnie w niekorzystnym swietle.

gerronimo
11-11-2015, 00:23
Sam nie robie slubow ale

No właśnie, "ale". Gdybyście robili śluby, to gwarantuję, że Wasze podejście byłoby inne :).


Wyobraź sobie że czytam ten wątek od początku jak powstał, z ciekawości i właśnie nie mogę się nadziwić Twojego podejścia, dlatego w końcu zabraLem głos. Nawet jak się na początku zdecydowali to trochę trzeba mieć ludzkie podejście a nie jak urząd skarbowy, w
Umowy,przepisy i.t.d
Jednak mam wrażenie, że nie zrozumiałeś problemu, który tutaj opisuję. Ludzkie podejście - jak najbardziej. Ale również dbanie o własne interesy. Po to jest właśnie umowa, żeby zabezpieczyć się przed niefajnym klientem. Zresztą o tym ludzkim podejściu pisałem już wcześniej. Ja urzędu skarbowego i zus-u nie proszę o bycie bardziej "ludzkim", gdy przychodzi do płacenia comiesięcznych należności.


Musisz sobie zdawać sprawę że umowa jest głównie dla Ciebie, Ty ją znasz doskonale, a zastanów się która para młoda czyta i jeszcze rozumie papier który im dajesz do podpisu
Akurat moja umowa jest przejrzysta. Przed jej podpisaniem klient ma do niej wgląd, dodatkowo już na spotkaniu dokładnie omawiam każdy punkt i jeśli są jakieś uwagi, to staram się od razu wyjaśniać. Nigdy nie jest tak, że mój klient podpisuje coś w ciemno. Tak samo było tutaj. Zdecydowali się na plener i nie było to przeze mnie w żaden sposób wymuszone.


Ja Ci tylko powiem że nie miałem żadnej umowy z fotografem, fotograf był ogólnie znany i ceniony, ale to ja go wybrałem wcześniej oglądając jego dzieła i to ja mu nakreśliłem co chcę i wszyscy byli zadowoleni, natomiast nie wyobrażam sobie żeby w takiej chwili fotograf mi coś narzucał, albo do czegoś zmuszał.

To ten fotograf musiał być bardzo odważny :) Zresztą jak można nie podpisać umowy? Wyobraź sobie sytuację, że taki fotograf nie przyjechałby na Twój ślub, bo np. zapomniał. I co wtedy? I po raz kolejny napiszę - ja nikomu nic nie narzucam. Moja oferta jest elastyczna, klient może ją sobie dostosować pod siebie w praktycznie dowolny sposób. Plener nie jest obowiązkowy, no ale jak się najpierw podpisuje umowę, a potem chce ją zmieniać bez podania konkretnego powodu, to coś tu jest nie tak. Teraz odwróćmy sytuację. Podpisuję z klientem umowę, w której zobowiązuję się, że wykonamy plener, ale oznajmiam klientowi, że wyjeżdżam na dłużej i pleneru nie będzie. Po prostu się rozmyśliłem, nie chce mi się i żądam, żeby klient był bardziej ludzki i to zrozumiał ;).


Tak jeszcze zastanawiam się odnośnie niektórych wypowiedzi że jako fotografowie nie konsultujecie niczego z PM tylko sami decydujecie jaki będzie produkt końcowy. A co jeśli PM po otrzymaniu takiego dzieła stwierdzi że im się nie podoba i oni tego nie chcą?
Gdybym był w takiej sytuacji, to na pewno najpierw zapytałbym co konkretnie się nie podoba i dlaczego. No a potem powołałbym się na umowę, w której jest zapis, że klient zapoznał się z moim portfolio oraz akceptuje mój styl wykonywania zdjęć oraz stosowaną obróbkę fotograficzną. Jeśli zdjęcia są na takim samym poziomie jak mam w portfolio, to nie rozumiem co znaczy "nie podoba się". W końcu wybrali mnie właśnie na podstawie tego co widzieli w portfolio, czyż nie?


