PDA

Zobacz pełną wersję : Książki o fotografii ślubnej



sebastian.zbytniewski
26-09-2015, 08:56
Jak w temacie jakie książki(poradniki) polecacie dotyczące fotografii ślubnej.

Wysłane z mojego LG-H815 przy użyciu Tapatalka

kri-kri
26-09-2015, 09:08
Proste. Wszystkie o podstawach ekonomi, marketingu, itd. No i książki o technice fotograficznej, "sztuce" itd. Jakie wybierzesz na początek zależy tylko od Ciebie...

Xavier80
26-09-2015, 13:52
Obok książek możesz rozważyć wykupienie miesięcznej subskrypcji na stronie Kelbyego. Tam masz mnóstwo materiałów na ten temat, zorganizowanych punkt po punkcie w formie lekcji.

- - - - kolejny post - - - - - -

Uwielbiam takich "filozofów" jak kolega wyżej :)

kri-kri
26-09-2015, 15:48
Obok książek możesz rozważyć wykupienie miesięcznej subskrypcji na stronie Kelbyego. Tam masz mnóstwo materiałów na ten temat, zorganizowanych punkt po punkcie w formie lekcji.

- - - - kolejny post - - - - - -

Uwielbiam takich "filozofów" jak kolega wyżej :)

To może kolega poda jakieś specyficzne cechy fotografii ślubnej ??? Bo np. specyfikę makro rozumiem . Inny wzór na GO, inny jej rozkład itd. Specyfikę astrofotografii i kilku innych tez. Specyfikę fotografi reprodukcyjno dokumentalnej tez. Ale fotografii ślubnej ? No chyba ze zdjecia pani w białej sukni z panem w ciemnym garniturze naswietla się inaczej jak stroje są "ślubne" a inaczej jak "nieslubne" ?

2pompony
26-09-2015, 16:06
Sprowadzanie specyfiki danej dziedziny fotografii do wzorów na GO jest intelektualnie słabe, przyznasz to sam, jak się chwilę zastanowisz...

Oczywiście że w każdej dziedzinie fotografii są specyficzne uwarunkowania, w dodatku nie dające się łatwo ująć wzorem na GO czy sposobem na ekspozycję kontrastowych ubrań... Są różne zwyczaje, ważniejsze i mniej ważne momenty, są układy gdzie, co i z której strony się fotografuje, są w końcu patenty i sposoby na to, jak w danej sytuacji postępować: kiedy zacząć wychodzić, gdzie się ustawiać i tak dalej...

Oczywiście można samemu metodą prób i błędów do wszystkiego próbować dochodzić, ewentualnie wyważać każde drzwi, które dawno są otwarte - ale ja akurat zgadzam się z gościem, który nie udaje, że zjadł wszystkie rozumy, tylko chciałby się dowiedzieć czegoś z książek. Uważam to za dobry wybór.

Sam co prawda nie fotografuję nic ślubnego (więc nic nie polecę, bo nei mam pojęcia w tej tematyce), ale liczę na to, że jak ktoś normalnie pyta, to może padnie jakaś normalna odpowiedź.

kri-kri
26-09-2015, 17:10
"Sprowadzanie specyfiki danej dziedziny fotografii do wzorów na GO jest intelektualnie słabe, przyznasz to sam, jak się chwilę zastanowisz... "

Techniczna specyfika fotografii ślubnej nieistnieje.

Estetyczna specyfika fotografii ślubnej nieistnieje.

Do wszystkiego trzeba się przygotować.
Technicznie - zastanowić się jakie problemy bedą do rozwiązania. Wszystkie odpowiedzi i podpowiedzi znajda się w książkach o technice "ogolnofotograficznej"
Estetycznie - kadr, kolor, obrazowanie, itd tak samo to funkcjonuje w ślubnej jak i nieslubnej.
Praktycznie - jakie bedą ważne chwile. Oczekiwanie podpowiedzi odnośnie zwyczajów na góralskim weselu od np. Anglosaksonskiego protestanckiego autora wydaje mi się delikatnie mówiąc ......

Książki - jak najwiecej, ale nie typu " fotografia ślubna bez tajemnic " Zdecydowanie lepiej jest myśleć i się porządnie uczyć niż liczyć na jakieś cudowne recepty

2pompony
26-09-2015, 17:22
Kri kri, masz tendencję do odpowiadania w stylu sztucznie osiwiałych mistrzów miecza azjatyckiego z amerykańskich filmów dla dzieci.

