Zobacz pełną wersję : [ Portret ] Business portret (?)
Jak zawsze będę wdzięczny za uwagi i komentarze :)
1.
https://lh3.googleusercontent.com/S_oYRLAVnP89nslLvriR0DXt0KjNCv32tB8dBmL8z8w=w667-h1000-no
źródło (https://lh3.googleusercontent.com/S_oYRLAVnP89nslLvriR0DXt0KjNCv32tB8dBmL8z8w=w667-h1000-no)
35 mm na DX? :D Strzelam, bo perspektywa podobna jak na jakimś portrecie narzeczonej, który kiedyś zamieściłeś.
Mam wrażenie, że doszło do przerysowania, w sensie proporcja głowy do reszty ciała, ale w sumie... nie znam faceta, który nie byłby zadowolony z parcu dodatkowych cm w barach. :D
Generalnie coraz lepiej Ci idzie, nie ma to tamto. :) Gratulacje.
35 mm na DX? :D Strzelam, bo perspektywa podobna jak na jakimś portrecie narzeczonej, który kiedyś zamieściłeś.
Mam wrażenie, że doszło do przerysowania, w sensie proporcja głowy do reszty ciała, ale w sumie... nie znam faceta, który nie byłby zadowolony z parcu dodatkowych cm w barach. :D
Generalnie coraz lepiej Ci idzie, nie ma to tamto. :) Gratulacje.
A gdzie tam przerysowania - 35tki pozbyłem się tydzień temu z ogromną radością. Barczysty po prostu jestem. Podaje numerki:
DX 70mm, f/7.1 ISO 100
I dziękuję za ciepłe słowa :)
P.S. Kilka naprawdę fajnych zdjęć masz na tej stronce w stopce (wg mnie sporo lepsze niż ten autoportret co wrzucałaś ostatnio) :)
Spoko loko. Moje wrażenie pewnie dodatkowo spotęgowało świecenie + postprodukcja, bo marynara niemalże wychodzi z ekranu, tak jest naświetlona :D
Dziękuję. Choć szkoda, że tylko kilka... ale staram się. ;)
Spoko loko. Moje wrażenie pewnie dodatkowo spotęgowało świecenie + postprodukcja, bo marynara niemalże wychodzi z ekranu, tak jest naświetlona :D
Dziękuję. Choć szkoda, że tylko kilka... ale staram się. ;)
Świeciłem wszystkim co miałem :D Wiesz to tylko moja ocena, a ja nie zamierzam nikogo okłamywać, bo niczemu to nie służy - zwłaszcza w fotografii :)
Sam też popełniłem tylko kilka znośnych zdjęć, także nie tylko Ty się starasz :)
P.S. Jak czasem widzę na 500px na pierwszej stronie popularnych niektore fotografie to nóż się w kieszeni otwiera - no ale tam nikt negatywnego komentarza nie wystawi tylko bezmyślnie lajkują :D
Absolutnie nie mam nic do Twojej oceny. :)
Ja mam nieco inne podejście... pewnie dlatego, że kiedy fotografia przechodziła rozkwit i jeszcze można było na tym rzeczywiście zarobić to robiłam babki z piasku, głupim byłoby więc, gdybym zaczęła się wymądrzać "jak to kiedyś było lepiej i inaczej", ale wychodzę z założenia, że dzisiejsza różnorodność i łatwość dostępu do różnych środków wyrazu ma podstawową zaletę - można sobie oglądać co się chce i... nie oglądać tego, czego się nie chce (to aż tak proste!). Więc jak mi się coś podoba - to nie oglądam i w ten sposób nieco lżej mi się żyje, bo żaden nóż mi się nie otwiera w kieszeni (a przynajmniej nie mam żadnych dziur w nich :D). W negatywnych komentarzach nie widzę sensu, dopóki ktoś sam nie zapyta wprost "co myślisz?". Jak dla mnie udostępnienie swojej pracy to niekoniecznie prośba o komentarz. Inna sprawa, że niewiadomo też, kto na jakim jest etapie, dużo błędów po prostu wynika z niewiedzy. A że czasem ktoś ma większą publikę, chociaż mi się to nie podoba... ych... who cares? :D Mówię - klik w czerwony krzyżyk i robić dalej swoje, lepiej lub gorzej, ale z uśmiechem. :)
2pompony
19-08-2015, 12:48
Ale te odblaski na marynarze to jakoś wygaś, bo świeci się i błyszczy jakbyś był prezesem 'włoskiej firmy spod Morąga' - nei obrażając obywateli samego Morąga i okolic. :)
Ale te odblaski na marynarze to jakoś wygaś, bo świeci się i błyszczy jakbyś był prezesem 'włoskiej firmy spod Morąga' - nei obrażając obywateli samego Morąga i okolic. :)
Hahaha, śmieszne porównanie :D
koniuXR3i
19-08-2015, 13:24
jako amator, cos mi nie pasuje, nie wiem - moze reka, ale cos mi blokuje pozytywny odbior Twojej osoby.