Brałeś też pod uwagę że im po prostu Twoje zdjęcia najnormalniej mogły się nie podobać i dlatego nie chcieli kontynuować współpracy tylko nie potrafili Ci tego powiedzieć wprost.
To bardzo mało prawdopodobne. Po prostu wcześniej nie pokazywałem im zdjęć z reportażu, nie licząc krótkiej zajawki na blogu, która się im zresztą spodobała :)



Często sobie przeglądam zamieszczane na forum reportaże ślubne i niektórych fotografów bym w życiu nie zatrudnił żeby mój ślub robilo, a inni się zachwycają, tak że weź i to pod uwagę

No i co w związku z tym? Przecież nie zatrudniasz na swój ślub fotografa, którego zdjęcia Ci się nie podobają. Nie rozumiem, co to ma wspólnego z tym tematem.

sruba
11-11-2015, 01:40
Wyobraź sobie że czytam ten wątek od początku jak powstał, z ciekawości i właśnie nie mogę się nadziwić Twojego podejścia, dlatego w końcu zabraLem głos. Nawet jak się na początku zdecydowali to trochę trzeba mieć ludzkie podejście a nie jak urząd skarbowy, w
Umowy,przepisy i.t.d
Musisz sobie zdawać sprawę że umowa jest głównie dla Ciebie, Ty ją znasz doskonale, a zastanów się która para młoda czyta i jeszcze rozumie papier który im dajesz do podpisu, oni mają inne sprawy wtedy na głowie, a druga sprawa dla większości par jest to pierwszy kontakt z fotografem, czy sądzisz że będą do takiej umowy podchodzić jak skarbówka. To jest życie i życiowe sytuacje i czasel lepiej pójść na rękę i się nie upierać tylko dogadać.
No ale każdy robi jak woli.
Ja Ci tylko powiem że nie miałem żadnej umowy z fotografem, fotograf był ogólnie znany i ceniony, ale to ja go wybrałem wcześniej oglądając jego dzieła i to ja mu nakreśliłem co chcę i wszyscy byli zadowoleni, natomiast nie wyobrażam sobie żeby w takiej chwili fotograf mi coś narzucał, albo do czegoś zmuszał.

Tak jeszcze zastanawiam się odnośnie niektórych wypowiedzi że jako fotografowie nie konsultujecie niczego z PM tylko sami decydujecie jaki będzie produkt końcowy. A co jeśli PM po otrzymaniu takiego dzieła stwierdzi że im się nie podoba i oni tego nie chcą?
Brałeś też pod uwagę że im po prostu Twoje zdjęcia najnormalniej mogły się nie podobać i dlatego nie chcieli kontynuować współpracy tylko nie potrafili Ci tego powiedzieć wprost.
Czy umowa chroni PM na taką okoliczność? Pewnie nie, bo głównie ma chronić fotografa

Często sobie przeglądam zamieszczane na forum reportaże ślubne i niektórych fotografów bym w życiu nie zatrudnił żeby mój ślub robilo, a inni się zachwycają, tak że weź i to pod uwagę