Przykład, pytanie: Panie, jak trafić na dworzec w tym mieście?

Odpowiedź: wniknij w siebie i poznaj ścieżki prawdy, a jeśli twoje stopy będą muskały stronę światłości jak skrzydła ważki muskają brzask niewinnego dnia - trafisz dokąd zmierzasz...

To było fajne pierwsze dwa razy, ale teraz robi się nudne. Gość spytał po ludzku, więc trzeba mu było po ludzku odpowiedzieć, a wstawiać farmazony o 'technicznych specyfikacjach ślubnej fotografii' czy wzorach na GO.

kri-kri
26-09-2015, 17:38
Przepraszam za styl. Wbrew Twoim odczuciom mam naprawdę dużo pokory. Odpowiedziałem najszczerzej i najlepiej jak umiałem. Z mojego doświadczenia wynika ze kupowanie książek " jak fotografować blondynki na białym tle" mało daje. Tak, kupowałem takie książki, pisma itd. :p .

PS
Na zgodę proponuje ptasie mleczko.

2pompony
26-09-2015, 17:49
Widzisz - to jeśli wiesz o tym co chciałeś powiedzeić, to kompletnie nie rozumiem, czemu zacząłeś od strony, że tak to ujmę grzecznie, drugiej... Jak wiesz o tym, to mu mówisz - nie wiem co konkretnie Ci polecić, ale wiem, czego unikać. Nie kupuj tego a tego, bo już to przerabiałem na własnej skórze i nei warto. Z takiego postawienai sprawy pytający odniesie korzyść.

Ale zamiast tego mówisz: e chłopie, kup cokolwiek o marketingu, o zakładaniu firmy, o życiu, fotografowaniu, sztuce i w ogóle wszystko co chcesz. A co konkretnie? A, no to wniknij w siebie i niech skrzydła ważki poprowadzą twoje stopy przez mroki na ścieżce poznania ku światłości i podobne bzdety...

kri-kri
26-09-2015, 18:05
Dobrze, pokajam się jeszcze raz. Forma mojej pierwszej wypowiedzi była zła. Sens podtrzymuje. Na swoją obronę mogę tylko napisać ze moim zdaniem zawsze ktoś może dopytac. Ale faktem jest ze tego się chyba tutaj niepraktukuje. No ale dzięki Tobie udało mi się lepiej to wyartykułowac.

PS

Waniliowe czy czekoladowe ?

Xavier80
26-09-2015, 18:24
To może kolega poda jakieś specyficzne cechy fotografii ślubnej ??? Bo np. specyfikę makro rozumiem . Inny wzór na GO, inny jej rozkład itd. Specyfikę astrofotografii i kilku innych tez. Specyfikę fotografi reprodukcyjno dokumentalnej tez. Ale fotografii ślubnej ? No chyba ze zdjecia pani w białej sukni z panem w ciemnym garniturze naswietla się inaczej jak stroje są "ślubne" a inaczej jak "nieslubne" ?

Jak myślisz, po co wydawane są książki o fotografii ślubnej? O produktowej, o portretowej, o fotografii dziecięcej, krajobrazowej, czarno-białej, etc.? Po to, mój drogi, aby ktoś chcący zgłębić tą dziedzinę miał do czego sięgnąć i wzbogacić swój warsztat. A dowiedzieć się może sporo: jakich obiektywów warto użyć i kiedy, jakie ujęcia wykonywać, a jakich unikać, jak prawidłowo naświetlać w trudnych oświetleniowo warunkach itp itd, kiedy warto użyć lampy a kiedy nie itp itd.
Jeżeli twierdzisz, że tego się dowie z książek o ekonomii, to cóż, Twoje prawo:))


Tak jak napisałem, zerknij na stronkę scotta kelbyego. Tam masa fotografów prowadzi wirtualne tutoriale w postaci lekcji, jest naprawdę sporo informacji. Za bodaj 20 dolarów masz miesięczny dostęp do całej masy zasobów tam zawartych.

kri-kri
26-09-2015, 18:48
Ksiazki o fotografii ślubnej i większość innych wymienionych wydaje się żeby wydawnictwo zarobilo. Z nauka fotografii maja one tyle wspólnego co... albo i gorzej. Ale oczywiście każdy robi jak chce. Dodam tylko ze wpisanie w Google " ksiazki o fotografii ślubnej" daje obfite rezultaty.