podoba mi sie, ale chyba reka, psuje mi cale zdjecie.
mowie tu jako osoba patrzaca na zdjecie oceniajaca Ciebie jako biznes portret - jak ja bym spojrzal na Ciebie jako kontrahenta - a nie technike etc.
jako amator, cos mi nie pasuje, nie wiem - moze reka, ale cos mi blokuje pozytywny odbior Twojej osoby.
podoba mi sie, ale chyba reka, psuje mi cale zdjecie.
mowie tu jako osoba patrzaca na zdjecie oceniajaca Ciebie jako biznes portret - jak ja bym spojrzal na Ciebie jako kontrahenta - a nie technike etc.
To strasznie pretensjonalny gest - nic dziwnego, że Ci nie pasuje. Spróbuj odtworzyć go w realu. Dla mnie to przykład gdzie całkiem fajna robota (choć można byłoby parę drobiazgów poprawić - przede wszystkim wybrzuszającą się połę marynary), fajny model i przekaz "patrzcie jaki pozer ze mnie" - kasujący efekt.
Ale być może to tylko moje odczucie.
Pozdro
Wiesiek
Jak najbardziej przyjmuję krytykę, jednak proszę o wytłumaczenie pod jakim względem ten gest jest pretensjonalny? - oczywiście sama facjata czy też całość może wzbudzać w Tobie takie emocje, ale skoro wytkąłeś gest to proszę o rozszerzenie tej tezy :)
Krzysztof Orłowski
19-08-2015, 14:11
Jeżeli mogę swoje 3 grosze dorzucić to potret dobrze doświetlony i wyostrzony.Byłby bardziej fajny gdyby nie było aż tak dużo tej ręki. Ten chwyt za podbródek. Tu jest słaby punkt potretu.
Z tym pozerstwem chyba nieco przesadzacie, bo ja go nie widzę na przykład. Co innego, jakby przy tym geście wyszczerzył zęby i uniósł jedną brew - wtedy nie miałabym wątpliwości.
RaditZ wrzucał już kilka swoich zdjęć z dłońmi w bardziej neutralnej pozycji, spróbował czegoś nowego... i ok. Przecież nie ma ich owiniętych na krzyż wokół głowy, prawda?
To ja od siebie dodam, że przez kilka czynników to zdjęcie zaczyna przypominać bardziej grafikę/render - wg mnie za ostro, za mocno rozjaśnione cienie. Nie wiem czy był dodge&burn, czy to kwestia światła, ale wg mnie miejscami jest zbyt dużo mikrokontrastu. Tło słabo współgra - wygląda jak stare prześcieradło ;-p Nie jestem też pewien kadrowania - chyba zbyt mało zdecydowanie tniesz.
Nie odbierz mnie źle, zdjęcie nie jest słabe. Może któraś z uwag jakoś Ci pomoże w dalszych próbach - z tą myślą staram się zawsze krytykować zdjęcia.
To ja od siebie dodam, że przez kilka czynników to zdjęcie zaczyna przypominać bardziej grafikę/render - wg mnie za ostro, za mocno rozjaśnione cienie. Nie wiem czy był dodge&burn, czy to kwestia światła, ale wg mnie miejscami jest zbyt dużo mikrokontrastu. Tło słabo współgra - wygląda jak stare prześcieradło ;-p Nie jestem też pewien kadrowania - chyba zbyt mało zdecydowanie tniesz.