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie pomyślałeś np. o tym, że każdy planuje sobie pracę i terminy (i to dotyczy fotografów ślubnych bardzo mocno, można wziąć ograniczoną liczbę zleceń), planuje budżet, wydatki itp... To, że para już po podpisaniu umowy i w dodatku już po ślubie rezygnuje z części usługi oznacza, że w tym czasie bardzo możliwe jest, że fotograf ma pusty przebieg, z dnia na dzień zlecenia sobie nie załatwi, przecież fotografa na ślub umawia się często nawet z rocznym wyprzedzeniem. A fotograf ZUS musi zapłacić, skarbówkę także, a niekiedy jeszcze ma kredyt na mieszkanie albo na sprzęt i tutaj jakoś nikt ani elastyczny ani wyrozumiały nie będzie. To, że współpraca z twoim fotografem układała się dobrze o niczym nie świadczy, może po prostu ty nie wyciąłeś mu numeru w ostatniej chwili. Jestem dorosły, podpisuję umowę to jestem odpowiedzialny, jeżeli nie mam ochoty na plener (może się zdarzyć, oczywiście, nikomu tego nie odmawiam) to jednak biorę pod uwagę, że ktoś coś zaplanował, wyliczył i szanuję to. MZ Gerronimo wg jego opisu zachował się jak najbardziej fair, kilkukrotnie przekładał plener, starał się dopasować termin, przy rezygnacji z części umowy obniżył cenę o 50% - w zasadzie dołożył wszelkiej staranności i wysiłku, żeby zlecenie wykonać jak najlepiej, zaproponował kompromisowe podzielenie kosztów... Słowem wykazał się ogromną elastycznością i cierpliwością... Resztę już dopisał autor wątku, co jeśli fotograf stwierdziłby tydzień przed ślubem, że jednak chce mieć wolną sobotę i nie przyjdzie na uroczystość? Machnąłbyś ręką? Miałbyś ludzkie podejście?

Aeon88
11-11-2015, 02:51
Niestety dla ludzi spoza branży to zawsze fotograf musi iść na ustępstwa, a jak nie daj Boże to on coś zmieni, czegoś nie zrobi, coś pominie, to zaraz lecą pomyje, że przecież była umowa a się nie wywiązał. Po kilku latach prowadzenia własnej działalności każdy by jednak zmienił zdanie i doszedł do wniosku że im więcej się dupy daje tym bardziej się w nią obrywa, trzeba być asertywnym, dbać o swoje interesy, być uczciwym, robić dobrze swoją robotę, wymagać od siebie ale i od klienta, który do czegoś też się zobowiązał.

sruba
11-11-2015, 11:10
Myślę, że nie dotyczy to tylko branży fotografów ślubnych, tylko ogólnych zasad... Po prostu, jak podpisuje się umowę to OBIE strony ponoszą odpowiedzialność za swoją część i swoje decyzje. Wiadomo, że są przypadki losowe, para przychodzi i mówi, wie pan, ale nagle wynikła taka sytuacja , potrzebujemy bardzo pieniędzy na leki, na coś, bo życie nagle dopadło... Wiadomo, jak ktoś ma nagle ciężka sytuację to można zrozumieć, pójść na rękę, odpuścić... Ale bez wyraźnego powodu, bo mi się odechciało (co oczywiście też się może zdarzyć, rozumiem) to jednak ponosimy tego konsekwencje. Uważam, że 50% obniżenie ceny za niewykonaną usługę było jak najbardziej OK. Dla jasności, nie robię zdjęć ślubnych :-)

m4z1
11-11-2015, 11:58
Ludzie są różni. Pamiętam jak w podobnej sytuacji miałem klientów, którzy od razu założyli, że taka decyzja to ich strata i naturalnym dla nich było trzymanie się naszych wcześniejszych ustaleń i umówionej ceny.

ShutterStill
11-11-2015, 14:14
Można też w umowie zrobić punkt że jak jedna ze stron nie wypełni któregoś z punktów ponosi koszty 50%.
Czyli jak oni nie chcą której części płacą 50%.
Ale jak ty nie możesz - co nie powinno się zdarzyć, więc powinno być bezpiecznie(padł cały sprzęt przed ceremonią) W takim wypadku ty płacisz im 50%.
Wygląda dla klientów mega dobrze bo myślą, że to oni jeszcze mogą dostać pieniądze od ciebie jak coś się stanie, a tak naprawdę to zabezpieczenie dla ciebie..

solmark
27-11-2015, 14:29
Co robić w sytuacji, gdy para chce zrezygnować z pleneru? - Zrezygnować z pleneru.