2pompony
26-09-2015, 18:50
PS

Waniliowe czy czekoladowe ?


Przyjąłem do wiadomości że zgoda, ale ja nawet nei lubię ptasiego mleczka. Ktoś mi go polecił zamiast przysłowiowego 'dwajścia złotych', a potem wszyscy podchwycili licząc, że tak będzie taniej. Ale jak się przeliczy na dobrą czekoladę (lubię), to wyjdzie drożej.

kri-kri
26-09-2015, 19:04
Czarna, mleczna ?

Xavier80
26-09-2015, 19:21
Ksiazki o fotografii ślubnej i większość innych wymienionych wydaje się żeby wydawnictwo zarobilo. Z nauka fotografii maja one tyle wspólnego co... albo i gorzej. Ale oczywiście każdy robi jak chce. Dodam tylko ze wpisanie w Google " ksiazki o fotografii ślubnej" daje obfite rezultaty.

A co jest złego w tym, że wydawca zarabia na wydawanych książkach? Te książki mają mało wspólnego z fotografią?:)) zabawny jesteś. I te sigestie z google...:)) Jestem ciekaw skąd bierze się ta arogancja i buta, moim typem są kompleksy:)

- - - - kolejny post - - - - - -

Ciekawe co sobie myślą teraz fotografowie, którzy kiedyś swój warsztat udoskonalali w oparciu o dostępną literaturę. Właśnie się dowiedzieli, że są frajerami naciąganymi przez wydawnictwa:))

Prośba do moderatora o oczyszczenie ten kulturalny, konkretny i ściśle sprecyzowany wątek z pseudofilozoficznych rozważań.

kri-kri
26-09-2015, 19:28
"moim typem są kompleksy"

Twój typ, Twój problem :-)

josephebeloki
26-09-2015, 22:01
Zacznij od http://m.merlin.pl/Okiem-fotografa-Sztuka-komponowania-i-projektowania-zdjec-cyfrowych_Michael-Freeman/browse/product/1,595013.html


Jak to przerzytasz... to będziesz wiedział czego potrzebujesz więcej.

Xavier80
27-09-2015, 01:28
"moim typem są kompleksy"

Twój typ, Twój problem :-)

No mój, mój:) Dzięki za utwierdzenie, że słuszny:) Zrozumiesz, gdy przeczytasz całe zdanie, z którego cytujesz:)

Andrzej1974
27-09-2015, 09:16
No to se pogadaliście o d... Marynie...
A tak swoją drogą, co ten temat robi w tym dziale? Tu się umieszcza zdjęcia a nie prowadzi tego typu dyskusje...

bialogardzianin
28-09-2015, 08:44
"Fotografia ślubna w praktyce" Bill hurter wyd. galaktyka ed. 2009. Dobra dla początkujących, można w niej przeczytać o szczegółach, o których nie miało się pojęcia wypracowanego w toku zdobywania doświadczenia.

SligoDarek
29-09-2015, 22:44
Kri Kri ma 100% racji. nie istnieje jakos specjalnie technika fotografii slubnej:) Jesli ktos chce posiasc wiedze, jak osiagnac sukces w fotografii slubnej to bardziej mu sie przyda wiedza z zakresu marketingu nisz samej fotografii. Dzis predzej bedzie fotofgrafem slubnym ktos kto jest dobrym sprzedawca z niewielka wiedza fotograficzna niz dobry fotograf,ktory nie ma pojecia jak sprzedac swoj towar. Zamiast ksiazek o "fotografii slubnej " polecalbym moze nie juz przejedzone " workszopy" (bo to z kolei narzedzie pro fotografow zeby wycisnac wiecej kasy a nie zeby swiadomie stwarzac sobie konkurencje na rynku ) tylko tzw. MENTORING u jakiegos dobrego foto. wtedy sie cos dowiesz o fotografii slubnej. Najwiekszy blad jaki mozesz zrobic to kupic ksiazki wydane 7 -10 lat temu o tematyce fot. slubnej to juz lamus to nie istnieje , trend sie zmienia a w fot. slubnej ostatnio bardzo szybko , zapomnij o ksiazkach "fotografii slubnej" No chyba ze chcesz pracowac na filmie to wtedy mozna zakupic Jose Villa, w filmie niewiele sie zmienia a Villa wciaz jest na topie.

