Zobacz pełną wersję : Im większy softbox tym lepiej ?
Chciałbym poznać Wasze opinie na temat prawdziwości tego, że im większy softbox tym lepiej.
W teorii - tak, bo im większy tym bardziej miękkie światło.
W praktyce - nie, bo im większy, tym więcej światła zabiera, a nie zawsze trzeba tak dużego, bo przy określonym kadrze powyżej pewnego rozmiaru softu i tak światło nie będzie bardziej miękkie.
Wszystko zależy od danej sytuacji. Do ciasnych portretów wystarczy 40x60cm, albo i mniejszy, do całej sylwetki będzie potrzebny większy.
Andrzej1974
26-07-2015, 13:28
Chciałbym poznać Wasze opinie na temat prawdziwości tego, że im większy softbox tym lepiej.
Może >> ten link (https://photoflex.com/pls/understanding-how-soft-boxes-work) << rozjaśni temat. Szczególnie rys. 6.
Mówi się również,że im bliżej źródło światła tym cienie są miększe. Ale kiedy wykonuje zdjęcie w ten sposób że soft jest 0,5 metra ode mnie to przez obrzymi kontrast miedzy cieniami a światłami, światło wygląda na ostre. Cienie wyglądają na dużo łagodniejsze jeżeli softbox znajduję się np 3 m od postaci którą fotografuję. Wychodzi na to że jest jakaś odległość gdzie spada kontrast miedzy światłami a cieniami, a cienie są łagodne, czy tak ? W sensie że nie sposob zrobić z tych 0,5 metra równo oświetlonego np.Rembrandta ?
Moje obserwacje jeszcze dotyczą zależności między wielkością pomieszczenia i wielkością softboxa, małe pomieszczenie z małym softboxem daje bardzo złe efekty, duży sofbox poprawia znacząco na plus.
Dlatego polecane słabe lampy np 150-200Ws z małym softboxem do małych pomieszczeń to pomyłka, polecam średniej mocy lampe np 500Ws i duży softbox, czym większe pomieszczenie tym trzeba znacząco zwiększać moc lampy.
To o czym piszesz ma związek z tym ile światła odbije się od ścian tym samym doświatlając postać i zmniejszając kontrast. Moje pytanie brzmi : czy posługując się jedynie światłem lampy, a nie odbitym można zmniejszając lub zwiększając odległość lampy regulować kontrast ?
Dość bezsensownie zadane pytanie - coś w stylu czy lepszy jest dłuższy czy krótszy obiektyw. Ale do czego??
Nie ma czegoś takiego jak lepiej czy gorzej, bez odniesienia do efektu jaki chce się osiągnąć. Jak mam mieć ostro porysowaną twarz to 3m softbox będzie lepszy? Nie, nie będzie - będzie gorszy niż 60cm.
@Adam87 - zapominasz o podstawowej zasadzie - spadku ilości.światła wraz z.odległością.
Jak świecie z 0.5m, to na 1m będziesz mieć już tylko 1/4 światła. Dlatego wychodzą ci ostre cienie.
To nie jest kwestia mniejszego czy większego softa, a kwestia odpowiedniego zaplanowania światła.
Przy używaniu lamp bardzo ważna jest ich odległość od obiektu, szczególnie jest używasz jednej lampy od oświetlenia z wielu kierunków.
Nawet jak użyjesz duży soft, to nie zmienisz spadku światła wraz z odległością.
A czy ktoś może wytłumaczyć co oznacza miękkie światło. Czy chodzi o o jak najpłynniejsze przejście miedzy światłami a cieniami, czyli w sumie jak najmniejszy kontrast czy o coś innego ?
Miękkie światło oznacza miękkie granice między światłem i cieniem, a nie mały kontrast.
Czyli aby uzyskać większy kontrast trzeba używać mniejszych modyfikatorów? Bo kupiłem softbox 120x80 a chciałem miękkich przejść i dużego kontrastu i teraz zrozumiałem że trzeba było kupić jak najmniejszy.
W teorii - tak, bo im większy tym bardziej miękkie światło..
Czynisz więc założenie (czy prawadziwe?) że miękkie światło jest lepsze. A nie zawsze o takie chodzi.
- - - - kolejny post - - - - - -
Chciałbym poznać Wasze opinie na temat prawdziwości tego, że im większy softbox tym lepiej.Nieprawda.
Da zapewne bardziej miękie światło. A jak ktoś chce twardsze to większy softbox jest zły.
Pytanie jest źle postawione.
Nie ma lepszego czy gorszego światła. Modyfikatory się dobiera do tego jakie światło się chce. I to tyle.
- - - - kolejny post - - - - - -
.. chciałem miękkich przejść i dużego kontrastu i teraz zrozumiałem że trzeba było kupić jak najmniejszy.Nie. Najmniejszy nie da ci miękkich przejść.
GonzoG odpowiedział na to pytanie w poście nr 8 (kontrast).
Czyli aby uzyskać większy kontrast trzeba używać mniejszych modyfikatorów? Bo kupiłem softbox 120x80 a chciałem miękkich przejść i dużego kontrastu i teraz zrozumiałem że trzeba było kupić jak najmniejszy.
To nie tak. Przede wszystkim potrzebujesz ukierunkowanego światła.
Mały softbox da Ci ostrzejsze cienie, ale wcale nie musi oznaczać mocniejszych, jeśli światło będzie rozproszone.
W takim przypadku najczęściej używa się Beauty Disha z gridem - ma on dość dużą powierzchnię i kierunkowe światło. Dodatkowo jak będzie blisko postaci, to nawet odbite w pomieszczeniu światło nie będzie zbytnio wpływało na zdjęcie.
Można też użyć softboxu z gridem, ale ten daje mniej kierunkowe światło, ale też do takich zastosowań się nadaje.