Jest już "po ptokach" a skończyło się tak, jak kończy się 99% takich spraw. Tu nie chodziło o cały reportaż a jedynie o dodatek. W umowie można pisać rożne rzeczy. Jak klient nie ma złej woli, umowa jest formą informacji czego może oczekiwać. Jak chce się psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie (czego przykładem jest autor wątku). Prócz zasady:
" Zadowolony klient może komuś powie a niezadowolony powie na pewno" jest jeszcze jedna - "klient ma zawsze rację". Te zasady rozumieją tylko ci, którzy od klientów są uzależnieni całkowicie.

pioterkow
27-11-2015, 20:07
jest jeszcze jedna - "klient ma zawsze rację". Te zasady rozumieją tylko ci, którzy od klientów są uzależnieni całkowicie.
Akurat ta zasada jest być może dobra dla ślubopstryków którzy modlą się żeby klient zapłacił cokolwiek i każda kwota dla nich jest dobra.
Dobry fotograf się ceni i nie bierze zleceń od "ziutków" którzy targują się o kasę.
Umowa z fotografem to zwykły handlowy kontrakt i jeśli fotograf nie będzie cenił siebie i swojej pracy to każdy będzie go traktował jak śmiecia...
Stanowczo nie zgadzam się z Tobą że "klient ma zawsze rację".
Takie podejście psuje rynek KAŻDEJ fotografii.

andy royal1209
28-11-2015, 09:33
Umowy trzeba czytac, a jesli sie z nimi nie zgadzamy, to albo negocjowac, albo nie podpisywac. Co to znaczy, ze PM nie czytala umowy, bo miala inne rzeczy na glowie? Moze od Fotografa poszli prosto do Providenta po zastrzyk gotowki na impreze i tez nie przeczytali umowy, a juz po imprezie chetnie by przerobili splaty tygodniowe na miesieczne? A zaraz po weselu poszli udac zebrane srodki na nowe Lamborgini, a ze uzbierane mieli tylko na pierwsza rate to za chwile tez sie beda wycofywac z warunkow umowy z dilerem? Ludzie, to takie proste. Jak na cos nas stac i tego chcemy -kupujemy. Nie stac nas, nie podoba nam sie, wolimy inne/inaczej - idziemy gdzie indziej. Niektorzy niestety juz tak maja, ze im ciagle cos nie "pasi". W tej konretnej sytuacji nie pasi im dotrzymanie warunkow umowy z fotografem. Fotografem, ktory chcial im nawet pojsc na reke i uszczuplic swoj zarobek, pomimo zawartej wczesniej umowy.

Gerronimo, moim zdaniem zachowales sie fair, ale ja na Twoim miejscu zrobilbym inaczej. Jesli kwota 500PLN byla by dla mnie do przelkniecia to za wszelka cene odpuscilbym sobie te zdjecia plenerowe. I takie tez rozwiazanie sugerowalbym klientom zaraz po tym, jak zorientowalbym sie, ze usiluja sie z tych zdjec wykrecic. Ja juz taki jestem, ze wole nie miec 500PLN niz sobie zycie zatruwac uzeraniem sie z upierdami.

gerronimo
29-11-2015, 14:13
Gerronimo, moim zdaniem zachowales sie fair, ale ja na Twoim miejscu zrobilbym inaczej. Jesli kwota 500PLN byla by dla mnie do przelkniecia to za wszelka cene odpuscilbym sobie te zdjecia plenerowe. I takie tez rozwiazanie sugerowalbym klientom zaraz po tym, jak zorientowalbym sie, ze usiluja sie z tych zdjec wykrecic. Ja juz taki jestem, ze wole nie miec 500PLN niz sobie zycie zatruwac uzeraniem sie z upierdami.

Gdybym wtedy wiedział jak się to dalej potoczy, to przebolałbym te 500 zł. Ale już nie ma co do tego wracać. Od kilkunastu dni mam z nimi spokój i temat uznałem za zamknięty.