Xavier80
29-09-2015, 23:00
Kompletnie nie zgadzam się z tą opinią. To, że fotografia ślubna mie jest wyodrębniona jako oddZielna technika czy też dziedzina nie ma tu nic do rzeczy. Marketing i zdolności interpersonalne to jedno, wiedza i doświadczenie to drugie. Stwierdzenie o nieprzydatności literatury, często pisanej przez praktyków tematu jest nadużyciem. W moim subiektywnym przekonaniu najpierw powinno się doskonalić swój warsztat poprzez chociażby literaturę spisaną doświadczeniami innych oraz własną praktykę.

SligoDarek
29-09-2015, 23:17
good luck:) to take jakby programista czytal ksiazki obsludze atari, przyda sie no tak wiedza bedzie ale nieprzydatna i niestosowalna. Poza tym fotografia slubna jest wydzielona dlatego istnieja ksiazki, warsztaty, ja jedynie twierdze ze czytanie ich nie powoduje znaczacego postepu a jedynie dreptanie w miejscu

Xavier80
30-09-2015, 08:11
Z tym programistą to jest bardzo złe porównanie i nijak ma się do tematu. Weźmy pierwszą z brzegu książke, np: "Fotografia ślubna w praktyce". I mam pytanie, co nieprzydatnego i niestosownego jest w kwestiach w niej poruszonych, m.in: planowanie obowiązkowych ujęć, odpowoedni dobór szkieł, zasadność ewentualnego użycia lampy, gdzie i kiedy warto, naświetlanie w niekorzystnych warunkach, obróbka itp...
Czy naprawdę sądzisz, że czytając to wszystko młody adept foto drepcze w miejscu?:) Jakiś zart. Warto korzystać z doświadczeń innych.

rybuuu
01-10-2015, 11:39
Dzis predzej bedzie fotofgrafem slubnym ktos kto jest dobrym sprzedawca z niewielka wiedza fotograficzna niz dobry fotograf,ktory nie ma pojecia jak sprzedac swoj towar.

Dzięki takim radom właśnie rynek ugina się od fotoziutków, którzy psują renomę rzemieślnikom. "Jak się sprzedać gie umiejąc" - nie no, bardzo fajnie. Tylko, że może założycielowi wątku wcale nie zależy aby już teraz widzieć, jak się ogłaszać, bo może najpierw chce mieć o tej fotografii pojęcie jakiekolwiek? Czytanie nie boli chyba. Owszem, nie zastępuje praktyki, ale jako forma wsparcia - czemu nie? Lepiej dreptać w miejscu niż siedzieć i nie dreptać.


Ja założycielowi wątku polecę dwa filmy na YT (nie mogę podlinkować z pracy :( ), ale chodzi o dwa seminaria BHS z udziałem Jerry'ego Ghionisa, jeden "Using any light source... [coś tam coś tam :D]" a drugi "Posing everyone!" - łącznie 4 godziny naprawdę ciekawego wystąpienia, mogą wnieść bardzo dużo do patrzenia na swój przyszły warsztat.

SligoDarek
02-10-2015, 02:41
brednie.

- - - - kolejny post - - - - - -

Jesli ktos sie chce wzorowac na mistrzach w fotografii slubnej, sprzed 10 lat, po to zeby w niej odniesc sukces w 2015 to jest idiota. Zdjecia moga byc poprawne, "artystyczne" bo takie slowo u bryluje ale gow.....o warte nie sprzedadza sie.

FelTom
02-10-2015, 07:36
:)

Na początek się uśmiechnę. Dzień się zaczął... A tu klasyfikacja fotografii ślubnej... Jest dziedziną jak makro czy nie?

Koledzy, którzy twierdzą, że nie...
Powinni tego prawa odmówić też fotografii przyrodniczej! W obu dziedzinach do fotografowania TEORETYCZNIE wystarczą PODSTAWY FOTOGRAFII. Teoretycznie. Bo tak tylko teoretyk może powiedzieć. W przyrodniczej oprócz podstaw fotografii ważny jest kamuflaż, a przedewszystkim WIEDZA O ZWYCZAJACH FOTOGRAFOWANYCH OBIEKTÓW.
Tak samo jest w fotografii ślubnej! Potrzebna jest wiedza odnośnie fotografowanych obiektów. W obu przypadkach fotografowane obiekty są różne, ich zachowanie, wpływ tego na zachowanie i czynności, które powinien wykonać fotograf.
Inaczej fotografuje się mrówki, inaczej tygrysa... Od ubioru, po sprzęt...
Inaczej fotografuje się ceremonię cywilną, gdzie trwa to krótko... Inaczej ślub kościelny, gdzie nie w każdym momencie można fotografować i nie wszędzie można wejść...