Nie odbierz mnie źle, zdjęcie nie jest słabe. Może któraś z uwag jakoś Ci pomoże w dalszych próbach - z tą myślą staram się zawsze krytykować zdjęcia.
Czyli mniej clarity? Bo ostrość raczej wynika z zastosowanej przesłony - o to Ci chodzi?
Cienie dałem na +20.
Próbowałem D&B, starałem się nie przesadzić.
Tło było jednolite, szare i postanowiłem dać mu trochę textury - wybrałem jakieś płótno google. Ciemne byłoby lepsze?
Postanowiłem trochę szerzej skadrować niż zwykle, do tej pory próbowałem portretów do wysokości - gdzieś jak 3-4 guzik od koszuli, więc w zasadzie headshoty. Także pierwsze tego typu kadrowanie w moim wykonaniu. To jakbyś sugerował?
I dziękuję za komentarz ;)
Jak najbardziej przyjmuję krytykę, jednak proszę o wytłumaczenie pod jakim względem ten gest jest pretensjonalny? - oczywiście sama facjata czy też całość może wzbudzać w Tobie takie emocje, ale skoro wytkąłeś gest to proszę o rozszerzenie tej tezy :)
W takim przypadku proponuję statystykę spytaj się 10 osób w różnym wieku, wpierw bez sugestii a później z lekką podpowiedzią ( czy ten gest jest...). Jeśli uzyskasz 2 odpowiedzi potwierdzające to jest poważne ostrzeżenie a jeśli 3 dyskwalifikacja (w celach zawodowych).
Pozdro
Wiesiek
W takim przypadku proponuję statystykę spytaj się 10 osób w różnym wieku, wpierw bez sugestii a później z lekką podpowiedzią ( czy ten gest jest...). Jeśli uzyskasz 2 odpowiedzi potwierdzające to jest poważne ostrzeżenie a jeśli 3 dyskwalifikacja (w celach zawodowych).
Pozdro
Wiesiek
Sądziłem, że wytłumaczenie będzie się składało z co najmniej kilku przymiotników.
Poszukałem w internetach, bo po prostu nie rozumiem fenomenu tego gestu:
wpis jakiejś anonimowej osoby na forum dla zainteresowanych mową ciała
"osoby ściskające bardzo mocno podbródek, niejednokrotnie aż do bólu ( po oderwaniu ręki zostaje czerwony ślad ) to osoby pewne siebie i nie cofną się przed żadnym argumentem...pójdą w zaparte...jeżeli w czasie rozmowy występują takie gesty kilka razy, to tzreba na rozmówcę uważać i uważać co się mówi, gdyż jeżeli ktoś zajdzie takiemu obiektowi za skórę, to potrafią być nieprzyjemni, pamiętliwi i mściwi."
Jak rzeczywiście tak to odbieracie - to dla mnie jest może i komplement.
Coś mi się też kojarzy, że to może być odebrane przez współrozmówcę, że jest oceniany - czy on czy jego wypowiedź to już nie wiem - ale równie dobrze może oznaczać, że ktoś nad czymś myśli - ok wtedy pewnie mój wzrok nie powinien padać wprost na matrycę, więc jak rozumiem nie spodobała się wam "postawa wyższościowa" (jeśli można ją tak nazwać)?
Modelu "pozerskiego" z wcześniejszej wypowiedzi to już totalnie nie ogarniam...
