PDA

Zobacz pełną wersję : d7000. Moja historia ponownie. Chwile piękne, chwile smutne.



Człowiek Refleksji
23-07-2015, 22:41
Przyjaciele!

Wiele osób może być zaznajomionych z moimi zaangażowanymi tekstami, inni, jeżeli wystarczy im cierpliwości i samozaparcia, dołączą do grona osób znających moje zmagania.

Posiadam D7000. Kocham i jednocześnie nie znoszę tego korpusu. Jest wspaniały, ponieważ uchwyciłem zdjęcia, które zamroziły najcenniejsze momenty, czyniąc to w sposób nadzwyczaj piękny. Aparat ten doprowadza mnie do furii, jako iż są chwile, gdy zwyczajnie nie potrafi ostrzyć w zadany punkt. Może przykład (ci, którzy znają i których możliwe, iż moja historia urzekła, wiedzą, iż jest to potężny skrót):

Wszystko zaczęło się dwa lata temu. Zakupiłem nikona D7000. Wspaniały aparat. Działał wzorowo. Następnie awaria - z mojej winy. Tu opis jej przyczyny jest zbędny - najzwyczajniej jest mi wstyd. Urządzenie nie potrafiło prezyzyjnie ostrzyć. Szczęśliwie, serwis naprawił aparat w ramach gwarancji. Aby być precyzyjnym: część odpowiedzialna za problemy została zamieniona. Zdaje się - problem bezpowrotnie oddalony. Oto kolejny okres wzorowej pracy aparatu przerywany - sprowadzającymi na mnie ocean frustracji, rozczarowania i zwyczajnie gniewu - krótkimi okresami zgrzytów, rzutujących na ocenę jego sprawności. Mianowicie dzisiaj, miesiąc oraz może pół wiosny temu ponownie mym udziałem stało się zmaganie z usterką urządzenia. Opiszę przykład z dzisiejszego dnia, który jest identyczny z dwoma wcześniejszymi przypadkami. Otóż: minimalna głębia ostrości i mylne ustawianie zadanego punktu ostrości. Aby być konkretnym: f 1.8, maksymalne przybliżenie, czas migawki 1/4000 bądź krótszy. ISO 100.
Kilkanaście, kilkadziesiąt zdjeć. Następnie awaria - okropna i bezduszna, z nienacka atakująca zmora - cofa swój urok, ona i jej wpływ oddalają się, pozostawiając urządzenie w stanie pierwotnym. Te słowa mogą wydawać się przerysowywać problem, nadawać zbędną dramaturgię. Istotnie. Dla osób czytające te słowa tak będzie istotnie. Nie dla mojej skromnej osoby jednak.
Jak to wytłumaczyć, skoro kwadrans pózniej wykonuję idealne zdjecia rownież w warunkach minimalnej głębi ostrości.

Mój obiektyw jaki używam od pół roku, to: nikkor 85 1.8g. Pozostałe - 35 1.8g oraz 18- 105 3.5-5.6G.

Wspomożenie mnie swoją radą.

d90
24-07-2015, 00:37
Rada:
Kup inny.

cz4rnuch
24-07-2015, 08:18
Twierdzisz Staśku, że kochasz miłością prawdziwą lecz nie do końca odwzajemnioną a ja się pytam jakie dajesz dowody tej miłości? Kiedy ostatnio zabrałeś ją(go) na fotograficzny spacer brzegiem rzeki, bez okazji dokupiłeś muszlę oczną DK-21 lub inny drobiazg który sprawiłby jej(mu) przyjemność albo szczerze porozmawiałeś z nią(nim) o tym dlaczego reaguje fochem na światło żarowe? Kiedy ostatnio porządnie ją(go) przedmuchałeś swoją gruszką, ale tak żeby ją(go) ciarki przeszły po matrycy? Tak to już zwykle bywa, że za problemy w relacjach fotograf-aparat winimy zazwyczaj tę drugą stronę a prawda jest taka że nad związkiem trzeba nieustannie pracować a i tak nie mamy pewności że coś z tego będzie.

P.s Często powodem problemów w związkach jest po prostu niedopasowanie (i nie piszę tu o charakterze). Całkiem możliwe, że twój obiektyw 85mm jest po prostu za mały.

Człowiek Refleksji
24-07-2015, 09:20
Słowa prawdy zawsze bolą najmocniej.