Tych rzeczy, które trzeba wiedzieć, warto wiedzieć, w fotografii ślubnej jest dość sporo, więc nawet książkę da się napisać. Stąd i takowe są.

Powiedzenie, że wystarczy podatawowa wiedza z fotografii żeby fotografować śluby, jest efektem wysypu tzw. "Ziutków" , jak to ktoś już napisał...

Zgodzę się z drugą tezą kolegi - marketing i ekonomia są równie ważne, jak wiedza z zakresu podstaw fotografii i fotografii ślubnej.

Polecam:
Kurs dvd: "Masters od wedding photography" obie części. Nikomu nie trzeba chyba reklamować.

Jeżeli zamierzasz fotografować w kościele - kurs fotografowania w kościele organizowany raz lub dwa razy w roku przez Twoją diecezję. Nawet jeżeli jesteś niewierzący czy niepraktykujący, to warto, szczególnie właśnie wówczas. Osoby praktykujące dowiedzą się mniej, gdyż większość znają z doświadczenia.

SligoDarek
02-10-2015, 10:47
W dobie tak szybko idacych zmian zwlaszcza tam gdzie jest tzw "kasa" (fotografia slubna) gdzie jest ogromna konkurencja, fotograficy przescigaja sie w formach obrobki , stylow, kontaktow z klientem, tworzeniem swojego wizerunku online.. etc etc to kasiazka ktora napiszesz dzis, za rok jest tym czyms, co moze spowodowac ze po jej przeczytaniu zdabedziesz wiedze niepotrzebna , przezyta. Czytanie tych przytoczonych przez niektorych pozycji powoduje w/g mnie cofanie sie. Ja nie mowie tego z punktu ignoranta, mam ksiazki , czytalem je z 5,8,10 lat temu (nawet zamieszcze zdjecie:)) i jak ktos dzis chcac zmierzyc sie z fotografia slubna zacznie je czytac to to jest blad. Chocbuy jeden z tysiaca przykladow: badz kreatywny zrob bialo czarne zdjecie z czerwona roza (no kreatywny 8 lat temu) badz przygotowany : ustaw ISO zanim wyjdziesz z kosciola (no 5 lat temu, dzis AUTO ISO z limitem na 4k-8k i w dupie ustawianie ) marnowanie czasu i nabywanie wiedzy nieuzytecznej a czesto wrecz cofanie sie.
chesz sie cos dowiedziec idz na "Mentoring" one to one. reszta to sciema, mowie to z punktu fotografa slubnego, fotografuje alternatywne sluby, niekonwencjonaalne. Miedzy innymi dlatego ze nie zamykam sie w kanonach. Nie trzepie 30 slubow rocznie po 2tysiaki jak masa ludzi stad moje odmienne zdanie ktos chce to tez moze pojsc w innym kierunku i olac kotlety za drobna kase i walke z tysiacami innych profesjonalistow co poczytali ksiazek i szlifuja warsztat(jakze popul;arne tu slowo:)) a wystarczy stanac z boku i inaczej na to wszystko spojrzec.
Naprawde wzorujac sie na businkach, yervantach , scotach kelby staniecie sie wlasnie kolejnymi fotogafami slubnymi z worka 1000innych. jesli natomiast ktos zdecyduje sie na mentoring u "Fist Full Of Bolts" "Fer Juaristi" "Gabe Mcclintoch" "Ben Hajsh" to zobaczy co znaczy swieza nowoczesna fotografia slubna , zobaczy jakie brednie sa wypisywane w tych ksiazkach , wystarczy zapoznac sie z fotografia tych wymienionych posledzic. Namawiam goraco :):)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://postimg.org/image/63kg8yqhv/)

FelTom
02-10-2015, 17:22
Zapomniałeś dodać, że piszesz to z perspektywy kogoś, kto podstawy fotografii ma wieki za sobą... Zaś podstawy fotografii ślubnej lata temu...