Carlos_lo
19-08-2015, 23:51
marynarka jest wieczorowa, nie biznesowa, dotykanie czesci twarzy swiadczy o niezdecydowaniu
@ RaditZ
Nie ma sensu poszukiwać prawdy obiektywnej bo jej nie ma - każdy jest inny. Mnie na przykład "nie przeszkadzają" ostre cienie na twarzy. Ale taka fotografia jest przez zdecydowaną większość nie akceptowana. Chcąc być w tej branży trudno tego nie respektować. Podam Ci przykład z mojej praktyki - robiłem kiedyś (tak z 12 lat temu) kampanię bilboardową Teatru Muzycznego. Wykombinowałem sesję portretową w "teatralnym" oświetleniu, czarne tło, kontrowe światła, wielka dynamika. Spodobało się, plakaty zawisły w całym mieście. W parę dni później w GW pojawiła się recenzja, mniej więcej taka: autor piękne roześmiane młode twarze umieścił na grobowym czarnym tle. I nic, że dalej to były te same, ogólnie podobające się foty - w Teatrze było poczucie klęski a ja byłem jej autorem. Oczywiście wiedziałem z wcześniejszych badań, że około 5% społeczeństwa nie trawi czarnego tła ale uznałem, że teatr naturalnie kojarzy się z wyczernieniem plus pierwsze tradycje np Nadara, Karsha itd. I to był błąd bo mogłem skanalizować to niebezpieczeństwo robiąc tło w głębokim granacie zachowując resztę koncepcji. Wniosek jest taki jeśli pojawiają się jakieś nawet wydawałoby się nieracjonalne uwagi/obawy/zarzuty to należy je poważnie potraktować. Nie oznacza to, że koniecznie musisz to uwzględnić i zmienić koncepcję. Ale im szerzej idziesz i im mniej znasz odbiorcę tym ostrożniej. Będziesz z odbiorcą dyskutował? Nie podoba się? A czemu? Argumentował - przecież to nie ma umocowania psychologicznego - innym się podoba...
Każda uwaga rzucona przez laika/zawodowca jest bezcenna i warta przemyślenia. Tutaj nie tylko mnie ten gest wydał się "podejrzany" - czego oczekujesz jeszcze - rozprawy psychologicznej? Przyjmij, ze w niektórych głowach jest inaczej jak w Twojej.
Jeśli ktoś z Nikoniarzy ma okazję wkręcić się na badania focusowe kreacji/fotografii/projektów to naprawdę namawiam - spędziłem dnie całe za lustrem weneckim i wierzcie mi, nic tak nie uczy pokory...
Pozdro
Wiesiek
Wywiązuje się tu ciekawa dyskusja...
Wujot - pytanie do Ciebie jako profesjonalisty, jak radzisz sobie z opisanym przez Ciebie zjawiskiem?
Jako osoba raczej nie planująca zarabiać na fotografii a raczej robiąca to z pasji i chęci rozwoju (nie zawsze może i najlepiej) przez takie akcje jak opisana przez Ciebie często miewam doły i załamania, pomimo, że przecież z nikim nie konkuruję ani się ścigam. Tak sobie myślę, jak musi się czuć ktoś taki jak Ty, który dostaje zlecenie, ma swoją wizję i plan, który realizuje w stu procentach i wie, że efekt jest wypadkową świadomości i techniki, a nie jakiegoś przypadku, i nagle okazuje się, że opinia odbiorców lata jak chorągiewka pod wpływem jednego komentarza... Mówisz, że mogłeś "skanalizować niebezpieczeństwo", ale czy wtedy to by były Twoje zdjęcia? Byłbyś z siebie bardziej zadowolony, gdybyś potraktował temat bardziej szablonowo i gdyby podobało się 80% odbiorców zamiast np. 60?
Ych... im dłużej interesuję się zdjęciami, tak tym bardziej odkrywam, jak strasznie mroczne i toksyczne potrafi być to hobby. :D
Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania.
Wywiązuje się tu ciekawa dyskusja...
Wujot - pytanie do Ciebie jako profesjonalisty, jak radzisz sobie z opisanym przez Ciebie zjawiskiem?
Jako osoba raczej nie planująca zarabiać na fotografii a raczej robiąca to z pasji i chęci rozwoju (nie zawsze może i najlepiej) przez takie akcje jak opisana przez Ciebie często miewam doły i załamania, pomimo, że przecież z nikim nie konkuruję ani się ścigam. Tak sobie myślę, jak musi się czuć ktoś taki jak Ty, który dostaje zlecenie, ma swoją wizję i plan, który realizuje w stu procentach i wie, że efekt jest wypadkową świadomości i techniki, a nie jakiegoś przypadku, i nagle okazuje się, że opinia odbiorców lata jak chorągiewka pod wpływem jednego komentarza... Mówisz, że mogłeś "skanalizować niebezpieczeństwo", ale czy wtedy to by były Twoje zdjęcia? Byłbyś z siebie bardziej zadowolony, gdybyś potraktował temat bardziej szablonowo i gdyby podobało się 80% odbiorców zamiast np. 60?