Namieszane jest w tym wątku niemiłosiernie. Wyprostuję więc podstawy.
Są trzy rodzaje kontrastów:
- kontrast własny sceny fotograficznej - najprościej biorąc iloraz najjaśniejszych powierzchni do najciemniejszych (czyli ich wspólczynników odbicia). W praktyce może to być max 40:1. Ale może być mniej.
- kontrast oświetlenia fotograficznego - iloraz natężenia oświetlenia w punktach najmocniej i najsłabiej oświetlonych. W praktyce filmowej to jest 1:3 (oznacza to, że światło główne jest dwa razy silniejsze od wypełniającego). Dlaczego tak jest napiszę niżej.
- kontrast sceny forograficznej to iloczyn obu powyższych. Oznacza to, że jeżeli najjaśniejszy punkt został oświetlony mocniejszym światłem a ten najciemniejszy oświetlony słabszym to będzie on 120 x słabszy na zdjęciu. ta wartość jest dobrze przenoszona przez materiały fotograficzne i dlatego w filmie gdzie nie można światła traktować "lokalnie" jest to taka norma zakładowa.
Mówienie o kontraście jednego reflektora jest bez sensu bo będzie to zawsze nieskończoność czyli miejsca nieoświetlone będą smoliście czarne. W praktyce nie ma to miejsca bo w studiach jest sporo wtórnego światła odbitego od ścian, stropu i podłogi. W dużym studio tego światła bedzie mało a w małym dużo. Najogólniej jak wyczernisz podłogę i resztę to niezależnie od wielkości powierzchni świecącej cień będzie niemiłosiernie czarny.
aby to dobrze zrozumieć należy rozróżniać cień od pólcienia. To kolosalna różnica. Półcień ma miejsce gdy zasłonięta jest część reflektora. Jego wartość przy granicy ze światłem ma wartość natężenia światła a na styku z cieniem wartość światła wypełniającego
Nie chce mi się streszczać książek z optyki czy sztuki świecenia więc po prostu radzę zajrzeć do literatury aby sobie ustawić podstawy.
W kwestii wielkości softboxa warto zauważyć, że z dużego softa poprzez wysłonięcie można uzyskać powierzchnie świecące o mniejszych rozmiarach albo np. wąskie i długie. Jak wysłonisz dla odmiany środek tej powierzchni to uzyskasz równiejszy rozkład oświetlenia w pewnej odległości od softboxa.
Z małego nie zrobisz nic. Ja mam w studio duże powierzchne świecące - główna to 10 m2, dwie pozostałe 2 x 2,5 m2. Nie są to klasyczne softboxy (coś pomiędzy nimi a butter fly) ale model pracy ten sam. Wcale to nie oznacza bezpłciowego światła.
Pozdro
Wiesiek
Wiesław, bardzo Ci dziękuje za tak jasne wytłumaczenie. Czy mógłbyś polecić jakaś literaturę na ten temat ?
Za "moich" czasów nie było sensownej literatury fotograficznej z tego zakresu - uczyłem się z literatury filmowej (skryptów, podręczników) przeznaczonych dla oświetleniowców i operatorów kamer i techników teatralnych. Za bardzo dobrą uważam książkę "Światło w filmie" Kazimierza Konrada - uczy podstaw i myślenia. Warunkowo poleciłbym Dederki "Oświetlenie w fotografii" (ale po lekturze pierwszej). W tej dość słabej i amatorskiej pozycji jest jako dosłownie nielicznej rozdział poświęcony powierzchniom (rodzajom odbić) co jest jedną z podstaw fotografii w studio. Bardzo dużo dała mi unikatowa seria Broncoloru (parę wpinanych segregatorów z topowymi realizacjami oświetleniowymi pod nazwą m.in. Commercial Book) gdzie można było prześledzić rozwiązywanie skomplikowanych planów (tam po raz pierwszy zobaczyłem realizacje na 6 spotach i jednej wielkiej powierzchni świecącej).
Od tego czasu obserwuję wysyp literatury, jak to złośliwie nazywam, "keysologicznej" (mam parę takich książek) gdzie autorzy pokazują przeważnie parędziesiąt z reguły podstawowych, banalnych realizacji bez komplikatorów i sprzeczności do rozwiązania. Można to oczywiście poczytać, dość często można znaleźć tam jakieś dwa, trzy ciekawsze spostrzeżenia. Ale podstaw tam nie ma. Ale może inni forumowicze znają literaturę gdzie jest bardziej fundamentalne podejście.
Wydaje mi się, że nigdzie nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie - jak dobierać wielkość oświetlenia do tematu (mam przekonanie, że przy określonym temacie i podejściu jest tylko jeden dość wąski zakres użytej powierzchni świecącej i większa lub mniejsza da gorszy efekt). Nie znajdziesz też wpływu charakterystyk powierzchni emisyjnych (ja u siebie używam od rzadkiego muślinu o charakterystyce kierunkowo-matówkowej do grubszych plastików o charakterystyce opalowej). Nie ma rozważań na temat używania powierzchni świecących nie będących płaszczyznami czyli walce, sfery.
Jeśli już ktoś pokusi się o przyjrzenie się rozkładowi luminancji na powierzchni świecącej to nie zastanawia się jakie ta np "równa" powierzchnia da natężenie oświetlenia metr dalej. Nic nie ma o metodologi konstruowania planu oświetleniowego, podejściu do filozofii świecenia - na ile "integralnie" na ile obiektowo. O świetle pisze się niezwykle powierzchownie. A jeśli tak to tym bardziej warto ustawić sobie rzetelnie podstawy bo dalszą część pracy trzeba zrobić samemu - albo intuicyjnie albo fundamentalnie.
Pozdro
Wiesiek
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.