Jesteś na całkiem innym etapie fotograficznej drogi niż kolega zakładający wątek i z tego powodu Twoja rada może być użyteczna tylko dla ludzi z dużym doświadczeniem. Dla kogoś rozpoczynającego przygodę ze ślubnym foto może być nawet szkodliwa. Mam na myśli zarzucenie samokształcenia, omijania podstaw i badania nawet minionych kanonów fotografii. Dla Ciebie przebrzmiałe, innego mogą zainspirować.

Odnośnie autorów których wymieniłeś to kwestia gustu. Każdy ma jakiś styl i sposób fotografowania. Dzięki temu + marketing, stali się znani. Kwestia gustu komu, jaki styl się podoba.

Ten czerwony kwiatek na b&w tle to dobry przykład. Dawniej tego nie znali. Później przyszła "moda" i wiele osób posiada wiele zdjęć z takim motywem.
Pomijając kwestie gustu, mody i czasu... Raz to może się podobać, innym razem opatrzyć... Teraz to raczej przykład kiczu. Aż z ciekawości wyszukam nowoczesne przykłady, które podałeś.
Wracając do przykładu kwiatka... Wyszedł z mody , a ludzie zostali ze zdjęciami, które straciły na wartości. Moda modą i ma to do siebie, że przemija.
Fotografia ślubna, często zaliczana do fotografii reportażowej, ma to do siebie, że jeżeli odzwierciedla możliwie najlepiej "tamten dzień", ludzi, sytuacje... Będzie miała największą wartość. Wszystkie zdjęcia wykonane w jakimś stylu, w jakiejś modzie, prędzej czy później opatrzą się , a z definicji straciły swoją reportażową wartość (gdy zostały wykonane w jakiejś modzie np. "Kolorowy kwiatek", czy wyraźna winieta.).

Swoją wypowiedzią mnie zainspirowales. Dzięki, pozdrawiam.

Xavier80
02-10-2015, 18:31
brednie.

- - - - kolejny post - - - - - -

Jesli ktos sie chce wzorowac na mistrzach w fotografii slubnej, sprzed 10 lat, po to zeby w niej odniesc sukces w 2015 to jest idiota. Zdjecia moga byc poprawne, "artystyczne" bo takie slowo u bryluje ale gow.....o warte nie sprzedadza sie.

Mylisz pojęcia. Czym innym jest warsztat a czym innym umiejętność sprzedaży własnego produktu. Obie te kwestie się nie wykluczają, ale uzupełniają. Nazywanie idiotą kogoś, kto swój warsztat wzbogaca w oparciu o dostępną literaturę, niekiedy starszą niż 10 lat nie jest warte nawet komentowania:)


W dobie tak szybko idacych zmian zwlaszcza tam gdzie jest tzw "kasa" (fotografia slubna) gdzie jest ogromna konkurencja, fotograficy przescigaja sie w formach obrobki , stylow, kontaktow z klientem, tworzeniem swojego wizerunku online.. etc etc to kasiazka ktora napiszesz dzis, za rok jest tym czyms, co moze spowodowac ze po jej przeczytaniu zdabedziesz wiedze niepotrzebna , przezyta. Czytanie tych przytoczonych przez niektorych pozycji powoduje w/g mnie cofanie sie. Ja nie mowie tego z punktu ignoranta, mam ksiazki , czytalem je z 5,8,10 lat temu (nawet zamieszcze zdjecie:)) i jak ktos dzis chcac zmierzyc sie z fotografia slubna zacznie je czytac to to jest blad. Chocbuy jeden z tysiaca przykladow: badz kreatywny zrob bialo czarne zdjecie z czerwona roza (no kreatywny 8 lat temu) badz przygotowany : ustaw ISO zanim wyjdziesz z kosciola (no 5 lat temu, dzis AUTO ISO z limitem na 4k-8k i w dupie ustawianie ) marnowanie czasu i nabywanie wiedzy nieuzytecznej a czesto wrecz cofanie sie.
chesz sie cos dowiedziec idz na "Mentoring" one to one. reszta to sciema, mowie to z punktu fotografa slubnego, fotografuje alternatywne sluby, niekonwencjonaalne. Miedzy innymi dlatego ze nie zamykam sie w kanonach. Nie trzepie 30 slubow rocznie po 2tysiaki jak masa ludzi stad moje odmienne zdanie ktos chce to tez moze pojsc w innym kierunku i olac kotlety za drobna kase i walke z tysiacami innych profesjonalistow co poczytali ksiazek i szlifuja warsztat(jakze popul;arne tu slowo:)) a wystarczy stanac z boku i inaczej na to wszystko spojrzec.
Naprawde wzorujac sie na businkach, yervantach , scotach kelby staniecie sie wlasnie kolejnymi fotogafami slubnymi z worka 1000innych. jesli natomiast ktos zdecyduje sie na mentoring u "Fist Full Of Bolts" "Fer Juaristi" "Gabe Mcclintoch" "Ben Hajsh" to zobaczy co znaczy swieza nowoczesna fotografia slubna , zobaczy jakie brednie sa wypisywane w tych ksiazkach , wystarczy zapoznac sie z fotografia tych wymienionych posledzic. Namawiam goraco :):)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://postimg.org/image/63kg8yqhv/)