Ych... im dłużej interesuję się zdjęciami, tak tym bardziej odkrywam, jak strasznie mroczne i toksyczne potrafi być to hobby. :D
Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania.
Nie wiem czy moja odpowiedź Cię usatysfakcjonuję - przede wszystkim uciekłem. Uciekłem we własne projekty. Wydawałem (i wydaję) albumy i kalendarze - muszą być sformatowane pod odbiorców ale mimo wszystko to moje publikacje, czasem jak na ten rynek są nawet "nowatorskie". Postawiłem też na projekty turystyczne bo tutaj nie grozi sztokowa konkurencja. Bardzo dobrze pracuje mi się z niektórymi skromnymi instytucjami samorządowymi - robię im naprawdę światowy poziom za niewielkie pieniądze - mam wolną rękę i jestem traktowany jak guru. Mam paru przyjaciół, dzięki jednemu z nich zrobiłem np. taki http://www.jurewicz.eu/index.php/duze-projekty/kalendarze/inne/2014-kalendarz-szachowy projekt, który zauważyły serwisy na świecie bo to była czołówka tej dyscypliny. Co prawda nie przeszła wersja cz-b (http://www.jurewicz.eu/index.php/fotografia-reklamowa/ludzie/piekne-i-madre) co mnie bardzo gryzło ale i tak było to niezwykłe doświadczenie (bo dziewczyny robiły foty w przerwie turnieju i razem z make-up miałem maks 90 min). Dobrą szkołę życia przeszedłem w miesięcznikach (Mens Health, Womens Health, Runners, Auto Moto Sport) redaktorzy i dyrektorzy artystyczni nauczyli mnie, że najmniejszy drobiazg może zdyskwalifikować fotę (poprawka). Z wiekiem człowiek naprawdę uczy się pokory i bardzo uważnego słuchania innych. Takie podwykonawstwo ma dobre strony - nie ma zmiłuj się choćby było pięć mniej pracochłonnych koncepcji i tak czasem musisz się dziko narobić i jeszcze dostaniesz zj...kę. Bardzo otwiera to horyzonty i uczy warsztatu. Ale dopiero samodzielne projektowanie dużych całości przemodelowuje sposób myślenia o fotografii. Dla mnie fota to składnik możliwego projektu. Czyli myślenie w kategoriach proporcji, sloganu, lidu, tekstu dalej rytmu, sekwencji, rozwoju tematu a nad tym wszystkim spójnej na trzech polach koncepcji. I to jest świetna droga na lata. Bo fota to punkt wyjścia a tak naprawdę dojścia. Gdyby tak popatrzeć na pracę z wątku to zadałbym sobie pytanie na co ona jest potrzebna, co będzie obok, gdzie wstawię informację slogan, tekst. czy wycisnę z tego wydłużony pion, co z kwadratem, jak ma to zafunkcjonować na poziomym ekranie komputera. Ta fota z podpisem "sprzedam wszystko" będzie fantastyczna dla kadrowca z jakiejś network marketing firmy i beznadziejna w podaniu o pracę w urzędzie. W MH stan marynarki zdyskwalifikuję pracę od razu ale u optyka będzie ok.
Wracając do tematu - w mojej ocenie podstawową sprawą to nie być podwykonawcą. Dlatego przygotowuję strategię, często SIW, wizję, grafikę i oczywiście nauczyłem się pisać. W tych projektach kluczową rolę pełni zawsze fotografia - moja fotografia. Nawet nie próbuję wejść na normalny typowy rynek foto - wyparli mnie młodsi, tańsi którzy wychodzili sobie kontakty a prezentują często bardzo przyzwoity poziom rzemiosła. Na szczęście od foty do spójnej komunikacji marketingowej jest bardzo daleka droga i tu mam się całkiem dobrze. Wymyśliłem sobie taką maksymę "nie grać na boisku przeciwnika". Czyli nie grać w tłumie innych według ich reguł bo zawsze ktoś Cię pokona. Buduję więc sobie skromne boisko i na nim określam reguły. Co nie zmienia faktu, że moje produkty konkurują na rynku globalnym.
Pozdro
Wiesiek
Wiesławie, dziękuję za wypowiedź, wydaje mi się, że rozumiem teraz Twój punkt widzenia.
Pozdrawiam
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.