dawno nie czytałem takich bzdur. A to jest termin ważności takich książek?:) I uracz nas proszę wiedzą, w jaki sposób owe 10 letnie książki powodują cofanie się?:) Ty mylisz kompletnie dwie różne sprawy i do tego wyciągasz jakieś bzdurne przykłady dot. czarno-białych zdjęć z czerwoną różą:) Jest masa rzeczy, których się można dowiedzieć z takich ksiązek, będąc początkującym adeptem fotografii w tej dziedzinie. Np:
- w jaki sposób warto się przygotować, co warto mieć
- czego i kiedy użyć, a czego nie,
-w jaki sposób poradzić sobie ze słabym oświetleniem o różnej temp barwowej w kościele
- w jaki sposób kadrować w kościele aby korzystnie pokazać parę młodą,
- w jaki sposób dosypać błysk do światła zastanego, iedy warto a kiedy nie,
- jkich obiektywów warto użyć,
itp itd..

Oczywiście nic nie zastąpi praktyki, ale czytać warto. Ty natomiast zamiast tego wszystkiego wysyłasz chłopaka na mentoring:)) Monty Python wysiada:))

SligoDarek
03-10-2015, 01:54
Xavier80 komentujac uwazasz ze warto ,a piszesz ze nie warto ? wartossci ,rzecz wazna, zastanowic sie rowniez. przeczytaj , przemysl i wtedy napisz, warto komentowac lub tez nie warto? hee?

No w ksiazkach znajdziesz odpowiedzi:
- czego i kiedy użyć, a czego nie, ??? no 2 aparaty na szelkach ze stalkami i tyle co se mam cisnieniowac? 35 i 85 i tyle to slub tak? co parasolki , blendy ? sesja 2 h? 20 minut i sesja zrobiona.
- jkich obiektywów warto użyć, (zomow 24-70 2.8 24 2.8 etc ) czyli wiocha zoomowanie i szeroko na f8 reporterka :):)
- w jaki sposób dosypać błysk do światła zastanego, iedy warto a kiedy nie - :):):) blysk :):) dzis aparaty na ISO 8k cisna, olac blysk , w tancach mozna uzyc dla ruchu. blyskaj dalej w plenerze i rob wioche:):)
w jaki sposób poradzić sobie ze słabym oświetleniem o różnej temp barwowej w kościele - no to aparat ma sobie radzic? po to fotograf slubnuy ma sprzet ? co mam robic z ta barwowa temoeratura? co ty robisz? ja auto i jade ze zdjeciami.po to place za nowe produkty Nikona zeby sie martwic takimi rzecaami.

- w jaki sposób kadrować w kościele aby korzystnie pokazać parę młodą - no w jaki:):):)

- - - - kolejny post - - - - - -

Feltom milo slyszec konstruktywne zdanie.
Kwestia gustu pewnie , ze istnieje. U nas krotki rekawek i krawatka ?i niech to ludzie lubai ale moim zdanniem trzeba toganic bo to nie gust.
no ja sie wlasnie nie zgadzam ze stwierdzeniem tzw fotografii reportazowej ze jest modna. Uwazam ze slub to portet + reportaz nie ujmujac zadnej z funkcji. Uwazam ze traktowanie foto slubnej jako: ja robie reporteke , jest po prostu pojsciem na latwizne, kazdy moze pstrykac jak jest zadna umiejetnosc, natomiaststworzenie portetow ktore wygladaja jak nie pozowane swiadczy o zdolnosciach , tu sie mozna popisac, zwlaszcza jesli masz na to 20 minut:)
Dlatego uwazam podobnie jak ty reportazowe zdjecia straca na wartosci ale portrety nigdy! Portret jest czyms ponadczasowym . zwykle zdjecie a jak wazne. Glownie dlatego wedding portrait to moja pasja. nie "reportaz ",nie "uwiecznianie chwil to musi byc mix repo gdzie repo portret tam gdzie portret.
FelTom: dzieki, za fajne podejscie do tematu, milo odpowiadac na taki komentarz, wnoszenie do dyskusji takich watkow jest fajne:) mam nadzieje ze kros czyajac to sie zreflektuje i jakos zastanowi :)

Xavier80
03-10-2015, 10:06
zreflektowałem się, po tym co przeczytałem post wyżej zdecydowanie nie warto :)

tomek67
03-10-2015, 15:18
Ten czerwony kwiatek na b&w tle to dobry przykład. Dawniej tego nie znali. Później przyszła "moda" i wiele osób posiada wiele zdjęć z takim motywem.
Pomijając kwestie gustu, mody i czasu... Raz to może się podobać, innym razem opatrzyć... Teraz to raczej przykład kiczu. Aż z ciekawości wyszukam nowoczesne przykłady, które podałeś.
Wracając do przykładu kwiatka... Wyszedł z mody , a ludzie zostali ze zdjęciami, które straciły na wartości. Moda modą i ma to do siebie, że przemija.

Zgadzam się z Tobą.
Fotograf ślubny powinien mieć solidny warsztat fotograficzny, umiejętności impersonalne.
Sugerowanie się chwilową modą czasem bywa ryzykowne.
Moja siostrzenica ma nieco ponad 20 lat.
Nie interesuje się fotografią, ale wiele jej koleżanek miało już śluby.
Narzekała, że wiele zdjęć jej nie przypadło do gustu.
Z jej słów wynikało, ze wielu fotografów nadużywało szerokiego kąta, jakiś dziwnych presetów kolorystycznych.
Takie zdjęcia dążące za chwilową modą mogą za kilkadziesiąt lat wyglądać tragicznie.
Trudno czasem zwykłym ludziom odróżnić co jest faktycznie fajne, nowoczesne i eleganckie, a co kiedyś stanie się symbolem obciachu.

sowson
03-10-2015, 17:09
A ja myślałem, że tu będą zdjęcia książek :( ale się zawiodłem. Chyba wszyscy pomyliliście dział. Chociaż zdjęcia książek to też nie ten dział. Proponuję zamknąć i przenieść. To nie hydepark.

rawkik30
04-10-2015, 00:09
Trudno czasem zwykłym ludziom odróżnić co jest faktycznie fajne, nowoczesne i eleganckie, a co kiedyś stanie się symbolem obciachu.
No to ja "zwykły ludź" się odezwę po wcześniejszym śledzeniu tematu...
Trafiłeś w sedno, choć może ja nieco inaczej (albo tak samo? - jakoś trudno mi jednoznacznie stwierdzić) to widzę... Wspomniana "czerwona róża". Pewnie kiedyś płacono za nią tysiące USD... Dziś stała się symbolem obciachu (chyba się nie mylę?). I co z tego wynika? Dla ogółu nic, dla konkretnego fotografa i klienta.. wszystko. Ta korelacja jest najważniejsza... Zupełnie inaczej wygląda też dyskusja o ślubniakach tutaj (pomijając, że z powodu oczywistej konkurencji bywa taka a nie inna), niż dyskusja o tym samym wśród tych, którzy za te zdjęcia płacą... W końcu chodzi o to, aby ktoś zapłacił, prawda?

Krótko tu jestem, ale pamiętam, że ze ślubniaków podobały mi się i pochwaliłem chyba zdjęcia @kurczeblade. Właśnie za to, że za 10 lat nie staną się (przynajmniej moim zdaniem) "obciachem". Fakt, pewnie nie kasuje za "normalność" kosmicznych stawek, ale co zmienia? Potrzebni są tacy jak on, potrzebni są tacy, którzy swoją "różę" wymyślą...

Moim zdaniem nie ma się o spierać. Komuś książki będą wręcz niezbędne (ktoś zorientowany będzie i tak wiedział, że czas "czerwonej róży" dziś minął), a ktoś inny.... będzie pisał takie książki.
Każdy musi/może znaleźć swoje miejsce... Wskazywanie swojego i jedynie słusznego moim zdaniem nie ma sensu...

SligoDarek
11-10-2015, 03:46
przeciez sa? ja proponuje czytac.